Hej,
Jestem w trakcie lovestory, takiego którego nie zna hollywood ani bollywood.
Za kilka lat to opiszę i zrobią z tego dobry miusical, może będę bogaty.
Kto wie ?
Może bo warunkiem dobrego lovestory jest happyend... a tutaj nie wiadomo czy do niego dojdzie.
Gra trwa i nie jest jasne kto wygra.
Dlatego też piszę tu do was, do Ciebie! z prośbą o radę.
Wstyd się przyznać, że mam problem a jestem facetem.
Inżynierem, nauczycielem, całkiem przystojnym i wrażliwym.
No może kilka kilogramów powinienem ważyć mniej ale ogólnie jest ok bo się dziewczyny interesują.
Niestety, nie ta o której ciągle myslę...
tzn, nie jest najgorzej ale sytuacja jest na tyle skomplikowana, że nie wiem jak mam się zachowywać i dlatego proszę was o doradzenie.
zwykle kieruje się logiką a tutaj trzeba działać odwrotnie...
O co chodzi ??
Postaram się przedstawić to skrótowo:
Poznaliśmy się na studiach, rok temu.
Jest młodsza o 3 lata
Uczyłem ją jako nauczyciel.
po tym jak skończył się semestr, kiedy wiedziałem że już zajęć mieć nie będziemy nigdy, powoli zaczął się gorący romans.
Nawet u niej spałem ale byłem w miarę grzeczny ![]()
jakaś przyzwoitość jeszcze we mnie jest.
Dziewczyna bardzo się zaangażowała, ja niestety nie miałem dużo wolnego czasu.
Trochę mnie tym wszystkim wystraszyła.
Powiedzmy, że nie zaczęliśmy tej znajomości w tradycyjny sposób jak to się powinno robić i wiedziałem, że to jest błąd.
Bo się dobrze nie znaliśmy a bardzo siebie pragnęliśmy.
zależało mi na niej.
więc starałem się to ostudzić trochę, po części samo tak wyszło.
Bo ile może ona się uganiać za facetem.
Przez wakacje kontakt trochę osłabł bo ona była za granicą etc.
teraz od września role się odwróciły...
ona jest bardzo zajęta bo pracuje (fizycznie) i ma dużo innych obowiązków a ja za nią biegam...
I jest to dla mnie straszne.
Bo ciągle o niej myślę, próbuję ją gdzieś zaprosić czasami się udaje czasami nie.
Rozmawialiśmy o tym szczerze, o naszych relacjach, na początku grudnia.
Powiedziała że ma tyle obowiązków etc. że nie jest w stanie się zadeklarować w żadnym kierunku. Co nie oznacza ani tak ani nie...
Zaprosiła mnie kilka dni później na imprezę ale nie poszedłem bo tam było dużo jej znajomych (wszystkich uczyłem i wolałem uniknąć niezręczności jaką wszystkim bym przysporzył, bo jakby wyjaśniła skąd się tam wziąłem.)
w miedzy czasie widzielismy sie ze 2-3 razy.
raz mnie wystawiła bo nie przyszła.
Przełom nastąpił ostatnio bo mnie do siebie zaprosiła na herbatę (pierwszy raz od czerwca) i w końcu przedstawiła swoim najbliższym przyjaciołom z którymi mieszka i których też uczyłem w sumie.
Dostała kwiaty i czekoladki długo siedzieliśmy bo z 3-4 godziny.
Najpierw sami, pozniej dołączyli jej znajomi.
dzięki czemu zweryfikowałem fakt, czy faktycznie z ostatniej imprezy wróciła z 5 nowymi numerami ze znajomymi na którą już wieki temu się z nimi umówiła.
Jej przyjaciel ją wysmiał a ona się trochę oburzyła
Na koniec spotkania buziak, oczywiście w policzek bo przed normalnym się wzbrania.
Nie mam pomysłu jak tą sprawę doprowadzić do końca.
Nie chcę uciekać się do sztuczek, sprawiać aby była zazdrosna etc. ale nie mam pomysłu co robić.
oczywiście rozmawiamy codziennie lub co drugi dzień na FB, często pyta gdzie idę i z kim.
ale sama rzadko inicjuję rozmowy. fajnie się z nią rozmawia ale mam wrażenie że to ja podtrzymuję dyskusję.
zdarzyło się ostatnio że przez telefon rozmawialiśmy ponad godzinę.
prosiłbym o pomoc bo normalnie nie wiem co z nią zrobić i jest mi źle.
plus jest taki, że od połowy stycznia rezygnuje z pracy, więc będzie miała więcej czasu.
doradźcie proszę jaką strategię obrać.
takie moje małe-duże lovestroy,
Pozdrawiam.