KARMA is a bitch! -> czyli moje lovestory - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » KARMA is a bitch! -> czyli moje lovestory

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 47 ]

Temat: KARMA is a bitch! -> czyli moje lovestory

Hej,

Jestem w trakcie lovestory, takiego którego nie zna hollywood ani bollywood.
Za kilka lat to opiszę i zrobią z tego dobry miusical, może będę bogaty.
Kto wie ?
Może bo warunkiem dobrego lovestory jest happyend... a tutaj nie wiadomo czy do niego dojdzie.
Gra trwa i nie jest jasne kto wygra.
Dlatego też piszę tu do was, do Ciebie! z prośbą o radę. 

Wstyd się przyznać, że mam problem a jestem facetem.
Inżynierem, nauczycielem, całkiem przystojnym i wrażliwym.
No może kilka kilogramów powinienem ważyć mniej ale ogólnie jest ok bo się dziewczyny interesują.
Niestety, nie ta o której ciągle myslę...
tzn, nie jest najgorzej ale sytuacja jest na tyle skomplikowana, że nie wiem jak mam się zachowywać i dlatego proszę was o doradzenie.
zwykle kieruje się logiką a tutaj trzeba działać odwrotnie... 


O co chodzi ??
Postaram się przedstawić to skrótowo:
Poznaliśmy się na studiach, rok temu.
Jest młodsza o 3 lata
Uczyłem ją jako nauczyciel.
po tym jak skończył się semestr, kiedy wiedziałem że już zajęć mieć nie będziemy nigdy, powoli zaczął się gorący romans.
Nawet u niej spałem ale byłem w miarę grzeczny wink
jakaś przyzwoitość jeszcze we mnie jest.
Dziewczyna bardzo się zaangażowała, ja niestety nie miałem dużo wolnego czasu.
Trochę mnie tym wszystkim wystraszyła.
Powiedzmy, że nie zaczęliśmy tej znajomości w tradycyjny sposób jak to się powinno robić i wiedziałem, że to jest błąd.
Bo się dobrze nie znaliśmy a bardzo siebie pragnęliśmy. 
zależało mi na niej.
więc starałem się to ostudzić trochę, po części samo tak wyszło.
Bo ile może ona się uganiać za facetem.
Przez wakacje kontakt trochę osłabł bo ona była za granicą etc.
teraz od września role się odwróciły...
ona jest bardzo zajęta bo pracuje (fizycznie) i ma dużo innych obowiązków a ja za nią biegam...
I jest to dla mnie straszne.
Bo ciągle o niej myślę, próbuję ją gdzieś zaprosić czasami się udaje czasami nie.
Rozmawialiśmy o tym szczerze, o naszych relacjach, na początku grudnia.
Powiedziała że ma tyle obowiązków etc. że nie jest w stanie się zadeklarować w żadnym kierunku. Co nie oznacza ani tak ani nie...
Zaprosiła mnie kilka dni później na imprezę ale nie poszedłem bo tam było dużo jej znajomych (wszystkich uczyłem i wolałem uniknąć niezręczności jaką wszystkim bym przysporzył, bo jakby wyjaśniła skąd się tam wziąłem.)
w miedzy czasie widzielismy sie ze 2-3 razy.
raz mnie wystawiła bo nie przyszła. 
Przełom nastąpił ostatnio bo mnie do siebie zaprosiła na herbatę (pierwszy raz od czerwca) i w końcu przedstawiła swoim najbliższym przyjaciołom z którymi mieszka i których też uczyłem w sumie.
Dostała kwiaty i czekoladki długo siedzieliśmy bo z 3-4 godziny.
Najpierw sami, pozniej dołączyli jej znajomi.
dzięki czemu zweryfikowałem fakt, czy faktycznie z ostatniej imprezy wróciła z 5 nowymi numerami ze znajomymi na którą już wieki temu się z nimi umówiła.
Jej przyjaciel ją wysmiał a ona się trochę oburzyła big_smile
Na koniec spotkania buziak, oczywiście w policzek bo przed normalnym się wzbrania.

Nie mam pomysłu jak tą sprawę doprowadzić do końca.
Nie chcę uciekać się do sztuczek, sprawiać aby była zazdrosna etc. ale nie mam pomysłu co robić.
oczywiście rozmawiamy codziennie lub co drugi dzień na FB, często pyta gdzie idę i z kim.
ale sama rzadko inicjuję rozmowy. fajnie się z nią rozmawia ale mam wrażenie że to ja podtrzymuję dyskusję.
zdarzyło się ostatnio że przez telefon rozmawialiśmy ponad godzinę. 

prosiłbym o pomoc bo normalnie nie wiem co z nią zrobić i jest mi źle.
plus jest taki, że od połowy stycznia rezygnuje z pracy, więc będzie miała więcej czasu.
doradźcie proszę jaką strategię obrać.
takie moje małe-duże lovestroy,

Pozdrawiam.

Zobacz podobne tematy :

2 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2015-12-27 22:44:29)

Odp: KARMA is a bitch! -> czyli moje lovestory

Historia stara jak świat - wykładowca i jego uczennica wink

Miałam podobny epizod na studiach, z tymże on nie uczył akurat mojej grupy.
Tak czy inaczej, jesteście dorośli i takie podchody i wstyd, że "zobaczą was" wasi wspólni znajomi..oł boj oł boj yikes, no i co z tego?
Gdybyś miał pod 50-kę i żona w domu, a tu uczennica na boku to jeszcze rozumiem skrupuły, ale tak? dejże spokój.


Tylko nie przegadajcie na fb, bo tak jak u mnie się sprawa rozmyje i przejdzie we FZ, albo w ogóle zainteresowanie opadnie.
Zaproś ją gdzieś raz, drugi - jak odmówi, czekaj na jej inicjatywę. Ale gadki na fb odpuść, bo to do .... nie podobne, a chyba chcesz mieć z nią romantyczną a nie koleżeńską relację?

A.. i byłabym zapomniała: co ma KARMA do Twojej (udramatyzowanej na siłę mocno) historii, bo nie zajarzyłam?
Jedno za to zauważyłam odrazu - jesteś trochę drama queen, hę? wink

3

Odp: KARMA is a bitch! -> czyli moje lovestory

Faktycznie jak tak posłuchać to wielu naukowców, nauczycieli etc. miało takie problemy smile
No cóż jednak ktoś kto uczy, ma jakąś charyzmę, jest elokwentny potrafi zwrócić większości panien w głowie wink
a to chyba dla tego że taki facet jest kimś w rodzaju wyselekcjonowanego samca, potencjalnego dobrego ojca etc. itd. itp.
zresztą kto się nie podkochiwał. też mi się to zdarzyło ale w Pani przedszkolance lata temu big_smile
to w sumie też jest problem bo teraz za bardzo nie mam jak jej zaimponować. wzbudzić emocje.

Zgadzam się z Tobą, że nie powinienem się tym przejmować. I normalnie nie przejmowałbym się gdyby się konkretnie zadeklarowała.
W zasadzie jest to celna uwaga i muszę przyznać, że to głupie tłumaczenie z mojej strony.
Zawsze będą jacyś znajomi i jacyś studenci. Niech się ona martwi ja będę robił swoje smile
Co do FB to się z Tobą zgadzam. Dlatego zadzwoniłem do niej niedawno i rozmawialiśmy ponad 30 minut.
Coś o sylwestrze dyskutowaliśmy. Trochę późno się do tego zabrałem i jakiś plan ma wstępnie ze znajomymi.
Powiem jej że jak to jej nie przeszkadza to chętnie z nią pójdę.

Czytam trochę kryminałów i fantastyki i może faktycznie zbyt ekspresyjne to opisałem smile
KARMA dlatego bo los się odwrócił. Zachowałem się jak dupek bo dziewczynę olałem i mam teraz za swoje.
Ma 4 starsze siostry więc pewnie ją przeszkoliły i teraz muszę się czołgać big_smile
wolę tak sobie to tłumaczyć niż mówić że już się mną nie interesuje.
Niemniej jednak wszystko ma swoje granice i na pewno łokci zedrzeć sobie nie dam.
Nie chcę robić z siebie desperata bo dziewczyna przestanie mnie szanować.
Z kolei milczenie nie leży w mojej naturze i sprawy wolę załatwiać od razu do końca.
Trochę poczytałem forum i widzę jakie ludzie mają problemy....
To z czym ja się borykam chyba nie nadaje się na wielki film.

Podpowiedz proszę jak sobie z taką dziewczyną poradzić?  grać w jej grę ?

PS: fajnej muzyki słuchasz (podpis)
podrzuć jeszcze jakieś linki

Pozdrawiam smile

4 Ostatnio edytowany przez stokrotka9222 (2015-12-28 09:27:05)

Odp: KARMA is a bitch! -> czyli moje lovestory

próbuj widzę szansę smile

5

Odp: KARMA is a bitch! -> czyli moje lovestory

nieźle mam bardzo podobną sytuację jak Ty tylko, że ja jestem w roli "uczennicy" ;-)
możesz do mnie zajrzeć - i się wypowiedzieć z poziomu "wykładowcy".

co do twojego postu uważam, że ostudziłeś zapał dziewczyny i może lekko się zdystansowała, boi się, że jeśli znowu się zaangażuje zrobisz jak ostatnio i się zwiniesz?
dlatego podchodzi do tego z takim dystansem. Jednak patrząc po jej zachowaniu daje wam szansę ale woli powolną akcję.
Zaproś  ją gdzieś, zaskocz, powiedz komplement, jak będzie dogodna sytuacja to zbierz sie w sobie i ją pocałuj przecież kobieta Cię całować nie będzie big_smile
ja tu widzę potencjał.

6 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2015-12-28 12:05:22)

Odp: KARMA is a bitch! -> czyli moje lovestory

Twardowski, nie pitolcie, tylko działajcie wink

Tak jak napisały wyżej dziewczyny, a ja wcześniej - zaproś ją gdzieś. Reszta się sama potoczy, albo i nie.

Ale, na litość, skończ z gadusianiem via fb czy tel. (!) Na tym etapie gadka przez tel. to to samo co przez komunikator itp. - FZ.

Jak jestem z facetem to jasnym jest, że chce wiedzieć co u niego gdy np. nie możemy się spotkać itp., ale jeśli ktoś nie jest moim facetem a chce sobie pogadać, to ja zazwyczaj nie mam ochoty, ani czasu dla obcej mi zupełnie osoby. A jeśli to robię w takiej sytuacji to dlatego, że widzę w nim materiał na fajnego kolegę.
Z facetem chciałabym mieć kontakt fiz. bardziej. (nie mam na myśli seksu odrazu, żeby zaraz nie było poruszenia wink)


Ps. Coś do posłuchania z tej samej bajki, jak prosiłeś https://www.youtube.com/watch?v=tuMgJrFoAFY wink

7

Odp: KARMA is a bitch! -> czyli moje lovestory

Kiedy ja ją próbuję pocałować to się wzbrania w tym sęk. w policzek ok. ale normalnie to się wzbrania.
Raz spróbowałem, było mi głupio i więcej na razie nie będę smile
Elle masz rację z formą komunikacji ale inaczej się nie da kiedy ona dużo pracuje. maksymalnie możemy się widzieć raz w tygodniu góra dwa. no ale od drugiego tygodnia stycznia koniec z jej pracą.
Martwi mnie to o czym pisałem wcześniej, nie bardzo widzę w tym wszystkim filrt z jej strony, jakieś głębsze znaki etc., nawet jeśli w jakiś sposób jest zainteresowana.
bo chyba jest skoro mnie zaprosiła do siebie itp.
Zauważyłem ostatnio że jak ze mną rozmawia to się robi czerwona pod szyją etc. więc emocje są.
no nic zobaczymy co wyjdzie z sylwestrem, myślę że to będzie jakiś papierek lakmusowy ;p
może trochę więcej komplementów z mojej strony. nie zaszkodzi spróbować ^^.

dziękuję.

działamy działamy !
fajna muza smile smile smile

8 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2015-12-29 00:33:26)

Odp: KARMA is a bitch! -> czyli moje lovestory

Wiesz, z pocałunkiem to jest podstawowa kwestia taka, że muszą być ku temu przesłanki. To nie tak, że nie ma flirtu, kontekstu żadnego, nikt nikomu nie patrzy zalotnie na usta i nagle..bach, ktoś wyskakuje z pocałunkiem smile
Wtedy faktycznie dziwne to i niewiadomo jak zareagować. Oczywiście uchylenie się od pocałunku i 'nadstawienie policzka' to słaby znak, pokazuje na tym etapie brak chemii i FZ właśnie, ale mozna jeszcze kiedyś spróbować.

Atmosfera jednak na 1 miejscu zawsze.
Mnie by bardziej zaniepokoiło to, o czym wcześniej nie napisałeś (Albo mi umknęło) ,że ona nie flirtuje z Tobą.. można się nie widzieć z jakichś powodów, ale rozmowy typowo koleżeńskie bez grama flirtu źle wróżą. No i jeszcze ten "brak czasu".. Chcieć to móc jak to się mówi. I zaręczam Ci jako kobieta, a pewnie sam wiesz jako facet- jeśli nam się ktoś podoba to zawsze ten czas znajdziemy, a nie zostawiamy drugą osobę w 'zawieszeniu'.

Tak czy inaczej, działaj, bo jeszcze nie postawiono ostatniej kropki wink ale rób coś w kierunku żeby powstało między wami jakieś napięcie seksualne, jakis flirt i patrz czy ona to podłapuje, jeśli nie to jak mówię, może nie być zainteresowana, tylko nie wie jak dyplomatycznie to załatwić.

Rób i obserwuj smile

9

Odp: KARMA is a bitch! -> czyli moje lovestory

No dobra. rozmawialiśmy ponad godzinę przez telefon. Sama zadzwoniła. Sprawa jasna. Bez owijania w bawełnę. 
całkiem przyjemnie się rozmawiało (dużo śmiechu) o duperelach, jak ją pociągnałem za język pytając o sylwestra to się temat rozwinął.
Zaczeliśmy o sylwestrze a skończyliśmy na tym co jest między nami i co się stało przed wakacjami, że teraz jest kiepsko.
Na sylwestra nie pójdziemy razem, bo niechciałaby żeby jej znajomi myślieli, że jesteśmy razem bo w sumie nie jesteśmy.
Jeżeli chodzi o jej uczucia to sama nie jest ich pewna i raczej na chwilę obecną ciężko byłoby o nie.
Cieżko byłoby o nie w wymiarze ogólnym tj. pracuje po 8-9 godzin fizycznie a w wolnych chwilach piszę prace dyplomową więc nie ma specjalnie dużo czasu na rozmyślanie.
Twierdzi, że faktycznie podrywa ją dwóch adoratorów ale nie jest nimi zainteresowana, a w zasadzie ją to męczy i tu jej wierzę.
Co do nas to chyba nic z tego nie będzie. Stwierdziła, że jestem jej bliski ale będzie w tej chwili ciężko coś z tym zrobić.

Jako że jesteśmy dorośli. Zaproponowałem magiczne rozwiązanie na które przystała.
Aby nikt do nikogo nie miał pretensji w przyszłości zaproponowałem jedną prawdziwą randkę.
Tłumacząc, że chodzi o prawdziwą ,długą randkę ze świecami kwiatami, gdzie mężczyzna zawszystko płaci i wszystko organizuje. etc.
Zgodziła się na to, pod warunkiem że sama za siebie zapłaci (bo ty zawsze płacisz).
oboje sobie zdajemy sprawę z tego że jedno spotkanie może nie wiele zmienić... ale... 
w zasadzie nie prosiłem jej o tą randkę tylko zapropnowałem bo proszenie byłoby bez sensu.
I powiedziałem jej że jeśli nic z tego nie wyjdzie to nie będę miał do niej pretensji ale niestetety chciałbym też aby wtedy nasza znajomość się zakończyła.
Żadnych telefonów i rozmów (o to wypytała dokładnie, czy aby napewno wiem co mówię).
Nie będę jej kolegą/przyjacielem bo chciałbym być kimś więcej, koleżeństwo nie wchodzi w grę - to też jej powiedziałem
Na to bardzo się oburzyła i powiedziała, że to szantaż i to podły big_smile no ale stwierdziła że zgadza się na wszystko tzn. "zrobimy tak jak chcesz".



Prosiłbym zatem o info czy mój pomysł na randkę jest sensowny i czy aby ino nie przesadzam big_smile
Plan jest taki, że randka miałaby być zaraz po nowym roku.
Będę wymagał od niej aby poświęciła mi cały wieczór i że odprowadzę ją nad ranem.
I tyle też się dowie.
ważne też jest to, że jesteśmy oboje z wrocławia.

Umówimy się na 18 na rynku. Dostanie kwiatka.
dalej niespodzianka - się zdziwi
Szybko pojedziemy na dworzec i pojedziemy do krakowa (jakieś 3h)
tam koło 22.00 pójdziemy do super restauracji na rynek ze świecami właśnie (jeszcze nie wiem gdzie:D)
później spacer w okolicach wawelu a następnie jakieś disco - lubi tańczyć.
koło 3-4 w nocy wrócimy autobusem do Wrocławia gdzieś na 7 rano.
Oczwiście jako, żę to randka to koniecznie będziemy trzymać się za ręce i dawać buziaki - postaram się to naniej wymusić bo niby prawdziwa randka i może ostatnia etc... wink 
ale taki prawdziwy pełny buziak to tylko na wawelu big_smile

wstępnie mam taki plan. co myślicie ?
to z zakończeniem wszystkiego to też taki blef, bo jak będzie randka udana wytworzy się jakaś chemia (a jest tu potencjał) i mnie zaprosi na rewanż to oczywiście pójdę.
no a jeśli nie to pies pogrzebany. dziękuję za uwagę ;p
w zasadzie jeśli tak, to to będzie też ostatnia okazja do wypowiedzenia dwóch magicznych słów...
jaram się tym planem jak pochodnia.
gram też na gitarze. może coś zagrać na rynku?
chyba muszę obejrzeć pretty woman etc.

dwie fajne nuty:
https://www.youtube.com/watch?v=6KKKGpAZHAA
https://www.youtube.com/watch?v=0VqTwnAuHws   - teledysk

10

Odp: KARMA is a bitch! -> czyli moje lovestory

Jak dla mnie na PIERWSZĄ randkę nieco przekombinowane wink Czułabym się dziwnie. Ale może ona ma inaczej, może będzie zachwycona, próbuj.

Oververk - bardzo lubię, z OneDirection pojechałeś.. wink

11 Ostatnio edytowany przez ptwardowski (2015-12-30 05:13:20)

Odp: KARMA is a bitch! -> czyli moje lovestory

hmm, w zasadzie to nie jest pierwsza randka bo na mieście razem byliśmy kilkanaście razy. Bilard, restauracja, kawa, spacery etc. to było. znamy się od ponad roku.
teraz musi być petarda dlatego przekombinowane i dlatego nazywam to " pierwszą randką" czy nadal uważasz, że to przesada ?   

onedirecton dla jaj, w zasadzie chodzi o zespół ale fajnie to zrobili.
ostatnio zachwycam się tym:
https://www.youtube.com/watch?v=teJtMRjR_tY

jak zgadniesz o czym śpiewa to jesteś gość.
trudna piosenka.
cała płyta jest dobra w sumie.

12 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2015-12-30 05:43:48)

Odp: KARMA is a bitch! -> czyli moje lovestory

Fisz to stare, dobre czasy na studiach, zaraz po maturze..fajne wspomnienia, tylko z poprzednimi albumami i klasyczne kawałki: Dynamit, Tajemnica, Polepiony, ...wiadomo smile

Przesłucham ten kawałek od Ciebie, bo dawno z Fiszem na bieżąco nie jestem.

Skoro się znacie i spotykaliście się wiele razy to inna sprawa.
Ty ją znasz w takim razie lepiej, ja mogę mówić za siebie - nie lubię niespodzianek w takim stylu, bo lubię się przygotować (zabrać ciuchy, to co potrzebuję na wyjazd itp. wink) ale niektóre kobiety uwielbiają takie atrakcje, więc.. ryzyk fizyk big_smile

EDIT: A propos dobrego hiphopu/rapu robionego przez białasów wink to bardzo lubię tego pana ostatnio: https://www.youtube.com/watch?v=Ndpryp2OlUQ

Bardzo zdolny, w sumie odkrycie jeśli chodzi o ten gatunek muzyczny, bo raczej nie byłam wielką fanką nigdy, ale gość ma 'flow' trzeba przyznać ..no i fajny jest bardzo, ale to inny temat wink

13 Ostatnio edytowany przez zieloneoczy (2015-12-30 09:33:41)

Odp: KARMA is a bitch! -> czyli moje lovestory

ja bym się troche wystraszyła twojego pomysłu z tym wyjazdem do Krakowa, ale jak pisze koleżanka wyżej wolę byc uprzedzona co robimy bo kobiety lubią czuć sie komfortowo  i odpowiednio sie do tego przygotować tongue a ona może mysleć że idziecie tylko na kolację do lepszej restauracji i tak też się nastawi.
Ale ty ją znasz dłużej wiec powinieneś wiedzieć czy lubi niespodzianki - bo ja nie koniecznie smile

z tego co opisujesz jej zachowanie to mam wrażenie jakby to co robiła było dobrze przeanalizowaną stategią tak jakby chciała Cię lekko ukarać za to jaki byłeś dla niej na początku i chce aby role się odwróciły, jednak skoro ona dzwoni, godzi sie na spotkania to jest to ewidentny sygnał, że jest zainteresowana.

również edytowałam wpis... zapraszam twoja opinia w mojej historii jest mocno przeze mnie brana pod uwagę big_smile

14

Odp: KARMA is a bitch! -> czyli moje lovestory

A ja bym była zachwycona, Kraków jest piękny, zwłaszcza teraz w okresie świąteczno-noworocznym. Może i mój facet wpadnie kiedyś na pomysł takiej randki wink Muszę przyznać, że zainteresowała mnie Twoja historia. Będę trzymać kciuki, bo nie chciałabym, żeby Wasza znajomość zakończyła się na tej najbliższej randce wink Ale informuj na bieżąco jak idą przygotowania i oczywiście jak się udało spotkanie wink

15

Odp: KARMA is a bitch! -> czyli moje lovestory

Ciekawa historia smile Kiedyś czytałam taką książkę, "Piekło Gabriela" [to trylogia], tam też była relacja wykładowca-uczennica, tak mi się skojarzyło... No ale.
Czy ta trzygodzinna podróż nie zniechęci Twojej wybranki [jak się dowie, gdzie chcesz ją zabrać, może odmówić..]? Ja bym nie chciała się telepać tak daleko, szkoda byłoby mi czasu, który mogłabym wykorzystać inaczej. W Waszym mieście na pewno są jakieś klimatyczne knajpki/restauracje, nie byłoby bliżej i wygodniej?

Jeśli chodzi o oryginalne randki, to mój facet zabrał mnie na strzelnicę i to była najlepsza randka ever smile Nie ma to jak postrzelać z kałacha przed jedzeniem!

16

Odp: KARMA is a bitch! -> czyli moje lovestory

Dziękuję za te wszystkie odpowiedzi. Poniżej kilka słów o sytuacji u mnie.
Na wstępie jednak chciałbym każdemu życzyć wszystkiego najlepszego w nowym roku ! smile

rozmawiałem nią o sylwestrze we wtorek - wyżej opisywałem rozmowę.
w środę cisza absolutna.
w czwartek napisała do mnie po południu na fb z pytaniem  jakie plany mam na wieczór  - zignorowałem ją
po 19 wysyłała mi życzenia noworoczne, takie standardowe - zignorowałem ją.
"udanej zabawy sylwestrowej i szczesliwego nowego roku:)"
o 1 w nocy jeszcze raz wysyłała mi życzenia troszkę inne krótsze
"wszystkiego najlepszego w nowym roku smile"  - też ją zignorowałem

ja wiem że to trochę dziecinne ale byłem wkurzony bo jej mówiłem we wtorek że może pojadę do łodzi bo mnie koleżanka zaprosiła etc.
ona odpowiedziała że fajnie, może to będzie początek czegoś nowego. na moje pytanie odpowiedziała, że nie będzie zazdrosna big_smile
no ale po 3 w nocy wysłałem jej życzenia w sumie też w takim tonie jak jej.
wczoraj zamieniliśmy kilka zdań bo do niej napisałem, już szła spać.
dzisiaj zanim wyszła do pracy też kilka zdań zamieniliśmy i jak na razie cisza.
tematu randki z nią jeszcze nie podnoszę bo kombinuję.

pomysły są 3.
1. wyjazd do krakowa/kolacja/ tańce
2. wylot np. do mediolanu jeśli będzie jakaś okazja.
3. w sumie ku tej 3 opcji skłaniam się najbardziej.
okazuje się że od przyszłego tygodnia prawdopodobnie zmienię mieszkanię i będę mieszkał 3-4 przystanki tramwajem od niej (super mieszkanie).
Mogę po nią pojechać z kwiatami, później pojedziemy niby na miasto ale nispodzianka bo pójdziemy do mnie (jeszcze nic nie wie o mieszkaniu).
tam zjemy przygotowaną przezemnie dobrą kolację z winem. Pójdziemy do Opery i albo wrócimy do mnie na deser albo pójdziemy gdzieś potańczyć.
kolega popodpowaida żebym użył jeszcze jakichś feromonów ale nie wiem czy to dobry pomysł big_smile

jak wam się to podoba ?
potrzebowałbym jescze podpowiedzi jak z nią postępować do czasu tej randki.
dzwonić ? czekać aż sama napisze?  czy ją na jakieś jeszcze spotkanie zaprosić przed randką właściwą.. sam nie wiem.
może właśnie w tym jest klucz, być trochę niedostępnym...?
jestem strasznie zakochany, porostu dramat w 3 aktach, ale to fajne uczucie. ostatni raz tak miałem kilka lat temu... smile

Dziękuję za wasze zaangażowanie smile
Pozdrawiam,
pt

17

Odp: KARMA is a bitch! -> czyli moje lovestory

Moim zdaniem jesteś tak napalony - przynajmniej takie sprawiasz wrażenie, te pomysły randek to takie trochę "postaw się, a zastaw się" , co najmniej jakbys uważał ją za kobietę z "nie swojej ligi" i spinał się na maxa żeby zrobić wrażenie, że ja z miejsca bym Cię ustawiła w pozycji poniżej siebie. Sorry za szczerość, ale prosiłes o to.

Moja rada: wyluzuj chłopaku, bo zaliczysz przedwczesny wytrysk wink
Traktuj ja normalnie, to nie królowa angielska tylko dziewczę, z którym miałeś zajęcia na studiach.

18

Odp: KARMA is a bitch! -> czyli moje lovestory

Spinasz sie strasznie tak jakby Twoje zycie zalezalo od tej randki.
Ok rozumiem Cie, jestes zakochany i emocje wariuja, ale mam wrazenie, ze chcesz jej dac za duzo tej calej otoczki i nie wiem czy to jest dobre.
Postaw na siebie, daj jej siebie.
Ja bym postawil na kolacje a po kolacji poszedl na balety i tanczylbym z nia przy rytmach, ktore oboje lubicie i przy ktorych bedzie dobra zabawa, zeby sie troche podkrecic to pare setek wypijcie razem i do przodu smile

19

Odp: KARMA is a bitch! -> czyli moje lovestory

Rozumiem, potrafię trzymać emocje na wodzy i napewno nie zachowuje się desperat. Poprostu pisze o tym wszystkim bo ciężko mi samemu wyciągnąć wnioski z jej zachowania. Przykro mi jest to pisać ale wydaje mi się że nic z tego nie będzie. Niemniej jednak pisze o tym bo chciałem aby wypowiedziały się kobiety. Czy ona gra czy czy faktycznie jest niepewna... Zależy mi na niej ale są granice jeśli nie będzie po tej randce zmiany czy jakiejś deklaracji z jej strony to zakończę tą znajomość. To jest jeden problem a drugi to jak z nią rozmawiać i nakręcić do czasu randki. Odzywać się czy nie. Pisać czy dzwonić. itd.

20

Odp: KARMA is a bitch! -> czyli moje lovestory

Zadzwoń i ją zaproś w końcu na tę randkę, już z konkretami.
Przecież widać, że jest zainteresowana i na to czeka. Trzy razy się do Ciebie odzywała, a Ty ją zignorowałeś. Nic dziwnego, że teraz milczy, pewnie się poczuła lekko olana, więc co innego miała by robić wink Także moja rada jest taka, żebyś się zachowywał normalnie, odzywaj się, nie nachalnie, ale też jej nie olewaj, bo to wcale nie pomaga.
Na randce podejrzewam, że wszystko stanie się jasne, więc powodzenia wink

21

Odp: KARMA is a bitch! -> czyli moje lovestory

Sorry, Twardowski, ale im więcej rozkmin, tym bardziej upewniam się, że z takim podejściem jakie obecnie masz: skrzyżowanie "modlenia się do niej" (Piedestał) z nastawieniem na wywarcie wrażenia (totalne spięcie dupy) + kompletny nieogar w kwestii tego jak się zachowywać (brak naturalności, brak pewności siebie), nie widzę tego.. 

Przyszedłeś doradzić się w kwestii randki, ale z czasem wyszło, że problem dotyczy ogólnie tego, że nie wiesz jak się za temat zabrać. Byc może dlatego, że za bardzo się w nią wkręciłeś, albo ogólnie tak się zachowujesz gdy kobieta Ci się podoba, wariujesz i przestajesz być sobą, zaczynasz zachowywać się trochę jak miks: sługi (te randki w stylu: "Zabiorę Cię do Paryża" wink, przerost formy trochę jak na ten etap) z jazda na fochu (nie odezwała się o określonej porze - ZIGNORUJE JĄ, niech se nie myśli itp. ;)a potem błagalne pytania na Forum, co zrobić -innymi słowy: przed nią udajesz, że Ci nie zależy, ale prawda jest inna.. infantylne mocno, donciu fink?

Jesteś już dużym chłopcem, może pora zachowywać się w sposób bardziej ustabilizowany emocjonalnie? To Twoja pierwsza dziewczyna ever? tzn. taka, która Ci się podoba

22

Odp: KARMA is a bitch! -> czyli moje lovestory

Z tym Mediolanem to bardzo kiepski pomysł. Zresztą z Krakowem nie lepszy... Nie jesteście oficjalnie parą. Ja bym nie chciała żeby mężczyzna z którym dopiero się spotykam wywozil mnie na koniec świata i to jeszcze z zaskoczenia. Potencjał jest ale rozluźnij się trochę.  No i przestań się bawić w ignorowanie jej.

23

Odp: KARMA is a bitch! -> czyli moje lovestory
Elle88 napisał/a:

Sorry, Twardowski, ale im więcej rozkmin, tym bardziej upewniam się, że z takim podejściem jakie obecnie masz: skrzyżowanie "modlenia się do niej" (Piedestał) z nastawieniem na wywarcie wrażenia (totalne spięcie dupy) + kompletny nieogar w kwestii tego jak się zachowywać (brak naturalności, brak pewności siebie), nie widzę tego.. 

Przyszedłeś doradzić się w kwestii randki, ale z czasem wyszło, że problem dotyczy ogólnie tego, że nie wiesz jak się za temat zabrać. Byc może dlatego, że za bardzo się w nią wkręciłeś, albo ogólnie tak się zachowujesz gdy kobieta Ci się podoba, wariujesz i przestajesz być sobą, zaczynasz zachowywać się trochę jak miks: sługi (te randki w stylu: "Zabiorę Cię do Paryża" wink, przerost formy trochę jak na ten etap) z jazda na fochu (nie odezwała się o określonej porze - ZIGNORUJE JĄ, niech se nie myśli itp. ;)a potem błagalne pytania na Forum, co zrobić -innymi słowy: przed nią udajesz, że Ci nie zależy, ale prawda jest inna.. infantylne mocno, donciu fink?

Jesteś już dużym chłopcem, może pora zachowywać się w sposób bardziej ustabilizowany emocjonalnie? To Twoja pierwsza dziewczyna ever? tzn. taka, która Ci się podoba

"Donciu fink" - sprawiłaś, że moje popołudnie w pracy nabrało sensu! Jak najbardziej się z Tobą zgadzam smile

Twardowski, pomyśl: jesteś dorosłym facetem, samodzielnym, doszedłeś już do czegoś w życiu, coś osiągnąłeś, dużo w życiu widziałeś, w wielu miejscach byłeś... Masz pracę, która [tak myślę], daje Ci duże zarobki itp., na dużo Cię stać [z tego, co piszesz smile], jesteś młody, pomysłowy, przystojny [chyba ;P] - i nie potrafisz sobie poradzić z kobietą? smile

Co do randki: opcja numer 3 jest najnormalniejsza, ale feromony odpadają - to nie fair ;p Umówcie się gdzieś, daj jej kwiaty. Powiedz, że idziecie na kolację, ukradkiem zabierz ją do siebie, daj popis w kuchni, najedzcie się, idźcie potańczyć [możecie też to zrobić w domu], i zafunduj jej deser. Tu też ważna jest pewna kwestia: chcesz, żeby ona została na noc u Ciebie? Jeśli tak, to lepiej sam, u siebie w domu, przygotuj deser, po którym będziecie mogli uprawiać dziki seks na podłodze smile

24

Odp: KARMA is a bitch! -> czyli moje lovestory

Dziękuję,
oczywiście, myślę trzeźwo.
Niemniej jednak czasami mam oryginalne i awangardowe pomysły (czyt. głupie) big_smile
Komentarz: donciu fink też mnie rozbawił.
Raczej IQ mam całkiem wysokie sokoro pracuję na uczelni ale nawet Einstein mawiał: mogę przewidzieć ruch każdej planety ale zachowania kobiety nigdy.
Doświadczenia mi brak.
Pierwszy raz jestem w tak skomplikowanej sytuacji z kobietą stąd moja obecność na forum.
Nie staram się jej ignorować kierując się jakimiś przesłankami i to też nie jest moje infantylne zachowanie, jest wręcz przemyślane.
Porostu to jest sztuka uwodzenia.
Ignorowanie kogoś, stosowane z umiarem może przynieść bardzo dużo dobrego.
Wtedy dziewczyna czy chłopak ma czas żeby uruchomić wyobraźnię a to często przyśpiesza drogę do rozwiązania, które usatysfakcjonuje obie strony (gorzej jeśli będzie inaczej). Wnioski wyciągnięte w oparciu o własne doświadczenia zostają na całe życie wink


Anyway:
wczoraj rozmawiałem  z nią przez telefon z godzinkę.
w sumie chciałem tylko zaprosić ją na randkę ale ją rozbudziłem i sobie porozmawialiśmy o filmie, zwierzętach etc. jakoś tak samo płynnie wyszło. 
Oczywiście zgodziła się, zaproponowałem piątek lub sobotę - dzisiaj potwierdzi bo pozna dopiero grafik w pracy.
Wspomniałem o tym, aby taki dzień wybrała żeby miała wolny poranek lub cały dzień nazajutrz - reakcja pozytywna


po waszych cennych uwagach planuje taką randkę:
* pojadę po nią z jedną różą.
* pojedziemy do mnie [to będzie niespodzianka, dzisiaj podpisuję umowę na nowe mieszkanie:)]
* kolacja przygotowana przez mnie - sphagetti z dobrym winem + jakieś koreczki na później.
* wyjście do opery lub na kabaret - chyba delikatnie skonsultuje się z jej koleżanką, którą ostatnio poznałem co ona woli, czy to będzie przesada?
* później do klubu potańczyć albo od razu do mnie
* deser - tu chyba oszukam i kupię coś  w cukierni.
* odprowadzę ją do domu albo zostaniemy u mnie z winem... poleżymy zobaczymy big_smile

PS: jaki to deser po którym uprawia się dziki seks ? big_smile
do tego raczej nie doprowadzę (bo sztuka uwodzenia) ale warto wiedzieć na później.

25

Odp: KARMA is a bitch! -> czyli moje lovestory

Autorze, powiem Ci szczerze, bo Cię lubię: Ta dziewczyna musi Cię naprawdę bardzo lubić i musisz jej się podobać, bo jeśli przy niej też tak się nad każdym gestem, słowem, zachowaniem 'spuszczasz', to ona widząc, że ma Ciebie tak szybko w garści szybko straciłaby zainteresowanie, a widać, że daje Ci szanse.

Tylko pamiętaj - szansa nie oznacza, że masz brać kredyt i zapraszać ją na tournee po stolicach Europy. Przede wszystkim WY LU ZUJ wink

Bo znowu planujesz jeden wieczór tak jakby od tego Twoje życie zależało, a to prosta droga do przedobrzenia.

O "dzikim seksie" z Twoim przesłodzonym do potęgi podejściem bym raczej nie marzyła..
Nie kleisz mi się jakoś z takim obrazkiem jak Ciebie czytam wink wybacz bezpośredniość.

powodzenia!

26

Odp: KARMA is a bitch! -> czyli moje lovestory

Weźcie przestańcie. Miłość nie iatnieje:( Zawsze jak się zakochuję to bez wzajemności. Mam tego dość.

27

Odp: KARMA is a bitch! -> czyli moje lovestory

Dziękuję, cenię sobie szczerość w każdej sytuacji
Zwłaszcza Twoją big_smile
Na razie z randki nici bo ma trochę dużo pracy ale wczoraj podpisałem umowę o mieszkanie i w związku że byłem niedaleko to wprosiłem się delikatnie na herbatę.
Dobrze, że dałem jej trochę czasu bo chyba w pośpiechu sprzątała i robiła makijaż big_smile
Miała być herbata a w sumie skończyło się na wspólnym wyjściu (z nią i jej znajomymi) na łyżwy a później pojechaliśmy do restauracji włoskiej na dobrą pizzę.
chyba nie jest najgorzej w związku z powyższym.
ta moja emocjonalność wynika z mojego znaku zodiaku: ryba i to jest tylko wewnątrz mnie, za to często jestem jak przysłowiowy samiec alfa... wink
miłego dnia ! smile

28

Odp: KARMA is a bitch! -> czyli moje lovestory

Pan Ryba..Teraz wszystko się zgadza. To są nieprzeciętni romantycy z głowa w chmurach, hihi.

29

Odp: KARMA is a bitch! -> czyli moje lovestory
ptwardowski napisał/a:

PS: jaki to deser po którym uprawia się dziki seks ? big_smile
do tego raczej nie doprowadzę (bo sztuka uwodzenia) ale warto wiedzieć na później.

Bajaderka. Zdecydowanie!

PS. Może to będzie fajna podpowiedź: moje hobby [tak to nazywam] to karmieni ludzi [tym, co się ugotowało, oczywista!].
Uwielbiam karmić mojego faceta. Ja sama uwielbiam być karmiona [wiadomo, że nie nadmiernie ;p moja waga jest ok!]. To taka banalna czynność, ale być może Wam także da mnóstwo przyjemności, hihihi wink

30 Ostatnio edytowany przez emma25 (2016-02-02 10:33:55)

Odp: KARMA is a bitch! -> czyli moje lovestory

Autorze wątku, jeśli dalej tu zaglądasz to napisz czy coś się wydarzyło smile

31

Odp: KARMA is a bitch! -> czyli moje lovestory

zastanawiam się jak opisać ostatnie pół roku w kilku zdaniach.
Dobrze wiecie, że nie da się tego zrobić.
Było fantastycznie,  z małymi problemami ale fantastycznie.
Spędzaliśmy dużo czasu, praktycznie codziennie (sic!) wieczorem się widzieliśmy i albo ja spałem u niej albo ona u mnie.
Polubiliśmy się z jej znajomymi.
Jednak zaczałęła mi sprawiać dużo przykrości, wydawało mi się że nie ma czułości między nami i swoich znajomych traktuje trochę lepiej niż mnie, a Ci znajomi ją za to krytykowali.
W każdym razie rozmawialiśmy na ten temat i jakoś funkcjonowalismy, ja byłem tak dobry jak tylko mogłem a ona się starała robiąc mi śniadania rano i czasami kanapki do pracy.

Jakoś 2-3 tyg. temu już nie wytrzymałem i rozmawialiśmy prawie całą noc przed moim wyjazdem, na temat tego, że ciężko mi tak funkcjonować, że dalej się broni przedemną i nie okazuje uczuć. Doszła do wniosku, że ciężko jej się zaangażować bo chyba nie czuje tego samego co ja (miłości etc.) więc ja jej powiedziałem, że to koniec i nad ranem wyszedłem. Pomyślałem sobie, że jadąć będzie łatwiej zapomnieć etc. mi tak, ale ona codziennie do mnie pisała i to tak dramatycznie, że pomyślałem sobie... może się mylę?

Zaczeliśmy się spotykać znowu... po tygodniu ona podjeła decyzję, że mimo tego że jestem dla niej b. ważny etc. i odczuwała straszny brak mojej osoby to nie jest zakochana we mnie... jestem świetnym facetem i nie chce mnie krzywidzić... potrzebuje troche czasu żeby to sobie przemyśleć. więc się nie spotykamy. Nie spotykmy się ale kontrolnie codziennie do mnie pisze jak odpowiadam że jestem na mieśćie to koniecznie chce wiedziec co robie i koniecznie z kim etc.

cholera i nie wiem jak to odczytać... o co jej chodzi?  Nie jestem z tego dumny ale byłem tak zdesperowany że przejrzałem jej telefon i facebooka i przezylem zdumienie... chyba mówi prawdę.. nic nie znalazłem... nikomu się nie żaliła... z nikim nie flirtowała... nawet nie flirtowała z chłopakiem o którego byłem zazdrosny...  jestem teraz w kropce. podpowiedzcie co robić... pisać do niej czy nie pisać być dostępnym/ niedostępnym... czy całkiem zapomnieć.

32

Odp: KARMA is a bitch! -> czyli moje lovestory

Chłopie daj se spokój, co tu chcesz jeszcze rozkminiać co robić? Mało Tobie rozkminiania przez ostatnie pół roku?! Czytałem Twój wątek ale przerwałem tam gdzie pisałeś o randce na wyjeździe - Kraków i tak dalej...pomysł z pupy...zresztą jak całe Twoje dobieranie się do tej panny, dla której byłeś co wyżej przyjacielem. Nie było w tym żadnej faktycznej relacji na poziomie mężczyzna/kobieta. Do tego co napisałeś na koniec całkowicie dyskwalifikuje cię do dalszego, jakiegokolwiek działania w tej kwestii. Wybacz ale słaby z Ciebie gość skoro przeglądasz telefon i facebook'a. Rozczarowałeś się, że nie znalazłeś tam nic? A może myślisz, że źle szukałeś?! Daj sobie na wstrzymanie z tym tematem bo to i tak przegrana już sprawa.

33

Odp: KARMA is a bitch! -> czyli moje lovestory

Początkowa wielka fascynacja ze strony dziewczyny, bo wykładowca zwrócił na nią uwagę (nawet jeśli lekko się wzbraniał) nie dziwi. Oklapnięcie emocji po tym jak czar wynikający ze statusu zszedł na dalszy plan w stosunku do tego jakim mężczyzną w istocie jesteś, jaką masz osobowość, również nie dziwi (wybacz, ale strasznie przerysowane i desperackie były Twoje zachowania). Tu zaczęła dostrzegać zgrzyty i się oddaliła, nie miała parcia na znajomość, a praca, nauka itp. to były wymówki. Skąd ta pewność? Bo olewała Cię skutecznie i nie dążyła do ekskluzywności. Nawet proponowała Ci zaangażowanie się w bliższą relację z koleżanką z Łodzi. To, że potem jednak coś na kształt związku powstało wynikać może w kilku pobudek, ale rzeczywiście nie z uczucia miłości. Komu nie pochlebiałoby takie poświęcenie i takie bezgraniczne uczucie, jak z Twojej strony? Czyje ego nie byłoby wrażliwe na to? Może tez nie chciała Cię na początku urazić i brnęła w znajomość mimo, że nic nie czuła, z nadzieją że z czasem poczuje. Teraz już wiesz, że nic takiego się nie stało. Miała tyle odwagi i uczciwości, żeby powiedzieć Ci jasno w czym tkwi problem: nie kocha Cię. Pogódź się z tym. Daruj sobie kolejne powroty, bo do niczego nie będą prowadzić. Nie kontaktuj się już z nią i układaj sobie życie bez niej.

34

Odp: KARMA is a bitch! -> czyli moje lovestory

Piszę dzisiaj tego posta tutaj, żeby w końcu przyznać wam rację i podziękować za słowa otuchy i kubły zimnej wody. Z drugiej strony dlatego też dzisiaj bo właśnie dopiero wczoraj definitywnie się rozstaliśmy. Tym razem była zdecydowana. Do wczoraj miałem jeszcze nadzieje, że skończy się to inaczej bo w ostatnim miesiącu rozstawialiśmy się 3 razy. Raz z mojej inicjatywy i dwa razy z jej.  W zasadzie po każdym "rozstaniu" na ogół po 2-3 dniach się odzywała, i permanentnie codziennie inicjowała kontakt mimo tego, że starałem się ją unikać.
Cały czas byłem przekonany, że skoro w przeciągu pół roku zawsze ona chciała wracać i tak się wahała to jednak jest jakieś uczucie bo przecież nie mogła się przyzwyczaić i nie mogła odczuwać żalu (jest atrakcyjna i co jakiś czas ktoś próbuje ją poderwać, zresztą jak mnie).

W końcu uważa mnie za faceta idealnego, z którym jej świetnie spędza się czas, z którym się cudownie rozmawia, z którym jest jej bardzo dobrze w łóżku, który jest porostu bardzo dobrym człowiekiem - to są jej słowa. Lecz cóż z tego, skro mnie nie kocha ani nie jest zakochana – też jej słowa.

Mam swoją teorię na ten temat: są 3 fazy związku: zakochania, stabilizacji i miłości.

faza zakochanie minęła kiedy ja z nią nie chciałem być, spotkaliśmy się w fazie stabilizacji, zwykle w fazie zakochania się ludzie docierają bo mają "różowe okulary" i potrafią znieść wszystko. My docieraliśmy się w fazie stabilizacji gdzie nie było aż tyle uczuć... ja byłem zbyt zazdrosny bo nie okazywała mi uczuć swoich… których nie było porostu. Ona z kolei miała wyrzuty, że mnie źle traktuje że się nie stara, że to trawa długo i żadne uczucia nie przychodzą. No nie mogłoby przyjść bo czekaliśmy na miłość a ona z znikąd się nie bierze, trzeba z człowiekiem spędzić trochę czasu... i tą drogą dedukcji ta 23-letnia dziewczyna stwierdziła że skoro mnie traktuje tak i tak to nie kocha i pewnie nie pokocha więc lepiej się nie ranić i porostu zakończyć to. Naczytała się głupich książek, romansideł młodzieżowych, 50 twarzy greja etc. 
Z logicznego punktu widzenia ma racje bo idą wakacje będziemy mieli kontakt ograniczony więc nie protestuję.

Niby mówi, że nie jest zakochana ale widzę po niej, że jej zależy bo jednak byliśmy bardzo blisko, zwłaszcza po tym co mówiła we wczorajszej rozmowie na którą mnie zaprosiła i która trwała ze 4 godziny. No ale to moje założenia tylko i jej słowa. 

Na pewno nie zapomnę tego, że wczoraj wzbraniała się przed moim dotykiem tzn. prosiła żebym nie dotykał jej ręki etc. ale nie uciekała w pewnym momencie zapytała mnie dlaczego to robię. Odpowiedziałem mam na to ochotę i wiem że Ty też.. nie odpowiedziała, po dłuższej chwili stwierdziła że musi wziąć prysznic. eh.. ona wyjeżdża teraz na wieś więc zamknie się z książkami i będzie się leczyła w ten sposób (tak powiedziała).
Finalnie kontakt będziemy mieli ze sobą. Ode mnie w sumie zależy jak duży bo to ja najbardziej cierpię. Jestem zły na siebie, że tak to się potoczyło skoro niby jest nam ze sobą rewelacyjnie i niby jakieś błahostki stanęły nam na drodze.

No cóż wiem, że przez wakacje będzie u siebie na wsi zajmie się praktykami w pobliskiej dużej firmie. Więc będzie odizolowana od facetów. Może się zobaczymy gdzieś międzyczasie. Zapisałem się na siłownie żeby się wyrzeźbić a dalej to nie wiem. Jak się nasze ścieżki przetną to może będziemy razem (jeszcze rok studiowania jej został), jeśli nie to po takim czasie każde pójdzie w inną stronę – z tym też się liczę.   

Mam za sobą kilka lat związków z kilkoma dziewczynami. Z jedną byłem w związku przez ponad 5 lat.
Więc rozstania, związki etc. mam przećwiczone. Nigdy nikogo nie pokochałem tak mocno jak ją. Strasznie ją kocham i strasznie cierpię teraz. Nie płaczę, mam swoje lata ale czuję fizyczny ból od kilkunastu dni na tyle męczący że musiałem kupić sobie jakieś tabletki w aptece bo nie jestem w stanie nawet jeść. Nigdy się nie spodziewałem, że ja, facet z charakterem (który do tej pory ją pociąga – jej słowa) skończy tak marnie. Szukam rozwiązania po innych tematach na forum ale jest kiepsko. Jest źle.

35

Odp: KARMA is a bitch! -> czyli moje lovestory

Gdybyś z nią był, a ona by twój dotyk odtrącała, to byś cierpiał. To macie przećwiczone. Tak po prostu jest. CZasami się tęskni do kobiet, których nie mogło się mieć. Ale gdybyś je miał, to taka relacja miałaby swoje wady. W twoim przypadku znasz wady tych relacji. Nawet jak ją kochasz, to nie możesz z nią żyć. Koooooniec, krooopka.

Co robić dalej? Ano szukać takiej, która będzie chciała to samo co Ty... pokochacie się, bedziecie ze sobą, na pewno, oboje, symetrycznie, bo tak pragniecie.

Miłość sama nie przyjdzie. Tak tylko w filmach jest. Trzeba się o nia postarać.

36

Odp: KARMA is a bitch! -> czyli moje lovestory

Oj, twardowski twardowski..a wy dalej swoje wink

Niby zrozumiałeś 'nasze przesłanie', a nadal wypisujesz brednie.

Jestem zły na siebie, że tak to się potoczyło skoro niby jest nam ze sobą rewelacyjnie i niby jakieś błahostki stanęły nam na drodze.

Brak Miłości to nie "błahostka". Mówisz jak naćpany..

Naczytała się głupich książek, romansideł młodzieżowych, 50 twarzy greja etc.

To jest żenujące.Te próby bagatelizowania jej uczuć i naginania faktów na siłę, żeby Ci wyszło jaka ona głupiutka, że przecież kocha nawet jak nie kocha, bo TY tak chcesz.
Beznadziejne i bezjajeczne podejście. Mówisz jak typowy desperat.

Do wczoraj miałem jeszcze nadzieje, że skończy się to inaczej bo w ostatnim miesiącu rozstawialiśmy się 3 razy. Raz z mojej inicjatywy i dwa razy z jej.

Ty naprawdę masz problemy z logicznym myśleniem.
Jeśli coś się rozpieprzało w tak krótkim czasie tak często, to nie jest objaw tego że coś zajebiście działa i jest dobre, tylko przeciwnie. A schodziliście się, bo ona miała z Tobą wygodnie - latałeś za nią jak pies, wpatrzony jak w obraz. Każda kobieta tego potrzebuje, nawet jak nie kocha smile Też 'wracałam' do takiego gościa, przyjemnie łechtał mi ego (wtedy).
A raz ktoś tak wracał do mnie. Nie polecam.

W końcu uważa mnie za faceta idealnego

Tak się mówi - to się nazywa socjotechnika i dyplomacja smile
Nawet jeśli jesteś takim fajnym facetem jak ona mówi, idealnym itp. - możliwe, ale NIE DLA NIEJ. Tego nie potrafisz zrozumieć.

Ona z kolei miała wyrzuty, że mnie źle traktuje że się nie stara, że to trawa długo i żadne uczucia nie przychodzą. No nie mogłoby przyjść bo czekaliśmy na miłość a ona z znikąd się nie bierze, trzeba z człowiekiem spędzić trochę czasu...

Spędziła. Miała prawo Cię nie pokochać, a Ty jak nawiedzony dalej upierasz się, że jakby to poszło w lata to w 10 roku waszej znajomości W KOŃCU by coś drgnęło.
Nie. Miłość owszem, potrzebuje czasu, ale nie aż tyle.
Pół roku - rok, zazwyczaj wystarczy by wiedzieć czy się kogoś kocha. Nie oszukuj sam siebie. U Ciebie ile to trwało, chyba krócej niż rok, hę?

faza zakochanie minęła kiedy ja z nią nie chciałem być, spotkaliśmy się w fazie stabilizacji, zwykle w fazie zakochania się ludzie docierają bo mają "różowe okulary" i potrafią znieść wszystko. My docieraliśmy się w fazie stabilizacji gdzie nie było aż tyle uczuć..

Bzdury i kolejne Twoje projekcje.
Czytałam Twój wątek od początku. Ona nigdy w Tobie zakochana nie była, NIC na to w jej zachowaniu nie wskazuje. To Twoje myślenie życzeniowe, typowe dla faceta na haju - skoro ja poza nią świata nie widzę, to ona na pewno też.
No jak widać nie.

A więc skoro nie była zakochana, to ta Miłość nie miała podstaw, nie miała z czego się rozwinąć.
Czasem uprawia się seks  z potrzeby organizmu i czasem po którymś razie kobieta się zakochuje, ale czasem nie. Miałeś pecha i w Twoim przyp. tak się nie stało.

Musisz być szczery ze sobą.


Zapisałem się na siłownie żeby się wyrzeźbić a dalej to nie wiem. Jak się nasze ścieżki przetną to może będziemy razem (jeszcze rok studiowania jej został), jeśli nie to po takim czasie każde pójdzie w inną stronę – z tym też się liczę.

Jeśli liczysz na to, że pokocha Cię 'wyrzeźbionego' to srogo się rozczarujesz. Jesteś dość dziecinny,  z tego jak piszesz, pomimo wieku i stażu związkowego smile
Z tego nic nie będzie.
Nie wierzyłeś nam wtedy, teraz pewnie też nie, ale idziesz na zderzenie ze ścianą- trust me.

37

Odp: KARMA is a bitch! -> czyli moje lovestory

zrobiłem tak jak pisaliście.
stopniowo ograniczyłem kontakt
ona poszła z jakimś facetem na wesele,  ja z koleżanką
zerwaliśmy totalnie kontakt na 1,5 miesiąca.
myślałem, że umarło

ale ona tylko tyle wytrzymała.
Staram się ją ignorować ale pisze do mnie codziennie od 3 tygodni, jakieś zaczepki.
ja wogóle nie inicjuję rozmów. Tyllko ona.
po tych 3 tygodniach bardzo chciała się spotkać.
Myślałem, że ma problem więc po tygodniu próśb się spotkaliśmy.
ale to była luźna i miła rozmowa... ciągle poprawiała włosy.
na koniec chciała mnie zaciągnąć na mieszkanie 3 razy próbowała, o północy na herbatę...
najzabwniejsze jest to, że tylko ją odprowadziłem pod klatkę i dalej nie poszedłem, nastepnie na czacie mnie przepraszała za te próby. haha

tydzień później zapraszała mnie na wyjazd nad jezioro na impreze z jej znajomymi i w sumie trochę też moimi, chyba z 5 razy zapraszała a ja odmawiałem.
ale pękłem i pojechałem w tamten łikend.
dobrze sie bawilem ale z nią było kiepsko, dużo wypiła i uciekała odemnie,
(tłumaczyła pozniej ze nie chciala zrobic nic głupiego lub czego zalowalaby)

spotkalismy się w poniedziałek żeby o tym porozmawiać, ona zaproponowała, przeprosiła mnie za zachowane.

I dalej nie mogę się z nią dogadać....
oboje stwierdziliśmy, że nam siebie brakowało i że lubimy razem rozmawiać i z jej strony to chyba tyle. jakoś tak wszyło, że dobrałem się do jej piersi itd. etc. wogóle nie zareagowała, nie poruszyła się, nie odtraciła mnie poza prosbami zebym przestał... więc przestałem. po jakimś czasie smile oczywiście nie błagałem o nic ani nie deklarowałem swoich uczuć... później jeszcze rozmawialiśmy o różnych sprawach przez kilka godzin. miły wieczór, wpadli też jej znajomi.

mówi że nic nie czuje, że jej przeszło ale mowa ciała i te wszystkie zaczepki świadczą o tym że raczej jakieś uczucia są. Widzę jak na mnie patrzy. strasznie to jest głupie ;/

nie mogę jej wykasować bo i tak będę się dalej z nią widywał w szkole jeszcze przez rok.
w moich uczuciach nic się nie zmieniło, strasznie ją kocham, ale nie chcę zadawac sie z wariatką jak tak dalej ma się zachowywac. żalę się wam bo już nie mam komu.jakby to kogoś interesowało. Wiem, że to wszystko nie wygląda nalepiej ale jestem  zakochany. ktoś miał podobne doświadczenia ? zastanawiam się czy ja robię nadinterpretację czy tak jest rzeczywiście. Rozmawiałem z jej znajomymi o tym bo wracaliśmy autem z nad jeziora. Oni też to widzą i mi współczują bo widzą jak się męczę ale sami nie mają pojęcia o co tej dziewczynie chodzi.

38 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2016-09-27 21:19:05)

Odp: KARMA is a bitch! -> czyli moje lovestory

Dorosły facet, a poziom 'rozgrywania tego', podejście , jak i teksty ("kocham ją", bo mi się podoba..jprd) poziom gimbazy.
Kolejny dowód na to, że wykonywany zawód nie musi iść z dojrzałością emocjonalną i ogarnięciem damsko-męskim w parze.


Zazwyczaj jest tak, że kobiety szaleją za młodymi wykładowcami. Musisz być straszną pierdołą żeby nie potrafić wykorzystać takiej przewagi, jakby nie było i handicapu przy podrywie.
"Dotknąłeś jej piersi"? yikes  Mam nadzieję, że się nie spuściłeś przy tym... <załamka>

Naprawdę, poziom emfazy i przeżywania to jakieś 10 lat wstecz.
To nawet nie jest ego pompka dla tej dziewczyny, bo z twoim podejściem nie ma się czym chwalić, prędzej ma z Ciebie bekę hmm

39

Odp: KARMA is a bitch! -> czyli moje lovestory

spodziewałem się, że tak napiszesz.
jak mam inaczej to przedstawić !?

40

Odp: KARMA is a bitch! -> czyli moje lovestory

Tak jak przedstawiłeś jest ok. Napisałeś prawdę.
Ja Ci tylko mówię jak to wygląda z perspektywy kobiety, która etap spotykania się z gośćmi, którzy chodzą z pełnym wzwodem podczas spotkania, chcą kupować naręcza kwiatów i zabierać do Paryża na PIERWSZE spotkanie (bo nawet nie randkę umówmy się) i "kochają" za piękna buzię, zostawiła w liceum.

Nie masz bladego pojęcia co robić, jak zainteresować sobą kobietę. Nie mam co do tego wątpliwości.
Pytanie (w końcu to anonimowe Forum): jesteś prawiczkiem, prawda?

41

Odp: KARMA is a bitch! -> czyli moje lovestory

zacznijmy od końca.
Właśnie o to chodzi, forum jest anonimowe więc piszę o wszystkim co może mieć znaczenie, oraz w taki sposób aby przedstawić pełny kontekst.
Choć przyznaję czasami brzmi to dziecinnie. Piszę to świadomie.

Zgadzam się, że poważny związek, czy relacja wygląda inaczej niż to co ja opisuję.
Spotykałem wiele kobiet i jakoś nigdy nie musiałem wkładać wysiłku w to aby się udało...
Stąd brak doświadczenia mimo mojego stażu. 
Wpakowałem się na własne życzenie w takie przedszkole, trochę z braku wiedzy trochę faktycznie z naiwności.
Teraz skoro w nim jestem albo gram według tych zasad albo się poddaję.
Poddać się póki co nie jestem w stanie, chociaż sobie czasami mówię że to nie ma sensu.
Może byłoby mi łatwiej gdyby jej zachowanie było jednoznaczne. 

Oczywiście, że nie jestem prawiczkiem.
Ona niestety jest dziewicą.

42

Odp: KARMA is a bitch! -> czyli moje lovestory

Ona Cię nie kocha, zaufaj mi. Kobiety wiedzą takie rzeczy i nie doszukuj sie uczucia w spojrzeniu czy zaczepkach. Ona dąży do kontaktu z Tobą bo: nudzi jej się/ nikogo lepszego póki co nie spotkała/ nie chce być sama. Ewidentnie Ci powiedziała, że nic do Ciebie nie czuje, więc miej honor i urwij to stanowczo, bo się pogrążasz!

43 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2016-09-28 13:13:37)

Odp: KARMA is a bitch! -> czyli moje lovestory

Ale ona mu powiedziała, że nic nie czuje. Ale ten kleszcz już się przyssał i nie odpuści.
Stalkerzy tak mają wink

Jest coś obleśnego w facecie, który potrafi się upodlać spotkaniami pseudo-koleżeńskimi, gdzie kobieta nic od niego nie chce, poza zabijaniem nudy, a ten roi sobie w głowie scenariusze z kosmosu z nią w roli głównej.
Też miałam kiedyś takiego adoratora (nauczyciel), który kompletnie nie był w moim typie. I też rozkminy z kosmosu ciągle miał i mi coś próbował tłumaczyć, a ja nic nie chciałam, tylko żeby dał mi spokój. Dwa razy się z nim spotkałam, bo wiedziałam, że więcej nie ma sensu. Ta dziewczyna widać nie jest asertywna, ani doświadczona (dziewica), więc myśli, że musi to robić, bo inaczej ludzie jej powiedzą, że "w d... jej sie poprzewracało" i  "wybrzydza". W każdym razie on snuł wizje nawet jak ja byłam z kim innym, snuł potem i pewnie do dziś snuje. Nie zdziwiłabym się wink

Dodam, że nie był to typ faceta, za którym kobiety się uganiają. To z reguły nie są tacy faceci, tego jestem pewna smile

Albo, jest druga wersja dlaczego ona to robi (spotyka się z autorem z nudów): bo nie wykazują nią zainteresowania/nie starają się o nią i nie podrywają ją faceci którymi ONA jest zainteresowana. Przecież sama do nich nie wystartuje wink nic na siłę. A autor to taki pewniak. Zawsze trochę ją podbuduje swoim cielęcym wzrokiem. I tak to się kręci.

44

Odp: KARMA is a bitch! -> czyli moje lovestory
Elle88 napisał/a:

Ale ona mu powiedziała, że nic nie czuje. Ale ten kleszcz już się przyssał i nie odpuści.
Stalkerzy tak mają wink

Jest coś obleśnego w facecie, który potrafi się upodlać spotkaniami pseudo-koleżeńskimi, gdzie kobieta nic od niego nie chce, poza zabijaniem nudy, a ten roi sobie w głowie scenariusze z kosmosu z nią w roli głównej.

Oj Elle88, ależ mu dowaliłaś, stalker i do tego obleśny? smile
Nie mogę się zgodzić.
Kleszcz? Być może, ale ona pijawka.

ptwardowski napisał/a:

Staram się ją ignorować ale pisze do mnie codziennie od 3 tygodni, jakieś zaczepki.
ja wogóle nie inicjuję rozmów. Tyllko ona.
po tych 3 tygodniach bardzo chciała się spotkać.
Myślałem, że ma problem więc po tygodniu próśb się spotkaliśmy.
ale to była luźna i miła rozmowa... ciągle poprawiała włosy.
na koniec chciała mnie zaciągnąć na mieszkanie 3 razy próbowała, o północy na herbatę...
najzabwniejsze jest to, że tylko ją odprowadziłem pod klatkę i dalej nie poszedłem, nastepnie na czacie mnie przepraszała za te próby. haha
tydzień później zapraszała mnie na wyjazd nad jezioro na impreze z jej znajomymi i w sumie trochę też moimi, chyba z 5 razy zapraszała a ja odmawiałem.
ale pękłem i pojechałem w tamten łikend.
dobrze sie bawilem ale z nią było kiepsko, dużo wypiła i uciekała odemnie,
(tłumaczyła pozniej ze nie chciala zrobic nic głupiego lub czego zalowalaby)
spotkalismy się w poniedziałek żeby o tym porozmawiać, ona zaproponowała, przeprosiła mnie za zachowane.
I dalej nie mogę się z nią dogadać....

Nie sądzę, że ona zawraca mu głowę dla zabicia czasu. W końcu ptwardowski odpuścił na jakiś czas, a to ona właśnie nalegała na spotkania.
Myślę, że ona działa na zasadzie; chciałabym , a boję się.
To ona nie jest w porządku. Nawet dziewica wyczuje, że facet jest zainteresowany, tymczasem ona sama nie wie czego chce, przybliża się i odpycha...
Przeoczyłam wpis, w którym ona stwierdziła, że nic do niego nie czuje, więc tym bardziej nie jest w porządku.
ptwardowski powinien odpuścić, zwłaszcza, że jak słusznie zauważyłaś, jego fascynacja oną ma bardzo kruche fundamenty.
ptwardowski, przestań bujać w obłokach, zdystansuj się, nie umawiaj na spotkania, chyba, że bawią Cię takie podchody.

45

Odp: KARMA is a bitch! -> czyli moje lovestory
ptwardowski napisał/a:

zastanawiam się jak opisać ostatnie pół roku w kilku zdaniach.
Dobrze wiecie, że nie da się tego zrobić.
Było fantastycznie,  z małymi problemami ale fantastycznie.
Spędzaliśmy dużo czasu, praktycznie codziennie (sic!) wieczorem się widzieliśmy i albo ja spałem u niej albo ona u mnie.
[...]
W każdym razie rozmawialiśmy na ten temat i jakoś funkcjonowalismy, ja byłem tak dobry jak tylko mogłem a ona się starała robiąc mi śniadania rano i czasami kanapki do pracy.

Twardowski wytłumacz mi jakim cudem ona jest jeszcze dziewicą? o.O
Zabierałeś się do tej znajomości jak pies do jeża, a potem jak widzę nie miałeś pojęcia i nadal nie masz jak ją poprowadzić. Ona też, przy czym pewne jest, że jesteś jej poligonem doświadczalnym. Kiedy już poćwiczy wystarczająco zostaniesz opuszczony...

46

Odp: KARMA is a bitch! -> czyli moje lovestory

Dziękuje,
Jestem zakochany ale nie jestem szaleńcem.
Jestem trochę chory przez to, przez całe wakacje nie byłem w stanie zrobić nic konstruktywnego ale teraz się już w miarę pozbierałem.
Dlatego proszę nie obrażajcie mnie bo wiem, że sytuacja jest beznadziejna.
To forum jest anonimowe i dlatego tu piszę, oczekiwałem jakiegoś wsparcia albo porady czy choćby konstruktywnej krytyki.
Każdy z nas ma uczucia i tak samo każdy z nas jest w czymś mądry - to tak pod rozwagę.
Uważam, że jeżeli chodzi o moją pracę to się idealnie do niej nadaję.
Praca nukowa jest wymagająca i zwykle nużąca, trzeba być upartym człowiekiem który będzie próbował do momentu aż wyczerpie wszystkie drogi.
Gdyby nie to, gdyby nie wiara w sukces to technika nie rozwinełaby się i dalej żylibyśmy w jaskiniach.
Myślicie, że odkrycia naukowe to dzieła przypadku jak to pokazuje się cudownie w filmach ? 
to nie prawda, odkrycia naukowe to efekt cieżkiej i żmudnej pracy, nawet z poświęceniem własnego zdrowia (np. Skłodowska-Curie).
Wracając do niej... gdyby mi ta dziewczyna nie dawała jakichś furtek/znaków (powszechnie w społeczeńswie za takowe uznane) albo spotykała się z kimś to napewno odpuściłbym a nawet sam ją zniechęciłbym.
I chciałem to zakończyć ale jak napisałem wcześniej, po 1,5 miesiąca ciszy zaczęła mnie atakować znowu...
 
Jak ją zapytam to mówi mi, że nie jest zakochana ale wiem, że to są słowa, a kobiety nie zawsze mówią to co myślą.
Zwłaszcza jak jej wierzyć skoro tak dziwnie się zachowuje i nie potrafi być stanowcza ???
Zawsze jak dochodziłem z nią do porozumienia, że to koniec to się nie odzywałem i próbowałem się zdystansować, urwać to.
Tak było w czerwcu z 3 razy i później przez wakacje.
To ona inicjuje te powrotne kontakty i tak jak josz zuważył/a przbyliża się do mnie i odpycha.
A ja to analizuję i i tak daję się złapać za każdym razem jak gówniarz.
Z powyższego wynika, że jeżeli ja odpuszczam to ona zaczyna prędzej lub później mnie atakować do czasu aż ten gradient emocjalny się wyrówna.

Taka sytuacja.
Wracamy w niedzielę z jeziora autem, tydzień temu, siedzę z nią z tyłu.
Ona wie, że przeskrobała
wie, że mnie zaprosiła i trochę olała.
bo od rana się przymilała i sama pytała co sięd ziało wieczorem ale powiedziałem jej, że było wporządku.
Proponowała kanpkę? herbatkę mi zrobiła. itp. itd. 
Kiedy jechaliśmy autem odtwarzała muzykę z telefonu, zorientowałem się że to same miłosne piosenki.
W stylu total eclipse of the heart... (to odtworzyła) później odtworzyła "Ptasiek" lipnickiej.
Sama zaczeła śpiewać i pytała czym mi się podoba.
zobaczcie sobie tą piosenkę bo warto, a jaki ma tekst....
Pomyślałem wtedy sobie, że celowo taką muzykę odtwarza i zwraca na nią moją uwagę.
chciała nas do domu zaprosić, abyła tam cała rodzina itp.
Podjerzewam że Wie, że mnie to może ranić itp. a tak się zachowuje. 

Olałem ją wieczorem, i z jej strony odrazu panika czemu się nie odzywam, czemu jestem zły, może powiniśmy porozmawiać..
Zgodzłem się na spotkanie (ona nawet zinterpretowała to jak się później okazało, że ochoczo się zgodziłem...)
Powiedziała mi że odtwarza nasz kontakt bo myślała że mi przeszło...
bo przez te 3 tygodnie niby normalnie rozmawialiśmy.
kiedy ją zapytałem czy jej przeszło.
To spojrzała w podłogę i się zajkąneła w pół sylaby jakby chciała powiedzieć, że nie do końca  no i tak urwała.
Skoro urwała to poprosiłem żeby powtórzyła wtedy powiedziała, że jej przeszło.
następnie argumentowała całą tą sytuację tym że jej się świetnie ze mną rozmawia i że jej mnie brakowało bla bla bla...
stąd to odtwarzanie kontaktu. Ja jej szczerze powiedziałem, że myślałem o niej przez wakacje często ( i to chyba był bład)
ale jak jej wspomniałem, że z jakąś dziewczyną kilka razy się spotkałem to chciała wiedzieć koniecznise wszystko.
ja konsekwetnie odmawiałem, ona rzucała imionami moich koleżanek etc....
No a później jak pisałem była króka chwila przyjemności. co też było dla mnie szokiem bo jak się rozchodziliśmy w czerwcu to nawet nie chciała żebym ją dotykał, co dopiero pisać o tak intymnym dotyku. 

Podejrzewam, że raczej jest nadal w stanie pomiędzy, skoro tak to wygląda
Jeżeli chodzi o dziewictwo...
co do niej samej, to miała jednego chłopaka przez 4 lata i nic z tym nie zrobili.
ale on ją rzucił bo był zbyt zazdrosny i się kłócili. Bardzo mocno, depresyjnie to przeżyła. 
Ja jestem drugi, mi się w sumie prawie udało ale skoro dziewczyna mówiła, że boli to co miałem robić.
Miałem takie szczęście, że do tej pory dwie dziewczyny pozbawiłem dziewictwa więc wiem jak to zrobić...
Po trzecie jest naprawdę miła i ładną dziewczną więc faceta znajdzie wszędzie... opowiadała mi jak przez wakacje różni faceci w klubach ją podrywali etc.

W tym tygodniu raczej ten kontat osłałb, ona już nie pisze do mnie tak chętnie.
Może uroiła sobie w głowie jakiś plan w stylu zostańmy dobrymi przyjaciółmi a później zobaczymy... nawet mi to kiedyś proponowała, że tak to powinno wyglądać.
w tym tygodniu rozmawiałem z kilkoma przyjaciółmi bo sobie z tym rady nie dawałem.
Podjąłem decyzję, że nie będę jej traktował już poważnie.
Będę miły, ale też nie będę już miał dla niej tyle czasu.
Muszę się zająć moją pracą.
Nabiorę do tego dystansu.
Muszę na nowo wychodować sobie jaja.
Może jak ona będzie zazdrosna to się coś zmieni.
Albo mi poprostu minie wtedy, bo wiem że jestem bardzo wartościowym facetem.
Nie potrafię grać na kobiecych emocjach a to tylko dlatego, że zawsze gram w otwarte karty.
Jak widać to chyba był błąd.
ale się napisałem.

47

Odp: KARMA is a bitch! -> czyli moje lovestory

Z początku pomyślałam: na kij ten wstępniak o wykształceniu i żmudnej pracy naukowca. Potem doszłam do wniosku, że jednak się przydał, bo uświadamia dobitnie, że postu nie napisał 15-letni chłopiec, a dorosły mężczyzna...

ptwardowski napisał/a:

 
Jak ją zapytam to mówi mi, że nie jest zakochana ale wiem, że to są słowa, a kobiety nie zawsze mówią to co myślą.

Ja tam mówię to co myślę. Obecnie myślę, że jesteś ciapa; wykazujesz zero inicjatywy; w związki wchodzisz, bo ktoś się Tobą zainteresował, a nie Ty kimś (co wynika też z samooceny, niewiary we własne możliwości i płynięcia z prądem); kiedy już jesteś w relacji (nawet nie w związku) to angażujesz się natychmiastowo na 200%, co wynika z tego samego co wcześniej. Masz swoje lata, a zachowujesz się jak dziecko, które przeżywa swoją pierwszą wielką miłość. Głębi, świadomości siebie i swoich zalet/braków zero. Jest tylko reakcja na czyjeś działania, nadinterpretacje i płynięcie tak z prądem...
Ona może teraz jest samotna, może brakuje jej kogoś, kto tak jak Ty idealnie poprawia jej samoocenę, może wypróbowuje na Tobie sytuacje damsko-męskie, nie przywiązując do nich takiej wagi, jaką Ty... Wśród dostępnych opcji nie ma: może tak bardzo Cię kocha i tak bardzo jej zależy. Nie. Tak się nie zachowuje osoba, której naprawdę zależy i która nie tylko kocha, ale i szanuje. Ty swoją sierotowatością zachowania i mentalności szacunku nie wzbudzasz. Stąd te wszystkie dziwne zachowania, przyciąganie, odpychanie, bawienie się Twoimi uczuciami i Twoim czasem. Dlaczego może tak robić? Bo może. Bo na to pozwoliłeś. Bo karmisz się nadziejami, a nie patrzysz na rzeczywistość. Bo uważasz, że kiedy kobieta mówi Ci, że nie kocha, to nie mówi tego co myśli... Wolisz dopowiadać sobie na podstawie piosenek. Dorośnij.


Swoje pierwsze kroki w świecie dorosłych zacznij od zaprzestania analizowania każdego jej zachowania i gestu. Zacznij analizować swoje, bo to w przeważającej mierze Twoje myślenie, Twoje schematy działania, Twoje braki zaprowadziły Cię do tego żałosnego „związku”. Popracuj nad sobą, a nie nad nią.

Posty [ 47 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » KARMA is a bitch! -> czyli moje lovestory

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024