Cześć.
Z moim facetem zeszłam się ponownie kilka tygodni temu. Przyłapałam go jak tańczył obmacując jakąś laskę, był kompletnie pijany wtedy. Nie spodziewał się mojego przyjazdu, bo wyszli z kolegą tylko na 2 piwa po południu a nie było go do późnej nocy. Takie niedotrzymywanie słowa zdarzało się już wcześniej, miał wypić piwo czy dwa a wracał kompletnie narąbany nie wiedząc o świecie. Nie pije na co dzień ale jak gdzieś zacznie na obojętnie jakiej imprezie to chleje aż padnie. Urodziny, wesele, imprezy rodzinne, wyjścia z kumplami - nie ma to żadnego znaczenia.
Miał za sobą już kilka wyskoków - przyłapałam go jak pisał sobie z jakąś dziewczyną z portalu badoo i raz z jakąś koleżanką z pracy się umówił ale wtedy zamydlił mi oczy, wymówił się że na badoo to tylko tak bo kiedyś dawno temu miał konto i wszedł i miał jakieś wiadomości to tylko odpisywał a z tą koleżanką to tylko w czymś pomagał, że wcale mu się nie podoba. Nie wiem na ile byłam głupia i naiwna wtedy, że uwierzyłam ale jak zobaczyłam jak tańczy i obmacuje jakąś małolatę to po prostu coś we mnie pękło i odeszłam.
Minęło kilka tygodni, on jeździł, błagał o szansę, powiedział że będzie inaczej. No i dałam się przekonać. Przez kilka tygodni było super aż do wczoraj. Byliśmy u moich rodziców na Święta i wczoraj zadzwonił jakiś kolega czy wyjdzie z nim na piwko. Obiecał mi, że wróci maksymalnie o 22 a wrócił o 4 rano kompletnie pijany. Dobrze, że mama spała i nie widziała w jakim jest stanie. Ojciec się obudził i pomógł mi go wtaszczyć na górę.
Znowu przeprasza a ja już nie wiem co mam począć z nim.