Witam Was serdecznie. Z góry przepraszam, jeżeli założyłam wątek w nieodpowiednim dziale.
Czytam Was od dłuższego czasu i widzę, że można tu znaleźć pomoc i wsparcie.
Mam ogromny problem z którym borykam się razem z rodziną, a mianowicie ojciec jest ciężko chory. Zacznę może od początku.
W nocy z 6 na 7 grudnia mój ojciec źle się poczuł. Tata ma 56 lat, niestety nałóg papierosowy jego też dotyczy, palił pół tora paczki dziennie. Duszności, uporczywy kaszel, ból w klatce piersiowej i wysoka temperatura sięgająca 40 stopni. Z samego rana pojechali z mama do ośrodka, do lekarza. Pani doktor po osłuchaniu Ojca, stwierdziła, że nie wie co mu jest i przepisała leki przeciwbólowe, w tym ketanol setkę. Na drugi dzień na kontrolę, stwierdziła że nic mu nie jest. Bez żadnych badań krwi, ekg czy nawet zdjęcia rentgenowskiego płuc. Chorobowego Tata nie brał, tylko pokrył urlopem. Tak mijał nam tydzień, tata coraz słabszy, praktycznie cały dzień spał, był osłabiony, ciągły kaszel i duszności nie ułatwiały mu niczego. Z racji tego, że ojciec jest uparty nawet nie chciał słyszeć tematu pogotowia czy wezwania karetki. Tak dotrwaliśmy do niedzieli. Tata coraz słabszy, ledwo sam wstawał, ciężko oddychał. W końcu w niedzielę 13 grudnia pojechaliśmy na pogotowie. Lekarz od razu go przebadał osłuchowo, ekg i zdjęcie. Ostre zapalanie płuc. Z miejsca skierowanie do szpitala. Oddział wewnętrzny. Na oddział wchodzi się jak do siebie, żadnego obuwia ochronnego czy narzut. Na drugi dzień miała być robiona tomografia i tomografia kontrastowa. Podejrzewali jakiś guz, lecz lekarz prowadzący nie potrafił tego stwierdzić bo zdjęcia jeszcze nie widział, tylko przekazał nam to co usłyszał. W naszej miejscowosci w szpitalu, niestety nie posiadamy całej aparatury do badań czy laboratorium odpowiedniego. Tacie pobrali również krew z osocza i wysłali do badania do miasta oddalonego o 30 km. I znów czekanie. W dzień przyjęcia do szpitala tata kontaktował, żartował mimo uporczywego bólu. Niestety w poniedziałek nie było już kolorowo. Tata ogólnie jadł bardzo mało, w szpitalu nie chciał nic jeść, ani obiadów szpitalnych, ani co mu przynosiliśmy czy nawet ulubionych potraw. W ten dzień już nie był w stanie się podnieść z łóżka, nic nie jadł. Podłączony do kroplówek, pod tlen, założony cewnik. Dowiedzieliśmy się we wtorek, że tata ma ciężkie zapalnie płuc, lewe jest w tragicznym stanie, niewydolność nerek i wątroby. Jak się okazało spowodowane pneumokokami, sepsa. To było straszne. Antybiotyki dawane dożylnie. Lekarz mówi, że jest ciężko. Ja się pytam o izolatkę dla ojca, nie mają wolnej. Nic nam pani doktor nie przekazała, czy mamy się badać, odnośnie odwiedzin nie za dużo (?) Jak nie za dużo, przez chwilę nawet można się zarazić, gdy się zarazimy, zachorujemy, tacie nie pomożemy. Co to za lekarz, co to mamy za Polską służbę zdrowia? Ciężki stan pacjenta. Walczymy o życie taty, tylko jak taki laik jak ja mogę mu pomóc. Czytam wszystkie artykuły na temat sepsy. Gdyby lekarz przy pierwszej wizycie skierował tate na badania, szansę były by większe. Nie tracę nadziejii. Wiem, że mój ojciec wyzdrowieje. Jednak mimo wszystko się boję. Tutaj liczy się każda minuta. Chcę zgłosić to do ordynatora, do telewizji, do radia. Może wtedy skuteczniej zaczną działać polscy lekarze.
Przepraszam, za chaotyczny wpis. Ale jestem kłębkiem nerwów.
Pozdrawiam
Witam. Przede wszystkim mam nadzieję, że Twój ojciec zwycięży w tej walce. Dobrze, że teraz znalazł opiekę lekarza. Uważam, że trzeba pytać lekarza o wszystko. Nie wiem czy zgłoszenie pomoże. Są odpowiednie przepisy, które trzeba dobrze poznać, zanim się zarzuci błędy lekarzom. Oni też powinni kierować się procedurami, jeśli takie mają.
Współczuję ci bardzo i mam nadzieję, że z tatą będzie wszystko dobrze. Niedawno mój teść przechodził ostre zapalenie płuc, też zaniedbane. Serce po tym wszystkim ma osłabione, ale daje radę. Jest dużo starszy od twojego taty, a tata jeszcze młody i na pewno silniejszy. Natomiast, to co zrobiła lekarz rodzinna woła o pomstę do nieba i to przydałoby się nagłośnić jak najbardziej.
Nie rozumiem jak pacjenta z tak wysoka temperaturą , kaszlem i bólami w klatce piersiowej można wysłać do domu z lekami przeciw bólowymi. Możecie złożyć skargę na takiego lekarza , chociaż na pewno wszystkiego się wyprze , chociaż coś w karcie musiał pisać .Przez takich lekarzy z takim podejściem nie jeden człowiek stracił życie , o czym co jakiś czas słyszy się w telewizji . Ja już się tak nauczyłam ,że do żadnego gabinetu bez dyktafonu nie wchodzę.
Mogła byś też zadzwonić do NFZ i tam opowiedzieć jak wyglądała wizyta.