Forum Kobiet - NETKOBIETY.PL

Witaj na niezależnym Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone przez kobiety dla aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Nie jesteś zalogowany.

Ogłoszenie

Serdecznie zapraszamy do lektury naszych redakcyjnych blogów Od kuchni oraz Po godzinach Szczególnie polecamy : Zdrada - Rozstanie Psychologia Uroda Miłość Wychowanie Samotność

Dodaj odpowiedź

#1 2008-04-28 18:57:06

studentka234
Niewinne początki
Zarejestrowany: 2008-04-28
Posty: 6

poród Bielsko - jak Szpital Wojewódzki złamał moje Prawa

Witam

Chciałabym podzielić się moimi doświadczeniami związanymi z porodem sad.gif Od razu piszę że mój post będzie długi i ( tylko) Zainteresowanych proszę aby przeczytali w całości.

Zerkając na różne fora można zobaczyć rozgorzałą, zaciętą dyskusję przebiegającą w bardziej emocjonalny ton, dotyczącą mojej postawy. Kobiety wolą uchodzic za matki-polki. A skoro już one tak postępują to inne też wg nich muszą. Właśnie dlatego nie mam ochoty pisać już czegokolwiek na forum bo ani nie mam czasu na takie dyskusje, ani ochoty słuchać po jakimś czasie argumentów ad personam.



Wydaje mi się, że łatwiej przetłumaczyć facetom, że jest różnica między fanaberią a godnym i intymnym przebiegiem porodu. Wiem że mam ciężką drogę, ale ja wcale nie będę się poddawać! I wydaje mi się że słusznie robię nagłaśniając tą sprawę. Fundacja Rodzić po Ludzku bardzo dużo zmieniła, ale to trzeba kontynuować... walczyć jakoś... nawet w taki sposób jak ja. Kobiety potraktowane w podobny sposób, niestety nie chcą zamieszczać swoich dramatycznych przeżyć związanych z porodem, bo albo się wstydzą albo w ogóle nie wiedzą że złamano Ich Prawa. Bo zamiast się uświadamiać, edukować to tylko takie sranie w banie za przeproszeniem często jest widoczne.



W związku z moim porodem który odbył się w listopadzie 2007r. na oddziale ginekologiczno położniczym w Szpitalu Wojewódzkim w Bielsku Białej, Al. Armii Krajowej 101 informuję,iż w czasie porodu i pobytu w szpitalu zostało naruszone w stosunku do mnie przez lekarzy i położne Prawa.

Opiszę zdarzenie oraz konsekwencje powstałe w jego wyniku:


Synka urodziłam w listopadzie 2007 r w SZPITALU WOJEWÓDZKIM W BIELSKU. Niestety, mój poród był bardzo ciężki i żle go wspominam, nie dlatego że tak strasznie bolało, lecz dlatego że złamano moje prawa. Do dzisiaj nie mogę zrozumieć dlaczego było obecnych tak wiele osób ( 2 położne, starsza i młodsza, niestety nazwisk nie pamiętam, lekarz zakłócający mój poród jak również jakaś pani ubrana " po cywilnemu " czyli nie miała zmiennego ubrania, nazwiska nie znam, wydawała się tam rządzącą) nie wiedziałam kto z personelu jest za mnie odpowiedzialny, raz starsza raz młodsza położna przychodziła mnie badać, czułam się zdezorientowana i opuszczona. Nie informowano mnie o przebiegu porodu, jak również podczas badania USG. Powiedziano tylko tyle że Dzidziuś waży 2800. Pytam jak jest ustawiony? Odpowiedziano - "dobrze" To nie była dla mnie wystarczająca informacja.Na sali porodowej w ogóle nie informowano mnie o jego przebiegu. Młodsza położna ( najprawdopodobniej chyba stażystka ) śmiała się i patrzała jak jęczę z bólu... czułam sie okropnie, zawstydzona. Sądziła że jestem w szoku i myślała że nic nie widzę. W pierwszym okresie porodu nie wiedziałam co się ze mną dzieje i z dzieckiem. Wiedziałam że łamią moje prawa ale ból był tak okropny że nic nie mogłam mówić. Sparaliżowało mi mowę. Miałam wrażenia że to czego się nauczyłam wyleciało wszystko z głowy. Dlaczego właśnie wtedy przeprowadzano ze mną wywiad i dawano coś do podpisania? Mówiłam starszej położnej że aby coś podpisać to pierwsze muszę to przeczytać. Jednak mnie do tego zmusiła a ja żeby mieć już święty spokój podpisałam to. Piszę "to " bo do dzisiejszego dnia nie wiem co podpisywałam, sądzę jednak że była to moja "zgoda" na interwencje medyczne. Pani doktor miała pretensję że nie odpowiadam jej szybko na te pytania tylko krzyczę, była wściekła a ja myślałam tylko o Dziecku i o tym potwornym bólu. Dlaczego nie mogłam rodzić w spokoju, skupić sie na porodzie, wyciszyć się? Byłam bezradna, a otaczająca mnie rzeczywistość bezlitosna. W czasie pierwszego okresu porodu o własnych siłach z Mężem próbowaliśmy pozycje kuczne, kolankowe, ciągle się ruszałam. Komentowano moje zachowania. Śmiano się ze mnie. Tylko dlatego że tak głośno krzyczałam z bólów i gdy przyjmowałam pozycje na kucąco. Nie słyszałam ani jednego dobrego słowa ze strony położnych, były nieżyczliwe, aroganckie, nie zaznałam współczucia, nikt nie pomógł Mężowi aby mnie podtrzymywać w czasie zmian pozycji. Pytam starszej położnej czy mogę wejść do wanny złagodzić ból, odpowiedziała - " Jak już nalejemy to już będzie zimna". Zaintonowałam tej starszej położnej że w czasie drugiego okresu ( jak już wyrzyna się główka) chcę rodzić w kucki, nie na stole porodowym, bo mam takie prawo, bo tylko moje ciało wiedziało że podczas kucania najmniej boli, bo wiedziałam że tak najlepiej ochronić kroczę. Jeden z lekarzy odpowiedział : " W takich pozycjach to tylko kobiety w buszu rodzą... " Zamurowało mnie. Prosiłam, błagałam że tak mi najlepiej rodzić. Nie pozwolono. Moją decyzję uważali za nieodpowiedzialny wybryk. Unieruchomiono mnie w drugim okresie po przez KTG pomimo że się nie zgodziłam. Chodzi o to że chciałam miec to KTG ale PRZENOŚNE które szpital również dysponuje. Dlaczego złamano moje prawa? Dlaczego nie miałam możliwości swobodnego podejmowania decyzji? Przecież każdy ma prawo do decydowania o własnym losie...

Po porodzie znów złamano prawa. W czasie zszywania mnie, ( fizjologiczne pęknięcie ) jedna z salowych ( sprzątaczka ) siedziała na krześle, ( tam gdzie dziecko badają po urodzeniu, ja natomiast leżałam jeszcze na łóżku porodowym ) patrzała jak mnie dr zszywa i śmiała się ze mnie, bo drzwi między tymi dwoma wejściami były otwarte!!! Zszywanie również bolało i tu również wydawałam swoje dżwięki ( jednak one były już dużo cichsze ) widziałam jak ta sprzątaczka głupio się uśmiechała do położnej w końcu spostrzegła że ja to wszystko widzę i już przestała się śmiać. W ogóle co ta sprzątaczka tam robiła?? jak można było pozwolić sprzątaczce oglądać kobietę która właśnie urodziła i którą zszywano na łóżku porodowym z gołą pupą i nogami wystawionymi do góry???? Całkowicie odarto mnie z prywatności! Dlaczego pani dr na to pozwoliła? Ja ciągle wiedziałam że łamane są moje prawa ale naprawdę nic nie mogłam mówić, jak już wcześniej pisałam sparaliżowało mi mowę i myślałam już tylko o moim Synku. Pani ( ta ubrana po cywilnemu ) podniosłym głosem mówiła do mnie : " za co się pani uważa? skąd pani wie o pozycjach kucznych? chodziła pani do szkoły rodzenia? to my za panią odpowiadamy... " W czasie obchodu jeden z lekarzy do mnie przy wszystkich : " Ta to rodziła jak błyskawica"

Po porodzie zasypiając wieczorem, rano pielęgniarka obudziła mnie w taki sposób : podeszła do mojego łóżka, podniosła moja kołdrę w górę, nic nie mówiąc, nie pytając się czy może to zrobić i tylko powiedziała tyle " wstajemy, myjemy dupki" poczułam się upokorzona. Jak można tak postąpić i w taki sposób budzić pacjentkę ?
ta sama pielęgniarka chyba tego samego dnia przyszła i spryskiwała nam krocze ( nie wiem dokładnie czym bo nic nie powiedziała, nie poinformowała, ) i powiedziała : "na przyjemności trzeba sobie zasłużyć" - młoda blondynka a krótkimi włosami ( tak wyglądała pół roku temu - mam nadzieję szanowna pani pielęgniarko że przypomina sobie pani te słowa )

I mam nadzieję że pani doktor i pan doktor również przypominacie sobie te słowa co do mnie mówiliście, bo wiem że prędzej czy póżniej przeczytacie mojego posta.


Proszę zwrócić uwagę :


Decyzja pacjenta może być - w ocenie lekarza - niesłuszna, niemniej zasada poszanowania jego woli, wpisana także w deontologię zawodu lekarza ( np. art.15 i 16 Kodeksu etyki lekarskiej ), nakazuje ją USZANOWAĆ!! i to się tyczy wszystkiego, nacięcia krocza, przebicia pęcherza, podanie oksytocyny, czy NAWET możliwość wpływu kobiety na pozycję w jakiej wypiera ona dziecko!

Dodam, że nawet Sąd Najwyższy w uzasadnieniu swojego orzeczenia wskazał, że " zasada poszanowania autonomii pacjenta nakazuje respektowanie JEGO WOLI, niezależnie od motywów.


2 Miesiące przed porodem odwiedziłam TEN szpital celem zebrania wywiadu i dowiedzenia się wszystkiego.
Przywitała mnie bardzo miła starsza położna Pani K. S. ( UWAGA !!! Tu nie mogę nic powiedzieć złego o Tej Pani! Super Kobieta - Położna - Anioł. Również o Paniach B.P i M.O nic nie moge złego powiedzieć bo One nie prowadziły mojego porodu. Oprowadziła wszędzie. Również zebrałam wywiad. Mówiła, abym nie czytała na forach internetowych negatywnych opiń na temat tego szpitala. Że to, co tam dziewczyny opisują ( jak się łamie prawa rodzących ) to nie prawda. Uwierzyłam. Dlatego właśnie wybrałam ten szpital i miałam cichą nadzieję że Pani K.S będzie wtedy w pracy.

Zresztą szpital na swojej internetowej stronie ładnie się raklamuje :

Blok porodowy
Blok porodowy oferuje:

* ciągły monitoring kardiotokograficzny z analizą komputerową zapisu,
* bezprzewodowe monitorowanie kardiotokograficzne pracy serca płodu za pomocą telemetrii kardiotokograficznej,
* releksację wodną podczas porodu,
* porody w wodzie,
* dowolną pozycję pacjentki podczas porodu,
* porody rodzinne,
* muzykoterapię,
* porody w znieczuleniu na życzenie pacjentki.


Nie wszystko okazało się prawdą!
gdyby nie szybka moja interwencja krzykiem " prosze mnie nie nacinać " natnęliby mnie bez zgody z zaskoczenia bo tak właśnie chcieli
nie można było rodzić w kucki bo im tak nie wygodnie ...
pomimo prośby nie mogłam wejść do wanny złagodzić ból
podpięto mnie do KTG mimo że się nie zgodziłam.


Załuję że nie wybrałam prywatnej kliniki ESKULAP również w Bielsku bo tam jest się klientem a nie pacjentem, traktuje się rodzącą godnie z szacunkiem a nie jak psa.

Zawsze chciałam mieć 3, 4 dzieci... ale ten szpital odebrał mi chęć do rozpoczynania na nowo...
Gdybym nie znała praw pacjentów, to pal licho!!! myślałabym że wszystko jest ok, że tak powinno się rodzić ...

Jestem studentką na 4 roku. Skończę "swoje" i idę na położnictwo. Dlaczego? bo chcę aby każda rodząca rodziła po LUDZKU i tego dopilnuję!! Nigdy nie pozwolę aby ktoś potraktował rodzącą tak jak mnie!! Będę starać się być najlepszą!!! Nigdy nie będę łamać praw pacjentki i nie pozwolę aby ktoś inny je łamał... nawet jeżeli podkopywaliby pode mną dołki!!! Nie podniosę głosu na rodzącą, będę traktować ja z szacunkiem, współczuć, pomagać jak najlepiej.... a jeżeli zdarzy się pacjentka bardzo agresywna i przypuśćmy na to... kopnie mnie czy coś w tym stylu... nadstawię jej drugi pośladek aby na mnie się wyżyła. Będę życzliwa, miło ustosunkowana. Moje nazwisko będzie znane na całe Bielsko i okolice, aż w końcu doczekam się i będę przyjmować porody w domu.

Wszystko w Waszych rękach, przyszłych Mamach. Jeżeli to Wy nie będziecie się domagać swoich praw to polska porodówka nigdy się nie zmieni! Gdy kobieta staje się zależna od procedur medycznych i decyzji innych osób, traci zaufanie do włąsnej siły i intuicji. Czuje się jak przedmiot pozbawiony możliwości decydowania o sobie. Przychodząc przez procedurę przyjęcia do szpitala, łatwo jest poddać się roli POSŁUSZNEJ PACJENTKI i nie pytać o to, co się z tobą dzieje...

Zostałyśmy wychowane wśród opowieści o tym że to rodząca jest BIERNA cierpiąca, musi znieśc wiele przykrości i bólu i że to PERSONEL DECYDUJE o tym jak poród powinien przebiegać - MASAKRAAAA!!!!
A to nie prawda! Trzeba uświadomić Przyszłe Mamy że to One właśnie decydują o swoim porodzie, bo mają do tego prawo! Rodząca, gdyby nawet chciała urodzić na głowie bo tak jej wygodnie - personel ma się do niej dostosować! Nie może kłaść pacjentkę na łóżko porodowe - gdy jej jest nie wygodnie.
Dlatego czas CIĄŻY jest dla was CZASEM BUDOWANIA SIłY WIARY W WASZ INSTYNKT , TAK ABYśCIE MOGłY SIę OBRONIć PRZED SIłą TEGO STEREOTYPU!!!



Złożyłam skargę na lekarzy i położnych do Biura Praw Pacjenta w Warszawie, oni, skierowali pismo do dyrektora szpitala w którym rodziłam, jednak odpowiedzi się nie doczekałam. Do Instytutu Praw Pacjenta i Edukacji Zdrowotnej, do Rzecznika Praw Pacjenta - tu kierowano mnie do Okręgowej Izby Lekarskiej.


Również Fundacja Rodzić po Ludzku jest poinformowana.
Dzięki Fundacji Rodzić po Ludzku dowiedziałam się jak powinno się traktować kobiety rodzące, każdy artykuł został przeze mnie dokładnie przestudiowany. Najbardziej interesowały mnie Prawa Rodzącej. Dzięki Fundacji dowiedziałam się co może choć nie musi spotkać mnie podczas porodu. Codzienne ćwiczenia od czwartego miesiąca mojej ciąży sprawiały przyjemność.
Dziękuję Ci Fundacjo! mimo że nie rodziłam jak chciałam, to cieszę się że w końcu dowiedziałam się o swoich prawach!

Ja do dzisiejszego dnia żle się czuję, co wieczór leją się łzy, mam wielki żal że nie mogłam sama sobie pomóc. Jestem coraz bardziej nerwowa a to odbija się żle na moim Synku i nie wiem kiedy ta trauma się skończy.


Dziękuję.

Ostatnio edytowany przez studentka234 (2008-05-25 22:41:08)

Offline

#2 2008-04-28 21:28:22

sabincia
Gość

Re: poród Bielsko - jak Szpital Wojewódzki złamał moje Prawa

Straszna historia - aż mnie ciarki przeszły jak to czytałam bo właśnie jestem w 3 miesiącu ciąży i też mnie czeka poród. Nie sądziłam ,ze coś takiego się dzieje na prawdę !!! Trzymam kciuki studentko234 ,żebyś wygrała z draniami !!! Dzięki Twojej historii będę teraz czujna jak będę wybierać szpital !!!

#3 2008-04-28 22:15:50

studentka234
Niewinne początki
Zarejestrowany: 2008-04-28
Posty: 6

Re: poród Bielsko - jak Szpital Wojewódzki złamał moje Prawa

Dziękuję za dobre słowo!

Pamiętaj jednak że NIE zawsze tak traktują ludzi.

Offline

#4 2008-04-29 09:42:44

gwiazdka
Wkręcam się coraz bardziej
Wiek: 26
Zarejestrowany: 2008-02-16
Posty: 31

Re: poród Bielsko - jak Szpital Wojewódzki złamał moje Prawa

Jestem wstrząśnięta Twoją historią. Naszczęście moje trzy porody odbyły się bez takich wydarzeń, chociaż słyszałam także wiele nieprzychylnych opini na temat szpitala w którym rodziłam.
Za to u dwójki moich starszych dzieci  wykryto bakterie we krwi i poinformowano mnie że to ja jestem jej nosicielem. Kazali mi przed następnym porodem zrobić badania i dokładnie określić z czym mają doczynienia. Z badań nic niewynikło, a trzecie dziecko urodziło się zdrowe i bez bakterii.


"...20 lat mineło jak jeden dzień, nie masz co wspominać? Lepiej swe życie zmień..."

Offline

#5 2008-05-20 12:06:14

studentka234
Niewinne początki
Zarejestrowany: 2008-04-28
Posty: 6

Re: poród Bielsko - jak Szpital Wojewódzki złamał moje Prawa

gazety i radio chcą zająć się moją sprawą smile

cieszę się, niech sprawa się nagłaśnia smile

Offline

#6 2008-06-11 21:11:17

studentka234
Niewinne początki
Zarejestrowany: 2008-04-28
Posty: 6

Re: poród Bielsko - jak Szpital Wojewódzki złamał moje Prawa

Dzien dobry!


Niedawno w gazecie Metro ukazał się artykuł o następującej treści :


Złośliwości, przykre komentarze i brak reakcji na prośby o pomoc. Kobieta, która urodziła dziecko pół roku temu, do dziś nie może zapomnieć, jak została potraktowana w publicznym szpitalu
Joanna (imię zmienione) jest studentką IV roku medycyny. Ma 27 lat, w listopadzie ub.r. w Szpitalu Wojewódzkim w Bielsku-Białej urodziła synka. Swój poród do dzisiaj wspomina jak koszmar. Opisała go w liście, jaki przysłała do naszej redakcji.

"Mój poród był bardzo ciężki. Nie z powodu bólu, ale dlatego, że podczas pobytu w szpitalu złamano moje prawa. W sali było obecnych wiele osób (m.in. dwie położne, starsza i młodsza, lekarz i jeszcze jednak kobieta). Nie wiedziałam, kto z personelu jest za mnie odpowiedzialny, czułam się zdezorientowana i zawstydzona. Nie informowano mnie o przebiegu porodu. Młodsza położna śmiała się i patrzyła, jak jęczę z bólu... A pani doktor miała pretensję, że nie odpowiadam szybko na jej pytania, tylko krzyczę. Zlekceważono moją prośbę o poród w wannie. Błagałam, żeby pozwolono mi rodzić w kucki. Wiedziałam, że mam takie prawo, a ból będzie w tej pozycji łatwiejszy do zniesienia. - W takich pozycjach to tylko kobiety w buszu rodzą - usłyszałam od lekarza.

Zostałyśmy wychowane na opowieściach o tym, że rodząca musi znieść wiele przykrości i bólu, że to personel decyduje o tym, jak poród powinien przebiegać. Ale tak nie powinno być. Wszystko w Waszych rękach, przyszłe Mamy. Jeżeli to Wy nie będziecie się domagać swoich praw, to polska porodówka nigdy się nie zmieni!".

Joanna o swoich przejściach napisała także do Biura Praw Pacjenta przy Ministerstwie Zdrowia. Po jego interwencji dyrekcja szpitala w Bielsku-Białej wyjaśniła, że decyzje lekarzy podejmowane podczas porodu podyktowane były jego szybkim przebiegiem (poród trwał zaledwie godzinę) i bezpieczeństwem dziecka (urodziło się pięć tygodni przez terminem). Ale przyznała jednak, że uwagi kierowane wobec Joanny były niewłaściwe. - Dyrektor szpitala wyciągnie konsekwencje wobec lekarza, który dopuścił się tych nieetycznych stwierdzeń - mówi Krystyna Kozłowska, dyrektor Biura Praw Pacjenta. Podkreśla, że każdej pacjentce przysługuje prawo do intymności, do informacji, świadomej zgody na interwencję medyczną i do kontaktu z osobami bliskimi. Ale okazuje się, że łamanie tych praw jest w polskich szpitalach niechlubną normą. Jak wynika z informacji fundacji Rodzić po Ludzku, co piąta kobieta trafiająca na porodówkę spotyka się z nieżyczliwym i aroganckim zachowaniem personelu, a niemal co czwarta nie jest informowana o przebiegu porodu.

Z Urszulą Kubicką-Kraszyńską z fundacji Rodzić po Ludzku rozmawia Anita Karwowska

Jaka była pani pierwsza myśl po przeczytaniu tego listu?

- Przede wszystkim - że to nie jest historia jednostkowa. List Joanny ilustruje podstawowy problem polskich porodówek - brak indywidualnego podejścia do pacjentki. Kobieta wchodzi do szpitala i zaczyna być traktowana jak jego własność. Jej emocje, potrzeby i oczekiwania przestają być ważne.

Czy rzeczywiście złamano prawa Joanny?

- Oczywiście. Pacjentka ma prawo otrzymywać na bieżąco pełną informację o przebiegu porodu i procedurach, którym jest poddawana. A lekarz powinien uwzględniać jej potrzeby, np. to, w jakiej pozycji chce rodzić. Badania naukowe udowodniły przecież, że pozycja kuczna jest dla dziecka bardziej korzystna niż leżąca. To wszystko wskazuje na brak profesjonalizmu.

Czym tłumaczyć taką postawę personelu?

- Wciąż zbyt często zwycięża po prostu rutyna. W wielu placówkach personel trzyma się starych procedur, bo tak jest po prostu wygodniej.

Źródło: Metro

Offline

#7 2008-07-01 14:17:07

studentka234
Niewinne początki
Zarejestrowany: 2008-04-28
Posty: 6

Re: poród Bielsko - jak Szpital Wojewódzki złamał moje Prawa

Artykuły    Powrót:
Lekarze nie są bezkarni

W każdym zawodzie przytrafiają się błędy. To rzecz ludzka. Nie inaczej jest w służbie zdrowia. Są jednak pomyłki, których nie da się w żaden sposób wytłumaczyć. Takie zaniedbania, prowadzące często do dramatycznych powikłań, spowodowane są brakiem koncentracji i lekceważącym podejściem do zawodu. A tego rodzaju błędy są niewybaczalne.

Śmiali się, gdy krzyczała z bólu

Do podjęcia tego - wydawać by się mogło - popularnego ostatnio tematu skłonił nas list, w którym Czytelniczka opisuje drastyczne wręcz zdarzenia, jakich doświadczyła w jednym ze szpitali powiatu bielskiego. Kobieta pisała o karygodnym postępowaniu lekarzy w najważniejszym momencie jej życia.

- Poród był bardzo ciężki. W pierwszym jego okresie nie wiedziałam co się ze mną dzieje. Zdawałam sobie sprawę z tego, że medycy łamią moje prawa, ale ból był na tyle okropny, że nic nie mogłam mówić. Miałam wrażenie, że cała wiedza teoretyczna zdobyta przed porodem wyleciała mi z głowy. Pani doktor miała pretensje, iż nie odpowiadam jej szybko na pytania. Że krzyczę. A ja myślałam tylko o dziecku!

Byliśmy wstrząśnięci treścią listu. Równie dramatyczny był ciąg dalszy...

- Dlaczego nie mogłam rodzić w spokoju, skupić się na porodzie, wyciszyć się? Byłam bezradna, a otaczająca mnie rzeczywistość bezlitosna. W czasie pierwszego okresu porodu z pomocą męża próbowałam pozycji kucznych, kolankowych, ciągle się ruszałam. Komentowano moje zachowania. Śmiano się ze mnie. Tylko dlatego, że tak głośno krzyczałam z bólu. Nie słyszałam ani jednego dobrego słowa ze strony położnych. Były nieżyczliwe, aroganckie, nie zaznałam współczucia. Złożyłam skargę na lekarzy i położne do Biura Praw Pacjenta w Warszawie, a oni skierowali pismo do dyrektora szpitala, w którym rodziłam. Szef placówki obiecał, że wyciągnie konsekwencje wobec lekarza, który dopuścił się tych nieetycznych stwierdzeń. Wiele zawdzięczam Fundacji “Rodzić po Ludzku''. Najbardziej interesowały mnie Prawa Rodzącej. Dzięki Fundacji dowiedziałam się co może, choć nie musi mnie spotkać podczas porodu. Dziękuję Ci Fundacjo!

Pomoc fundacji

Fundacja ''Rodzić po Ludzku'', o której z sympatią wypowiada się pokrzywdzona kobieta powstała w Warszawie w 1996 roku . Jej celem statutowym jest poprawa poziomu opieki okołoporodowej w placówkach położniczych w całej Polsce. - Naszą misją jest wzmocnienie i wspieranie kobiet w otwartym formułowaniu swoich potrzeb i domaganiu się swoich praw. Wnosimy ich doświadczenia do przestrzeni publicznej, ponieważ uważamy, że stosunek społeczeństwa do narodzin i macierzyństwa jest miarą wrażliwości społecznej i demokratyzacji – czytamy na stronie internetowej fundacji

Walcz o swoje prawa!

Każda kobieta przy porodzie myśli głównie o tym, aby jej dziecko urodziło się zdrowe. Ewentualne niedociągnięcia bądź drobne pomyłki lekarzy traktuje z przymrużeniem oka, ciesząc się wraz z najbliższymi, że na świat przyszło długo oczekiwane maleństwo. Jednak każda rodząca kobieta powinna znać swoje prawa. Przecież jest to pomoc nie tylko dla niej samej, ale być może dla innych matek, źle traktowanych przez położne bądź lekarzy przy odbieraniu porodu.

Personel nie może traktować rodzącej niegrzecznie, lekceważąco, bezosobowo. Kobieta ma prawo do pełnej i zrozumiałej dla siebie informacji o postępach porodu, podawanych środkach, zabiegach i ich skutkach, a także o zdrowiu dziecka i ewentualnym jego leczeniu. Kobieta przy porodzie powinna decydować o sposobie, w jakim urodzi swoje dziecko. Personel nie powinien ograniczać prawa kobiety do swobodnego poruszania się i wyboru najdogodniejszej pozycji zarówno w pierwszym, jak i drugim okresie porodu.

Pamiętajmy, iż po narodzinach dziecka szpital nie powinien - bez uzasadnionego powodu - zabraniać lub utrudniać matce z dzieckiem kontaktu z rodziną. Odwiedziny powinny tak być zorganizowane, aby nie zakłócały pracy oddziału i nie naruszały intymności innych kobiet.

Z lekarzem można wygrać

Bardzo wiele osób skrzywdzonych przez różnego rodzaju specjalistów bagatelizuje sprawę i najczęściej udaje się po pomoc do innego lekarza. Z reguły jest to błędna decyzja. Jak skutecznie walczyć o swoje prawa udowodnił pacjent skrzywdzony przez dentystkę (o sprawie pisaliśmy 18 kwietnia b.r. Jak wtedy informowaliśmy, po półtorarocznych perypetiach sprawa błędów w sztuce medycznej pani stomatolog została skierowana do Okręgowego Sądu Lekarskiego w Bielsku-Białej. Dentystka ostatecznie została ukarana upomnieniem.

- Jestem zadowolony, iż sprawa została zakończona i sprawiedliwości stała się zadość - powiedział nam pacjent. - Smuci mnie jedynie fakt, iż do wszystkiego musiałem dojść sam, a Beskidzka Izba Lekarska, zamiast pomagać, utrudniała mi dojście do prawdy.

Offline

#8 2008-08-05 23:01:24

Miranda
Przyjaciółka Forum
Wiek: 22
Zarejestrowany: 2008-06-29
Posty: 189

Re: poród Bielsko - jak Szpital Wojewódzki złamał moje Prawa

Tak to niestety jest z naszą służbą zdrowia.Ja rodziłam dwa lata temu,miałam 20 lat,nie narzekam i raczej dobrze wspominam.Całą niedzielę pobolewał mnie brzuch,wieczorem dzwonilismy do jednego z warszawskich szpitali,poinformowano nas,że skoro niemam regularnych bóli to nie są to bóle porodowe,kazali mi wziąśc dwie nospy i iść spać.Dla mnie nie było to takie proste,zwłaszcza że miałam za dwa dni wyznaczony termin porodu,chciałam upewnić się czy napewno wszystko w porządku.Dzwonimy więc do drugiego szpitala,tam kazano nam przyjechać na badanie.Dotarliśmy tam ok.22 podłączono mnie do ktg miałam wtedy chyba z jeden słaby skurcz ale dziecko się strasznie wierciło.Po badaniu ginekologicznym(dla pewności przez dwie lekarki)zapadła decyzja że zostaję(miałam dwa cm.rozwarcia).Założono mi wenflon i dali mi cztery kroplówki,potem dwa czopki,nie powiedzieli nam co to za leki.Skutkiem tych działań był nagły spadek tętna dziecka jak usłyszałam,gdy położna dzwoniła po lekarza(mi nikt niepowiedział co się dzieje).Powiedzieli mi,że chcą przebić pęcherz bo ani mi ani dziecku niejest potrzebny,męczyli się przy tym strasznie.Pozwolili mi trochę pochodzić lecz dla mnie było to gorsze od pozycji półleżącej i mozwolili mi tak siedzieć.Najgorsze były te masaże szyjki,nie powiedzieli mi nawet co robią.Tak jak u Ciebie u mnie też była sprzątaczka,wogóle to było kilka pielęgniarek,siedziały sobie i rozmzwiały,dobrze że był przy mnie mój mąż.Ogólnie to personeli miły,cały czas położna przy mnie była.Zdenerwowałmnie tylko pan doktor który wszedł na chwilę spojrzał na zapis ktg i stwierdził,że to dopiero początek bóli,wszystko przedemną,podczas gdy położna mówiła że już niedługo,świetnie sobie radzę,chwaliłaże nawet niepytam o znieczulenie.Jako pomoce dostępna była tylko piłka ale muszę przyznać bardzo pomocna się okazała.O 4 rano miałam skurcze parte ale czekaliśmy trochę,wreszcie pozwolili mi przeć,o 4.20 urodziłam dziewczynkę.Dali mi coś przez wenflon,okazało się że łożysko nie jest kompletne i pod narkozą czyścili mnie.Córcią zajmował się wtedy tatuś,ominęło mnie tak więc pierwsze karmienie.Okropne było wybudzanie akurat kończyli mnie zszywać,bo byłam nacięta(o zgodę mnie nie pytano,tylko podskoczyłam wtedy bo niewiedziałam co się dzieje).Dopiero o 7 karmiłam córcie.Niestety dopiero w sobotę wyszłyśmy ze szpitala,bo dzidzia miała żółtaczkę i leżała od środy pod lampą.Płakałam na ten widok zwłaszcza że miałam wtedy wychodzić.I tak rzadko mogłam leżeć z nią razem,przytulać.Upakarzające było dla mnie to rozkraczanie się przy obchodzie,było nas 5 na sali.Gdy mała nie chciała jeść to położna pociągnęła ją za włoski-byłam w szoku.Gorzej wspominam czas na sali poporodowej niż sam poród,ten płacz dzieci,upał-było lato a okna nie zasłonięte,niemożna usnąć,koszmar.Ale chcę mimo wszystko niebawem mieć drugą dzidzie,mam nadzieję,że dostanę się do tego samego szpiala,chciałabym też trafić na położną myślącą tak jak Ty.Pozdrawiam

Ostatnio edytowany przez Miranda (2008-08-05 23:29:09)

Offline

#9 2008-08-05 23:29:47

Jeanne
100% Netkobieta
Wiek: 30+
Zarejestrowany: 2008-08-01
Posty: 561

Re: poród Bielsko - jak Szpital Wojewódzki złamał moje Prawa

Straszna historia.Brakuje mi slow , zeby opisac co o tym wszystkim mysle.Bardzo Ci wspolczuje , i dziekuje Bogu , ze mimo tego , iz do sluzby zdrowia nie mam zaufania i nie raz sie zawiodlam , nie bylo mi dane przezyc takiej traumy.Kiedy rodzilam swoje dzieci tez mialam wiele do zarzucenia personelowi , ktory sie mna zajmowal.Ale na szczescie nikt nie obdarl mnie z godnosci w taki sposob jak Ciebie.Takie sprawy trzeba naglasniac i mowic o tym.Najgorsze jest to , ze kobieta powinna najlepiej zrozumiec kobiete , a nie smiac sie z niej w chwilach bezradnosci i cierpienia.Powinny sie siebie wstydzic.



           " Szczęście jest przyjemnością wolną od wyrzutów sumienia."  - Sokrates

           "Dwie rzeczy nie mają granic: Wszechświat i ludzka głupota" - Albert Einstein.

Offline

#10 2008-08-28 15:11:56

gwiazdka1980
Wkręcam się coraz bardziej
Wiek: 28
Zarejestrowany: 2008-08-26
Posty: 36

Re: poród Bielsko - jak Szpital Wojewódzki złamał moje Prawa

O rany aż sie wystraszyłam co za........No ja nie moge jak tak można???? Dzieki Tobie bede bardziej czujna .Zastanowie sie .

Offline

#11 2008-08-29 13:27:42

studentka234
Niewinne początki
Zarejestrowany: 2008-04-28
Posty: 6

Re: poród Bielsko - jak Szpital Wojewódzki złamał moje Prawa

Witam i dziękuję.


Całkiem niedawno na całym Podbeskidziu gazeta "Kronika Beskidzka" pisała"

ale nie mogę wklejac linków więc zapraszam na inne forum ( jakiekolwiek )

Ważne jest to, że nagłasniam problem który istnieje w wielu szpitalch, moze dzięki MNIE niejedna Przyszła Matka bedzie milej wspominała moment ogromnie ważny w Jej życiu. Może niejdna połozna, która "taśmowo" wykonuje swoje obowiazki zastanowi sie czy warto upokorzyc pacjentkę w obawie chociażby przed "szumem" jaki ta moze zrobić. Trzeba i warto otym mówić.

Matka pomaga swemu dziecku wyjść na świat powinna przy tym być spokojna i szczęśliwa a nie zdenerwowana głupimi komentarzami kretynek i kretynów którzy uważają że są ponad nią! Wiele rzeczy, któe praktykuje się w polskich szpitalach jest na szkodę zarówno matki jak i dziecka i położyć kres tym działaniom mogą tylko takie głośne protesty jak MOJE!!!!!



miło jest widziec takie posty :

"studentka im więcej tych artykułów będzie - tym więcej osób się dowie o
warunkach i jest szansa, że wkońcu cos się zmieni w Wojewódzkim!
za tą szansę właśnie - bardzo Ci dziękujemy!!!"


Dodatkowo, założyłam bloga.
( bardzo proszę o wpisy )


pozdrawiam Wspaniałe Forowiczki smile

Offline

#12 2008-08-30 10:07:23

brysia
100% Netkobieta
Wiek: 31 lat
Zarejestrowany: 2008-08-22
Posty: 549

Re: poród Bielsko - jak Szpital Wojewódzki złamał moje Prawa

studentka234-ja rodziłam w grudniu 2007roku w Warszawie w A.M i u mnie pomimo że mieliśmy z mężem poród rodzinny było dokładnie tak samo jak u ciebie,stres,okropne położne,obrażona na cały świat pani doktor i mnóstwo upokarzających sytuacji.Dostałam po 20ej godzinie porodu dolgargan którego wcale nie chciałam i musiałam się wykłócić nawet o zmianę pościeli.Tak jest wszędzie i trudno im cokolwiek zrobić bo czują się bezkarni.


Świadomość że kocham i jestem kochana pozwala mi cieszyć się z każdego dnia.

Offline

Dodaj odpowiedź

Stopka forum

Powered by PunBB
© Copyright 2002–2005 Rickard Andersson