Hej! Może wy pomożecie mi go zrozumieć?:)
Poznałam go w lutym przez przypadek w pubie, dosiadł się do mnie z kolegami. Przystojny, szarmancki, z ciekawą pracą i zainteresowaniami -zdecydowanie w moim typie (a jestem bardzo wybredna
) Chciał wziąć mój nr jednak nie wiem czemu mu nie podałam...Na początku sierpnia dowiedziałam się o folderze "Inne" na FB (wiadomości od nieznajomych osób) i okazało się, że on do mnie napisał od razu po tamtym spotkaniu! Odpisałam mu (w końcu
) i tak się zaczęło- każdego dnia pisaliśmy coraz dłużej, ale trochę musiałam go ciągnąc za język, widać było że nie chciał się narzucać. Wspólnymi siłami ustaliliśmy datę spotkania. Przywitał mnie uściskiem dłoni, lecz jak go przytuliłam. Świetnie czułam się w jego towarzystwie, ciągle się śmiałam, było mi dobrze. W związku z urlopowym czasem planował wyjazd nad morze i mimo, że wiedział, że chętnie też bym pojechała, ale nie mam z kim, nie zaproponował mi tego...fakt, możliwe, że trochę za wcześnie na wspólne wyjazdy...kontynuowaliśmy znajomość i było coraz milej, zapraszał mnie w nowe miejsca, szczere spojrzenia w oczy, uśmiechy (aż sama byłam zawstydzona) jednak nie dochodziło do pocałunku i ze spotkania na spotkanie zaczęło mnie to coraz bardziej irytować. Zastanawiałam się, co jest ze mną nie tak?! Na koniec zawsze się przytulaliśmy i on się pytał kiedy znów się spotkamy..W trakcie tych randek zaczął wspominać o weselu kolegi, i znowu zastanawiałam się, czemu mnie nie zaprasza? Zrobił to...5 dni przed weselem!!!! Już pomijając, że na wariata musiałabym załatwiać sukienkę, buty, dodatki, fryzjera, makijażystę, to na dodatek kilka dni po weselu miałam obronę pracy mgr, więc musiałam się uczyć. On o tym wiedział. Spytałam się dlaczego dopiero teraz mi to proponuje!?(jakbym wiedziała wcześniej to np. zmieniłabym datę obrony) a on, że dawno wpadł na ten pomysł, ale że w sumie nie wie,że chciał mnie lepiej poznać...także proces rekrutacji na partnerkę weselną trwał w moim przypadku ok 2 miesięcy...odpisałam mu, że na pewno znajdzie sobie kogoś innego, a on na to, że ma teraz problem...już nic nie odpisywałam- skupiłam się na skończeniu studiów. Jednak gdy emocje już opadły, stwierdziłam, że głupio wyszło i że szkoda tej dobrze zapowiadającej się znajomości. Napisałam do niego bo wiedziałam, że był w szpitalu, więc spytałam co tam i rozmowa potoczyła się jak gdyby nigdy nic- bardzo sympatyczna, zainteresował się co u mnie i w ogóle, jednak po kilku godzinach odpisał mi tak, że nie wiedziałam co odpisać, nie miałam punktu zaczepienia. I znów cisza, po miesiącu stwierdziłam, że wyciągnę do niego ponownie rękę i scenariusz był podobny- kilkugodzinna wymiana zdań, dużo pytań jednak tym razem on w końcu nie odpisał...to było tydzień temu...widzę go dostępnego na FB i nie odzywa się...myślicie, że mogę coś jeszcze zrobić w tej sprawie, czy dać sobie spokój? Dziękuję za wszystkie odpowiedzi, pozdrawiam ![]()
2 2015-12-05 03:22:37 Ostatnio edytowany przez Realista (2015-12-05 03:23:03)
Dziwnie napisane, że jesteś wybredna aż tak bardzo Ci zależy na wyglądzie czy na pracy faceta? ;>
Dałbym sobie spokój takie coś może trwać w nieskończoność. Jeśli naprawdę byś mu się podobała to raczej by Cię pocałował chyba nie jest aż tak strachliwy? Jeśli kobieta naprawdę działa na faceta to sam instynkt czy nie wiem jak to nazwać samo to ciągnie go do niej no sorry taka prawda.
Każda kobieta na to patrzy, jak któraś Ci mówi, że w ogóle te sprawy nie maja znaczenia to kłamie, wiadomo, że wygląd, czy czy praca nie są najważniejsze, ale umówmy się, są ważne. Wolę żeby moim przyszłym mężem był np. prawnik a nie sprzedawca z sprzętów AGD.
Wiem o co Ci chodzi, miałam takie sytuacje w życiu, że po prostu ciągnęło mnie do faceta i dochodziło do pocałunku, ale ta relacja była albo krótkotrwała, albo wręcz jednorazowa. Jeżeli traktowałam kogoś poważnie, to jednak minęło trochę czasu zanim go pocałowałam...też nie ma co tu mierzyć własną miarą, bo każdy odczuwa ten stosowny moment inaczej...i tak są faceci, którzy bez skrupułów wsadzają od razu język do buzi, a są jeszcze jednostki bardziej szanujące kobietę...tylko paradoks jest taki, że jak za długo się "przetrzymuje" ten gest to kobieta zaczyna się zastanawiać, czy jest z nią coś nie tak...
4 2015-12-05 03:54:20 Ostatnio edytowany przez Realista (2015-12-05 03:56:04)
Kobiety inteligentne nie patrzą na faceta same sobie radzą w życiu i potrafią, więc są takie które dla nich może to nie mieć znaczenia.
Gdyby naprawdę chciał to by zrobił albo na 1 spotkaniu, na drugim, na trzecim..... i na kolejnym. Miał tyle czasu i szans, ale nie zrobił albo jest ciapowaty albo naprawdę Cię nie chce i traktował jako kogoś zastępczego, a miał również inne tak mi to wygląda.
Kobiety inteligentne, ktore radza sobie w zyciu same nie chca wiazac sie z facetami, ktorzy sobie nie radza, to oczywista oczywistosc, po co wiazac sie z kims takim? Jakie da poczucie bezpieczenstwa i przyszlosc ewentualnej przyszlej rodziny?
Raczej on jest wlasnie ciapowaty, czyli nie dla mnie
dzieki wlasnie mi uswiadmiles, ze niepotrzebnie w ogole draze ten temat ![]()
A ja ci powiem, tak jesteś zwykłą materialistką i nikim więcej.
Piosenka dla ciebie:
https://www.youtube.com/watch?v=92SLzVWJ0uA
Te bez szkoły i po uniwersytecie jednakowo głupa palić umieicie.
Każda kobieta na to patrzy, jak któraś Ci mówi, że w ogóle te sprawy nie maja znaczenia to kłamie, wiadomo, że wygląd, czy czy praca nie są najważniejsze, ale umówmy się, są ważne. Wolę żeby moim przyszłym mężem był np. prawnik a nie sprzedawca z sprzętów AGD.
To potwierdza twój materializm.
ps. A ty niby co takiego dałabyś facetowi? Ładną buźkę i jakiś papierek że masz studia? Dla mnie takie wartości jakie ty masz są beznadziejne. A po za tym, masz w sobie dużo pychy i egoizmu.
Studia może mieć dziś nawet głupi, wystarczy iść na zaoczne, kupić pracę, a na sesjach ściągać. A potem płacz że pracy nie ma.
Nie rozumiem dlaczego utarło się, że napierw liceum potem studia, aż wychodzi na to że studentów w tym kraju jest na pęczki, a brakuje fachowców.
Easy, ale żeś pocisnął
![]()
W trakcie tych randek zaczął wspominać o weselu kolegi, i znowu zastanawiałam się, czemu mnie nie zaprasza? Zrobił to...5 dni przed weselem!!!! Już pomijając, że na wariata musiałabym załatwiać sukienkę, buty, dodatki, fryzjera, makijażystę, to na dodatek kilka dni po weselu miałam obronę pracy mgr, więc musiałam się uczyć. On o tym wiedział. Spytałam się dlaczego dopiero teraz mi to proponuje!?(jakbym wiedziała wcześniej to np. zmieniłabym datę obrony) a on, że dawno wpadł na ten pomysł, ale że w sumie nie wie,że chciał mnie lepiej poznać...także proces rekrutacji na partnerkę weselną trwał w moim przypadku ok 2 miesięcy...odpisałam mu, że na pewno znajdzie sobie kogoś innego, a on na to, że ma teraz problem...już nic nie odpisywałam- skupiłam się na skończeniu studiów.
Problem to on pewnie miał - do której zadzwonić a pewnie ich tam jest trochę hehehe.
Autorko uważasz, że taki przystojny kolo z tą twoją wymarzoną dobrą fuchą ^^ nie ma powodzenia, że jest niewidzialny dla innych kobiet?
Tak jak wspomniałaś, okres rekrutacji na weselną dziewczynę trwał długo. Może chciał się przekonać czy jesteś warta tego aby tam z nim się pojawić xD.
Olałaś zaproszenie kolesia który ma zapewne "moc" wybierania sobie kobiet z którymi chce utrzymywać kontakt a teraz za to on olewa ciebie. Niestety ty teraz płaczesz nad rozlanym mlekiem ^^
Ktoś ci podsunął, że jest ciapowaty - może sobie to tak tłumacz. Tylko pewnie będziesz nieźle zaskoczona gdy zobaczysz go niedługo na FB w towarzystwie innej laski lol ![]()
Easyrider88 - widzę, że jesteś rasowym hejterem, najlepiej sobie pojechać po kimś jak po szmacie, naprawdę wspaniały z Ciebie i wartościowy mężczyzna <3
a On-WuWuA-83 naprawdę jest powód do chwalenia kolegi.
Napisałam, że ma ciekawą prace i zainteresowania, gdzie macie tu materializm? I co w tym złego, że skończyłam studia na wymarzonym kierunku i w pełni realizuje się zawodowo, robię to co kocham i jestem niezależna już od kilku lat? Zazdrość, zawiść i frustracja- przykre, ale prawdziwe. Właśnie dlatego nie mogę spotkać się z kimś kto tego nie osiągnął (a uwierzcie, że próbowałam) bo zawsze dochodziło do tego typu kwasów, jakbym miała czuć się winna, że udało mi się zrealizować swoje marzenia, a nie będę za to przepraszać nikogo! Jakbym była materialistką, to właśnie nie trudziłabym się ze studiami tylko szukała sobie sponsorów i żyła ich kosztem, a tak nie jest. Szukam ludzie, którzy wymagają od siebie i od życia czegoś więcej!
Fakt zdarzają się takie przypadki, że studia kończą, czy kupują debile, ale nie wsadzaj wszystkich do jednego worka. Mamy w Polsce wiele uczelni renomowanych na poziomie, a naszych fachowców zazdrości nam cały świat. Studiowanie, jest bardzo trudne pod wieloma aspektami, ale ten kto nie studiował nigdy tego nie pojmie, ale na forum to chętnie wypowie typowe slogany ![]()
On-WuWuA-83 "z wymarzoną fuchą" gdzie ja takie coś napisałam?! sami sobie koloryzujecie. Właśnie w tym człowieku najlepsze było to, że mimo wszystkich swoich atutów był nieśmiały i skromny- NAPRAWDĘ! To nie jest typ casanovy i to mnie w nim intryguje, wątpię, że mógłby potraktować kiedykolwiek jakąś kobietę przedmiotowo...
9 2015-12-05 13:35:33 Ostatnio edytowany przez pop_corn (2015-12-05 13:45:15)
ZnakZapytania7 napisałaś, że poznałaś go W LUTYM, że on chciał Twój numer, ale go nie dałaś - Według mnie postąpiłaś rozsądnie, w końcu nie wiadomo czy zależało mu na lepszym poznaniu CIEBIE, czy na wzięciu numeru od którejkolwiek dziewczyny, bo a nuż się trafi miły wieczór ze śniadaniem. On z kolei mógł potraktować Twoją odmowę jak wyzwanie i rodzaj flirtu pt: "jak Ci zależy, to mnie znajdziesz". No i znalazł. Wysilił się, napisał na facebooku tak szybko jak mógł i czekał na reakcję.
Odpisałaś mu W SIERPNIU, po pół roku (!), czyli dla niego oczywistym było, że kontakt Cię nie interesuje i zwyczajnie odpuścił. Może zainteresował się kimś innym, może miał co innego do roboty i zwyczajnie o Tobie zapomniał. Odezwałaś się, ale z Twojego opisu jasno wynika, że w tym czasie już mu nie zależało (i nie zależy nadal - choć chyba myślisz inaczej). Spotkał się z Tobą, bo akurat miał chwilę, odpisywał kurtuazyjnie i urywał kontakt, który wznawiałaś samoistnie. Uwierz mi, gdyby mu szczerze zależało, to po tylu spotkaniach i rozmowach miałby milion powodów, żeby zagajać temat. A on tego nie robi. Bo sprawa albo się przedawniła, albo on po kilku spotkaniach doszedł do wniosku, że jednak nie jesteś kimś kogo szuka. Tak czy siak wniosek jest ten sam.
Czy powinnaś mieć do siebie o to pretensje? Według mnie nie, bo nie wiesz co nim na samym początku tak naprawdę motywowało. Do spotkania doszło przypadkiem, w barze, może nie miał co do Ciebie poważnych zamiarów (sprawa z weselem tylko potwierdza moją teorię, że kandydatek było więcej, a Ty byłaś jedynie opcją i to w dodatku rezerwową). Zdecydowałaś się naprawić błąd, wykorzystałaś kilkanaście szans (więc nawet gdyby faktycznie był nieśmiały z pewnością nabrałby więcej odwagi po takim czasie), ale nie przyniosły żadnego rezultatu, bo on tej relacji nie chce i tyle. Zdarza się i pewnie zdarzy się jeszcze nie raz, więc nie miej do siebie żalu, bo po prostu "nie byliście sobie pisani" ![]()
10 2015-12-05 14:06:47 Ostatnio edytowany przez ZnakZapytania7 (2015-12-05 14:09:27)
pop-corn, dziękuję bardzo za konstruktywną odpowiedź:) można bez hejtu? można!
Fakt, trochę słabo wyszło, że odpisałam po tylu miesiącach, ale on wiedział, że wcześniej po prostu mi się ta wiadomość nie pokazała. W sierpniu, wrześniu spotykał (oboje pracowaliśmy i studiowaliśmy) się ze mną w każdej wolnej chwili, ciągle były SMS-y i to on głównie inicjował spotkania, ja nie jestem typem "przylepa"i naprawdę jakoś trudno mi uwierzyć, że leciał na kilka frontów, bo to nie jest ten typ! ale fakt kontakt wznawiałam samoistne w październiku...czyli już po całej akcji z weselem. Bez przesady z tymi kilkunastoma szansami xD tylko 2 razy się odezwałam i to w odstępie miesiąca
i nie mam do nikogo pretensji, ale szkoda, że przez takie zawirowanie chyba straciłam ciekawą znajomość, i tu nie chodzi koniecznie o bycie razem( możliwe, że nie jesteśmy sobie pisani), ale po prostu o ciekawego człowieka, z którym było o czym pogadać, a w tych czasach takich ze świecą szukać...
"Bez przesady z tymi kilkunastoma szansami xD tylko 2 razy się odezwałam i to w odstępie miesiąca"
Z pierwszego opisu wynikało, że starałaś się mocniej ;p
No cóż, to może po prostu uznał, że nie zależy Ci tak bardzo, jakby tego oczekiwał? W każdym razie gdzieś się "rozjechaliście" po drodze i coś poszło nie tak zarówno po jednej, jak i po drugiej stronie. Ale pocieszę Cię, że prędzej czy później przyjdzie moment, że wszystko zagra jak należy i o rozmijaniu się, choćbyś nie wiem jak kombinowała, nie będzie mowy ![]()
dzięki
mam nadzieję, że właśnie tak się stanie
w tej relacji własnie doskwiera mi to, że tak mega dziwnie się zakończyła, ja jestem taką osobą, że lubię kawa na ławę, sobie wszystko wytłumaczyć i żyć w zgodzie, bez wyrzutów sumienia. Ja po tej akcji wyciągnęłam rękę na zgodę 2 razy i rozmawialiśmy, ale w sumie tak ogólnikowo. Natomiast on w ogóle się nie odezwał z własnej inicjatywy i dlatego tu weszłam, żeby się spytać czy do trzech razy sztuka, czy spasować...zdaję sobie sprawę z tego, że mogłabym zrobić więcej, ale czy to coś da?
Autorko, na Twoje pytanie, czy możesz coś jeszcze zrobić w tej sprawie, odpowiedź brzmi: Tak, możesz!
Komunikacja to podstawa. Zapytaj go wprost, czy coś z tej waszej znajomości będzie. Będziesz wiedziała, na czym stoisz. Domyślam się, że masz około 25 lat i ten Twój adorator także, więc nie jesteście dziećmi, żeby uprawiać jakieś gierki. A jeśli tak, to moim zdaniem to nie jest dojrzałe.
Powiedz, że lubisz wiedzieć, na czym stoisz, że znasz swoją wartość itd. Jeśli będzie Cię zwodził, czy coś w tym rodzaju, to po prostu urwij znajomość. Niezdecydowanie to chyba jedna z najgorszych cech u mężczyzny. Poza tym, może ma kilka innych na oku, a Ty możesz być opcją zapasową. Postaw sprawę jasno! Takie jest moje zdanie.
14 2015-12-05 14:40:00 Ostatnio edytowany przez pop_corn (2015-12-05 14:44:36)
Według mnie nie da i mam dziwne wrażenie, że nic by z tego nie wyszło nawet wtedy, kiedy odpisałabyś mu od razu. Może po prostu urwalibyście kontakt po pierwszym spotkaniu, może po pierwszej przeszkodzie w postaci Twojej magisterki czy jego szpitala, a może po pół roku spotykania się od czasu do czasu. Jedyną prawdopodobną różnicą byłoby większy żal i większa spektakularność całęgo przedsięwzięcia. W każdym razie efekt byłby taki sam.
Przynajmniej dla mnie ![]()
P.S. wyskakiwanie nagle niczym królik z kapelusza z pytaniem: "hej, czy traktujesz mnie poważnie?" będzie co najmniej dziwne, biorąc pod uwagę, że sama rzadko inicjowałaś kontakt
Dwa miesiące to kupa czasu i gdyby "było coś na rzeczy" nie musiałabyś tu pisać z pytaniem o co mu chodzi ![]()
pop_corn - jak zaczynaliśmy się spotkać w sierpniu, okazywał mi raczej bardzo duże zainteresowanie i ogólnie było OK, tylko na spotkaniach jak miało do czegoś dojść więcej nie wiem jak to napisać, peszyliśmy się xD? W pisaniu magisterki cały czas się wspieraliśmy duchowo
jak ja nie miałam weny to on mnie dopingował i odwrotnie(on też się bronił w tym czasie)
mieliśmy CODZIENNY kontakt! Sprawa się skomplikowała w październiku, po mojej odmowie pójścia na wesele. I teraz tak się zastanawiam, bo wszyscy mi piszą, że byłam rezerwową i w ogóle, w takim razie po co on gdzieś w drugiej połowie sierpnia zaczął mi wspominać o tym weselu? rzadko inicjowałam kontakt PO weselu, chciałam wyczuć, czy jest na mnie obrażony itp., ale zawsze odpisywał i dochodziło do rozmowy, ale tylko z mojej inicjatywy. Ostatnio gadaliśmy tydzień temu.
Maarten zgadzam się z Tobą, ale z drugiej strony dlaczego on nie może się odezwać, skoro ja już 2 razy podałam dłoń? Też mi się nie uśmiecha zabawa w kotka i myszkę, za stara na to jestem, lubię jasne sytuacje, ale z drugiej strony nie chcę wyjść na desperatkę właśnie dlatego, że znam swoją wartość!:P
16 2015-12-05 15:10:56 Ostatnio edytowany przez pop_corn (2015-12-05 15:12:05)
Porównaj swój pierwszy post z ostatnim postem - to przecież dwie różne historie
Jeżeli faktycznie jest tak jak TERAZ to opisujesz, to umów się z nim na spotkanie w cztery oczy i na spokojnie wszystko wyjaśnij. Powiedz jak to wygląda z Twojej strony i pozwól mu wyrazić jego opinię, bo może ma do Ciebie o coś żal a może nie. Jak już będziesz miała konkretne przesłanki będziesz w stanie podjąć decyzję czy zamykasz sprawę i idziesz w swoją stronę czy też facet jest wart zachodu.
Dlaczego on nie może się odezwać? Może nie chce, może mu nie zależy, może czeka na Twój ruch, może prowadzi jakieś gierki. Napisałem już, co możesz zrobić. Skoro wyciągnęłaś dłoń dwa razy, to spróbuj wyciągnąć trzeci raz, ale tym razem ostatni i dowiedz się, na czym stoisz. Proste!
Jeśli będzie Cię zwodził itd., ucinasz znajomość, kasujesz kontakty i zapominasz o sprawie. Jeśli mężczyźnie zależy, to przemierzy cały świat, żeby się skontaktować z kobietą (to tak w przenośni, rzecz jasna
), chociaż tutaj może się obawia, że im bardziej będzie zabiegał o Ciebie, tym bardziej będziesz go zlewać. Ogólnie, to już się wypowiedziałem na temat tego, co możesz zrobić.
Możesz, ale nie musisz!
Kurcze no właśnie przeczytałam jeszcze raz i tak się zastanawiam czemu to inaczej zinterpretowałaś
widzisz, jednak taka relacja na żywo to co innego niż forum, chociaż starałam się naprawdę dokładnie to opisać
Po operacji spotkanie było trudne do zrealizowania bo siedzi w domu (to była operacja nogi) i w sumie co mam mu wyjaśniać? że się broniłam? to wie. Coś złego zrobiłam, że mam mu się tłumaczyć? To on zamiast wcześniej spytać, czaił się jak czajnik i postawił sprawę na ostrzu noża kilka dni przed weselem, tak się nie robi. 2 tyg. wcześniej sam się zastanawiał czy zmieści się w swój garnitur i jak coś zaproponowałam mu pomoc w wyborze nowego, a ja miałam być ready w 5 dni? Poza tym faktycznie przyznam, że było mi przykro jak on wspominał o tym często, ze idzie na wesele, wieczór kawalerski, ale jednak zwlekał z zapytaniem... zaczęłam się zastanawiać, czy może już wcześniej umówił się z inną dziewczyną, czy może powiedział, że przyjdzie sam...na forum sugerują mi, że byłam jedną z opcji, a może i to niestety jest prawdą? To on powinien mieć do mnie żal, czy ja do niego tak naprawdę? Bardzo chętnie bym się z nim spotkała i zadała te pytania
ale czy on nie jest na tyle mądry, że po prostu wie, że zjebał i obawia się tej rozmowy?
19 2015-12-05 16:53:47 Ostatnio edytowany przez pop_corn (2015-12-05 16:58:43)
Czy zrobiłaś coś złego? Nie. Czy on zrobił coś złego? Właściwie (z tego co wyciągnęłam z Twoich opisów
)to nie.
To on powinien mieć do mnie żal, czy ja do niego tak naprawdę?
Najwyraźniej oboje macie do siebie żal, ale tak zaparliście się w przekonaniu, że macie racje, że wychodzi jak wychodzi. Nie wiem ile macie lat i jakie macie doświadczenia w związkach, ale może w tym też tkwi cały ambaras, że nie potraficie się skomunikować w podstawowych, totalnie banalnych, kwestiach
Masz żywy przykład w tym wątku, że Twoja wypowiedź, choć dla Ciebie oczywista, może być zrozumiana kompletnie inaczej. Gdybyś nie dopowiadała pewnych treści w życiu nie domyśliłabym się o co Ci chodzi i że w ogóle wasze relacje były czymś więcej niż krótką pogawędką przy butelce piwa
Może on ma z Tobą podobne doświadczenia? ![]()
Najpierw piszesz, że nie masz sobie nic do zarzucenia i właściwie to on wszystko wie i nie masz mu co wyjaśniać, a swój post kończysz zdaniem: "Bardzo chętnie bym się z nim spotkała i zadała te pytania". Czyli jednak jest coś, co chciałabyś wiedzieć. A dowiesz się tego tylko wtedy, kiedy go o to spokojnie zapytasz i kiedy dasz mu szansę na powiedzenie co leży mu na sercu (i przyjęcie tego do wiadomości bez unoszenia się dumą, obrażania się i odwracania kota ogonem). Nie w esemesie, nie w mailu i nie w połowie drogi tylko w szczerej, wcześniej dogadanej, rozmowie przy kawuni. Jeżeli naprawdę Ci na nim zależy powiedz mu wprost, że przez te ostatnie tygodnie stał Ci się bliski, że zależy Ci na waszym dobrym kontakcie, że świetnie spędzało Ci się z nim czas, ale było Ci przykro, że w kwestii ślubu potraktował Cię jak koło zapasowe i przez to poczułaś się urażona. Może się okaże, że miałaś rację, a może się okaże, że jest zupełnie inaczej, niż Ci się wydawało. Nie dowiesz się tego, dopóki nie zapytasz.
Będziesz przynajmniej miała czyste sumienie, że zachowałaś się jak normalny, dojrzały człowiek i że zrobiłaś wszystko, co się dało, żeby wyjaśnić problem. To jak on się zachowa nie powinno Cię już w tej chwili martwić, bo nie jesteś w stanie tego ocenić, dopóki się z nim nie spotkasz. Ale kiedy już to zrobisz z pewnością będziesz miała jasną sytuację i będziesz w stanie zadecydować co z tym fantem zrobisz. Tylko tyle i aż tyle.
Mamy po 25 lat
On szczerze pisząc zachowuje się tak, jakby miał niewielkie doświadczenie (z jednej strony to jest nawet słodkie
), a ja już swoje przeszłam...Mam nadzieję, że nie zrobił nic złego, ale szkoda, że zwlekał z zapytaniem, to skomplikowało sprawę, bo przez to też mam prawo mieć wątpliwości do jego zamiarów wobec mojej osoby...
MASZ CAŁKOWITĄ RACJĘ!!!tylko czy:
a) on już sobie mnie nie odpuścił?
b) może znalazł inną dziewczynę np. na weselu?
c) będzie chciał się ze mną spotkać?
Chcę się zachować jak normalny, dojrzały człowiek, ale z drugiej strony chyba jak każdy boje się odrzucenia ![]()
z trzeciej strony faktycznie, do trzech razy sztuka
chciałabym poznać jego punkt widzenia, tyle że jak pytałam się go dlaczego dopiero teraz się mnie o to spytał to odpisywał, że w sumie nie wie, że tak wyszło, że chciał tydzień wcześniej spytać się mnie na żywo, ale akurat ja nie mogłam się z nim spotkać.
Siedzi teraz na FB, nie wiem jak zacząć i czy zaczynać ![]()
21 2015-12-05 18:21:58 Ostatnio edytowany przez pop_corn (2015-12-05 18:22:23)
MASZ CAŁKOWITĄ RACJĘ!!!tylko czy:
a) on już sobie mnie nie odpuścił?
b) może znalazł inną dziewczynę np. na weselu?
c) będzie chciał się ze mną spotkać?
No jak Ty nie znasz odpowiedzi, to my tym bardziej ![]()
Napisz wprost, że od waszego ostatniego spotkania minęło trochę czasu, a Tobie ciągle leży to na wątrobie i chciałabyś wszystko wyjaśnić i czy on ma podobne odczucia i wyraża chęć konfrontacji ![]()
Rozumiem, że nie macie wspólnych znajomych?
heh, leży mi to na wątrobie, jakie trafne stwierdzenie
!
no właśnie nie mamy wspólnych znajomych...z reszta to chyba by było szczeniackie jakby miała się posługiwać osobą trzecią? on w ogóle jest z miasteczka oddalonego od mojego miasta z 30 km, ale nigdy nie miał problemu, żeby od mnie przyjechać
z tego co widzę na fb (bo mi się wyświetla
) był ostatnio na imprezie, ale on sam, a reszta to same pary jak widzę...
Wspólni znajomi są cennym źródłem informacji, ale jeżeli takowych nie posiadasz masz przynajmniej ten komfort, że jak kontakt Wam się urwie, nie będą o was plotkować w towarzystwie ![]()
Po prostu do niego napisz. Czy to jest naprawdę kompromitująca czynność? Przecież nikt nie straci przez to życia ![]()
24 2015-12-05 20:51:08 Ostatnio edytowany przez DiMatteo (2015-12-05 20:51:20)
Wiesz co moja historia jest podobna tylko, że aj jestem po tej drugiej stronie. Spotykałem się z dziewczyną, starałem się okazywać jej zainteresowanie, dobrze się rozmawiało, nigdy mi nie odmawiała ale też nigdy nic nie zaproponowała sama, też miałem na horyzoncie
wesele, o którym wspominałem w rozmowie z nią ponieważ myślałem żeby ją zaprosić. Przez ten jednak jej brak jakiejkolwiek inicjatywy
nie byłem pewien czy spotyka się ze mną z nudów, nie byłem pewien czy takie zaproszenie będzie fajne czy tylko będzie kłopotem dla
niej. Podsumowując zaprosiłem ją na 2 tygodnie przed weselem, odmówiła bo pracuje w soboty i już było za późno żeby to wszystko
poustawiać. Niby miało to nic nie popsuć ale jednak ze mnie trochę powietrze zeszło ...
...odpisałam mu, że na pewno znajdzie sobie kogoś innego, a on na to, że ma teraz problem...już nic nie odpisywałam- skupiłam się na skończeniu studiów.
Gdyby mi tak dziewczyna odpisała to byłby znak, że nie jest zainteresowany. Skoro dopuszcza obecność innej przy mnie to znaczy, ze nie jest
zazdrosna więc jej nie zależy. Że potem z Tobą rozmawiał to przez dobre wychowanie - w końcu nie stało się nic takiego żeby miał się śmiertelnie obrazić i Cie olewać, odgrywać ale sam się nie odezwie i nic nie zaproponuje bo już się określiłaś.
DiMatteo, dziękuję za wypowiedź
Utrzymujecie dalej kontakt, czy odpuściłeś totalnie?
A co miałam mu napisać jak wcześniej odpisał, że powiedział koledze, że będzie z osobą towarzyszącą i teraz musi kogoś na szybko szukać?(wesela tanie nie są) pocieszyłam go, że na pewno kogoś znajdzie xD choć szczerze mówiąc nie było mi to obojętne...chciałam z nim iść naprawdę, ba! zdawałam sobie sprawę, ze dzięki tej imprezie nasza znajomość może wejść na wyższy level...co miała mu napisać? "Jak pójdziesz z kimś innym to się do mnie nie odzywaj!"?! Przecież w sumie nie byliśmy parą...Właśnie nie miałam szans się określić, w ogóle strasznie dziwnie wyszło i jak to pop_corn napisała leży na wątrobie, bo nie lubię niejasnych sytuacji, a szkoda mi tej znajomości bo była ciekawa i wartościowa, a teraz trudno o taką...
pop_corn, plotkowanie to akurat najmniejszy problem ![]()
Po porstu już do niego napisałam 2 razy, i nic konkretnego z tego nie wynikało, gadka szmatka
więc musiałabym pojechać z grubej rury... wiem, że życia nie stracę, ale honor
?
DiMatteo, dziękuję za wypowiedź
Utrzymujecie dalej kontakt, czy odpuściłeś totalnie?
A co miałam mu napisać jak wcześniej odpisał, że powiedział koledze, że będzie z osobą towarzyszącą i teraz musi kogoś na szybko szukać?(wesela tanie nie są) pocieszyłam go, że na pewno kogoś znajdzie xD choć szczerze mówiąc nie było mi to obojętne...chciałam z nim iść naprawdę, ba! zdawałam sobie sprawę, ze dzięki tej imprezie nasza znajomość może wejść na wyższy level...co miała mu napisać? "Jak pójdziesz z kimś innym to się do mnie nie odzywaj!"?! Przecież w sumie nie byliśmy parą...Właśnie nie miałam szans się określić, w ogóle strasznie dziwnie wyszło i jak to pop_corn napisała leży na wątrobie, bo nie lubię niejasnych sytuacji, a szkoda mi tej znajomości bo była ciekawa i wartościowa, a teraz trudno o taką...
Ja będę musiał odpuścić bo utrzymywanie kontaktu przez jedną stronę jest bez sensu. Też w sumie niby wszystko było spoko, a się rozjechało.
No rozumiem - wcześniej pominęłaś to zdanie, że to była odpowiedź na to, że napisał, że będzie z os. towarzyszącą. Teraz z perspektywy czasu można analizować, że można było odmówić w inny sposób ale to bez sensu tak się katować.
Rozumiem, i słusznie, jak nie widać zaangażowania z jej strony to po co się produkować!? Wiem, że mogłam odpisać delikatniej, ale trochę się zdenerwowałam, że tak późno mi to zaproponował, mimo że wspominał o tym 1,5 miesiąca. Wy wyciągacie garniak z szafy i jesteście gotowi w naszym przypadku sprawa jest bardziej skomplikowana
Poza tym było mi przykro i zastanawiałam, że czy nie idzie z kimś innym, że mi nie proponuje...a Ty w końcu poszedłeś z kimś innym?
Rozumiem, i słusznie, jak nie widać zaangażowania z jej strony to po co się produkować!? Wiem, że mogłam odpisać delikatniej, ale trochę się zdenerwowałam, że tak późno mi to zaproponował, mimo że wspominał o tym 1,5 miesiąca. Wy wyciągacie garniak z szafy i jesteście gotowi w naszym przypadku sprawa jest bardziej skomplikowana
Poza tym było mi przykro i zastanawiałam, że czy nie idzie z kimś innym, że mi nie proponuje...a Ty w końcu poszedłeś z kimś innym?
To są niestety minusy komunikacji przez sms-y czy inne fb. Nie chcę dolewać oliwy do ognia ale myślę, że gdyby gość miał zamiar iść z kimś innym to o weselu by nie wspominał. Przecież chyba małe szanse żebyś się dowiedziała.
Ja poszedłem sam bo nie brałem pod uwagę nikogo innego. Napisałem nawet potem do tej dziewczyny, że nie bawiłem się za dobrze bo mi zabrakło jej jako partnerki. Trochę żałosne, teraz myślę ![]()
Właśnie mi też się wydaje, że nie miał nikogo na myśli, mimo że większość osób nawet tutaj mi mówi, że ja byłam tą rezerwową...w ogóle bym się nie dowiedziała bo nawet nie mieszkamy w tym samym mieście, nie mamy wspólnych znajomych. O jej, słodki jesteś <3 ja bym się bardzo ucieszyła jakby on mi coś takiego napisał...a on już nic nie napisał, tylko odpisywał jak ja 2 razy się odezwałam...chyba też muszę spasować, bo nie widzę już żadnego zainteresowania z jego strony...niepotrzebnie bije się z myślami...
31 2015-12-06 01:13:51 Ostatnio edytowany przez SexyLady02 (2015-12-06 01:27:53)
No zdecydowanie niepotrzebnie bijesz się z myślami. Taki tam typ, co to dużo gada a mało robi. Nieśmiały to on pewnie nie jest, bardziej niezainteresowany. Fajnie jest czasami pokazać, że mi zależy, ale nie tak, żebyś to ty robiła ciągle. Wesela nie masz co żałować. Chcąc byś ty mu towarzyszyła i żadna inna, nie pozwoliłby sobie tak tego spartaczyć. Przynajmniej ja tak to widzę.
Teraz to ja bym już odpuściła. No bo co mu powiesz? Poza tym facet poważnie zainteresowany dziewczyną to jednak bardziej się stara, daje odczuć, że jest dla niego ważna. A tu już przy krótkiej znajomości jakieś takie bzdury wychodziły wam, gadki przez FB, przerwy nie wiadomo na co i z jakiego powodu.Takie trochę ciągnięcie na siłę.
Doczytałam teraz twoje dalsze wypowiedzi i nie pojmuję po co chciałabyś się nim spotkać by wyjaśniać w sumie nie wiadomo co. A może on by tak też mógł się odezwać? Wyluzuj trochę i nie rób wszystkiego sama, daruj sobie wyjaśnienia i zrozumienia. Ja ci wierzę, że chcesz dobrze i chcesz wiedzieć, ale czasem nie warto tak rozkminiać,bo szkoda czasu i nerwów po prostu. Niech sam przyjdzie czy się odezwie, jeśli mu zależy. A ty wyłącz się na chwilę i zajmij sobą.
Dzięki SexyLady02
Heh...mi się wydaje, że on dużo robił, był zainteresowany, odzywał się prawie zawsze pierwszy, przyjeżdżał specjalnie dla mnie...on właśnie mało gada, bo nie jest typem faceta który się jakoś lubi uzewnętrzniać...no właśnie myślę, że chciał iść ze mną, ale pretensje faktycznie może mieć tylko do siebie, bo jak mogłam mu pomóc? Spytać się z kim idzie? trochę chamówa
Podkreślam, że to ni był typ casanovy(tacy odstraszają mnie na kilometr) on naprawdę jest dobrze wychowany i taki czający się, przejmujący drugą osobą
Czułam się dla niego ważna, ale chyba on po odmowie stwierdził, że ja nie chce z nim utrzymywać kontaktów, a to nieprawda! To jest taki typ, że nie chce się niepotrzebnie narzucać, w szczególności, że jednak się sparzył...fajnie by było jakby on się odezwał, ale to byłby chyba cud w obecnej sytuacji
Trudno się wyłączyć, gdy jest się człowiekiem, a nie np. TV ![]()
To forum jest generalnie trochę śmieszne pod względem kreowania szybkich i radykalnych osądów i generalnie wszystko sprowadza się do zmieniania na lepszy model. A już w ogóle to facet ma być od razu zakochana, zainteresowany, zdecydowany i nie może mieć żadnych wątpliwości, a ja jednak uważam, że jeśli chłopak myśli o dziewczynie poważnie to tych pytań jest co raz więcej.
Pytanie po jakim czasie od tego wesele się do niego odezwałaś ? Bo jeśli na przykład po tygodniu albo więcej to mógł uznać, że po prostu
zaczęło Ci się nudzić więc sobie o nim przypomniałaś więc dlatego nie złapał haczyka ponownie. Jak Ciebie to bardzo gnębi,a widać, że tak
to możesz zagaić, że nic się nie odzywa i czy potraktował tą odmowę jako odrzucenie ? Inne wyjście nie ma.
Zgadzam się z Tobą DiMatteo, nikt nie jest idealny! Nie wiem czy czytałeś, ale najpierw po napisaniu tego posta zostałam posądzona o materializm (bo napisałam, że on ma ciekawą pracę i zainteresowania), że jestem egoistką i jest we mnie dużo pychy. WTF!?
No właśnie jeżeli komuś zależy, to analizuje, myśli nie tylko o sobie, ale o tej drugiej osobie...i przecież nie zawsze jest tak, że po kilku spotkaniach już wszystko wiadomo, ludzie docierają do siebie niekoniecznie zakochując się w sobie od pierwszego spojrzenia! Już pisałam wcześniej, że jak facet spodobał mi się od razu i szybko doszło np do pocałunku to zazwyczaj ta znajomość była krótkotrwała, chociaż czasami się widzi, że jest możliwa inna opcja( np. w filmach
hahaha)
Wiesz, sama musiałam ochłonąć po obronie, potem nadrobić nieobecności w pracy i dopiero potem uzmysłowiłam sobie, że chyba mi go zaczęło brakować...napisałam chyba 2 tyg po, bo przypomniałam sobie, że miał operacje właśnie jakoś w tym terminie, więc miałam konkretny temat...
No niby sprawa jest prosta, nie odzywa się bo nie jest zainteresowany, jakby był to by napisał, w szczególności, że ja mu już okazałam zainteresowanie wyciągając od tego momentu rękę 2 razy...
35 2015-12-06 18:32:18 Ostatnio edytowany przez new88balance (2015-12-06 19:26:12)
Dołączę się do dyskusji. Byłem w takim samym położeniu co ten chłopak (wszystko wyglądało identycznie z brakiem pocałunku itd...) tylko, że w moim przypadku trwało "to" prawie półtora roku. Dziewczyna odmówiła wesela podając taki sam powód co Ty. Jednakże z tą różnicą, że zaproponowałem jej wesele miesiąc wcześniej. Było mi bardzo przykro i nie chciałem siebie nakręcać na tą znajomość, bo dla mnie było to jednoznaczne, że nie jest mną zainteresowana. Poszedłem sam na wesele, bo nie chciałem iść z żadną inną, choć na powodzenie jakoś nie narzekam i bez problemu poszedłbym z równie atrakcyjną kobietą jak ona, ale to jednak nie byłaby ta sama osoba, którą darzyłem wówczas uczuciem. Ona nie wiedziała z kim poszedłem, ale później po weselu widzieliśmy się i była bardzo o to ciekawa. Jednakże skrzętnie się wywinąłem odpowiedzi na to pytanie. Dodam, że gdy byłem na poprawinach napisała ogólnego smsa, co słychać itd....
Nasze perypetie wyglądały później nieco inaczej, ale mają też wiele wspólnego. Próbowała nawiązać kontakt a ja się na to nabrałem. Wodziła mnie za nos i dość późno to zauważyłem. Daję sobie uciąć <nie wiem co>, że chłopak boi się odrzucenia, bo już raz to zrobiłaś. Dla mnie "nie pójście" na wesele jest z tym jednoznaczne, przynajmniej w takich okolicznościach jak Wasze. Gdyby teraz ta moja się odezwała wymagałbym od niej wyjaśnień, ale ja sam nie wychodzę z inicjatywą kontaktu, ponieważ każdy jej ruch traktowałbym w kategoriach grania na emocjach, gonienia tego co jest niedostępne, a niczego więcej. Jeśli chłopakowi faktycznie bardzo zależało ###podkreślam to jeszcze raz, że jeśli traktował Cię bardzo poważnie, a zapewne tak było, bo skoro jest nieśmiały to bał się zrobić krok w przód, ale nie dlatego, że jest niemęski czy też niezdecydowany, tylko po prostu on czuł do Ciebie coś takiego, co go do tego stopnia onieśmielało. Fascynował się Tobą i Twoją fizycznością, a nie jedynie tym drugim### to gdybyś wyszła z inicjatywą szczerej rozmowy (np. "Znajdziesz dla mnie pół godzinki w następnym tygodniu? Bo to nie jest rozmowa na telefon". Bądź przy tym bardzo tajemnicza, obowiązkowo !!) to powiedz mu wszystko co Cię trapi. Ja taki ruch doceniłbym niesamowicie. Na pewno wróciłyby wspomnienia. Przytuliłbym się do dziewczyny ze łzami w oczach ze szczęścia.
według mnie to go zniechęciłaś od samego początku i on już od początku stracił większość zainteresowania, potem sobie myślał a może jednak, spróbuję zobaczę ale się okazało że jednak nie i rezultat jest jaki jest.
odpuść sobie, nic z tego nie będzie
new88balance - dziękuję za posta
Ja też nie wiem czy on z kimś poszedł, ale raczej jak powiedział, że z kimś przyjdzie to głupio aby miejsce się zmarnowało, to kosztuje też..po odmowie poinformował mnie, że teraz musi kogoś na szybko szukać i że to będzie problemem...widzieliście się przez przypadek, czy umówiliście się? Czemu nie powiedziałeś jej prawdy? Jak Cie wodziła za nos? po co?
U mnie dochodzi jeszcze ten wątek, że on mi wspominał już od 1,5 miesiąca o tym, ale spytał się czy pójdę 5 dni przed! Też było mi przykro i czułam się nie zręcznie, zastanawiałam się po co mi o tym mówi jak nie zaprasza!? Obstawiałam opcje, że może powiedział, że będzie sam, bądź już wcześniej się umówił z kimś innym...zapytać o to miesiąc a 5 dni przed to jest jednak różnica!Chciałam iść z nim na to wesele, ale na dobrym skończeniu studiów też mi zależało...jakich wyjaśnień wymagasz?i z czego ja miałabym się jemu tłumaczyć? dokładnie wiedział, jak sytuacja wygląda, nic przed nim nie ukrywałam...nie mam najmniejszych intencji aby grać mu na emocjach, to okropne jeśli czegoś takiego doświadczyłeś
i po czym tak wnioskujesz?! Też mam wrażenie, że on jakby trochę się paraliżował jak mnie widział, i tak aż za bardzo chciał żeby było ok i przy tym był taki zestresowany, że to było faktycznie średnio męskie, ale tak urocze, że
wole takich facetów niż FIGO FAGO! robiłam już podchody 2 razy, ale nie miałam odwagi poruszać tematu wesela...jakby ta Twoja wyszła z inicjatywą to co byś chciał usłyszeć? że jej przykro, że tak wyszło, że chciała iść, ale nie mogła? Chociaż powiem Ci szczerze jakbym wiedziała o tym miesiąc wcześniej przesunęłabym sobie obronę tak, żeby pójść na to wesele!
MyNombress - dzięki, ale wytłumacz mi czym go zniechęciłam od samego początku? Bo szczerze to od samego początku wydawał się być raczej zaangażowany, mimo swojej nieśmiałości
czemu uważasz, że stracił większość zainteresowania? Jakby nie był zainteresowany to zapraszałby mnie na wesele?
new88balance - dziękuję za posta
Ja też nie wiem czy on z kimś poszedł, ale raczej jak powiedział, że z kimś przyjdzie to głupio aby miejsce się zmarnowało, to kosztuje też..po odmowie poinformował mnie, że teraz musi kogoś na szybko szukać i że to będzie problemem...widzieliście się przez przypadek, czy umówiliście się? Czemu nie powiedziałeś jej prawdy? Jak Cie wodziła za nos? po co?
U mnie dochodzi jeszcze ten wątek, że on mi wspominał już od 1,5 miesiąca o tym, ale spytał się czy pójdę 5 dni przed! Też było mi przykro i czułam się nie zręcznie, zastanawiałam się po co mi o tym mówi jak nie zaprasza!? Obstawiałam opcje, że może powiedział, że będzie sam, bądź już wcześniej się umówił z kimś innym...zapytać o to miesiąc a 5 dni przed to jest jednak różnica!Chciałam iść z nim na to wesele, ale na dobrym skończeniu studiów też mi zależało...jakich wyjaśnień wymagasz?i z czego ja miałabym się jemu tłumaczyć? dokładnie wiedział, jak sytuacja wygląda, nic przed nim nie ukrywałam...nie mam najmniejszych intencji aby grać mu na emocjach, to okropne jeśli czegoś takiego doświadczyłeś
i po czym tak wnioskujesz?! Też mam wrażenie, że on jakby trochę się paraliżował jak mnie widział, i tak aż za bardzo chciał żeby było ok i przy tym był taki zestresowany, że to było faktycznie średnio męskie, ale tak urocze, że
wole takich facetów niż FIGO FAGO! robiłam już podchody 2 razy, ale nie miałam odwagi poruszać tematu wesela...jakby ta Twoja wyszła z inicjatywą to co byś chciał usłyszeć? że jej przykro, że tak wyszło, że chciała iść, ale nie mogła? Chociaż powiem Ci szczerze jakbym wiedziała o tym miesiąc wcześniej przesunęłabym sobie obronę tak, żeby pójść na to wesele!
MyNombress - dzięki, ale wytłumacz mi czym go zniechęciłam od samego początku? Bo szczerze to od samego początku wydawał się być raczej zaangażowany, mimo swojej nieśmiałości
czemu uważasz, że stracił większość zainteresowania? Jakby nie był zainteresowany to zapraszałby mnie na wesele?
problem w tym, że widzimy tylko Twój punkt widzenia, a jego nie
może po prostu nie miał nikogo innego i chciał iść z Tobą. znasz go na tyle dobrze, by powiedzieć czy był nieśmiały czy po prostu niezdecydowany albo nieprzekonany do Ciebie? uwierz mi, gdyby jakaś dziewczyna, do której coś bym czuł dała mi takie oznaki jakie dałaś mu Ty to zachowałbym się zupełnie inaczej, ale wiadomo że każdy jest trochę inny i inaczej się zachowuje, dlatego to tylko moje przypuszczenie niekoniecznie zgodne z prawdą
Skoro chłopak nie był za bardzo doświadczony, a Ty przeżyłaś już jakieś związki, to mogłaś spróbować go poprowadzić, postarać się go ośmielić itd... Co mam na myśli? Gdy miałem 20 lat też wstydziłem się pocałować dziewczyny, wyjść z inicjatywą związku, chodzenia za rękę itd. Dopiero później spotkałem dziewczynę, która była bardziej zdecydowana w tych kwestiach i jestem jej do tej pory niezmiernie wdzięczny, ponieważ teraz to ja "biorę sprawy w swoje ręce". ![]()
Jeśli bardzo Ci na nim zależy i tak na prawdę nie masz nic do stracenia, to spotkaj się z nim i porozmawiaj. Bez żadnych wyrzutów, wywodów itd.... Nie narzucaj mu się, ale okaż swoje zainteresowanie w trakcie rozmowy. Przypadkiem nie atakuj w jego piętę achillesową czyli nieśmiałość. Doskonale wyszłoby gdybyś powiedziała mu to wszystko co napisałaś na tym forum. Przecież Ty również tego chcesz, by sobie z nim wszystko wyjaśnić? Nawet jeśli mu w ogóle już na Tobie nie zależy, na pewno z chęcią porozmawia na te tematy i w dodatku może będzie bardziej pewny siebie na spotkaniu. Musisz wziąć pod uwagę dwie wersje, ale wszystko tak na prawdę jest w Twoich rękach, jeśli chodzi o organizację tego spotkania. Nie zabieraj go na żadne spacery, do kina etc... Najlepiej zwyczajnie coś przekąsić na mieście albo napić się soku. Hmmm może to dziwnie będzie wyglądało, ale prędzej osiągniesz pożądany efekt (jakim jest spotkanie się z nim) - może zadzwoń do niego od tak, co słychać itd... I wtedy spotkanie wyjdzie samo z siebie z rozmowy.
Telefonem na pewno go zaskoczysz, głowa do góry !! ![]()
Gdyby moja wyszła z taką inicjatywą udawałbym niezainteresowanego zupełnie. Spotkałbym się z nią, ale zachowywałbym się dość powściągliwie, ponieważ myślałbym że znów coś knuje. Także nie zrażaj się tym. Nie możesz go od razu osaczyć, ale być może w trakcie rozmowy tel. już uda Ci się wyciągnąć jakieś wnioski co o Tobie myśli.
Jeśli chodzi o moją sytuację, to długo by opowiadać, ale przeżyłem coś takiego i wiem co bym chciał usłyszeć od dziewczyny w takiej sytuacji. Choć minęło już ponad 10 miesięcy odkąd nasz kontakt praktycznie się urwał, ja nadal za nią tęsknię i nie widzę się w związku z żadną inną dziewczyną. Być może i on coś takiego czuje. ![]()
problem w tym, że widzimy tylko Twój punkt widzenia, a jego nie
może po prostu nie miał nikogo innego i chciał iść z Tobą. znasz go na tyle dobrze, by powiedzieć czy był nieśmiały czy po prostu niezdecydowany albo nieprzekonany do Ciebie? uwierz mi, gdyby jakaś dziewczyna, do której coś bym czuł dała mi takie oznaki jakie dałaś mu Ty to zachowałbym się zupełnie inaczej, ale wiadomo że każdy jest trochę inny i inaczej się zachowuje, dlatego to tylko moje przypuszczenie niekoniecznie zgodne z prawdą
Wiadomo, że jasnowidzem nie jesteś, zdaję sobie z tego sprawę, ale każda opinia i ocenienie tej sprawy z innej perspektywy jest dla mnie ciekawe i cenne, dlatego umieściłam ten temat
jasne, że nie znam go za bardzo, ale jednak jak facet pisze do mnie praktycznie codziennie, po pożegnalnym przytuleniu od razu pyta się kiedy znowu będę mogła się z nim spotkać, dziękuje mi za każde spotkanie (!) jak tylko dojedzie do siebie pyta się czy dotarłam już do swojego domu (chciał mnie odwozić, ale ja przyjeżdżałam swoim autem) a potem jeszcze to zaproszenie, gdyby nie był przekonany to raczej aż tak by się nie angażował, nie sądzisz
? Rozumiem, i dziękuje Ci za to, że jesteś ze mną szczery ![]()
A ja tam dalej uważam,że w takiej sytuacji lepiej jest się "wstrzymać z bólami". Człowiek lubi mieć jasną sytuację, to zrozumiałe. Jednak skoro autorka ma takie rozkminy i próbuje coś zrobić, bo jej zależy, to czy owy chłopak, gdyby była dla niego równie ważna, nie nawiązałby kontaktu? Moim zdaniem próżno w tej sytuacji szukać w nim nieśmiałości czy czego tam jeszcze, bo to tak jakby na siłę próbować go tłumaczyć i brać w ten sposób wszystko na siebie. Ktoś, komu zależy nie czeka wiecznie na odzew, bo zwyczajnie wytrzymać milczenia nie może. Więc warto się zastanowić czy jest sens to ruszać.
new88balance - ja nie wiem w sumie, czy on jest doświadczony, tylko tak się domyślam
czyli, że powinnam go wychować
? ja jestem nauczona, że to facet pierwszy całuje dziewczynę nigdy nie miałam tak, że to ja inicjowałam pocałunek, czy trzymanie za rękę, więc dla mnie to też jest wyzwanie
już okazywałam swoje zainteresowanie, a on jakby nie odbijał piłeczki...Ok, jak się z nim spotkam i zaczniemy sobie wyjaśniać to obawiam się, że właśnie dotknę jego piętę achillesową, bo w sumie przez nią jest zmieszanie
To jest niestety nie do ominięcia, a z drugiej strony nie chcę go stawiać w sytuacji stresowej, a on chyba trochę zdaje sobie sprawę, że skopał sprawę zwlekając
Myślisz, że jak mu na mnie już nie zależy to w ogóle będzie się chciał spotkać, i z chęcią będzie rozmawiać o tym, że mu odmówiłam i że był czającym się czajnikiem
? Właśnie już 2 razy tak rozmawiałam co u niego i nawet wiedziałam, że będzie u mnie w mieście tego dnia i mogliśmy się spotkać, ale nikt tego nie zaproponował...ja też w sumie nie jestem mega wyrywaczką, a w poprzednich relacjach bardzo się sparzyłam...Właśnie myślę, że nie wszystko jest w moich rękach, bo w tym cały jest ambaras żeby dwoje chciało na raz
o jeny aż 10 miesięcy!? i nie masz zamiaru nic zrobić, czekasz już na inną? Ja próbowałam poznać innych, ale za każdym razem okazywali się klapą, która utwierdzała mnie w tym, że utraciłam? naprawdę fajnego faceta!!!
A ja tam dalej uważam,że w takiej sytuacji lepiej jest się "wstrzymać z bólami". Człowiek lubi mieć jasną sytuację, to zrozumiałe. Jednak skoro autorka ma takie rozkminy i próbuje coś zrobić, bo jej zależy, to czy owy chłopak, gdyby była dla niego równie ważna, nie nawiązałby kontaktu? Moim zdaniem próżno w tej sytuacji szukać w nim nieśmiałości czy czego tam jeszcze, bo to tak jakby na siłę próbować go tłumaczyć i brać w ten sposób wszystko na siebie. Ktoś, komu zależy nie czeka wiecznie na odzew, bo zwyczajnie wytrzymać milczenia nie może. Więc warto się zastanowić czy jest sens to ruszać.
Twoim zdaniem tak, ale naprawdę nie wszyscy myślą tak jak my, naprawdę są nieśmiali faceci, którzy tutaj nawet wyrazili swoją opinie i mieli podobne sytuację, więc jednak istnieje taka opcja
Być może to Ty masz racje, ja też w sumie tak myślę, ale staram się też zrozumieć facetów, którzy nie są zbyt wylewni, nie mają tyle odwagi, aby mówić o swoich uczuciach, a tacy też są, lecz to nie oznacza, że są gorsi, czy niemęscy, czy niezdecydowanie... ja wole w sumie takich niż wyzwolonych casanova pewnych swoich ATUTÓW. Właśnie są osoby, które tłumią w sobie emocje - nawet kolega pisał, że nie ma kontaktu z dziewczyną 10 miesięcy a nie może o niej zapomnieć, więc opcji jest tyle ile typów ludzi...
Jeśli chcesz mieć pewność to możesz spróbować i się odezwać. Będziesz wiedzieć na czym stoisz. Mimo wszystko jednak twierdzę, że nieraz lepiej się pomęczyć ze sobą i swoimi myślami i pozwolić facetowi zadziałać samemu. Jeśli mu zależy, to moim zdaniem w końcu nie wytrzyma i sam cię znajdzie.
Jeśli chcesz mieć pewność to możesz spróbować i się odezwać. Będziesz wiedzieć na czym stoisz. Mimo wszystko jednak twierdzę, że nieraz lepiej się pomęczyć ze sobą i swoimi myślami i pozwolić facetowi zadziałać samemu. Jeśli mu zależy, to moim zdaniem w końcu nie wytrzyma i sam cię znajdzie.
Szczerze pisząc to właśnie wolałabym, żeby stało się tak jak piszesz
ale z drugiej strony czasem szczęściu trzeba pomóc
Między innymi dlatego zamieściłam ten post i naprawdę bardzo dziękuję za każdą sugestie, bo są one dla mnie cenne ![]()
"Jeśli chcesz mieć pewność to możesz spróbować i się odezwać. Będziesz wiedzieć na czym stoisz" - w końcu ktoś napisał to, co ja napisałem i radziłem wieki temu. Dziękuję Sexy Lady! ![]()
"Jeśli chcesz mieć pewność to możesz spróbować i się odezwać. Będziesz wiedzieć na czym stoisz" - w końcu ktoś napisał to, co ja napisałem i radziłem wieki temu. Dziękuję Sexy Lady!
No odzywałam się 2 razy i dalej nie wiem na czym stoję !:P
48 2015-12-06 23:44:45 Ostatnio edytowany przez Maarten (2015-12-06 23:50:20)
Autorko, w takim razie moja następna rada jest prosta. Olej tę sprawę. Znajdziesz bardziej wartościowego albo ten bardziej wartościowy znajdzie Ciebie. Ponownie napiszę, że jeśli mężczyźnie zależy, to przemierzy wszystkie góry świata, by się z kobietą skontaktować. :-)
Wpis edytowany: Dodam jeszcze od siebie, bo gdzieś to chyba widziałem w tym wątku, że obrażają się chłopcy, nie mężczyźni! Takie jest moje zdanie.
No właśnie okazuje się, że co u niektórych niekoniecznie tak jest, bo są jednak nieśmiali i boją się sparzyć, co nie znaczy, że nie możesz mieć racji...
Skoro masz podejrzenia, że jednak jest nieśmiały, to idź do niego i z nim porozmawiaj na żywo, w "realu" czy jakkolwiek inaczej to nazwać. Czy to stanowi problem? Czy dzisiaj ludzie już nie potrafią ze sobą wprost rozmawiać? Czy potrzebują do tego telefonów czy fejsbuków? Zapytaj go wprost dosłownie: "Czy jesteś nieśmiały?". To tylko przykład. Jeśli okaże się, że jest, to powiedz, że to nie stanowi dla Ciebie problemu w waszej rodzącej się relacji.
Nie mogę tak po prostu do niego iść bo mieszka 30 km ode mnie xD pracuje, ja też...zazwyczaj przyjeżdżał do mnie w week. Myśle, że jak zadam mu właśnie to pytanie to strzele mu w jego piętę achillesową ![]()
No tak. Nie doczytałem dokładnie. Mój błąd. :-)
Zadaj pytanie, a się przekonasz. Jeśli nie możesz na żywo, to może w SMS-ie. I powiedz, że Tobie to nie będzie przeszkadzać.
Raczej spytałabym się, czy ma do mnie żal, że z nim nie poszłam, bo trochę mnie to jednak męczy i nie chciałam mu sprawić przykrości, ale obawiam się, że on będzie udawać, że wszystko jest ok i że nic się nie stało
dlatego jakoś tak konkretnie musiałabym skonstruować tę wiadomość, żeby nie dostać potem wymijającej odpowiedzi ![]()
Autorko, zrobisz, co uznasz za stosowne. Kończę wypowiedź w Twoim wątku. :-)
Autorko, zrobisz, co uznasz za stosowne. Kończę wypowiedź w Twoim wątku. :-)
nie wiem co jest stosowne xD dziękuje Ci za każdego posta i do zobaczenia na forum ![]()
56 2015-12-07 09:47:21 Ostatnio edytowany przez new88balance (2015-12-07 09:56:48)
Nie patrz na to co jest stosowne, a co nie - masz cel którym jest wyjaśnienie tej sytuacji. Miałem takie nastawienie, że musiałem spróbować wszystkiego co było w mojej mocy, bo gdybym tego nie zrobił, to nie mógłbym spojrzeć sobie w twarz, miałbym później do siebie wyrzuty itd.. Oczywiście wszystko w granicach dobrego smaku. Zadzwoń do niego, pogadaj kilka minut i zaproponuj jakąś kawę, bo przecież dawno się nie widzieliście i na pewno wiele ciekawych rzeczy zdarzyło się u Ciebie i u niego.
A w trakcie rozmowy zobaczysz jak to wszystko się ułoży, może wyjdzie samo z siebie... A jak nie, to na koniec możesz poruszyć ten temat. Powiedz o tym co Cię gnębi i co zrobiłaś dobrze, a co źle. Założę się, że i on wtedy poruszy ten temat, jak wygląda to z jego strony, bez względu na to czy jest Tobą jeszcze zainteresowany czy też nie. A jeśli nie jest, to być może tą rozmową zrobisz mu mętlik w głowie i zmieni zdanie na TAK. Spróbuj, nie masz nic do stracenia.
![]()
A dlaczego Cię do tego namawiam? Bo po takiej rozmowie dużo się u mnie zmieniło w relacjach z tamtą dziewczyną, chociaż suma sumarum nie wyszło nam, bo ona jednak nie wiedziała czego chce. Ale to już nasz indywidualny przypadek. ![]()
Weź jeszcze jedno pod uwagę: być może kiedyś jakaś dziewczyna bawiła się nim emocjonalnie i stąd ta jego ostrożność i brak chęci na wychylanie się, skoro już raz mu odmówiłaś. Ja właśnie teraz tak mam, że gdy jakaś dziewczyna nie jest zainteresowana, to od razu odpuszczam, a jej późniejszą próbę kontaktu traktuję jako przypominanie o sobie, bo być może jej się nudzi i brakuje jej mojej adoracji.
58 2015-12-07 10:26:38 Ostatnio edytowany przez pop_corn (2015-12-07 10:31:48)
To jest po prostu niewiarygodne
Myślałam, że sprawa jest już dawno rozwiązana, bo problem polegał wyłącznie na tym, żeby schylić kark i poprosić o spotkanie, tymczasem wątek ma już dwie strony a treścią jest debata o niczym i udowadnianie sobie i innym, że ma się, albo się nie ma racji...tylko po co? Autorko nie obraź się, ale brzmisz jak bohaterka taniego melodramatu, która karmi się niespełnioną miłością i aż mnie zdenerwowałaś ![]()
Najpierw piszesz, że bardzo się zaangażowałaś, ale jego emocje - pomimo Twoich starań - ostygły, później wychodzi, że jednak To on się produkował, a Ty łaskawie odezwałaś się do niego 2 (słownie: dwa) razy. Czego oczekiwałaś i czego oczekujesz teraz? Że on będzie za Tobą biegał, a Ty nie będziesz musiała się wysilać, bo atencja należy Ci się z zasady?
Nie wierzę, że masz 25 lat, bo piszesz jak nastolatka ("xD"), która uparcie tupie nóżką, że "wyciągała rękę" dwa razy i już więcej nie będzie, ale jednocześnie w każdym poście gdyba i zastanawia się "co on myśłi" i "co by było, gdybym się do niego odezwała". Nie wiem w czym problem, bo sprawa jest banalnie prosta, naprawdę. Albo chcesz się z nim widywać albo nie chcesz się z nim widywać
Jesteś dorosła i podejmujesz decyzje, które będą przynosiły konkretne rezultaty albo konkretne konsekwencje. I to chyba o te konsekwencje teraz wszystko się rozchodzi, bo jeżeli jednak Ci na nim zależy, to wybacz, ale nie tylko będziesz musiała się do niego odezwać, ale i przeprosić za wysyłanie sprzecznych komunikatów i brak reakcji na jego wysiłki, a to chyba przeraża Cię najbardziej i to - takie przynajmniej odnoszę wrażenie - będzie dla Ciebie największym upokorzeniem.
Kochana ZnakZapytania7, jeżeli on Ci zwyczajnie nie leży (bo jednak się wykręcasz od nawiązania kontaktu), to nie drąż tematu i nie mieszaj mu w głowie, bo Ty masz prawo do podejmowania konkretnych decyzji, a on ma prawo do szanowania jego uczuć. Jeżeli jednak jesteś pewna, że totalnie schrzaniłaś sprawę i za nim tęsknisz (za NIM, a nie za tym, że pięknie wypełniał Ci czas wolny), to NAPISZ do niego PROŚBĘ O SPOTKANIE i w cztery oczy na spokojnie wyjaśnij mu wszystko. Nie wykręcaj się, nie debatuj na Fejsbuniu i nie opisuj mu sytuacji w esemesie, tylko wyślij krótką wiadomość z pytaniem o to czy miałby ochotę się spotkać i porozmawiać z Tobą o tym, co wydarzyło i nie wydarzyło się między Wami przez ostatni czas, bo Ci na nim zależy. Czasami sensowniejsze jest przyznanie się, że nie miało się racji, niż zgrywanie trzpiotki i czekanie w nieskończoność na czyjąś inicjatywę, bo to - wbrew temu, co tu piszesz - nie jest dojrzałe ![]()
Naprodukowałam się, bo Maarten ujął to bardziej zwięźle. Na zastanawianie się nad tym co by było, gdyby babcia miała wąsy i na bezproduktywne licealne podchody, można zmarnować naprawdę kupę czasu, a chyba nie o to tu chodzi. Nie tłumacz się każdemu przez kolejne 20 stron co mogłabyś albo czego nie mogłabyś zrobić, bo w naszym życiu niczego to nie zmieni, a Ty niepotrzebnie będziesz się nakręcać tworząc w głowie milion hipotez nie mających w większości racji bytu. Jeśli chcesz wiedzieć co on czuje i co myśli na temat Twój i Waszej relacji TO GO O TO ZAPYTAJ. Tak postępują ludzie, którzy czegoś nie rozumieją a chcą zrozumieć.
Koniec.
Pop_corn, Twoja wypowiedź jest wisienką na torcie. Zgadzam się w 100% !! ![]()
60 2015-12-07 23:12:17 Ostatnio edytowany przez SexyLady02 (2015-12-07 23:13:47)
Weź jeszcze jedno pod uwagę: być może kiedyś jakaś dziewczyna bawiła się nim emocjonalnie i stąd ta jego ostrożność i brak chęci na wychylanie się, skoro już raz mu odmówiłaś. Ja właśnie teraz tak mam, że gdy jakaś dziewczyna nie jest zainteresowana, to od razu odpuszczam, a jej późniejszą próbę kontaktu traktuję jako przypominanie o sobie, bo być może jej się nudzi i brakuje jej mojej adoracji.
Przez jedną dziewczynę? Błędnie przyjmujesz taką postawę, co skutkuje tym, że tracisz dużo potencjalnie fajnych znajomości.
Do Autorki:
Ja uważam podobnie, jak pozostali, że skoro ci na nim zależy to powinnaś zdecydować ostatecznie, jak chcesz to rozwiązać. bo to istotnie szkoda czasu tyle nad tym debatować już. Doradziłam ci co prawda, byś poczekała na jego ruch, ale widzę, że i tak chcesz się odezwać:) Zatem się odezwij do niego, porozmawiajcie i wszystko wiesz.
Nie patrz na to co jest stosowne, a co nie - masz cel którym jest wyjaśnienie tej sytuacji. Miałem takie nastawienie, że musiałem spróbować wszystkiego co było w mojej mocy, bo gdybym tego nie zrobił, to nie mógłbym spojrzeć sobie w twarz, miałbym później do siebie wyrzuty itd.. Oczywiście wszystko w granicach dobrego smaku. Zadzwoń do niego, pogadaj kilka minut i zaproponuj jakąś kawę, bo przecież dawno się nie widzieliście i na pewno wiele ciekawych rzeczy zdarzyło się u Ciebie i u niego.
A w trakcie rozmowy zobaczysz jak to wszystko się ułoży, może wyjdzie samo z siebie... A jak nie, to na koniec możesz poruszyć ten temat. Powiedz o tym co Cię gnębi i co zrobiłaś dobrze, a co źle. Założę się, że i on wtedy poruszy ten temat, jak wygląda to z jego strony, bez względu na to czy jest Tobą jeszcze zainteresowany czy też nie. A jeśli nie jest, to być może tą rozmową zrobisz mu mętlik w głowie i zmieni zdanie na TAK. Spróbuj, nie masz nic do stracenia.
![]()
A dlaczego Cię do tego namawiam? Bo po takiej rozmowie dużo się u mnie zmieniło w relacjach z tamtą dziewczyną, chociaż suma sumarum nie wyszło nam, bo ona jednak nie wiedziała czego chce. Ale to już nasz indywidualny przypadek.
Tak, tyle, że Ty miałeś takie nastawienie, mimo, że to ona Cie wystawiła do wiatru, a dwa jesteś facetem...Rozmawiałam z nim już tak 2 razy! ale nie poruszaliśmy tematu wesela...dlatego mnie to gnębi między innymi, ale z drugiej strony czy warto rozdrapywać gojące się rany? Może on już dawno o tym zapomniał, a ja nagle wyjadę z tym tematem jak Filip z konopii
Chociaż myślę sobie, że teraz ta aura świąteczna może natchnąć ludzi to wyznań, przeprosin itp. więc może się w końcu przełamię, chociaż dla samej siebie, bo z dnia na dzień zaczynam mieć coraz większe wątpliwości, czy on w ogóle o mnie pamięta?
Weź jeszcze jedno pod uwagę: być może kiedyś jakaś dziewczyna bawiła się nim emocjonalnie i stąd ta jego ostrożność i brak chęci na wychylanie się, skoro już raz mu odmówiłaś. Ja właśnie teraz tak mam, że gdy jakaś dziewczyna nie jest zainteresowana, to od razu odpuszczam, a jej późniejszą próbę kontaktu traktuję jako przypominanie o sobie, bo być może jej się nudzi i brakuje jej mojej adoracji.
Biorę to pod uwagę, ale ja też niestety takich akcji doświadczałam w swoim życiu...dlaczego od razu odpuszczasz? skoro tak się dzieje, to co ma myśleć ta dziewczyna, jak stara się nawiązać kontakt, a Ty od razu zakładasz, że jej się nudzi, albo potrzebuje adoracji? Skąd ma wiedzieć, że np. podoba się Tobie, jak z góry zakładasz, że jest niezainteresowana? Właśnie o to chodzi, że nie wszyscy od początku epatują od razu zainteresowaniem, denerwuje mnie takie coś np. jak widzę się z kolesiem- było spoko i on się do mnie odzywa potem, czy czuje chemie? ja mówię, że w sumie to raczej nie, że trudno mi określić, a on że żegna, że nie szuka koleżanek xD (sytuacja z przeszłości) też jesteście w gorącej wodzie kąpani i wszystko na tacy byście chcieli ![]()
To jest po prostu niewiarygodne
Myślałam, że sprawa jest już dawno rozwiązana, bo problem polegał wyłącznie na tym, żeby schylić kark i poprosić o spotkanie, tymczasem wątek ma już dwie strony a treścią jest debata o niczym i udowadnianie sobie i innym, że ma się, albo się nie ma racji...tylko po co? Autorko nie obraź się, ale brzmisz jak bohaterka taniego melodramatu, która karmi się niespełnioną miłością i aż mnie zdenerwowałaś
- Nie obrażam się, po to założyłam ten wątek, żeby rozważyć wszystkie za i przeciw i skonsultować to z innymi, na tym chyba polega forum, czy się mylę
?
Najpierw piszesz, że bardzo się zaangażowałaś, ale jego emocje - pomimo Twoich starań - ostygły, później wychodzi, że jednak To on się produkował, a Ty łaskawie odezwałaś się do niego 2 (słownie: dwa) razy. Czego oczekiwałaś i czego oczekujesz teraz? Że on będzie za Tobą biegał, a Ty nie będziesz musiała się wysilać, bo atencja należy Ci się z zasady?
![]()
- W sumie początkowo działaliśmy 50/50, jeżeli jego większe zaangażowanie rozumiesz poprzez zaproszenie na wesele to umówmy się, że jednak stawianie mnie w takiej sytuacji mimo wszystko wyszło średnio fortunnie bardziej z jego strony. Po weselu odezwałam się 2 razy i szczerze mówiąc to mnie trochę kosztowało bo też nie jestem łamaczką męskich serc
Nie oczekuje, że będzie za mną biegał, ale chciałabym, żeby też on spytał się mnie z własnej nieprzymuszonej woli "co u mnie", czy to tak wiele?
Nie wierzę, że masz 25 lat, bo piszesz jak nastolatka ("xD"), która uparcie tupie nóżką, że "wyciągała rękę" dwa razy i już więcej nie będzie, ale jednocześnie w każdym poście gdyba i zastanawia się "co on myśłi" i "co by było, gdybym się do niego odezwała".
- Lubię te emotkę, skoro mam 25 lat to mam już zakaż jej używania xD? nigdzie nie napisałam, że już nie mam zamiaru wychodzić z inicjatywą, ciągle o tym myślę przecież...rozważam za i przeciw, to prawda.
Nie wiem w czym problem, bo sprawa jest banalnie prosta, naprawdę. Albo chcesz się z nim widywać albo nie chcesz się z nim widywać
Jesteś dorosła i podejmujesz decyzje, które będą przynosiły konkretne rezultaty albo konkretne konsekwencje. I to chyba o te konsekwencje teraz wszystko się rozchodzi, bo jeżeli jednak Ci na nim zależy, to wybacz, ale nie tylko będziesz musiała się do niego odezwać, ale i przeprosić za wysyłanie sprzecznych komunikatów i brak reakcji na jego wysiłki, a to chyba przeraża Cię najbardziej i to - takie przynajmniej odnoszę wrażenie - będzie dla Ciebie największym upokorzeniem.
- widzisz, jak dla mnie nie jest banalnie prosta, chcę, ale nie wiem czy to wystarczy
Mam 25 lat, ale czy to oznacza, że jestem dorosła? A skoro jestem, to nie mogę też tego oczekiwać od niego? Podaj mi jeden powód, dla którego powinnam go przeprosić, bo ja szukam i nie znajduje...z czego wywnioskowałaś brak mojej reakcji na jego wysiłki!? Nie mam problemu z przyznawaniem się do winy, jestem krytyczna wobec swojej osoby, ale on wiedział kiedy mam obronę i w ogóle...5 dni przed weselem się raczej nie zaprasza kogoś, kogo traktuje się poważnie, też miałam mieć prawo odebrania sprzecznych sygnałów z jego strony...Największym upokorzeniem będzie dla mnie to, jak się mu wygadam, uzewnętrznię, a on stwierdzi, że spoko, że to było dawno temu i nieprawda i w ogóle, już zapomniał xD
Kochana ZnakZapytania7, jeżeli on Ci zwyczajnie nie leży (bo jednak się wykręcasz od nawiązania kontaktu), to nie drąż tematu i nie mieszaj mu w głowie, bo Ty masz prawo do podejmowania konkretnych decyzji, a on ma prawo do szanowania jego uczuć.
- jak się wykręcam, jak naprawdę starałam się już 2 razy nawiązać kontakt, ale niestety okazał się niedługotrwały!? Jakie konkretne decyzje mogę podjąć, jak nie znam jego intencji? w którym miejscu nie szanowałam jego uczuć?
Jeżeli jednak jesteś pewna, że totalnie schrzaniłaś sprawę i za nim tęsknisz (za NIM, a nie za tym, że pięknie wypełniał Ci czas wolny), to NAPISZ do niego PROŚBĘ O SPOTKANIE i w cztery oczy na spokojnie wyjaśnij mu wszystko.
- przepraszam, ale jak ja totalnie schrzaniłam sprawę? JA? bo przygotowałam się do obrony i nie miałam głowy na wesela i szukanie sukienki i reszty w 5 dni?
Nie wykręcaj się, nie debatuj na Fejsbuniu i nie opisuj mu sytuacji w esemesie, tylko wyślij krótką wiadomość z pytaniem o to czy miałby ochotę się spotkać i porozmawiać z Tobą o tym, co wydarzyło i nie wydarzyło się między Wami przez ostatni czas, bo Ci na nim zależy. Czasami sensowniejsze jest przyznanie się, że nie miało się racji, niż zgrywanie trzpiotki i czekanie w nieskończoność na czyjąś inicjatywę, bo to - wbrew temu, co tu piszesz - nie jest dojrzałe
- Tu się zgadzam, to mimo wszystko nie jest rozmowa na FB czy SMS...ale w czym nie miałam racji?to on miał rację? w czym? kurcze, przecież nie czekam w nieskończoność, już okazywałam inicjatywę! co jest niedojrzałe? że obawiam się odrzucenia? to dojrzali ludzie nie mogą się tego obawiać? nie cierpią? nie mają uczuć?
Naprodukowałam się, bo Maarten ujął to bardziej zwięźle. Na zastanawianie się nad tym co by było, gdyby babcia miała wąsy i na bezproduktywne licealne podchody, można zmarnować naprawdę kupę czasu, a chyba nie o to tu chodzi. Nie tłumacz się każdemu przez kolejne 20 stron co mogłabyś albo czego nie mogłabyś zrobić, bo w naszym życiu niczego to nie zmieni, a Ty niepotrzebnie będziesz się nakręcać tworząc w głowie milion hipotez nie mających w większości racji bytu. Jeśli chcesz wiedzieć co on czuje i co myśli na temat Twój i Waszej relacji TO GO O TO ZAPYTAJ. Tak postępują ludzie, którzy czegoś nie rozumieją a chcą zrozumieć.
Koniec.
Racja, racja, ale łatwo napisać, ale trudniej zrealizować, jednak każdy Wasz post dodaje mi coraz więcej odwagi i jest mi po prostu lepiej na duszy, że w końcu mogłam te swoje rozterki gdzieś wylać i że ktoś w ogóle zainteresował się moim problemem, za co serdecznie DZIĘKUJĘ każdemu z osobna
Trzymajcie za mnie kciuki, bo coś czuję, że w następnym poście "pochwalę" się jak rozwinęła (bądź nie) się ta sprawa, pozdrawiam ![]()
Kiedyś taki nie byłem, ale dostałem dość solidne "prawnie mózgu", także potrzebuję czasu, by powróciło wszystko do normy.
To była pierwsza dziewczyna w której tak mocno byłem zakochany, bo miłością to nie było ze względu na nierówne proporcje w zaangażowaniu obu stron. A co do mojego odpuszczania to uwierz mi, ale wiem co mówię i zdania póki co nie zmienię, choć zapewne wydaje się wam być subiektywne. Za dużo mnie to kosztowało. Jak ktoś jest kimś zainteresowany to nie bawi się w żadne gierki, a nie bynajmniej na aż takim poziomie emocjonalnym, skoro robi coś świadomie raniąc drugą osobę. To nie tak powinno wyglądać. Wszystko ma swoje granice. Odmowa a odmowa to jest jednak różnica, wszystkie okoliczności jej towarzyszące itd... ![]()
A wracając do tematu, to przecież właśnie temat wesela jest tutaj głównym "problemem", także na Twoim miejscu powiedziałbym po prostu, że się źle z tym czujesz, że mu odmówiłaś i dodać do tego 2, 3 zdania. Nic więcej, tyle wystarczy.
Jak to Cię nie pamięta? Nie chce mi się w to wierzyć.
To jest wręcz nierealne.
Daj znak jak tam poszło ![]()
hej! napisałam do niego...najpierw rzuciłam luźne co tam? potem chciałam przejść do rzeczy, ale nie było mi to dane....nie dość, że nie odpisał, to chyba ustawił, żeby nie widziała, że jest dostępny na FB...przykro mi
chciałam dobrze, a wyszło jak zawsze...