Odcina się od wszystkich, wszystkich obwinia... - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ZWIĄZEK NA ODLEGŁOŚĆ, MIŁOŚĆ PRZEZ INTERNET » Odcina się od wszystkich, wszystkich obwinia...

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 14 ]

1 Ostatnio edytowany przez suszonalawenda (2015-11-26 22:40:09)

Temat: Odcina się od wszystkich, wszystkich obwinia...

Witajcie!
Od prawie 5 lat przyjaźnię się, a od 2 lat jestem ze swoim mężczyzną. Jesteśmy swoimi pierwszymi miłościami.
Spotykamy się +/- co miesiąc, wszystkie długie weekendy, 70-80% wakacji. Oboje jeszcze się uczymy w miastach odległych o prawie 7h jazdy pociągiem.
Już pod koniec wakacji wiedziałam, że okres wrzesień-grudzień chce mocno poświęcić swojej pasji, która jednocześnie jest przyszłym zawodem. Straż.
Akceptuję, rozumiem, staram się wspierać, cieszę razem z Nim z każdego sukcesu.
Ostatni raz widzieliśmy się więc w połowie września. Później miał przyjechać pod koniec października, tydzień po moich urodzinach - nie przyjechał, bo dostał jakąś dorywczą pracę, zrozumiałam. W weekend urodzinowy też siedziałam sama w domu, bo znajomi nawalili a On już wcześniej zgłosił się na komisję wyborczą. Rozumiałam, żalu żadnego nie było. Pieniądze ulicą nie chodzą, niech pracuje jeśli chce. Później była umowa, że zrobimy wszystko, żeby spotkać się w ostatni weekend listopada, czyli nadchodzący właśnie. Widziałam jak bardzo się cieszy, mówił co będziemy robić, pytał czy mogłabym mu coś dobrego ugotować, że będzie miał dla mnie spóźniony prezent urodzinowy itd itd. Aż tu nagle wczoraj mówi, że przyjechać nie chce, nie że nie może, co po prostu nie chce, idzie grać w piłkę w sobotę z kumplami i tyle. Było mi strasznie smutno, tym bardziej, że to już 2,5 miesiąca... Rozmowa o tym to było ok 5 minut koło godziny 14, po czym przestał się do mnie odzywać. O 19 dowiedziałam się, że kilka minut wcześniej zmarł ktoś bardzo dla mnie ważny, mocno angażowałam się w jego chorobę, jeździłam do szpitala... Napisał mi smsa "przykro mi", a na moje pytanie, czy znajdzie chwilę żeby porozmawiać, bo nie mogę się uspokoić - zamilkł. Nie odebrał tego dnia telefonu już wcale. Widząc koło 00:00 że jest aktywny na portalu społecznościowym napisałam, dlaczego nie odbiera, czy nie może... "Po prostu". Byłam tak wykończona że naprawdę nie miałam sił, ani psychicznie, ani fizycznie (walczę od kilku dni z chorą nerką, gorączka pod 39, zastoje wody, ból, nic miłego...). Rano gdy wiedziałam że ma chwilę zadzwoniłam, nie odebrał. Trudno, może nie może. Odebrał koło 11:30 tekstem w stylu "co?!" powiedział że jak zadzwoni to zadzwoni mam dać mu spokój i się rozłączył... Napisałam tylko smsa co się stało. Powiedział że nie widzę niczego poza czubkiem własnego nosa, poza sobą, a gdy ranię i krzywdzę to nawet nie widzę... Gdy zapytałam czym Go zraniłam, obraził się że nie wiem, powiedział że chce przerwy "od gadania między nami", przestał  się odzywać... Ostatnie kilka miesięcy były dostosowane pod Niego, pod Jego pasję, czas... Wiele razy zostawałam z czymś sama, przez jego brak czasu i uwagi... Stwierdziłam że przeczekam do nowego roku, tak jak było umówione i wróci wszystko do normalności...
Wiele razy znosiłam naprawdę wiele rzeczy, nieraz zdarzyło się że mocno mi dokopał, tak psychicznie, a przepraszam nie usłyszałam nigdy...
Dziś byłam naprawdę mocno roztrzęsiona, szczególnie gdy jeszcze usłyszałam o przerwie. Napisałam do jego przyjaciela, czy coś się stało... Okazało się że mój powiedział mu, że ten jest fałszywy i w ogóle co z niego za kumpel, bo ten zapalił ostatnio fajki, a miał nie palić, zwyzywał go od różnych i od kilku dni się nie odzywa. Do drugiego przyjaciela podobno też się nie odzywa. Tego z którym rozmawiałam ostatnio mocno mieszał z błotem w towarzystwie, obgadywał etc...
Uwierzcie, nie mam pojęcia co się dzieje, o co chodzi, ale widzę, że im więcej czasu spędza w towarzystwie ze straży tym gorszy się staje. Odcina się ode mnie, od przyjaciół... Mimo że Ci przyjaciele również są z nim w straży.
Spędza tam 90% czasu, bo ucieka w ten sposób z domu... Matka alkoholiczka, złota kobieta, ale pije... Za to ojciec od lat nie pił, choleryk jakich mało, a ostatnio jak mój wrócił do domu to oboje pijanych na kanapie znalazł...
Wiem że to ciężki temat bo sama ze swoją matką niezłe piekło miałam od małego do ok 14-15 r.ż. ... Ale zawsze starałam się, żeby przy mnie czuł ciepło, spokój, ukojenie, miłość, dom... Planujemy przyszłość, zamieszkanie razem... A tu nagle takie cyrki... Naprawdę, brak mi sił i powoli gdzieś cierpliwość zaczyna znikać... Ile można znosić, rozumiem, w domu ciężko, na straży ciężko, ale ile mogę tyle robię, czasem nawet więcej.... Nigdy umyślnie nie postępowałam by kogokolwiek skrzywdzić, tym bardziej Jego, nie proszę o czas, o uwagę, gdy go ma to ma, gdy chce mi go poświęcić to poświęca... O nic nie proszę... A i tak zostałam ochrzczona największą egoistką...

EDIT:
Pomyślałam że warto napisać, że takie zachowanie nie było zawsze, ba, nigdy nie zachowywał się w ten sposób. Uwierzcie, normalnie - odpowiedzialny, troskliwy, kochany, pracowity facet, mówił o domu który będzie, cieszył się i starał o każde spotkanie... Teraz zachowuje się jak zupełnie ktoś inny...

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Odcina się od wszystkich, wszystkich obwinia...

Może gasi pożary swoich kochanek wink

3

Odp: Odcina się od wszystkich, wszystkich obwinia...

Myślałam już o tym, rozmawiałam też z jego przyjacielem (powinnam chyba mówić ex-przyjaciel, bo po tym jak go poniżał nie chce już mieć z nim nic wspólnego)... Nie wchodzi w grę. Żyje, sypia na straży. Dosłownie. W domu jest może raz na tydzień na godzinę-dwie. Ta straż jest po prostu jak nałóg, nic innego nie robi...

4

Odp: Odcina się od wszystkich, wszystkich obwinia...

Dajże sobie spokój z tym facetem.
Tak (jak on) się nie robi, nawet osobie, którą się zwyczajnie lubi, nie mówiąc już o jakimkolwiek głębszym uczuciu.
Tak się robi osobie, którą ma się głęboko w zadzie i to pod warunkiem że się jest burakiem, bo normalni ludzie nie traktują w ten sposób nawet osoby, którą mają gdzieś.
Winę oczywiście zrzuci na Ciebie, bo jest za głupi i za słaby, żeby przyznać że sam spartolił.
Wygarnij mu co trzeba, a potem zakończ znajomość.

5

Odp: Odcina się od wszystkich, wszystkich obwinia...
Czarna Kotka napisał/a:

Dajże sobie spokój z tym facetem.
Tak (jak on) się nie robi, nawet osobie, którą się zwyczajnie lubi, nie mówiąc już o jakimkolwiek głębszym uczuciu.
Tak się robi osobie, którą ma się głęboko w zadzie i to pod warunkiem że się jest burakiem, bo normalni ludzie nie traktują w ten sposób nawet osoby, którą mają gdzieś.
Winę oczywiście zrzuci na Ciebie, bo jest za głupi i za słaby, żeby przyznać że sam spartolił.
Wygarnij mu co trzeba, a potem zakończ znajomość.

Normalnie - jasne, nawet bym się nie zastanawiała. Rzecz w tym że znam go prawie 5 lat, a On zmienił się nagle o 180'. Nigdy nie traktował mnie w ten sposób. Wydaje mi się po prostu, że coś musiało w ten sposób na Niego wpłynąć, że coś się dzieje... Ja po prostu nie wiem jak się zachować w takiej sytuacji, kiedy ciągle jestem ta zła, mimo że nic tak naprawdę nie zrobiłam... Jak z Nim porozmawiać, dowiedzieć się o co chodzi, dlaczego tak nagle tak drastycznie się zmienił.
Nie jestem z tych, które wyrzucają, raczej z tych które choćby próbują naprawić gdy coś się psuje...

6 Ostatnio edytowany przez kwadrad (2015-11-27 13:54:31)

Odp: Odcina się od wszystkich, wszystkich obwinia...

Wypisałas wszystko co wiesz na temat tego faceta.
Wypisując te rzeczy starasz sie go przedstawić w swietle w jakim go przestawiasz.
Czyli w tym momencie być moze racjonalizujesz powody dla ktorych czujesz ze on Ci umyka .
Bez wątpienia masz spore umiejętności przedstawiania swoich żądań i pokazywani jak bardzo byłaś pokrzywdzona.
No wiec mysle ze on sie po prostu zmeczył tymi Twoimi sporymi umiejętnościami i ktoryms momencie stacił cierpliwość do prostowania tego.
Teraz  moze po prostu szuka spokoju albo zaczął szukać kogos z kim ten spokój znajdzie.
Trudno to wywazyć zeby nikogo nie urazić bo to tylko Twoja wersja tej opowiesci , nie wiadomo jak to widzi druga strona.

7

Odp: Odcina się od wszystkich, wszystkich obwinia...
kwadrad napisał/a:

Wypisałas wszystko co wiesz na temat tego faceta.
Wypisując te rzeczy starasz sie go przedstawić w swietle w jakim go przestawiasz.
Czyli w tym momencie być moze racjonalizujesz powody dla ktorych czujesz ze on Ci umyka .
Bez wątpienia masz spore umiejętności przedstawiania swoich żądań i pokazywani jak bardzo byłaś pokrzywdzona.
No wiec mysle ze on sie po prostu zmeczył tymi Twoimi sporymi umiejętnościami i ktoryms momencie stacił cierpliwość do prostowania tego.
Teraz  moze po prostu szuka spokoju albo zaczął szukać kogos z kim ten spokój znajdzie.
Trudno to wywazyć zeby nikogo nie urazić bo to tylko Twoja wersja tej opowiesci , nie wiadomo jak to widzi druga strona.

Spore umiejętności przedstawiania żądań i pokazywania jak bardzo byłam pokrzywdzona? To chyba nie mój wpis czytałeś...
Ani razu nie pisnęłam Mu słowem, że mi źle, że ma zrobić to czy tamto. W środę, mimo że powiedział że nie chce przyjechać mimo że 2,5 miesiąca się już nie widzieliśmy - też nic nie powiedziałam. Zapytałam tylko dlaczego, "ok, rozumiem" i tyle. Gdzie widzisz moje żądania i żale? Nie miał spokoju? Ile mogłam tyle ciepła i ukojenia od siebie dawałam... Mimo że wiele razy byłam padnięta czekałam do nocy, bo wiedziałam że jest np na otwarciu mieszkania (rozkładające się zwłoki) i że będzie chciał się wygadać.
A przyjaciół traktuje tak bo co? Dorosły facet zapalił papierosa, a drugi się o to obraża i go gnoi?
Tłumaczę go samej sobie i wszystkim wokół, bo wszyscy bez wyjątku mają już dość... Ale fakt, jestem koszmarna, a on taki biedny...
Cały czas chcę dać od siebie spokój, ciepło, miłość, dom, ukojenie... Nawet gdy kolejny raz dostaję opieprz za coś, czego nie zrobiłam...

8

Odp: Odcina się od wszystkich, wszystkich obwinia...

A może on po prostu już nie ma ochoty ciągnąć Waszej znajomości dalej. Może przeszkadza mu odległość/ wypalenie uczuć/ brak czasu/ inny obiekt zainteresowania na horyzoncie (opcje prawdopodobne). Cały szkopuł polega na tym, że może on nie ma odwagi powiedzieć Ci, że to już koniec. Ignoruje Cię albo się złości i w duchu liczy, że sama odpuścisz.

9

Odp: Odcina się od wszystkich, wszystkich obwinia...

Na prawdę planujesz przyszłość z takim człowiekiem? Godzisz się na poniewieranie sobą za wszelką cenę, byle tylko był?

suszonalawenda napisał/a:

...Wiele razy znosiłam naprawdę wiele rzeczy, nieraz zdarzyło się że mocno mi dokopał, tak psychicznie, a przepraszam nie usłyszałam nigdy...

... Uwierzcie, normalnie - odpowiedzialny, troskliwy, kochany, pracowity facet, mówił o domu który będzie, cieszył się i starał o każde spotkanie... Teraz zachowuje się jak zupełnie ktoś inny....

W tym co piszesz, zaprzeczasz sama sobie.

suszonalawenda napisał/a:

... Nigdy umyślnie nie postępowałam by kogokolwiek skrzywdzić, tym bardziej Jego, nie proszę o czas, o uwagę, gdy go ma to ma, gdy chce mi go poświęcić to poświęca... O nic nie proszę... A i tak zostałam ochrzczona największą egoistką...

...Cały czas chcę dać od siebie spokój, ciepło, miłość, dom, ukojenie... Nawet gdy kolejny raz dostaję opieprz za coś, czego nie zrobiłam...

Chyba nadszedł czas, żebyś zrezygnowała z roli podnóżka, dziewczyny znoszącej każdy kaprys pana, czekającej na łaskawy gest i odrobinę dobrej woli.
Bądź więc egoistką, zadbaj o swój komfort, i mimo wielu znaków zapytania przeczekaj go, nie kontaktuj się z nim i nie wypytuj już o przyczyny jego humorów.
Odczekaj, a gdy on łaskawie odezwie się (o ile w ogóle to zrobi) i powiedz co Cię boli.

suszonalawenda napisał/a:

Ani razu nie pisnęłam Mu słowem, że mi źle

To może czas to wreszcie zrobić.

10

Odp: Odcina się od wszystkich, wszystkich obwinia...

W sytuacji w jakiej się znalazłaś - jedyne wyjście - żyć własnym życiem przełknąwszy tą gorzką pigułkę - a naprawiać to nie Ty a on i to tylko wtedy jak sam do Ciebie po to przyjdzie.

11

Odp: Odcina się od wszystkich, wszystkich obwinia...

On Cię nawet nie lubi.

Odp: Odcina się od wszystkich, wszystkich obwinia...

Skoro on ewidentnie Cię unika, po co wypisujesz do jego znajomych? W tym momencie zachowujesz się jak natręt. Nie wyobrażam sobie, że się pokłóciłam z chlopakiem, a on teraz po moich znajomych wydzwania i analizuje. Jego sprawa z kim utrzymuje kontakt, nawet jeśli z jakimś kolegą go zerwał to jego osobista sprawa. Przekraczasz normy... Nawet twoje osobiste problemy to nie jest wymówka, żeby w taki sposób postępowac.

13

Odp: Odcina się od wszystkich, wszystkich obwinia...

Odległość powoduje że ludzie obojętnieją sobie. Nie należy szukać przyjaciół daleko od miejsca zamieszkania.

14

Odp: Odcina się od wszystkich, wszystkich obwinia...
suszonalawenda napisał/a:

Witajcie!
Od prawie 5 lat przyjaźnię się, a od 2 lat jestem ze swoim mężczyzną. Jesteśmy swoimi pierwszymi miłościami.
Spotykamy się +/- co miesiąc, wszystkie długie weekendy, 70-80% wakacji. Oboje jeszcze się uczymy w miastach odległych o prawie 7h jazdy pociągiem.
Już pod koniec wakacji wiedziałam, że okres wrzesień-grudzień chce mocno poświęcić swojej pasji, która jednocześnie jest przyszłym zawodem. Straż.
Akceptuję, rozumiem, staram się wspierać, cieszę razem z Nim z każdego sukcesu.
Ostatni raz widzieliśmy się więc w połowie września. Później miał przyjechać pod koniec października, tydzień po moich urodzinach - nie przyjechał, bo dostał jakąś dorywczą pracę, zrozumiałam. W weekend urodzinowy też siedziałam sama w domu, bo znajomi nawalili a On już wcześniej zgłosił się na komisję wyborczą. Rozumiałam, żalu żadnego nie było. Pieniądze ulicą nie chodzą, niech pracuje jeśli chce. Później była umowa, że zrobimy wszystko, żeby spotkać się w ostatni weekend listopada, czyli nadchodzący właśnie. Widziałam jak bardzo się cieszy, mówił co będziemy robić, pytał czy mogłabym mu coś dobrego ugotować, że będzie miał dla mnie spóźniony prezent urodzinowy itd itd. Aż tu nagle wczoraj mówi, że przyjechać nie chce, nie że nie może, co po prostu nie chce, idzie grać w piłkę w sobotę z kumplami i tyle. Było mi strasznie smutno, tym bardziej, że to już 2,5 miesiąca... Rozmowa o tym to było ok 5 minut koło godziny 14, po czym przestał się do mnie odzywać. O 19 dowiedziałam się, że kilka minut wcześniej zmarł ktoś bardzo dla mnie ważny, mocno angażowałam się w jego chorobę, jeździłam do szpitala... Napisał mi smsa "przykro mi", a na moje pytanie, czy znajdzie chwilę żeby porozmawiać, bo nie mogę się uspokoić - zamilkł. Nie odebrał tego dnia telefonu już wcale. Widząc koło 00:00 że jest aktywny na portalu społecznościowym napisałam, dlaczego nie odbiera, czy nie może... "Po prostu". Byłam tak wykończona że naprawdę nie miałam sił, ani psychicznie, ani fizycznie (walczę od kilku dni z chorą nerką, gorączka pod 39, zastoje wody, ból, nic miłego...). Rano gdy wiedziałam że ma chwilę zadzwoniłam, nie odebrał. Trudno, może nie może. Odebrał koło 11:30 tekstem w stylu "co?!" powiedział że jak zadzwoni to zadzwoni mam dać mu spokój i się rozłączył... Napisałam tylko smsa co się stało. Powiedział że nie widzę niczego poza czubkiem własnego nosa, poza sobą, a gdy ranię i krzywdzę to nawet nie widzę... Gdy zapytałam czym Go zraniłam, obraził się że nie wiem, powiedział że chce przerwy "od gadania między nami", przestał  się odzywać... Ostatnie kilka miesięcy były dostosowane pod Niego, pod Jego pasję, czas... Wiele razy zostawałam z czymś sama, przez jego brak czasu i uwagi... Stwierdziłam że przeczekam do nowego roku, tak jak było umówione i wróci wszystko do normalności...
Wiele razy znosiłam naprawdę wiele rzeczy, nieraz zdarzyło się że mocno mi dokopał, tak psychicznie, a przepraszam nie usłyszałam nigdy...
Dziś byłam naprawdę mocno roztrzęsiona, szczególnie gdy jeszcze usłyszałam o przerwie. Napisałam do jego przyjaciela, czy coś się stało... Okazało się że mój powiedział mu, że ten jest fałszywy i w ogóle co z niego za kumpel, bo ten zapalił ostatnio fajki, a miał nie palić, zwyzywał go od różnych i od kilku dni się nie odzywa. Do drugiego przyjaciela podobno też się nie odzywa. Tego z którym rozmawiałam ostatnio mocno mieszał z błotem w towarzystwie, obgadywał etc...
Uwierzcie, nie mam pojęcia co się dzieje, o co chodzi, ale widzę, że im więcej czasu spędza w towarzystwie ze straży tym gorszy się staje. Odcina się ode mnie, od przyjaciół... Mimo że Ci przyjaciele również są z nim w straży.
Spędza tam 90% czasu, bo ucieka w ten sposób z domu... Matka alkoholiczka, złota kobieta, ale pije... Za to ojciec od lat nie pił, choleryk jakich mało, a ostatnio jak mój wrócił do domu to oboje pijanych na kanapie znalazł...
Wiem że to ciężki temat bo sama ze swoją matką niezłe piekło miałam od małego do ok 14-15 r.ż. ... Ale zawsze starałam się, żeby przy mnie czuł ciepło, spokój, ukojenie, miłość, dom... Planujemy przyszłość, zamieszkanie razem... A tu nagle takie cyrki... Naprawdę, brak mi sił i powoli gdzieś cierpliwość zaczyna znikać... Ile można znosić, rozumiem, w domu ciężko, na straży ciężko, ale ile mogę tyle robię, czasem nawet więcej.... Nigdy umyślnie nie postępowałam by kogokolwiek skrzywdzić, tym bardziej Jego, nie proszę o czas, o uwagę, gdy go ma to ma, gdy chce mi go poświęcić to poświęca... O nic nie proszę... A i tak zostałam ochrzczona największą egoistką...

EDIT:
Pomyślałam że warto napisać, że takie zachowanie nie było zawsze, ba, nigdy nie zachowywał się w ten sposób. Uwierzcie, normalnie - odpowiedzialny, troskliwy, kochany, pracowity facet, mówił o domu który będzie, cieszył się i starał o każde spotkanie... Teraz zachowuje się jak zupełnie ktoś inny...


Oto moja odpowiedź; pochodzi z rodziny alkoholowej.
Jeśli chcesz mu w jakikolwiek sposób pomóc, czytaj książki, dowiedz się co to DDA i DDD, a dopiero później pomyśl o czymś dalszym. On mechanizmy i zachowania wyniósł z domu, nie przeskoczysz tego. Dopóki nie zrozumiesz, że on sam musi się z tym uporać, zawsze będziesz "nie w tym miejscu co potrzeba". pozdrawiam i dużo siły życzę, bo lekko nie będzie

Posty [ 14 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ZWIĄZEK NA ODLEGŁOŚĆ, MIŁOŚĆ PRZEZ INTERNET » Odcina się od wszystkich, wszystkich obwinia...

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024