Witam. Chciałbym pokrótce przedstawić wam Drogie Panie swój problem, który mnie męczy. Może Ktoś mi doradzi co zrobić. Otóż mam już 21 wiosen za sobą i dopiero teraz przeżywam swoją pierwszą miłość z dziewczyną o parę lat młodszą (nie jest to duża różnica wieku). To także jej pierwszy związek w życiu. Jesteśmy ze sobą już prawie 8 mies. układa nam się dobrze, świetnie się dogadujemy. Planujemy wspólną przyszłość. Może to śmieszne i typowe, ale czuję, że odnalazłem tę właściwą osobę. Przechodząc do sedna.. Za rok moją dziewczynę czeka matura i myśli nad dalszą edukacją. Cieszę się że chce się dalej edukować, ale jednocześnie trochę mnie to dołuje ostatnimi czasy.. Wybiera i wymyśla na jakie by tu studia pójść, lub czy w ogóle się ich podejmować. To normalnie w tym okresie/ wieku, sam staram się jej jakoś pomóc, doradzać coś. Natomiast zauważyłem, że moja dziewczyna bardzo często zmienia zdanie, robi zupełnie co innego niż to co planowała, mówiła czy obiecała. Przez co czasami mi się wydaje, nie wiem jak to określić.. że jest niestabilna czy coś. No ale nie o to chodzi. Oboje pochodzimy z małej miejscowości i zauważyłem, że zapatruje się ona chyba na studiowanie gdzieś znacznie dalej od miejsca zamieszkania jakieś 300-400km od domu. Mimo, że w pobliżu mamy duże miasto z szeroką ofertą uczelni. Fakt, faktem może jest to spowodowane tym, że w domu średnio się dogaduje z rodziną i zbyt ją tu nic nie trzyma.. Bardzo martwi mnie fakt, bo często zmienia zdanie, raz mówi że pójdzie na studia, za jakiś czas natomiast że chyba nie, a potem powraca myślą do pierwszej myśli. Bardzo ją kocham, ale boję się że zdecyduje się wyjechać gdzieś dalej. Boję się, że to może zaszkodzić lub zniszczyć nasz związek. Takowe studia jakie by chciała trwałyby 5,5 roku. Zadręczają mnie myśli, że taka rozłąka zmieni nas oboje, że już siebie nie poznamy, że będziemy dla siebie zupełnie innymi ludźmi. Że będzie wolny czas spędzać z kimś innym, a nie ze mną, oraz czy będzie myśleć lub powoli o mnie zapominać. Jestem dość wrażliwą osobą i czuję/ wiem że będzie to dla mnie bardzo duże przeżycie o ile nie za duże, taka rozłąka z którą bym chyba nie dał rady się uporać. Nie raz rozmawiałem o tym z dziewczyna, co nie było dla mnie łatwe. Mówiłem jej o swoich obawach i uczuciach. Nie raz mnie zapewniała i zapewnia, że beze mnie nigdzie nie wyjedzie. W głębi serca czuję, że chyba mówi tak żebym się nie martwił, bo przez te 8 mies. bycia razem doskonale mnie poznała i wie że jestem wrażliwy i emocjonalnie pochodzę do pewnych spraw czy tematów. Może to dziwne, że tak przejmuję się na wyrost i tak wybiegam w czasie, bo nie wiadomo co jeszcze może przynieść jutro. Bądź jak moja dziewczyna zda maturę, ale po prostu bardzo mnie to gnębi. Bo czuję, że znalazłem miłość życia i boję się że ją stracę. Nie wiem już co mam robić. Jak dopadną mnie te myśli to nie mogę spać czy jeść.. Myślałem żeby udać się może do jakiegoś psychologa czy coś, bo czuję że moja wrażliwość mnie wykończy i jeszcze ciężką czkawką mi się odbije w życiu. Nie wiem czy rozmawiać jeszcze o tym z dziewczyną czy poruszać temat, mimo jej zapewnień.. Po prostu już nie wiem co robić.. Przepraszam za chaos w wątku, ale potrzebowałem wyżalić się komuś i poznać opinię z z kobiecego punktu widzenia. Niestety w domu nie mam kogo się poradzić.
pozdrawiam i całuje
Fabio
Hej, po pierwsze super, że ją dopingujesz i pomagasz przy wyborze studiów
a ty studiujesz? Jeśli tak, czy możesz zmienić bez większych problemów uczelnię, żeby studiować razem z dziewczyną? Jeśli tak, to chyba nie ma problemu? To może być nawet dobry czas na rozbudowę związku: dużo czasu razem, może wspólne mieszkanie?
Tak studiuję, ale myślę nad zmianą szkoły. Gdybym zmienił szkołę, to nową ukończyłbym zanim dziewczyna zakończy przygodę z liceum. Z wyjazdem byłoby ciężko, bo nie wiem skąd wziąłbym jakieś środki do wynajęcia mieszkania czy jakiejś stancji. A nie wiem, czy rodzina byłaby skora do pomocy w takiej sytuacji, choć nie ukrywam, że nie wahałbym się pojechać z nią. W końcu po swojej szkole bym poszedł do pracy więc nie byłoby źle, ale na początek/ pomoc finansową co do takiego wyjazdu ze strony rodziny za bardzo chyba liczyć nie mogę. Wspólne studiowanie niestety nie wchodzi w grę, bo dziewczyna upatrzyła sobie taki kierunek, że bym nie podołał, lub nie został przyjęty, ponieważ nie mam zdanych odpowiednich przedmiotów na maturze.