Mały wielki stary nowy problem. - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Mały wielki stary nowy problem.

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 7 ]

Temat: Mały wielki stary nowy problem.

Witam!

Mam specyficzny dylemat.
Przez 2 lata w liceum siedziałam w ławce (a były to takie łączone ławki 4 osobowe) z pewnym kolegą (będę nazywała go X). Siedzieliśmy obok siebie z własnej woli. Byliśmy kolegami, dobrze się dogadywaliśmy aczkolwiek nie byliśmy przyjaciółmi (to z powodu różnicy zamożności - X jako że pochodził z majętnej rodziny obracał się w swoim kręgu przyjaciół; nigdy jednak nie obnosił się z tym faktem). I tak minęły lata liceum, poszliśmy na studia. Tak się to wszystko ułożyło, że trafiliśmy do tego samego miasta (nie było to miasto w którym się uczyliśmy w liceum) ale na różne uczelnie. Raz na jakiś czas odwiedzamy się (aktualnie jesteśmy na 4 roku studiów). Wiem, że Pan X jest od pewnego czasu (ok. 8 miesięcy) w związku z pewną dziewczyną. Ja od ponad 1,5 roku też jestem z kimś związana.

Mój problem jest taki: że w trakcie nauki w liceum podkochiwałam się w Panu X. On o tym nic nie wie (w owym czasie parokrotnie i on i ja byliśmy w młodzieńczych całkiem nieudanych związkach) ale ja chcę mu o tym powiedzieć. Problem w tym, że nie wiem jak. Dziwny jest sam fakt, że chcę mu o tym powiedzieć. Pan X - przystojny, ułożony, pomysłowy, męski.... kompletnie przeciwieństwo mojego obecnego partnera. Jedyne co ich łączy to imię.
Pan X niezmiennie od tych 7 lat jest moim ideałem. Wiem że w liceum nie miałam u niego "żadnych szans", podobnie jest i teraz (chodzi głównie o atrakcyjność fizyczną, a raczej o jej brak).

Wiem, że to strasznie dziecinne, ale ja chyba mam nadzieje na iście hollywoodzkie zakończenie tej historii. Nadzieja nie oznacza rozsądku. Dlatego za każdą taką myśl nieustannie karcę się w duchu.

Dodatkowo istotnym elementem tej układanki jest to, że mojego obecnego partnera już chyba nie kocham - jestem z nim po trochu z przyzwyczajenia, i ze strachu przed przyszłością (lata lecą, trzeba myśleć o małżeństwie - a nikogo innego nie ma na widnokręgu). Ale jestem z nim w tej materii szczera - wie co do niego czuję i liczy, że etap zauroczenia znowu powróci.

Proszę Was o takie chłodne spojrzenie na mój problem. Mile widziane też konstruktywne słowa krytyki.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Mały wielki stary nowy problem.

trochę dziwna sprawa- wydaje mi się że raczej nie ma szans na stworzenie związku z panem X, zresztą czy chcesz rozwalić jego związek? Może on jest szczęśliwy z ową dziewczyną? Gdyby coś mialo między wami być myśle że już w liceum by się przytrafiło.

3

Odp: Mały wielki stary nowy problem.

A może tak trudno znależć Ci odpowiedniego chłopaka bo porównujesz go do pana x.Tak naprawdę to myślę że ten ideał też ma minusy tylko że Ty pod  dużym wrażeniem nie potrafisz ich dostrzec,i nie masz nawet całkowitej sposobności.Z swojego przypadku tylko Ci powiem że kiedy mój dobry kolega po kilku latach wyznał mi swoją miłośc to strasznie wystraszył mnie i zaczełam go unikać,bo normalna przyjażń nie była już możliwa.Z drugiej strony w szkole średniej miałam kolegę z sąsiedniej klasy ,który bardzo mi się podobał i nieraz mogłam przekonać się również o jego sympatii do mnie,a jednak nie zmobilizowałam się na krok więcej.Wtedy miałam 18 lat i ówcześni moi chłopacy przejmowali początki znajomości  w swoje stery,więc uwazałam ze i tak powinno byc i tym razem.Teraz żałuję.Każdy przypadek jest innym przypadkiem,więc decyzja musi być tylko Twoja!POWODZENIA.

4

Odp: Mały wielki stary nowy problem.
janeczkaa napisał/a:

Witam!
Mam specyficzny dylemat.
Przez 2 lata w liceum siedziałam w ławce (a były to takie łączone ławki 4 osobowe) z pewnym kolegą (będę nazywała go X). Siedzieliśmy obok siebie z własnej woli. Byliśmy kolegami, dobrze się dogadywaliśmy aczkolwiek nie byliśmy przyjaciółmi (to z powodu różnicy zamożności - X jako że pochodził z majętnej rodziny obracał się w swoim kręgu przyjaciół; nigdy jednak nie obnosił się z tym faktem). I tak minęły lata liceum, poszliśmy na studia. Tak się to wszystko ułożyło, że trafiliśmy do tego samego miasta (nie było to miasto w którym się uczyliśmy w liceum) ale na różne uczelnie. Raz na jakiś czas odwiedzamy się (aktualnie jesteśmy na 4 roku studiów). Wiem, że Pan X jest od pewnego czasu (ok. 8 miesięcy) w związku z pewną dziewczyną. Ja od ponad 1,5 roku też jestem z kimś związana.
Mój problem jest taki: że w trakcie nauki w liceum podkochiwałam się w Panu X. On o tym nic nie wie (w owym czasie parokrotnie i on i ja byliśmy w młodzieńczych całkiem nieudanych związkach) ale ja chcę mu o tym powiedzieć. Problem w tym, że nie wiem jak. Dziwny jest sam fakt, że chcę mu o tym powiedzieć. Pan X - przystojny, ułożony, pomysłowy, męski.... kompletnie przeciwieństwo mojego obecnego partnera. Jedyne co ich łączy to imię.
Pan X niezmiennie od tych 7 lat jest moim ideałem. Wiem że w liceum nie miałam u niego "żadnych szans", podobnie jest i teraz (chodzi głównie o atrakcyjność fizyczną, a raczej o jej brak).
Wiem, że to strasznie dziecinne, ale ja chyba mam nadzieje na iście hollywoodzkie zakończenie tej historii. Nadzieja nie oznacza rozsądku. Dlatego za każdą taką myśl nieustannie karcę się w duchu.
Dodatkowo istotnym elementem tej układanki jest to, że mojego obecnego partnera już chyba nie kocham - jestem z nim po trochu z przyzwyczajenia, i ze strachu przed przyszłością (lata lecą, trzeba myśleć o małżeństwie - a nikogo innego nie ma na widnokręgu). Ale jestem z nim w tej materii szczera - wie co do niego czuję i liczy, że etap zauroczenia znowu powróci.Proszę Was o takie chłodne spojrzenie na mój problem. Mile widziane też konstruktywne słowa krytyki.

Janeczko może się mylę,ale tak to widzę- odważysz się powiedzieć Panu X. ,że nie jest Ci obojętny /czym ryzykujesz ??? damską dumą ? utratą złudzeń ???
Dziewczyno zrób coś z tym bo się zadręczysz... Nawet gdyby Pan X. miał podobne uczucia a był niwesmiały !!!

I nie marudz ,ze grozi Ci staropanieństwo - na Wielka Miłość warto czekać i kilkaa nawet kilkanaście lat ...
Pozdrawiam Serdecznie Julia

5

Odp: Mały wielki stary nowy problem.

Witaj, ja niestety podzielam zdanie Inez.. Również miałam kolegę w liceum, który się we mnie podkochiwał.. lubiłam go był taki pomocny i śmieszny smile  doskonale wiedział, że mam faceta i bardzo go kocham, ale mimo wszystko odważył się powiedzieć mi o swoich uczuciach.. oczywiście nie w typowy sposób <napisał wiersz o mnie, bardzo piękny ale gdy go przeczytałam zaczęłam go unikać, choć nic w nim takiego nie było tylko to że chciałby być moim przyjacielem> Ta historia niestety odbiła się na nim, bo zrezygnował z nauki a ja mam wyrzuty sumienia.. po latach odnalazł mnie na nk, jest normalnym facetem ma dziewczynę ale ja pamiętam, że przeze mnie cierpiał i nadal unikam kontaktu z nim..

W twoim przypadku może być podobnie, może lepiej zachować to dla siebie.. Bo nie wiesz jak może zareagować..
Może również zacznie cię unikać sad  włączy mu się uciekinier jak mi.. 
Pozdrawiam serdecznie

6

Odp: Mały wielki stary nowy problem.

Janeczko,
uwazam,ze jesli Cie to dreczy to powinnas mu o tym powiedziec. Szczerze mowiac, nie liczylabym,ze on odwzajemnia Twoje uczucia, ale bedzie Ci lzej. Pozatym jak uslyszysz od niego to przykre slowo "nie", to przestaniesz zyc zludzeniami, przestaniesz bujac w oblokach. Wiem co pisze, bo przezylam kiedys to samo. Jak odwazylam sie porozmawiac, bylo mi o wiele lzej (wczesniej wiedzialam,ze juz nic z naszej znajomosci nie wyniknie, ale podswiadomie wciaz na "cos" liczylam).
Dlatego jesli to Cie gnebi, nurtuje, to porozmawiaj z nim.
Swoja droga, tak jak pisala poprzedniczka, pewnie porownujesz wielu mezczyzn do niego(panaX), a to nie doprowadzi Cie do niczego dobrego. Ja sie z tym meczylam kilka lat, choc i teraz zdarza mi sie porownywac.
Wiem,ze to trudne, ale pomysl czy nie lepiej byloby unikac zbyt czestych spotkan.
Pozdrawiam i zycze powodzenia.

Posty [ 7 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Mały wielki stary nowy problem.

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024