Czy wroci...? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 43 ]

Temat: Czy wroci...?

Witam,
Chcialbym poprosic o porade.. Mozliwe ze juz podobny watek byl poruszany, niemniej jednak kazdy przypadek jest inny i chcialbym poprosic o kobieca perspektywe na dane wydarzenia:

Mam 25 lat, od kilku ladnych lat (4) mieszkalem razem z najwspanialsza dziewczyna pod sloncem.. :-)
Nagle, jak piorun z nieba spakowala swoje manatki, mowiac ze juz mnie nie kocha i w ciagu 2 godzin zniknela z naszego pieknego poukladanego zycia.. (po glebszej analizie, doszedlem do wniosku, ze ono az tak piekne moze nie bylo...).

Wiem juz co bylo w moich poczynaniach zle, czego jej moglo brakowac, i szczerze chcialbym sie zmienic na lepsze (na podstawie samoanalizy).

Staralem sie ja nie nekac setkami smsow, telefonow i nie blagac wsrod lez o powrot, bo moim zdaniem to moze wzbudzic jedynie litosc, a nie milosc nad druga osoba. Nie mniej jednak przyznaje ze pierwsza reakcja byla rozpacz, przeprosiny, duze ilosci alkoholu (co nie bylo do tej pory istota mego bytu..) no i proby kontaktu (ostatnio 1 sms na 2 dni, zregoly na ktore nie bylo odpowiedzi, wiec staram sie zaniechac wszelkiego rodzaju kontakty..moze zateskni?)

Wiem, ze nikt mi nie da gotowej odpowiedzi co mam robic, zreszta pewien plan juz mam (piekna kolacja, szczera choc nie naciskajaca rozmowa, i zmiana tego co bylo zle..), ale ciekawi mnie kilka watkow:
1., czy jest mozliwe po 4 latach pieknej milosci, nagle przestac kogos kochac (niby jest ktos inny, ale ja w ta opcje po prostu nie potrafie uwierzyc)

A teraz trudniejsze pytanie:
2., Czy jest szansa odzyskac dziewczyne, i gdzie jest granica miedzy powolnymi kroczkami ku polepszeniu sprawy, a pogorszeniem sytuacji?

3., Co sie dzieje w glowie kobiety :-P ? (wlasne przemyslenia: bylo jej zle, czegos brakowalo, wiec cierpliwie czekala, nawet moze i dawala sygnaly, a ja jak ostatni idiota nie dostrzeglem tego co jest zle, dlatego teraz zimny prysznic aby mnie obudzic LUB rzeczywista ucieczka w ramiona innego, ktory brakujace cieplo (niby) zapewni -aby tylko nikt nie wykorzystal jej.. :-( ?)

Pisze to w ten sposob, bo juz troche ochlonolem z pierwszego szoku jakim bylo to wszystko dla mnie (naprawde ja BARDZO kocham), jedynie pozostala bezsennosc (nie moge spac nocami, bo rozne mysli sie kreca w glowie, czasami bardzo zle...), powoli jednak zaczynam nabierac sil, cos w stylu "jak stary zepsules sprawe, to teraz nie rozpaczaj, tylko ja napraw!".

Nie jestem w 100% przekonany, co do slusznosci opisywania osobistych spraw na anonimowym forum internetu, jednak zywie nadzieje, ze moze ktos mi cos powie madrego..

Pozdrawiam :-)

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Czy wroci...?

Jak dla mnie to tutaj niestety kłania się brak komunikacji. Nie powiedziała Ci wcześniej co ją boli, co się dzieje, co jest źle,a to jest bardzo istotne. Dawanie sygnałów...nie oszukujmy się, jesteśmy tylko ludzmi i nikt nie wie co siedzi drugiemy w głowie, więc gadka, że nie zauważyłem tutaj nic nie wnosi bo 90% ludzi by nie zauważyło. Dobrze, że przemyślałes swoje postępowanie i wiesz co zrobiłeś dobrze, a co źle. Trudno powiedziec co siedziw głowie pannie, która w 2 godziny spakowała 4 letni związek do walizki i wyszła.
Niestety jak dla mnie pachnie mi tu kimś innym, ale nie chce krakać, bo tak naprawdę znam tylko kawałeczek problemu. Ja na Twoim miejscu spróbowałabym się z nia umówić i porozmawiac szczerze. Zapytać o przyczynę, o to co czuje, powiedziec co Ty czujesz i zapytac wprost czy jest ktoś inny (po takim czasie zasługujesz na szczerość). Jedyne co mogę Ci doradzić to zrezygnowałabym z kwiatów i wystawnej kolacji. Dziweczyna sie spłoszy, może sie poczuć osaczona. Ja wybrałam bym neutralne miejsce, jakiś spacer, bez wiekszej liczby ludzi i tyle. A kolacje zostaw na kiedy indziej, kiedy już wszstko bedzie jasne miedzy wami i kiedy bedziesz miec pewnośc, że nie udławisz się w pewnym momencie kawałkiem jedzenia słyszac rewelacje które ma ci do powiedzenia.
Powodzenia

3

Odp: Czy wroci...?

Dziekuje serdecznie. Za rade!
To nie byla "gadka" z jej strony, ze cos nie zauwazylem, tylko moje przemyslenia, ze moglbym sie zorientowac, ze cos sie dzieje zle wczesniej...

Jesli ktos mialby jeszcze cos do dodania, to z gory dziekuje..

Pozdrawiam

4

Odp: Czy wroci...?

Tomku, doskonale Cie rozumiem. Mnie zostawił chłopak może nie po czterech latach związku ale po dwóch latach intensywnego związku. Mieliśmy brać ślub.  Rozstał się ze mną w dniu swoich imienin..  Również nie spodziewałam się tego. Rano kiedy jeszcze przytulał mnie i mówił, że kocha wieczorem wyznał, że już nic do mnie nie czuje i się wyprowadza... wyprowadził się następnego dnia kiedy byłam w pracy...
Takie rzeczy się niestety zdarzają.. U mnie na początku też był szloch.. prosiłam go aby wrócił do mnie, czułam się podle, piłam, zaczęłam palic papierosy.. Też chciałam go odzyskać, wziąć się w garść.. więc nie dzwoniłam i czekałam aż on sobie wszytsko przemyśli i ochłonie... Ochłoną i znalazł sobie inną.. Pewnie to co piszę nie dodaje Ci otuchy, ale chciałabym abyś wiedział, że jest dużo na tym świecie ludzi którzy ranią, bez powodu..

5

Odp: Czy wroci...?

Mnie także chłopak zostawił po dłuższym czasie...Toms...może nie walcz zbyt zacięcie bo pomysli że jesteś desperatem.
1.Niestety nawet po 20 latach pieknej milości może ona umrzeć śmiercią naturalna...ale ja wierze że mozna ją zawsze uratowac!!
2.Nie bądz dla niej zbyt nachalny, nie rozgrzebuj starych ran i nie rozgrzebuj popiołów a spróbuj dmuchać lekko na rzażące się jeszcze odłamki...być może uda Ci się znów wzniecić ogień.
3.Cóż...nie wiem czy pchałabym ją w ramiona innego..może faktycznie coś jej nie pasowało...jak emocje opadną może ją zapytasz?

Kinia maila Ci napisałam....

6

Odp: Czy wroci...?

Wiem.. odpisałam.

7

Odp: Czy wroci...?

kiniusia87> dziekuje bardzo, ale niestety ja sie przyznaje do winy, ze nie zawsze sie zachowywalem moze jak facet z wyobrazni (ale mimo wszystko ja kocham..) i moze sie przyzwyczailem ze jest obok kochana, oddana osoba, o ktora nie trzeba juz walczyc (a kobiety jednak lubia jak sie o nie ciagle "walczy", jak sie je zdobywa, zaskakuje i zadziwia :-) ) moim zdaniem to byl powod do takiego finalu...


Kakyuu> "Cóż...nie wiem czy pchałabym ją w ramiona innego..może faktycznie coś jej nie pasowało...jak emocje opadną może ją zapytasz?" -wiesz, zawsze byla naprawde w 100% oddana, niesamowicie ciepla, i mila do mnie, taka dziewczyna, jaka kazdemu bym zyczyl z serca, takze dlatego mi trudno w to uwiezyc, ze jest jakis inny (to ona tak twierdzila, nawet jakies zdjecie mi pokazala) a wydaje mi sie ze to poprostu jakas przykrywka dla wlasnych uczuc, odczuc, ktore sa w glebi ukryte..

8

Odp: Czy wroci...?

Skoro zostawiła CIę po 4 latach, to myślę że jej nie pasowało coś od dłuższego czasu. Być może jest trochę podobna do mnie, ja nie potrafię i nie chcę żyć w związku który mnie nie satysfakcjonuje, jeśli tak jest to go kończę po prostu. Wszystko może się zmienić. Nie uważam że wróci do Ciebie... Ale to moje zdanie.

9

Odp: Czy wroci...?

Mam 25 lat, od kilku ladnych lat (4) mieszkalem razem z najwspanialsza dziewczyna pod sloncem.. :-)

Zupełnie niepotrzebnie tak bardzo młodzi ludzie decydują sie na wspólne mieszkanie. Zamiast gnac do siebie z drugiego końca miasta z kwiatkami, aby wykorzystac razem każdą minutę, sprowadzaja sie z gaciami i skarpetkami do siebie, liczą na utrzymanie rodziców, kłócą sie, kto umyje gary i dlaczego chleb nie kupiony oraz czy sa czyste skarpetki. Masakra! Sami psujecie sobie fajne związki. Po 4 latach wspólnego zamieszkiwania musi wkraść się rutyna, jakiś pierwszy kryzys...

Ślubu nie ma - łatwo odejść.

10

Odp: Czy wroci...?

Droga koma5!
Dziekuje za budujaca krytyke, ktora wystawilas w ogole nie znajac realii..

Dla jasnosci:
1., z ZADNEJ ze stron rodzice nie sa w stanie finansowo pomoc, nawet w minimalnym stopniu..
zylismy skromnie, ale razem :-)
2., Nigdy sie nie klucilismy o to "kto umyje gary i dlaczego chleb nie kupiony oraz czy sa czyste skarpetki"

3., Aby zrobic slub i wesele, trzeba miec niestety odpowiednie srodki finansowe, a nie wylacznie szczere checi... oraz zdanie "Ślubu nie ma - łatwo odejść." absolutnie nie jest prawda w dzisiejszych czasach, a po drugie czy lepiej zyc w nieszczesliwym malzenstwie?

pozdrawiam

11

Odp: Czy wroci...?

Oczywiście, że nie znam realiów Waszego związku - napisałam ogólnie. Mieszkacie 4 lata, to kupa czasu - a lat macie 25.
Zastanawiasz się, dlaczego odeszła...
Może nie zauważałeś tak prostych spraw, jak obowiązki wynikające z faktu wspólnego zamieszkiwania? Spowszechnienie pewnych spraw...zanim dorośniecie do ich przyjmowania takimi, jakimi są. Młodość ma swoje prawa - niekoniecznie służy jej codzienne budzenie sie obok siebie jak w starym, dobrym małżeństwie.

12

Odp: Czy wroci...?
mylenne napisał/a:

Skoro zostawiła CIę po 4 latach, to myślę że jej nie pasowało coś od dłuższego czasu. Być może jest trochę podobna do mnie, ja nie potrafię i nie chcę żyć w związku który mnie nie satysfakcjonuje, jeśli tak jest to go kończę po prostu. Wszystko może się zmienić. Nie uważam że wróci do Ciebie... Ale to moje zdanie.

Może wypowiem się z innej strony, tej która zostawiła chłopaka po 5latach związku...
Zgadzam się z Mylenne - to nie jest tak, że ona nagle przestała kochać...to wszystko się jakby kumulowało...na początku jest nadzieja, że partner się zmieni i jego podejście do wielu spraw...ale gdy po raz kolejny nie robi tego - ta nadzieja zanika....ja uświadomiłam sobie, że zarówno ja jak i mój były - widzieliśmy wspólną przyszłość w zupełnie inny sposób...i kiedy już byliśmy pewni, że żadne z nas nie zmieni swego zdania - pozostało się rozstać...

To była bardzo trudna decyzja, ale trzeba było ją podjąć

13

Odp: Czy wroci...?

Zgadzam się z Mylenne - to nie jest tak, że ona nagle przestała kochać...to wszystko się jakby kumulowało...na początku jest nadzieja, że partner się zmieni i jego podejście do wielu spraw...ale gdy po raz kolejny nie robi tego - ta nadzieja zanika....ja

A to nie można po prostu porozmawiać? Brak komunikacji niszczy najlepszy związek, przecież nikt nie jest jasnowidzem?

14

Odp: Czy wroci...?

U mnie takich rozmów było mnóstwo....

A co do autora wątku, niech przeanalizuje ostatnie rozmowy ze swoją dziewczyną, bo nie wierze, że bez większych wyjaśnień po prostu odeszła...
Faceci tak wiele spraw nie widzą lub nie chcą widzieć...a sygnały, które dajemy są bagatelizowane...

15

Odp: Czy wroci...?

Mogła odejść. Kobiety tak potrafią, odchodzą czasem nagle ze łzami w oczach. A my tego nie widzimy. Jeśli odeszła nagle poznała kogoś i kobiety już takie są, że przestaje im wtedy kompletnie zależeć. Próba powrotu? to się nigdy nie udaje. Niezależnie co zrobisz. Tylko jeśli miała jakis problem, którym nie chciała cię obarczyć i odeszła, to masz szanse. Inaczej zero. Mogła się wypalić, mogła poznać kogoś, mogła zrozumieć, że nie jesteś tym facetem. To bardzo dobre powody dla kobiet by odejść , nawet bez słowa. Pozdrawiam i życzę powodzenia a będziesz musiał mieć go sporo

16

Odp: Czy wroci...?

koma5> "Młodość ma swoje prawa - niekoniecznie służy jej codzienne budzenie sie obok siebie jak w starym, dobrym małżeństwie."

Potrafie sie zgodzic, ze do pewnych spraw zyciowych potrzebna jest pewna dojzala osobowosc, chierarchia wartosci i odpowiedni tok rozumowania.. nie mniej jednak brzmi to troche tak, jakby mlodzi nie potrafili dazyc siebie szczerym uczuciem, szacunkiem.. a milosc byla przeznaczona jedynie dla starego dobrego malzenstwa...

sueno6, chomej> wlasnie, gdyby usiasc i porozmawiac szczerze.. to by bylo inaczej..
...a moze wlasnie potrzebny czasami jest czlowiekowi zimny prysnic, aby sie obudzil...???

chill-out> a moze sa wyjatki od Twoich regol?? dzieki za wsparcie.. jest naprawde ciezko.. :-(

17 Ostatnio edytowany przez chomej (2009-12-27 21:51:13)

Odp: Czy wroci...?

No czasami niestety kubeł zimnej wody jest potrzebny. wszystko zależy od sytuacji, charakteru itd. Moim zdaniem o miłość warto walczyć, jesteś rozsądnym człowiekiem i myślę, że bedziesz wiedział kiedy przestać, kiedy to już nie bedzie miało sensu. A w przyszłości chociaż nie bedziesz sobie wypominał, ze nie walczyłeś.

18

Odp: Czy wroci...?

hej Tomek!!odezwij sie na mejla.pozdro

19

Odp: Czy wroci...?

Dziekuje wszystkim za wypowiedz, jesli ktos mialby jeszcze cos do powiedzenia, zapraszam..


super, napisalem Ci maila, bo od Ciebie nie doszedl.

20

Odp: Czy wroci...?
tomek84 napisał/a:

Potrafie sie zgodzic, ze do pewnych spraw zyciowych potrzebna jest pewna dojzala osobowosc, chierarchia wartosci i odpowiedni tok rozumowania.. nie mniej jednak brzmi to troche tak, jakby mlodzi nie potrafili dazyc siebie szczerym uczuciem, szacunkiem.. a milosc byla przeznaczona jedynie dla starego dobrego malzenstwa...

Nie rozumiesz mnie nadal...

Ależ oczywiście, że młodzi potrafią kochać, kto mówi, że nie?
Jednak od Ciebie odeszła dziewczyna, tak? Więc gdzie ta miłość??

21

Odp: Czy wroci...?
chomej napisał/a:

Jak dla mnie to tutaj niestety kłania się brak komunikacji. Nie powiedziała Ci wcześniej co ją boli, co się dzieje, co jest źle,a to jest bardzo istotne.

a ja uważam że komunikacja była tylko Tomek "przespał" wszystkie sygnały...
Kobiety związek traktują jak ogród, pielęgnują go codziennie, jak pojawiają się chwasty (=problemy) to niwelują je. Mężczyźni mają totalnie inne podejście jak... do samochodu. Oni często nie zauważają ze coś jest nie tak, jak dostrzegą to myślą że problem sam się naprawi, jak jednak nie ma poprawy to czekają az się popsuje. Czekają do ostatniej chwili z myślą że może jakimś cudem problem sam się rozwiąże a jak nie to po co ruszać...lepiej poczekać aż całkiem się popsuje wtedy przynajmniej będzie co naprawiać.

i tak jest moim zdaniem w przypadku Tomka, otworzył oczy i chce naprawiac kiedy w sumie nie ma czego już naprawiać. My mówimy Wam kiedy dzieje sie coś nie tak ale większość facetów bagatelizują to, myślą że robimy z igły widły a potem są wielce zaskoczeni jak można odejść bez żadnego słowa... a można, dla Was nasze problemy są głupie, bezsensowne i nie bierzecie je pod uwagę.

jesli chcesz naprawić to musisz wiedzieć co chcesz naprawić.

22

Odp: Czy wroci...?

apoteoza23 ujęła to dokładnie tak jak sama bym to zrobiła, więc już nie będę nic dodawać. No może poza jednym... Mężczyźni, nie czekajcie aż kobieta odejdzie, kochajcie ją póki jest obok. Nic nie jest oczywiste i dane Wam raz na zawsze, miłość również.

23

Odp: Czy wroci...?

Rozmowa nie zawsze rozwiązuje problemy. Przecież czasem ktoś ma swoje zdanie i żadne obietnice itp nie zmieni tego. Jeśli ktoś umie się trzymać własnego zdania, to rozmowa nic nie zmieni. Może jeśli od początku komunikacja w związku byłaby idealna, o wszystkim by sie rozmawiało, to właściwie mogłoby nie być żadnych problemów.
Ale czy przypadkiem zbyt często ludzie nie mają problemów z rozmawianiem ze sobą? Niby takie proste, a stwarza masę problemów...

24

Odp: Czy wroci...?

witam mam maly problem a moze to nawed duzy..
Mieszkalam z chlopakiem 3 lata,on ma teraz 37 lat a ja mam 23 on bardzo lubi prace i poswieca jej duzo czasu. Mi to zaczelo przeszkadzac mieszkam za granica nie mam zbyd duzo znajomych, powiedzialam ze odchodze .Spakowalam swoje rzeczy wyprowadzilam sie do kolegi na pokuj po miesiacu,zaczelam z kolego byc para.Mieszkam z mniteraz juz 8 miesiecy mamy razem psa.Ale ja bardzo tesknie za moim bylym. powiedcie mi co mam zrobic prosze was

25

Odp: Czy wroci...?

Z tym psem było dobre, myślalam, że napiszesz że mamy dziecko (taki żarcik). Hmm dziwna ta twoja sytuacja, niby kochasz jednego, tęsknisz za nim, ale wyprowadziłaś sie do innego i macie tego nieszczęsnego psa. Ty chyba sama nie wiesz zbytnio czego chcesz, co? Myślę, że potrzeba jest ci rozmowa, ale samej ze sobą, co i kto jest dla Ciebie ważny, przy kim czujesz się naprawdę szczeliwa i spełniona? Jakoś nic nie pisałas, czy tamten facet starał sie ciebie odzyskac, bo to tez wazne.
Rozwagi życzę!

26

Odp: Czy wroci...?

on pisze przychodzi do mnie co jakisczas. a w moin stary mieszkaniu jest tak jak bylo (obrazy wspolne zdjecia) i zapytal mnie sie ostatnio czy mamy papier do prezentu bo on nie wie gdzie ja go schowalam.ja go kocham naprawde a z tym co teraz jestem to tylko kolega nigdy mi nie da tyle milosci co mOj byly ..

27

Odp: Czy wroci...?

z deszczu pod rynnę...
z jednym nie dawno zerwałaś a tu zaraz drugi... on chyba był Ci potrzebny dla zabicia czasu i po to aby miał kto Cię przytulić
a teraz chcesz spowrotem do tamtego, dziewczyno weź się ogarnij! będziesz tak latac od jednego do drugiego?
Musisz pobyć trochę sama i przemysleć kilka kwestii. Zasatanów się czy jesteś pewna ze chcesz powrotu do byłego.

28

Odp: Czy wroci...?

Po pierwsze chcialbym Wszystkim wypowiadającym się na tym forum życzyć przede wszystkim zdrowia, sily ducha i samych radosnych chwil w tym 2010 roku! Aby ten rok byl lepszy.. :-)

Nowinki w mojej sprawie.. Na nowy rok zadzwonilem do Niej, i dlugo rozmawialismy glownie o tym kto co robil w ubieglym czasie.. Dosc przyjemnie i wesolo, az sam sie zdziwilem.
Niemniej jednak kilka watkow glebszych tez sie wsnulo w temat rozmowy:
Pytalem sie kiedy wraca ze swiat? Najpierw mi powiedziala, ze nie ma obowiaku mi mowic kiedy i co bedzie robila, ale w koncu sama powiedziala..
Powiedzialem jej, ze bardzo dobrze ze mnie zostawila, bo jak ja bym byl w jej miejscu, tez bym siebie zostawil  po takim jakim moim zachowaniu.. No to byla bardzo zdziwiona taka moja interpretacja.
Pytala sie dociekliwie jak sie czuje i jak spedzalem czas, i jak znajomi rodzina sie odnosi do tematu...
Ja sie pytalem, ze dlaczego mi nie odpisywala na smsy, to powiedziala, ze "nie mam takiego obowiazku."
Pytalem sie czy myslala o mnie, to powiedziala: "Nie."
No i ciagle sie pytala czy nie mam jeszcze cos do powiedzenia? Ale ja specjalnie nie mowilem non stop jak mi Ciebie brakuje (no powiedzialem to oczywiscie, ale nie jakos nachalnie, i nie kilka razy)..
Proponowalem spotkanie, to mowila ze nie wie czy sie chce zemna spotkac, ze odpowiedz brzmi nie (ale wcale jej nie zadawalem pytania czy wroci do mnie..).
W koncu powiedzialem jej, ze ja kocham i ze wiem ze ona tez mnie. To odpowiedziala skad ta pewnosc?

Aha i jeszcze mowila, ze mieszam jej wglowie.

Jakos takie mialem wrazenie, ze zostawila mnie i mowi takie zeczy ktore beda dla mnie przykre z powodu bo ja jej zrobilem przykrosc, a nie dlatego bo juz mnie nie kocha..
Moze to moja bledna interpretacja..
Jesli ktos ma ochote zapoznac sie z reszta sytuacji i dodac cos jeszcze, to zapraszam.

29 Ostatnio edytowany przez chomej (2010-01-03 16:23:01)

Odp: Czy wroci...?

Sorrki tomku ale to podbiega pod dręczenie. My na prawdę, nie mamy jakiś złych intencji i przebiegłych myśli w głowie, żeby wam robić na złość. Ona jasno chciała dać ci do zrozumienia, że cie nie kocha i nie życzy sobie takich rozmów i telefonów. Według mnie powinieneś ją zostawić w spokoju. Tak będzie lepiej dla Ciebie i dla niej.

30

Odp: Czy wroci...?

hmm.. :-( mozliwe..

thx chomej

31

Odp: Czy wroci...?

Wiem, że nie to chciałeś przeczytać. Nie odzywaj się, może ona zatęskni. To dobry sparwdzian dla Ciebie i dla niej. Jak sie odezwie znaczy, że jej jednak zalezy, a jak nie to może po takim czasie milczenie troche będzie ci łatwiej to zaakceptować.

32

Odp: Czy wroci...?

Gdy Cie w sercu kuje bol,
Bądź rozsądny nie wariuj!
Choć wiem, to ciężka trwoga,
wódkę schować już pora.
Gdybyś miał drugie życie
Pozwoliłbyś se na picie.
Wstawaj chłopie, weź się w garść
Zaciśnij pięści i dalej walcz.
Piękna zmieniła się w lód,
Nie pomoże żaden cud.
Nie trać jednak nadzieji,
miej wiarę że coś się zmieni,
i płomyk który gaśnie,
rozpali się jeszcze jaśnie!
Wyciągaj wnioski, ucz się z błędów,
Nie daj się ogarnąć obłędu,
ześ Ty najgorszy, podły pies,
A Ona królewną śnieżką jest!
Zawsze problem tkwi w dwojga,
Ludowa to prawda mądra.
Będziesz jeszcze kochany,
I namiętnie całowany,
Znajdzie się bląd lub ruda,
Co miłość ci podas...

-To jest głupie pieprzenie,
przecież się nie zmienie-
Kocham ją i basta!
Góra flaszek wzrasta..

33

Odp: Czy wroci...?

jak po jakosci widac moje dzielo

34

Odp: Czy wroci...?

popieram ona już dokonała wyboru;( jeżeli zmieni zdanie sama się odezwie. a może taka rozłąka ją czegoś nauczy?

35

Odp: Czy wroci...?

to się narobiło. jesteś pewien, że nie ma żadnego faceta?... a może przestraszyła się kryzysów, odpowiedzialności, może coś z dna pękło i poczuła się sama?...

36

Odp: Czy wroci...?

allein: nie jestem pewien..

No i nadszedl ten dzien...
ide oddac jej zeczy, i sie musze ostatecznie wyprowadzic z tego miasta, bo mni nie stac samemu na wynajmowanie mieszkania....   
czyli bedzie odemnie 300km i mile swietlne uczuc.. 
juz mi bylo lepiej, ale teraz sie czuje jakbym mial isc na wlasny pogrzeb, albo na rozstrzelanie..

pisze domnie czasami smsy o ogolnej tematyce..

37

Odp: Czy wroci...?

tomek84 wczytałam się trochę w twoją historię i mam podobną sytuację i też czeka mnie zabranie swoich rzeczy od niego ale nie mamy ze sobą kontaktu bo oddałam mu telefon (zastanawiam się czy mój "były" już facet myśli tak jak ty bo to ja z nim zerwałam) jest mi cholernie z tym ciężko nie wiem jak twoja była ale ja zaje... tęsknie i nie zrobiłam tego dla kogoś innego po prostu przez jego zachowanie nie mogłam myśleć do przodu bo zawsze staliśmy w miejscu on na wszystko miał zawsze jeszcze dużo czasu ale ile można czekać aż ktoś przestanie udawać że próbuje coś zmienić... rozmowy, kłótnie nic nie pomagało, aż w końcu odeszłam... w głębi serca myślę i chce żeby wrócił ...ale to już nie będzie to samo
rozpisałam się tyle bo zastanawiam się czy on tak jak ty też myśli o powrocie do mnie ... to głupie...wiem...

38

Odp: Czy wroci...?

mart> maila napisalem..
jwszcze chcialem dodac, ze pewnie ze nie bedzie to samo.. ale czy nie lepiej miec chlopaka "wychowanego" tzn ktory sie ocknal po bledach, jak wogole zadnego lub innego "swiezaka"?

39

Odp: Czy wroci...?

kochani.. wiec..
bylem oddac jej zeczy, skonczylo sie na obustronnych lzach i przytuleniu, oraz "nie przzychodz do mnie wiecej"..
a tgakze uslyszalem podziw za moja odwage i wytrwalosc, oraz zapewnienie ze teraz nie ma powrotu, ale kilometry sa do przegryzienia, i ze "czujr sie podle ze sprawiam Ci tski bol"..

ale ja jednego k.. nie rozumie.. jesli sprawia bol rozstanie, to znaczy ze kogos kohzam, nie?  wiec o co chodzi..? bo juz calkowicie glupieje..

40

Odp: Czy wroci...?

tomek84 odp tobie na maila
was będą dzielić kilometry natomiast ja z moim byłym jesteśmy w tym samym mieście
nie tłumaczę że będzie łatwiej, może ona się ocknie i zrozumie, a jeśli nie to znaczy że to nie było to
hmmm

41

Odp: Czy wroci...?

To, że kogoś boli rozstanie wcale nie musi oznaczać, że cie kocha. Boli bo masz świadomość tego, że przeżyłeś z tym kimś jakiś zcas, że sporo was łączyło, macie wspólne wspomnienia, miejsca, ale jednak nie wyszło... Taka utracona miłość też boli i każda osoba, która ma coś w sercu więcej opócz bryły lodu, nieważne czy ten który odchodzi, czy ten który zostaje porzucony, przeżywa tą chwilę.
Jasne, porzucony na pewno dłużej i mocniej, ale ta druga strona na pewno też.  Jak to się mówi, nie płacze ten kto odszedł, płącze ten kto został porzucony dlatego tak często wydaje nam się niemożliwe, że my tak cierpimy a oni nic.

"Nie, przychodz do mnie więcej", "nie ma powrotu", odpuść przynajmniej teraz, niech emocje opadną, zaczniecie nowe życie bez siebie i przekonacie się, które jest lepsze.

42

Odp: Czy wroci...?

Walentyna K.
Swoją wartość zna.
Jest osobą miłą, szczerą
Za to Ją wszyscy cenią..
Promieniowała Ona tylko dla mnie,
zaprawdę Wam nie kłamię!
Los przyniósł wielkie zmiany
Nie chce puścić z ust pary...
Choć może jej też ciężko jest,
Byłby to bardzo miły gest..

Kocham ją na tyle,
że więcej nie napisze..
Ciężko jest mi tak żyć
A najciężej to jest śnić
Jeśli w ogóle zasnę,
o Tobie są sny, -to jasne..
A gdy się rano budziś,
Samotności łzy pożucisz
Wiesz że nadszedł kolejny dzień,
Ten jawny, koszmarny sen..

TZD

Posty [ 43 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024