Czas na mnie . Niespełna rok temu będąc w nieziemskim dołku i czytując to forum ( które swoją drogą było moim lekarstwem) obiecałam sobie że uda mi się wyjść z tego wszystkiego i wtedy będę w stanie dać "świadectwo" , podzielić się tym szczęściem z Wami. Za mną długa droga, mnóstwo zakrętów które wydawały się nie do pokonania. Żyłam z kimś kto mnie niszczył , zabijał od środka ,kawałek po kawałku. Niszczyłam siebie i go dając szanse. Gdy pierwszy raz dowiedziałam się że brał narkotyki wierzyłam że to zamknięty rozdział , że to ostatni raz. Gdy pierwszy raz znalazłam przeniesione wiadomości do archiwów a tam zapraszanie kobiety do swej miejscowości , pomyślałam mieliśmy gorszy czas. Gdy pierwszy raz kazał mi spier... chciałam to zrobić ale wtedy był taki cudowny . Zresztą zawsze był cudowny gdy chciałam odejść , wtedy mogłam mówić że nie wiem czy go kocham a on mimo to błagał i gdy osiągał co chciał zaczynała się stała gehenna . Z czasem nie wiem kiedy wszystko się nasiliło . Zaczęły się częstsze wpadki z kłamstwem . PO nocach kontaktował się z kolegami , koleżankami bo umawiali się na spotkania. I wszystko starannie usuwał . Oczywiście dowiadywałam się po czasie , wic sprawa stawała się "przedawniona" , później już nie wiem kiedy przestałam pamiętać swoje imię . To były wyzwiska . Chyba wszystkie jakie były możliwe. Zaczęło się mocne chwytanie mnie , przysuszanie , rzucanie na łóżko , później nasze wspólne szarpaniny , co nasze "rozstanie " to nowa znajoma . Jego świat nie był moim , pochodziliśmy z różnorodnego towarzystwa, teraz wiem , że na mężczyznę z takiego środowiska bym nie spojrzała, gdy jego szwagier opowiedział mi jego przeszłość z narkotykami , kradzieżami , kłamstwami już w związku , przeraziłam się , ale to przełknęłam i brnęłam dalej , chciałam być przez niego zauważona, chciałam by chciał tylko mnie . Tam gdzie miałam milion powodów by odejść ja szukałam jakiegoś by zostać . Przeciągałam aż pewnego dnia miarka się przebrała . Nie chciałam ojca dla mojego dziecka , który ma "połapane" kontakty w świecie narkotyków, do którego gdy ktoś jest na "ciśnieniu " dzwoni by coś załatwił . Odeszłam , ale nie zostałam sama zostałam z naszym dzieckiem . Nie mogłam pojąć dlaczego tak cierpię po naszym rozstaniu , on w dwa tyg miał inną woził ją gdy ja spłacałam raty po nim . Nie miałam siły , chciałam żeby ktoś mi o ich relacji opowiadał , a wtedy czułam przeokropny ścisk w żołądku , leciałam na tabletkach uspokajających , chyba tematy z rozstanie , trudny związek przeczytałam wszystkie , ślęczałam godzinami . Ich znajomość szybko się skończyła , a ja wtedy pozwoliłam sobie udowodnić jeszcze dobitniej ile dla niego znaczę. Odzywał się kiedy chciał, pozwoliłam mu się z sobą kochać . On bywał czasem . Jego grono znajomych się poszerzyło o nowe koleżanki takie jak oni , o nowych kumpli po więzieniu (brat też ma taką przeszłość) . Opowiadał o nich , był tym wszystkim tak bardzo przesiąknięty , to oni byli najważniejsi , nie dziecko nie ja. To z nas mógł zrezygnować , to ich nie mogło braknąć w jego życiu . Bach kolejna panna . Cisza.. Nie nie był super przystojny , teraz bardzo wyprzystojniał , więc i większe "możliwości. ... I historia mogła ciągnąć by się w nieskończoność , mogła bym go całe życie opłakiwać , ale już tak nie jest . Nie mamy kontaktu , spotyka się z jakąś , ale to już nie boli . Chociaż może być dla niej najwspanialszy , wiem że dla mnie nie mógł , chociaż ona może mu dać wszystko , ja nie zamierzam naginać swoich zasad do poziomu zero , ttylko po to by komuś dać szczęście , a siebie zniszczyć doszczętnie . GDYBYM MOGŁA COFNĄĆ CZAS ... nie zrobiła bym tego , bo każda łza , każde załamanie , każde rozczarowanie , każdy ból sprawiły że jestem teraz tym kim jestem , jestem silniejsza , to dzięki niemu mogę teraz po wyciągniętych wnioskach być lepsza w dojrzałym związku z miłością ( gdy przyjdzie na to czas) . Mam 22 lata i wiem nie wiele , ale jednego jestem pewna nic nie dzieje się bez powodu . Bóg ma dla nas plan . Teraz tylko odmawiam za niego Nowennę Pompejańską by udało mu się wyjść z nałogów. Ale tak naprawdę podczas tej modlitwy to ja doznałam uzdrowienia, wyszłam z tego wszystkiego . Cieszę się ,że w końcu nadszedł czas na mnie , gdy mogę cieszyć się życiem i moim darem - moim dzieckiem .
Gdy pierwszy raz kazał mi spier... chciałam to zrobić ale wtedy był taki cudowny
Masz na myśli, że potrafił w taki sposób powiedzieć ci, że masz spie...ć, że poczułaś się jakbyś zaraz wybierała się w podróż do najlepszych salonów SPA w Europie?
Nowenna Pompejańska mnie rozwaliła, ale w pozytywnym sensie powiedzmy ![]()
Ogólnie fajnie, że wychodzisz na prostą i pozdro dla dzieciaczka.
Super, trzymam kciuki. Jesteś bardzo dojrzała silna i całe życie przed Tobą
na 100% poznasz wartościowego faceta, tylko daj sobie czas. ![]()
Czym on Cię tak uwiódł, że za cholerę nie chciałaś ucieć od tyrana i psychopaty? Ale szczerze.
Czym on Cię tak uwiódł, że za cholerę nie chciałaś ucieć od tyrana i psychopaty? Ale szczerze.
Oho, wrócił mój ulubieniec <całus w czółko> ![]()
No jak to czym? Brutal, cham, prostak i od czasu do czasu pogłaskał, pomiział = no ideał dla kobiet z wzorcami ofiary.
Jesteś już trochę na Forum, a pytasz jakbyś się wczoraj urodził.. come ooon ![]()
Nowenna Pompejańska pomoże ci na 100%. Mnie pomogło czytanie przypowieści salomonowych oraz absolutna pewność, że opatrzność ciągle nade mną czuwa.
mala_jaa, jesteś fantastyczna. trzymam kciuki i poczytaj też sobie te przypowieści, szczególnie te wersety na temat głupoty ludzkiej. Bardzo pouczająca lektura.
A nie lepiej po prostu kilka książek z zakresu behawiorystyki przeczytać i wiedzieć skąd takie a nie inne zachowania u ludzi?
Ale Pompejska brzmi ok ![]()
Pompom Pororom pom -pejska pej pejska pe pe pepej skaaa <selecta>
sorki,musiałam poćwiczyć miksowanie, bo właśnie fajnego seta d`n`b słucham ![]()
To już taka klasyka, że lecimy na tych złych bo są tajemniczy, a potem nam się obrywa. No cóż...
A nie lepiej po prostu kilka książek z zakresu behawiorystyki przeczytać i wiedzieć skąd takie a nie inne zachowania u ludzi?
Dobry pomysł choć Biblia jest najlepszym podręcznikiem jaki mógł kiedykolwiek powstać
Uwielbiam ją czytać, wyciągnęła mnie z największych dołów. Słyszałam o tej Nowennie choć nie wiem co to... ale jak pomaga.... why not?
Grunt ze dziewczyna nie gada jak ofiara tylko jak świadoma kobieta i postanowiła zwalczyć o siebie i o dziecko.
Teraz to co to za różnica co ja do psychola ciągnęło skoro już je ciągnie . Naukę ma to ostrożniejsza juz będzie.
Elle, musisz być fantastyczną dziewczyną, no nie tylko można się od Ciebie uczyć,ale także świetnie się czasem bawić.
Ale Nowenna Pompejanska naprawdę pomaga- serio. Chociaż ja wolę przypowieści Salomona ( wiem że to nie to samo bo przypowieści to nie jest modlitwa), bo nie znam się na różańcu.
Dobranoc
Elle, musisz być fantastyczną dziewczyną, no nie tylko można się od Ciebie uczyć,ale także świetnie się czasem bawić.
Ale Nowenna Pompejanska naprawdę pomaga- serio. Chociaż ja wolę przypowieści Salomona ( wiem że to nie to samo bo przypowieści to nie jest modlitwa), bo nie znam się na różańcu.
Dobranoc
Bo ja uczę bawiąc albo smagając pejczem sarkazmu ![]()
pozdro
Dobry pomysł choć Biblia jest najlepszym podręcznikiem jaki mógł kiedykolwiek powstać
Kiepski to podręcznik jak ma podobną ilość interpretacji jak wróżby tarotowe, był wykorzystywany do zwiększenia opresji kobiet i do ich wyzwolenia...
A autorce potrzeba terapii psychologicznej a nie lektur.
To już taka klasyka, że lecimy na tych złych bo są tajemniczy, a potem nam się obrywa
To klasyką jest takim razie syndrom ofiary? Skoro tak... Nie sądziłem, że jest aż tak źle.
Mała pięknie napisane. Jak miło się czyta takie posty. Gratulacje. A ta Pompeje to i ja z chęcią poczytam. ![]()
Sorello, Nowenna Pompejańska jest modlitwą, którą odmawia się na różańcu przez wiele dni (o ile sie nie mylę, to przez ponad dwadzieścia dni, ale nie jestem pewna). To modlitwa do Matki Boskiej i jej odmawianie jest dość skomplikowane i przede wszystkim trzeba znać się na różańcu. Zielonoświątkowcy, Babtyści i inne tego typu kościoły nie uznają modlitw do Matki Boskiej, bo w ich religii odrzuca się Matkę Boską. Nowenna Pompejańska jest modlitwą typowo katolicką i naprawdę bardzo pomaga. Istnieje wiele świadectw różnych ludzi, którzy potwierdzają skutecznośc tej modlitwy. Jest długa, trudna i wymaga systematyczności oraz wytrwałości. Jest sto razy lepsza od terapii, ale trzeba po prostu w nią wierzyć.
Mała jest bardzo dzielna.
Istnieje wiele świadectw różnych ludzi, którzy potwierdzają skutecznośc tej modlitwy. Jest długa, trudna i wymaga systematyczności oraz wytrwałości. Jest sto razy lepsza od terapii, ale trzeba po prostu w nią wierzyć.
'wiara czyni cuda'
Gdzięs ostatnio słyszałem jak jedna kobieta mówiła, że gdy jej jedyny syn ożeni się i pójdzie z domu, to ona sprzeda dom i pójdzie za nim. Dlaczego kobiety to sobie robią, a przy okazji innym?
Autorko Tobie jako osobie wierzącej powinno być łatwiej, bo powinnaś budować swoją więź z Bogiem i w Nim miec oparcie. Ale broń Boże nie popadaj od jednego uzależnienia w drugie. Pozwól swojemu dziecku być samodzielnym. Nie wychowuj go na taką jak ty byłaś i jak widze chyba jeszcze jesteś.
17 2015-11-13 13:54:11 Ostatnio edytowany przez Zorija (2015-11-13 13:58:58)
Nie chodzi o żadne trudne i skomplikowane odmawianie modlitw, do Matki Boskiej, Allaha, Absolutu, Świętego Bronomeusza czy Matuchny (to ostatnie ze strony o tej nowennie, zerknęłam sobie).
Chodzi o programowanie podświadomości. Nasza podświadomość koduje nasze świadome myśli i oczekiwania i to, czego naprawdę pragniemy i chcemy od świata. A potem to "materializuje".
Jeden szkopuł - trza najpierw w 100% uwierzyć, że to "coś" jest dla nas... że możemy to dostać... droga do tego obojętna - jeśli ma nam w tym (w uwierzeniu) pomóc Nowenna Pompejska to ok, może być. Zadziała zupełnie tak samo, jak byśmy uwierzyli, że nasze pragnienie spełni się dopiero wówczas, gdy przez 101 dni będziemy robić codziennie o godzinie 14.23 sto pięćdziesiąt przysiadów.
A sam obraz Matki Boskiej Pompejskiej - bardo przepiękny. Byłam, widziałam ![]()
Dziękuje Wam że się tu udzieliliście
. Wasze osoby są dla mnie wzorcowe.. Zawsze lubiłam czytać Wasze wypowiedzi w innych wątkach , czy to były "zimne kubły" bo takie też dawały wsparcie innym , czy słowa otuchy , swoją postawą pomogliście nie jednej osobie i nie jednej pomożecie. To fantastyczne .
Co do Nowenny mam cel dotrwam do końca, przypowieści też przeczytam , a co do książek czytałam nie jedne o zachowaniach współuzależnionych i z pewnością nie porzucę tych "lektur" .
Co do pytania czym mnie tak uwiódł ? Teraz gdy minął prawie rok , gdy niejednokrotnie analizowałam , myślę że to zaburzenia we mnie kazały mi się go kluczowo trzymać , że nie wierzyłam że w życiu spotka mnie coś lepszego , w końcu wszyscy w koło są w zaburzonych małżeństwach , związkach . Teraz gdy na to spoglądam ,wiem że moja głupota osiągnęła dno . Wiem że popełniałam trywialne błędy . Ale gdy robiłam krok w tył , zaraz się podnosiłam i próbowałam się podnieść by zrobić dwa na przód. W końcu dojrzało we mnie że nie mogę się cofać , bo ten fundament jest tak naruszony że nie postawie na nim nawet szopy a co dopiero domu . Więc wzięłam rozbieg , pobiegłam w nieznane , pobiegłam za szczęściem , bo jak mogłam go pragnąć skoro w kółko sama nosiłam przy sobie kamień który mnie blokował ? Który ciążył ? Teraz to wiem .
Mała życzę Ci wszystkiego najlepszego bo jesteś fantastyczną młodą dziewczyną. Głową do góry. Najważniejsze że zło masz już za sobą. Teraz uciekasz do przodu i to jest wspaniałe. Jesteś żywym świadectwem na to że jednak można wyjść z dziadostwa i cieszyć się życiem. Super dziewczyna.