Hej, jak myslicie czy rozwody moga ciagnac się pokoleniowo?? Otóż chodzi mi o to , ze moja babcia wziela rozwod ze swoim pierwszym mężem, ale nie moim dziadkiem pozniej rozwod wziela moja matka chrzestna( kuzynka) po kilku latach moja siostra i po dwoch latach moja druga siostra a w tym roku ja bede się rozwodzic. Czy moze cos w tym byc czy poprostu moje dziewczynki w rodzinie w raz ze mna wybieramy nie tych mezczyzn co trzeba???
Sądzę że po prostu natrafiacie na tych facetów co trzeba raczej unikać.. Bardzo mi przykro z powodu rozwodu.
Hej, jak myslicie czy rozwody moga ciagnac się pokoleniowo?? Otóż chodzi mi o to , ze moja babcia wziela rozwod ze swoim pierwszym mężem, ale nie moim dziadkiem pozniej rozwod wziela moja matka chrzestna( kuzynka) po kilku latach moja siostra i po dwoch latach moja druga siostra a w tym roku ja bede się rozwodzic. Czy moze cos w tym byc czy poprostu moje dziewczynki w rodzinie w raz ze mna wybieramy nie tych mezczyzn co trzeba???
Być może. Ogólnie na własny użytek - w takich sytuacjach - konstruuje się teorię (którą potwierdza swoimi słowami cudawianki07), że to ci wszyscy mężczyźni "mają coś nie tak", a kobiety są w porządku. Może... Ale może też być inna przyczyna: może istnieć w rodzinie, pośród kobiet jakiś wydumany stereotyp idealnego męża, jakieś nieziemskie priorytety i oczekiwania, które - jeśli je przyłozyć do partnera - pokazują go jako niegramotną miernotę... Innymi słowy - może kobiety (w Twojej rodzinie) stworzyły sobie wyidealizowany obraz męża doskonałego (analogicznie do "żony ze Stepford") i w ten sposób dążąc w związku do ...doskonałości - pozbywają się "niedaczników". Jest też opcja, że we własnym gronie tak wzajemnie się ukształtowały, iż dobierając sobie partnerów na męża - pomijają jakiś szczegół, który z czasem okazuje się być ciążący na związku (np. skłonność do alkoholu, przemocy, zdrad itp.).
Można mnożyć powody takiego obrotu spraw... Można też zaryzykować opinię, że coś jest "w powietrzu" lub w wodzie, którą pijecie ![]()
Nie podałaś Autorko szczegółów na temat powodów tych dotychczasowych rozwodów... A to ułatwiłoby jakąś opinię...
Pierwszy maz mojej babci pil byl alkoholikiem, maz mojej siostry ja bil i byl chamski w stosunku do dzieci. Drugiej sioatry maz tez ja bil i bardzo czesto raczej jest uzalezniony od maryski. A ja hmmm moj maz pije, bije i zdradza.... Tak moze rzeczywiście nie dobieramy tych facetów ktorych powinnismy. Jedynie moi rodzice rpzwodu nie mieli bo mama zmarla 5 l. Temu. Wszystko to jest takie dziwne , ze te przypadki sa do siebie podobne.
5 2015-11-12 12:37:20 Ostatnio edytowany przez lifrinat (2015-11-12 12:37:42)
Nie to nie jest dziwne, ani nie przypadkowe: dobieracie partnerów z problemem alkoholowym, kontynuując tym własne współuzależnienie. Może jakąś grupa terapeutyczna od współuzależnień? Jeśli macie dzieci, jest duże prawdopodobieństwo, że one powielą wasze wzorce.
6 2015-11-12 12:40:48 Ostatnio edytowany przez maniek_z_maniek (2015-11-12 12:41:18)
Tak. Przyklad z domu ma kolosalne znaczenie w kwestii wyboru naszego juz zycia. Zycie swiadome to panowanie nad tym. Nieswiadomie (podswiadomie) wybieramy bowiem pewne schematy. Te wyniesione z domu maja duzy wplyw bo sa nam znane i sa na nas "wypisane". Ale wina nie lezy po stronie rodzicow. To my wybieramy i to my odpowiadamy za to.
Tak kazda z nas ma dzieci. Mam nadzieje, ze moje dziecko nie bedzie mialo problemu takiego jak my. U mnie jeszcze jest tak, ze ten drugi partner jest lepszym partnerem od tego pierwszego. Bo np. Babcia wyszła drugi raz juz za mojego dziadka i smiec ich rozdzielila i z tego co wiem to byl dobry i obrotny czlowiek, ale tez lubim czasami sobie wypic. Siostra tez nie dawno drugi raz wyszla za maz i jest szczesliwa jal wszedzie sa klotnie i oni tez się kloca ale nie do przesady. A druga siostra tez jest w zwiazku i tez jak na razie nie narzeka. Albo poprostu przez tp wszystko jestesmy mądrzejsze i patrzymy sie inaczej i inaczej juz mężczyzn wybieramy.
Z domu hmm moi rodzice byli szczesliwym małżeństwem moj ojciec jak i mama za soba w ogień by wskoczyli. Naprawde byli malzenstwem godnym nasladowania 5 dzieci zawsze potrafili sie wspierać. Okazywali sobie uczucia zawsze . Potrafili sobie po 20 latach malzenstwa powiedziec kocham Cie przytulic sie i dac buziaka. Ja zawsze marzylam o takim małżeństwie. Chcialam miec taki dom i stworzyc taki dom mojemu dziecku no ale jednak nie wyszlo...
To co opisujesz to najprawdopodobniej DDA, spojrzyj też na"kobiety kochające za bardzo" . Nie wiem na ile się zgodzisz na takie powody tych rozwodów i łączenia się z nieodpowiednimi mężczyznami. Warto jednak wykluczyć coś co jest niedobre i może jeszcze w przyszłości się ciągnąć.
DDA czyli co dorosle dzieci alkoholikow?? U mnie w domu sie nie pilo alkoholu czesto jak byla jakas okazja to tak, ale nie naduzywalo sie go. Kobiety,ktore kochaja za bardzo?? No raczej nie kochamy za bardzo bo sie rozchodzimy. To ja tego jiz nie rozumiem.
Nikt nie zna lepiej Twojej rodziny lepiej niż Ty. Dlatego to Ty musisz poznać schematy rządzące wami, dopasować.
U osób współuzależnionych ładnie widać postawę podobną do postawy alkoholika - ja nie mam problemu, nie jestem alkoholikiem, piję bo... Nie sposób mi ocenić co siedzi u źródeł waszych związków. Jakieś doświadczenie mówi o współuzależnieniu i przekazywaniu schematów działania. Współuzależnienie może być nie tylko od pijącego chłopa w domu, ale również od wielu innych zamiast picia. Tak samo jak można wpaść w nałóg np wyrywania włosów, reagowania złością, jedzenia. To Tobie będzie dane zmierzyć się z problemem, jeśli on jest. A chyba coś jest.
DDA czyli co dorosle dzieci alkoholikow?? U mnie w domu sie nie pilo alkoholu czesto jak byla jakas okazja to tak, ale nie naduzywalo sie go. Kobiety,ktore kochaja za bardzo?? No raczej nie kochamy za bardzo bo sie rozchodzimy. To ja tego jiz nie rozumiem.
DDA to niekoniecznie należy dosłownie traktować jako "skaza" osobowości bezpośrednio, tylko i wyłącznie związana z problemem alkoholowym w rodzinie... Myślę, że pod tym pojęciem należy rozumieć ogólne wypaczenia wzorców w okresie dorastania - bo i wspomniany alkohol, przemoc oraz inne patologiczne zachowania.
To pojecie jest dość elastyczne. Wyrastanie w środowisku, gdzie alkohol "się zdarza" czasami, obserwowanie niekiedy "dziwnych" zachowań "po" i traktowanie tego - za przykładem innych - jako "normalności" też już przybiera formę tego syndromu. I tą drogą następuje akceptacja i uznanie za "normalną" jakąś lekkość do alkoholu, do przejawów przemocy, agresji - przecież to było normalne u innych w rodzinie. Efekty takiej akceptacji i niedostrzegania przyszłego problemu? Właśnie kryzysy, rozstania, rozwody... Kłania się tu też syndrom "kochania za bardzo" - bo tego dowodzi kochanie partnera/przyszłego męża POMIMO jakichś nieciekawych zachowań. Akceptowanie ewentualnych ekscesów, wyskoków (nawet okazjonalnych), przejawów chamstwa i przechodzenie nad tym do porządku dziennego. A potem śluby i te sprawy... A potem wątpliwości... A potem rozwody...
Tak owszem przed slubem z moim mezem nic mi nie przeszkadzalo pil piwo okej nie mamy dzieci przyjda dzieci to sie uspokoi, ale jednak gdy zaszlam w ciaze to sie zrobil okropny. Wieczne klotnie picie i robienie mi na zlosc. Pozniej hdy urodzilam tez za wiele czasu nam nie poswiecal bo siedzial w garazu auta robil i popijal piwko a ja sie buntowalam klocila. I tak wkolko klotnia za kłótnia. Wiele razy mi obiecal ze sie zmieni ale to bylo chwilowe...
Tak owszem przed slubem z moim mezem nic mi nie przeszkadzalo pil piwo okej nie mamy dzieci przyjda dzieci to sie uspokoi, ale jednak gdy zaszlam w ciaze to sie zrobil okropny. Wieczne klotnie picie i robienie mi na zlosc. Pozniej hdy urodzilam tez za wiele czasu nam nie poswiecal bo siedzial w garazu auta robil i popijal piwko a ja sie buntowalam klocila. I tak wkolko klotnia za kłótnia. Wiele razy mi obiecal ze sie zmieni ale to bylo chwilowe...
A jak szybko w waszej rodzinie dochodzi do rozwodów? W sensie, po ile trwały te małżeństwa? To też może być część schematu postępowania sagi
.
Srednia to 4 lata . tyle mniej wiecej małżeństwo trwa. I te rozwody sa mniej wiecej co 3 lata. O kurczę rzeczywiście...
Czytałaś o DDR ?
Ponad 50% kobiet i 30% mężczyzn - Dorosłych Dzieci Rozwiedzionych Rodziców rozwodzi się w swoim dorosłym życiu.
Trauma jaką przeżywa dziecko z powodu rozwodu rodziców, odbija się na psychice dziecka dopiero w jego dorosłym życiu.
Ale ja nie jestem dzieckiem rozwiedzionych rodzicow.
Srednia to 4 lata . tyle mniej wiecej małżeństwo trwa. I te rozwody sa mniej wiecej co 3 lata. O kurczę rzeczywiście...
To jakoś krótko, słabe więzi, szybko się poddajecie, nie walczycie? Może tego kobiety są u was uczone?
Ale nie ma o co walczyc ktora kobieta chce czekac cale zycie zeby maz sie zmienil zeby nie bil zeby nie pil i zeby niezdradzal? Moj maz okazal sie draniem zdradzal mnie ze swoja eks i niby z jakas moja kolezanka ale ktora to nie wiem. Powiedzial ze chce rozwodu i niby ten pozew zlozyl. Najpierw mi powiedzial ze jest z ta eks a dzisiaj mi sie o uszy obilo ze z ta druga. Chyba jest nie zdecydowany , dziecinny bardzo . To o co ja mam walczyc??? Jak? Warto?
Przykro mi bardzo. To mi wygląda na jakąś patologię. Z tego co piszesz, musiałaś jednak mieć ciągoty do tego typu mężczyzny, bo nie sądzę, żeby aż tak dobrze się krył z prawdą o sobie aż do ślubu. Coś już na pewno nie grało przed, tylko przymykałaś oko. No ale uczymy się na błędach.
Zauroczyl mnie na poczatku tym ze byl romantyczny. To w ogole pierwszy partner seksualny moj takze to tez mnie ciaglo do niego tak przymykalam oko na poczatku na wszystko bo myslalam a bedzie dobrze a wyszlo jak wyszlo. Jeszcze do niedawna chciałam to naprawic dla dziecka ale on uznal ze nie ma sensu to dalam sobie spokoj cala winę zwalil na mnie ze to moja wina ze zrobilam z niego niewolnika i ze klocilam sie z nim. Kilka razy doszło do szarpaniny miedzy nami okej to sie zgodze to byla przesada ale on nie widzial w tym siebie ze klotnie bylo przez jego picie i przez to ze nigdy na nic czasu nie mial i tylko kasa kasa i piwo. Nawet pokusil sie na rzeczu ktore sa karalne i mial problemy. Od tego sie zaczelo w ogole ze zaczal to czego nie powinien. Ale no ja wszystko zepsulam a on ma raczki umyte...
Myślę, że drugi raz nie popełnisz już takiego błędu i pójdzie ci lepiej. Skoro się już tu znalazłaś, to tak będzie
. Wszystkiego dobrego.
No mam nadzieje, ze juz nue popelnje wiecej błędów chyba, ze znowu bede miala klapki na oczach. No jak na razie staram byc ostrozna i nie angażować sie za mocno. Poznalaam mężczyznę ktory jest inny niz ten poprzedni i interesuje sie moim dzieckiem pomaga mi i mnie wspiera w tym wszystkim co sie teraz dzieje on sie mocno zaangazowal a ja jestem ostrozna nie chce znowu popelnic gafy i sie meczyc niepotrzebnie narazie sie spotykamy dobrze sie czuje w jego towarzystwie a co bedzie czas pokaże. Mam nadzeje, ze bedzie dobrze i ze to jakim jest czlowiekiem to nie jest na pokaz.