Rozpad związku po 13 latach, prawo przyciągania sprawdzi się? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Rozpad związku po 13 latach, prawo przyciągania sprawdzi się?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 7 ]

Temat: Rozpad związku po 13 latach, prawo przyciągania sprawdzi się?

Witam wszystkich
Nie trafiłem tutaj przypadkiem więc opiszę po krótko swoją historię.
Byliśmy w związku oficjalnie 13 lat a znajomość nasza ogólnie ponad 13.
Jak to w związku były lepsze i gorsze momenty ale zawsze mogliśmy na sobie polegać i tak było.
Pracowaliśmy razem i gdy dostała awans i została przeniesiona to nie wiem czemu ale zostawiła mnie, sprawa nigdy nie została wyjaśniona a po latach do tego nie wracaliśmy. Było to pod koniec 2004 roku.
Jednak w pierwszej połowie 2005 roku znowu zaczeliśmy rozmawiać sama nawet przyjechała do mnie aby pokazać nowy samochód i później już jakoś coraz częściej się widywaliśmy i rozmawialiśmy.
Przeszliśmy wiele razem z początku mieszkaliśmy w mieście w bloku a że zawsze naszym marzeniem był dom z ogrodem to gdy jej tata przepisał na nią działkę to na wiosnę mieszkanie daliśmy do wynajęcia a sami zamieszkaliśmy w przyczepie na działce, przez lato wybudowaliśmy mały domek i już w nim mieszkaliśmy.
Dawałem z siebie wiele i po przeczytaniu tekstu na tym forum które umieścił użytkownik un hombre chyba za wiele bo robiłem wszystko, od sprzątania po naprawy, prace w ogrodzie, gotowanie, przywożenie obiadów do pracy aby nie była głodna czy gdy miała problem to zawsze byłem gotów dla niej wszystko zostawić.
Wszystko było pięknie do czasu. Z początku nie wiedziałem że coś może być źle bo do końca sierpnia było prawie wszystko super.
Jednak okazało się że pojawił się ktoś trzeci, mężczyzna z którym bardzo dużo pisała i rozmawiała. Poznała go w pracy gdzie był dostawcą przywożącym towar. Nie wiem dokładnie od kiedy zaczęła się ich znajomość jedynie zauważyłem na początku sierpnia że bardzo się nią interesuje na fb. Gdy zapytałem kto to jest to odpowiedziała że go nie zna, jakiś zwierzolub który wysłał jej zaproszenie i tak poprostu komentuje.
Jednak dalej sierpień przebiegał cudownie, mieliśmy razem wolne i mimo że nie wyjechaliśmy nigdzie to było super, romantyczne spacery, a że mieszkaliśmy pod warszawą dosyć blisko to odwiedzaliśmy dawno nie odwiedzane miejsca w wawie. Naprawdę było wspaniale.
Jednak gdy urlop się skończył i wróciła do pracy to nagle troszkę się zmieniła a już całkiem na początku września.
Chcąc zostawić pracę poszła na zwolnienie lekarskie i wtedy zaczęła mnie odtrącać i ignorować. Nie było jej w domu tylko przez cały tydzień była u mamy. Wszelkie moje próby aby gdzieś razem pójść były ignorowane bo ma już inne plany.
Jeszcze pod koniec sierpnia bardzo zaczęła pilnować telefonu, zabierała go wszędzie ze sobą, nawet gdy szliśmy spać i telefony nasze razem leżały na szafce nocnej po mojej stronie i się ładowały tak ona swój trzymała pod poduszką.
Nawet gdy zaczęła nową pracę to nigdy nie miała już dla mnie czasu, za bardzo nie chciała ze mną rozmawiać w domu ani gdy byłem w pracy to nie rozmawialiśmy przez telefon tak jak zawsze bo jej się nie chciało.
Później jak się okazało to dla mnie nie miała chęci na rozmowy bo bardzo długo nawet godzinne rozmowy prowadziła z nim, dużo sms porannych na przywitanie, w ciągu dnia i na dobranoc.
Ponieważ pracuje na zmiany również nocne to zawsze wieczorami rozmawialiśmy przez telefon i nim szła spać to mówiliśmy sobie dobranoc, nagle rozmów zabrakło dla mnie zabrakło jednak dla niego o 2 w nocy już nie. Oczywiście wysyłali sobie miłosne obrazki i nazywali się kochanie i skarbie.
Wiedziałem że ten mężczyzna mimo że się nie spotykali nie doprowadzi do niczego dobrego. Zauroczenie fascynacja i wiadomo co dalej, jednak zapewniała że nie.
Wrzesień przebiegał różnie, mimo że nie dało się jej nigdzie zabrać bo zawsze miała inne plany to czasami miała przebłyski bycia miłej w domu.
Jednak w październiku zachciała przerwy tygodniowej, nie chciałem się na to zgodzić bo wiedziałem że nic dobrego to nie przyniesie jednak ona i tak zabrała kilka ubrań i z początku mieszkała u mamy a później gdzieś w motelu. Oczywiście pewnie mój błąd jednak pisałem i prosiłem by wróciła i byśmy przeszli przez ten kryzys razem bo wyjście wspólne z kryzysu umacnia związek, lecz ona jedynie napisała że to nie moja wina tylko jej. Że odkochała się. Podczas jednej rozmowy telefonicznej którą odbyliśmy powiedziała że myśli o tamtym co później zaprzeczała że takie coś mówiła.
Dodam jeszcze że mamy 4 psiaki które bardzo kochamy i traktujemy jak dzieci dwa są z nami od 10 lat a pozostałe dwa od 2.
Po tygodniu jej nieobecności w piątek 16.10 gdy musiałem wcześniej wyjść z pracy ze względu na psiaki była w domu razem z mama i pakowała jeszcze dodatkowe rzeczy jak ubrania, kosmetyki, talerze, sztućce, czajnik itd. Prosiłem aby została jednak że ona nie bo musi to wszystko sobie przemyśleć. Ja oczywiście miałem czarne myśli zwłaszcza że jest ktoś trzeci kto jej miesza w głowie i doradza.
Od tego momentu odwróciła się od wszystkich, zarówno od rodziny jak i ode mnie i naszych psiaków.
W nowym tygodniu gdy byłem w pracy przyjechała wypuścić psiaki jej siostra wraz z mężem i mama po kilka jej ubrań. Do przekazania tych rzeczy spotkała się z nimi na parkingu hipermarketu aby nie wiedzieli gdzie mieszka.
Kolejny krok to 22.10 gdy otrzymałem sms od niej z informacją że nie widzi dalszej możliwości związku ale nie widzi przeszkód abym dalej mieszkał w domu razem z psiakami, to był dla mnie szok.
Z jednej strony dobrze że mogę dalej mieszkać i mieć kochane dzieci przy sobie jednak poczułem się jak opiekun domu który ma wszystkiego pilnować jak ona będzie się bawić dlatego postanowiłem się wyprowadzić zabierając ze sobą niestety tylko dwa psiaki.

Sytuacja jest taka że teraz póki co mieszkam u rodziców, tęsknie za nią ponieważ nadal ją kocham oraz tęsknie za dwoma psiakami które zostały tam.
Ona nic nie wyjaśniła, dlaczego nie możemy być razem, dlaczego tak zrobiła. Nie wiem czy z tamtym coś planuje czy nie.
Wiem jedynie że tamten ma dziecko i żonę lecz nie wiem czy żyją razem z tą żoną czy nie.
Najgorsze jest to że właśnie od września zmieniła się o 180 stopni, przestało być dla niej ważne to co do tej pory było, zawsze razem dbaliśmy o dobro zwierząt wspomagając różne akcje, pomagając szukać zwierzętom dom czy pomagając w poszukiwaniach zagubionych zwierząt. Od września właśnie przestała brać udział w takich akcjach. Nawet nasze 4 psiaki odstawiła na boczny tor tak jak i mnie.
Nikt oprócz jej samej nie wie co ona czuje bo nikomu z rodziny o tym nie mówi a przed niektórymi osobami ukrywa.

Po tym wszystkim nawet nie czuje do niej złości, lecz wiem że to nie było przyzwyczajenie po latach lecz naprawdę ją kocham.
Pozbierać się ciężko po tym, z początku nie mogłem chodzić do pracy, mam zmienne nastroje raz jest dobrze a za chwile tragedia.
Dziś jak trafiłem na ten tekst o prawie przyciągania autorstwa un hombre to pomału chciałbym wcielić w życie.
Lecz czy te prawo przyciągania zadziała i znów będziemy razem.....
Dziwi mnie że ok niech za mną nie tęskni ale czy za dwójką kochanych mordek które zawsze tak kochała nie tęskni....
Na chwile obecną żyje nadzieją że gdy otrzeźwieje to wróci do normalności i dotrze do niej co zrobiła i co straciła.
Nie wiem czym jest zaślepiona że tak postępuje, czy zauroczeniem do tamtego faceta i dopiero gdy on skończy się z nią bawić to jej się odmieni czy może faktycznie coś z tego będzie. Chociaż podobno to typ babiarza.
Najgorszy to jest ból, cierpienia i całkowity brak sensu życia który odczuwam oraz jednocześnie chęć aby wróciła i byśmy byli jeszcze bardziej szczęśliwi niż wcześniej. To co zrobiła jakoś mnie nie zniechęca bo prawdziwa miłość potrafi wiele wybaczyć. Bardziej nie potrafie tego zrozumieć że było dobrze i nagle tak mnie odstawiła na boczny tor.
Jak teraz postępować? jak żyć? czy prawo przyciągania z linku powyżej sprawdzi się?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Rozpad związku po 13 latach, prawo przyciągania sprawdzi się?

Dreamboxie, w Twoim problemie Ci nie pomogę, bo po pierwsze się nie znam, po drugie pora zbyt późna i nie doczytałam całości...

Ale jedno mnie uderzyło...
to już któryś z kolei z czytanych przeze mnie wątków na forum...
w którym mąż / żona chowa telefon pod poduszkę...

Więc chciałam tylko napisać, że to bardzo niezdrowe...szczególnie dla mózgu... i żebyś wspomniał o tym żonie przy okazji...

pozdrawiam i życzę powodzenia

3

Odp: Rozpad związku po 13 latach, prawo przyciągania sprawdzi się?

Eh współczuję Ci - miałem (trochę) podobną sytuację i podobny staż - jeśli chcesz to przeczytaj mój wątek.
Daj sobie spokój z 'przyciąganiem' jej - po co Ci taka kobieta?!
Ja też na początku chciałem moją odzyskać i odbudować związek - bo 'miłość', bo to pomyłka, bo tyle razem przeszliśmy, bo to bo tamto.. ale teraz z perspektywy czasu mogę się tylko z ironią uśmiechnąć nad samym sobą sprzed roku.
Bo właśnie około roku minęło od tego czasu - jest lepiej ale jeszcze nie wróciłem do normalności zupełnie (też z powodu innych czynników - obce środowisko, kraj itd). I tego Ci współczuję - że dojście do siebie pewnie trochę Ci zajmie.
Odetnij się od niej, staraj się nie wspominać, myśleć o przyszłości i natychmiast zacznij 'zdrowieć' - szkoda czasu
(wiem, że takie rady pewnie teraz do Ciebie nie docierają - byłem w tym samym miejscu).

Dobrze, że masz psy smile
Ja naszego/mojego niestety 'straciłem' ale jest pod dobrą opieką.

4

Odp: Rozpad związku po 13 latach, prawo przyciągania sprawdzi się?

Skoro Cie zostawiła, to nie kochała tak na prawdę.
Ja wole byc juz sam niż z nieodpowiednia osobą. A życie pokaże jakie będą dalsze losy. Nic na siłę.

5

Odp: Rozpad związku po 13 latach, prawo przyciągania sprawdzi się?

Zawsze myslalam, ze faceci to samo zlo, ale dopiero po jakims czasie zrozumialam, ze kobiety potrafia byc jeszcze gorsze. Czas zaleczy rany-to jest pewne. Ale nie czekaj az ona wroci i ci wszystko wytlumaczy. Dlaczego za pierwszym razem odeszla tak nagle? I teraz znow drugi raz? Nikt nie zasluguje na takie traktowanie. Spedzaj milo czas w wolnych chwilach z wesolymi ludzmi a krok po kroku bedziesz zapomnial o tej osobie ktora zabrala Tobie te piekne chwile. Ale nie zyj wspomnieniami! To nie pomoze i bedziesz stal w miejscu. Tej kobiecie byly obojetne twoje uczucia, takze badz rownie obojetny do niej. Powodzenia!

6

Odp: Rozpad związku po 13 latach, prawo przyciągania sprawdzi się?

Ja wtrącę swoje "3 grosze".Dla tej kobiety nie byłeś żadnym partnerem,może nawet żadnym "prawdziwym" mężczyzną.Poświecasz dla Niej całe swoje życie,jesteś na każde zawołanie,robisz wszystko - jesteś niewolnikiem,żebrzesz o uczucie,chcesz sobie na nie "zasłużyć".Kocha się nie z powodu czegoś,ale pomimo czegoś.Przecież Ona Ciebie nawet nie szanowała,a Ty myślisz,że kochała? Jak można tak się poniżyć w związku z kobietą? Postaw się w Jej położeniu,dlaczego miałaby Cię kochać,dlatego że przynosisz w zębach śniadanie do pracy? To zrobi lepiej catering. Radzę Ci,poczytaj kilka książek na temat związków kobiet z mężczyznami i dowiesz się jak taki "zdrowy" związek powinien wyglądać.A prawo przyciągania to kolejny amerykański pseudopsychologiczny bzdet na którym kilku cwaniaków (w tym Ophrah) zarobiło miliony dolarów (kilka książek,i chyba ze dwa filmy).Z rzeczywistością nie ma to nic wspólnego,bądź dorosły.

7

Odp: Rozpad związku po 13 latach, prawo przyciągania sprawdzi się?

Dreambox byliście 13 lat w związku, to co mnie zaskoczyło to ani razu (chyba, że przeskoczyłam to słowo) nie nazwałeś Jej żoną, a nawet narzeczoną. Hmm... Fakt jest taki, że moim osobistym zdaniem, z którym nikt nie musi się zgadzać zwykły związek nie ma tak wielkiego znaczenia, niż małżeństwo. Czujemy się w nim jakbyśmy "sprawdzali" czy dany partner/partnerka pasuje do nas i czy czujemy do niego/niej coś więcej tzn. czy chcemy wiązać przyszłość bez względu na wszystko.
Żyła z Tobą, bo mieliście te same pasje i jestem w stanie zaryzykować stwierdzeniem, że częściej traktowała Cię jak bliskiego przyjaciela, niż mężczyznę życia tylko Ci to nie przeszkadzało i/lub odbierałeś to jako formę okazywania "miłości". Mężczyźni niestety strasznie często robią ten błąd, a kobiety zbyt rzadko wystawiają "kawę na ławę" zapominając, iż niestety mężczyzna potrzebuje JASNYCH sygnałów odnośnie problemów w związku hmm. Nie potrafiłeś czy nie chciałeś tego dostrzec - moim zdaniem sygnałów było, aż nadto? Ciekawi mnie czy Ona czasem czekała na PEWIEN sygnał z Twojej strony i niestety nie otrzymując go zdała Sobie sprawę, że najwyższy czas szukać dalej?
Oczywiście to nie obligowało Jej do takiego zachowania i odejścia bez wyjaśnień, które moim zdaniem Ci się należały. Ale chyba Ty miałeś/masz z Nią głębszą więź, niż Ona z Tobą i dlatego nie odczuła, że takie wyjaśnienia Ci się należą (hmm... może nawet za coś ma do Ciebie żal? hmm). To, że Ty odbierałeś Wasz związek jako szczęśliwy i pełen miłości wcale nie oznacza, iż Ona posiadała identyczne odczucia. Zbyt często ludzie w takich sytuacjach przyodziewają maski, chcąc przeczekać złe chwile, bo przecież druga strona jest tak szczęśliwa hmm.

Musisz się pozbierać i dać Sobie czas na przemyślenia smile. Odeszła z własnej woli to po co na siłę tak naprawdę ciągnąć z powrotem - lepiej daj spokój. Zrozum jeśli potrafi na innego mężczyznę spojrzeć jako potencjalnego partnera to wątpię, aby żywiła do Ciebie głębsze uczucia.

Posty [ 7 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Rozpad związku po 13 latach, prawo przyciągania sprawdzi się?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024