Witam wszystkich
Nie trafiłem tutaj przypadkiem więc opiszę po krótko swoją historię.
Byliśmy w związku oficjalnie 13 lat a znajomość nasza ogólnie ponad 13.
Jak to w związku były lepsze i gorsze momenty ale zawsze mogliśmy na sobie polegać i tak było.
Pracowaliśmy razem i gdy dostała awans i została przeniesiona to nie wiem czemu ale zostawiła mnie, sprawa nigdy nie została wyjaśniona a po latach do tego nie wracaliśmy. Było to pod koniec 2004 roku.
Jednak w pierwszej połowie 2005 roku znowu zaczeliśmy rozmawiać sama nawet przyjechała do mnie aby pokazać nowy samochód i później już jakoś coraz częściej się widywaliśmy i rozmawialiśmy.
Przeszliśmy wiele razem z początku mieszkaliśmy w mieście w bloku a że zawsze naszym marzeniem był dom z ogrodem to gdy jej tata przepisał na nią działkę to na wiosnę mieszkanie daliśmy do wynajęcia a sami zamieszkaliśmy w przyczepie na działce, przez lato wybudowaliśmy mały domek i już w nim mieszkaliśmy.
Dawałem z siebie wiele i po przeczytaniu tekstu na tym forum które umieścił użytkownik un hombre chyba za wiele bo robiłem wszystko, od sprzątania po naprawy, prace w ogrodzie, gotowanie, przywożenie obiadów do pracy aby nie była głodna czy gdy miała problem to zawsze byłem gotów dla niej wszystko zostawić.
Wszystko było pięknie do czasu. Z początku nie wiedziałem że coś może być źle bo do końca sierpnia było prawie wszystko super.
Jednak okazało się że pojawił się ktoś trzeci, mężczyzna z którym bardzo dużo pisała i rozmawiała. Poznała go w pracy gdzie był dostawcą przywożącym towar. Nie wiem dokładnie od kiedy zaczęła się ich znajomość jedynie zauważyłem na początku sierpnia że bardzo się nią interesuje na fb. Gdy zapytałem kto to jest to odpowiedziała że go nie zna, jakiś zwierzolub który wysłał jej zaproszenie i tak poprostu komentuje.
Jednak dalej sierpień przebiegał cudownie, mieliśmy razem wolne i mimo że nie wyjechaliśmy nigdzie to było super, romantyczne spacery, a że mieszkaliśmy pod warszawą dosyć blisko to odwiedzaliśmy dawno nie odwiedzane miejsca w wawie. Naprawdę było wspaniale.
Jednak gdy urlop się skończył i wróciła do pracy to nagle troszkę się zmieniła a już całkiem na początku września.
Chcąc zostawić pracę poszła na zwolnienie lekarskie i wtedy zaczęła mnie odtrącać i ignorować. Nie było jej w domu tylko przez cały tydzień była u mamy. Wszelkie moje próby aby gdzieś razem pójść były ignorowane bo ma już inne plany.
Jeszcze pod koniec sierpnia bardzo zaczęła pilnować telefonu, zabierała go wszędzie ze sobą, nawet gdy szliśmy spać i telefony nasze razem leżały na szafce nocnej po mojej stronie i się ładowały tak ona swój trzymała pod poduszką.
Nawet gdy zaczęła nową pracę to nigdy nie miała już dla mnie czasu, za bardzo nie chciała ze mną rozmawiać w domu ani gdy byłem w pracy to nie rozmawialiśmy przez telefon tak jak zawsze bo jej się nie chciało.
Później jak się okazało to dla mnie nie miała chęci na rozmowy bo bardzo długo nawet godzinne rozmowy prowadziła z nim, dużo sms porannych na przywitanie, w ciągu dnia i na dobranoc.
Ponieważ pracuje na zmiany również nocne to zawsze wieczorami rozmawialiśmy przez telefon i nim szła spać to mówiliśmy sobie dobranoc, nagle rozmów zabrakło dla mnie zabrakło jednak dla niego o 2 w nocy już nie. Oczywiście wysyłali sobie miłosne obrazki i nazywali się kochanie i skarbie.
Wiedziałem że ten mężczyzna mimo że się nie spotykali nie doprowadzi do niczego dobrego. Zauroczenie fascynacja i wiadomo co dalej, jednak zapewniała że nie.
Wrzesień przebiegał różnie, mimo że nie dało się jej nigdzie zabrać bo zawsze miała inne plany to czasami miała przebłyski bycia miłej w domu.
Jednak w październiku zachciała przerwy tygodniowej, nie chciałem się na to zgodzić bo wiedziałem że nic dobrego to nie przyniesie jednak ona i tak zabrała kilka ubrań i z początku mieszkała u mamy a później gdzieś w motelu. Oczywiście pewnie mój błąd jednak pisałem i prosiłem by wróciła i byśmy przeszli przez ten kryzys razem bo wyjście wspólne z kryzysu umacnia związek, lecz ona jedynie napisała że to nie moja wina tylko jej. Że odkochała się. Podczas jednej rozmowy telefonicznej którą odbyliśmy powiedziała że myśli o tamtym co później zaprzeczała że takie coś mówiła.
Dodam jeszcze że mamy 4 psiaki które bardzo kochamy i traktujemy jak dzieci dwa są z nami od 10 lat a pozostałe dwa od 2.
Po tygodniu jej nieobecności w piątek 16.10 gdy musiałem wcześniej wyjść z pracy ze względu na psiaki była w domu razem z mama i pakowała jeszcze dodatkowe rzeczy jak ubrania, kosmetyki, talerze, sztućce, czajnik itd. Prosiłem aby została jednak że ona nie bo musi to wszystko sobie przemyśleć. Ja oczywiście miałem czarne myśli zwłaszcza że jest ktoś trzeci kto jej miesza w głowie i doradza.
Od tego momentu odwróciła się od wszystkich, zarówno od rodziny jak i ode mnie i naszych psiaków.
W nowym tygodniu gdy byłem w pracy przyjechała wypuścić psiaki jej siostra wraz z mężem i mama po kilka jej ubrań. Do przekazania tych rzeczy spotkała się z nimi na parkingu hipermarketu aby nie wiedzieli gdzie mieszka.
Kolejny krok to 22.10 gdy otrzymałem sms od niej z informacją że nie widzi dalszej możliwości związku ale nie widzi przeszkód abym dalej mieszkał w domu razem z psiakami, to był dla mnie szok.
Z jednej strony dobrze że mogę dalej mieszkać i mieć kochane dzieci przy sobie jednak poczułem się jak opiekun domu który ma wszystkiego pilnować jak ona będzie się bawić dlatego postanowiłem się wyprowadzić zabierając ze sobą niestety tylko dwa psiaki.
Sytuacja jest taka że teraz póki co mieszkam u rodziców, tęsknie za nią ponieważ nadal ją kocham oraz tęsknie za dwoma psiakami które zostały tam.
Ona nic nie wyjaśniła, dlaczego nie możemy być razem, dlaczego tak zrobiła. Nie wiem czy z tamtym coś planuje czy nie.
Wiem jedynie że tamten ma dziecko i żonę lecz nie wiem czy żyją razem z tą żoną czy nie.
Najgorsze jest to że właśnie od września zmieniła się o 180 stopni, przestało być dla niej ważne to co do tej pory było, zawsze razem dbaliśmy o dobro zwierząt wspomagając różne akcje, pomagając szukać zwierzętom dom czy pomagając w poszukiwaniach zagubionych zwierząt. Od września właśnie przestała brać udział w takich akcjach. Nawet nasze 4 psiaki odstawiła na boczny tor tak jak i mnie.
Nikt oprócz jej samej nie wie co ona czuje bo nikomu z rodziny o tym nie mówi a przed niektórymi osobami ukrywa.
Po tym wszystkim nawet nie czuje do niej złości, lecz wiem że to nie było przyzwyczajenie po latach lecz naprawdę ją kocham.
Pozbierać się ciężko po tym, z początku nie mogłem chodzić do pracy, mam zmienne nastroje raz jest dobrze a za chwile tragedia.
Dziś jak trafiłem na ten tekst o prawie przyciągania autorstwa un hombre to pomału chciałbym wcielić w życie.
Lecz czy te prawo przyciągania zadziała i znów będziemy razem.....
Dziwi mnie że ok niech za mną nie tęskni ale czy za dwójką kochanych mordek które zawsze tak kochała nie tęskni....
Na chwile obecną żyje nadzieją że gdy otrzeźwieje to wróci do normalności i dotrze do niej co zrobiła i co straciła.
Nie wiem czym jest zaślepiona że tak postępuje, czy zauroczeniem do tamtego faceta i dopiero gdy on skończy się z nią bawić to jej się odmieni czy może faktycznie coś z tego będzie. Chociaż podobno to typ babiarza.
Najgorszy to jest ból, cierpienia i całkowity brak sensu życia który odczuwam oraz jednocześnie chęć aby wróciła i byśmy byli jeszcze bardziej szczęśliwi niż wcześniej. To co zrobiła jakoś mnie nie zniechęca bo prawdziwa miłość potrafi wiele wybaczyć. Bardziej nie potrafie tego zrozumieć że było dobrze i nagle tak mnie odstawiła na boczny tor.
Jak teraz postępować? jak żyć? czy prawo przyciągania z linku powyżej sprawdzi się?