Hej.Napisze w skrócie. Byłam z facetem ponad 2 lata i przez ten okres czesto do niego pisala jego byla dziewczyna ktora go zdradzila . Wkurzalo mnie to, ale on mi tlumaczyl ze zdrady nigdy nie wybaczy i to tylko kolezanka zreszta ona mieszkala ponad 300km od nas. I my sie rozstalismy bo on mnial coraz mniej czasu dla mnie a ja podejrzewalam ze on z nia utrzymuje kontakty bo znalazlam jej zdjecia u niego w komputerze. No i teraz sie dowiedzialam ze oni sa razem!!!!! Nie bylabym zla ze ma nowa dziewczyne ale jestem zla ze mnie oszukiwal jak o nia pytalam czy cos ich laczy!
No dobrze...
Ale czego od nas oczekujesz?Czego chciałabyś się dowiedzieć?
Trudno zaakceptowac fakt, ze Twoj (kiedys) mezczyzna wraca do swojej bylej, szczegolnie jesli on mowi, ze jest mu z nia zle, ze kiedys tam go zranila (w tym przypadku zdradzila), nic ich nie laczy, jest czy bylo zle... Jest wiele takich przypadkow, ze mezczyzni wracaja do swoich bylych i dziewczyn i zon. Czasami wracaja z wygody, czasami dlatego, ze naprawde zaluja bycia z inna niz ta poprzednia...Mi tez trudno to pojac bo tez zostalam w pewien sposob oszukana. Poprostu staraj sie o nim zapomniec... a miedzy nimi czy bedzie dobrze, jesli ona go zdradzila? Mysle, ze juz nigdy nie bedzie tak samo jak wczesniej.
Rozumiem, że chcesz pocieszenia:
Na pewno ich związek nie będzie juz zbudowany na takim zaufaniu, o ile na jakim kolwiek zaufaniu po zdradzie.
Pewnie będzie jej to cały czas wypominac, będzie zazdrosny i podejrzliwy.
Zerwie z nią w końcu lub ta go znowu zdradzi ![]()
Też nie rozumiem dlaczego wściekła jesteś. Z tego co mówisz wcale o niej nie zapomniał, odstawiła go zdradą a potem jak wróciła okazało się z eja dalej kocha.
Wg mnie dobrze się stało. Masz szansę na normalne życie, na miłość a ta zawsze byłą byś tylko plastrem na zranioną dusze.
Na przyszłość dobrze sprawdź czy poprzednie uczucie wygasło, bo czasami się tli i jest silniejsze niż nowe.
Smutne ze zostałaś wykorzystana, ale lepiej teraz niż za parę lat byś się dowiedziała ze ciebie regularnie z ta baba zdradza.