Witam. Sama nie wiem jak zaczac jak to opisac. Jestesmy para od 5 lat.mamy roczna coreczke.4 lata mieszkalismy na wsi u jego rodzicow.jego mama na pocztku strasznie go buntowala aby mnie zostawil.ile nerwow i lez bylo tylko ja to wiem. Jednak przetrwalismy to. Po o k 2 latach przestal mnie szanowac. Zaczal wyzywac wysmiewac... Przetrwalam. W ciazy byl pomocny nie moge narzekac. I poprawily mi sie kontakty z jego mama. Przy corci rowniez pomaga duzo.nawet gdy ide do pracy sam zostaje z nia gdy ma wolne. Od kilku miesiecy mieszkamy na swoim.i tu zaczely sie problemy.brak pieniedzy ciagle nerwy. Nie ma jakiejs motywacji zeby pojsc do lepszej pracy. Jest nam bardzo ciezko. I tu juz moje nerwy wysiadaja.potrafi na ulicy zaczac mnie wyzywac.dzien w dzien sie klocimy i slysze tata samo.nie chce aby moja corcia tego sluchala. Bardzo pragne sie rozstac..ale wtedy nie podolam temu wszystkiemu sama.. Dodam,ze na wsparcie rodzicow nie mam co liczyc...
Pomyśl o domu samotnej matki. Tam możesz podejść, porozmawiać i na pewno otrzymasz fachową pomoc. Nie ma co marnować sobie życia na takiego faceta. Chcesz, aby potem Twoja córcia widziała jak ojciec poniewiera mamą? Powinnaś dać jej przykład i pokazać, ze jesteś silną babką. Dasz radę i bez faceta.
Jedno jest pewne, nie powinnaś żyć z człowiekiem który nie ma do Ciebie szacunku. Nie będziesz szczęśliwą, spełnioną kobietą na starość tylko zmarnowaną problemami, smutkiem i łzami staruszką. Twoje życie w Twoich rękach.
A poważnie rozmawiałaś z nim na ten temat? Wynajmujecie mieszkanie, czy jest kupione?
rozmawialam juz multum razy.ale zawsze ma kontre,ze wszystko to moja wina a nie jego. mieszkanie wynajmowane