chcę i nie potrafię odejść - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » chcę i nie potrafię odejść

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 77 ]

1

Temat: chcę i nie potrafię odejść

Przez ponad cztery lata byłam w związku. Chciałam napisać szczęśliwym, ale były momenty, o których z pewnością nie mogę tak powiedzieć. Prawie 3 lata mieszkaliśmy ze sobą. Jakiś czas temu, kiedy mój facet wrócił ze spotkania z kolegami (lekko napity) uderzył mnie... raz, drugi, łącznie chyba 12 razy. Po tym wszystkim zmieniłam zamki w mieszkaniu, a jemu kazałam się wynieść. Jednak on nie odpuszcza, od prawie roku zawraca mi głowę, przeprasza, mówi, żebym wróciła i żebyśmy ze sobą zamieszkali. Nie jestem silna. Jestem wciąż zakochana. Były momenty, w których myślałam, że jestem w stanie to wybaczyć i jednak może być dobrze... i przez jakiś czas było, byliśmy szczęśliwi jak kiedyś. Jednak miałam jakieś przeczucie, i stało się, dowiedziałam się, że się z kimś przespał... w chwili, kiedy się o mnie starał. Nawet nie przeprosił, powiedział, że nie potrzebnie sprawdziłam telefon.

Po tym myślałam, że to już definitywny koniec, że się od niego uwolnię. To, że przespał się z kimś zabolało bardziej, niż te uderzenia. Jednak on znowu się odzywa. Poprosił o spotkanie. Chciałam zobaczyć, co ma mi do powiedzenia. Znowu chce wrócić...

Wiem, że to brzmi strasznie żałośnie. Potrzebuję jednak o tym komuś powiedzieć i usłyszeć głos rozsądku. Niby wiem co powinnam zrobić, ale jak mam to zrobić coś mnie paraliżuje i nie mogę... Nie mogę zapomnieć o tym, że kiedyś było tak fajnie, potem znowu i teraz znowu (teoretycznie), bo mi coś bardzo przeszkadza... Bardzo bym chciała nic już więcej nie czuć i nie zastanawiać się więcej co zrobić, bo to strasznie wyczerpujące psychicznie...

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: chcę i nie potrafię odejść

anew nie wolno ci wybaczyć tego, że cię uderzył. To już jest wybitnie patologiczne zachowanie.

3

Odp: chcę i nie potrafię odejść

Ale czuj, kochaj. Miej jednak świadomość tego, kogo kochasz i z kim chcesz się (jednak) ponownie związać. Pamiętaj nie tylko o tych szczęśliwych z nim chwilach, ale też o tych, kiedy Cię bił i nagabywał. Wyobraź sobie swoje życie z nim. Za rok. Za dwa lata. Za 10 lat. Wyobraź sobie, że macie dziecko/dzieci. Czego świadkiem będą?

On chce wrócić. Ty chcesz z nim być. Jesteś kolejną osobą do zdjęć z kampanii "Bo zupa była za słona".

4

Odp: chcę i nie potrafię odejść

Rozumiem, co piszesz i w pewnym sensie zdaję sobie z tego sprawę. Może jeszcze nie do końca. Tylko co zrobić, żeby nabrać wiary, że będzie dobrze? żeby przestać wierzyć, że to co się stało było tylko jednorazowym wyskokiem, żeby to przestało tak boleć?

5

Odp: chcę i nie potrafię odejść

Ile razy musisz oberwać, byś przypomniała sobie, co znaczy godności i szacunek do siebie samej?

6

Odp: chcę i nie potrafię odejść

Będzie dobrze tylko wtedy,jak z nim nie będziesz.

7

Odp: chcę i nie potrafię odejść

Ciekawa jestem czego się obawiasz? Co powoduje, że nie chcesz zdecydować się na ostateczne zakończenie tej relacji? Czuć z Twojej wypowiedzi, że wiesz, jak chcesz postąpić.
Nazwij te obawy. Będzie Ci łatwiej je rozważyć.

8

Odp: chcę i nie potrafię odejść

Anew nigdy ale to nigdy pod żadnym pozorem nie daj mu wrócić. Myśl tylko o tym co ci zrobił i pamiętaj, że ZAWSZE to postępuje i jest gorzej. Zawsze. Możesz mieć i 10 lat spokoju i nagle coś takiego. Potem tzw " miesiąc miodowy" i znowu jakiś wyskok. Nie będziesz wiedzieć co się dzieje. Będziesz coraz bardziej do niego przywiązana. Będzie ci coraz trudniej.
Nie rób sobie tego dziewczyno. Nawet gdyby on poszedł na terapię ( a tego nie zrobi) to i tak kiedyś to jego zachowanie może powrócić. 
Jak najdalej od takiego typa. Chroń siebie i zastanów się jak to się stało, że z nim byłaś, żeby więcej na takiego typa nie trafić.

9

Odp: chcę i nie potrafię odejść

To jest damski bokser,i nie wierz,powtarzam nie wierz w to,że to był jednorazowy wyskok.Zrobi to ponownie,na 100%.Wiem,że go kochasz,że cierpisz,że nie możesz w to uwierzyć,w to co się stało,nie chcesz w to wierzyć.Ale to się stało,i stanie ponownie.Dodatkowo,jeszcze ta zdrada.Są tacy mężczyźni,którzy traktują kobiety przedmiotowo (prawie dosłownie),w ten sposób potwierdzając swoją męskość.Biją,zdradzają,poniżają psychicznie itd.itp.Twój facet do nich należy.On się nie zmieni,tak został wychowany,takie miał zapewne wzorce w dzieciństwie.
Nie chcesz być ofiarą tego mężczyzny,na pewno nie.Są inni faceci,dobrzy,i odpowiedzialni,kochający swoje kobiety.I jest ich zdecydowana większość.Na pewno znajdziesz takiego dla siebie.

10

Odp: chcę i nie potrafię odejść

A czy cos w sklepie kupujac, decydujesz sie na towar wybrakowany, skoro za te sama cene mozesz miec bez skaz ?
Po co Ci pseudochlop, skoro mozesz miec prawdziwego mezczyzne ?
Ktorego mozesz byc pewna, ze Cie nie skrzywdzi ?
Czy z Toba cos nie tak ? Bo normalne kobiety wieja od takich mezczyzn.
Wystarczy ?
Czy pisac dalej ?
Zycze podjecia rozsadnej decyzji.

11

Odp: chcę i nie potrafię odejść

Dziękuję Wam bardzo za odpowiedzi. Wszystkie słowa są bardzo cenne i takie prawdziwe. To prawda, że nie chcę uwierzyć w to co się stało. Ciężko jest mi też przez to ze to stało się praktycznie z godziny na godzinę. Wszystko było super trzy godziny go nie było wrócił i zrobił takie coś...  aż łzy w oczach się pojawiają mimo że już trochę czasu upłynęło.  decyzję jaką powinnam podjąć znam i nie raz już ją podjęłam ale on wciąż wraca tylko z kolejnymi rewelacjami co zrobił. Myśl o tym,  że to koniec pojawiła mi się już po pierwszym uderzeniu. Tylko potem jak zostaję sama nie mogę tego przeżyć. A on stara mi się wmówić że jak odejdę zawsze będę sama...

12

Odp: chcę i nie potrafię odejść

On wraca, bo Ty mu na ten powrót pozwalasz.

Będziesz zawsze sama? Może tak, może nie. Czy jednak strach przez byciem singlem jest tak duży, że zdecydujesz się swe życie spędzić u boku osoby stosującej wobec Ciebie przemoc? U boku osoby, która ani Ciebie kocha, ani szanuje?

13

Odp: chcę i nie potrafię odejść

On twierdzi, że kocha... Wiem, że to tylko słowa, ale do tej pory zawsze byłam tego pewna

14

Odp: chcę i nie potrafię odejść

A ja twierdzę, że jestem perską księżniczką.

Przeczytaj zdania z mej sygnatury; od początku wątku mam wrażenie (i ono nie znika), że szukasz powodów do pozostania z nim.

15

Odp: chcę i nie potrafię odejść
anew napisał/a:

On twierdzi, że kocha... Wiem, że to tylko słowa, ale do tej pory zawsze byłam tego pewna

Do tej pory,ale ta pora właśnie się zmieniła,i zapewniam Cię,że już nie możesz być tego pewna.Staw czoła faktom,on cię pobił,on Cię zdradził...co ma jeszcze zrobić,zabić? Weź dziewczyno wylej sobie na głowę wiadro zimnej wody,może otrzeźwiejesz.
To naprawdę przerażające jak silne potrafią być uczucia.

16

Odp: chcę i nie potrafię odejść

Nawet jesli kocha, jest to chora, wypaczona milosc,moze obsesja.
Jesli kocha, to powinien chciec dla Ciebie jak najlepiej.Jesli nie potrafi sam opanowac swojej agresji, powinien isc po porade do specjalisty.
Co Ci przyjdzie z jego chorej milosci ?
Strach, zanizone poczucie wlasnej wartosci,brak wsparcia, bol fizyczny.
Manipulant jeden.Niby dlaczego nie znajdziesz sobie lepszego ?
Bo nie ma lepszych ? Czy lepszy Ciebie nie zechce ?

Znajdziesz, znajdziesz.Tylko musisz sie wyleczyc z niego.A znasz lekarstwo ? Odciecie sie calkowite i czas.
Tu na forum mozesz wypisywac swoje bolaczki, mysli leki.
Wysluchamy Cie, podtrzymamy na duchu.

17

Odp: chcę i nie potrafię odejść

Anew, dlaczego tak boisz się samotności?
Oswój ja najpierw... poczuj się dobrze właśnie sama ze sobą... uwierz, że do prawdziwego szczęścia wcale nie jest Ci potrzebny nikt inny...
Ty masz sobie radzić sama!
Jeśli sama nie będziesz potrafiła ogarnąć swojego życia, sama być za nie odpowiedzialna, sama decydować o swoim szczęściu... to natychmiast wpadniesz w pułapkę....
Pułapkę pd tytułem - "muszę kogoś mieć" i ten ktoś mnie uszczęśliwia... bo bez niego jestem nikim.... smutne... i bardzo "niezdrowe" tongue

Więc Anew - masz teraz doskonałą okazję, by nad sobą popracować. Uniezależnić się od innych osób. Poczuć dobrze sama ze sobą. Znaleźć swój własny sens i cel życia.

Drugiej takiej okazji szybko możesz nie mieć! tongue
Wykorzystaj ją.

A potem - gdy już trafisz na tego właściwego mężczyznę - będziesz wiedziała, jak powinien wyglądać Wasz związek... jak Ty powinnaś w nim NORMALNIE funkcjonować...

18

Odp: chcę i nie potrafię odejść

Anew wiej od niego. Choćbyś miała być sama, choćbyś miała płakać i miałoby ci być bardzo źle to i tak jest to lepsze dla ciebie niż wyniszczanie siebie powolne u jego boku.
Byłam z takim, mam z nim 4 dzieci. Uciekaj od niego, może jeszcze masz w sobie na tyle siły.
Wiem jak tacy potrafią kochać, jak on będzie ci wmawiał, że to jest coś wyjątkowego.
Wiem też, jak taki człowiek potrafi być czarujący. Musi być coś dla przeciwwagi. Nie zwracaj na to uwagi.
W nim jest agresja. Będzie ci utrudniał odejście.
Nie daj się. Cokolwiek cię w życiu spotka będzie lepsze od życia z nim. Nie patrz na uczucie, na miłość.
Przykro mi Anew. Rozumiem, że nie chcesz. Musisz. Musisz ratować siebie. Im dłużej z nim będziesz tym trudniej będzie ci się z tego wyrwać i dłużej będziesz z tego wychodzić. Szkoda dla twoje psychiki będzie niewyobrażalna. Uwierzysz mu, że jesteś do niczego, że to była twoja wina, że nikt cię nie zechce, że jesteś gorsza itd... To wryje się w twoją podświadomość.
Już trochę tak jest. Jakby tak nie było, to ani chwili byś się nie zawahała. Nawet byś z nim nie rozmawiała. Nie ma tłumaczenia. Rozumiesz?
Po czymś takim jest koniec. Nie wybacza się.

19 Ostatnio edytowany przez GIA_79 (2015-10-13 10:24:56)

Odp: chcę i nie potrafię odejść
bet napisał/a:

Anew wiej od niego. Choćbyś miała być sama, choćbyś miała płakać i miałoby ci być bardzo źle to i tak jest to lepsze dla ciebie niż wyniszczanie siebie powolne u jego boku.
Byłam z takim, mam z nim 4 dzieci. Uciekaj od niego, może jeszcze masz w sobie na tyle siły.
Wiem jak tacy potrafią kochać, jak on będzie ci wmawiał, że to jest coś wyjątkowego.
Wiem też, jak taki człowiek potrafi być czarujący. Musi być coś dla przeciwwagi. Nie zwracaj na to uwagi.
W nim jest agresja. Będzie ci utrudniał odejście.
Nie daj się. Cokolwiek cię w życiu spotka będzie lepsze od życia z nim. Nie patrz na uczucie, na miłość.
Przykro mi Anew. Rozumiem, że nie chcesz. Musisz. Musisz ratować siebie. Im dłużej z nim będziesz tym trudniej będzie ci się z tego wyrwać i dłużej będziesz z tego wychodzić. Szkoda dla twoje psychiki będzie niewyobrażalna. Uwierzysz mu, że jesteś do niczego, że to była twoja wina, że nikt cię nie zechce, że jesteś gorsza itd... To wryje się w twoją podświadomość.
Już trochę tak jest. Jakby tak nie było, to ani chwili byś się nie zawahała. Nawet byś z nim nie rozmawiała. Nie ma tłumaczenia. Rozumiesz?
Po czymś takim jest koniec. Nie wybacza się.

Anew podpisuje się pod tym co napisała bet. I jeszcze jedno - minimalizuj kontakt z nim, rób wszystko aby się uwolnić. Wpuścisz go raz jeszcze, sytuacja się powtórzy..
Dbaj o siebie Anew - to że tutaj napisałaś to pierwszy krok smile

20

Odp: chcę i nie potrafię odejść

Właśnie on potrafi być bardzo czarujący. Wszyscy, którzy nas znali dziwili się co się stało. Nawet jego rodzina była zaskoczona chociaż o tym ze potrafi być agresywny wiedzieli, sami byli świadkami raz bardzo gwałtownej kłótni i nic nie zrobili. Chciałabym żeby to wszystko okazało się nieprawdą, przecież on nigdy nie mógł się ode mnie odkleic, nawet na chwilę, gdy wyjeżdżał parę razy dziennie dzwonił steskniony. To wszystko nie pozwala uwierzyć w to co się stało sad

21

Odp: chcę i nie potrafię odejść

Bardzo chcesz z nim być? Bądź.
Bardzo chcesz zaprzeczać rzeczywistości? Zrób to. Uznaj, że nie zostałaś pobita. Uznaj, że kocha Cię bezgranicznie. Uznaj, że wasz związek jest idealnym.
Przecież to Twoje życie. Ty będziesz z nim była i żyła.

Po raz trzeci w ciągu dwóch dni wklejam poniższy tekst. Przeczytaj go uważnie, jeśli chcesz podjąć rozsądną decyzję. W innym przypadku zignoruj.

Zespół Stowarzyszenia "Niebieska Linia" napisał/a:

Cykle Przemocy

Amerykańska psycholog Leonora E. Walker badając kobiety doznające przemocy w rodzinie opisała pewne cyklicznie pojawiające się w ich związkach zdarzenia. Na cykl przemocy składają się trzy następujące po sobie fazy:
1. Faza narastania napięcia
2. Faza ostrej przemocy
3. Faza miodowego miesiąca

1. Faza narastania napięcia
Tę pierwszą fazę cyklu przemocy charakteryzuje pojawienie się co raz więcej sytuacji konfliktowych oraz wyczuwalny wzrost napięcia w związku. Partner staje się drażliwy, każdy drobiazg wyprowadza go z równowagi, jest ciągle spięty i poirytowany, swoje emocje wyładowuje na partnerce: może ja poniżać, krytykować. Sprawia wrażenie, jakby nie panował nad swoim gniewem. Każdy szczegół jest dobrym pretekstem do wszczęcia konfliktu i awantury. W tej fazie partner może więcej pić alkoholu, przyjmować narkotyki lub inne substancje odurzające.

Przykład: "Dlaczego te gazety leżą tu na stole" Ile razy mam Ci powtarzać, że nie tu jest ich miejsce! Ale ty oczywiście jest taka głupia, że nawet takiej prostej rzeczy nie potrafisz dobrze zrobić!! No tak, ale czego więcej się można spodziewać po takiej jak ty. Sprzątaj to natychmiast, bo jak nie to popamiętasz lepiej mnie nie denerwuj.

Reakcją partnerki najczęściej jest to, że za wszelką cenę stara się jakoś opanować sytuację. Zaczyna przepraszać partnera za swoje zachowanie, uspokajać go, wywiązywać się z wielką starannością ze swoich obowiązków i zachcianek partnera. Zaczyna jakoś usprawiedliwić swoje zachowania. Ciągle zastanawia się co jeszcze może zrobić aby tylko nie doszło do wybuchy agresji , skrzywdzenie jej i dzieci. Tłumaczy sobie powody, przez które partner jest taki nerwowy, poirytowany czynnikami zewnętrznymi: miał generalnie zły dzień, to przez alkohol, miał ciężki dzień w pracy.

Przykład:" Dobrze, ale proszę Cię uspokój się już, nie krzycz. Co sobie o nas sąsiedzi pomyślą" A te gazety to ja już sprzątam! Masz rację, one nie powinny tu leżeć zagracają nam tylko stół. Ale wiesz nie miałam czasu ich posprzątać bo zajęłam się obiadem. Zobacz już ich nie ma! Przepraszam Cię, postaram się żeby na drugi raz nie kłaść ich w tym miejscu! A teraz na zgodę zrobię ci coś pysznego na obiad, to co najbardziej lubisz, ale nie gniewaj się już na mnie!

Zdarza się, że u niektórych kobiet w tej fazie pojawia się wiele dolegliwości psychosomatycznych (brak wyjaśnienia fizycznej przyczyny dolegliwości, w których tłem przypadłości są problemy psychologiczne) takich jak ból żołądka, głowy, bezsenność, zaburzenia w rytmie oddychania, ból w klatce piersiowej, utrata apetytu. Inne stają się apatyczne, przygnębione lub odwrotnie bardzo nerwowe, spięte, niespokojne. Jest to wynik narastania napięcia , które po pewnym czasie staje się nie do zniesienia.

Czasem zdarza się, że kobiety wywołują same w pewnym momencie kłótnie po to , żeby "mieć to wszystko już za sobą".

UWAGA!
Osoba doznająca przemocy w rodzinie nie ponosi odpowiedzialności za to, że partner stosuje przemoc. Odpowiedzialność za swoje zachowanie ponosi jedynie osoba, która się go dopuszcza. Często jest tak, że mimo wielu różnym staraniom osoba stosująca przemoc nie jest w pełni zadowolona z tego, co robi partnerka. Kobieta która stara się za wszelką cenę odgadnąć myśli i zachcianki partnera traci wiele czasu i energii wewnętrznej , jej potrzeby przestają się liczyć.

2. Faza ostrej przemocy
W tej fazie napięcie, które narastało w partnerze znajduje upust. Zachowanie jego staje się bardzo nieprzewidywalne, gwałtowne, często wpada w szał. Wybuchy gniewu mogą wywołać małe drobiazgi np. pozostawienie jakiejś rzeczy w danym miejscu, opóźnienie posiłku. Dochodzi do eksplozji zachowań agresywnych, które mogą objawiać się biciem pięściami, przedmiotami (książka, garnek, kabel itp.), kopaniem, grożenie bronią, duszeniem. Można zaobserwować również silne natężenie agresji słownej.

Kobieta ponownie stara się zrobić wszystko, żeby uspokoić partnera i ochronić siebie. Jednak bez względu na to, co robi: przeprasza, stara się uspokoić partnera, jest miła ,uprzejma czy tez biernie się poddaje stosowanej przemocy, nie przynosi to oczekiwanego efektu. Jego złość, frustracja narastają co raz bardziej.

Po zakończeniu wybuchu przemocy partnerka często jest w szoku. Odczuwa wstyd i przerażenie, jak również złość i bezradność, jest oszołomiona.

Skutki użytej przemocy mogą być różne, te fizyczne to m.in. podbite oko, siniaki i otarcia, wybity ząb, połamane kości, obrażenia wewnętrzne, poronienie, a nawet śmierć. Od strony psychologicznej następstwem doznawania przemocy może być apatia, depresja, a nawet samobójstwo.

UWAGA!
To osoba, która stosuje przemoc jest odpowiedzialna za swoje zachowanie. Nic nie usprawiedliwia stosowania przemocy!

3. Faza miodowego miesiąca
W momencie, kiedy sprawca wyładował już swoje emocje i wie, że przekroczył różne granice, zmienia się w zupełnie inną osobę. Zaczyna przepraszać partnerkę za to co zrobił, szczerze żałuje swojego zachowania, obiecuję że TO już nigdy się nie powtórzy, że nie wie zupełnie co się z nim stało, starając się znaleźć zewnętrzne wytłumaczenia dla swojego zachowania.

W tej fazie sprawca tej przemocy zaczyna okazywać skruchę, ciepło i miłość. Przynosi kwiaty, prezenty, zachowuje się tak, jakby przemoc nigdy nie miała miejsca. Dba o ofiarę, spędza z nią czas i utrzymuje satysfakcjonujące kontakty seksualne , itp. Patrząc z zewnątrz na takie osoby można odnieść wrażenie, że są szczęśliwą, świeżo zakochaną parą.

Dzięki takiemu zachowaniu partnera kobieta zaczyna wierzyć, że jednak jej ukochany się zmienił i naprawdę niedawny akt przemocy był tylko incydentem. Spełniają się jej marzenia o cudownej miłości, odczuwa bliskość i zespolenie z partnerem. Życie we dwoje jest znowu piękne i pełne nadziei. Widzi go takiego jakiego chce go widzieć, w końcu on jest nie tylko "agresorem, lecz nieraz udowodnił, że potrafi być miły i dobry.

Jeśli wcześniej kobieta weszła na drogę prawną (złożenie zawiadomienia o popełnieniu przestępstwa, sprawa rozwodowa itp.) w tej fazie może się wycofać z tych działań, wierząc, że sytuacja wróciła do normy i przemoc już nie powróci.

UWAGA!
Faza miodowego miesiąca jednak mija i niebawem zatacza się krąg i znowu pojawia się faza narastania napięcia.

Ta faza cyklu przemocy ma niezwykle silny wpływ na pozostawanie osoby jej doznającej w krzywdzącym związku. To tutaj powstają złudne nadzieje, że sprawca zmieni się. Łatwo pod wpływem tego co dzieje się w tej fazie, zapomnieć o koszmarze pozostałych dwóch etapów.

Prawdziwym zagrożeniem jakie niesie ze sobą ta faza jest fakt, że przemoc w następnym cyklu jest jeszcze gwałtowniejsza.

Cykle takie mogą trwać przez wiele lat, przy czym zwykle skracają się fazy "miodowego miesiąca", wydłużają i bardziej dramatycznie przebiegają fazy narastania napięcia i gwałtownej przemocy. To co kiedyś było w fazie "miodowego miesiąca" przyjemności przekształca się w unikanie przykrości , bólu i cierpienia. Po pewnym czasie faza miodowego miesiąca zanika całkowicie i pozostają tylko dwie fazy.

22

Odp: chcę i nie potrafię odejść

Anew nie bierz w ogóle pod uwagę możliwości aby z nim zostać. Będzie gorzej. Znam to. Jak ja strasznie chciałam wyprzeć pewne rzeczy z pamięci. Ok. 3 miesiące po ślubie złapał mnie za rękę i zaczął ją wykręcać. Szybko się opamiętał. Ale ja to pamiętam. Pamietam dokładnie gdzie to było. Mimo, że z tym żyłam 20 lat. Chciałam wymazać z pamięci. Wytłumaczyłam go sobie. Nie wracałam do tego. To powinien być ostatni raz.
Bardzo żałuję, że nie odeszłam. Nie umiem sobie tego wybaczyć.
Teraz po latach wiem jedno. Najmniejszy incydent kiedy włącza nam się światło ostrzegawcze powinien być ostatnim.
Oni wszyscy najpierw noszą na rękach. Pomiędzy zdarzeniami również są "inni". Mogą ci go nawet zazdrościć. Jaki on jest w tobie zakochany. Szukać winy w tobie, przecież on ją tak kochał itd...
Nosi cię na rękach po to, aby cię potem zrzucić z hukiem na ziemię. A ty nie wiesz co się dzieje, co źle zrobiłaś.
Przecież to ty musiałaś się zmienić, że on teraz inaczej cię traktuje.

Anew to nie ty się zmieniłaś. To on bada na ile może się posunąć.
I uwierz mi, po tym jest jedna droga: zatrzaskuje się drzwi. Odchodzi i powrotu nie ma.

Prawie 10 lat temu miała miejsce akcja. Połamał mi chyba żebra. Wezwałam policję. Nic więcej nie zrobiłam. Broniłam się. Nie miałam w sumie szans. Myślałam , że nie przeżyję. Walczyłam z całych sił. szans. Bitwa potem była już o telefon, żebym nie mogła wezwać pomocy.  Udało mi się wezwać policję. Cóż on potem nie wyprawiał.
Poszedł nawet do psychologa. Oczywiście po tych rozmowach z psychologiem zrozumiał jak bardzo mnie kocha i jak nie chce starcić. Nawet na jakiś czas ograniczył picie, bo taki postawiłam warunek.
Myślałam wtedy o jednym. Czy będzie tak jak piszą wszędzie. Zrobił to raz, zrobi i drugi.
Nie chciałam w to wierzyć. Bardzo chciałam wierzyć w to, że on się zmieni. Obwiniałam też siebie, że może mogłam inaczej zareagować, ze może to też moja wina. Bardzo się myliłam.
Zdarzało się, że niby przypadkiem popchnął mnie w przejściu. Stałam mu na drodze, był zdenerwowany. Moja wina. Jak on ze mną wytrzymuje. Beznadzieja jestem. Zła gospodyni. Szukał czegoś, spieszył się.
Wiedziałam, że to jest złe. I wciąż w pamięci miałam nasz początek, tą wielką miłość.

Potem było jeszcze gorzej. Nie uwolniłam się jeszcze od niego i nie wiem czy kiedyś mi się to uda. Mam z nim dzieci.
Wywinął się już wiele razy z oskarżeń. I co najgorsze, jedno z dzieci idzie w jego ślady...

Ratuj się Anew. Nigdy nie wybaczaj. Nigdy nie pozwól  na powrót. Choćbyś nie wiem jak go kochała i on ciebie.
To nigdy nie kończy się dobrze. Też bardzo chciałam wierzyć, że u nas tak nie będzie.
Czasu nie wrócę, ale jeśli pomogę chociaż jednej osobie uniknąć "piekła na ziemi" to będę się cieszyć. 
Ostrzegano mnie. Wiedziałam, że on ludzi nie szanuje. Potrafił być dla mnie cudowny. Ale teraz wiem, że nie można ulec. Nie można słuchać jak nam się wydaje serca, nie można słuchać jego. Trzeba to zakończyć. Innego wyjścia po prostu nie ma.
Proszę cię: odejdź od niego. Nie pozwól mu wrócić.
Nie raz będziesz wspominać to co było między wami dobre, będziesz się zastanawiać czy dobrze zrobiłaś, będzie ci brakowało tej niby "wielkiej " miłości.
Pamiętaj to co się wydarzyło zdarzyło się na prawdę. Nie wolno ci tego zbagatelizować.  Możesz przez niego bardzo cierpieć. Dużo bardziej niż w tej chwili i bardziej niż możesz to sobie wyobrazić.
Ratuj to co zostało w tobie zdrowego.
Są terapie dla ofiar przemocy. Nie wiem, ale może powinnaś się zastanowić czy z takiej pomocy nie skorzystać. To nie jest tak, że on zrobił to tylko raz. Ale zrobił.

23

Odp: chcę i nie potrafię odejść

Dziękuję Bet za zrozumienie i że dzielisz się ze mną swoimi doświadczeniami. Od jakiegoś czasu poszukuję, czytam historie i staram się sama siebie przekonać, że decyzja o odejściu jest słuszna. Jednak tak ciężko ją podjąć. To wszystko co było, te wszystkie piękne wspomnienia trzymają się w głowie i nie chcą puścić. Często łapię się na tym, że nie pamiętam tego co złe, tylko to co dobre. Wtedy staram się przypomnieć sobie to całe zło, żeby móc odejść a i tak nie umiem. W jednej chwili jestem pewna, wiem, że tak będzie lepiej, a za chwilę całą tą siłę tracę. Nie potrafię tego zrozumieć i wiem, że silna kobieta nie zastanawiałaby się na moim miejscu.

Wielokropek przeczytałam to co wkleiłaś i niestety część rzeczy się zgadza. Pewnie im dłużej ten związek by trwał pokrywałoby się więcej rzeczy. I wiem, że słusznie piszesz, szukam właśnie siły żeby tak to zakończyć. Gdyby tylko uczucia nie wchodziły w grę, byłoby z pewnością dużo łatwiej.

Wiele razy mu powiedziałam, że odchodzę. Wtedy on pisze, przeprasza, zmienia się, w sumie cały ostatni czas jest jakby spokojniejszy, kochany ale rozumiem, i staram się przekonać, że jest to tylko właśnie ta faza miodowego miesiąca...

Czy to nie dziwne, że bardziej boli mnie ta "zdrada" niż ta krzywda fizyczna? zdrada napisałam w cudzysłowie, bo wtedy teoretycznie był okres kiedy od niego odeszłam

24 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2015-10-13 16:52:48)

Odp: chcę i nie potrafię odejść

Chcesz odejść i potrzebujesz siły do tego? Ok. Napiszę, co może to odejście ułatwić.
Czytaj sobie trzy razy dziennie post, którym rozpoczęłaś swój wątek.
Gdy tylko zaczniesz wspominać, jak to cudownie z nim było, przeczytaj pierwszy post niezależnie od tego, ile razy w tym dniu go przeczytałaś.
Dla ułatwienia sobie sprawy, przepisz treść posta na kartkę i powieś w widocznym, łatwo dostępnym miejscu domu.

Jesteś silną kobietą, tylko całą swą siłę zużywasz na to, by uniknąć konfrontacji z przeżywanymi uczuciami.


Edycja:
Wiele razy powiedziałaś mu, że odchodzisz a on przekonywał Cię, że to zły pomysł? Bo nie tylko wypowiadane przez Ciebie słowa są ważne. Ważna, jeśli nie ważniejsza od słów, jest melodia. Przecież Ty całą sobą prosisz "przekonaj mnie, bym została".

25

Odp: chcę i nie potrafię odejść

Nie jesteś stanowcza, on widzi, że może Tobą manipulowć, że w końcu mu ulegniesz. Nie daj mu tej satysfakcji. Po tym jak Cię pobił trzeba było zrobić kipisz na całą rodzinę i pół osiedla, jemu kazać spi*** ć, krótko i konkretnie, uciąć z nim kontakt. Wywalić ze swojego życia. Ty bardzo, bardzo go kochasz bo zdrada boli Cię bardziej niż razy i to jest problem. Na prawdę on jest taki cudowny, na prawdę? Niech pije, bije, zdradza, wyzywa ale niech będzie on i tylko on, bo przecież Ty taka beznadziejna ale grunt, że jest on? Daj spokój, dziewczyno...

26

Odp: chcę i nie potrafię odejść

Wielokropek,

za duzo razy tego  nie wklejaj,  bo ci przemocowcy to przeczytaja i beda wiedziec jak sie maja zachowywac...
I beda wiedziec, ze my to wiemy...
smile i smile

27

Odp: chcę i nie potrafię odejść
verdad napisał/a:

Wielokropek,

za duzo razy tego  nie wklejaj,  bo ci przemocowcy to przeczytaja i beda wiedziec jak sie maja zachowywac...
I beda wiedziec, ze my to wiemy...
smile i smile

Myślisz, że któryś z nich zrozumie, że to o nim, że przyzna się, że jest przemocowcem?:)

28

Odp: chcę i nie potrafię odejść

Anew tak jest. Niby nie pamięta się tych złych rzeczy. Wypieramy je mocno. Tak jakby to się nigdy nie wydarzyło.
Jesteśmy przekonane, że to jest miłość.
Staram się o tym nie myśleć czy kochałam i jak kochałam czy ewentualnie co czuję teraz. Wiem jedno. To nie ma znaczenia.
Nie wolno słuchać głosu serca. Ono może nas oszukiwać. Musisz kierować się tylko rozsądkiem. Odrzuć uczucia. To pułapka. Mogło być wspaniale, ale nie będzie. On to spieprzył i nie ma odwrotu. Z nim dobrze nie będzie.
Wiem jak oni potrafią płakać, jak się wzruszać. Jak się rozpływasz, mięknie ci serce. Ale potem cię poniży. Zrobi to. On nie umie inaczej. Nie zapanuje nad tym.
To wydaje się nam nierealne. Ale niestety zawsze się ten scenariusz sprawdza.

Anew masz siłę tylko w nią nie wierzysz. On cię w tym utwierdza.
Musisz decyzję o rozstaniu podjąć w sobie. Ona jest strasznie trudna. Nie raz będzie cię kusić aby zmienić zdanie. Nie rób tego. Pamiętaj że to jest bez szans. Choćbyśmy nie wiem jak zaklinali rzeczywistość ta przemoc znowu wróci. Ujawni się. Nie będzie lepiej. Bądź twarda, nieugięta. Jesteś z nim dopiero 4 lata. Każdy dzień choćby nie wiem jak słodki jest trucizną.
Mój mąż jest uroczym człowiekiem. Inteligenty, zaradny. Człowiek sukcesu. Tylko czasem coś jakby w niego wstępowało.
Pamiętaj, że choćbyś nie wiem co zrobiła to on nie miał prawa tak cię potraktować.
Nie możesz tego wybaczyć. Nie ma znaczenia to co było dobre. Uderzył cię. Odejdź od niego. Zdrada jest chyba tylko po to, aby utwierdzić cię w słuszności decyzji.

29

Odp: chcę i nie potrafię odejść

to mój partner i Twój mąż to rzeczywiście bardzo podobne osoby. Tylko ten "mój" nie jest za bardzo zaradny życiowo, bo nie starcza mu cierpliwości, najpierw żeby ukończyć studia, potem, żeby w dobrej pracy poczekać na podwyżkę. No i na związek ze mną przypadł ten jego najgorszy okres, gdzie prawie połowę czasu był bez pracy, co w jakiś sposób odbijało się na mnie. A ja wspierałam, utrzymywałam, nawet w początkach dawałam pieniądze bo tak niekorzystną umowę z szefem podpisał - ale praca ta była jego marzeniem, a nikt inny nie chciał pomóc. Łamię się, nie wiem dlaczego. Jako racjonalna osoba też powiedziałabym odejdź - przecież to co zrobił jest straszne. A jednak jak jest się w tym układzie, jak są uczucia, to przestaje być takie proste i wierzy się w tę jednorazowość wyskoków, które jak wiemy nie są jednorazowe. Jak bardzo chciałabym tego wszystkiego nie pamiętać i się od tego odciąć. A za chwilę znowu zadzwoni telefon/przyjdzie sms czemu mnie z nim nie ma, jak to mu źle samemu. Chciałabym mieć tyle siły żeby mieć to gdzieś...

30

Odp: chcę i nie potrafię odejść

Bet, bardzo dobrze napisane.Nic dodac nic ujac.
Oni sa chorzy, albo zaburzeni.Nie potrafia inaczej.Od takich ludzi uciekac jak najdalej.
Pozwolicie, ze troche zmienie temat ? Tak mi sie nasunelo, a nie chce zakladac nowego watku.
     Moja mlodsza kolezanka.Poszukala sobie takiego damskiego boksera.Moze nie az taki bokser, ale stosuje przemoc psychiczna i szturchance, po buzi tez zdarza mu sie nierzadko ja uderzyc,Kiedys sam sprowokowal jakas awanture.Ona chciala sie pogodzic, to kazal klękac przed soba.A on glupia klękala.Ponizal, upokarzal, zdradzal.
A ona ciagle z nim jest.Prosilam, tlumaczylam.Do niej nie dociera.Dobrych chlopakow odtraca.Juz przestalam ja wspierac.Zreszta ona tego wsparcia nie chce.
Widac, ze lubi byc  tak traktowana.Tak jakby karmila sie ta jego przemoca.Z dobrym czlowiekiem bylaby nieszczesliwa.

31

Odp: chcę i nie potrafię odejść

Wierzysz w to, w co chcesz wierzyć.
Wierzysz nawet wtedy, gdy Twój rozum mówi "stop".
By poczuć się lepiej, by zagłuszyć ów głos rozsądku, dokonujesz uogolnień ("... to przestaje być takie proste i wierzy się w tę jednorazowość wyskoków, które jak wiemy nie są jednorazowe. ...").

Chciałabyś mieć tyle siły? Masz ją. Napisałam na co ją zużywasz.

Chcesz się odciąć od jego telefonów?
To proste. Albo zmieniasz numer telefonu, albo połączeń od niego nie odbierasz (podobnie jak sms-ów i innych wiadomości), albo jego numer wpisujesz na tzw. czarną listę. To proste do zrobienia, trzeba tylko chcieć. Rzecz w tym, że nie chcesz.

32

Odp: chcę i nie potrafię odejść

Anew znam doskonale te uczucia. Nie musisz nawet o tym pisać. Wiem jak jest i rozumiem cię.
Spróbuj cały czas tłuc sobie do głowy, że on cię uderzył. Cały czas przywoływać to w pamięci. Kiedy będzie cię bajerował to przypomnij sobie jak się czułaś jak on to zrobił, jak to było. Nie słuchaj go. Z czasem zmienisz swoje myślenie.
Nikt nie ma prawa cię uderzyć czy znieważyć. To jest dopiero początek.
Jeśli czujesz, że możesz sobie z tym sama nie poradzić to szukaj pomocy. Praca z terapeutą. Warto. Myśl o sobie.
Będziesz jeszcze szczęśliwa z kimś kto będzie cię kochał. Spróbuj to sobie wyobrazić i uwierz w to.

33

Odp: chcę i nie potrafię odejść

Anew, popieram dziewczyny...
on się nie zmieni - a raczej tak, ale na gorsze...
potem jeszcze zacznie Cię zdradzać (już pokazał co potrafi), pić (już zaczyna popijać)...
skąd wiesz, czy nie będzie bił też dzieci?
a Ciebie może kiedyś (tak jak Bet jej facet) skatuje... bo po pijaku nad sobą nie zapanuje...

chcesz mieć kogoś takiego za najbliższą osobę przez kolejnych kilkadziesiąt lat?

A czy pisząc o 12 uderzeniach miałaś na myśli, że pobił Cię raz czy 12 razy?

34

Odp: chcę i nie potrafię odejść

Zorija smile
A powiedz...czy to ma jakieś znaczenie?Czy był w szale... i z dzika przyjemnością jednorazowo tłukł jak w worek bokserski?Czy jakby robił to,za każde "przewinienie",bądź chęć wywalenia własnych frustracji?
To i tak skreśla go jako faceta.Jest zwykły zerem...nie oszukujmy się.

35 Ostatnio edytowany przez anew (2015-10-13 21:23:42)

Odp: chcę i nie potrafię odejść

To był jeden raz. Ale strasznie się wtedy bałam, więc nie wiem dokładnie ile razy mnie uderzył. Zadzwoniłam do brata po pomoc, utopił mi telefon w toalecie, a potem we mnie nim rzucił. Wyrwał mnóstwo włosów z głowy, krzyczał ze pójdzie siedzieć, ale mnie za*****bie. Zbił lustro i parę donic z kwiatami. Krzyczałam z prośbą o pomoc, sąsiadka zadzwoniła po policję. Jak oczekiwaliśmy na przyjazd (udało mi się uciec z mieszkania) wychodził i przepraszał. Potem zamknął się w mieszkaniu i poszedł spać. Weszłam z policją i oni go zabrali. Straszne, ale połowy rzeczy nie pamiętam. Jak napisałam przypomniałam sobie to piekło

36

Odp: chcę i nie potrafię odejść
anew napisał/a:

To był jeden raz. Ale strasznie się wtedy bałam, więc nie wiem dokładnie ile razy mnie uderzył. Zadzwoniłam do brata po pomoc, utopił mi telefon w toalecie, a potem we mnie nim rzucił. Wyrwał mnóstwo włosów z głowy, krzyczał ze pójdzie siedzieć, ale mnie za*****bie. Zbił lustro i parę donic z kwiatami. Krzyczałam z prośbą o pomoc, sąsiadka zadzwoniła po policję. Jak oczekiwaliśmy na przyjazd (udało mi się uciec z mieszkania) wychodził i przepraszał. Potem zamknął się w mieszkaniu i poszedł spać. Weszłam z policją i oni go zabrali. Straszne, ale połowy rzeczy nie pamiętam. Jak napisałam przypomniałam sobie to piekło

Zwiewaj od niego jak najdalej.

37

Odp: chcę i nie potrafię odejść

No pewnie Majka, że bez znaczenia... nawet jeden raz to już o jeden za dużo...

pytałam o to tylko tak ze zwykłej ciekawości, bo.... qurcze... 12 razy??

to albo ją skatował jednorazowo...
albo powtarzał to cholernie często...

38

Odp: chcę i nie potrafię odejść
anew napisał/a:

To był jeden raz. Ale strasznie się wtedy bałam, więc nie wiem dokładnie ile razy mnie uderzył. Zadzwoniłam do brata po pomoc, utopił mi telefon w toalecie, a potem we mnie nim rzucił. Wyrwał mnóstwo włosów z głowy, krzyczał ze pójdzie siedzieć, ale mnie za*****bie. Zbił lustro i parę donic z kwiatami. Krzyczałam z prośbą o pomoc, sąsiadka zadzwoniła po policję. Jak oczekiwaliśmy na przyjazd (udało mi się uciec z mieszkania) wychodził i przepraszał. Potem zamknął się w mieszkaniu i poszedł spać. Weszłam z policją i oni go zabrali. Straszne, ale połowy rzeczy nie pamiętam. Jak napisałam przypomniałam sobie to piekło

oż qurcze...
nie zastanawiaj się... uciekaj...
to psychol

39

Odp: chcę i nie potrafię odejść

On wcześniej też był w długim związku chyba 6 - cio letnim. Myślicie, że powód rozstania był ten sam? Jak to zrobił mówił, że.nigdy wcześniej nie uderzył kobiety. Ostatnio powtórzył to i dodał w każdym razie nie tak...

40

Odp: chcę i nie potrafię odejść

Dziewczyno!
Po co Ci takie "rozkminki"...może ją tłukł,a może nie....czy to coś zmienia?Zlał Cię,potraktował jak śmiecia,najbliższą rzekomo osobę.Teraz wyobraź sobie,że masz z nim dziecko,dzieci...dostaniesz za byle co...za przysłowiowa słoną zupę.Uciekaj od niego.Nic go nie usprawiedliwia.

41

Odp: chcę i nie potrafię odejść

Anew... nawet jak się będzie baaaaardzo starał...
to przyjdzie kiedyś taki dzień, że zrobi to kolejny raz....

za rok, dwa, pięć lat...
chcesz tyle czasu zmarnować?
będziesz wtedy o te lata starsza... może z dziećmi... chcesz tak?

jak myślisz, dlaczego mówi się, że jak mężczyzna uderzy kobietę, to nie ma mowy o wybaczeniu? właśnie dlatego - że takie rzeczy się powtarzają...

Odp: chcę i nie potrafię odejść

Anew..nie gniewaj się...ale wiesz..może jak z nim zostaniesz..urodzisz mu dzieci i zobaczysz jak je przestawia i gnębi, coś do Ciebie dotrze..
Wszyscy próbują Ci to uświadomić...a Ty żyjesz jego problemami i porażkami zamiast zacząć budować siebie.
Nie wiem jak Tobą potrząsnąć żebyś chciała nie chcieć..może przeczytaj cały temat powoli...od początku...i wszystkie posty...zobacz ile osób...i jak piszą...

43

Odp: chcę i nie potrafię odejść

No tak, czyli to coś jest w tobie takiego, że wyzwoliło jego agresję.
Nie słuchaj tych bredni popaprańca. On żyje w swoim świecie. Nie ma usprawiedliwienia i nie ma wybaczenia.
Następny raz będzie i będzie gorzej. Tyle tylko, że możesz niefortunnie upaść i albo zostać kaleką albo pożegnać się z życiem. I na durne tłumaczenia i jego zastanawianie się jak to się stało będzie dla ciebie za późno.
Mnie brakowało parę milimetrów do śmierci. I wiesz co zrobiłam. Pozwoliłam sobą dalej pomiatać. Byłam gotowa wybaczyć. Jakby to co się wydarzyło było zwykłą sprzeczką.

Anew ciesz się, że przeżyłaś i nigdy więcej nie narażaj swojego życia. On nie jest wart ani jednaj łzy, on nie jest wart ani jednej sekundy twojego życia, ani jednego spojrzenia.

44

Odp: chcę i nie potrafię odejść

To ja "sypnę" przykładem mojej serdecznej przyjaciółki.
Poznała faceta po "przejściach" rozwodnika z dwójką dzieci.Pracowity,zaradny,kulturalny,elokwentny...no bomba facet.Dla niej czuły i kochający...do pierwszego razu.Wszyscy z boku widzieli jaki on jest...potrafił,wybuchnąć,strzelić przysłowiowego focha w towarzystwie.Choć dla innych zawsze był "miły"...
Nie żaden alkoholik czy narkoman...zwykły facet jakich wielu.
Moja przyjaciółka chodziła z podbitymi oczami,złamanym nosem,pogruchotanymi żebrami,wyłamanymi palcami u rąk.Ale kochała...i to miało się zmienić po ślubie,którego KAŻDY jej odradzał.
Tak więc, zaraz po ślubie zmieniło się i owszem...na gorsze,teraz mógł robić to niejako "legalnie"...wszak żona to własność.
Tłukł ją niemiłosiernie...za wszystko,za brudną podłogę,za to że nie kupiła ciastek, które on lubi...dosłownie,każdy powód był dobry.
Ale to miało się zmienić...postanowili mieć dziecko i pan M.obiecał,że już nigdy ręki na nią nie podniesie?
O naiwności...
Tłukł ją nawet jak była w ciąży.
Potem oczywiście i to miało się zmienić...obiecał poprawę.Moja przyjaciółka urodziła zdrowego syna...i nawet jak trzymała go w ramionach,nie powstrzymywało to pana M.do wymierzania jej ciosów.
Żyła z nim 13 lat.Odważyła się i odeszła...a w zasadzie,pomogli jej w tym przyjaciele,znajomi oraz widmo odebrania dziecka z "patologicznej" rodziny.
Czy masz jakieś pytania jeszcze?
Czy chciałabyś wiedzieć jak zachowuje się trzy,czterolatek w przedszkolu...jakie ma problemy i "blizny" psychiczne wywołane takimi traumatycznymi zdarzeniami?

45

Odp: chcę i nie potrafię odejść

Ale ona go kocha, nie używa w tej chwili mózgu, on ją zdradził i to jest problem a nie,że ją stłukł. Tam jest ogromna miłość i w imię tej miłości właśnie ona mu wszystko wybaczy:(

46

Odp: chcę i nie potrafię odejść
Nigdy napisał/a:

Ale ona go kocha, nie używa w tej chwili mózgu, on ją zdradził i to jest problem a nie,że ją stłukł. Tam jest ogromna miłość i w imię tej miłości właśnie ona mu wszystko wybaczy:(

Prawda.

47

Odp: chcę i nie potrafię odejść

Macie rację z tym poniżeniem i ze będzie coraz gorzej. Od soboty robię wszystko żeby go unikać. Ale jutro mieliśmy iść razem do lekarza, po wyniki (poważna sprawa) ale on nie może bo musi nadzorować prace na budowie ojca (ojciec ma urlop). I wiecie, to w połączeniu z waszymi słowami powoduje że ja chyba zaczynam rozumieć. Chcę być z kimś kto będzie mnie wspierał w trudnych chwilach a nie zajmował się wszystkim dookoła. Ciężki czas przede mną muszę dać radę.

48

Odp: chcę i nie potrafię odejść

Anew choćby in nie wiem jak wspaniale potrafił cię wspierać w trudnych chwilach to nie wybacza się przemocy. Nie możesz mu wybaczyć, tego, że podniósł na ciebie rękę.
Udzieliłam się w twoim wątku, wróciły wspomnienia. Nie mogłam zasnąć, spać w nocy. Wróciło uczucie lęku. Chroń się przed tym.
Unikaj bandyty. Bandyta nie jest ci potrzebny ani do życia ani do wsparcia.

49

Odp: chcę i nie potrafię odejść
majkaszpilka napisał/a:

To ja "sypnę" przykładem mojej serdecznej przyjaciółki.
Poznała faceta po "przejściach" rozwodnika z dwójką dzieci.Pracowity,zaradny,kulturalny,elokwentny...no bomba facet.Dla niej czuły i kochający...do pierwszego razu.Wszyscy z boku widzieli jaki on jest...potrafił,wybuchnąć,strzelić przysłowiowego focha w towarzystwie.Choć dla innych zawsze był "miły"...
Nie żaden alkoholik czy narkoman...zwykły facet jakich wielu.
Moja przyjaciółka chodziła z podbitymi oczami,złamanym nosem,pogruchotanymi żebrami,wyłamanymi palcami u rąk.Ale kochała...i to miało się zmienić po ślubie,którego KAŻDY jej odradzał.
Tak więc, zaraz po ślubie zmieniło się i owszem...na gorsze,teraz mógł robić to niejako "legalnie"...wszak żona to własność.
Tłukł ją niemiłosiernie...za wszystko,za brudną podłogę,za to że nie kupiła ciastek, które on lubi...dosłownie,każdy powód był dobry.
Ale to miało się zmienić...postanowili mieć dziecko i pan M.obiecał,że już nigdy ręki na nią nie podniesie?
O naiwności...
Tłukł ją nawet jak była w ciąży.
Potem oczywiście i to miało się zmienić...obiecał poprawę.Moja przyjaciółka urodziła zdrowego syna...i nawet jak trzymała go w ramionach,nie powstrzymywało to pana M.do wymierzania jej ciosów.
Żyła z nim 13 lat.Odważyła się i odeszła...a w zasadzie,pomogli jej w tym przyjaciele,znajomi oraz widmo odebrania dziecka z "patologicznej" rodziny.
Czy masz jakieś pytania jeszcze?
Czy chciałabyś wiedzieć jak zachowuje się trzy,czterolatek w przedszkolu...jakie ma problemy i "blizny" psychiczne wywołane takimi traumatycznymi zdarzeniami?

Chyba zmienię nick na ten "bomba facet" wink
Klasyczne "mordobicie",nic dodać,nic ująć.Przemawia do każdego,ale nie do kogoś kto jest otumaniony miłością (jak autorka),albo z tej miłości zgłupiał kompletnie (jak kolega Bolek z wątku wyżej/poniżej).Życzę anew,żeby się "odczadziła" jak najszybciej.

50

Odp: chcę i nie potrafię odejść

Dziewczyno, wiej! Nawet się nie zastanawiaj.
Kochaj go sobie, czemu nie, nikt nie broni. Ale nie usprawiedliwiaj.
Twoja miłość go NIE uleczy, on się pod jej wpływem NIE zmieni.
Przemocowiec, zdradzacz, z olewką.

Po co Ci taki ktoś??

51

Odp: chcę i nie potrafię odejść

Dlaczego kobiety tak sie pozwalaja traktowac ?
Z czego to wynika ?
Z moich obserwacji wynika, ze niekoniecznie jest to lek przed samotnoscia.
Ma do wyboru boksera i,nieroba i kulturalnego, zaradnego, a wybiera boksera.I liczy na to, ze sie zmieni.
Oswieccie mnie prosze.

52

Odp: chcę i nie potrafię odejść
verdad napisał/a:

Dlaczego kobiety tak sie pozwalaja traktowac ?
Z czego to wynika ?
Z moich obserwacji wynika, ze niekoniecznie jest to lek przed samotnoscia.
Ma do wyboru boksera i,nieroba i kulturalnego, zaradnego, a wybiera boksera.I liczy na to, ze sie zmieni.
Oswieccie mnie prosze.


"Miłość wszystko uleczy.."

53

Odp: chcę i nie potrafię odejść
verdad napisał/a:

Dlaczego kobiety tak sie pozwalaja traktowac ?
Z czego to wynika ?
Z moich obserwacji wynika, ze niekoniecznie jest to lek przed samotnoscia.
Ma do wyboru boksera i,nieroba i kulturalnego, zaradnego, a wybiera boksera.I liczy na to, ze sie zmieni.
Oswieccie mnie prosze.

Już "oświecam".Kobiety lgną do facetów,którzy zapewniają im emocje.Pozytywne,ale także (tutaj wypadek ekstremalny) negatywne,to raz."Ciepłe kluchy" kobieta odrzuca na wejściu.Dwa,kobieta uważa za swój życiowy plan "zmienić mężczyznę na lepsze",szuka faceta "z wadą",a o takich łatwo,i próbuje go "naprostować'.Trzy,są podstawy psychologiczne,które wyjaśniają dlaczego kobiety nie odchodzą od "przemocowców",wynika to z dzieciństwa,generalnie ma głębokie podłoże psychiczne (i tutaj myślę psycholog by dużo pomógł)

54

Odp: chcę i nie potrafię odejść

Ponieważ żyłam z bandytą to spróbuję odpowiedzieć na wasze pytania.
Postaram się w najbliższym czasie.

55

Odp: chcę i nie potrafię odejść

Jak go poznałam moja pierwsza myśl była uciekać. Widać słuszna. Nawet mi się nie podobał. Ale zostałam na randce. Rozmawiało się super. Następnego dnia już o 10 dzwonił żeby się umówić i był na prawdę romantyczny i czarujący. Jakieś sygnały się pojawiały, np jak stracił pracę przyjechał do mnie pijany autem. Potem z jakiegoś powodu chciałam odejść nie pamiętam jakiego, ale przyjaciółki wyjaśniły mi ze przesadzam i to nie jest powód. A potem zdarzały się coraz gorsze incydenty a ja coraz bardziej byłam zaangażowana.

56

Odp: chcę i nie potrafię odejść

Przecież to oczywiste, że musi być od czasu do czasu czarującym. To ta marchewka, na którą zgłodniała się łapiesz.

57

Odp: chcę i nie potrafię odejść
anew napisał/a:

Jak go poznałam moja pierwsza myśl była uciekać. Widać słuszna. Nawet mi się nie podobał. Ale zostałam na randce. Rozmawiało się super. Następnego dnia już o 10 dzwonił żeby się umówić i był na prawdę romantyczny i czarujący. Jakieś sygnały się pojawiały, np jak stracił pracę przyjechał do mnie pijany autem. Potem z jakiegoś powodu chciałam odejść nie pamiętam jakiego, ale przyjaciółki wyjaśniły mi ze przesadzam i to nie jest powód. A potem zdarzały się coraz gorsze incydenty a ja coraz bardziej byłam zaangażowana.

I jak tu nie wierzyć intuicji..

Odp: chcę i nie potrafię odejść

Żyłam z takim człowiekiem naście lat...mamy trójkę dzieci..
Anew nie popełniaj moich błędów...też tłumaczyłam..a prawda jest taka, jak napisał Bartas...silne emocje uzależniają...wszystko wydaje się takie wyjątkowe...prawdziwe
To iluzja, nie uczucie...

59

Odp: chcę i nie potrafię odejść

Wczoraj po ponad tygodniu niewidzenia się, powiedziałam (przez telefon) że boli mnie to wszystko co zrobił, że już nie mam siły nad tym myśleć. Obraził się, pisał sms. Zadzwonił znowu. Nie wiem po co odebrałam. Powiedział, że to ze się z kimś przespał to moja wina, bo mnie nie było, bo nie chciałam z nim znowu zamieszkać po tym co zrobił. Miało być lżej a muszę powstrzymać łzy. Dlaczego to tak boli...

60

Odp: chcę i nie potrafię odejść

Ale wcale ich nie powstrzymuj. Musi boleć. Ale będzie dobrze, zobaczysz. Uwolniłaś się... sama nawet nigdy nie będziesz wiedziała od kogo...
Dasz radę, głowa do góry smile

61

Odp: chcę i nie potrafię odejść

Ale czy tak jest dobrze?  skoro to tak boli to może nie powinno tak być? Czuję się strasznie i nie mam na to siły

62

Odp: chcę i nie potrafię odejść

Jeszcze ch...ostatni śmie Ci mówić,że to wszystko Twoja wina.Wyjątkowo perfidna persona.Uciekaj dziewczyno jak najdalej!

63

Odp: chcę i nie potrafię odejść

Dziewczyno odpuść tego faceta, nawet nie powinnaś odbierać od niego tel. Tacy się nigdy nie zmieniają !!! W mojej bliskiej rodzinie było podobnie i uwierz, źle się to skończyło, wręcz tragicznie ! Jeśli dalej będziesz na to pozwalać on Cię wykończy psychicznie. Nie pozwalaj mu na to wszystko, miej szacunek do siebie, wiem że to boli, ale czas leczy rany. Znajdziesz faceta który będzie Cię traktował z szacunkiem i miłością. Chcesz żyć w wiecznym strachu ? Niepewności o jutro ? Nie warto niszczyć sobie życie, pamiętaj masz tylko jedno. Dasz radę i zobaczysz że po czasie będziesz szczęśliwa smile. Głowa do góry smile.

64

Odp: chcę i nie potrafię odejść

Zrobiłam to przed chwilą. Odeszlam. Ale wcale nie czuję się lepiej. Gorzej. Mam poczucie ze wszystko się skończyło, że będzie źle. Ze nie dam sobie rady sama. Teraz znowu było dobrze, a ja to zakończyłam.

65

Odp: chcę i nie potrafię odejść

Dasz radę, dobrze zrobiłaś, teraz musisz być konsekwentna i nie utrzymywać z nim kontaktu. Będzie dobrze, daj sobie trochę czasu, zobaczysz co to znaczy spokojne życie i będzie Ci łatwiej. Powodzenia:-)

Posty [ 1 do 65 z 77 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » chcę i nie potrafię odejść

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024