Proszę pomóżcie... - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Proszę pomóżcie...

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 35 ]

Temat: Proszę pomóżcie...

Mam 35 lat, osiem lat starszego męża, dwoje dzieci... Jesteśmy 7 lat po ślubie. 3 tygodnie temu odkryłam, że mąż ma "romans" z koleżanką z pracy. Sprawdziłam billingi, przez 2 miesiące smsował z nią. Ponoć z nią nie spał. Gdy to odkryłam, powiedział, że chciał to zakończyć, że dobrze się stało, że to wyszło na jaw, że kocha tylko mnie, że to było "zauroczenie", że nie wie czemu, że zbłądził, żąłuje, że może kryzys wieku średniego, że miał ostatnio mało uwagi z mojej strony (co jest prawdą, gdyż od kilku miesięcy rozkręcałam swoją firmę i byłam faktycznie "nieobecna"). Ale do rzeczy. Wybaczyłam mu to co się wydarzyło, następnego dnia był cudowny seks, z małym ale... Mąż zaczął mieć problem z utrzymaniem podniecenia, z osiągnięciem orgazmu. Coś, co kiedyś przychodziło mu bez trudu, teraz wymaga bardzo dużo czasu. Po dwóch tygodniach regularnego seksu, za każdym razem z tym samym problemem- postanowiłam wczoraj z nim porozmawiać. Zapytałam co się dzieje, że widzę, że coś się zmieniło. Zaczął dopytywać o co mi chodzi, więc powiedziałam, że zauważyłam że ma problem, że boję się, że ta cała sytuacja co się wydarzyła, to jego "zauroczenie" spowodowało, że nie wzbudzam już w nim takiego pożądania jak kiedyś. Że widzę, że ma problem z orgazmem, z utrzymaniem wzwodu... No i się zaczęło. Usłyszałam, że pogrzebałam ostatni bastion jakim było nasze życie seksualne (zawsze mega, mega udane), że takimi słowami że ma problem z erekcją i orgazmem sprawiłam, że teraz tak będzie, że cały czas o tym myśleć będzie... A dziś rano, kiedy przytuliłam się do niego, faktycznie nie potrafił nawet mieć erekcji, kiedy do tej pory poranny seks był dla niego bardzo intensywnym doznaniem... Powiedział, że z mężczyzny któremu potrafił stanąć w 3 sekundy zrobiłam impotenta...  Nie wyobrażam sobie ciągu dalszego- boję się, że teraz, żeby poprawić sobie samopoczucie faktycznie mnie zdradzi. A nawet jeśli nie, to faktycznie będzie miał problem. Dodam, że zawsze seks był dla niego bardzo istotny, było nam cudownie w łóżku. Boję się, że przez moją potrzebę wyjaśniania zakończyłam nasze małżeństwo... Myślicie, że to jest jeszcze do uratowania???

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Proszę pomóżcie...

Tylko spokojnie.Problem jest i faktycznie powodem może być ten "romans".I wydaje mi się,że Ty co prawda wybaczyłaś,przeszłaś nad tym do porządku dziennego (i nocnego wink),ale Twój mąż tego nie przetrawił,On ciągle ma to w głowie,i stąd te problemy.Daj mu czas,i sobie.On musi sam do Ciebie "wrócić",bo jeszcze jedną nogą jest z koleżanką.Jak wróci,wrócą orgazmy smile

3

Odp: Proszę pomóżcie...

Ale nie daj sobie wmówić, że zrobiłaś z niego impotenta, bez przesady. Niech nie zrzuca winy na Ciebie bo to nie fair.

4

Odp: Proszę pomóżcie...

Jak on mógł do Ciebie mieć pretensje? Jeżeli jesteście w związku, to nie rozumiem, jak w inny sposób niż poprzez rozmowę można rozwiązać problemy.

5 Ostatnio edytowany przez rojka (2015-10-12 14:01:21)

Odp: Proszę pomóżcie...

Jak to jak? Przecież na kogoś winę trzeba zwalić a najbliżej była akurat LaMiaStoria i jeszcze miała odwagę zwrócić szanownemu małżonkowi uwagę,że coś zauważyła wink.  Powinna siedzieć cicho, brać co aktualnie mąż jej daje a więcej dostałaby inna. Przykro ale myślę,że mąż to do końca z autorką szczery nie jest, gdzieś te swoje porządanie musi okazywać skoro zawsze to robił.
Bartasowi to się chyba dobrze wydaje.

6 Ostatnio edytowany przez Nektarynka53 (2015-10-12 14:05:26)

Odp: Proszę pomóżcie...

Sodoma i Gomora, a mąż ma tyle w Sobie honoru co kot napłakał hmm. Mogę tylko współczuć.
Zastanów się czy rzeczywiście chcesz z Nim być, bo trochę zachowuje się jakby był z Tobą bardziej z braku laku, niż miłości.
Co będzie lepsze dla CIEBIE na dłuższą metę. Mąż pokazał, że ma głęboko w du**e problemy i woli iść na skróty zamiast je rozwiązywać i nie miej nadziei, że to się szybko zmieni.

7

Odp: Proszę pomóżcie...

Zastanawiam się, czy mimo paskudnej sytuacji, nie jest tak, że on faktycznie ma ją jeszcze gdzieś z tyłu głowy... W końcu się zauroczył. Mówi, że nie zakochał, tylko zauroczył. Takie rzeczy nie mijają tak po prostu. Chciałabym znaleźć w sobie siłę, żeby dać mu czas... On chciał chyba od razu zapomnieć- stąd codzienny seks, wieczorem, rano, pod prysznicem... gdzie się da... Ale zawsze z tym samym problemem... Myślał, że to jakoś wróci do normy. Aż nie wytrzymałam i się odezwałam.  Bardzo go kocham, wiem że on mnie też. Takie rzeczy widzi się w oczach, czuje... Tylko ten seks... Myślałam, że przestałam mu się podobać... ale jak byłam w 9-tym miesiącu ciąży piękniejsza nie byłam, a seks był nieziemski i dla niego też. Mam nadzieję, że kolega ma racje, i że mój mąż będzie potrafił "wrócić" psychicznie do mnie...

8

Odp: Proszę pomóżcie...

I z tej miłości jego do Ciebie zauroczył się???Jesteś aż tak naiwna czy tylko udajesz?

9

Odp: Proszę pomóżcie...
Inga11 napisał/a:

I z tej miłości jego do Ciebie zauroczył się???Jesteś aż tak naiwna czy tylko udajesz?

Jestem już po jednym rozwodzie. Mam trójkę dzieci. Dwoje z obecnym mężem. Wspólne sprawy, problemy, ale przede wszystkim dzieci. 6-latka i 2 letnią córeczkę. Jest facetem... Mało takich historii? Nie mam powodu, żeby nie wierzyć mu, że po prostu pofolgował, opamiętał się i chce być ze mną. Najprościej odejść.  Ale ja nie chcę. Tu nie chodzi o naiwność tylko dojrzałość.

10

Odp: Proszę pomóżcie...

Nikt Ciebie nie namawia do odejścia ale skoro jesteś kobietach po przejściach to chyba troszkę życie Ciebie coś nauczyło.Bądź czujna i nie wierz w bajki tego typu,że tylko sobie pisali.Ja gdy kochałam to by mi do głowy nie przyszło pisać z kimś jakieś bzdurne smsy.Po co? W jakim celu?Nie bardzo rozumiem?Przecież to nie nastolatek tylko ojciec dwójki dzieci i bardzo dojrzały facet.

11

Odp: Proszę pomóżcie...
Inga11 napisał/a:

Nikt Ciebie nie namawia do odejścia ale skoro jesteś kobietach po przejściach to chyba troszkę życie Ciebie coś nauczyło.Bądź czujna i nie wierz w bajki tego typu,że tylko sobie pisali.Ja gdy kochałam to by mi do głowy nie przyszło pisać z kimś jakieś bzdurne smsy.Po co? W jakim celu?Nie bardzo rozumiem?Przecież to nie nastolatek tylko ojciec dwójki dzieci i bardzo dojrzały facet.

Zawsze byłam absolutnie zaangażowana w nasz związek. Każdą wolną chwilę poświęcaliśmy sobie. Życie intymne było fenomenalne. I parę miesięcy temu zaangażowałam się w rozwój swojej firmy. Od rana do nocy byłam zajęta, zaaferowana, nieobecna. Rzadko sypialiśmy ze sobą. Kładłam się koło 2-3 w nocy jak mąż już spał. Zarzucał mi, że nie ma żony, że brakuje mi seksu. Ale ja się oburzałam, że powinien mi kibicować, że muszę wykorzystać szansę,  ze dobrze mi idzie, że to dla nas.... I przestał się dopominać o żonę. A ona, to recepcjonistka z kliniki w której pracuje 2-3 razy w tygodniu. Przez pierwszy miesiąc (co wynika z billingów) smsował tylko jak był w klinice. Pomiędzy pacjentami, jak miał chwilę wolną. Dopiero po pewnym czasie pojawiły się smsy w inne dni. Najbardziej zabolały te, gdy był na dyżurze- kilkadziesiąt pod rząd w nocy. A potem od rana znowu. Ale ani jednego połączenia tel... Dlatego gdzieś tam pod skórą wierzę, że właśnie to co napisałaś- że jest ojcem i dojrzałym mężczyzną, nie doszło do niczego więcej. Po prostu faktycznie czuł się olany, a akurat 15 lat młodsza dupencja podłapała temat. Wiem, że to się może powtórzyć. Ale wiem też, że życie jest jedno, a ja nie chcę zaczynać niczego od początku. Nie mam gwarancji najmniejszej, że z kolejnym i z kolejnym będzie inaczej. A może właśnie było mi to potrzebne? Może racjonalizuje, ale obudziłam się w pewnym sensie. Firma firmą, ale dla mnie zawsze rodzina była najważniejsza. I wspaniała relacja z mężem. Niestety martwi mnie to co się dzieje teraz z naszym życiem. Dlatego się tu pojawiłam. Bo tym sterować już nie jestem w stanie...

12

Odp: Proszę pomóżcie...

Przecież już zdecydowałaś co chcesz zrobić smile. Czekasz, aż ktoś napisze "to się uda"... a skąd my możemy to wiedzieć smile
Sama musisz zdecydować, ja nie chciałabym 24/dobę myśleć co siedzi w głowie faceta, który jednocześnie może być (jak On twierdzi) w dwóch stanach: zauroczeniu i miłości. Nie okłamuj się nie można być jednocześnie zauroczonym i zakochanym. To niemożliwe, chyba że ma On poważne problemy natury emocjonalnej hmm, ale to również nie wróży niczego dobrego.

Napiszę Ci, że sama we własnym małżeństwie przechodziłam okres, gdy zauroczenie nie przerodziło się w miłość. Ale wspólnie z mężem daliśmy radę smile. Nie usprawiedliwiaj Go tylko dlatego, że jest facetem to coś takiego mogło się zdarzyć. No proszę to jakieś SCI-FI. Jak Inga wspomniała jak ktoś PRAWDZIWIE KOCHA to nie ma możliwości, aby zauroczyć się w innej osobie choćby nie wiem jak była idealna wink.
Bądź szczera Sama ze Sobą.

13

Odp: Proszę pomóżcie...
Nektarynka53 napisał/a:

Przecież już zdecydowałaś co chcesz zrobić smile. Czekasz, aż ktoś napisze "to się uda"... a skąd my możemy to wiedzieć smile
Sama musisz zdecydować, ja nie chciałabym 24/dobę myśleć co siedzi w głowie faceta, który jednocześnie może być (jak On twierdzi) w dwóch stanach: zauroczeniu i miłości. Nie okłamuj się nie można być jednocześnie zauroczonym i zakochanym. To niemożliwe, chyba że ma On poważne problemy natury emocjonalnej hmm, ale to również nie wróży niczego dobrego.

Napiszę Ci, że sama we własnym małżeństwie przechodziłam okres, gdy zauroczenie nie przerodziło się w miłość. Ale wspólnie z mężem daliśmy radę smile. Nie usprawiedliwiaj Go tylko dlatego, że jest facetem to coś takiego mogło się zdarzyć. No proszę to jakieś SCI-FI. Jak Inga wspomniała jak ktoś PRAWDZIWIE KOCHA to nie ma możliwości, aby zauroczyć się w innej osobie choćby nie wiem jak była idealna wink.
Bądź szczera Sama ze Sobą.

To skąd setki historii, że facet zbłądził, ale kocha żonę i jednak wraca kajając się... I stanowią nową jakość?  Nie ma takiej możliwości? Żeby mieć chwilę słabości, gorszy czas, ulec pokusie po czym jednak stwierdzić, że popełniło się błąd, bo prawdziwe życie jest gdzie indziej? A prawdziwa miłość to nie tylko motyle w brzuchu? Nie ma nadziei według Ciebie?

14 Ostatnio edytowany przez Nektarynka53 (2015-10-12 15:54:16)

Odp: Proszę pomóżcie...
LaMiaStoria napisał/a:
Nektarynka53 napisał/a:

Przecież już zdecydowałaś co chcesz zrobić smile. Czekasz, aż ktoś napisze "to się uda"... a skąd my możemy to wiedzieć smile
Sama musisz zdecydować, ja nie chciałabym 24/dobę myśleć co siedzi w głowie faceta, który jednocześnie może być (jak On twierdzi) w dwóch stanach: zauroczeniu i miłości. Nie okłamuj się nie można być jednocześnie zauroczonym i zakochanym. To niemożliwe, chyba że ma On poważne problemy natury emocjonalnej hmm, ale to również nie wróży niczego dobrego.

Napiszę Ci, że sama we własnym małżeństwie przechodziłam okres, gdy zauroczenie nie przerodziło się w miłość. Ale wspólnie z mężem daliśmy radę smile. Nie usprawiedliwiaj Go tylko dlatego, że jest facetem to coś takiego mogło się zdarzyć. No proszę to jakieś SCI-FI. Jak Inga wspomniała jak ktoś PRAWDZIWIE KOCHA to nie ma możliwości, aby zauroczyć się w innej osobie choćby nie wiem jak była idealna wink.
Bądź szczera Sama ze Sobą.

To skąd setki historii, że facet zbłądził, ale kocha żonę i jednak wraca kajając się... I stanowią nową jakość?  Nie ma takiej możliwości? Żeby mieć chwilę słabości, gorszy czas, ulec pokusie po czym jednak stwierdzić, że popełniło się błąd, bo prawdziwe życie jest gdzie indziej? A prawdziwa miłość to nie tylko motyle w brzuchu? Nie ma nadziei według Ciebie?

Kochana są dwie strony tego medalu wink. Najczęściej jest tak, że kobiecie zależy, aby mąż/narzeczony/chłopak wrócił jak najszybciej - koncentracja na własnych potrzebach. Ale czy tak naprawdę wiedzą, ba czy obchodzi ich dlaczego to zrobił i co o tym myśli (czego za ich wyjątkiem nikt się nie dowie)? Raczej nie.
Jesteś na identycznym etapie. Nie ważne co się stało, WAŻNE by "wrócił". Oczywiście życzę Ci jak najlepiej smile, ale po tych wywodach "jednocześnie kocham i jestem zauroczony" jak można brać Go na poważnie? Do tego nie widzę u Niego skruchy - to podstawa przyznać się, że to my jesteśmy powodem wiem bardzo dobrze coś na ten temat. On zwala winę na Ciebie, bo nie chce pracować nad Sobą.

Musisz sprawę postawić jasno i nie zachowywać się jakbyś była winna całej sytuacji (nie bierz winy na Siebie). To nie o to chodzi, aby jedna strona ciągnęła cały związek.

15 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2015-10-12 15:51:37)

Odp: Proszę pomóżcie...

Czy wasz związek jest do uratowania? To zależy od was obojga, od waszej determinacji oraz odwagi w usłyszeniu/poznaniu prawdy na swój temat.
Znam takie związki, które rozpadły się po wykryciu zdrady. Znam też i takie, które trwają dalej mimo niej, a ludzie je tworzący są szczęśliwsi niż przed zdradą.

16

Odp: Proszę pomóżcie...
Nektarynka53 napisał/a:
LaMiaStoria napisał/a:
Nektarynka53 napisał/a:

Przecież już zdecydowałaś co chcesz zrobić smile. Czekasz, aż ktoś napisze "to się uda"... a skąd my możemy to wiedzieć smile
Sama musisz zdecydować, ja nie chciałabym 24/dobę myśleć co siedzi w głowie faceta, który jednocześnie może być (jak On twierdzi) w dwóch stanach: zauroczeniu i miłości. Nie okłamuj się nie można być jednocześnie zauroczonym i zakochanym. To niemożliwe, chyba że ma On poważne problemy natury emocjonalnej hmm, ale to również nie wróży niczego dobrego.

Napiszę Ci, że sama we własnym małżeństwie przechodziłam okres, gdy zauroczenie nie przerodziło się w miłość. Ale wspólnie z mężem daliśmy radę smile. Nie usprawiedliwiaj Go tylko dlatego, że jest facetem to coś takiego mogło się zdarzyć. No proszę to jakieś SCI-FI. Jak Inga wspomniała jak ktoś PRAWDZIWIE KOCHA to nie ma możliwości, aby zauroczyć się w innej osobie choćby nie wiem jak była idealna wink.
Bądź szczera Sama ze Sobą.

To skąd setki historii, że facet zbłądził, ale kocha żonę i jednak wraca kajając się... I stanowią nową jakość?  Nie ma takiej możliwości? Żeby mieć chwilę słabości, gorszy czas, ulec pokusie po czym jednak stwierdzić, że popełniło się błąd, bo prawdziwe życie jest gdzie indziej? A prawdziwa miłość to nie tylko motyle w brzuchu? Nie ma nadziei według Ciebie?

Kochana są dwie strony tego medalu wink. Najczęściej jest tak, że kobiecie zależy, aby mąż/narzeczony/chłopak wrócił jak najszybciej - koncentracja na własnych potrzebach. Ale czy tak naprawdę wiedzą, ba czy obchodzi ich dlaczego to zrobił i co o tym myśli (czego za ich wyjątkiem nikt się nie dowie)? Raczej nie.
Jesteś na identycznym etapie. Nie ważne co się stało, WAŻNE by "wrócił". Oczywiście życzę Ci jak najlepiej smile, ale po tych wywodach "jednocześnie kocham i jestem zauroczony" jak można brać Go na poważnie? Do tego nie widzę u Niego skruchy - to podstawa przyznać się, że to my jesteśmy powodem wiem bardzo dobrze coś na ten temat. On zwala winę na Ciebie, bo nie chce pracować nad Sobą.

Musisz sprawę postawić jasno i nie zachowywać się jakbyś była winna całej sytuacji (nie bierz winy na Siebie). To nie o to chodzi, aby jedna strona ciągnęła cały związek.

To nie ja chciałam żeby wrócił- tylko on. Nie obarczał mnie winą, miał świadomość, że to dla mnie bardzo trudne i że może nie zapomnę tego nigdy, ale prosił o wybaczenie. Jasno powiedział, że zbłądził, ale kocha mnie. Wszyscy wisicie na sformułowaniu "zauroczył" i kocha jednocześnie- to, że się "zauroczył" to było wymuszone przeze mnie nazwanie tego co się stało. On tak to nazwał, żeby jakoś wyjaśnić zażyłość jaka pomiędzy nimi powstała, ale odróżnić to od tego, co czuje do mnie. Podkreślał, że widział bezsens tego co się dzieje. Jest poważnym facetem, zawsze poważnie traktował naszą relację. Pisałam już, że mam świadomość swojego udziału w tym co się stało- nagłego odtrącenia go przez pracę. Nie mam powodu nie wierzyć mu w absolutną chęć bycia wyłącznie ze mną. Mnie martwi jego reakcja fizjologiczna, która daje mi sygnał, że emocjonalnie nie jest jeszcze wyłącznie ze mną i to mnie martwi i boli.

17

Odp: Proszę pomóżcie...

Potrzeba czasu, emocje, które połączyły Go z nią jeszcze nie minęły. Musi to przetrawić, przemyśleć. Skup się na sobie. Nie odrzucaj Go, ale pamiętaj o sobie.

18

Odp: Proszę pomóżcie...

a może porozmawia Pani z seksuologiem? Opowie o co chodzi i poprosi o wskazówki dla siebie... To chyba najprostsze rozwiązanie... coś się psuje - idzie się po radę do tego, który naprawia.

19

Odp: Proszę pomóżcie...

Mój kochanek tez miał problemy z kontaktami z zoną.
Przebadany, diagnoza problem natury psychicznej
Poza domem działa, w domu ani rusz sad
Nie licz na to, że nie próbował z kochanką. Jestem po drugiej stronie. Najpierw maile smsy tylko w pracy. Potem również wieczory i nocne. Trudno było oprzec sie pokusie spotkania i tak tez zrobilismy ulegliśmy.
Ja wiem jak to jest kochać się z męzem i myslec o kochanku. Nic z tego nie wychodzi sad

20

Odp: Proszę pomóżcie...
LaMiaStoria napisał/a:

To nie ja chciałam żeby wrócił- tylko on. Nie obarczał mnie winą, miał świadomość, że to dla mnie bardzo trudne i że może nie zapomnę tego nigdy, ale prosił o wybaczenie. Jasno powiedział, że zbłądził, ale kocha mnie..

A jednak w pewnym sensie, mąż obarcza Cię winą za zaistniały stan rzeczy, więc nie jest do końca szczery.
Nic złego nie zrobiłaś próbując zaradzić problemowi, wręcz przeciwnie, próbowałaś rozmawiać, a on zachował się niczym urażony książę. Jeśli ktoś mógłby poczuć się urażony, to raczej Ty.
Zarzucił Ci , że zrobiłaś z niego impotenta? Równie dobrze mogłabyś mieć do niego żal, że zrobił z Ciebie kobietę nieatrakcyjną, niegodną pożądania.
Zdrada się wydała, przyznał się, przeprosił, wrócił na łono rodziny i dla niego sprawa jest zakończona? być może uważa, że powinnaś być mu wdzięczna, a tutaj jakieś uwagi.
Bardzo prawdopodobne, że to, co się z nim dzieje, to efekt jego zauroczenia, ale też bark empatii dla Ciebie i Twoich odczuć.
Nie daj się zbyć, nie odpuszczaj rozmowy, mów o swoich uczuciach i czekaj, bo nic innego w tej chwili nie możesz zrobić.

21 Ostatnio edytowany przez Aniaa34 (2015-10-12 21:33:26)

Odp: Proszę pomóżcie...
LaMiaStoria napisał/a:

Zastanawiam się, czy mimo paskudnej sytuacji, nie jest tak, że on faktycznie ma ją jeszcze gdzieś z tyłu głowy... W końcu się zauroczył. Mówi, że nie zakochał, tylko zauroczył. Takie rzeczy nie mijają tak po prostu. Chciałabym znaleźć w sobie siłę, żeby dać mu czas... On chciał chyba od razu zapomnieć- stąd codzienny seks, wieczorem, rano, pod prysznicem... gdzie się da... Ale zawsze z tym samym problemem... Myślał, że to jakoś wróci do normy. Aż nie wytrzymałam i się odezwałam.  Bardzo go kocham, wiem że on mnie też. Takie rzeczy widzi się w oczach, czuje... Tylko ten seks... Myślałam, że przestałam mu się podobać... ale jak byłam w 9-tym miesiącu ciąży piękniejsza nie byłam, a seks był nieziemski i dla niego też. Mam nadzieję, że kolega ma racje, i że mój mąż będzie potrafił "wrócić" psychicznie do mnie...

Czym jest zauroczenie? To pożądanie, to chemia, to burza hormonów. Daje kopa, bo jest czymś świeżym, nowym. Dodaje powera, bo endorfiny, adrenalina działają na człowieka z siłą huraganu.
Do tego pikanterii zauroczeniu dodaje tajemnica jaką jest romans.
A odkrycie romansu spowodowało, że to wszystko stało się takie zwykłe, przyziemne.
Jeśli zauroczył się, czyli miał ja gdzie z tyłu głowy widać jeszcze mu nie przeszło. Człowiek to nie automat. Tego się nie wyłącza jednym guzikiem.

Pytanie czy kiedy był z tobą w łóżku,nie myślał o kochance. To dodawało mu podniecenia, seks był ekstra. Wiesz taka fantazja seksualna.
A może to nie tylko zauroczenie, a coś poważniejszego i mąż stosuje jakiś dziwny rodzaj wierności... kochance. Taka blokada psychiczna.


Zrzucanie winy na osobę zdradzoną to klasyczne działania zdradzacza. To coś w stylu "bo zupa była za słona". Tylko od psychiki zdradzonej osoby zależy czy da się wpędzić w te poczucie winy.
Teraz jeszcze powinien powiedzieć "twoja wina, że jestem impotentem, muszę sprawdzić czy impotentem jestem tylko z tobą". No i kto winny zdrady? LaMiaStori!!

22

Odp: Proszę pomóżcie...
Aniaa34 napisał/a:
LaMiaStoria napisał/a:

Zastanawiam się, czy mimo paskudnej sytuacji, nie jest tak, że on faktycznie ma ją jeszcze gdzieś z tyłu głowy... W końcu się zauroczył. Mówi, że nie zakochał, tylko zauroczył. Takie rzeczy nie mijają tak po prostu. Chciałabym znaleźć w sobie siłę, żeby dać mu czas... On chciał chyba od razu zapomnieć- stąd codzienny seks, wieczorem, rano, pod prysznicem... gdzie się da... Ale zawsze z tym samym problemem... Myślał, że to jakoś wróci do normy. Aż nie wytrzymałam i się odezwałam.  Bardzo go kocham, wiem że on mnie też. Takie rzeczy widzi się w oczach, czuje... Tylko ten seks... Myślałam, że przestałam mu się podobać... ale jak byłam w 9-tym miesiącu ciąży piękniejsza nie byłam, a seks był nieziemski i dla niego też. Mam nadzieję, że kolega ma racje, i że mój mąż będzie potrafił "wrócić" psychicznie do mnie...

Czym jest zauroczenie? To pożądanie, to chemia, to burza hormonów. Daje kopa, bo jest czymś świeżym, nowym. Dodaje powera, bo endorfiny, adrenalina działają na człowieka z siłą huraganu.
Do tego pikanterii zauroczeniu dodaje tajemnica jaką jest romans.
A odkrycie romansu spowodowało, że to wszystko stało się takie zwykłe, przyziemne.
Jeśli zauroczył się, czyli miał ja gdzie z tyłu głowy widać jeszcze mu nie przeszło. Człowiek to nie automat. Tego się nie wyłącza jednym guzikiem.

Pytanie czy kiedy był z tobą w łóżku,nie myślał o kochance. To dodawało mu podniecenia, seks był ekstra. Wiesz taka fantazja seksualna.
A może to nie tylko zauroczenie, a coś poważniejszego i mąż stosuje jakiś dziwny rodzaj wierności... kochance. Taka blokada psychiczna.




Zrzucanie winy na osobę zdradzoną to klasyczne działania zdradzacza. To coś w stylu "bo zupa była za słona". Tylko od psychiki zdradzonej osoby zależy czy da się wpędzić w te poczucie winy.
Teraz jeszcze powinien powiedzieć "twoja wina, że jestem impotentem, muszę sprawdzić czy impotentem jestem tylko z tobą". No i kto winny zdrady? LaMiaStori!!

To nie do końca tak. Kochamy się codziennie. Jest wspaniale w trakcie, tak jak zawsze. Chodzi o to, że do tej pory musiał powstrzymywać się przed orgazmem, a teraz widzę, że o niego walczy. Nie spali razem. Wiem to na 1000% z pewnego źródła. Bardziej upatruję problem w tym, że ja wracam cały czas do tematu. Za krótko, za mało czasu na zapomnienie. A on nie pozwala mi o tym mówić, wścieka się, że miałam do tego nie wracać- taka była umowa.... Kwadratura koła. A do tego jak widzę zmianę w łóżku to postanowiłam porozmawiać no i usłyszałam to co usłyszałam.... Wiem, że dla faceta to tak jakby kobiecie powiedzieć, że ma nieatrakcyjne piersi albo coś podobnego, ale sądziłam, że podchwyci temat skoro odważyłam się go poruszyć... Ale to jak widać po prostu facet. Duże dziecko. Rozwija się do 7 roku życia, a potem tylko rośnie...

23

Odp: Proszę pomóżcie...

Żony przeważnie dowiadują się ostatnie.Wszyscy inni zdradzają tylko nie nasi kochani mężowie.My ich potrafimy usprawiedliwić i brać winę na siebie.To,że pracowałaś dużo to tylko dobrze świadczy o Tobie a Twój mąż powinien Ciebie wspierać a nie szukać pocieszenia.Taki biedny samotny misiaczek.A jakby Twój mąż wyjechał za granicę to też choć go bardzo kochasz szukałabyś przygód?Nie wiesz nawet n a1% co było między nimi.Nie ma pewnych źródeł.Twój mąż wie najlepiej.Nie piszę po to,żeby Ciebie zdołować tylko ostrzec,ponieważ ja tez do takich łatwowiernych należałam.

24

Odp: Proszę pomóżcie...
LaMiaStoria napisał/a:

. Mnie martwi jego reakcja fizjologiczna, która daje mi sygnał, że emocjonalnie nie jest jeszcze wyłącznie ze mną i to mnie martwi i boli.

I co z tym dalej zrobisz?
Odzywać się nie będziesz z obawy przed rozpadem małżeństwa. To jakie Ty widzisz rozwiązanie tego problemu?

25

Odp: Proszę pomóżcie...

Jak Inga wspomniała jak ktoś PRAWDZIWIE KOCHA to nie ma możliwości, aby zauroczyć się w innej osobie choćby nie wiem jak była idealna wink.

No,nie przesadzajmy,naprawdę.Oczywiście,że możliwe jest zauroczenie w innej osobie,które nie powoduje,że przestaje się kochać męża,żonę,partnerkę,partnera.Wiele tutaj na forum takich przykładów.Czasem nowopoznana osoba nas po prostu oczarowuje,i "wpadamy" w jej sidła,ale...nie ma to nic wspólnego z miłością,zakochaniem,jeżeli PRAWDZIWIE KOCHAMY już kogoś.Bo wierzę,że naprawdę można kochać tylko jedną osobę,także w całym życiu.

26 Ostatnio edytowany przez bartass72 (2015-10-13 00:31:55)

Odp: Proszę pomóżcie...
LaMiaStoria napisał/a:
Aniaa34 napisał/a:
LaMiaStoria napisał/a:

Zastanawiam się, czy mimo paskudnej sytuacji, nie jest tak, że on faktycznie ma ją jeszcze gdzieś z tyłu głowy... W końcu się zauroczył. Mówi, że nie zakochał, tylko zauroczył. Takie rzeczy nie mijają tak po prostu. Chciałabym znaleźć w sobie siłę, żeby dać mu czas... On chciał chyba od razu zapomnieć- stąd codzienny seks, wieczorem, rano, pod prysznicem... gdzie się da... Ale zawsze z tym samym problemem... Myślał, że to jakoś wróci do normy. Aż nie wytrzymałam i się odezwałam.  Bardzo go kocham, wiem że on mnie też. Takie rzeczy widzi się w oczach, czuje... Tylko ten seks... Myślałam, że przestałam mu się podobać... ale jak byłam w 9-tym miesiącu ciąży piękniejsza nie byłam, a seks był nieziemski i dla niego też. Mam nadzieję, że kolega ma racje, i że mój mąż będzie potrafił "wrócić" psychicznie do mnie...

Czym jest zauroczenie? To pożądanie, to chemia, to burza hormonów. Daje kopa, bo jest czymś świeżym, nowym. Dodaje powera, bo endorfiny, adrenalina działają na człowieka z siłą huraganu.
Do tego pikanterii zauroczeniu dodaje tajemnica jaką jest romans.
A odkrycie romansu spowodowało, że to wszystko stało się takie zwykłe, przyziemne.
Jeśli zauroczył się, czyli miał ja gdzie z tyłu głowy widać jeszcze mu nie przeszło. Człowiek to nie automat. Tego się nie wyłącza jednym guzikiem.

Pytanie czy kiedy był z tobą w łóżku,nie myślał o kochance. To dodawało mu podniecenia, seks był ekstra. Wiesz taka fantazja seksualna.
A może to nie tylko zauroczenie, a coś poważniejszego i mąż stosuje jakiś dziwny rodzaj wierności... kochance. Taka blokada psychiczna.




Zrzucanie winy na osobę zdradzoną to klasyczne działania zdradzacza. To coś w stylu "bo zupa była za słona". Tylko od psychiki zdradzonej osoby zależy czy da się wpędzić w te poczucie winy.
Teraz jeszcze powinien powiedzieć "twoja wina, że jestem impotentem, muszę sprawdzić czy impotentem jestem tylko z tobą". No i kto winny zdrady? LaMiaStori!!

To nie do końca tak. Kochamy się codziennie. Jest wspaniale w trakcie, tak jak zawsze. Chodzi o to, że do tej pory musiał powstrzymywać się przed orgazmem, a teraz widzę, że o niego walczy. Nie spali razem. Wiem to na 1000% z pewnego źródła. Bardziej upatruję problem w tym, że ja wracam cały czas do tematu. Za krótko, za mało czasu na zapomnienie. A on nie pozwala mi o tym mówić, wścieka się, że miałam do tego nie wracać- taka była umowa.... Kwadratura koła. A do tego jak widzę zmianę w łóżku to postanowiłam porozmawiać no i usłyszałam to co usłyszałam.... Wiem, że dla faceta to tak jakby kobiecie powiedzieć, że ma nieatrakcyjne piersi albo coś podobnego, ale sądziłam, że podchwyci temat skoro odważyłam się go poruszyć... Ale to jak widać po prostu facet. Duże dziecko. Rozwija się do 7 roku życia, a potem tylko rośnie...

Żaden facet tak po prostu z kobietą nie porozmawia o swoich problemach łóżkowych.Sprawność seksualna jest męskim tabu.Mam erekcję,jestem mężczyzną,nie mam,nie jestem.Proste.Pokazałaś mu,że nie jest mężczyzną.Czasami nawet sugestie tylko co do uatrakcyjnienia seksu są podejrzane i brane za powątpiewanie w męskość partnera.Oczywiście mężczyźni nie są debilami,i wiedzą,kiedy im wychodzi,a kiedy nie.Chodzi o to,jak im powiedzieć,że im nie wychodzi,nie mówiąc tego wprost wink

27 Ostatnio edytowany przez gagatka0075 (2015-10-13 07:11:10)

Odp: Proszę pomóżcie...

Zgadzam się z bartassem,  miłość do żony /męża nie wyklucza zauroczenia kimś innym, to zupełnie inne uczucia, tym bardziej, jeśli dla niego nie było to nic poważnego i nie chciałby od Ciebie odchodzić. Podoba mi się  Twoja decyzja i zdroworozsadkowe podejście smile  Ty w końcu z tym facetem żyjesz i widzisz, czy jest wart wybaczenia, i faktycznie tylko pobladzil,  a nie jest regularnym, ujem myślącym ruchaczem. 
Też uważam, że dałaś ciała z tym tekstem o problemach. Zbyt bezpośrednie to było. Tak jak piszesz, kobietę niepochlebny tekst też by zabolał i długo kołatalby się w głowie. Teraz potrzeba chyba czasu, nie wspominania tematu i naprawy. Dużo flirtu,  pożądania, zabaw, dacie radę. Tylko się już nie kajaj, trudno, wyrwało się, jesteście kwita smile
Nie popadaj też za bardzo w poczucie winy co do zdrady. Stało się, wybaczysz,  miałaś swój wkład w postaci zaniedbania, ale niech się nie czuje bezkarny. Nie będziesz mu chyba w nieskończoność darować durnych wysokow, ani do naprawy erekcji, ani do zabijania nudy i samotności. Dobitnie mu to uświadom.
Powodzenia smile

28 Ostatnio edytowany przez rojka (2015-10-13 07:13:32)

Odp: Proszę pomóżcie...
bartass72 napisał/a:

Żaden facet tak po prostu z kobietą nie porozmawia o swoich problemach łóżkowych.Sprawność seksualna jest męskim tabu.Mam erekcję,jestem mężczyzną,nie mam,nie jestem.Proste.Pokazałaś mu,że nie jest mężczyzną.Czasami nawet sugestie tylko co do uatrakcyjnienia seksu są podejrzane i brane za powątpiewanie w męskość partnera.Oczywiście mężczyźni nie są debilami,i wiedzą,kiedy im wychodzi,a kiedy nie.Chodzi o to,jak im powiedzieć,że im nie wychodzi,nie mówiąc tego wprost wink

Nie. Nie pokazała,że nie jest mężczyzną tylko zauważyła,że ma problem z osiągnięciem orgazmu i jest "miękki". Czyli nie taki jak kiedyś i jako kobieta z nim żyjąca chciała wiedzieć co się dzieje.
Kobiety również nie są debilami i czują. I wątpię,żeby autorka od razu wyjechała do męża z tekstem : "Ty impotencie" a on mimo wszystko się uniósł.
Twoim zdaniem jak to powiedzieć,żeby nie mówić? Jak Wam mężczyznom cokolwiek powiedzieć co dotyczy Waszego Ego? wink

josz napisał/a:

Zarzucił Ci , że zrobiłaś z niego impotenta? Równie dobrze mogłabyś mieć do niego żal, że zrobił z Ciebie kobietę nieatrakcyjną, niegodną pożądania.

Dokładnie. Bo można sobie wyobrazić,że mimo ,że seks jest to kobieta już nie kręci mężczyzny. To działa w obie strony.
Kobiety też mogą czuć się urażone brakiem " stania" i finału.
I tez można zarzucić : "pokazujesz,że nie jestem kobietą"

29 Ostatnio edytowany przez bartass72 (2015-10-13 08:59:35)

Odp: Proszę pomóżcie...

Rojka,sprawność seksualna to Top męskiego EGO,nie kariera,nie atrakcyjna kobieta u boku,nie kasa.Ona tylko "zauważyła"...dla kobiety to tylko delikatna uwaga,dla mężczyzny to cios między...;) Nie musi wcale wyjeżdżać z "impotentem",tutaj jest sedno tematu,jak bardzo mężczyźni są na to wyczuleni,a kobiety bagatelizują "wagę" tego tematu dla mężczyzny.
A teraz clou sprawy: Nie ma dobrego sposobu,żeby o tym powiedzieć mężczyźnie.Mężczyzna musi poradzić sobie z tym sam,a kobieta może tylko "działać",być jak najbardziej atrakcyjną,spróbować wyeliminować inne pozałóżkowe przyczyny problemu.Kobieta musi być "mądrzejsza" od mężczyzny,ale przecież same o tym wiecie,że czasem trzeba pozwolić mężczyźnie,żeby miał rację,mimo,że jej nie ma itd.itp.

30

Odp: Proszę pomóżcie...
bartass72 napisał/a:

Rojka,sprawność seksualna to Top męskiego EGO,nie kariera,nie atrakcyjna kobieta u boku,nie kasa.Ona tylko "zauważyła"...dla kobiety to tylko delikatna uwaga,dla mężczyzny to cios między...;) Nie musi wcale wyjeżdżać z "impotentem",tutaj jest sedno tematu,jak bardzo mężczyźni są na to wyczuleni,a kobiety bagatelizują "wagę" tego tematu dla mężczyzny.
A teraz clou sprawy: Nie ma dobrego sposobu,żeby o tym powiedzieć mężczyźnie.Mężczyzna musi poradzić sobie z tym sam,a kobieta może tylko "działać",być jak najbardziej atrakcyjną,spróbować wyeliminować inne pozałóżkowe przyczyny problemu.Kobieta musi być "mądrzejsza" od mężczyzny,ale przecież same o tym wiecie,że czasem trzeba pozwolić mężczyźnie,żeby miał rację,mimo,że jej nie ma itd.itp.

Ok, Masz rację tongue

31 Ostatnio edytowany przez Zorija (2015-10-13 11:47:28)

Odp: Proszę pomóżcie...
rojka napisał/a:
bartass72 napisał/a:

Rojka,sprawność seksualna to Top męskiego EGO,nie kariera,nie atrakcyjna kobieta u boku,nie kasa.Ona tylko "zauważyła"...dla kobiety to tylko delikatna uwaga,dla mężczyzny to cios między...;) Nie musi wcale wyjeżdżać z "impotentem",tutaj jest sedno tematu,jak bardzo mężczyźni są na to wyczuleni,a kobiety bagatelizują "wagę" tego tematu dla mężczyzny.
A teraz clou sprawy: Nie ma dobrego sposobu,żeby o tym powiedzieć mężczyźnie.Mężczyzna musi poradzić sobie z tym sam,a kobieta może tylko "działać",być jak najbardziej atrakcyjną,spróbować wyeliminować inne pozałóżkowe przyczyny problemu.Kobieta musi być "mądrzejsza" od mężczyzny,ale przecież same o tym wiecie,że czasem trzeba pozwolić mężczyźnie,żeby miał rację,mimo,że jej nie ma itd.itp.

Ok, Masz rację tongue

hehehe, tak, tak Bartass - święta racja! tongue

A na poważnie - mężczyzna i kobieta w związku powinni umieć ze sobą rozmawiać na każdy temat. Również na taki, że facet ma problemy z erekcją.
Ludzie, przecież to normalne! zdarza się chyba każdemu facetowi... stres... przepracowanie... czasem jakieś psychiczne blokady (typu - za dużo się nad tym zastanawiam, że może mi się to przytrafić.. i... przytrafia się! wink ).

Ale o wszystkim trzeba rozmawiać!

Ten przypadek jest inny - bo ma w tle zdradę (jeśli nawet tylko emocjonalną, to dalej jest to zdrada; ale kto wie, jak daleko to zaszło?).
W takim przypadku problem z erekcją może powodować takie myślenie żony - że to ja już mu nie wystarczam... że tamta była lepsza... atrakcyjniejsza... że cały czas o niej myśli...

W takiej sytuacji to facet powinien tym bardziej zabiegać o żonę i tłumaczyć jej!! zapewniać ją!
Żeby takie myśli wybić jej z głowy! Żeby przekonać ją, że to nie ma nic z nią wspólnego....
A tymczasem ten dupek oskarża żonę... zrzuca na nią winę... za chwilę okaże się, że on nie ma żadnych problemów, a jedynym jego problemem jest ona - jego żona... a on biedaczek już nie wie, jak sobie z tym poradzić...

Coś tu jest to wszystko za bardzo poprzestawiane... postawione na głowie...

Autorka "tak sobie" mu wybaczyła... a teraz cały czas misiaczka tłumaczy... że musiał sobie ulżyć w ramionach innych, bo ona zbyt ciężko pracowała na nich oboje, dla nich obydwu (łał... niezła jazda... dawniej powiedziałabym, że to niemożliwe... a teraz dowiaduję się na tym forum coraz nowszych rzeczy... jak bardzo można upaść...) ... całą winę bierze na siebie... no sorry, to mnie dobiło...

Autorce chyba za wszelką cenę zależy na tym małżeństwie - to że zależy to jest ok! żeby nie było... warto walczyć.... ale...... nie za wszelką cenę... czy nie jest tak, że Autorka poświęci nawet samą siebie, żeby tylko zatrzymać męża... i to, zdaje się męża-doktorka.... ooooo, jaki prestiż... szkoda by to było stracić...
Więc zdrada została szybko zapomniana i wybaczona. Wszak każda "praca" nad nią, dawałaby ryzyko, że związek nie przetrwa. Co prawda, taka praca dawałaby też szansę temu związkowi - na bycie lepszym teraz i w przyszłości... ale skoro jest ryzyko... to po co je podejmować...?
I niestety - efekty takiego myślenia i postępowania już są. I prawdopodobnie będą następne kiedyś tam, w przyszłości.

Facet zdradził... ale chyba niewiele z tego do niego dotarło... Coś tam próbuje... szarpie się... stara... ale... nie wychodzi mu sad i to z każdej strony.... sad nie staje mu już tak jak trzeba... i nie daje żonie wsparcia po tym co zrobił - takiego wsparcia jak trzeba, ogromnego - on nie potrafi z nią nawet porozmawiać o takich ważnych sprawach? tylko od razu oskarżenia? a ona co? ma siedzieć cicho, bo urazi - już uraziła - pana?... taki on... troszkę jak śliska ryba... sad

32

Odp: Proszę pomóżcie...

Całkowicie się z Tobą Zorija, zgadzam.Mąż to nie jakiś bóg,któremu masz składać hołd wieczorem,w nocy i rano.Tobą autorko kieruje strach,ogromny strach! Najlepszą obroną jest atak a Twój pan właśnie w taki sposób się broni by zamknąć Ci buzię.

33

Odp: Proszę pomóżcie...

Tutaj sprawa tak wygląda jak mówiłem,że jemu jeszcze ta baba nie wywietrzała z głowy,chociaż on temu zaprzecza.Chciałby,żeby tak było,stąd ten pęd do seksu z żoną,ale tutaj "zonk",bo psyche się nie da oszukać.I znowu popełnia błąd zwalając winę na żonę,najlepszą obroną jest atak smile Myślę,że facet oszukuje samego siebie.Nie wiem,moim zdaniem gość powinien się wyprowadzić na jakiś czas i wszystko przemyśleć,czego naprawdę chce,bo wydaje mi się,że stoi w "rozkroku" między dwiema kobietami.

34

Odp: Proszę pomóżcie...

Bartass znowu masz rację. Serio, serio smile.
Ale to pewnie nie nastąpi.
LaMiaStoria przejmuję się ,że samą rozmową  zrujnowała małżeństwo, tym,że zajęta Sobą i Swoją karierą odstawiła męża na bok i on przez to,że nie poświęcała mu dość uwagi znalazł sobie kogoś kto mu tej uwagi dał dostatecznie dużo. To co tu mówić o wyprowadzce i przemyśleniu !?

35

Odp: Proszę pomóżcie...

Witam Wszystkich na forum!
Forum czytam od około roku. Myślę, że w dużej mierze pomogło mi to przetrwać najgorszy chyba jak dotąd okres w moim życiu.
Od roku rozkładam zdradę emocjonalną, zakochanie, zauroczenie, szał.... ??? mojego męża na czynniki pierwsze. Może to kiedyś opiszę.
W każdym bądź razie od roku mniej więcej mierzę się z tym samym problemem co LaMiaStoria. Wg. mojego męża tak się akurat złożyło, że od momentu pojawienia się w jego życiu Jej, ze mną w łóżku zaczął mieć problemy, Jakich ja wytłumaczeń już nie usłyszałam... Wiem, że pozwalam sobie od roku na to żeby deptał mnie jako kobietę, przyjmowałam jego kłamstwa, próbowałam sobie to jakoś wytłumaczyć...ale już dosyć mam i powoli dojrzewam do podjęcia najlepszej dla mnie decyzji.
Jedyne co Twój mąż próbuje teraz robić to jakoś odepchnąć od siebie Twoje podejrzenia, zrzucić wszystko na Ciebie. I nie interesuje go jaka Ty płacisz za to cenę jako kobieta.
Nie pozwól mu na to.

Posty [ 35 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Proszę pomóżcie...

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024