Witam. pisze tutaj, bo mam problem. Poznalem dziewczyne rok teomu kochalem ją. Pewnego razu tj. pod koniec lipa tego roku przejzala mi komputrt i zauwazyla, ze jakas koleznka napisala mi mile slowko. tylko tyle. Stwerdzila, ze z nia flirtowalem, ale ja tego nie robilem. Poprostu ona do mnie pisala ja jej odpisywalem. A moja dziewczyna stwerdzila, ze wole pisac z inna itp. ale tak nie bylo. Wtedy dziewczyna obrazila sie na mnie i pojechala do domu ok.150 km. Powiedziala, ze jesli ja kocham to przyjade i sie wytlumacze . Nie pojechalem. Myslalem, ze nie jestem nic winny, bo nic sie nie sgtalo, al trzeba miec zaufanie, a ona zawsze przegladala mi historie, facebooka. Na poczatku sierpnia do dzis wogole mi nie odpisuje. Nie pojechalem do niej do domu wtedy. Nie widzialem sie z nia 2 miesciae, po czym pojechalem do miasta gdzie razem studiujemy do jej do mieszkania, to byl koniec wrzesnia. Nie bylo jej raz, pozniej pojechalem powiedziala mi, ze mialem 2 tyg. nie przyjechalem i powiedziala, ze spotyka sie z innym i nie chce mnie widziec juz wogole nawet kontaktu utrzymywac, z fceeboka mnie usunela itp. Poczulem teraz pod tym czasie jak sie nie widzielismy 2 miesiace ogramna milosc do niej, nie moge bez niej zyc, pisze do niej wiadomoci, ze ja przepraszam i kocham i tak ciagle nie odpisuje/ Bylem u niej 3 razy to mnie wysmiala i powedziala, ze nastepnym razem wezwie poliscje jak bede ja nachodzil. A ja glupi nadal pisalem do niej i dzwonilem. az w koncu zadzwonili do mnie jej rodzice i powedzieli, zebym dal sobie spokoj, bo ulozyla sobie zycie z kims innym. Patrze 5 dni temu i ma zdjecie z facetem u niej w domu. Ja nie pojechsalem na poczatku sierpnia do niej bo myslalem, ze jak mi kolezanka napisala np. Daruś i pisala, czasami do mnie np. czy placze bo z nia juz nie pracuje. a prociwalismy razem 1 miesiac. ja jej odpisywalem , ale nie chiclame nic nic ... a dziewczyna byla strasznie zazdrsna... nawet napisala do tej kolezanki , ze jest suka itp...ale ja na prawde ja kochalem i denerwowalo mnie to ze mnie kontrolowala i patrzyla co z kim pisze....eraz sobie uswiadomilem jak chyba nie chce ze mna juz byc ani kontaktu iutrzymywac jak badzo ja kocham, zrobilmbym dla niej wszystko... wiem zawalilem, przeprosimy nic nie daja.....Dziewczyna mi tez powiedziala, ze spotyka sie z kims innym i do mnie nie wroci i , e jest szczesiwa. Ale ja nic wczesniej zlego moim zdaniem nie zrobilem. Tylko moglem do niej pojechac, a tez nie pojechalem, bo myslalem ze rodzice jej mnie nie lubia i wolalem sie spotkac gdzies indziej ale mi nie odpisywala.... i tak 2 miesiace zero kontaktu...Co mam robic ? czy bedzie szansa ze do mnie wroci ??? kocham ja nad zyciee......jestem tak zalamanh, ze nie jadlem nic prawie od tygodnia i wymiotuje ...
Ty jej nie kochasz, w Tobie obudzil sie syndrom psa ogrodnika.
Dwa miesiace sie nie odzywales, a jak zobaczyles, ze ma innego, poczules wielka milosc ?
Bie pojechales do niej po tej Waszej klotni ? Dlaczego ? Nawet nie po to aby za cos przepraszac, ale tak zwyczajnie, odwiedzic.
Ty jej nie kochasz, w Tobie obudzil sie syndrom psa ogrodnika.
Dwa miesiace sie nie odzywales, a jak zobaczyles, ze ma innego, poczules wielka milosc ?
Bie pojechales do niej po tej Waszej klotni ? Dlaczego ? Nawet nie po to aby za cos przepraszac, ale tak zwyczajnie, odwiedzic.
Nic dodać, nic ująć. Nie wiem tak naprawdę po której stronie jest wina, ale zachowanie ich obu jest dość niedojrzałe jak na studentów(?). Ta focha, a ten zasłonił się "nic nie zrobiłem - mam to w du**e".