rozstałam się narzeczonym po 5 latach związku, burzliwym związku momentami. Ale pełnym miłości i przyjaźni. Ja odeszłam, wyjechałam ... bo myślałam że już nie kocham, że muszę czegoś więcej, inaczej, że to nie nasze życie razem - nie da się. Po 3 miesiącach życia oddzielnie, układania sobie życia oddzielnie, nie radzę sobie. Tęsknie, brakuje mi go, lecz nie to jest najgorsze... ogromny ból sprawia mi fakt że to Ja Jemu zadałam cios, że On teraz przez mnie cierpi, że nie może się odnaleźć. Nie wiem jak sobie z tym poradzić. Kocham i nie kocham, chce i nie chce. Czuje się jak dziecko... chciałabym aby to on mnie rzucił i zadał ten cios, było by mi lżej... chciałabym aby był szczęśliwy ...
Nie wiem jak mam sobie z tym radzić...