Kobietki... od lat w szkołach na wf wszyscy powtarzali "miesiączka to nie choroba", czyli wszytsko można robić podczas okresu.
Dla mnie okres to najgorsze szczególnie 2 dni w miesiącu.
Objawy które mam w każdym miesiącu to: silne bóle i skurcze brzucha, bóle krzyża, żołądka, mdłości, czasem prowadzące do wymiotów, biegunka, zawsze przez dwa dni nic nie jem, leżę w łózku, zawsze mam zawroty głowy, ogólne osłabienie, drżenie i drętwienie kończyn, czasami nawet gorączka. Sam okres nie jest badzo obfity, 80% tych objawów mam co miesiąc i trwają po ok 4 godz w 3 cyklach. Wszytsko jak w zegarku...
Byłam u wielu lekarzy, często gdy leki przeciwbólowe nie pomagały leżałam pod kroplówka w szpitalu bo dosłownie wyłam z bólu.
Brałam rózne leki... Tylko Ketanol pomaga, ale tylko na silne bóle, reszta objawów nie ustępuje.
Już nie mam sił na wizyty u ginekologów, bo żaden nie pomógł.
Za jakiś rok chce miec dziecko, ale do tego czasu umrę chyba...
Najgorsze jest to, że gdy podczas okresu mam iść do pracy to aż się boję. Mam pracę stojącą na produkcji. Kilka razy zemdlałam. Szefowa sie wkurza, nie chcę co miesiąc iść na chorobowe na dwa dni
bo przez to mi moga nie przedłuzyć umowy i zabierają premie. A potrzebuję teraz pieniędzy.
Zazwyczaj próbuję wytrzymać, pracuję do chwili aż nie zemdleję.
Co robić? bo już nie daję rady ![]()