Cześć,
proszę Was o pomoc - mianowicie kilka miesięcy temu poznałam faceta starszego ode mnie, po przejściach. W tym czasie ja też byłam po rozstaniu ze swoim długoletnim partnerem. Kilka razy się spotkaliśmy fajnie nam się rozmawiało, te same zainteresowania rozmowy do białego rana o życiu, polityce, sztuce itd...
Ciągle pisaliśmy do siebie maile. Dawał mi odczuć, że jestem kimś ważnym Jego życiu i że jako kobieta podobam mu się. Relacja opierała się jednie na naszej przyjaźni. Po jakimś czasie chciałam więcej.... Nie wiem co mnie natchnęło.... Napisałam mu maila, że mam dosyć relacji, z której nic nie wynika i że chyba zmierzamy w innych kierunkach - tym samym, że chce zerwać naszą relację. Odpisał mi, że mam zły dzień, że on też tak ma. Że za krótko się znamy, że on nie ma zamiaru się spieszyć, bo przez pośpiech podjął kilka decyzji w życiu,które poskutkowały tym, że teraz ma problemy.
Kilka dni później napisał, jak się czuje, czy wszystko dobrze? ja odpisałam - "Ok" nic więcej.
Przemyślałam wszystko i teraz wiem, że on miał rację za bardzo się śpieszyłam oczekiwałam deklaracji.... po kilku miesiącach znajomości. Zwariowałam.
Teraz za bardzo mi go brakuje, co mam zrobić żeby znowu wrócić do tego co było?
Pomóżcie proszę! Boje się, że jak teraz napisze albo zadzwonie do niego to wyjdę na totalną kretynkę i socjopatkę ![]()