Nigdy w to nie wierzyłam, i myślałam, że żeby kogoś pokochac trzba znać go bardzo długo. Ale gdy pierwszy raz zobaczyłam mojego przyszłego męża poczułam że to on. Zawrócił mi w głowie od razu, mimo ze od czasu tego "pierwszego wejrzenia" do czasu naszej pierwszej rozmowy mineły 3 lata (w tym czasie widziałam go może 2, 3 razy) za równo ja jak i on byliśmy w innych zwiazakch, to gdy już udało się nam spotkac okazało się ze on także zwrócił na mnie uwage w tym samym czasie. Wczesniej nie mogliśmy zrobić nic bo uczęszczaliśmy do róznych szkół w róznych miastach. Ale gdy ponownie spotkaliśmy się po tych latach żadne z nas postanowiło nie odpuszczać. teraz jestesmy ze sobą juz dwa lata i często wspominany te nasze pierwsze spotkania... ![]()
życzę szczęścia nieraz w życiu się udaje spotkać tego jedynego.
zazdroszczę ci, mam 25 lat i zaczynam się zastanawiać nad wejściem w jakiś związek z rozsądku...
dobre ![]()
Miłość o pierwszego wejrzenia
a co to?
Zakochanie to rozumiem. Zabujanie na maxa. Zatracenie poprzez buzujące hormony. Większe bądź mniejsze. Im bardziej sobie wmówimy że to właśnie to (Świadomie lub nieświadomie) tym łatwiej budować później miłość. A na pewno łatwiej bagatelizować problemy, natomiast prościej zauważyć i docenić cechy wspólne, pożądane.
Miłość ? rodzi się po czasie. Jak już to zabujanie przejdzie i zostajemy razem, zaczynamy widzieć jacy naprawdę jesteśmy, przeżywamy problemy później kryzys. To ta miłość się rodzi, umacnia, nabiera rumieńców, siły. Potrafimy dbać o Siebie, biorąc pod uwagę drugą połówkę i licząc się z jej zdaniem, ale nie wyrzekając się siebie. Upraszczając, dopóki nie zacznie się normalne życie z codziennymi problemami trudno mówić o miłości. Zdaje się że pierwszy kryzys przychodzi po dwóch latach a poważny (statystycznie) chyba po pięciu latach. I jeśli związek to przetrwa to jest już z górki (teoretycznie), niektórzy mówią że jak się o miłość nie dba codziennie to na końcu pozostaje tylko przywiązanie (ale niekoniecznie w pejoratywnym znaczeniu) i tyle.
Nie przeczytałem wielu pozycji na ten temat. Nie rozmawiałem z wieloma starszymi osobami na ten temat. Miałem tyko jedne zajęcia poruszające tematykę. Mam żonę, dwoje dzieci i dopiero 33 lata.
Najważniejsze dla mnie w tym sposobie widzenia jest to że:
TO ODE MNIE ZALEŻY CZY TEN ZWIĄZEK BĘDZIE ISTNIAŁ W MIŁOŚCI.
Entropia panuje chyba wszędzie. Jak nie sprzątam w domu, nie wkładam w to pracy, to kurz i bałagan potrafią szybko zagościć.
Dawno sobie nie popisałem jak na tym forum
za chwilę poczuję się kobietą spełnioną cokolwiek to znaczy ![]()
Pozdrawiam.
Z miłością od pierwszego wejrzenia trzeba uważać, żeby nie zniknęła tak szybko jak się pojawiła...
tez wiem co to znaczy, kiedy patrzysz na obcego człowieka, ale czujesz, że Cię z nim coś połączy, że jest wyjątkowy i chcesz go poznać, z nim być. zakochaliśmy się w sobie w ciągu 3sekund, spędziliśmy z sobą cały wieczór (wszyscy poszli, my zostaliśmy) i mam nadzieję, że i całe życie - jesteśmy z sobą już 5lat.
pozdrawiam fuxya
łaczy nas niesamowite wspomnienie
:)
Znam to skąś
Mój mężczyzna przyszedł do mnie po raz pierwszy razem z naszym wspólnym kolegą. Popatrzyłam na niego, on powiedział ,,cześć" i pocałował mnie w rękę -mimo, że była upaćkana pianą bo akurat myłam naczynia
W tym momencie wiedziałam już, że jestem zakochana i że albo ten albo żaden.
Kolega i mój D. zostali w akademiku na noc, potem była impreza, potem jeszcze jedna- wtedy po raz pierwszy się pocałowaliśmy. A następnego dnia już tylko we dwójkę wybraliśmy się na spacer i od tamtej chwili jesteśmy razem...już 14 miesięcy ![]()
Jak w temacie:)
Najpiekniesze co moze nas w zyciu spotkac.
Chociaz mnie nie trafilo tak zupelnie od razu.
Widywalam go przez pol roku na uczelni-obserwowal mnie... jednak ten jego sledczy stosunek wobec mnie raczej denerwowal.
Po jakims czasie mielismy okazje porozmawiac w cztery oczy, i wtedy mnie wzielo...
widzialam jak twarz mu sie rozswietla, sadze ze moja swiecila rownie mocno...
"jedno glebsze spojrzenie bylo spotkaniem naszych dusz"
Niestety on ma kogos, ja musialam wyjechac... myslalam ze to mi sie uroilo, ze te jego obserwacje, blysk w oku na moj widok, bylo jedna kiepska bajka.
Probowalam sobie go wybic z glowy- niestety on jest pierwsza i ostatnia mysla kazdego dnia..
Po roku wrocilam, spotkalismy sie bardziej z przypadku niz mojej inicjatywy... i czuje sie tak samo jak rok temu...
On? mowi ze tamto spotkanie go na dlugo rozbilo... i ze w zyciu spotykamy sie dwa razy:)
Nie wiem jak to bedzie... (za pare dni wyjezdzam)
Za duzo nas dzieli, ale to COS laczy...
wierze ze bedzie dobrze
pozdrawiam
Życzę szczęścia w miłości ![]()
tylko pozazdrościć...fajnie, że takie sytuacje się jeszcze komuś przytrafiają...
życzę szczęścia, wytrwałości i dużo, duuużo miłości
11 2011-11-05 17:39:12 Ostatnio edytowany przez Blaneczka (2011-11-05 17:48:44)
fuxya bardzo fajnie czyta się takie historie jak Twoja
Jestem w podobnej sytuacji poznałam mężczyznę i po prostu przeszło mnie coś takiego, że nie umiem tego opisać to nie jest takie uczucie jak zwykle towarzyszy zauroczeniu z resztą już dawno by mi przeszło bo to miało miejsce jakiś czas temu no, ale on niestety jest w związku więc nie pakuje się w to, ale może za jakiś czas go spotkam i skończy się to tak jak Twoja historia ![]()
Nasuwa mi się tutaj pewien cytat :
"Nawet jeśli nie jest od razu wzajemna, miłość zdoła przetrwać jedynie wtedy, jeśli istnieje iskierka nadziei- bodaj najmniejsza - że zdobędziemy z czasem ukochaną osobę. A reszta jest czystą fantazję"
Paulo Coelho(Nad brzegiem rzeki Piedry)
super, trzeba mieć naprawdę szczęście żeby spotkać prawdziwą miłość, bo musicie się znaleźć w tym samym czasie i miejscu na tej wielkiej ziemi...
Ja mam chłopaka kocham go i nie wyobrażam sobie że mogłabym być z innym ale nie poczułam zawrotu głowy...
Więc jeśli to nie ten to chciałabym chociaż to poczuć i zobaczyć, nawet jakby było już za późno:)
mominka1
Fakt samo to uczucie jest fajne, ale w moim przypadku nie jest za różowo bo póki co nie mam szans na związek z nim..
Wolałabym zdecydowanie bardzie poznać kogoś i się powoli zakochać bez tych "fajerwerków" bo wtedy mój mężczyzna był by obok mnie a nie w moich myślach.
Dużo lepiej jest jak ogień powoli się tli niż jak szybko wybuch bo potem często szybko gaśnie i zostaje tylko brzydki dym.
Dlatego ciesz się tym co masz ![]()
Wiem co masz na myśli rozumiem.
Ja miałam na myśli naprawdę prawdziwą miłość, taką z opowieści z książek i wg mnie takiej to nic nie rozdzieli. Wydaje mi się że jak bym kogoś takiego spotkała i bym z nim była to nie było by miedzy nami żadnych kłótni zdrad nieporozumień. Rozumiesz? Wydaje mi się że jak ktoś ma tą naprawdę drugą połówkę to rozumieją się bez słów dosłownie.
Rozumiem co masz na myśli
Która z nas nie chciałaby takiego faceta tej drugiej polówki jabłka , ale powiem Ci szczerze, że taka sielankowa miłość bez żadnych nieporozumień to dla mnie chyba było by to za słodkie trochę i takie mdłe mała kłótnia nie jest zła oczyszcza atmosfera i daje upust emocją.
Ja wiem coś o kłótniach, gdyby nie te kłótnie co drugi dzień i zawsze o głupoty to byłoby naprawdę bajecznie. I szczerze mówiąc mimo że kocham mojego faceta już 2 lata i chyba coraz mocniej to te kłótnie mnie wykańczają i wiem że go też. Dlatego chyba tęsknię za czymś bardziej idealnym...
Rozumiem nadmiar też przeszkadza, chociaż różnie to bywa znam parę, która dzień bez kłótni ba nawet awantury uznaję za stracony i mimo, że kłócą się i to równo to są ze sobą już ponad 4 lata i nie zapowiada się żeby się rozstali ![]()
Na trzecim spotkaniu usłyszałam -Chyba się w TOBIE zakochałem! Ja czułam to samo.przedwczoraj minęły dwa lata od pierwszego naszego dialogu .Wierzę w miłośc od pierwszego wejrzenia.
w moim przypadku nie była to miłość od razu ale jak jego zobaczyłam i wymieniliśmy spojrzenia to wiedziałam że TO JEST TO!! i TEN
Pierwszy raz tak się zakochałam.. Zerknełam na niego i tak jakoś dziwnie się poczułam. Było to na weselu. Przetanczylismy całą noc. Teraz on jest sam i ją też. Często tak zdarza nam się przypadkiem spotkać to nas do siebie ciągnie.. Sentyment pozostał.. Nie rozumiem tego
Ja też nigdy nie wierzyłam w miłość od pierwszego wejrzenia, ale się zdarzyło:) W pracy wykonywałam pomiary na zewnątrz, w okolicach jego biura. Wyszedł bo zainteresował się tym co robię. Rozmawialiśmy chwilę a ja w tym czasie poczułam, że to jest "to"
niestety nic z tego nie wyszło a ja jestem na etapie odkochiwania się.
w moim przypadku nie była to miłość od razu ale jak jego zobaczyłam i wymieniliśmy spojrzenia to wiedziałam że TO JEST TO!! i TEN
Ja miałam tak samo z moją partnerką, trzy lata temu, w lipcu. I to było obce miasto, ba, obcy kraj. Przypadek? Przeznaczenie? Jakby tego nie nazwać to jesteśmy razem ![]()
A ja zakochałam się do nieprzytomności dwa razy. Raz, gdy miałam 16 lat, na polu namiotowym pewien chłopak pomagał mi rozbić namiot. Powiedział do mnie: "podaj mi śledzia" (serio, serio! Na co to szesnastolatki nie polecą...), nasze spojrzenia się spotkały i ... i nie wiem, ale to porównanie z aniołkiem strzelającym do kogoś z łuku jest nadzwyczaj trafne. Po prostu powaliła mnie fala takiego uczucia, że nie sposób tego opisać. Osiem lat walczyłam o niego, a gdy w końcu zbliżyliśmy się do siebie, okazało się, że charakter to gościu ma jednak fatalny i jakoś tak już bez żalu odpuściłam sobie.
Drugi raz, starsza i (teoretycznie) mądrzejsza, mimo, że nie wierzyłam, że spotka mnie to po raz drugi, to zakochałam się tak samo beznadziejnie w chłopaku, który... dosiadł się w autobusie. Oczywiście też z tego nic nie wyszło, ja parę lat borykałam się z tym uczuciem (i chyba w kryzysowych chwilach borykam nadal), ale już bez szaleństw i z dystansem do niego (czyli jednak mądrzejsza).
Ale podsumowując: warto przeżyć takie uniesienie, zauroczenie, odlot na maxa - poznajemy siebie samego i na co nas stać, ile potrafimy znieść i do czego się posunąć. Poznajemy też granice. Druga historia pokazała mi, że naprawdę wiele wynosimy z takiego doświadczenia.
Miłość? Życzę każdemu, żeby zaczęła się tym pierwszym zauroczeniem na maxa i przekształciła się z czasem w prawdziwe, głębokie uczucie oparte na zaufaniu i szczerości.
a ja sie wylamie:P nie wierze ( w swoim przypadku) w milosc od pierwszego a nawet od 10-tego wejrzenia:P ale Wam fuxya zycze pelnego ciepla i namietnosci uczucia:)