Cześć!
Pierwszy raz korzystam z takiego typu forum, ale po prostu nie wiem gdzie szukać odpowiedzi. A wydaje mi się, że zdecydowana większość z was - Kobiet, będzie w stanie wszystko dobrze wyjaśnij. Przejdę od razu do rzeczy.
A więc tak, poznałem się z pewną dziewczyną przez internet, umówiliśmy spotkanie i to już z góry było zaplanowane, że będziemy razem, po prostu pewne lecz wyjechała za granice, po powrocie jej do Polski spotkaliśmy się i tak jak wspomniałem wcześniej - Zostaliśmy parą. Był to związek na odległość, ale i tak widywaliśmy się często, po paru miesiącach doszedł do tego seks i powoli tworzyliśmy wspólne życie.
W pewnym momencie doszło do pierwszej poważnej kłótni, zerwaliśmy powód był dziwny, mianowicie - "Działaliśmy sobie na nerwy" Dowiedziałem się o tym po powrocie do domu przez internet od niej pisząc, że "Musimy zrobić sobie od siebie przerwę" - A wiadomo co to oznacza.
Po paru dniach zatęskniła, napisała, że przyjedzie. Dzień później zrezygnowała, powodem był pewien chłopak, z którym parę lat temu chciała bardzo być.
Po tym fakcie zwątpiłem w życie, no ale cóż... po 4 dniach napisała i dzwoniła zapłakana, że przeprasza "Sama nie wiem co ja odpie*doliłam." - Wiem jak to jest nie dostać drugiej szansy więc jej wybaczyłem.
Wróciliśmy do siebie i zamieszkaliśmy razem po paru kolejnych miesiącach.
Pierwsze 3-4 miesiące były cudowne razem... Lecz zaczynały się schody przestaliśmy się sobą powoli interesować (oboje) co było idiotyczne... Zajmowaliśmy się swoimi sprawami, a nie wspólnymi.
Wracaliśmy z pracy - Nie zamieniliśmy słowa - Nadchodzi czas spania - Rozmowa ~20 min i spanie.
I tak przez 3 miesiące.
Ostatecznie zerwaliśmy, po raz pierwszy byłem aż tak obojętny. A zawsze! Każdą najmniejszą kłótnie przeżywałem.
<Jeszcze mieszkamy razem>
Po 2-3 dniach dowiedziałem się, że całowała się już z innym.
Potem doszedł do tego ktoś jeszcze! Czyli już miała 2 osoby.
Powiedziałem jej, że wypowiadamy mieszkanie, żeby zabierała już powoli swoje rzeczy bo nie jestem w stanie z nią spać w jednym łóżku po tym wszystkim.
Tak też się stało... Wróciliśmy do swoich miast. Kontakt się urwał.
Teraz po 2 miesiącach znowu się odnowił
Wiem, że już zdążyła uprawiać seks z innym - Mimo, że nie jesteśmy razem to mnie to drażni... Bo nadal coś czuję.
Powiedziała, że sama nie wie czego chce, nadal na na sobie dwóch adoratorów + mnie, zaproponowałem jej wyjazd za granice, żeby zacząć nowe życie (po raz trzeci?)
Lecz chciałem mieć jedno ultimatum, aby żaden chłopak już jej nie "dotknął" w istotnym znaczeniu, jeśli chce to odnowić.
Odpowiedziała na to, że nie wie czy da rade, co mnie zniechęciło jeszcze bardziej.
Przyznała się także, że będąc ze mną całowała się ze swoim byłym po paru piwach.
Mówiła także, że jest w totalnej d*pie, nie wie co robić teraz czuje się jakby nie miała sumienia i serca.
Pisząc to powoli sam sobie daje odpowiedź, lecz chciałbym jeszcze poznać waszą opinie.
Wiadomo, że uczucie robi z człowieka debila.
Samo to zdanie "Dać jej trzecią szanse" brzmi... Co najmniej dziwnie.
Ale główne pytanie brzmi,
Czy jest szansa, że się zmieni?
O co jej teraz chodzi, czego oczekuje?
I czy na moim miejscu nadal byście się starali, aby cokolwiek z tego wyszło?