Schematycznie... - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 178 ]

1 Ostatnio edytowany przez meilbox (2015-09-16 11:40:37)

Temat: Schematycznie...

Witam
Słowem wstępu prawie 10 lat małżeństwa (ja i
32 lata jż rok młodsza) w konsekwencji 2 super dziewczynki (4 i 10 lat).
Żona przez pierwsze 8 lat naszego małżeństwa nie pracowała - zajmowała się domem dziećmi, więc jak się można spodziewać to Ja utrzymywałem rodzinę (wiem opieka i prowadzenie domu to też robota).
W międzyczasie tj. po kilku latach wybudowaliśmy dom w którym mieszkamy razem z moimi teściami (kredyt  jeszcze pół banki ... na mnie i żonę , własność żony - nie jestem w księdze wieczystej). Początkowo mnie to nie przeszkadzało pracuje na zmiany więc bywało że całymi tygodniami się z teściami mijaliśmy ;p lecz nie trwało to zbyt długo ...
Jak to bywa z czasem emocje w małżeństwie ostygły, nie wychodziliśmy za często, imprezy to już w zasadzie historia. Rzadziej wyrażałem uczucia. Ale czego oczekiwać jak czas poświęcałem/liśmy rodzinie. Sprawy łóżkowe były ok... że tak powiem dogadywaliśmy się w tym bardzo pozytywnym sensie przy czym przez kilka lat pracowałem tylko na noc więc współżycie wypadało na weekendy. Później zmiana i musiałem żonkę uświadomić że w nocy już jestem obok ;p
Miałem swoje zainteresowania związane z informatyką... nic strasznego góra 2h w ciągu dnia - żona tego nie trawiła sama hobby/relax brak. Przy każdej kłótni a mieliśmy ich zaledwie kilka w trakcie małżeństwa i w większości spowodowane właśnie przez kompa lub moje niby zamiłowanie do pieniędzy - których prawie nigdy nie było wszystko szło na rodzinę... lub jej brak pracy... dla mnie był to absurd.
Żonę zawsze kochałem całym sercem i nigdy niczego jej nigdy nie broniłem i na moje nieszczęście bezgranicznie ufałem.
Z teściami żyłem bez większych emocji... aż do zeszłego roku kiedy to jak się domyślacie pokłóciliśmy się i nie gadamy ze sobą od tego momentu.
1,5 roku lata temu żona podjęła w końcu pracę , specjalnie dla niej przez ten czas pracowałem na nietypowej zmianie aby po 4-5 h snu od rana siedzieć z młodsza córką w domu ;p
Wszystko było ok przez pierwszy rok żona się cieszyła że w końcu nie będzie ta "gorsza".

Niestety miesiąc temu kłótnia - zawsze strasznie je przeżywała , sam mając w pamięci kłótnie moich rodziców , naszą nazwałbym głośną dyskusją...
W zasadzie zrobiłem żonie na złość... nie ważne co ... i po kilku cichych dniach oświadczyła mi że to koniec... ja w szoku próbuje coś wydębić, błagać, prosić... i zero... tylko tyle ze wszystko sobie przekalkulowała i to koniec a ja jestem Chu.....
Ok dam jej kilka dni nie jeszcze pomyśli... w międzyczasie z głupoty przeglądałem bilingi za komórki... i o zgrozo z jednym nieznanym mi numerem setki sms i godziny rozmow... no to bije po komórke od żony (w zasadzie ja za nią płacę) ona w szoku co ja robię dlaczego ją szpieguje - ??!! zawsze moglem w dowolnym momencie zabrać bez tzw. "płaczu".
Okazało się ze to jakiś typ z pracy.... chwila logicznego zastanowienia... okej musi z nim zawodowo dużo gadać... odpuściłem... ale żona dalej beton wiec obserwuje ją następne dni...
i aby sam odsapnąć jadę do rodziców na kilka dni...
po powrocie komórka przy tyłku nie do ruszenia... u żony w pracy ma byc impra firmowa... ja biorę dzieciaki  na weekend niech sobie jeszcze ode mnie dychnie...
Wracam wcześniej zero poprawy, poprosiłem o jej telefon... oddala bez kontaktów i sms... Ale chyba zapomniała ze jestem informatykiem wiec dane odzyskiwane, sms... i Qtwa sie zaczeło ... pikantne sms... umawianie na bóg wie co... i widzę ze mąż sie bardzo stara ale mnie to już wisi... dodatowo info o mailach...
po kilku godzinach namiar na nowe konto mailowe  a to załatwiło już wszystko.... przez miesiąc ja ganiałem starałem się błagałem... a ona wielce zakochana planuje nowe lepsze życie... przy czym po imprze firmowej pojechała z kolegą do hotelu na bzykanko... teksty na poziomie podstawówki... załamka...
po odzyskanych sms okazało się z teście święci nie byli. obecnie chuchają i dmuchają na córę a ze mnie próbują zrobić najgorszego... dla mnie zostały tylko dzieci i staram się nim poświęcić...
Obecnie wyprowadziłem (4msc) się aby dzieciaki nie musiały żyć w tej toksycznej atmosferze i w zasadzie kontakt mam tylko z dziećmi.
JŻ raz dwa złożyła pozew bez orzekania że niby różne charaktery i dzieci inaczej chcemy wychowywać itp itd... Jej wielka miłość kwitnie (dzieciaki już z K zapoznaje -podwójny alimenciarz).
Brak w tej chwili żadnego pola do dyskusji na temat rozwodu (ja oczywiście pozew zmienilem na z jej winy ). Rozprawa za 1.5 miesiąca... Obecnie robi z siebie biedna matkę  polkę i jak twierdzi udu.... mnie w sądzie :-)
Dzieci wg mnie i rodziny oraz znajomych strasznie się przez te kilka miesięcy zmnienily, lecz staram się aby wiedziały że ne kocham .
Przez te kilka miesięcy emocje już trochę opadły ale zdarza się dół tak wielki że tylko łóżko, kołdra i spać.
JŻ oczywiście wymyśla to coraz to nowsze powody dla których tak postąpiła :-) większość to gadka jej tatusia zaś część pewnie kochasia.
Nie mam tylko pojęcia jak można nie widzieć w sobie żadnej skruchy ani nie chcieć się starać tylko pójść na łatwiznę...AAA no tak huć ...

Zobacz podobne tematy :

2 Ostatnio edytowany przez erty22 (2015-09-16 11:54:11)

Odp: Schematycznie...

A czego chcesz?
Opcja A: jesteś wolny, frywolny, biedny i skrzywdzony (masz NIEPOWTARZALNĄ okazję na nowe rozdanie i nowy model, mimo że alimenciarz), lub
Opcja B: jesteś szczęśliwym ojcem z kochającą żoną i dwiema *dobrze wychowanymi* córkami.

Jeżeli opcja A, za wszelką cenę mimalizuj straty (alimenty) i ustaw sprawy tak, abyś najlepiej wypadł przed przyszłym nowym modelem.
Jeżeli opcja B, walcz jak lew, choćbyś miał żonę zębami za buty przytrzymywać (mogę napisać coś bardziej brutalnego, ale by podpadło pod KK).

Twoje dotychczasowe zachowanie wskazuje, że wybierasz opcję A.
Tak czy inaczej, zabezpiecz dowody i wynajmij NAJLEPSZEGO adwokata, na jakiego Cię stać. Walczysz o swoją przyszłość, a jeżeli opcja B, to także swoich córek i żony.

Pozwolę sobie zauważyć, że od Ciebie zależy, jaki szablon ojca/męża będą miały Twoje córki (bądź co bądź, kobiety, tak jak Twoja żona i ew. nowy model).

Aaaa... w żadnym wypadku nie przejmuj się, że Cię zdradziła. Musisz mieć nerwy ze stali.
Kiedyś sam to zrobisz.

3 Ostatnio edytowany przez meilbox (2015-09-16 12:01:45)

Odp: Schematycznie...

Nie walcze od samego początku , moja JŻ doskonale wie jakimi zasadami kieruje (kierowaliśmy się) się w życiu . Dałem jej wolną rękę, przed fizyczna zdradą (o emocjonalnej jeszcze nie wiedziałem) naprawdę się strałem lecz już było za późno .
Wolnę być sam i mieć dobry kontrakt z dziećmi oraz wywalczyć każdy należny grosz.
U niej nie ma skruchy nie było chęci wybaczenia tylko banalny, uśmiechnięty i zadowolony wyraz twarzy .  Tak może to moje męskie ego ... może gdyby z jej strony były deklaracje... teraz już wiem że nawet dla dzieci nie byłoby sensu tego w dalej ciągnąć .
Widocznie był kryzys znalazła pocieszyciela i leci na skrzydłach miłości pełna motyli w brzuchu :-) Zaś ja znam swoją wartość i nie dam się już więcej upokorzyć. A niech ma wolność ale na moich zasadach:-p

4 Ostatnio edytowany przez erty22 (2015-09-16 12:03:32)

Odp: Schematycznie...

(at) meilbox

Jesteś na nią wk***ny do nieprzytomności.
Rozżalony. Obolały. Zrozpaczony.
To zrozumiałe.

Czy mogę dać Ci do myślenia?

5 Ostatnio edytowany przez meilbox (2015-09-16 12:17:18)

Odp: Schematycznie...

bylem jeszcze jakieś 2 miesiące temu teraz to już raczej jest mi , jako osoba , zupełnie obojętna.  :-) i raczej to ona się aktualnie wqrwia gdyż jak co 2 dzień jestem w domu u dzieci ... strasznie Pani na wlosciach to nie pasuje .
Jak już pisalem rozwodzimy się, była to decyzja którą każdy z nas podjął na własną rękę.

każdy punkt widzenia w stosunku do oceny danej sytuacji jest godny rozważenia więc dawaj :-)

6 Ostatnio edytowany przez erty22 (2015-09-16 12:13:11)

Odp: Schematycznie...

Zadałem pytanie, nie odpowiedziałeś.

Po co w takim razie piszesz na forum?

Dobra, inaczej.
Jesteś otępiały, osowiały i obolały.
Apatia.

Też normalne.

Tym niemniej, masz przed sobą 30-40 lat. To Twoje życie. Jedyne.
Albo będziesz wychowywał do dobrego życia własne córki, albo będziesz urabiał nowy model.
W to, że będziesz sam raczej wątpię.

Jesteś mężczyzną, tak czy inaczej. Musisz sobie zapewnić nową pozycję wyjściową.
Musisz o to walczyć. Potrzebujesz motywacji, najlepiej wewnętrznej.

7 Ostatnio edytowany przez erty22 (2015-09-16 12:22:45)

Odp: Schematycznie...

Adwokat. Był?
Usystematyzowane, uporządkowane dowody. Masz?
Dokumenty do sprawy rozwodowej. Masz napisane i opisane?
Czy jesteś gotowy wprowadzić się z powrotem do domu, nawet gdybyś miał wejść razem z drzwiami?
Metoda 34 kroków. Obcykana?

Musisz dać jej zdrowo DO MYŚLENIA.
Musi się wystraszyć tego nowego życia z kochasiem.
Ona Cię kocha, tak uważam. Wciąż.

8

Odp: Schematycznie...

Jak czytam takie historie,to ciarki mnie przechodzą...i weź się tu człowieku ożeń yikes
Na prawdę Ci współczuje,jako facet.Ona teraz wszelkimi sposobami faktycznie będzie chciała Cię uje*ać,zbieraj wszelkie dowody zdrady,bilingi,sms,maile,wszystko.Nie rozumiem dlaczego nie jesteś współwłaścicielem nieruchomości...?
Kobiety może i fizycznie są słabsze,ale za to są sprytniejsze i przebieglejsze,o czym przekonasz sie wkrótce,po tym jak usłyszysz co powymyślała na Twój temat w papierach/sądzie.
Nie wiem jaki masz charakter,ale załatw ją w białych rękawiczkach,można wiele wywalczyć,niekoniecznie awanturując się,zwłaszcza,że dzieciaki też to będą przeżywać,łatwo napisać,ale nie dawaj poznać po sobie,że jest ciężko,ignoruj ją,nie daj się też nabrać na płacz,to będzie tylko teatr.Będziesz potrzebował dużo siły,powodzenia.

9 Ostatnio edytowany przez meilbox (2015-09-16 12:45:41)

Odp: Schematycznie...

No tak troche z tego stanu apatii jeszcze pozostalo ale juz tyci tyci :-)
Na dzieci chcę i będę miał oczywiście jak największy wplyw, nie wyobrazam sobie innej sytuacji ale nie tylko przez to że JŻ zrobi że mnie bankomat :-)
Również zdaje sobie sprawę,  że sam aż do deeski sam nie będę, minie trochę czasu i jak każdy wrócę do gry :-)

Sprawę z adwokatem dowody i całą resztę już mam zalatwioną... moja historia miała miejsce kilka miesięcy temu ... kiedyś to sobie zapisalem w pliku i postanowiłem wrzucić ku przestrodze :-)

Gdy wszystko wyszło na jaw mieszkałem w domu jeszcze 4 tygodnie ale to była masakra non stop haje oskarżanie obwinianie i dogadywanie oraz próby sprowokowania aby tylko ją uderzyć ... nie dałem się ale dzieciaki to wszystko obserwowały, wybrałem mniejsze zło...wyprowadzka.
U mnie chodzi już raczej tylko o pieniążki...

Do księgi miałem być wpisany ale zwyczajnie ufalem :-) od 2 lat o to zabiegalem ale non stop jakieś wymysly :-) z perspektywy czasu wiem że mieka faja byłem i trzeba było za fraki i do notariusza :-)

10

Odp: Schematycznie...

Wpływ na dzieci będziesz miał tylko wtedy, jak będzie ona będzie Cię kochać i będziesz ją miał u boku.
Jeżeli będzie Twoim wrogiem (a obecnie za takiego ją uważasz), to dzieci na pewno przegrają.

Ja bym zadeklarował:
- nie dam rozwodu i mamy być razem, otherwise
- dzieci zostają ze mną i żądam alimentów dla dzieci i dla mnie, otherwise
- grasz (z wydatną pomocą adwokata), aby wyjść na dziada aby najmniej płacić (ta opcja najmniej mi leży).

11 Ostatnio edytowany przez meilbox (2015-09-16 12:55:32)

Odp: Schematycznie...

JŻ nie jest narkomanką, alkoholiczką, czy wyrodną matką , idealną też nie jest . Jej "prowadzenie się" nie ma wpływu na to z n zostaną dzieci. W zasadzie poza faktem że jestem dobrym ojcem i byłbym w stanie dzieciom zagwarantować lepszy start w życiu to innych argumentów dla ojca brak... 97-3 ℅ w Polsce robi stroje...

erty22
ona mnie nie kochała już dawno...
jeśli z dnia na dzień ktoś ci wykrzykuje że całe 10lat zagryzal zęby , że wszystko robilem na pokaz , że dzieci miałem w poważaniu, że jej nigdy nie przytuliłeś , że jesteś leniem itp itd .

nie ważne że troszczyles się tylko o nią i rodzinę , że rodziłem z nią 2 dzieci na porodówce ,poświęciłem szkole, rodzinę i znajomych aby być w domu aby pracować i gwarantować wszystko , pomagałem nawet u niej pracy... A koleżanki zazdrościły męża co nawet obiad zrobi.
ważne jest tylko jej JA i jej prawo do szczęścia :-)

12 Ostatnio edytowany przez erty22 (2015-09-16 12:47:51)

Odp: Schematycznie...

Jasne.

No cóż.
Co prawda masz szanse na nowe życie i nowy model (dwudziestka, mniam, mniam),
ale jak dla mnie brak woli walki do ostatniej kropli krwi jest taki... mało męski, mimo wszystko.
To Twoja jaskinia, Twoja samica, Twoje małe i Twoje geny.
To Ty powineneś być samcem alfa w tym bur***u.
Oddajesz bez walki TO co masz NAJCENNIEJSZE innemu fagasowi. A jak będzie im robił krzywdę?

To są dziewczynki. Są takie słowa na ,,p'' i na ,,m''...

Masz czas dla siebie, masz swobodę, możesz działać. Czemu nie spróbować?
Jeżeli zawalczysz i przegrasz, będziesz silniejszy. Także przed nowym modelem.

No, ale. To Twoje dzieci, Twoja żona, Twoja rodzina, Twoje życie.
Twoja decyzja.

Powodzenia

13

Odp: Schematycznie...

meilbox powiem tak. Masz dzieciaki, one Cię nie zostawią. Jeżeli nie uda Ci się złapać z nimi dobrego kontaktu teraz, to one będą powoli o Tobie zapominały (sam nie wiesz, co ich matka mówi na Twój temat kiedy Ty tego nie widzisz).
Wiem, że brzydko napiszę, ale głupia suka. Wyrwałabym jej włosy z tyłka pęsetą, pojedynczo. Jeżeli coś nie pasuje w związku, to trzeba o tym porozmawiać, a nie chować się. Przecież czasami nie jesteśmy w stanie opanować emocji, które nam towarzyszą, więc lepiej rozstać się w zgodzie. A ie, głupia pipa jeszcze sms'y i kontakty usunęła. Gdyby mój facet tak zrobił, to tak samo zrobiłabym przywracanie danych i po kłopocie.
Dbaj o dzieciaki, naprawdę.

14 Ostatnio edytowany przez meilbox (2015-09-16 13:08:11)

Odp: Schematycznie...

Ja walczyłem na początku całej afery z nagłym "już nie chcę być z tobą" . Poległem...
nie wygrasz z endorfinami i smakiem nowego K....
Jedyne co mi z tego przyszło to upokorzenie i niezła zabawa dla mojej JŻ.
Dla mnie facet który ma choć minimum rozumu i trzeźwe spojrzenie, na tą sytuację walczy tylko o dzieci lub kontakty ... qrewna poszła na straty.

z dziećmi zawsze miałem dobry kontakt i tego nie pozwole zmienić :-)

15

Odp: Schematycznie...
meilbox napisał/a:

ona mnie nie kochała już dawno...

IMO kochała Ciebie zawsze. Jak dała Ci zrobić 2 dzieci (i to w odstępie 6 lat), to nie był przypadek.

jeśli z dnia na dzień ktoś ci wykrzykuje że całe 10lat zagryzal zęby , że wszystko robilem na pokaz ,
że dzieci miałem w poważaniu, że jej nigdy nie przytuliłeś , że jesteś leniem itp itd .

To normalne u kobiet przyłapanych na zdradzie.
Ona nie chciała Ci tego powiedzieć i teraz się tego wstydzi.
(Zazdroszczę Wam takich emocji co pozwalają tyle komuś nagadać nawet bez powodu, niestety racjonalizm robi swoje)

nie ważne że troszczyles się tylko o nią i rodzinę , że rodziłem z nią 2 dzieci na porodówce ,poświęciłem szkole, rodzinę i znajomych aby być w domu aby pracować i gwarantować wszystko , pomagałem nawet u niej pracy... A koleżanki zazdrościły męża co nawet obiad zrobi.

To dlaczego teraz uciekasz z domu jak szczur?
Wywlecz to wszystko przed sądem.
W postaci pisemnych zeznań, spisanych przy świadkach, coby się nie mogły wyprzeć (w miarę możliwości).
Łącznie z następującym wezwaniem owych koleżanek na świadków przed sądem.

Mężczyźni są zadaniowi. Potraktuj to jak zadanie: ułożyć te puzzle z powrotem na miejscu.

Btw., masz w sobie totalny chaos emocjonalny i hormonalny (chociaż tego nie odczuwasz),
ale przed Tobą jeszcze DUŻO więcej.
Znajdź sobie psychologa, żeby pomógł Ci głowę uporządkować.
Zbierz info o terapeutach par, tak na wszelki wypadek.

ważne jest tylko jej JA i jej prawo do szczęścia :-)

Będzie szczęśliwa, jak wróci do domu z Tobą i dziećmi.

16

Odp: Schematycznie...

Klasyczny wątek.Jak większość facetów w małżeństwie przegapiłeś moment kiedy żona stwierdziła że jej już po prostu nie kochasz,albo inaczej,dopuściłeś przez zaniechanie ciągłych starań o jej miłość,że ten moment nastąpił.Kobiety takie już są.Dla większości mężczyzn małżeństwo oznacza fakt,że żona będzie przy nich bez względu na to co (lub czego nie) zrobią.Okropny błąd.Kobieta potrzebuje ciągłego poczucia,że jest kochana,gdy tego nie czuje,po prostu odchodzi.Na przykład do kochanka.I nieważne ile domów zbudujecie,ile pieniędzy jej dasz,to już nieważne.Możesz nawet się pochlastać,i tak Cię oleje,jeśli ten graniczny punkt osiągnie.Straszne jest to,że nigdy nie wiadomo kiedy on następuje.Jak śpiewał Juras Połomski "...bo z kobietami nigdy nie wie się..." I to święta prawda.
A teraz konkrety: Jak już ktoś wspomniał wcześniej,jak mogłeś nie wpisać się do Księgi Wieczystej? To już naprawdę głupota,wybacz.Żadna miłość tego nie usprawiedliwia,naprawdę.Kobiety ZAWSZE kalkulują,a w małżeństwie szczególnie,kto trzyma łapę na finansach,ten ma władzę,wychodzi to szczególnie wtedy kiedy zauroczenie mija i następuje szara rzeczywistość (dzieci,praca,dom).Ale ok,mleko sie rozlało,więc nie ma co płakać.Pozytywy:Świetnie zrobiłeś magazynując wszelkie dowody zdrady,to Ci daje duży atut na rozprawie.Macie dzieci,to bardzo dużo znaczy,spróbuj się dogadać,żeby wyłączyć je z Waszej walki i dogadać się w sprawie opieki,odwiedzin,(ew. alimentów).To bardzo ważne,miłość do dzieci jest bezwarunkowa i trwa wiecznie,o to zawsze warto walczyć.Myślę,że Ona nie będzie raczej grała z Tobą dziećmi,chociaż są kobiety które to robią,ale to patologia.Poza tym,walcz oczywiście o rozwód z Jej winy,walcz o jak najmniejsze alimenty na dzieci (na pewno będzie zawyżać kwotę - większość kobiet tak robi),nie wiem czy wywalczysz jakąś kasę dla siebie,raczej domu nie dostaniesz,i dzieci też pewnie zostaną przy matce.Wszystko co wypracowaliście razem dzieli się na pół,więc sprawa o podział nieunikniona.
Na koniec,rozwiedź się jak najszybciej,kochaj dzieci i odwiedzaj je jak najczęściej,ta miłość nigdy Cię nie zawiedzie.Dbaj o siebie,trzep kasę,kobiety (nowe) traktuj dobrze,i nigdy,przenigdy im do końca nie ufaj,zawsze miej plan awaryjny.Kobieta jest istotą zmienną i przewrotną.

17

Odp: Schematycznie...
meilbox napisał/a:

Ja walczyłem na początku całej afery z nagłym "już nie chcę być z tobą" . Poległem...

Tak i nie. Brak walki nie oznacza jeszcze porażki.

nie wygrasz z endorfinami i smakiem nowego K....

To nie endorfiny, tylko oksytocyna.
Gdyby Ci się udało w DOWOLNY sposób ją od niego oderwać, zacznie się znów zbliżać do Ciebie.

Jedyne co mi z tego przyszło to upokorzenie i niezła zabawa dla mojej JŻ.

Upokorzyłeś? Po co? Chcesz się na niej wyżyć? Żeby Ci do końca życia pamiętała? Co będziesz z tego miał? Nawet nie satysfakcję...

Dla mnie facet który ma choć minimum rozumu i trzeźwe spojrzenie, na tą sytuację walczy tylko o dzieci lub kontakty ... qrewna poszła na straty.

Myślę, że ONA za to Cię nienawidzi.

z dziećmi zawsze miałem dobry kontakt i tego nie pozwole zmienić :-)

Jak nie będziesz z nimi na codzień, więź zacznie zanikać.
Zwłaszcza jak znajdziesz nowy model.

18

Odp: Schematycznie...

dopuszczam opcję że olanie jej totalnie ma wpływ na fakt że mnie nie "lubi" :-)

tylko że owa sytuacja miała miejsce tydzień przed komunia córki ... więc wyslalem tego dnia każdej zaproszonej osobie info że moja Ż się puszcza i imprezy komunijnej raczej nie będzie :-)
głupota z mojej strony ale ludzie w szoku  robią dziwniejsze rzeczy  :-)

19

Odp: Schematycznie...

erty22: kilka komentarzy do postu wyżej:
Żona go nie kocha już,poszła w tango,nie przypadkiem, po pijaku,jednorazowo (dla mnie i tak nie do przyjęcia),tylko całkiem świadomie,trwa to już długo,mało tego,złożyła pozew - na bank skalkulowała sobie wszystkie za i przeciw,i wyszło Jej,że to się opłaca.
Nie On Ją upokorzył - tylko Ona wyśmiała Jego starania o Jej powrót - to jest to upokorzenie.
Zauroczonej kobiety NIC nie oderwie od kochanka,tylko on sam mógłby Ją olać,a i wtedy pewnie na kolanach by do niego poszła z płaczem,Mąż nie ma tu szans.
Jeżeli będzie regularnie odwiedzał dzieci,więź nie zaniknie,ważne by częstotliwość była duża,dzieci są już też duże,więc wszystko zrozumieją,będzie dobrze.

20

Odp: Schematycznie...
meilbox napisał/a:

dopuszczam opcję że olanie jej totalnie ma wpływ na fakt że mnie nie "lubi" :-)

tylko że owa sytuacja miała miejsce tydzień przed komunia córki ... więc wyslalem tego dnia każdej zaproszonej osobie info że moja Ż się puszcza i imprezy komunijnej raczej nie będzie :-)
głupota z mojej strony ale ludzie w szoku  robią dziwniejsze rzeczy  :-)

No to było głupie,fakt,może Ci to wyciągnąć w sądzie,uważaj co robisz przed rozprawą,walcz z Nią prawnikiem,powstrzymaj emocje,pokaż klasę.Dobrze,że się wyprowadziłeś,dom i tak nie jest Twój,więc nie ma sensu,żebyś tam siedział i myślał.Jeżeli czujesz,że potrzebujesz czasu,żeby emocje ostygły,to nie daj jej rozwodu,to opóźni sprawę i da Ci czas,żeby się przygotować.

21 Ostatnio edytowany przez zmierzch (2015-09-16 13:41:36)

Odp: Schematycznie...

Melbox,
Biorąc pod uwagę, z jak niefajną życiową sytuacją musiałeś się zmierzyć, to mimo wszystko przyjemnie się czyta, jak sobie radzisz: nie upadasz, nie tracisz poczucia własnej wartości i swojej godności (w przeciwieństwie do innych tutejszych autorów i autorek wątków) i nie próbujesz za wszelką cenę zniszczyć kobiety, która zwyczajnie jest nie warta ciebie i twojego zachodu.  To, co robiłeś aby ratować coś, co umarło na długo przed zdradą, to nie tylko stracony czas, energia i kasa, ale czysta "głupota i zaślepienie", spowodowane najpierw niewiarą, potem żalem, złością, chęcią zemsty. To już za tobą. Odebrałeś bolesną lekcję od życia, aby przekonać się, że pokochałeś nie tę osobę, co trzeba, że poślubiłeś niewłaściwą osobę w niewłaściwym czasie. Ale ta lekcja ma jeszcze jeden wymiar. Dzięki zdradzie swojej zony możesz odkryć dlaczego w swoim życiu dokonujesz niewłaściwych wyborów. Zdobyłeś doświadczenie, wiedzę i świadomość, dzięki którym twoje dalsze życie może nabierze więcej smaku. Bo to, źe zakończyłeś jeden związek oznacza, że otwiera się przed tobą szansa na nowy, lepszy związek, bo teraz będziesz już bogatszy o swoje doświadczenia i wybierzesz nową partnerkę bardziej świadomie i dojrzałe. Wszystko to oczywiście jeśli nie będziesz lał leż i żył żalem i wspomnieniami a wyciągniesz odpowiednie wnioski. Powodzenia :-))

22

Odp: Schematycznie...
meilbox napisał/a:

dopuszczam opcję że olanie jej totalnie ma wpływ na fakt że mnie nie "lubi" :-)

Światełko w tunelu.

tylko że owa sytuacja miała miejsce tydzień przed komunia córki ... więc wyslalem tego dnia każdej zaproszonej osobie info że moja Ż się puszcza i imprezy komunijnej raczej nie będzie :-)

KRETYN!

Nie zostawiłeś jej żadnej drogi. Spaliłeś mosty.
Zrobiłeś szmatę nie z niej, ale przede wszystkim z siebie.

głupota z mojej strony ale ludzie w szoku  robią dziwniejsze rzeczy  :-)

Powiedziałbym coś, ale by podpadło pod KK.

Tym niemniej, nie wszystko przegrałeś.
Pomyśl. Długo. Potem odpuść. Potem znów pomyśl. I tak N razy, może nawet do rozprawy.
Przyznaj się przed sobą, że zaniedbałeś żonę w miłości. A potem uświadom sobie, że ich kochasz.

(at) bartass

Złapałeś schemat, dziękuję. Sam bym tego lepiej nie napisał.
Pytania są zatem dwa.

1. Jak w dzisiejszym, zeszmaconym świecie, pozbierać mleko które się rozlało i jeszcze na tym emocjonalnie wygrać.
2. Jak utrzymać żonę przy sobie (zachowując możliwość kręcenia na całą parę na boku).

23

Odp: Schematycznie...
bartass72 napisał/a:

Żona go nie kocha już,poszła w tango,nie przypadkiem, po pijaku,jednorazowo (dla mnie i tak nie do przyjęcia),tylko całkiem świadomie,trwa to już długo,mało tego,złożyła pozew - na bank skalkulowała sobie wszystkie za i przeciw,i wyszło Jej,że to się opłaca.
Nie On Ją upokorzył - tylko Ona wyśmiała Jego starania o Jej powrót - to jest to upokorzenie.

Kobiety nie zdradzają po pijaku. Przeczytaj schemat, który sam napisałeś.
Nikt nie zdradza dla zabawy.

Zauroczonej kobiety NIC nie oderwie od kochanka,tylko on sam mógłby Ją olać,a i wtedy pewnie na kolanach by do niego poszła z płaczem,Mąż nie ma tu szans.

Oksytocyna, normalne. Zazdroszczę kobietom takich zauroczeń, bo ja sam nie umiem tak odczuwać.
Ale dlatego to ON powinien wykazać się odpowiedzialnością.
Tak, odpowiedzialnością za głupią su***ę i sz***ę.
Walka go (relatywnie) nic nie kosztuje.

Jeżeli będzie regularnie odwiedzał dzieci,więź nie zaniknie,ważne by częstotliwość była duża,dzieci są już też duże,więc wszystko zrozumieją,będzie dobrze.

... będzie wiosna...
Oddaje swoje córki obcemu człowiekowi, którego z nimi łączy tylko to, że dmucha ich matkę.
Jeżeli to dla NIEGO jest miłość i walka o rodzinę, to kończą mi się pytania.

24 Ostatnio edytowany przez meilbox (2015-09-16 13:54:14)

Odp: Schematycznie...

Ja doskonale wiem że w pewnym sensie zaniedbalem żonę... tylko że nie celowo ... i odziwo jestesmy dorosli wiec sie rozmawia o problemach i potrzebach... a tego z jej strony nue bylo.
parę chwil wcześniej wspólnie szukalismy nowych mebli sprzętu RTV ... remontowalismy salon, bylismy z córka na koncercie a zona szukała sobie samochodu do pracy... moja matka odnowila nam kuchnie i naraz bach...

dla mnie rodziną są już tylko dzieci i wierz mi że o kontakty będę walczyć do upadłego !
zresztą większa część rodziny jest "moja" wszyscy znajomi również i bardzo często ich odwiedzamy i to wlasnie one (dzieci) tego wręcz pragną :-)

25

Odp: Schematycznie...

Wiesz obawiam się pomału chwiać Twoim stanem emocjonalnym. Może być EOT, jak chcesz.

meilbox napisał/a:

Ja doskonale wiem że w pewnym sensie zaniedbalem żonę... tylko że nie celowo ... i odziwo jestesmy dorosli wiec sie rozmawia o problemach i potrzebach... a tego z jej strony nue bylo.

Było, tylko nie zauważyłeś. Nvm.
A wiesz, dzieci też mówią ,,ja nie chciałem''. Tylko co to zmienia?
Dorośli swoje błędy naprawiają. Zdrady też.

parę chwil wcześniej wspólnie szukalismy nowych mebli sprzętu RTV ... remontowalismy salon, bylismy z córka na koncercie a zona szukała sobie samochodu do pracy... moja matka odnowila nam kuchnie i naraz bach...

ONA ujawniła Ci swoją zdradę, te zabawy z jej telefonem to była gra.
Ona chciała żebyś się dowiedział. Zrozum. Zdrada to dla kobiety rozpacz.
Dałeś d***y z tym SMS do wszystkich. Postawiłeś cały świat pomiędzy Wami.

Pytanie teraz, czy będziesz w stanie tą przepaść zasypać.

26 Ostatnio edytowany przez zmierzch (2015-09-16 14:01:04)

Odp: Schematycznie...

erty22,
skąd w tobie tyle agresywnej retoryki i dążenia z a.  w s z e l k ą   c e n ę do utrzymania zeiązku, który od dawna był trupem? Małżeństwo to związek 2 (słownie:dwóch) osób, które o swój związek dbają, ewentualnie pragną i dbają o jego odbudowę, a w przypadku Meilbox'a to byłaby jednostronna próba reanimacji trupa.

27

Odp: Schematycznie...
meilbox napisał/a:

dla mnie rodziną są już tylko dzieci i wierz mi że o kontakty będę walczyć do upadłego !
zresztą większa część rodziny jest "moja" wszyscy znajomi również i bardzo często ich odwiedzamy i to wlasnie one (dzieci) tego wręcz pragną :-)

To po co Ci rozwód?

Chyba że chcesz być wolny, ale jeżeli tak to jednoznacznie opowiadasz się za opcją A i już nie mam pytań...

PS
Ale na większy sukces z nowym modelem JA bym osobiście nie liczył. Zwłaszcza, że masz 10 lat w plecy.
Ale to tylko moja opinia... chociaż dwudziestki są,... ach...

28

Odp: Schematycznie...
erty22 napisał/a:
bartass72 napisał/a:

Żona go nie kocha już,poszła w tango,nie przypadkiem, po pijaku,jednorazowo (dla mnie i tak nie do przyjęcia),tylko całkiem świadomie,trwa to już długo,mało tego,złożyła pozew - na bank skalkulowała sobie wszystkie za i przeciw,i wyszło Jej,że to się opłaca.
Nie On Ją upokorzył - tylko Ona wyśmiała Jego starania o Jej powrót - to jest to upokorzenie.

Kobiety nie zdradzają po pijaku. Przeczytaj schemat, który sam napisałeś.
Nikt nie zdradza dla zabawy.

Oj,nie znasz życia..."baba pijana,d...sprzedana",to się dzieje wiele razy.

Zauroczonej kobiety NIC nie oderwie od kochanka,tylko on sam mógłby Ją olać,a i wtedy pewnie na kolanach by do niego poszła z płaczem,Mąż nie ma tu szans.

Oksytocyna, normalne. Zazdroszczę kobietom takich zauroczeń, bo ja sam nie umiem tak odczuwać.
Ale dlatego to ON powinien wykazać się odpowiedzialnością.
Tak, odpowiedzialnością za głupią su***ę i sz***ę.
Walka go (relatywnie) nic nie kosztuje.

Błąd.Ta "walka" tylko pogarsza sprawę,bo jest nie do wygrania,a kosztuje go kolejne upokorzenia i utwierdza ją w przekonaniu,że jest żałosny.

Jeżeli będzie regularnie odwiedzał dzieci,więź nie zaniknie,ważne by częstotliwość była duża,dzieci są już też duże,więc wszystko zrozumieją,będzie dobrze.

... będzie wiosna...
Oddaje swoje córki obcemu człowiekowi, którego z nimi łączy tylko to, że dmucha ich matkę.
Jeżeli to dla NIEGO jest miłość i walka o rodzinę, to kończą mi się pytania.

Zaraz oddaje obcemu człowiekowi,córki wiedzą kto jest ich ojcem i wiedzą dlaczego z nimi nie mieszka,i pewnie wiedzą kto do tego doprowadził.Oczywiście może walczyć o pełnię opieki,bo są już duże.Może tak powinien zrobić

29

Odp: Schematycznie...

ja nie chce już nic zasypywac ...
już po "potokach" dawno postanowiłem że to end.
i wiem że to był akt desperacji z jej strony aby ją zauważyć... ale normalni ludzie rozmawiają (facet jest prosty i mówi się do niego wielkimi literami a nie polslowkami oraz metaforami) a nie uciekają bo łatwiej . widocznie była słabym człowiekiem...

30

Odp: Schematycznie...
erty22 napisał/a:

Wiesz obawiam się pomału chwiać Twoim stanem emocjonalnym. Może być EOT, jak chcesz.

meilbox napisał/a:

Ja doskonale wiem że w pewnym sensie zaniedbalem żonę... tylko że nie celowo ... i odziwo jestesmy dorosli wiec sie rozmawia o problemach i potrzebach... a tego z jej strony nue bylo.

Było, tylko nie zauważyłeś. Nvm.
A wiesz, dzieci też mówią ,,ja nie chciałem''. Tylko co to zmienia?
Dorośli swoje błędy naprawiają. Zdrady też.

parę chwil wcześniej wspólnie szukalismy nowych mebli sprzętu RTV ... remontowalismy salon, bylismy z córka na koncercie a zona szukała sobie samochodu do pracy... moja matka odnowila nam kuchnie i naraz bach...

ONA ujawniła Ci swoją zdradę, te zabawy z jej telefonem to była gra.
Ona chciała żebyś się dowiedział. Zrozum. Zdrada to dla kobiety rozpacz.
Dałeś d***y z tym SMS do wszystkich. Postawiłeś cały świat pomiędzy Wami.

Pytanie teraz, czy będziesz w stanie tą przepaść zasypać.

erty22,sorry,jaka rozpacz,jaka naprawa?.Zdrady nie da się naprawić,to raz.Dwa,problemy sie rozwiązuje jak się pojawiają,a żeby to zrobić,trzeba ze sobą rozmawiać.Nie rozmawiali,bo on zapier...od rana do nocy,żeby zarobić na dom,dzieci,życie,bo przecież musi zapewnić bezpieczeństwo rodzinie,jak nie ma wojny,to chodzi o bezpieczeństwo finansowe.I co,Ona mogła coś zrobić,ale media wtykają jeden schemat,On o Tobie nie myśli,On się nie przytula,On nie kupuje kwiatków,On Cię nie kocha.Zastąp Go innym,są lepsi faceci na świecie.I o to chodzi,Ona nic z tym nie zrobiła,tylko poszła w combo z pierwszym lepszym,który ma czas na kwiatki.

31 Ostatnio edytowany przez erty22 (2015-09-16 14:29:11)

Odp: Schematycznie...

(at) zmierzch

Bo jestem uparty?
Bo co on ma lepszego do roboty, może wyrywanie nowych modeli?
Bo uważam, że mężczyzna powinien bezwarunkowo walczyć o swoją rodzinę, nawet za cenę zbliżoną do własnego życia?
Bo tak jak Jego żona chce być szczęśliwa, tak On jako prawowity mąż i ojciec dzieci ma prawo aby jej to szczęście dawać?

Pod warunkiem że sam chce... Bo z tego wątku to jak dla mnie wynika, że to PRZEDE WSZYSTKIM
On sam JUŻ DAWNO pogrzebał ten związek, zbudował pomnik i zasadził kwiatki.
Na DŁUGO PRZED zdradą...

Bo jeżeli nie jest w stanie w sobie TERAZ odnaleźć emocji, które kazałyby mu walczyć o żonę i dzieci,
to znaczy że ich od dawna już nie było. Masz rację, miłość to podstawa związku.
Moja agresywna retoryka miała pobudzić w nim wolę walki. Nie sądzę żeby mi się udało,
a przy tym widzę że nawet kobiety stają po jego stronie. Giving up.

Opcje zarysowałem na początku, i w moim odczuciu jako faceta, powinien walczyć.
Ale jeżeli On sam jej nie kochał... to tak jak powiedziałem... kończą mi się pytania.

A w to, że ma ,,znakomite relacje z dziećmi'' - całkowicie wykluczając miłosne relacje z matką, której przecież te dzieci zrobił, i przy której był przy porodzie -
osobiście poddaję w wątpliwość. No, ale mogę się mylić.

32 Ostatnio edytowany przez erty22 (2015-09-16 14:43:19)

Odp: Schematycznie...
bartass72 napisał/a:

Jak większość facetów w małżeństwie przegapiłeś moment kiedy żona stwierdziła że jej już po prostu nie kochasz,albo inaczej,dopuściłeś przez zaniechanie ciągłych starań o jej miłość,że ten moment nastąpił.Kobiety takie już są.Dla większości mężczyzn małżeństwo oznacza fakt,że żona będzie przy nich bez względu na to co (lub czego nie) zrobią.Okropny błąd.Kobieta potrzebuje ciągłego poczucia,że jest kochana,gdy tego nie czuje,po prostu odchodzi.Na przykład do kochanka.I nieważne ile domów zbudujecie,ile pieniędzy jej dasz,to już nieważne.Możesz nawet się pochlastać,i tak Cię oleje,jeśli ten graniczny punkt osiągnie.

...

Nie rozmawiali,bo on zapier...od rana do nocy,żeby zarobić na dom,dzieci,życie,bo przecież musi zapewnić bezpieczeństwo rodzinie,jak nie ma wojny,to chodzi o bezpieczeństwo finansowe.I co,Ona mogła coś zrobić,ale media wtykają jeden schemat,On o Tobie nie myśli,On się nie przytula,On nie kupuje kwiatków,On Cię nie kocha.Zastąp Go innym,są lepsi faceci na świecie.I o to chodzi,Ona nic z tym nie zrobiła,tylko poszła w combo z pierwszym lepszym,który ma czas na kwiatki.

Sam z jednej strony rysujesz znakomicie schemat postępowania (i potrzeby) kobiety,
a z drugiej wykazujesz że mężczyzna jest uwarunkowany aby postępować sprzecznie z tym schematem.
To się musi rozjechać, dziwne zatem, że dzieje się to aż tak rzadko.

A wiesz dlaczego?

Bo mężczyzna tak postępujący na dobrą sprawę ma obecną kobietę - tę na którą pracuje - w de.
Bo już nie odbiera tych delikatnych, subtelnych komunikatów, które odbierać umiał jak był zakochany.
Bo jemu już zadurzenie minęło, został tylko schemat i przywiązanie. Już się nie stara.
Bo jak odchowa dzieci, to będzie chciał stary model wyrzucić do kosza i zastąpić nowym.
To się nazywa ,,kryzys wieku średniego''.

33 Ostatnio edytowany przez meilbox (2015-09-16 14:49:50)

Odp: Schematycznie...

Ja kochałem moja JŻ ... tylko że dotarło do mnie iż moja JŻ miała poprostu wygodnie ale bez większego uczucia ... są takie kobiety i już. Ja zwyczajnie potrafię oddzielić dwa rodzaje uczucia jakim się darzy kobietę i to drugie zarezerwowane tylko dla dzieci .
Po drugie bardziej od zdrady zranił mnie brak szacunku i wykorzystanie mojego zaufania .
ot tyle w temacie.
i po trzecie planowalismy z żoną naszą rocznicę (Paryż tak jak marzyla ) wspólne wakacje i inne niespodziewanki miałem w zanadrzu aby w końcu po 30stce odrzyc, odstąpić już od pieluch zacząć "korzystać z życia " :-)
ona doskonale o tym wszystkim wiedziala ... wiec nie jest tak że ją przestałem się starać ..  w zasadzie chciałem zacząć starać się bardzo mocno aby wyrwać nas z rutyny...
no ale ma nową pracę w niej  kolezaneczki , grey w 3 tomach przeczytany i w piórka obrosła ...

34

Odp: Schematycznie...

(at) erty22
On robił wszystko dobrze,kobiety chcą dzisiaj wszystkiego: Don Juana,Billa Gates'a,Arnolda Schwarzenegger'a i królika do seksu w jednej osobie...aha,i żeby miał dla nich mnóstwo czasu,dobrze gotował,sam prasował,prał,wynosił śmieci,naprawiał wszystko w domu i samochodzie...i tak mogę wymieniać bez końca.Kobietom po prostu odj...w dzisiejszych czasach.Chcą mieć wszystko bez żadnych kosztów własnych,manipulując mężczyznami za sprawą dostępu do...wiadomo czego.Wina jest absolutnie po jej stronie i On nie ma po co o nią walczyć,to ona doprowadziła do rozpadu tego związku.On nie jest żadnym Don Kichotem,żeby walczyć z wiatrakami.On ją kochał i robił to co mężczyzna w związku robić powinien,to do kobiety należy wyciąganie z mężczyzn ich emocjonalności,inaczej mielibyśmy w społeczeństwie samych "nadwrażliwców".
Co do dzieci - na jakiej podstawie wątpisz w relacje z dziećmi,dzieci nie maja tu nic do rzeczy.

35

Odp: Schematycznie...
meilbox napisał/a:

Ja kochałem moja JŻ ... tylko że dotarło do mnie iż moja JŻ miała poprostu wygodnie ale bez większego uczucia ... są takie kobiety i już. Ja zwyczajnie potrafię oddzielić dwa rodzaje uczucia jakim się darzy kobietę i to drugie zarezerwowane tylko dla dzieci .
Po drugie bardziej od zdrady zranił mnie brak szacunku i wykorzystanie mojego zaufania .
ot tyle w temacie.

meilbox - kobiety dzisiaj szukają tego o czym piszę wyżej do erty22,bo tak im "nawtykano" w mediach,chcą po prostu przejąć władzę nad mężczyznami i manipulować nimi,i to się dzieje naprawdę,można się rozejrzeć dookoła.Takie mamy czasy.Powiem tak,jak chcesz być szczęśliwy z kobietą,to musisz być przede wszystkim niezależny finansowo,trzymać ją "na smyczy" emocjonalno (mogę iść do innej) - finansowej (i zabiorę ze sobą pieniądze),ona musi ciągle o Ciebie się starać.W miłości jak na wojnie,są zwycięzcy i przegrani,bądź zwyciężcą.Kobieta chce się starać o mężczyznę,uwielbia niepewność,zapewnij jej to.I będzie dobrze,pewność,że ona Ciebie ma na zawsze jest gwoździem do trumny związku.

36

Odp: Schematycznie...
bartass72 napisał/a:

manipulując mężczyznami za sprawą dostępu do...wiadomo czego.

Czego? Internetu, antykoncepcji?

Robisz z siebie ofiarę. Dobra, idziemy w kąt i płaczemy. Bueeeeee...
Kiedyś rodzinę mógł Ci zeżreć niedźwiedź lub stado wilków, a Ty musiałeś ją obronić.
Dzisiaj przeciwko sobie masz system, który sam potrafisz opisać zbiorem regułek.
Taka sama dżungla, niestety. Mnie też boli.

Co do dzieci - na jakiej podstawie wątpisz w relacje z dziećmi,dzieci nie maja tu nic do rzeczy.

Uważam za sprzeczne ze sobą twierdzenie o kochaniu dzieci z równoczesnym oddaniem ich na wychowanie obcemu facetowi.
Bez walki.

37

Odp: Schematycznie...
erty22 napisał/a:
bartass72 napisał/a:

Jak większość facetów w małżeństwie przegapiłeś moment kiedy żona stwierdziła że jej już po prostu nie kochasz,albo inaczej,dopuściłeś przez zaniechanie ciągłych starań o jej miłość,że ten moment nastąpił.Kobiety takie już są.Dla większości mężczyzn małżeństwo oznacza fakt,że żona będzie przy nich bez względu na to co (lub czego nie) zrobią.Okropny błąd.Kobieta potrzebuje ciągłego poczucia,że jest kochana,gdy tego nie czuje,po prostu odchodzi.Na przykład do kochanka.I nieważne ile domów zbudujecie,ile pieniędzy jej dasz,to już nieważne.Możesz nawet się pochlastać,i tak Cię oleje,jeśli ten graniczny punkt osiągnie.

...

Nie rozmawiali,bo on zapier...od rana do nocy,żeby zarobić na dom,dzieci,życie,bo przecież musi zapewnić bezpieczeństwo rodzinie,jak nie ma wojny,to chodzi o bezpieczeństwo finansowe.I co,Ona mogła coś zrobić,ale media wtykają jeden schemat,On o Tobie nie myśli,On się nie przytula,On nie kupuje kwiatków,On Cię nie kocha.Zastąp Go innym,są lepsi faceci na świecie.I o to chodzi,Ona nic z tym nie zrobiła,tylko poszła w combo z pierwszym lepszym,który ma czas na kwiatki.

Sam z jednej strony rysujesz znakomicie schemat postępowania (i potrzeby) kobiety,
a z drugiej wykazujesz że mężczyzna jest uwarunkowany aby postępować sprzecznie z tym schematem.
To się musi rozjechać, dziwne zatem, że dzieje się to aż tak rzadko.

A wiesz dlaczego?

Bo mężczyzna tak postępujący na dobrą sprawę ma obecną kobietę - tę na którą pracuje - w de.
Bo już nie odbiera tych delikatnych, subtelnych komunikatów, które odbierać umiał jak był zakochany.
Bo jemu już zadurzenie minęło, został tylko schemat i przywiązanie. Już się nie stara.
Bo jak odchowa dzieci, to będzie chciał stary model wyrzucić do kosza i zastąpić nowym.
To się nazywa ,,kryzys wieku średniego''.

Oczywiście,tylko,żeby utrzymać rodzinę musi na Nią zarobić.Kiedy ma się starać,jaka pada na pysk ze zmęczenia? Może olać pracę,ale wierz mi,zaraz zaczną się narzekania,że nie zarabia na dom.Kółko się zamyka.Nie rozumiem,dlaczego tak bronisz kobiety,która siedzi w domu,i ma więcej czasu,chociażby na przemyślenia jak ożywić związek,od tego są kobiety,od emocji i czułości.A ona tylko myślała,gdzieby tutaj dać d...na boku.To jest tak proste jak konstrukcja cepa.

38 Ostatnio edytowany przez meilbox (2015-09-16 15:09:42)

Odp: Schematycznie...

Moją najlepszą przyjaciółką będzie intercyza ;p
po drugie ... nikt nikomu na wychowanie nic nie oddaje... mnie już nie interesuje czy jej/im się ułoży ale statystycznie to mają 1% szansy...
próbą będzie szara rzeczywistość... jak dzieciaki chorują, jak starsza/młodsza pod wpływem gniewu/emocji/gorszego dnia rzuci mu w twarz że nie jet jej ojcem i ma się odpier.... jak zapłacić za węgiel jak coś wyremontować, płacić za nie swój dom ;p  etc. życie to nie róże i motyle 24/h tylko przepychanie się łokciami ;p
Z drugiej strony K ma swoją dwójkę z róznymi kobietami i nimi ma się zajmować (chyba ma z tym prawny problem)
Mama i Tatą jest się na całe życie...

39

Odp: Schematycznie...
erty22 napisał/a:
bartass72 napisał/a:

manipulując mężczyznami za sprawą dostępu do...wiadomo czego.

Czego? Internetu, antykoncepcji?

Robisz z siebie ofiarę. Dobra, idziemy w kąt i płaczemy. Bueeeeee...
Kiedyś rodzinę mógł Ci zeżreć niedźwiedź lub stado wilków, a Ty musiałeś ją obronić.
Dzisiaj przeciwko sobie masz system, który sam potrafisz opisać zbiorem regułek.
Taka sama dżungla, niestety. Mnie też boli.

Co do dzieci - na jakiej podstawie wątpisz w relacje z dziećmi,dzieci nie maja tu nic do rzeczy.

Uważam za sprzeczne ze sobą twierdzenie o kochaniu dzieci z równoczesnym oddaniem ich na wychowanie obcemu facetowi.
Bez walki.

Jakiej walki,ma iść do tego faceta i dać mu w mordę,rozumiem,chwycić swoją "starą" za kłaki i siłą zawlec ją do jaskini,bo ją kocha i swoją rodzinę.Nie ta epoka erty.Najwyżej dodatkowo wyląduje w więzieniu,i nie zobaczy ani jej ani dzieci przez lata.
Przecież on nie oddaje dzieci nikomu na wychowanie,jak to dobrze rozegra,to córki będą mogły mieszkać z nim,są już duże.

40 Ostatnio edytowany przez erty22 (2015-09-16 15:10:22)

Odp: Schematycznie...
bartass72 napisał/a:

A ona tylko myślała,gdzieby tutaj dać d...na boku.To jest tak proste jak konstrukcja cepa.

Stawiasz mężczyzn i kobiety po przeciwnych stronach barykady.

To nie jest dobre.

41

Odp: Schematycznie...

nie nie Panowie... Ona.... uwaga... się zakochała i nie jest żadną Sz... to jej własne słowa ;p

42

Odp: Schematycznie...
bartass72 napisał/a:

Przecież on nie oddaje dzieci nikomu na wychowanie,jak to dobrze rozegra,to córki będą mogły mieszkać z nim,są już duże.

Nie zauważyłem żeby złożył taką deklarację.

43 Ostatnio edytowany przez erty22 (2015-09-16 15:18:02)

Odp: Schematycznie...
meilbox napisał/a:

nie nie Panowie... Ona.... uwaga... się zakochała i nie jest żadną Sz... to jej własne słowa ;p

Normalka, to nie zdrada tylko przeogromna miłość, to jest jedyny i absolutnie wyjątkowy związek. Typowe.

Zazdroszczę tego kobietom. Ech...

To jej najprawdopodobniej minie, i to dość szybko.
Współczuję Twojej żonie, bo jest pomiędzy młotem a kowadłem.
Ty już jej nie chcesz, a nowy kochaś najprawdopodobniej okaże się jeszcze większym *** niż ona sama.

Moim zdaniem, mogłeś uratować ten związek. Ona tego chciała, ale Ty nie.
Szkoda.

Dobra, starczy.
Miłego popołudnia

44

Odp: Schematycznie...
erty22 napisał/a:
bartass72 napisał/a:

A ona tylko myślała,gdzieby tutaj dać d...na boku.To jest tak proste jak konstrukcja cepa.

Stawiasz mężczyzn i kobiety po dwóch stronach barykady.

To nie jest dobre.

Ja stawiam? Skąd te rozwody na potęgę? To z miłości? Tak się kochamy,że się rozwodzimy? Przeżyłeś kiedyś rozwód? Zobaczysz co to znaczy być po 2 stronach barykady,nie życzę Ci tego.Życie to nie bajka,a w miłości jak na wojnie.Też bym chciał,żeby nastąpił czas powszechnej szczęśliwości,ale takie jest życie,rozwodów jest coraz więcej,małżeństw coraz mniej,rodzi się coraz mniej dzieci.Skądś to się bierze.

45

Odp: Schematycznie...
erty22 napisał/a:
bartass72 napisał/a:

Przecież on nie oddaje dzieci nikomu na wychowanie,jak to dobrze rozegra,to córki będą mogły mieszkać z nim,są już duże.

Nie zauważyłem żeby złożył taką deklarację.

po drugie ... nikt nikomu na wychowanie nic nie oddaje
Tu masz deklarację meilbox'a

46

Odp: Schematycznie...
meilbox napisał/a:

nie nie Panowie... Ona.... uwaga... się zakochała i nie jest żadną Sz... to jej własne słowa ;p

Tu masz erty deklarację miłości żony do męża wink

47

Odp: Schematycznie...
erty22 napisał/a:
meilbox napisał/a:

nie nie Panowie... Ona.... uwaga... się zakochała i nie jest żadną Sz... to jej własne słowa ;p

Normalka, to nie zdrada tylko przeogromna miłość, to jest jedyny i absolutnie wyjątkowy związek. Typowe.

Zazdroszczę tego kobietom. Ech...

To jej najprawdopodobniej minie, i to dość szybko.
Współczuję Twojej żonie, bo jest pomiędzy młotem a kowadłem.
Ty już jej nie chcesz, a nowy kochaś najprawdopodobniej okaże się jeszcze większym *** niż ona sama.

Moim zdaniem, mogłeś uratować ten związek. Ona tego chciała, ale Ty nie.
Szkoda.

Dobra, starczy.
Miłego popołudnia

Sorry,ale większych bzdur już dawno nie czytałem,biedna żona musiała zdradzić męża,bo chciała uratować swoje małżeństwo.I jeszcze nie jest świadoma tego co biedna robiła,bo się,niestety dla niej,zakochała.Nic tylko iść do sądu z tym,zabrać temu sukinsynowi mężowi wszystkie pieniądze,zabrać dzieci i niech szczeźnie w samotności rozmyślając do końca swoich dni dlaczego jej nie kochał,tylko pracował i wychowywał dzieci dla dobra i szczęśliwości swojej rodziny.Alleluja!

48 Ostatnio edytowany przez zmierzch (2015-09-16 16:09:51)

Odp: Schematycznie...
erty22 napisał/a:

(at) zmierzch

Bo jestem uparty?
Bo co on ma lepszego do roboty, może wyrywanie nowych modeli?
Bo uważam, że mężczyzna powinien bezwarunkowo walczyć o swoją rodzinę, nawet za cenę zbliżoną do własnego życia?
Bo tak jak Jego żona chce być szczęśliwa, tak On jako prawowity mąż i ojciec dzieci ma prawo aby jej to szczęście dawać?

Pod warunkiem że sam chce... Bo z tego wątku to jak dla mnie wynika, że to PRZEDE WSZYSTKIM
On sam JUŻ DAWNO pogrzebał ten związek, zbudował pomnik i zasadził kwiatki.
Na DŁUGO PRZED zdradą...

Bo jeżeli nie jest w stanie w sobie TERAZ odnaleźć emocji, które kazałyby mu walczyć o żonę i dzieci,
to znaczy że ich od dawna już nie było. Masz rację, miłość to podstawa związku.
Moja agresywna retoryka miała pobudzić w nim wolę walki. Nie sądzę żeby mi się udało,
a przy tym widzę że nawet kobiety stają po jego stronie. Giving up.

Opcje zarysowałem na początku, i w moim odczuciu jako faceta, powinien walczyć.
Ale jeżeli On sam jej nie kochał... to tak jak powiedziałem... kończą mi się pytania.

A w to, że ma ,,znakomite relacje z dziećmi'' - całkowicie wykluczając miłosne relacje z matką, której przecież te dzieci zrobił, i przy której był przy porodzie -
osobiście poddaję w wątpliwość. No, ale mogę się mylić.

Ale przecież Meilbox walczył, chociaź moźe tej walce bliżej do szamotaniny i szarpaniny z samym sobą, bo jego żona dawno "odleciała". Ona emocjonalnie związała się z innym mężczyzną zanim wypłynął temat zdrady. Jeszcze najprawdopodobniej nie było zdrady fizycznej, gdy mailbox zauważył pierwsze oznaki i zaczął reagować, co i tak nie powstrzymało tej kobiety przed rozwijaniem relacji z kochankiem. Mąż stał się przeszkodą, barierą do pokonania, kimś zbędnym w jej odczuciu i nie wartym jej uwagi, którą całą skoncentrowała ku nowej relacji.
Co w takich okolicznościach twoim zdaniem powinien zrobić meilbox?

W sytuacji, w której Melbox i jego żona oboje nie czuli satysfakcji ze swojego związku, żadne z nich nie działało na rzecz związku. I mimo, że Meilbox był bierny to zachował się lojalnie wobec swojej małżonki i nawet gdzieś mgliście planował bliżej nieokreślone w czasie działania na rzecz ożywienia ich związku. Natomiast ona aktywnie wyszła ze związku.
Dostrzegasz różnicę?
Żadne z nich nie podjęło dialogu, ale to Jego żona podjęła decyzję o wycofaniu się z obecnego związku i zaangażowania w nową relację, nie oglądając się na uczucia mężczyzny, z którym spędziła sporą część swojego życia. Bo go nie kochała. A zdaje się, że Meilbox pomimo swojej biernej wygody darzył ją uczuciami, nie rozglądał się dookoła w poszukiwaniu kogoś, kto zaspokoi jego potrzeby adoracji.

49

Odp: Schematycznie...

(at) Zmierzch

Ładnie to opisałaś,ale ja bym to uprościł.Żona jak poczuła się zaniedbywana,to powinna (jeśli kocha męża) z nim porozmawiać o sytuacji i swoich potrzebach,o tym jak rozwiązać problem,a on (jeśli ją kocha) powinien ją wysłuchać,zrozumieć i wspólnie z nią ustalić jak wszystko naprawić.Tyle i aż tyle.Małżeństwo (dobre),to miłość,przyjaźń i zaufanie.Tutaj żona nie zrobiła nic żeby rozwiązać problem,tylko postanowiła szukać szczęścia poza małżeństwem.Tu nie ma czego zbierać,trzeba to jak najszybciej zakończyć.

50

Odp: Schematycznie...

Wiecie co Chłopaki... ostatnie słowo.

Nie wiem co mnie bardziej przeraża.
Czy schemat działania kobiety - który także dzięki Wam pokumałem - czy skala Waszej głupoty.

Wybaczcie proszę.

51 Ostatnio edytowany przez madoja (2015-09-16 17:26:30)

Odp: Schematycznie...

Jak zwykle na tym forum się gloryfikuje kobiety i nienawidzi facetów.
Zdradzające kobiety głaszcze się po głowie i mówi "miała powód, winien jest facet", zdradzających facetów nie usprawiedliwia się wcale.

Autorze - bardzo, bardzo współczuję. Co za suka. Jak to możliwe że nie dopisałeś się do domu? I teraz ona wszystko zabierze. hmm Wynajmij sobie najlepszego adwokata.

52

Odp: Schematycznie...

Ciekawe co bedziesz myslał za jakiś czas jak już ochłoniesz i sie pozbierasz.
Nie bede Ci podpowiadał.
Ale ogólnie myśle ze jak sie komuś da za dużo to on albo ona sama sie skorumpuje.

53 Ostatnio edytowany przez meilbox (2015-09-16 18:07:54)

Odp: Schematycznie...

obstawiam ze ż nie dopisywała mnie że względu na ojca który ciągle jej macil w głowie bo jaka to sprawiedliwość że my będziemy właścicielami a on nie ( tyle dowiedziałem się od naszej znajomej której się zalila) oraz że niby kiedyś w gniewie powiedziałem ze wywale jej rodzicow... tego nie pamietam bo niby po co mialbym to robic...
w nocy kiedy wywloklem moja Ż z łóżka usłyszałem od teścia ( sam rozwodnik zostawił żonę i 2 dzieci w tym samym wieku co moja ż) że przespalem sytuację i teraz to alimenty będę musiał płacić... rodzinka jak z telenoweli :-) zwyczajnie zaczynalem sie upominac o swoje oraz dostrzegać że zonka tak naprawdę nigdy pępowiny od rodziców nie odciela i sie zaczelo ... szkoda słów :-(
co będę myślał ... z lezka w oku wapomne wspólne narodziny corek... to że przez moja  pomyłkę obie maja na drugie imie tak samo :-)  oraz pewnie będę dumny że dałem z siebie to co najlepsze ! :-) nie będę mial sobie nic do zarzucenia.
jestem już na etapie odzyskiwania swojej wartości oraz woli pchania wózka zwanego zyciem, widzę ile jest pięknych dam (one mnie również widza), mogę wsiąść w samochód i pojechać 600km nad morze na weekend i gapic się na fale popijając paulandera, zadzwonić do córki i powiedzieć jej że ma być silną mądra  dziewczyna która na kochającego ojca i matke :-)
aktualnie problemem jest moja Ż i jej nienawiść w stosunku do mojej osoby co uniemożliwia jakąkolwiek dyskusje... pewnie jej przejdzie...

54 Ostatnio edytowany przez zmierzch (2015-09-16 17:59:25)

Odp: Schematycznie...

meilbox
Czy miałeś z żoną rozdzielność majątkową?
Czy konsultiwałeś sprawy majątkowe z prawnikiem?
Wszystko, co nabyliście ty i żona w trakcie małżeństwa jest WASZĄ wspólną własnością, nawet gdy nie figurujesz w papierach jako właściciel. No chyba, że macie rozdzielność albo ona otrzymała spadek itp., który wchodzi do oddzielnego majątku.

55

Odp: Schematycznie...

tak konsultowalem ... będę walczyć i zwrot calosci nakładów ... chyba że ż przejmuje kredyt hipoteczny to wtedy również zwrot nakładów tyle że mniejszy i podział majątku ruchomego ... w zasadzie podział będzie gorszy niż rozwód ... chodzi o konkretne pieniądze ...więc będzie ciężko ... ale przecież  walcze o swoje życie ...

56

Odp: Schematycznie...

Strasznie mi przykro. Nie mogę wyjść z szoku, jaka suka z niej. Zdradziła - ok, niech jej będzie. Chce się rozwieść - no dobra. Ale żeby Ci grozić że Cię udupi w sądzie, że zabierze Ci wszystko? Za co? Za to że Ty zachrzaniałeś całe małżeństwo żeby jej się dobrze żyło, a ona tylko zajmowała się domem. Powtórzę: suka. Wstyd mi za takie kobiety.

57 Ostatnio edytowany przez meilbox (2015-09-16 18:49:51)

Odp: Schematycznie...

też bylem w szoku  ..
ale swoją odpowiedzialność za rozpad też przyjmuje na klate.... resztę zostawiam jej .
przeciez bez chmur nie ma burzy :-)
teraz przynajmniej dbam o siebie (fizycznie - straciłem przez ten bajzej 15kg w miesiac i emocjonalnie) wiem że "awansowałem" z mezusia na skurczybyka .
Ale aktualnie nie stać mnie na twardą dupe że względu na miękkie serce ... i ż to chyba zauważyła...

skonczylem z " im addicted to you" to bym mój podstawowy błąd jako faceta.

co do mojej sytuacji w małżeństwie to powinienem się obudzić w marcu kiedy to zmarł mój dziadek który męczył się z rakiem 2 lata , zawsze nam pomagał. po nocnej zmianie musiałem z matka załatwiać wszystkie sprawy (nawet facetowi nie jest łatwo patrzeć na "rozwalona" matkę przy zwlokach ojca) ta S nawet nie zapytała jak się czuje... empatia na zerowym poziomie...  faktycznie byłem ślepy.

58

Odp: Schematycznie...

hmmm..

meilbox napisał/a:

że niby kiedyś w gniewie powiedziałem ze wywale jej rodzicow... tego nie pamietam bo niby po co mialbym to robic.../../

nie będę mial sobie nic do zarzucenia.
/.../

jestem już na etapie odzyskiwania swojej wartości oraz woli pchania wózka zwanego zyciem, widzę ile jest pięknych dam (one mnie również widza), mogę wsiąść w samochód i pojechać 600km nad morze na weekend i gapic się na fale popijając paulandera, zadzwonić do córki i powiedzieć jej że ma być silną mądra  dziewczyna która na kochającego ojca i matke :-)
aktualnie problemem jest moja Ż

vs

meilbox napisał/a:

W zasadzie zrobiłem żonie na złość... nie ważne co ... i po kilku cichych dniach oświadczyła mi że to koniec... ...

Wybacz że to napiszę, ale... szkoda że nie ma wersji żony.. Z pewnością chcesz pocieszenia, pogłaskania po główce, jaka to ona zła i podła i jeszcze teście! Ale nawet pomiędzy wierszami tez niezłe ziółko z Ciebie wychodzi.. coś zrobiłem źle, ale to nie ważne... może i nie ważne ale ŻAŁOSNE .. jak też stwierdzenie, że Ty pracowałeś ciężko a ona TYLKO siedziała i korzystała z Twoich pieniędzy..
Druga strona medalu wydaje się być taka że ona poświęciła się dla rodziny i dzieci, nie dostając wsparcia, mając w zamian sceny nie tylko wobec niej ale i rodziców...

59

Odp: Schematycznie...
erty22 napisał/a:

Wiecie co Chłopaki... ostatnie słowo.

Nie wiem co mnie bardziej przeraża.
Czy schemat działania kobiety - który także dzięki Wam pokumałem - czy skala Waszej głupoty.

Wybaczcie proszę.

ohohoho...

jak ktoś nie zgadza się z Twoimi poglądami to jest "gupi" ?? (Majka - skorzystałam tongue)

Sorry Erty, ale nie ma związku bez ZAUFANIA. Na zaufaniu opiera się wszystko. Tam jest już KONIEC... można "nabroić" dużo... na różne sposoby, ale zdrada... to koniec wszystkiego.

Jak sam zauważyłeś, przed Autorem jeszcze dobre 30-40 lat... ma czas, żeby poznać kogoś, kto będzie jego prawdziwym towarzyszem życia, lojalnym i szczerym...
Tak, żeby nie musiał każdego dnia zastanawiać się, KIM jest jego partner... żeby nie miał co do tego żadnych wątpliwości...
Szkoda życia.
Jego żona zdradziła i odeszła. O co on ma walczyć? O "ciało" ? No bo już nie o duszę, prawda? Już nie o ta magię... już nie o to COŚ wielkiego... tego już nie ma i nie będzie...

Piszesz - to oksytocyna...
Chcesz sprowadzić wszystko do zwierzęcych popędów i zachowań uwarunkowanych biologią?

A gdzie cechy ludzkie?
A podobno - niektórzy tak twierdzą - mamy w sobie też i pierwiastek boski...
Nie jesteśmy tylko zwierzętami Erty.

60 Ostatnio edytowany przez Zorija (2015-09-16 19:07:00)

Odp: Schematycznie...
Anastacjaa napisał/a:

hmmm..

meilbox napisał/a:

że niby kiedyś w gniewie powiedziałem ze wywale jej rodzicow... tego nie pamietam bo niby po co mialbym to robic.../../

nie będę mial sobie nic do zarzucenia.
/.../

jestem już na etapie odzyskiwania swojej wartości oraz woli pchania wózka zwanego zyciem, widzę ile jest pięknych dam (one mnie również widza), mogę wsiąść w samochód i pojechać 600km nad morze na weekend i gapic się na fale popijając paulandera, zadzwonić do córki i powiedzieć jej że ma być silną mądra  dziewczyna która na kochającego ojca i matke :-)
aktualnie problemem jest moja Ż

vs

meilbox napisał/a:

W zasadzie zrobiłem żonie na złość... nie ważne co ... i po kilku cichych dniach oświadczyła mi że to koniec... ...

Wybacz że to napiszę, ale... szkoda że nie ma wersji żony.. Z pewnością chcesz pocieszenia, pogłaskania po główce, jaka to ona zła i podła i jeszcze teście! Ale nawet pomiędzy wierszami tez niezłe ziółko z Ciebie wychodzi.. coś zrobiłem źle, ale to nie ważne... może i nie ważne ale ŻAŁOSNE .. jak też stwierdzenie, że Ty pracowałeś ciężko a ona TYLKO siedziała i korzystała z Twoich pieniędzy..
Druga strona medalu wydaje się być taka że ona poświęciła się dla rodziny i dzieci, nie dostając wsparcia, mając w zamian sceny nie tylko wobec niej ale i rodziców...

Anastacja, jak żona była taka nieszczęśliwa, to nikt jej nie zmuszał, żeby w tym nieszczęściu tkwiła...
dorosła chyba była, czy nie?

I nie znalazła innego wyjścia tylko zdradzić?

I to, że była taka niedopieszczona i zaniedbana usprawiedliwiać ma to, co zrobiła?
Litości...
bo za chwilkę już żadnych normalnych małżeństw nie będzie... tylko zawsze znajdzie się powód, żeby się puścić na boku... znasz idealne związki??

61 Ostatnio edytowany przez meilbox (2015-09-16 19:28:01)

Odp: Schematycznie...

córki od 2 roku życia po przedszkolach już latały więc... poświęcenie się żony dla dzieci odpada (jabtez usypialem karmilem przebieralem pieluchy). niby szukala pracy przez ponad 4 lata... 
zrobienie na złość polegało na olaniu całego jednego dnia zwyczajnie nic nie robilem ...

nikt mnie nigdy po głowie nie musiał glaskac i sam tego nie wymagalem oraz nie potrzebuje.

poza tym napisałem wyrazie że zdaje sobie sprawę że opieką nad dziećmi i domem to też robota... co nie zmienia faktu że potrafiłem palnąć podczas kłótni że mogłaby łaskawie zacząć zarabiać pieniądze bo czasami czułem się że man utrzymanke a nie żonę ...

62 Ostatnio edytowany przez Anastacjaa (2015-09-16 19:31:09)

Odp: Schematycznie...

Rozumiem, że ten ton wynika z sytuacji w jakiej się zalazłeś, ale... dzieci po przedszkolach nie znaczy, że nie trzeba się nimi opiekować, że trzeba ich tam zabrać, odebrać itd. W domu pozostają inne czynności. Szukanie pracy to też stres. Czy wspierałeś żonę? Czy tylko wykazywałeś niezadowolenie, że żyje Twoim kosztem i nie odcina pępowiny? może tylko w rodzicach miała wsparcie?
Fakt, to że najpierw zdradziła, zamiast odejść jest bardzo nie w porządku, ale nie zmienia to faktu, że była nieszczęśliwa... Z jakiegoś powodu tez rodzice jej kibicują, choć zwykle w podobnych sytuacjach są za ratowaniem małżeństwa.... najwyraźniej widzą, że to lepsze dla niej niż trwanie w tym związku..

63 Ostatnio edytowany przez Zorija (2015-09-16 19:31:24)

Odp: Schematycznie...

No to i ona i rodzice mają to co chcieli tongue
Faktycznie, skoro było jej tak źle - po co miała biedaczka dłużej - jak pisze Anastacja - "trwać w tym związku"...
Teraz będzie mega szczęśliwa smile
W zasadzie na pewno JUŻ jest! Ma nowiutkiego, świeżutkiego fiutka i całą uwagę kochasia.


Na szczęście Autor prawdopodobnie też sobie poradzi tongue
Wg Anastacji - dla każdego coś dobrego tongue


Uciekaj Autorze gdzie pieprz rośnie od tej kurewny... walcz o dzieci i nie daj się w sądzie smile

64 Ostatnio edytowany przez meilbox (2015-09-16 19:41:34)

Odp: Schematycznie...

tak wspieralem ją w szukaniu pracy nawet zmienilem moje godziny pracy aby mogła pracować zas ja z młodszą w domu po nocce ... też odbieralem dzieci że szkoły i przedszkola oraz zawozilem żonę do pracy gdzie kilka razy pomagałem z komputerami ... zmieniło się dopiero gdy po prawie 2 latach wrocilem na ranna zmianę .
mycien okien 2-3 razy w roku czy nie umiejętność kupienia nowych firan ... miałem słownie jeden komplet przez 7 lat... prasowanie dopiero kiedy kosz jest pełny czyli raz na 2-3 tygodnie , zmiana pościeli z ta sama częstotliwością... sprzątanie na 5 min przed wizyta teściów... to też o czyms swiadczy.... ale sam na to przyzwolilem...
Anasyacjo  trzeba żyć dalej ... ja nikogo nowego  póki co szukac nie będę ... to były tylko moje luźne spostrzeżenia :-)

65

Odp: Schematycznie...

Zorija, no i bardzo dobrze, niech się rozwodzą! Zamiast uprzykrzać sobie dalej życie. Tylko niech nie zapominają o dzieciach.
Autor już est myślami nad morzem snujący marzenia o kobietach które zwracają na niego uwagę i deklaracjach (na odległość) jakim to wspaniałym ojcem jest i nie ma nic sobie do zarzucenia...
A żona spokojnie wije gniazdko z innym...
Szkoda tylko dzieci ... bo rodziców nie wybierały hmm

Posty [ 1 do 65 z 178 ]

Strony 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024