wITAM
mAM PYTANIE
Mam problem z wami ludzie
Zdradziliscie inne kobiety oraz itp
DLACZEGO ;PO CO
Ja zrobilem blad ,ale w rzeczywistosci nie bylem z nikim ..
Ale dlaczego ty wchodzisz do lozka z inna osoba nit twoj chlopak -Dziewczyna itp ..
Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!
Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Zdrada DLACZEGO
Strony 1
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
wITAM
mAM PYTANIE
Mam problem z wami ludzie
Zdradziliscie inne kobiety oraz itp
DLACZEGO ;PO CO
Ja zrobilem blad ,ale w rzeczywistosci nie bylem z nikim ..
Ale dlaczego ty wchodzisz do lozka z inna osoba nit twoj chlopak -Dziewczyna itp ..
Bo to leży w naturze ludzkiej. Ludzie nigdy nie byli i nie będą monogamiczni.
Madoja ,to jestem dziwny bo nie mam powodow zdradzic kobiety. Puki co jej nie ma ,ale nigdy nie posune sie do tego .
Nigdy nie mów nigdy.
Nie znasz mnie. Mialem tyle okazji ..
Masz dopiero 20 lat, pogadamy jak będziesz miał 60.
Zdaj sobie sprawę że to naprawdę śmieszne gdy 20-latek mówi "nigdy" lub "zawsze".
Bardzo mnie dziwi ,ze dla ludzi starszych ode mnie trzeba miec 80 lat by powiedziec Nigdy nie Zawsze
Nigdy bym nie zdradzil ,lecz nawet nie mam kogo zdradzic
Ni zapale NIGDY nie zapale
Zawsze po proacy ide biegac. Smieszy mnie twoje podejscie do mojego wieku .Nawet gdybym mial 17 lat Dla mnie nigdy znaczy ,ze nie . Co moze dac mi inna kobieta skoro mam wszysto u mojej Wyglad kase ..O to chodzi bo seks to z moja kobieta na 100 procent bedzie najlepszy. Zanim mnie ocenisz wez ty sie za poznanie mojej osoby.
czytajac twoje teksty to masz wiecej latek i mniej rozumu ode mnie. Twoje watki .
Masz mózg i umiesz go używać? Wiesz czego chcesz od siebie i od kogoś? To tego nie zrobisz. Zdrada jest dla słabych.
Trzeba być naprawdę niezłym ignorantem żeby nie móc założyć, że w życiu różne sytuacje mogą się zdarzyć.
A w ogóle autorze piszesz bez ładu i składu, z mnóstwem błędów ortograficznych. Weź może się najpierw za naukę języka polskiego zamiast komuś pisać że ma mniej rozumu niż Ty.
Bardzo mnie dziwi ,ze dla ludzi starszych ode mnie trzeba miec 80 lat by powiedziec Nigdy nie Zawsze
Nigdy bym nie zdradzil ,lecz nawet nie mam kogo zdradzic
Ni zapale NIGDY nie zapale
Zawsze po proacy ide biegac. Smieszy mnie twoje podejscie do mojego wieku .Nawet gdybym mial 17 lat Dla mnie nigdy znaczy ,ze nie . Co moze dac mi inna kobieta skoro mam wszysto u mojej Wyglad kase ..O to chodzi bo seks to z moja kobieta na 100 procent bedzie najlepszy. Zanim mnie ocenisz wez ty sie za poznanie mojej osoby.
Urocze.. jak 20-tolatek mówi "nawet gdybym miał 17" w sensie jak rozumiem jeszcze nie dorosły
albo to stwierdzenie że tylko 80-latek może powiedzieć "ja nigdy"- Otóż nie, nawet nie on! Nikt!
Co nie znaczy że taki nie będziesz, zgodny z własnymi obecnymi zasadami... pewnymi... ale to też kwestia nie tylko charakteru, ale też okoliczności.. Wiele Cie jeszcze w życiu czeka.. dlatego lepiej mówić "ja nie chcę tak i mam nadzieję, że nigdy nie będę, nie znajdę się w takiej sytuacji" zamiast "ja nigdy nie NA PEWNO" . Wtedy tak, to jest wiarygodne i życzę Ci tego!
Ja wychodząc za mąż wiedziałam,że nigdy,przenigdy nie zdradzę swojego męża.Jestem zdania,że tylko słabe osobniki dopuszczają się zdrady.Trzeba być bardzo słabym człowiekiem o zerowej moralności by zdradzać osobę,której się przysięgało.Słowa przysięgi-kiedyś coś znaczyły a w dzisiejszych czasach ludzie wypowiadają słowa,których sensu nie potarfią zrozumieć. Wierność,lojalność i szacunek to jest coś najpiękniejszego i najbardziej wzniosłego co może spotakć człowieka tu na ziemi.I wiem o czym piszę, ponieważ byłam żoną 24 lata i nigdy mi do głowy nie przyszło by zdradzić męża,nie wyobrażam sobie jak bym mogła po czymś takim spojrzeć w oczy mężowi i dzieciom,jakbym mogła potem się z nim kochać,spać obok niego i normalnie egzystować w rodzinie.Najbardziej mnie śmieszą tłumaczenie zadradzaczy.Na zdradę nie ma wytłumaczenia i nigdy nie będzie.Osoby,które z góry przyjmują,że coś takiego może im się przydarzyć nie powinny nigdy wiązać się z drugą osoba i płodzić dzieci.
Ja wychodząc za mąż wiedziałam,że nigdy,przenigdy nie zdradzę swojego męża.Jestem zdania,że tylko słabe osobniki dopuszczają się zdrady.Trzeba być bardzo słabym człowiekiem o zerowej moralności by zdradzać osobę,której się przysięgało.Słowa przysięgi-kiedyś coś znaczyły a w dzisiejszych czasach ludzie wypowiadają słowa,których sensu nie potarfią zrozumieć. Wierność,lojalność i szacunek to jest coś najpiękniejszego i najbardziej wzniosłego co może spotakć człowieka tu na ziemi.I wiem o czym piszę, ponieważ byłam żoną 24 lata i nigdy mi do głowy nie przyszło by zdradzić męża,nie wyobrażam sobie jak bym mogła po czymś takim spojrzeć w oczy mężowi i dzieciom,jakbym mogła potem się z nim kochać,spać obok niego i normalnie egzystować w rodzinie.Najbardziej mnie śmieszą tłumaczenie zadradzaczy.Na zdradę nie ma wytłumaczenia i nigdy nie będzie.Osoby,które z góry przyjmują,że coś takiego może im się przydarzyć nie powinny nigdy wiązać się z drugą osoba i płodzić dzieci.
TEŻ BYŁEM TAKIM IDEALISTĄ .......do czasu aż życie mnie skorygowało...Fajnie się mówi ,pisze jak nas to nie dotyczy, ale w momencie dowiedzenia się o zdradzie gdy cały twój światopogląd legnie w gruzach i "musisz coś zrobić". Musisz spojrzeć na siebie, na osobę zdradzacza, zastanowić się nad swymi uczuciami ....to nie zawsze wychodzi na to żeby kopnąć w d...
rumpel
Słowa przysięgi-kiedyś coś znaczyły a w dzisiejszych czasach ludzie wypowiadają słowa,których sensu nie potarfią zrozumieć.
Chyba żartujesz.
Ludzie ZAWSZE się zdradzali i zdradzać będą.
Nawet przed paroma wiekami - zdrady były i to nie tylko ze strony mężów, żony po cichu też zdradzały.
Rożnica polega na tym, że kiedyś ludzie przymykali na to oko (ze względu na wiarę, opinię, dzieci), a dziś rozwodzą się na potęgę.
To stwierdzenie że kiedyś ludzie przysięgali że nie będą zdradzą i dotrzymywali słowa, a obecnie nie potrafią, jest tak dziwaczne jak to, że kiedyś nie istniał seks oralny, dopiero w dzisiejszych czasach. ![]()
A w jakim Ty się środowisku wychowywałaś?W moim środowisku,wśród moich znajomych i rodziny czegoś takiego nie było.Nie wiem,może jesteśmy z dwóch różnych światów...Tylko,który jest normalny???Musisz być bardzo młodą i wyzwoloną osobą,która nie ma pojęcia o znaczeniu wypowiadanych prze dwojga ludzi słów.Przysięga to jest przysięga a nawet jeśli ktoś nie jest jest w stanie jej dotrzymać to niech się najpierw rozejdzie i wtedy nam nic do tego ile lub ilu zaliczy.Madoja,czy Ty kiedyś kogoś kochałaś?
Wątki takie jak ten są według mnie dowodem, że niejednokrotnie nie trzeba mieć nawet jednego siwego włosa na głowie, żeby być dojrzalszym, niż osoby o wiele starsze.
Jeśli ktoś ma poukładane w głowie, jeżeli ma właściwe wartości - to nawet mając lat 15 może powiedzieć NIGDY albo ZAWSZE i trzymać się tego do końca życia. Oczywiście, nikt nie powiedział że zawsze będzie łatwo i nigdy nie pojawią się chwile zwątpienia, czy pokusy. Ale osoba z właściwymi priorytetami zawsze zdąży dokonać właściwego wyboru i pójdzie właściwą ścieżką.
Jeżeli ktoś ma siano, zamiast mózgu, to choćby miał i lat 80 - jego NIGDY i ZAWSZE nie będzie miało znaczenia.
Mając 15 lat wiedziałem, że nigdy swojej kobiety nie zdradzę. Nauczył mnie tego mój ojciec i moi dziadkowie. Pokazali, co to znaczy być facetem. Że facet nieraz musi dostać w ryj, napić się wódki, nawet może obejrzeć się za kobietą. Ale swojej partnerki nie zdradzi NIGDY.
Więc - mając 15 lat wiedziałem, że nie zrobię tego NIGDY. I tego trzymam się do tej pory. A wiesz skąd wiem, że NIGDY nie zdradzę? Bo tak mnie wychowano, że zdrady sam bym nie wybaczył, bo się nią BRZYDZĘ.
Tymczasem mój nieco starszy kolega, chłopak za którym wskoczyłbym w ogień i który za mną by tam poszedł, partnerem jest fatalnym. Zapewniał swoją żonę, że ZAWSZE będzie ją kochał, że NIGDY jej nie zdradzi - zrobił to. Przepraszał, obiecywał że NIGDY tego nie zrobi, że ZAWSZE już będzie jej wierny. I mimo, że bardzo go lubię, to żal patrzeć mi na tą kobietę, bo wiem, że to NIGDY i ZAWSZE nawet w chwili składania tych zapewnień - już i tak nie było aktualne.
Och, ten watek, to moj typ miesiaca! Facet zarzeka sie, ze nie zdradzi kobiety, ktorej nie ma!...
Rzeczywiscie moglabym ci bic brawo, tak jak powyzej, gdyby nie fakt, ze twoje slowa nie brzmia jak "mam swoje zasady" ale bardziej "dlaczego inni maja po dwoje, a ja nikogo!"
Bo mogę?
Och, ten watek, to moj typ miesiaca! Facet zarzeka sie, ze nie zdradzi kobiety, ktorej nie ma!...
Rzeczywiscie moglabym ci bic brawo, tak jak powyzej, gdyby nie fakt, ze twoje slowa nie brzmia jak "mam swoje zasady" ale bardziej "dlaczego inni maja po dwoje, a ja nikogo!"
Dokładnie!
to samo pomyślałam..
Bardzo cenię ludzi, którzy są przez lata, życie sobie wierni. Jednak uważam, że są szczęściarzami, że po prostu się dobrze dobrali, oboje! Moim zdaniem zdrady wynikają z niedopasowania, z pochopności zawierania ślubów, presji, czasem zbyt młodego wieku.. itd.
Ktoś kto świadomie z kimś się związał, z miłości, wzajemnego szacunku, to nie będzie zdradzał, bo po co? Tyle że wiele, a nawet uważam że większość małżeństw jest zawierana ot tak, z innych powodów.. i wtedy jest problem. Czy wtedy zasadą jest płacenie za swój błąd przez całe życie? Które jest udręką? Tak naprawdę nigdy nie wiadomo co nas w życiu czeka.. np znajoma wyszła za mąż bo inne koleżanki w jej wieku już były mężatkami a jej ten facet się oświadczał już 3 raz.. w końcu powiedziała tak.. nie było tam miłości, ale pewna presja, że już powinna a i on się stara więc też trochę dla niego, by nie zrobić przykrości.. no i zonk.. po latach rozwód bo takie małżeństwo to męka i tyle..
Dlatego zasady co do wierności i pewności "ja nigdy" mogą się sprawdzać jeżeli trafi, wybierze właściwie.. jeżeli nie, jest problem..
Bo mogę?
Jakkolwiek zrozumiałabym "bo chcę"
to nigdy nie zrozumiem "bo mogę"...
Iceni napisał/a:Och, ten watek, to moj typ miesiaca! Facet zarzeka sie, ze nie zdradzi kobiety, ktorej nie ma!...
Rzeczywiscie moglabym ci bic brawo, tak jak powyzej, gdyby nie fakt, ze twoje slowa nie brzmia jak "mam swoje zasady" ale bardziej "dlaczego inni maja po dwoje, a ja nikogo!"
Dokładnie!
to samo pomyślałam..
Bardzo cenię ludzi, którzy są przez lata, życie sobie wierni. Jednak uważam, że są szczęściarzami, że po prostu się dobrze dobrali, oboje! Moim zdaniem zdrady wynikają z niedopasowania, z pochopności zawierania ślubów, presji, czasem zbyt młodego wieku.. itd.
Ktoś kto świadomie z kimś się związał, z miłości, wzajemnego szacunku, to nie będzie zdradzał, bo po co? Tyle że wiele, a nawet uważam że większość małżeństw jest zawierana ot tak, z innych powodów.. i wtedy jest problem. Czy wtedy zasadą jest płacenie za swój błąd przez całe życie? Które jest udręką? Tak naprawdę nigdy nie wiadomo co nas w życiu czeka.. np znajoma wyszła za mąż bo inne koleżanki w jej wieku już były mężatkami a jej ten facet się oświadczał już 3 raz.. w końcu powiedziała tak.. nie było tam miłości, ale pewna presja, że już powinna a i on się stara więc też trochę dla niego, by nie zrobić przykrości.. no i zonk.. po latach rozwód bo takie małżeństwo to męka i tyle..
Dlatego zasady co do wierności i pewności "ja nigdy" mogą się sprawdzać jeżeli trafi, wybierze właściwie.. jeżeli nie, jest problem..
Podpisuje sie. To jest podobne do "nigdy nie zabilabym czlowieka" . Bardzo dobrze jesli ktos ma zasady, ktorych sie trzyma tylko,ze zycie pisze swoje scenariusze, nasza psychika nie jest constans jaki i emocje. Ale uwazam,ze nie ma sensu mowienie na ten temat bo jak zwykle sa dwie strony i kazda wie swoje. Kiedys ktos madry mi powiedzial,ze kazda kobieta ma slaby punkt i kazda mozna poderwac. Zastanawialam sie nad tym dlugo,myslalam o tych, ktore znam i nie wyobrazam sobieby zdradzily mezow ale po wnikliwej analizie przyznalam gosciowi racje. Bywaja w zyciu takie okolicznosci, ktorych nie znamy, nie snily nam sie nawet i nie poznajemy samych siebie. Ale,powtarzam, to trzeba przezyc by zrozumiec.
I dlatego - teoretycznie - można by było odróżnić zdradę - jako coś, co nam się przytrafiło... wynik pewnych okoliczności... pewien "odjazd", nad którym nie zapanowaliśmy....
od zdrady z premedytacją - mam żonę/męża, ale szukam kogoś na boku, bo potrzebuję wrażeń, adrenaliny czy czegoś tam...
Ta druga - to te "słynne" predyspozycje
albo je mamy, albo nie.
Albo dopuszczamy takie zachowania, albo wiemy, że NIGDY tego nie zrobimy.
I dlatego - teoretycznie - można by było odróżnić zdradę - jako coś, co nam się przytrafiło... wynik pewnych okoliczności... pewien "odjazd", nad którym nie zapanowaliśmy....
od zdrady z premedytacją - mam żonę/męża, ale szukam kogoś na boku, bo potrzebuję wrażeń, adrenaliny czy czegoś tam...
Ta druga - to te "słynne" predyspozycje
albo je mamy, albo nie.
Albo dopuszczamy takie zachowania, albo wiemy, że NIGDY tego nie zrobimy.
Zorija-zaskakujesz mnie ![]()
toorank napisał/a:Bo mogę?
Jakkolwiek zrozumiałabym "bo chcę"
to nigdy nie zrozumiem "bo mogę"...
Dla mnie chcę nie jest argumentem, mogę jest.
Toorank, to pewnie są te cechy ladacznicy........
Dziwne to... dla mnie jednak zawsze "chcę" jest na pierwszym miejscu...
Jak CHCĘ to mogę...
JAK nie CHCĘ, to nie muszę...
Ale to Twoje "bo mogę" - mam nadzieję - dotyczy tylko zdrady?
Innych dziedzin życia, mam nadzieję, że nie?
Nie kradniesz, bo możesz?
N bijesz dzieci, bo możesz?
....
.
Prawda jest taka, ze kiedy naprawde kochamy jestesmy tak zajeci obiektem naszych pragnien iz nikt inny naas nie interesuje.
Kiedy konczy sie milosc, zaczynaja sie zdrady... eeee wroc, to jest "model zakompleksionych ciot".
Czlowiek z charakterem wybiera sobie to czego naprawde pragnie i dosc zadko zdradza (zdazaja sie w koncu chozy psychicznie hehe).
Co mam na mysli?
Masz kompleksy, slaby character, jestes bezjajcem?
Wtedy "zlapiesz za reke"/"dasz sie zlapac" pierwszej lepszej, a Twoj wzrok bedzie na ulicy rozbiegany w poszukiwaniu tego czego pragnie Twoj maluch (ten w Twoich portkach) hehe
Ale!!! Ale jesli jestes facet z jajami, masz charakter i znasz swoja wartosc, wtedy zadne polsrodki Cie nie zadowola, wybierzesz taka babeczke, ktora NAPRAWDE Cie sie podoba, a wtedy wcale nie latwo jest o zdrade ![]()
Dotyczy to oczywiscie obu plci.
Zupelnie inna sprawa to babskie "lapanki na bachora", mysli "taka" ze facet sie da hehe co za idiotki, nawet jesli na chwile "sie da" to bardzo szybko rozum mu wroci, a pierwsze co zrobi to ulokuje swojego "malucha" w innym garazu!
Takiej "lapiacej na bachora" mozna powiedziec tylko jedno: masz babo za swoje
.
Zawszsze uwazalam, ze tylko slabe osobniki
dopuszczaja sie zdrady. Nadal tak uwazam i wierze, ze mnie to nie spotka. Chociaz zdaje sobie sprawe z tego, ze zycie moze mi zgotowac niezla niespodzianke i walka z sama soba moze mnie sporo kosztowac. Wierze, jednak ze nie dam sie zlamac!
Osoba zakochana nie szuka nikogo innego i nie zwraca uwagi na umizgi
czy zaloty innych adoratorow. Gdy uczucie sie wypala, pojawia sie ... moment gdy jestesmy podatniejsi. Nie mowi sie "nigdy". Ja sie na to kilka razy nacielam wiec staram sie tego unikac ![]()
Toorank, to pewnie są te cechy ladacznicy........
Dziwne to... dla mnie jednak zawsze "chcę" jest na pierwszym miejscu...
Jak CHCĘ to mogę...
JAK nie CHCĘ, to nie muszę...Ale to Twoje "bo mogę" - mam nadzieję - dotyczy tylko zdrady?
Innych dziedzin życia, mam nadzieję, że nie?
Nie kradniesz, bo możesz?
N bijesz dzieci, bo możesz?
....
Przecież wiesz... nawet zdradzić tak naprawdę nie potrafiłam.
Z tym bo mogę to jest tak, że jak ktoś ma zbyt wiele do stracenia, bardzo mu na tym zależy to się boi i nigdy nie zaryzykuje, to coś w rodzaju kajdan (nie koniecznie wynika to z moralności, bo gdzieś emocjonalnie i tak człowiek płynie, ale strach przed utratą tego co ma jest silniejszy). Mogę wtedy, kiedy nie mam nic do stracenia, bo mam tak niewiele, albo nie zależy mi na tym.
Zawszsze uwazalam, ze tylko slabe osobniki
dopuszczaja sie zdrady. Nadal tak uwazam i wierze, ze mnie to nie spotka. Chociaz zdaje sobie sprawe z tego, ze zycie moze mi zgotowac niezla niespodzianke i walka z sama soba moze mnie sporo kosztowac. Wierze, jednak ze nie dam sie zlamac!
Osoba zakochana nie szuka nikogo innego i nie zwraca uwagi na umizgi
czy zaloty innych adoratorow. Gdy uczucie sie wypala, pojawia sie ... moment gdy jestesmy podatniejsi. Nie mowi sie "nigdy". Ja sie na to kilka razy nacielam wiec staram sie tego unikac
Ja tez uważam, że ktoś kto kocha nie zdradza. Uczucie do partnera jest jak szczepionka.
Zdradzam=nie kocham.
Zorija napisał/a:Toorank, to pewnie są te cechy ladacznicy........
Dziwne to... dla mnie jednak zawsze "chcę" jest na pierwszym miejscu...
Jak CHCĘ to mogę...
JAK nie CHCĘ, to nie muszę...Ale to Twoje "bo mogę" - mam nadzieję - dotyczy tylko zdrady?
Innych dziedzin życia, mam nadzieję, że nie?
Nie kradniesz, bo możesz?
N bijesz dzieci, bo możesz?
....Przecież wiesz... nawet zdradzić tak naprawdę nie potrafiłam.
Z tym bo mogę to jest tak, że jak ktoś ma zbyt wiele do stracenia, bardzo mu na tym zależy to się boi i nigdy nie zaryzykuje, to coś w rodzaju kajdan (nie koniecznie wynika to z moralności, bo gdzieś emocjonalnie i tak człowiek płynie, ale strach przed utratą tego co ma jest silniejszy). Mogę wtedy, kiedy nie mam nic do stracenia, bo mam tak niewiele, albo nie zależy mi na tym.
Teraz wreszcie, zgadzam się z Tobą, Toorank.
Tyle, że dla Ciebie prawdziwą zdradą byłby dopiero tzw. pełny seks (czytaj:penetracja). Odlot ku kochankowi, już nie.
W końcu wyszłaś za mąż nie odczuwając większego zaangażowania emocjonalnego wobec męża. Plus teoria o zaburzeniu w odczuwaniu w ogóle, silniejszych więzi emocjonalnych i potrzebie szukania wrażeń u innych mężczyzn.
Jedynym więc powodem tkwienia w małżeństwie jest więc to, o czym piszesz.
Jednak, nie zakładasz porzucenia męża, a zaczynasz obawiać się, że to on zadecyduje za Ciebie. Dotąd jednak, tej opcji nie rozważałaś, zajęta tamtym.
Toorank, z całą pewnością jest bardzo często tak jak piszesz...
Jest mi źle, ale nie zaryzykuję utraty tego co mam, więc tkwię w tym co mi nie odpowiada...
Kiepsko.
Wybieramy rzeczy materialne nad uczucia. Innych nad siebie.
Albo jesteśmy tchórzami.
Tylko, że dla mnie takim samym tchórzostwem jest tkwić w czymś takim i udawać, że wszystko jest ok...
jak i "wyrwać" się na bok... czyli potajemnie zdradzać, nie robiąc nic więcej...
Mężczyźni i kobiety zdradzają z powodu rutyny i nudy w łóżku.Mężczyźni z natury są poligamiczni,a kobiety szukają najlepszego samca do założenia rodziny.Te z pozoru sprzeczne wizje spotykają się w tzw.związkach,a potem małżeństwach.Żeby je utrzymać,trzeba po prostu urozmaicać swoje życie erotyczne,żeby uniknąć nudy i rutyny,bo przychodzi,jeżeli uprawiasz seks z tą samą osobą np.10 lat.I miłość nie ma tu nic do rzeczy,mężczyźni potrafią zdradzać nie kochając,u kobiet jest trochę inaczej,ale koniec końców chodzi o popęd płciowy,która każda zdrowa osoba w sobie ma.Jest dobry,udany,urozmaicony seks - szansa na zdradę maleje.
Mężczyźni i kobiety zdradzają z powodu rutyny i nudy w łóżku.Mężczyźni z natury są poligamiczni,a kobiety szukają najlepszego samca do założenia rodziny.Te z pozoru sprzeczne wizje spotykają się w tzw.związkach,a potem małżeństwach.Żeby je utrzymać,trzeba po prostu urozmaicać swoje życie erotyczne,żeby uniknąć nudy i rutyny,bo przychodzi,jeżeli uprawiasz seks z tą samą osobą np.10 lat.I miłość nie ma tu nic do rzeczy,mężczyźni potrafią zdradzać nie kochając,u kobiet jest trochę inaczej,ale koniec końców chodzi o popęd płciowy,która każda zdrowa osoba w sobie ma.Jest dobry,udany,urozmaicony seks - szansa na zdradę maleje.
Kolego, mylisz poligamie z poliamoryzmem. Z drugą rzeczą też się nie zgodzę "mężczyźni potrafią zdradzać nie kochając". Otoż zdrada oznacza Własnie nie kochanie, ale partnera. Taki pogląd tchnie egoizmem, bo sami byśmy nie chcieli znależć się w takiej sytuacji ale z drugiej strony. Z resztą się zgadzam o tyle, że każdy z nas ma szansę na tzw. życie świadome, którym nie koniecznie zawsze muszą kierować emocje i potrzeby, "które koniecznie trzeba zaspokoić". Szansa na szympansa więc zawsze jest. Sama zdrada nie zależy tylko od jakości seksu. Takie podejscie pachnie przedmiotowością traktowania siebie i partnera. Pokazuje też poziom człowieka. Ja bym tutaj raczej mówił o "otwartości" w tej kwestii a nie umiejętnościach. Staranie się, urozmaicanie oczywiście do takiej otwartości może się zaliczać.
Zorija napisał/a:Toorank, to pewnie są te cechy ladacznicy........
Dziwne to... dla mnie jednak zawsze "chcę" jest na pierwszym miejscu...
Jak CHCĘ to mogę...
JAK nie CHCĘ, to nie muszę...Ale to Twoje "bo mogę" - mam nadzieję - dotyczy tylko zdrady?
Innych dziedzin życia, mam nadzieję, że nie?
Nie kradniesz, bo możesz?
N bijesz dzieci, bo możesz?
....Przecież wiesz... nawet zdradzić tak naprawdę nie potrafiłam.
Z tym bo mogę to jest tak, że jak ktoś ma zbyt wiele do stracenia, bardzo mu na tym zależy to się boi i nigdy nie zaryzykuje, to coś w rodzaju kajdan (nie koniecznie wynika to z moralności, bo gdzieś emocjonalnie i tak człowiek płynie, ale strach przed utratą tego co ma jest silniejszy). Mogę wtedy, kiedy nie mam nic do stracenia, bo mam tak niewiele, albo nie zależy mi na tym.
Tak, tak, toorank,, masz rację. Strach gra jedna z głównych ról w (nie)podejmowaniu działań, czyli w tym czy i jak reagujesz.
Zresztą w twoim wątku był wpis, który ściśle wiąże się z tym zagadnieniem, ale od strony biologicznej, tj. neuroprzekaźników: dopaminy, serotoniny, noradrenaliny.
Nikt z natury nie jest monogamistą. Tak smao jak ateistami się rodzimy. Za dużo się nasłuchałeś JKM-a czy idiotycznych kolegów. monogamia jest wyborem jak się nie podoba to jedź do ciapatych ![]()
Nikt z natury nie jest monogamistą. Za dużo się nasłuchałeś JKM-a Ale monogamia jest wyborem jak się nie podoba to jedź do ciapatych
Tu sie nie zgodze. Nie jest wyborem. Była by wyborem w spoleczenstwie gdzie oba modele (masz na mysli polygimie czy poliandrie) bylby na rowni dopuszczalne. Z tego co pamietam w takich
spoleczenstwach rodziny poligamiczne tworzylo chyba 15% mezczyzn. U nas wyborem nie jest poniewaz sie w takiej kulturze urodziles i wychowales a twoje potencjalne
wybranki z tej samej kultury, rowniez sie w niej urodzili i wychowaly.
Natomiast blednie dzis sie nazywa poligamie w sensie monogamii seryjnej monogamia. Jest to poligamia w sensie zachowanie poligamiczne. Monogamia polega na posiadaniu
jednego ale tego samego partnera w zyciu. A u ludzi dotyczy zarowno sfery seksualnej jak i emocjonalno-mentalnej.
Maniek nikt nie zabroni jeśli jest to konkubinat.
Mnie ciekawi dlaczego wszędzie nielegalna jest poliandria nawet jak w jakiś terenach jest to tylko kulturowo nigdy prawnie nie usankcjonowana ba często karana a przecież wychować dwie kobiety to trzeba mieć kasę (w takich krajach zazwyczaj kobiety nie pracują zarobkowo).
Maniek nikt nie zabroni jeśli jest to konkubinat.
Mnie ciekawi dlaczego wszędzie nielegalna jest poliandria nawet jak w jakiś terenach jest to tylko kulturowo nigdy prawnie nie usankcjonowana ba często karana a przecież wychować dwie kobiety to trzeba mieć kasę (w takich krajach zazwyczaj kobiety nie pracują zarobkowo).
Nie mylisz pojęć przypadkiem?
Nie poliandria to posiadanie dwóch mężczyzn a poligamia to dwóch kobiet Mam tu na myśli dwie żony oficjalnie bez formalnego ślubu w konkubinacie. Maniek twoja definicja monogamii jest nieprecyzyjna. Jak ktoś się rozwiedzie to nie ma w całym życiu jednego partnera ![]()
Nie poliandria to posiadanie dwóch mężczyzn a poligamia to dwóch kobiet Mam tu na myśli dwie żony oficjalnie bez formalnego ślubu w konkubinacie. Maniek twoja definicja monogamii jest nieprecyzyjna. Jak ktoś się rozwiedzie to nie ma w całym życiu jednego partnera
Poligynia to posiadanie dwoch kobiet.
Poligamia to okreslenie ogolne dotyczace obu plci.
A poliandria nie jest szeroko aprobowana poniewaz jeżeli wystepowalaby powszechnie hamowalaby rozrost spoleczenstwa.
Ale zazwyczaj poligamię nazywa się sytuację w której facet ma dwie lub więcej kobiety. Poza tym tak było kiedyś stąd machomet ale teraz są inne czasy.
A propos tego "nigdy bym nie zdradził(-a)".
Pamiętam, jak miałam 18 lat i leżałam sobie z moim byłym-byłym (głupio to brzmi, trudno), było bardzo miło. Pomyślałam wtedy: "Nigdy, przenigdy nie zdradzę tego człowieka, nie umiałabym".
No ekstra. Tylko nie przewidziałam, że w życiu są różne sytuacje, różne głupoty do głowy przychodzą. emocje potrafią targać człowiekiem. Rok później nawet nie miałam wyrzutów sumienia, gdy zaczęłam "romansik". Nagle się znalazło multum usprawiedliwień mojego zachowania. W moich oczach oczywiście. Do dzisiaj tego nie żałuję (raczej przez to, że za dużo czasu minęło, to już przeszłość), ale rozumiem pobudki, które mną wtedy kierowały. To było mimo wszystko nie w porządku, wiem, co zrobiłam źle i wyciągnęłam z tego wnioski, naukę o sobie.
Od tamtego czasu niczego nie zakładam pod tym względem, ale wydaje mi się, że to kwestia moralności i jakiejś emocjonalnej dojrzałości kreowanej poniekąd przez społeczeństwo, w jakim żyjemy. Mój były narzeczony zdradzał mnie na prawo i lewo przez lata. Ja jego nigdy nie zdradziłam (byłam namawiana do tego nawet przez jego matkę, gdy się dowiedziała o jego zachowaniu, urocze). Nikt nie jest niczyim niewolnikiem, ale jeśli świadomie decydujemy się na związek na zasadzie "ja-jedyny, ty-jedyna", to powinniśmy się tego trzymać. Tak to widzę.
Strony 1
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Zdrada DLACZEGO
Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności
© www.netkobiety.pl 2007-2024