Zdrada nie jest bólem w sercu, jest bólem w całym ciele... - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Zdrada nie jest bólem w sercu, jest bólem w całym ciele...

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 11 ]

Temat: Zdrada nie jest bólem w sercu, jest bólem w całym ciele...

Witam,
Pisanie na jakimkolwiek forum jest dla mnie czymś całkowicie nowym, ale muszę się komuś wygadać/wykrzyczeć swoje zmartwienie.
Zacznę od tego, że jestem 32-letnim introwertykiem w związku blisko 14 letnim z ekstrawertyczką. Mamy dużego syna (niepełnoletniego). Narzeczona jest starsza ode mnie nieznacznie. Zawsze wydawało mi się, że tworzymy zgodną rodzinę, pomimo braku zalegalizowania związku. Jako, że zawsze byłem osobą bardzo zazdrosną, zdarzało mi się przeglądać telefon narzeczonej w poszukiwaniu "dowodów nielojalności", ale zawsze starałem się z tym walczyć dla dobra związku. Po pewnym czasie udało mi się z tego wyleczyć (niektórzy to nazwą zaufaniem do drugiej połówki - i raczej nie pomylą się). Tak obserwując nasz związek z perspektywy czasu - było nam dobrze, mieliśmy siebie, mogliśmy sobie ufać, wspólne chwile były wspaniałe. Niestety coraz mniej czasu mieliśmy tylko dla siebie (praca, duży syn niepozwalający na intymne chwile, brak wspólnych zajęć), nie komunikowaliśmy się wystarczająco i ta wspaniała sielanka pękła, jak mydlana bańka. Pojawiły się problemy (nie związane z naszym związkiem, ale jako introwertyk dusiłem je w sobie i nie chciałem obciążać nikogo tymi problemami). W tym momencie wkradła się nuda i monotonia do naszego związku, co spowodowało iż narzeczona zaczęła się chyba "dusić". W ubiegły tydzień kompletnie przypadkowo znalazł się w mojej ręce jej telefon, z którego dowiedziałem się, iż od jakiegoś czasu spotyka się z innym (poznanym w klubie obcokrajowcem). Oczywiście wtedy coś we mnie umarło (zapewne każdy kto to przeżył wie o czym piszę, a zdradzający nigdy tego nie odczuje). Na drugi dzień (po powrocie narzeczonej z klubu - już wiedziała, że ja wiem) obudził mnie jej płacz (czy może raczej obudziłem się, a ona płakała w drugim pokoju). Następujące po tym zdarzeniu dwa kolejne dni (weekend) były najtrudniejszym i najdłuższym okresem w moim życiu. Ze względu na syna nie byliśmy w stanie przez ten czas rozmawiać/kłócić się itp. (syn do dziś nie wie co się wydarzyło). Gdy w końcu udało nam się porozmawiać , narzeczona stwierdziła, iż to trwało ok. 2 miesięcy, było niewinnym romansem, bez seksu, skończyło się zanim się dowiedziałem, w co jako osoba zdradzona nie bardzo wieżę. Dodam dodatkowo, iż narzeczona nigdy nie była osobą która powstrzymywała się przed stwarzaniem sytuacji w których byłbym zazdrosny (czuję że czerpała z tego siłę, a ze mnie ją wysysała – tzw. „sukub” ). W każdym bądź razie oboje stwierdziliśmy, że spróbujemy nasz związek „naprawić/odbudować/zbudować od nowa”. Pierwszym krokiem jaki podjąłem było umówienie wizyty u psychologa par, na które to poszliśmy i dzięki niemu przeszła mi nienawiść do kobiety z którą jestem. Niestety ta wizyta pomogła chyba jedynie mi, narzeczona stwierdziła, że czuła się jak bym ją postawił przed jakimś sądem na rozstrzelanie. Kolejnym krokiem było pozdejmowanie zabezpieczeń z telefonu tak abym mógł zobaczyć o czym i z kim pisze (jej inicjatywa). Przy kolejnej rozmowie poprosiłem aby częściej do mnie dzwoniła, abym czuł że wciąż o mnie myśli.

Niestety na dzień dzisiejszy nie jestem dalej w stanie żyć normalnie, wszelkie drobne „nieporozumienia” rosną do wielkości drugiej „zdrady”, zobaczyłem iż w drugim telefonie (służbowym) wciąż niektóre aplikacje służące do porozumiewania się są polokowane, mam ciągłe odczucie iż nie powinienem jej już więcej ufać i powinienem zakończyć to dla naszego dobra. Dodam, że wciąż ją kocham, jest moją jedyną przyjaciółką (mam jeszcze tylko syna z którym tego nie mogę poruszyć, lub raczej nie chcę). O całej sprawie wiemy tylko my, przydupas i jej koleżanka, która ją kryła podczas ich spotkań.

W tej chwili jestem wrakiem człowieka, nie mogę pozbierać myśli (chociaż zawsze wiedziałem jak należy postępować i co w danej chwili należy robić). Obawiam się, że nasze niedopasowanie charakterów (introwertyk – ekstrawertyczka) spowoduje, iż nigdy nie będę na tyle „szybki” i błyskotliwy aby ją stale zaskakiwać, żeby nie znudziła się mną znowu.

Proszę o poradę czy próbować dalej (czy jest sens) oraz o każde dobre i złe słowo.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Zdrada nie jest bólem w sercu, jest bólem w całym ciele...

Ja zawsze wychodzę z założenia, że należy dawać szanse. Nie wiem, czy to dobra rada, ale ja bym pewnie walczyła o ten związek. Przecież każdy popełnia błędy.
Jeśli zdecydujesz się na odbudowę związku to musisz być pewny, że potrafisz jej w zupełności wybaczyć to co zrobiła. Zupełnie zapomnieć i nie wypominać jej tego przy każdej okazji. Dobrze wiem z doświadczenia, że można tym wiele zniszczyć i wykończyć zarówno siebie i drugą osobę. Jeżeli nie jesteś zdolny wybaczyć jej to nie ma sensu się starać.

3

Odp: Zdrada nie jest bólem w sercu, jest bólem w całym ciele...
This is the end napisał/a:

wtedy coś we mnie umarło

Miłość składa się z kilku elementów m.in. z (nie)świadomych emocji, których jak gdyby dostarcza nam bliska osoba oraz własnej pracy, którą wkładamy w związek z bliską osobą, tj. zaufanie, wsparcie, troska, zaangaźowanie,...
Z twojej strony brakuje i jednego, i drugiego.
Ta odbudowa związku nie uda się przy twojej postawie.
Lepiej odejść niż męczyć siebie, ją i dziecko...ALBO...naprawdę spróbować zaufać, uwierzyć w jej zmianę, wspierać i troszczyć sie o nią (zamiast tylko o siebie chociaż masz podstawy aby czuć się zranionym i wymagać ciągłego nadskakiwania).

Odp: Zdrada nie jest bólem w sercu, jest bólem w całym ciele...
zmierzch napisał/a:
This is the end napisał/a:

wtedy coś we mnie umarło

Miłość składa się z kilku elementów m.in. z (nie)świadomych emocji, których jak gdyby dostarcza nam bliska osoba oraz własnej pracy, którą wkładamy w związek z bliską osobą, tj. zaufanie, wsparcie, troska, zaangaźowanie,...
Z twojej strony brakuje i jednego, i drugiego.
Ta odbudowa związku nie uda się przy twojej postawie.
Lepiej odejść niż męczyć siebie, ją i dziecko...ALBO...naprawdę spróbować zaufać, uwierzyć w jej zmianę, wspierać i troszczyć sie o nią (zamiast tylko o siebie chociaż masz podstawy aby czuć się zranionym i wymagać ciągłego nadskakiwania).

Może nie do końca dobrze się wysłowiłem (mówiłem, że nie mogę poukładać myśli), z mojej strony narzeczona (wg mnie) dostawała wszystko co potrzebowała (nie mam na myśli rzeczy materialnych). Zawsze ja pierwszy mówiłem, że ją kocham (w odpowiedzi słyszałem "ja ciebie też"), zawsze ja pierwszy łagodziłem sytuacje sporne, jeśli chodzi o zaufanie to tak jak napisałem zdusiłem w sobie wszelkie złe myśli i ufałem - przez ostatnie ok. 8 lat nie dręczyły mnie żadne myśli dotyczące zdrady, nie kontrolowałem, nie sprawdzałem - wierzyłem. Zawsze budowałem jej samopoczucie w momencie gdy twierdziła że czuje się nieatrakcyjna. Byłem jej prywatnym stylistą pomagając jej ubrać się na te !#$%^ imprezy z koleżankami na których poznała tego drugiego. Dodatkowo powiem, iż to Ona nigdy nie okazywała uczuć - wg jej wersji - ponieważ mama jej tego nie nauczyła (w młodym wieku straciła ojca i mieszkała z samotną matką, która w tym momencie zajęła się sportem i wciąż nie jest możliwe posadzenie jej w domu).

Nasz związek był trudny z tych powodów, ale szczęśliwy.

Dowiedziałem się o "zdradzie" w momencie gdy zostawiła w domu telefon i poszła na imprezę z koleżankami i w tym czasie pisała z inną koleżanką z tego samego konta fb. Wkurzyło mnie to że telefon "pika" co 20 sekund, więc próbowałem go wyłączyć i przypadkiem odczytałem wiadomość. Później gdy do mnie dotarło co się stało, przejrzałem telefon i znalazłem zdjęcie wykonane na wyjeździe weekendowym z nim, kiedy to mi wmówiła że jedzie z koleżankami do Berlina bo tam są najlepsze imprezy salsowe.

Odnosząc się do postu magdalena991 - szczerze chcę dać jej szansę, ale tak jak w kreskówkach z dzieciństwa czuję "diabełka" na ramieniu który po każdym jej zdaniu szepce mi do ucha: "ona kłamie, nie ufaj jej".

Moja obecność tu jest spowodowana tak naprawdę chęcią udowodnienia sobie, że jest to możliwe aby przebaczyć i tworzyć coś razem dalej. Na obecną chwilę (zadra w sercu jest bardzo świeża) cierpię i jeżeli nie jest to możliwe to wolałbym się nie męczyć i skończyć związek teraz, a nie po długoletnim leczeniu związku.

5

Odp: Zdrada nie jest bólem w sercu, jest bólem w całym ciele...
magdalena991 napisał/a:

Ja zawsze wychodzę z założenia, że należy dawać szanse. Nie wiem, czy to dobra rada, ale ja bym pewnie walczyła o ten związek. Przecież każdy popełnia błędy.
Jeśli zdecydujesz się na odbudowę związku to musisz być pewny, że potrafisz jej w zupełności wybaczyć to co zrobiła. Zupełnie zapomnieć i nie wypominać jej tego przy każdej okazji. Dobrze wiem z doświadczenia, że można tym wiele zniszczyć i wykończyć zarówno siebie i drugą osobę. Jeżeli nie jesteś zdolny wybaczyć jej to nie ma sensu się starać.

Ojjj tam takie malutkie błędy, niech sobie dalej je popełnia, a co hehehe.

6 Ostatnio edytowany przez zmierzch (2015-09-11 15:11:27)

Odp: Zdrada nie jest bólem w sercu, jest bólem w całym ciele...

This is the end
Wygląda na to, że nie przepracowaliście tej zdrady.
Wciąż dużo w tobie żalu.
Powinieneś oddzielić to, co BYŁO od tego, co JEST. Gdy będziesz wciąż wracał do tego, co ciebie bolało w przeszłości a ZDRADY używał jako karty przetargowej w związku, to wasz związek się rozpadnie prędzej niż później.
Twoja narzeczona czuje się winna i nie postawiła granic, co ty wykorzystujesz, ale lada chwila ona będzie miała dosyć twojego zachowania, a potem ciebie w ogóle i zacznie żałować, że próbowała ułożyć wasz związek na nowo.

Skup się na teraźniejszości i przyszłości, jeśli chcesz iść do przodu. W przeciwnym wypadku utkniesz na dobre w przeszłości w roli ofiary.

7 Ostatnio edytowany przez Paweło (2015-09-11 15:11:05)

Odp: Zdrada nie jest bólem w sercu, jest bólem w całym ciele...

A jakbyś się czuł gdyby to ona grzebała w twoim telefonie czy w komputerze. Dla mnie to by był koniec związku to znaczy koniec zaufania tak jak przy zdradzie. Zaufanie to podstawowy filar związku. bez niego cała konstrukcja runie jak domek z kart. Musisz mieć bardzo niskie poczucie wartości bądź nadmuchane ego żeby szpiegować partnerkę.  To twa zazdrość zabiła wasz związek tak jak  statystycznie większość związków. generalnie jak ktoś ma zdradzić to zdradzi ta zazdrość wywołała falę negatywnych emocji niszcząc twą dobrą  karmę czego efektem była jej  zdrada (emocjonalna bądź też lub fizyczna jeśli była).

8

Odp: Zdrada nie jest bólem w sercu, jest bólem w całym ciele...

Już widzę te wszystkie światłe osoby, które mają podejrzenia co do swojego partnera. Na pewno byście nic z tym nie zrobili, nie okazali słabości. A gdyby przykry fakt wyszedł na jaw, to też byście stwierdzili "to tylko przeszłość". Podziwiam, naprawdę imponujące zachowanie.

Jej zdrada była efektem tylko i wyłącznie braku wrażeń i emocji. I autor jej tego już nie da i tyle. Jak dla mnie to ją będzie swędziało już zawsze.

9

Odp: Zdrada nie jest bólem w sercu, jest bólem w całym ciele...

"Już widzę te wszystkie światłe osoby, które mają podejrzenia co do swojego partnera. Na pewno byście nic z tym nie zrobili, nie okazali słabości. A gdyby przykry fakt wyszedł na jaw, to też byście stwierdzili "to tylko przeszłość". Podziwiam, naprawdę imponujące zachowanie."

Nikt nie mówi, żeby nic z tym nie robić, nikt też nie mówi, że "to tylko przeszłość". Chodzi o to, że jeżeli ze strony Autora padną słowa 'wybaczam Ci, chce dać nam szanse' to nie powinien się do tego wracać skoro teoretycznie zostało wybaczone.
Nie powiedziałam też że zrobiła mały błąd, oczywiście to był duży błąd.
Zwróćmy tez uwagę na to, że nie doszło do seksu. Oczywiście, że mimo tego bardzo zawiodła partnera, ale szukając odskoczni od codzienności nie straciła do końca hamulców.

10 Ostatnio edytowany przez madoja (2015-09-11 19:30:55)

Odp: Zdrada nie jest bólem w sercu, jest bólem w całym ciele...

Juz od pierwszych odpowiedzi zobaczyłam, jak strasznie się tu usprawiedliwia kobiety, a jak bardzo nienawidzi się facetów.
Gdyby ten wątek założyła kobieta z historią że zdradził ją facet, już widzę jak posypałyby się rady "zostaw go!". A tu co widzimy? "Każdy popełnia błędy", "albo odejdź by jej nie męczyć albo zostań i ją wspieraj", "zdrada była efektem twoich działań".
Horror, jaka hipokryzja.
Były tu historie kobiet które namiętnie przeglądały telefony, komputery, aż w końcu facet je zdradzał, to odpowiedzi były "widzisz kochana, miałaś nosa", "nic go nie usprawiedliwia, nawet to że przeglądałaś jego rzeczy", "zostaw śmiecia, nie obwiniaj siebie".

11 Ostatnio edytowany przez starr (2015-09-11 23:27:59)

Odp: Zdrada nie jest bólem w sercu, jest bólem w całym ciele...

Dużo napisałem, ale mnie wylogowało i wszystko poszło w pi***

W skrócie:
- Już za późno na wszelkie naprawy, bo to co się stało, zamiotłeś pod dywan... reszta to tylko gra pozorów z jej strony. Nie powinieneś jej w żadne słowa wierzyć. Patrz na czyny...
- Zastosować metodę 34 kroków (jest tu na forum) nie wierz, że to metoda prowadząca do naprawy. To metoda by jej pokazać, że Masz jaja na miejscu. Dobra, tu jest http://www.netkobiety.pl/t79492.html
- Napisać z ex plan wychowawczy i zabrać się za siebie.
- Ładnie się z Panią pożegnać...
- Bieganie, rower piłka taniec... Im więcej adrenaliny, tym mniej będzie myślenia o ex...
- Przejść cały proces żałoby po związku i poszukać nowej partnerki, dla której Będziesz ważny, a ona będzie ważna dla Ciebie.
- Nie ukrywać przed rodzinami powodu rozstania.

Posty [ 11 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Zdrada nie jest bólem w sercu, jest bólem w całym ciele...

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024