Witam, mam dobrą przyjaciółkę, która cierpi na tą przypadłość. Niestety, od jakiegoś czasu, zaczęło to wpływać na Naszą relację. Z natury jestem osobą elastyczną i ugodową, więc wszelkie plany były na zasadzie "przy okazji, jak będziesz miała czas" Niestety, to "przy okazji" coraz częściej zaczyna oznaczać "nigdy", co powoli rodzi moją frustrację i negatywnie wpływa na kontakt. Kiedy kolejny raz słyszę "przepraszam, ale nie zdążę zrobić tego, co zaplanowałyśmy, bo się nie wyrobię", pojawiają się z mojej strony nieprzyjemne docinki oraz ironie, ponieważ wiem, że cały dzień przeciekł jej przez palce i nie zrobiła niczego konkretnego. Kiedyś, kiedy mieszkałam 15km od Niej, widywałyśmy się co tydzień, spędzając ze sobą cały dzień. Od kilku miesięcy jesteśmy praktycznie sąsiadkami i widujemy się w biegu, jedna do drugiej "wpada" na 1-2godziny.
W pewnym momencie pojawiły się nawet obawy, że być może nie ma ochoty na spotkania i próbuje się wykręcać, ale zostałam szczerze zapewniona o tym, że tak nie jest. Przyjaciółka tłumaczy się, że spotkania z innymi, z racji dojazdu i ograniczonych możliwości czasowych są z góry ustalone na konkretny termin, co powoduje w niej poczucie rygoru i obowiązku i łatwiej jej jest się zmobilizować, natomiast mnie zakwalifikowała jako "zawsze jest pod ręką, więc można się spotkać w każdej chwili", która niestety jest odwlekana w nieskończoność.
Bardzo proszę o rady, w jaki sposób postępować z taką osobą? Czy powinnam przedstawiać bardziej konkretne żądania, zamiast ciągle mówić "przy okazji?" W jaki sposób powinnam się z Nią komunikować, by wyeliminować niepotrzebne spięcia i rozczarowania kolejną odwołaną wspólną kawką?
Dziękuję za pomoc.
M.