Teraźniejszość plus wspomnienia. - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MOJA NIESAMOWITA HISTORIA » Teraźniejszość plus wspomnienia.

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 2 ]

Temat: Teraźniejszość plus wspomnienia.

Uprzedzam, że opowiadanie będzie długie i nieco zakręcone, ale powiedzcie mi co mam dalej robić.
W tej początkowej części opowiadania jestem 20 letnią, kompletnie niedoświadczoną dziewczyną (w każdej kwestii jeśli rozumiecie co mam na myśli), zerowy staż związkowy, nadopiekuńcza matka, jestem dorosłym dzieckiem alkoholika który mówiąc w skrócie nie potrafi ogarnąć swojego życia, dodatkowo w pracy mam przewlekły ostry mobbing.
W maju 2013 poznałam przez internet byłego chłopaka, wtedy akurat awansowałam w pracy na stanowisko biurowe. Generalnie była to 6 miesięczna znajomość przez internet... po tym czasie nie wytrzymałam jego wulgarnego zachowania, zmian nastroju, decyzji, jego licytacji kto bardziej kocha tego wybiorę. Był to pospolity cham, z tatuażami który udawał zranionego ptaszka któremu trzeba opatrzyć skrzydełko. Nie wiem czy to była miłość, początkowo nie chciałam go, ale zabiegał i wprowadziłam go do mojego serca. Przez 6 miesięcy twierdził, że mnie kocha, jak się później okazywało notorycznie sypiał ze swoją przyjaciółką, z którą teraz jest. Byłam wtedy zniewolona ponieważ gdy mówiłam, że napiszę do niego o 20, a spóźniłam się 2 sekundy, twierdził, że go zdradzam i jestem suką. Kiedy zostawałam w pracy dłużej z powodu inwentaryzacji też go rzekomo zdradzałam. Nie wierzył, że jestem niewinna bo on twierdzi, że już miałam wielu partnerów. Dzisiaj pluję sobie w twarz dlaczego po tym jak wystawił mnie 2 razy na spotkaniu nie rzuciłam nim na zawsze tylko dalej w to brnęłam. Byłam tak zaślepiona... to takie straszne uczucie kiedy czujesz, że ta osoba jest dla Ciebie całym światem. Cierpisz kiedy ona cierpi... serce Ci drży ze szczęścia kiedy ta osoba jest szczęśliwa. Głupia ja. W między czasie pisało dużo chłopaków z mojej miejscowości bo przypominam, że z byłym dzieliło mnie 300km i do tej pory nie spotkaliśmy się. Napisał jeden facet z pracy, jest starszy o 3 lata, dziewczyny w firmie za nim szalały, był przystojny, piękna sylwetka, charakter miły. Widziałam go gdzieś, że błąka się po budynku, ale nie znałam. Co się okazało mieszka  ulicę dalej co strasznie mnie zaskoczyło, nie miałam pojęcia o jego istnieniu. Pisaliśmy i złapaliśmy kontakt. Jednakże nie wiedziałam o jednym... on miał wtedy narzeczoną. A ja byłam "zakochana" w byłym. Jak później zapytałam, tłumaczył się, że nie układa mu się z nią za dobrze. Próbował na żywo oraz przez internet coraz częściej robić podchody... ale był strasznie nieśmiały, jąkał się. Myślę "Boże Święty, odczep już się"... ja nieśmiała, ten się jąka ze stresu, rozmowa na poziomie niemowlaka, kilka znów bez sensu. Powiem w skrócie, ja nie mogłam dokonać wyboru, czy wybrać tego czy tego... a on w między czasie zerwał kontakt z narzeczoną, powiedział jej o mnie i szaleńczo się we mnie zakochał. Myślę, że spotkaliśmy się w nieodpowiednim czasie… gdyby tylko było to kilka lat później. Wiele razy chciał mnie pocałować, ale krzyczałam, że nie chce. Tak naprawdę nigdy się nie całowałam i bałam się, że źle wypadnę. Jedyne co to na imprezie firmowej kiedy wszyscy wyszli, wtedy się przytulaliśmy. Byłam głupią gąską niedojrzałą, która nie wiedziała nic i bała się wszystkiego. On się zalecał, zapraszał na wycieczki, kupował drobne niespodzianki, zawsze pomagał, był przy mnie kiedy miałam załamkę, po imprezie firmowej odprowadził pod sam dom... cud miód. A ja bałam się, że stracę takiego "przyjaciela" i powiedziałam, że przepraszam, że namieszałam w jego życiu, ale chce byśmy byli przyjaciółmi, bo jak nam nie wyjdzie to zepsuje nasz kontakt. Około rok to trwało, łudził się, że zmienię zdanie... co chwilę pytał czy kogoś mam... w tym czasie pojechałam do byłego te 300km. Na początku był cudowny, bajka trwała 2 tygodnie, a ja pewnej nocy po 14 dniach "związku" zostałam zdradzona. Odkryłam, że z teraźniejszą regularnie sypiał, umawiali się na jakieś kamerki... po prostu jest seksoholikiem, a ja nie dałam mu tego czego chciał. Przez miesiąc jadłam dziennie herbatę, miałam doła jak stąd do Moskwy. Mama musiała cały dzień przy mnie siedzieć, chciała mnie zaprowadzić do szpitala, szkoda słów. Próbowałam go zdobyć mimo, że zrobił mi krzywdę. Zostałam sama... były zdradził i dodatkowo zwyzywał, a przyjaciel oznajmił, że według niego jest już za stary na szukanie kogoś nowego... ze nie potrafi być sam bo będzie tylko pił i nudził się więc spróbuje wrócić do byłej. Wiem, że próbował wrócić kilka razy, aż się udało. My utrzymywaliśmy kontakt, może ograniczony, ale kiedy potrzebowałam pomocy i napisałam na portalu społecznościowym, wysłał smsa, że mam do niego pisać na telefon bo jego dziewczyna kontroluje wiadomości w internecie. Ukrywał nasz kontakt, aż się urwał. Minęło dużo czasu, byłam sama bez niego, bez byłego. Wtedy poznałam przez internet mojego teraźniejszego Faceta. Jestem z nim już przeszło rok. Jest to mój pierwszy facet, w każdym aspekcie. W tej części już mam 23 lata, jestem dojrzałą kobietą. Może nie jestem doświadczona, ale wiem już co to związek, poświęcenie, opieka, troska... wiem co to pożądanie. Wiem wreszcie jak wygląda seks. Przed nim spotykałam się z chłopakiem, który oszukał mnie finansowo i uczuciowo. Były to trzy miesiące zauroczenia i dopiero po 2 miesiącach przeszło dałam mu się pocałować. Jedyne co mogłam dać. On chyba otworzył mój świat na doznania fizyczne. Pierwsza randka z chłopakiem była dziwna. Stwierdziłam, że jest nie w moim typie i się z nim nie spotkam. Jednakże jakoś wyszło, że się spotkaliśmy ten 2 raz. Wtedy próbował mnie pocałować, nie chciałam, ale dałam po 5 próbach bo niemal mnie zmusił. Z każdym dniem chciałam próbować z nim nowych rzeczy, angażować się mocniej. Mieliśmy wzloty i upadki, generalnie raczej ja coś wymyślałam, po prostu miałam wątpliwości… może to też kwestia moich humorów ponieważ w tym czasie walczyłam z problemami psychicznymi po rocznym życiu w mobingu. Nie raz bez powodu krzyczałam, że nie chce z nim rozmawiać, że nie wiem co czuje… ale po 3 dniach już tęskniłam i pisałam do niego. On bardzo mocno mnie kocha, jest na każde moje skinienie, kupuje mi kwiaty,  bardzo się troszczy, zabiera mnie na wycieczki mimo, że zarabia nie wiele więcej ode mnie teraz kiedy pracuję w nowej firmie… po prostu bardzo mocno mnie kocha i chciał już się oświadczyć. Podcięłam mu skrzydła mówiąc, że nie wiem co bym odpowiedziała, jakiś czas bardzo się smucił z tego powodu. Na dzień dzisiejszy może nie kocham go jakoś mocno, może nie pożądam mocno, że jego widok przyprawia mnie o dreszcze… ale chyba nie wyobrażam sobie bez niego życia. Mam chwile, że chce zerwać, ale to mija po godzinie, po dniu. Rodzice mimo, że nie ma chrztu i nie jest katolikiem to w miarę go lubią. Tzn lubią bardzo, ale ta wiara. Dla mnie to nie problem, bo chcę ślub we dwoje, max rodzice. Mam dużą rodzinę, będą pretensje, ale trudno. Oni chcą żeby zamieszkał z nami… i powiem szczerze, że planujemy remont i wspólnie zamieszkać. Nie wiem co będzie dalej.
Rzecz w tym, że około 2 miesiące temu byłam chora. Z racji, że to blisko domu poszłam do lekarza, w starych domowych ubraniach, dziennie rano kiedy wychodzę myję twarz i nakładam tylko tusz, a wtedy nawet tego nie miałam. A więc reasumując stare ubrania, niepomalowana, włosy w koszmarnym stanie, a do tego wszystkiego ogromne zimno na ustach. Byłam straszydłem. Podeszłam się zarejestrować, czekam na kartotekę, zaglądam na czekających ludzi i serce mnie ścisnęło. Był tam mój „były” przyjaciel, którego nie chciałam, zraniłam i odrzuciłam. Zaczęłam tak panikować i chciałam się wrócić, ale usłyszałam, że mam ustawić się w kolejce. Pamiętałam jego ostatnie słowa „Proszę Cię, nie kontaktuj się ze mną… nie pisz błagam, ja już długo jestem znów z narzeczoną… nie pisz bo chcę zapomnieć o Tobie i nie myśleć już jak w wyobraźni rozbieram się, całuję każdy milimetr Twojego ciała… Twoje przepiękne usta, proszęęę…” wtedy właśnie przestałam pisać.  On był na samym końcu, patrzał się… usiadłam daleko od niego i udawałam, że go nie widzę. Minęło 5 sekund, patrzę a on idzie w moją stronę z wielkim uśmiechem na twarzy. Wita się i pyta co u mnie. Opowiadam, że mam nową pracę, wreszcie służbowy samochód, małego pieska… itp. Natomiast od niego dowiedziałam się, że kupił mieszkanie w małej miejscowości obok, dalej pracuje w tej samej firmie… nie mówił nic o swojej narzeczonej, że w lipcu tego roku się żeni. Nie wiem dlaczego… ale widziałam mimo mocnego przeziębienia jego entuzjazm, uśmiech w moją stronę, rozluźnienie i niemal gadatliwość, a co najważniejsze, nawet po takim czasie dalej niezmiennie na mój widok rozszerzały mu się źrenice tak mocno, że nie widziałam tęczówki. Kiedyś mówił, że ma tak tylko przy mnie, tak samo jak jąka się tylko przy mnie. Porozmawialiśmy i koniec. Odszedł. W sumie bez pożegnania. Znam go od strony imprezowej, faceta z mocną głową i awanturnika niemal, jak i jąkającego się wstydnisia. Teraz poznałam go z innej strony, co bardzo mi się spodobało. Można powiedzieć, że ocknęłam się, że on może normalnie rozmawiać, z sensem i na temat. Bez alkoholu i skrępowania. Potem długo o tym myślałam, a raczej o nim. Śnił mi się, tęskniłam za nim. Gryzłam się z myślami czy do niego napisać. Aż po którejś nocy z kolei nie wytrzymałam i napisałam… chciałam na początku delikatnie. Zapytałam czy dalej ma ten numer…. Kiedy potwierdził i dowiedział się, że to ja, napisałam, że wiem iż ma narzeczoną, ale kiedyś byłam głupia i niedojrzała, nie dostrzegałam wielu rzeczy i jak bardzo raniłam ludzi, jak dużo błędów popełniłam. Że chcę znów abyśmy byli przyjaciółmi….nie musimy pisać często, co jakiś czas bo po prostu za nim tęsknię. Chyba, że bardzo chce abym uciekła z jego życia.  Nie odpisał. Odczekałam 20 min i później napisałam iż rozumiem, nie chce więcej mnie widzieć ani czytać. Że usunę się z jego życia, że życzę mu wszystkiego dobrego, z całego serca. I pamiętać, że marzenia się spełniają, jak w jego ulubionej bajce.
Już raz przychodziły myśli o nim… stłumiłam. Teraz znów przychodzą, on mi się śni! Dobitny sen wypełniony uczuciem i okraszony smakiem. Wczoraj miałam depresję z tego powodu.
Teraz dopiero zrozumiałam jaką krzywdę mu robiłam i jaką byłam niedojrzałą egoistką. Gdyby teraz sytuacja się powtórzyła, i nie miałabym mojego faceta, pewnie bym z nim spróbowała.
Nie wiem czy nadal mnie kocha, łudzę się. Teraz już ma żonę, może nie jest z nią z miłości, ale pewnie z przyzwyczajenia i sentymentu. Oczywiście nie chcę rozwalać jego związku, tym bardziej mojego bo nie chcę już robić tak dobrym mężczyznom krzywdy, nie chce zranić mojego ukochanego tak jak niegdyś przyjaciela.
Pozostaje mi żyć  z ukochanym, a didaskalia będzie mój przyjaciel, tak?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Teraźniejszość plus wspomnienia.

Pierwsza sprawa to : uswiadom sobie,ze jestes dzieckiem alkoholika co wplywa na Twoje zycie i wybory-mozna to leczyc poczytaj o takich grupach preznie dzialajacych w wielu miastach a takze przez internet. Twoje dotychczasowe wybory juz to potwierdzily-jako pierwszy tamten z internetu:po prostu bardzo chory uklad. Praktycznie nie dajesz sobie pozwolenia na kochanie, na milosc.
Jezeli przyjaciel Ci nie odpisal to jasno dal znac,ze nie chce nic zmieniac w swoim zyciu i lepie Ty tez mu nie miesza "niewinnymi" wiadomosciami czy jakimkolwiek kontaktem. Nie bylas gotowa kiedy byl Twoj czas-sama to zauwazylas. Nikt ni emowi,ze musisz wychodzic za obecnego skoro nie czujesz tego cala soba- pozyj z nim jeszcze troche. Staraj sie poza tym nie opierac na mezczyznie, badz niezalezna i samodzielna, tak bedzie zdrowiej.

Posty [ 2 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MOJA NIESAMOWITA HISTORIA » Teraźniejszość plus wspomnienia.

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024