Koleżanka zaprosiła mnie na chrzest swojej córki. I nie wiem czy iść. Ma być jakieś przyjęcie w lokalu i powiem szczerze, że nikogo tam nie znam i nawet nie będzie się do kogo słowem odezwać. Z koleżanką mało się widuję bo mieszkamy kawałek od siebie. A z jej mężem nigdy nawet nie rozmawiałam bo trochę dziwny jest. Jeszcze telefonicznie mnie zaprosiła. Lubię ją i nie chce jej przykrości robić, ale kurde dziwnie bym się tam czuła nie mając się do kogo odezwać. A tego jej nie powiem bo wiem, że nie zrozumie tego.
A swoją drogą pije się alkohol na chrzcinach? bo na komunii się nie powinno.
Co byście zrobili na moim miejscu?
Tak, pije się, choć dużo zależy, od preferencji gospodarza. Zawsze możesz wpaść na chwilkę, by jej nie zawieść, a potem wyjść, pod jakimś pretekstem, jak poczujesz się źle. Decyzja należy do Ciebie, choć raczej nie powinna się obrazić, jak coś Ci "wypadnie".
Utrzymujesz z tą koleżanką jakieś bliższe relacje? Piszesz, że rzadko się widujecie. Na Twoim miejscu to zrezygnowałabym z tej imprezy. To rodzinny zjazd, jeżeli tam nikogo nie znasz to po co masz się czuć jak piąte koło u wozu.
No tak dobrze się kumplujemy. Tyle, że mało kiedy się widuje bo wiadomo dziecko i wogóle to czasu brak. Mówiła, że sądziedzi będą i wogóle. Ale nie wiem kurcze. Powiedziała, że już nas wpisała, ale mam wątpliwości. Gdyby to było wesele to bym się nie zastanawiała.
Będziesz się czuć nieswojo,taka wyobcowana,nikogo oprócz niej nie znasz,spędy rodzinne,to nudne imprezy....przeproś ją i nie idź...
To zalezy Czy jestes sama. Jesli tak to moze intencja kolezanki jest to zebys kogos poznala? Jesli nie to jak idziesz ze swoim partnerem to nie powinnas sie nudzic. Ogolnie takie zaproszenie to jednak duza zyczliwosci i wlasciwie zaproszenie do wydarzen w rodzinie, odmowa wiec bedzie postrzegana jako ochlodzenie sie stosunkow miedzy wami.