moja 'żałoba' trwa już dwa lata - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » moja 'żałoba' trwa już dwa lata

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 7 ]

Temat: moja 'żałoba' trwa już dwa lata

Witajcie, byłam z facetem 4 lata w tym zaręczyny. wszystko poszło się czesać... Po roku bycie samą, poznałam bardzo fajnego ale to bardzo fajnego dobrego człowieka..spotykalismy sie, rozmwaialiśmy aż w końcu coś z tego wyszło. Dzieli nas 100km, Był czas, że zapomniałam o byłym...ostatnio całkiem bardzo całkiem przypadkiem spotkałam go na ulicy, za tydzień kolejny raz na koncercie i tak pare razy w dziwnych okolicznościach, a z kazdy widokiem to w sercu oranżada.. Mam obecnie bardzo fajnego faceta, dba o mnie, jest mega komicznie smieszny, mogę na niego liczyć, itp tid, ma wszystko o czym marzyłam jak byłam z ex. Dochodze do wniosku, że cierpię na tą 'żałobę od 2013" i wygramolić sie nie mogę, nic mnie nie cieszy z innych sfer życia. Przez swoje doły nie chce popsuć relacji z obecnym partnerem, bo to jest typ "z wymarłego gatunku". Mam pełną świadomość pewnych rzeczy, że czasami chyba wolałabym jej w ogóle nie mieć i być głupim dzieckiem. Co może być przyczyną mojego WIELKIEGO smutku wewnętrznego? Dodam do tego, że nic mi się kompletnie nie chce ostatnio, ani wstawać z łóżka ani iść do własnej firmy (ale idę). Poradniki psychologiczne czy filmy na youtube czy Michał pasterski itp itd...nie pomagają a do psychologa nie pójdę, bo na razie nie stać mnie na wizyty... Strasznie się martwię sobą, swoim zyciem i tym, że mój obecny partner nie będzie ze mnie zadowolony, że nie będzie ognia....bo się nie rozwijam a turlam się..mam świadomość tego ale nic z tym nie robię, żeby było lepiej. Może nie wiem od czego zacząć? gdzie zrobić pierwszy krok?  Taki słabouszek jestem, jak mam sobie pomóc?
dodam, że mój stan wewnętrzny zaczął się psuć już od 2012r. a mamy 2015r. z tym, że z roku na rok, ciut gorzej ze mną ?

dziękuję za przeczytanie  i pozdrawiam
Ona 28

Zobacz podobne tematy :
Odp: moja 'żałoba' trwa już dwa lata

Takie dwa spostrzezenia. Po pierwsze mozesz wiazac swoje stany "samopoczucia" z wydarzeniami i myslami a moga miec one podstawy tylko fizyczne. Nie rob tego. Drugie spostrzezenie to takie, przyjrzyj sie swoim uczuciom. Byc moze kochasz nie obecnego partnera ale poprzedniego. Czujesz sie zobowiazana byc z kims "dobrym" a nie na tym buduje sie zwiazki. Na pewno nie na wdziecznosci. W takim przypadku możesz mieć obniżoną motywacje do robienia czegokolwiek. Bo zmuszanie się do czegoś (bycia z kimś) przechodzi na inne sfery życia. Gdyby tak było oznacza to, że żyjesz w fałszu i okłamujesz obecnego faceta. W takim przypadku im szybciej prawda ujrzy swiatło tym lepiej dal was obojga. Jesli sie myle to odszukaj radosc z obecnego zwiazku, w roznych tez drobnych przyjemnosciach. Ale nie mylę się?

3

Odp: moja 'żałoba' trwa już dwa lata

Maniek, dziękuję Ci za odpowiedź smile. Widzisz, to jest tak skomplikowane jak wymyślenie i złożenie robota. Ciężko mi powiedzieć czy kocham ex, bardziej, że strony sentymentalnej do niego miejscami wzdycham, pierwszy poważny partner, pierwsze wszystko...Choć miałam wcześniej jeszcze 4 ale nic wielkiego tam nie zaszło. Z ex wiem, że nie będę szczęśliwa i głupotą by było jakbym robiła wszystko aby do niego wrócić...rodzinę też miał dziwną. Część była strasznie o mnie zazdrosna i podrzucała kłody pod nogi... (dużo pisać). Tamten związek jest spalony choć faktycznie coś do niego nadal czuję ale nie jest to kochanie. Reasumująć z  tych wszystkich najlepszy jest ten z którym jestem obecnie i tu sama nie mogę siebie zrozumieć, że zamiast być szczęśliwą. Mam kogoś takiego u boku to ja sie czymś wewnetrznie zamarwiam, zniechęcam się do ŻYCIA i się nie zdziwię jak za jakiś czas coś się pokiećka w naszych relacjach... Cały czas staram się, żeby harmonia nie gasła choć tu, żeby chłopak nie cierpiał przez moje stany, bo po co ? Rozmawiam z nim dużo, sam właściwie rozkręca temat jak może mi pomóc, to mu odpwiedziałam: "być", bo myślę, że te 100km troche tutaj targa. Ale póki my razem ze sobą zamieszkamy, trochę jeszcze czasu minie. Dlatego przez ten czas chcę skupić się na naprawianiu siebie.  Bo tak to on będzie nieszczęśliwy albo znudzi mu się ciągłe naprawianie mnie. Tylko od czego zacząć? Jak mam sobie pomóc. Jak szukać tu winnych, to niewinne są odległości czy ex czy obecny partner a winne tu - JA i mój wewnętrzny azyl.

Odp: moja 'żałoba' trwa już dwa lata

Niestety musze juz isc (dzisiaj i tak wogole bo lista zajmuje mi za duzo czasu, kiedys byly ku temu powody, teraz juz sie "wyprostowalem"). Czasami w takim wypadku wystarczy sport, a czasami pewne podsumowanie, czy wrecz symboliczne wyrzucenie tego co bylo, zamkniecie rozdzialu przez jakis gest, ruch, zachowanie. Trzeba sobie tez wyznaczyc jakies cele w zyciu i je realizowac. Trzeba umiec odpoczywac i relaksowac sie, pracujac i stresujac sie. Istota rzeczy moze byc tez program podswiadomosci, ktory realizujesz nieswiadomie. W takim wypadku rozwiazaniem jest swiadome zycie, override tego programu. Czasami cos jest w glowie, rozne leki, zaniechania wynikaja z pokus, mozna nad tym pracowac dyscyplina umyslu albo modlic sie o uwolnienie od konkretnej rzeczy. W kazdym razie wydaje mi sie ze zakladanie jakiejs zmiany nic nie da ... poki sie fizycznie, realnie czegos nie zrobi a kluczem, symbolem moze byc jakis gest, jakis wysilek, jakies konkretne fizyczne, namacalne dzialanie. A moze tez wymagasz tzw. stalej obecnosci kogos, bo wlasciwie zyjesz sama. A to klasyczny wywolywacz depresji. I z tego trzeba zdac sobie sprawe. Ze nie jest to nic niezwyklego a Twoj przypadek moze byc klasyczny. Co nie oznacza ze jest dobrze. Jest tylko tak jak powinno byc, jak wynika z obecnej sytuacji. A ja mozna zmienic, wychodzac do ludzi czy tez intensyfikujac kontakt z partnerem. A jesli jestescie doroslymi ludzmi, znacie sie juz X czasu a nie zyjecie ze soba to moze byc ostrzezeniem, moze glos wewnetrzny intuicji podpowiada Ci ze ten mezczyzna (mimo ze idelany) wcale nie chce sie zenic, wcale nie chce tworzyc stalego zwiazku, nie chce zamieszkac z kobieta. Bo dlaczego do tej pory tego nie zrobil, chyba ze znacie sie bardzo krotko. Osobiscie przy 100km kazdy weekend spedzalbym z dziewczyna. Mamy przeciez samochody a 100km to 1-2h jazdy (zaleznie od drogi). Jesli jest inacze facet ma inne piorytety. Wtedy trzeba sie zastanowic nad sensem tego zwiazku wogole.

Pozdrawiam

5 Ostatnio edytowany przez inaczej_inna (2015-09-01 20:31:23)

Odp: moja 'żałoba' trwa już dwa lata

Również mnie zastanwił Twój sposób pisania o obecnym partnerze. Piszesz tak, jakbyś była z nim z rozsądku, "bo i tak dobrze, że się znalazł, do tego porządny facet, to przecież muszę go kochac". Wydaje mi się, że powinnaś zajrzec głęboko w siebie i odczytac uczucia, które Tobą kierują. Byc może ten sposób pisania, bez emocji o partnerze jest wynkiem Twojej ogólnej apatii a nie braku uczuc, trudno to teraz stwierdzic.
Co do spotkań z psychologami, terapii, w każdym większym mieście powinny byc takie darmowe "przychodnie", czy też grupy wsparcia. Poszukaj, na pewno znajdziesz.
Pomyśl również nad fizycznymi przyczynami Twojego kiepskiego stanu i właśnie tej apatii. Na pewno pomoże dobra dieta, uboga w cukry i tłuszcze, które tylko pozornie dodają energii i oczywiście ruch. Regularna aktywnośc fizyczna pobudza produkcję endorfin, nawet jak się do niej przymuszasz smile. Spóbuj od tej strony do tego podejśc, może to nie Twój ex jest przyczyną "smutku", ale zaniedbanie się i fizyczne i psychiczne.
Czy masz jakiś wyznaczony cel, który CIę napędza, do którego dążysz?

Z własnego doświadczenia mogę Ci powiedziec, że życie z osobą, która nie ma celu, radości w życiu i jest ogólnie apatyczna, na dłuższą metę jest męczarnią. Trudno wierzyc w miłośc i związek, kiedy druga osoba nie ma radości w sobie z bycia razem, ogólnie z życia.

6

Odp: moja 'żałoba' trwa już dwa lata

Tu raczej nie chodzi o byłego, obecnego, pracę czy inne... Być może to depresja. Zdiagnozuj się. Trzymaj się.

7 Ostatnio edytowany przez starr (2015-09-01 23:00:19)

Odp: moja 'żałoba' trwa już dwa lata
pani.kropka napisał/a:

Witajcie, byłam z facetem 4 lata w tym zaręczyny. wszystko poszło się czesać... Po roku bycie samą,...

Twoja "żałoba" nie trwa trzy lata, trwała tylko rok. Teraz jest w zawieszeniu.

pani.kropka napisał/a:

poznałam bardzo fajnego ale to bardzo fajnego dobrego człowieka..spotykalismy sie, rozmwaialiśmy aż w końcu coś z tego wyszło. Dzieli nas 100km, Był czas, że zapomniałam o byłym...ostatnio całkiem bardzo całkiem przypadkiem spotkałam go na ulicy, za tydzień kolejny raz na koncercie i tak pare razy w dziwnych okolicznościach, a z kazdy widokiem to w sercu oranżada...

Czyli sama widzisz, że żałoba jeszcze nie skończona. Niezależnie od tego jak cudownego człowieka poznasz, będąc na  takim etapie, wyląduje on tylko w friend zonie. Ognia nie będzie, iskry się nie posypią i chleba z tego nie będzie. Co będzie? dym, swąd i zakalec...

pani.kropka napisał/a:

Mam obecnie bardzo fajnego faceta, dba o mnie, jest mega komicznie smieszny, mogę na niego liczyć, itp tid, ma wszystko o czym marzyłam jak byłam z ex. Dochodze do wniosku, że cierpię na tą 'żałobę od 2013" i wygramolić sie nie mogę, nic mnie nie cieszy z innych sfer życia. Przez swoje doły nie chce popsuć relacji z obecnym partnerem, bo to jest typ "z wymarłego gatunku".

Mała egoistka i piesek ogrodnika wychodzi? smile
Wiesz przecież,że związek z kimś to branie i dawanie w proporcji 1:1. Ty nie Jesteś w stanie od siebie dać tyla samo co dostajesz. Krzywdzisz człowieka. Co takiego Ci zrobił?
Dlaczego nie wyjawisz mu swojego stanu emocjonalnego i nie pozwolisz na to, by sam podjął decyzję, czy zadowala się ochłapami, czy chce szukać dalej?

pani.kropka napisał/a:

Mam pełną świadomość pewnych rzeczy, że czasami chyba wolałabym jej w ogóle nie mieć i być głupim dzieckiem. Co może być przyczyną mojego WIELKIEGO smutku wewnętrznego?

Obecność ta tym forum nie poprawi Ci nastroju. A smutek wewnętrzny pewnie spowodowany jest tym, że podświadomie Wiesz, że ex tylko skinie palcem, a nie będzie się nic liczyło i pobiegniesz do niego jak w dym...

pani.kropka napisał/a:

Dodam do tego, że nic mi się kompletnie nie chce ostatnio, ani wstawać z łóżka ani iść do własnej firmy (ale idę). Poradniki psychologiczne czy filmy na youtube czy Michał pasterski itp itd...nie pomagają a do psychologa nie pójdę, bo na razie nie stać mnie na wizyty... Strasznie się martwię sobą, swoim zyciem i tym, że mój obecny partner nie będzie ze mnie zadowolony, że nie będzie ognia....bo się nie rozwijam a turlam się..mam świadomość tego ale nic z tym nie robię, żeby było lepiej. Może nie wiem od czego zacząć? gdzie zrobić pierwszy krok?  Taki słabouszek jestem, jak mam sobie pomóc?
dodam, że mój stan wewnętrzny zaczął się psuć już od 2012r. a mamy 2015r. z tym, że z roku na rok, ciut gorzej ze mną ?
dziękuję za przeczytanie  i pozdrawiam
Ona 28

Przede wszystkim przestań oszukiwać siebie, przestań oszukiwać obecnego. Są na forum terapeuci i psychologowie. Ale na pewno nie zdecydują się na publiczną terapię. Terapii przede wszystkim Musisz chcieć sama. Nikt na siłę niczego nie zrobi. Pierwszy krok, to uzmysłowić sobie, jaki cel miała by mieć ta terapia...

i jeszcze cytat z Twojego innego wątku: "Mam 26 lat, byłam w toksycznym związku 4 lata, który ewidentnie zakończyłam gdyż mnie męczył i sam przyczynił się do tego abym odeszła...niestety ale eks widuję prawie codziennie..."
To w takim razie, jak chcesz o nim zapomnieć?

Posty [ 7 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » moja 'żałoba' trwa już dwa lata

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024