Stara miłość nie rdzewieje - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Stara miłość nie rdzewieje

Strony 1 2 3 4 5 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 297 ]

1

Temat: Stara miłość nie rdzewieje

Wróciłem właśnie w rodzinnego miasta, w którym z ludźmi z klasy z podstawówki oblewaliśmy wczoraj okrągłą rocznicę zakończenia tego etapu edukacji.
Obecne były dwie dziewczyny, które się we mnie w starych czasach podkochiwały (nie wiem dlaczego, nie pytajcie).

Pierwsza dziewczyna, z którą nawet na początku liceum tworzyłem zalążki związku (uciekłem, bo zaczęła mi płakać że coś tam, a ja wolałem się śmiać a nie płakać) jest dzisiaj mężatką, matką. Ale oprócz tego jest piękną, wrażliwą, emanującą magnetyzmem i ciepłem kobietą. Jestem nią zauroczony. Wydaje mi się też, że i vice versa. To było świetne móc sobie tak szczerze porozmawiać o życiu, o nas. Spotykamy się w następny weekend a moja cyniczna natura nie wyczuwa tutaj póki co ściemy. Nie wiem czy cokolwiek z tego wyjdzie, nie robię żadnych scenariuszy, nic nie wiem - chcę spędzić z nią po prostu czas sam na sam i w końcu poznać ją bliżej. Cholernie żałuję, że nie spróbowałem wtedy, te dwadzieścia kilka lat temu. Na pewno by się to wcześniej czy później rozpadło, takie są koleje życia, ale powinniśmy byli stanowić dla siebie o wiele więcej niż tylko epizod.

Druga dziewczyna – atrakcyjna rozwódka, o bardzo nietypowym sposobie prowadzenia się, pełna khem khem sprzeczności (miłośniczka filharmonii i opery, która z przeróżnych telewizyjnych kanałów muzycznych wybiera kanał puszczający muzykę disco polo). Wskoczyła mi na kolana na początku imprezy ale grzecznie podziękowałem, przesiadłem się i zatraciłem w rozmowie z pierwszą dziewczyną. Jak pierwsza dziewczyna się pożegnała, wziąłem drugą dziewczynę do domu i bzyknąłem po imprezie. Niestety, mimo, że podkreślałem, że to ma być bez żadnych zobowiązań i namiętnie myliłem po pijaku jej imię z imieniem mojej byłej, ona chyba coś ode mnie chce i roi sobie jakieś plany na następny weekend. Dzwoniła do mnie już trzy razy. Ja pier...! sad

Zobacz podobne tematy :

2 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2015-08-30 20:29:28)

Odp: Stara miłość nie rdzewieje

Jedna - mężatka i matka, o ile dobrze zrozumiałam? Świetny materiał na partnerkę  wink

Druga - desperatka.

Same rarytasy big_smile

3

Odp: Stara miłość nie rdzewieje

Hahah. no takie rezultaty bzykania po imprezie, bzykałeś, to teraz odganiaj muchę ...heheh

Chcesz spędzać czas sam na sam z mężatką i matką bo Ci dawka hormonów w główce zabuzowała? no plissssss

4

Odp: Stara miłość nie rdzewieje

Stare miłości są fajne. Zwłaszcza te niedoczekane. Może po latach coś się wyadrzy a wtedy... big_smile

5

Odp: Stara miłość nie rdzewieje

Wont, jak piszesz na forum to nie wydajesz się trollem, ale ten wątek jakiś jak trolla mi się wydaje big_smile Tak serio piszesz?

6

Odp: Stara miłość nie rdzewieje

@elle88
No co mam ci napisać? Nie pochwalę przecież za celną analizę, bo to tak jakbym pochwalił za trafienie do tarczy z odległości 20 cm. Jedyne co chciałbym wyjaśnić to fakt, że przecież ja tych dwóch dziewczyn nie rozpatruję pod kątem "materiału na partnerkę". Nie wiem skąd ci to przyszło do głowy.

@baziula
Chcę spędzać czas sam na sam z mężatką, bo ją po prostu wyjątkowo lubię i chciałbym poznać bliżej. Jako kobietę też ale przede wszystkim jako człowieka. Nie zamierzam dobierać się jej do majtek, naprawdę. W rodzinnym mieście bywam bardzo często w weekendy, bo jest tam taka pewna rzecz, której nie ma w Wawie i okolicach, a z której rekreacyjnie korzystam (nie chcę wchodzić w szczegóły bo to jednak taka trochę nisza) - to i połączę przyjemne z przyjemnym.

@Truhijo1
Te, romantyk smile Jeszcze ci mało? smile

@truskaweczka
Nie wiem dlaczego uważasz ten wątek za wątek trolla, nie wyjaśniłaś. Ale potwierdzam - nie jestem trollem, i tak - serio piszę.

7

Odp: Stara miłość nie rdzewieje

Myślałam, że Ci feromony na wizje za mocno wjechały wink a tak to fair inaf

8

Odp: Stara miłość nie rdzewieje

Przyjaźń między facetem i kobietą nie istnieje, więc lepiej odpuść sobie kontakty z mężatką, chyba że bardzo chcesz rodzinę komuś rozbić.

9

Odp: Stara miłość nie rdzewieje
GabrielaKlym napisał/a:

Przyjaźń między facetem i kobietą nie istnieje, więc lepiej odpuść sobie kontakty z mężatką, chyba że bardzo chcesz rodzinę komuś rozbić.

True that.

Ale autor wsuwa bullshit, który sam sobie serwuje, aż mu się uszy trzęsą wink

10

Odp: Stara miłość nie rdzewieje
Elle88 napisał/a:
GabrielaKlym napisał/a:

Przyjaźń między facetem i kobietą nie istnieje, więc lepiej odpuść sobie kontakty z mężatką, chyba że bardzo chcesz rodzinę komuś rozbić.

True that.

Ale autor wsuwa bullshit, który sam sobie serwuje, aż mu się uszy trzęsą wink

Spotkam się, porozmawiam i podejmę decyzję co dalej. Dajcie spokój, nikomu nic nie chcę rozbijać. Jeżeli spotkanie na kawę z dawno niewidzianym kolegą z klasy miałoby wstrząsnąć fundamentami małżeństwa, to co to za fundamenty? Nie róbcie z igły widły, pliz. smile

11

Odp: Stara miłość nie rdzewieje

Haha.

To spotkaj się z jej starym na kawę.

Skoro to jedno i to samo big_smile

12

Odp: Stara miłość nie rdzewieje

Te, romantyk smile Jeszcze ci mało? smile

No, pewnie! Sacher-Masoch i Werter w jednym big_smile

13 Ostatnio edytowany przez rojka (2015-08-31 00:01:20)

Odp: Stara miłość nie rdzewieje
wont napisał/a:

Nie zamierzam dobierać się jej do majtek, naprawdę.


Jest Tobą zauroczona, prędzj czy póniej sama zdejmie wink

14

Odp: Stara miłość nie rdzewieje

A właśnie, to jak to jest? Istnieje wg Was czy nie istnieje przyjaźń między kobietą a mężczyzną? Ja mam taką koleżankę, z którą nigdy nie chciałem być...

15

Odp: Stara miłość nie rdzewieje

Moim zdaniem nie istnieje  .

16

Odp: Stara miłość nie rdzewieje

Czyli da się doprowadzić do sytuacji w której przyjaciółka się zadurzy? To chyba jest jednak bardzo rzadkie, a przyjaźnie męsko-damskie bardzo powszechne.

17

Odp: Stara miłość nie rdzewieje
Truhijo01 napisał/a:

Czyli da się doprowadzić do sytuacji w której przyjaciółka się zadurzy? To chyba jest jednak bardzo rzadkie, a przyjaźnie męsko-damskie bardzo powszechne.


Nie ma przyjaźni damsko-męskiej. Istnieje coś takiego jak "test alkoholowy" by to sprawdzić.

Jeśli po kilku 'rundkach', gdy hamulce puszczają wink, nadal nie masz ochoty na koleżankę - wtedy jest potencjał do przyjaźni.

18

Odp: Stara miłość nie rdzewieje
Elle88 napisał/a:

Haha.

To spotkaj się z jej starym na kawę.

Skoro to jedno i to samo big_smile

rojka napisał/a:

Jest Tobą zauroczona, prędzj czy póniej sama zdejmie wink

Powtórzę - nie zamierzam nikomu wchrzaniać się pomiędzy wódkę a zakąskę i być dostarczycielem emocji dla znudzonej kury domowej (to tylko takie powiedzenie bo ona nie jest kurą domową tylko ogarniętą laską i wykonuje zawód, który mi bardzo imponuje). A może u nich w małżeństwie cielesność się już całkowicie rozjechała i są ze sobą tylko z wygody, w celu wychowania dzieci, a realizują swoją seksualność poza związkiem? A może on jest wypartym gejem? A może jemu wystarczy raz na miesiąc? A może ją zdradza i nie uprawia z nią seksu? Jeju, jest tyle opcji, w których mogę się wpasować nie robiąc bardaku, a wy mi tutaj głowę suszycie. Spotkam się, pogadam jak z człowiekiem i będę wiedział na czym stoję.

19 Ostatnio edytowany przez rojka (2015-08-31 07:17:14)

Odp: Stara miłość nie rdzewieje

"nie robię żadnych scenariuszy"

Faktycznie, nie robisz ::::             

wont napisał/a:

A może u nich w małżeństwie cielesność się już całkowicie rozjechała i są ze sobą tylko z wygody, w celu wychowania dzieci, a realizują swoją seksualność poza związkiem? A może on jest wypartym gejem? A może jemu wystarczy raz na miesiąc? A może ją zdradza i nie uprawia z nią seksu? .


Jak dla mnie to już sie wtrąciłeś.

Ale idź, pogadaj , poznaj koleżankę z dawnych lat bliżej, powspominajcie i odkryj chęć jej spotkania się z Tobą. wink

20

Odp: Stara miłość nie rdzewieje
wont napisał/a:

A może u nich w małżeństwie cielesność się już całkowicie rozjechała i są ze sobą tylko z wygody, w celu wychowania dzieci, a realizują swoją seksualność poza związkiem? A może on jest wypartym gejem? A może jemu wystarczy raz na miesiąc? A może ją zdradza i nie uprawia z nią seksu? Jeju, jest tyle opcji, w których mogę się wpasować nie robiąc bardaku, a wy mi tutaj głowę suszycie. Spotkam się, pogadam jak z człowiekiem i będę wiedział na czym stoję.

Żadna z tych opcji nie jest dla ciebie korzystna. Zaangazujesz się a koniec końców skończysz w roli wibratora. Bo przecież ona ma męża. Gdy ona będzie z rodziną spędzać czas,  ty samotnie będziesz gryźć dywan.
Myślę że jakkolwiek by na to nie patrzeć idąc na spotkanie nic dobrego nie robisz. Poza chwilową euforią nie rysują się tu dobre perspektywy.

21

Odp: Stara miłość nie rdzewieje
wont napisał/a:

Powtórzę - nie zamierzam nikomu wchrzaniać się pomiędzy wódkę a zakąskę i być dostarczycielem emocji dla znudzonej kury domowej (to tylko takie powiedzenie bo ona nie jest kurą domową tylko ogarniętą laską i wykonuje zawód, który mi bardzo imponuje). A może u nich w małżeństwie cielesność się już całkowicie rozjechała i są ze sobą tylko z wygody, w celu wychowania dzieci, a realizują swoją seksualność poza związkiem? A może on jest wypartym gejem? A może jemu wystarczy raz na miesiąc? A może ją zdradza i nie uprawia z nią seksu? Jeju, jest tyle opcji, w których mogę się wpasować nie robiąc bardaku, a wy mi tutaj głowę suszycie. Spotkam się, pogadam jak z człowiekiem i będę wiedział na czym stoję.

Oj, chłopie!
Przecież chcesz "wiedzieć, na czym stoisz". Czyli:
1
. Chce się bzykać ze mną - super, bo i mnie o to chodzi.
2. Powie, że brakowało jej Ciebie, bo nie ma przyjaciół w swoim otoczeniu, ale chce, byś tak postrzegał Waszą relację - rozumiem, że pogodzisz się z tym i pozwolisz jej wypłakiwać się w Twój mankiet i nie będziesz wykorzystywać kryzysu w jej małżeństwie, by doszło do sytuacji z pkt. 1?

"Stare miłości" rdzewieją i to bardzo szybko. To, co pozostaje, to utleniona warstewka, bardzo krucha zresztą, choć sprawia wrażenie mocnej konstrukcji, tej, z "tamtych" czasów.
Reszta, to wykorzystanie nadarzającej się okazji. I sam doskonale zdajesz sobie z tego sprawę, mimo zapewnień, że nie chcesz włazić między tych dwoje.

22

Odp: Stara miłość nie rdzewieje

jak powiedział tak zrobi , co się będzie was słuchał big_smile

23

Odp: Stara miłość nie rdzewieje
rojka napisał/a:

"nie robię żadnych scenariuszy"

Faktycznie, nie robisz ::::             

wont napisał/a:

A może u nich w małżeństwie cielesność się już całkowicie rozjechała i są ze sobą tylko z wygody, w celu wychowania dzieci, a realizują swoją seksualność poza związkiem? A może on jest wypartym gejem? A może jemu wystarczy raz na miesiąc? A może ją zdradza i nie uprawia z nią seksu? .


Jak dla mnie to już sie wtrąciłeś.

Ale idź, pogadaj , poznaj koleżankę z dawnych lat bliżej, powspominajcie i odkryj chęć jej spotkania się z Tobą. wink

Czepiasz się i łapiesz mnie za słówka. To nie są scenariusze w sensie, że się nakręcam i popuszczam wodze fantazji. To tylko pierwsza z brzegu lista sytuacji, w których wszyscy są win-win. Albo przynajmniej nie ma przegranych.

24 Ostatnio edytowany przez wont (2015-08-31 09:28:18)

Odp: Stara miłość nie rdzewieje
baziula napisał/a:

Żadna z tych opcji nie jest dla ciebie korzystna. Zaangazujesz się a koniec końców skończysz w roli wibratora. Bo przecież ona ma męża. Gdy ona będzie z rodziną spędzać czas,  ty samotnie będziesz gryźć dywan.
Myślę że jakkolwiek by na to nie patrzeć idąc na spotkanie nic dobrego nie robisz. Poza chwilową euforią nie rysują się tu dobre perspektywy.

No niby tak, tyle, że ja nie chcę mieć żony, rodziny, dzieci etc. W związku z tym, układ z czyjąś żoną z roli głównej nie jest dla mnie czymś z definicji niemożliwym do utrzymania na dłuższą metę. Może nie jest rozwiązaniem optymalnym, ale na pewno dla mnie lepszym niż standard - żona, dzieci, wakacje all-inclusive i weekendowe obiadki u teściów. Na samotność i nieumiejętność zarządzania wolnym czasem też nie narzekam, wręcz przeciwnie, więc gryźć dywanu nie będę. Zresztą nie mam też dywanu smile

25

Odp: Stara miłość nie rdzewieje
Excop napisał/a:

Oj, chłopie!
Przecież chcesz "wiedzieć, na czym stoisz". Czyli:
1
. Chce się bzykać ze mną - super, bo i mnie o to chodzi.
2. Powie, że brakowało jej Ciebie, bo nie ma przyjaciół w swoim otoczeniu, ale chce, byś tak postrzegał Waszą relację - rozumiem, że pogodzisz się z tym i pozwolisz jej wypłakiwać się w Twój mankiet i nie będziesz wykorzystywać kryzysu w jej małżeństwie, by doszło do sytuacji z pkt. 1?

"Stare miłości" rdzewieją i to bardzo szybko. To, co pozostaje, to utleniona warstewka, bardzo krucha zresztą, choć sprawia wrażenie mocnej konstrukcji, tej, z "tamtych" czasów.
Reszta, to wykorzystanie nadarzającej się okazji. I sam doskonale zdajesz sobie z tego sprawę, mimo zapewnień, że nie chcesz włazić między tych dwoje.

"Stare miłości" to chyba też taka trochę tęsknota za młodością i niewinnością. Widząc osobę, która była nam kiedyś bliska wracamy wspomnieniami i uczuciami do tamtych lat. To takie weekendowe spa dla naszych dusz, że się tak poetycko wyrażę. Oczywiście, w zderzeniu z codziennością to wrażenie przybleknie albo w ogóle zgaśnie. No ale nie rozpatrujmy relacji międzyludzkich w kategoriach: seks-brak seksu, związek-brak związku. Nie widzicie, że taka dychotomia ogranicza? Nie wiem, może ja jakiś dziwny jestem, ale o wiele bardziej wolę spotkać się z ciekawą kobietą, otworzyć się przed nią i sprawić, żeby ona się przede mną otworzyła, i tego z różnych względów nie skonsumować niż skonsumować kobietę nieciekawą, z którą połączenie mam tak silne jak bezprzewodowy internet w Mongolii.

26

Odp: Stara miłość nie rdzewieje
wont napisał/a:

"Stare miłości" to chyba też taka trochę tęsknota za młodością i niewinnością. Widząc osobę, która była nam kiedyś bliska wracamy wspomnieniami i uczuciami do tamtych lat. To takie weekendowe spa dla naszych dusz, że się tak poetycko wyrażę. Oczywiście, w zderzeniu z codziennością to wrażenie przybleknie albo w ogóle zgaśnie. No ale nie rozpatrujmy relacji międzyludzkich w kategoriach: seks-brak seksu, związek-brak związku. Nie widzicie, że taka dychotomia ogranicza? Nie wiem, może ja jakiś dziwny jestem, ale o wiele bardziej wolę spotkać się z ciekawą kobietą, otworzyć się przed nią i sprawić, żeby ona się przede mną otworzyła, i tego z różnych względów nie skonsumować niż skonsumować kobietę nieciekawą, z którą połączenie mam tak silne jak bezprzewodowy internet w Mongolii.

Niczego nie wyjaśniłeś, Wont.
Popełniłeś za to kilka frazesów o "zbliżeniu dusz". Co z tego, że nie zamierzasz "konsumować", a jedynie pokazać siebie i zobaczyć ją tak, jak chcielibyście się nawzajem postrzegać? Przecież to emocjonalna, niebezpieczna dla jej związku gra, której efektów nie sposób przewidzieć, prawda?

27

Odp: Stara miłość nie rdzewieje
Excop napisał/a:

Popełniłeś za to kilka frazesów o "zbliżeniu dusz". Co z tego, że nie zamierzasz "konsumować", a jedynie pokazać siebie i zobaczyć ją tak, jak chcielibyście się nawzajem postrzegać? Przecież to emocjonalna, niebezpieczna dla jej związku gra, której efektów nie sposób przewidzieć, prawda?

Ale co ja ci miałem wyjaśnić, bo nie rozumiem? smile Ja nie wiem czy zamierzam czy nie zamierzam konsumować. Nic nie wiem, oprócz tego, że chcę się z nią spotkać. Bo mam taką chęć i ochotę. Do spotkania dojdzie, jeśli ona również nadal będzie miała na nie i chęć i ochotę. A co będzie dalej i czy cokolwiek będzie, to zobaczymy. Nad czym tu się zastanawiać, deliberować? Oczywiście zgadzam się z tobą i zdaję sobie sprawę z ulotności zauroczenia wywołanego spotkaniem po latach "starej miłości". No nie wiem co mam ci powiedzieć, czego ode mnie oczekujesz. Mam się z nią nie spotkać, bo coś tam, mąż, dzieci, blabliblo? Nie będę stosować żadnych sztuczek, nie będę nic słodzić ani grać na strunie niedocenienia czy tam niedowartościowania. Chcę się po prostu spotkać i pogadać, bo czuję z nią bliskość i intymność. Mam wrażenie ludzie, ze przesadzacie w tym całym rozkminianiu.

28

Odp: Stara miłość nie rdzewieje
wont napisał/a:
Excop napisał/a:

Popełniłeś za to kilka frazesów o "zbliżeniu dusz". Co z tego, że nie zamierzasz "konsumować", a jedynie pokazać siebie i zobaczyć ją tak, jak chcielibyście się nawzajem postrzegać? Przecież to emocjonalna, niebezpieczna dla jej związku gra, której efektów nie sposób przewidzieć, prawda?

Ale co ja ci miałem wyjaśnić, bo nie rozumiem? smile Ja nie wiem czy zamierzam czy nie zamierzam konsumować. Nic nie wiem, oprócz tego, że chcę się z nią spotkać. Bo mam taką chęć i ochotę. Do spotkania dojdzie, jeśli ona również nadal będzie miała na nie i chęć i ochotę. A co będzie dalej i czy cokolwiek będzie, to zobaczymy. Nad czym tu się zastanawiać, deliberować? Oczywiście zgadzam się z tobą i zdaję sobie sprawę z ulotności zauroczenia wywołanego spotkaniem po latach "starej miłości". No nie wiem co mam ci powiedzieć, czego ode mnie oczekujesz. Mam się z nią nie spotkać, bo coś tam, mąż, dzieci, blabliblo? Nie będę stosować żadnych sztuczek, nie będę nic słodzić ani grać na strunie niedocenienia czy tam niedowartościowania. Chcę się po prostu spotkać i pogadać, bo czuję z nią bliskość i intymność. Mam wrażenie ludzie, ze przesadzacie w tym całym rozkminianiu.

No wiesz, Wont!
Masz wszystko poukładane w głowie w powyższym temacie. Czemu więc nie napiszesz, że czujesz ekscytację, a my mamy w związku z tym darować sobie komentarze, bo i tak masz je w głębokim poważaniu?

Gdybyś na wstępie tak to określił, nie zawracałbym Ci Twoich czterech liter. smile

29

Odp: Stara miłość nie rdzewieje
Excop napisał/a:

No wiesz, Wont!
Masz wszystko poukładane w głowie w powyższym temacie. Czemu więc nie napiszesz, że czujesz ekscytację, a my mamy w związku z tym darować sobie komentarze, bo i tak masz je w głębokim poważaniu?

Gdybyś na wstępie tak to określił, nie zawracałbym Ci Twoich czterech liter. smile

Niczego nie mam poukładanego w głowie, jeśli chodzi o tę sprawę smile Tak, czuję ekscytację. Wasze komentarze są mile widziane ale, może nie mam ich co prawda w głębokim poważaniu, to zbyt mocno powiedziane, ale powiedzmy, że i tak zrobię to na co mam ochotę. Dzielę się tutaj z wami moimi wrażeniami a nie pytam o poradę. Z drugiej strony na pewno dowiedzenie się jaki jest wasz punkt widzenia na tę kwestię ma również swoją wartość. Numizmatyczną he he wink

I nie strzelaj mi tutaj focha, nie zawracasz żadnych czterech liter smile

30 Ostatnio edytowany przez zmierzch (2015-08-31 12:24:40)

Odp: Stara miłość nie rdzewieje
wont napisał/a:
Excop napisał/a:

No wiesz, Wont!
Masz wszystko poukładane w głowie w powyższym temacie. Czemu więc nie napiszesz, że czujesz ekscytację, a my mamy w związku z tym darować sobie komentarze, bo i tak masz je w głębokim poważaniu?

Gdybyś na wstępie tak to określił, nie zawracałbym Ci Twoich czterech liter. smile

Niczego nie mam poukładanego w głowie, jeśli chodzi o tę sprawę smile Tak, czuję ekscytację. Wasze komentarze są mile widziane ale, może nie mam ich co prawda w głębokim poważaniu, to zbyt mocno powiedziane, ale powiedzmy, że i tak zrobię to na co mam ochotę. Dzielę się tutaj z wami moimi wrażeniami a nie pytam o poradę. Z drugiej strony na pewno dowiedzenie się jaki jest wasz punkt widzenia na tę kwestię ma również swoją wartość. Numizmatyczną he he wink

I nie strzelaj mi tutaj focha, nie zawracasz żadnych czterech liter smile

Ech wont,
A ja się Excopowi wcale nie dziwię.
Również patrzę na to, co wyczyniasz, jak na teatr marionetek, w którym wszyscy odtwarzają ten sam scenariusz.
I tak by się chciało, żeby choć raz historia skończyła się inaczej.
Ale do tego trzeba umieć słuchać a marionetki nie posiadają takiej umiejętności i sterowane przez podświadomość odtwarzają tę samą rolę.

Pozdrawiam Excop smile

31

Odp: Stara miłość nie rdzewieje

Generalnie jest pozamiatane i każdy już zna zakończenie.

To może zaskocz wszystkich wont? W sensie że jak matka i żona będzie chciała zostać kochanką to jej grzecznie wybij to z głowy.

32

Odp: Stara miłość nie rdzewieje
am0k napisał/a:

Generalnie jest pozamiatane i każdy już zna zakończenie.

Zarażacie mnie waszym optymizmem smile Już się nie mogę doczekać weekendu!

PS. Żartuję oczywiście. Ludzie, wrzućcie na luz. To ma być tylko miłe spotkanie przy okazji mojego przyjazdu do rodzinnego miasta w zupełnie innym celu. Na spotkaniu klasowym się upiłem i prawdopodobnie moje pozytywne wrażenie w odniesieniu do jej postrzegania mojej osoby zostało powiększone o 40% (albo 38%, nie wiem dokładnie ile ma wiśniówka).

33

Odp: Stara miłość nie rdzewieje

Jeśli mężatka się nie zdecyduje to nic nie będzie - innymi słowy: pozornie można by sądzić, że to jej postawa względem autora zadecyduje o tym jak rozwinie się scenariusz tej znajomości, ona będzie odpowiedzialna w całości, bo to ona ma męża, wont nie wink

Taka logika.. Niby wszystko się zgadza, a jakoś ślisko i wali trupem.

You can do better than that..  wink

34

Odp: Stara miłość nie rdzewieje
Elle88 napisał/a:

You can do better than that..  wink

Dziękuję za komplement, naprawdę. Ale jedno przecież nie wyklucza drugiego. Zobacz na producentów jabłek - niektórzy nie zdywersyfikowali produkcji, pchali cały eksport do Rosji, ta wprowadziła embargo i zostali z rękami w nocniku desperacko poszukując nowych rynków zbytu. Oczywiście, na pewnym etapie można i trzeba podpisać umowę na wyłączność, no ale rezygnować z jakiegoś potencjalnego rynku, bo wchodzimy w drogę lokalnym producentom owoców? To ich problem, nie mój. Jak ktoś chce moje jabłka, to mu je sprzedaję.

35 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2015-08-31 14:26:00)

Odp: Stara miłość nie rdzewieje

To ich problem, nie mój. Jak ktoś chce moje jabłka, to mu je sprzedaję.

Ależ ja rozumiem tą 'logikę' doskonale, wszak sama ją kiedyś stosowałam.

Ale tam po drugiej stronie już nigdy nie jest tak wesoło.. Dla mnie granicą mojej wolności jest cudza krzywda. Widzę, że nie podzielasz tego podejścia.

Poza tym, Ty będąc producentem jabłek wink szukającym nowych (niezbyt angażujących czasowo i emocjonalnie) rynków zbytu możesz wybierać spośród wielu innych odbiorców detalicznych (bo mężatka z dziećmi to nie jest jakiś ogromny rynek, przyznasz).

Ale jej dzieci i mąż już takiego wyboru nie mają - za to poniosą pełne koszta emocjonalne waszej (ewentualnej) 'niewinnej' zabawy. Przy czym podjęcie decyzji o wejściu w romans nie jest porównywalne z decyzją o tym czy ukraść by nie umrzeć z głodu, skoro można nie kraść i podjechać 300m dalej do MCDonaldsa np.

36

Odp: Stara miłość nie rdzewieje

Wont,

Nie będę tu dociekać, co podlega oksydacji, a co nie, bo chemia tlenków nie jest moją mocną stroną, ale wydaje mi się, że próbujesz koncertowo oszukiwać sam siebie, co do motywów owego spotkania...

Masz lotny umysł, jesteś dojrzałym, pewnym swych atutów człowiekiem, bardzo przenikliwie i krytycznie postrzegającym rzeczywistość związków między ludźmi. Znasz też wagę słów, którymi opisujesz świat. Zwróć uwagę, w jaki sposób w pierwszym poście skreśliłeś portret owej damy, z którą TYLKO zamierzasz się spotkać. Jak opisałeś Waszą znajomość i jakie było tło Waszego spotkania po latach...
Czyta się Ciebie, jak otwartą książkę, Wont. Stąd krytyka Twoich zamiarów, bo o ile Ty poradzisz sobie z tym spotkaniem bez najmniejszych problemów, o tyle Excop zasugerował Ci coś, co jako MĘŻCZYZNA powinieneś wziąć chyba pod rozwagę:

Excop napisał/a:

Przecież to emocjonalna, niebezpieczna dla jej związku gra, której efektów nie sposób przewidzieć, prawda?

Czy nie jest też niebezpieczna dla Twojej relacji? Wydaje mi się, że pisałeś w innym wątku, że pozostajesz w szczęśliwym związku z kobietą na której Ci zależy...

37

Odp: Stara miłość nie rdzewieje

Powiedzmy elle, że ten rynek ma dla mnie dużą wartość prestiżową i sentymentalną.

38

Odp: Stara miłość nie rdzewieje
wont napisał/a:

Powiedzmy elle, że ten rynek ma dla mnie dużą wartość prestiżową i sentymentalną.

Czyli dowartościowanie z zewnątrz.
No tym mnie zaskoczyłeś, przyznaje. smile Sądziłam, że masz to już za sobą.

39

Odp: Stara miłość nie rdzewieje

Aurora, dziękuję za komplementy. Nie jestem w chwili obecnej z nikim. Zgadzam się - jakbym był z kimś to byłoby to z mojej strony naruszenie jej zaufania i bym po prostu tego nie zrobił, bo staram się być i chyba jestem lojalny wobec osób mi bliskich. Póki co niczyjego zaufania nie nadszarpnąłem.

40

Odp: Stara miłość nie rdzewieje
Elle88 napisał/a:
wont napisał/a:

Powiedzmy elle, że ten rynek ma dla mnie dużą wartość prestiżową i sentymentalną.

Czyli dowartościowanie z zewnątrz.
No tym mnie zaskoczyłeś, przyznaje. smile Sądziłam, że masz to już za sobą.

Nie sądzę, żeby to o to chodziło, ponieważ zależy mi nie tyle na efekcie co na procesie.

41 Ostatnio edytowany przez aurora borealis (2015-08-31 14:37:28)

Odp: Stara miłość nie rdzewieje
Elle88 napisał/a:
wont napisał/a:

Powiedzmy elle, że ten rynek ma dla mnie dużą wartość prestiżową i sentymentalną.

Czyli dowartościowanie z zewnątrz.
No tym mnie zaskoczyłeś, przyznaje. smile Sądziłam, że masz to już za sobą.

Inne "rynki zbytu" zamknęły się już na Twe niezerodowane jeszcze walory, Wont?
Po co Ci mężatka, której urok wspomagałeś wysokoprocentowym trunkiem?

42 Ostatnio edytowany przez wont (2015-08-31 14:43:39)

Odp: Stara miłość nie rdzewieje
aurora borealis napisał/a:

Inne "rynki zbytu" zamknęły się już na Twe niezerodowane jeszcze walory, Wont?

Powiedzmy, że bardziej zajmują mnie te rynki, które się przede mną mogą otworzyć niż te, na które za Chiny Ludowe z moimi psiarami nie uda mi się wejść smile

aurora borealis napisał/a:

Po co Ci mężatka, której urok wspomagałeś wysokoprocentowym trunkiem?

Jejku, bo to nie jest "jakaś mężatka" tylko bliski mi człowiek z krwi i kości.

43

Odp: Stara miłość nie rdzewieje
wont napisał/a:

Aurora, dziękuję za komplementy. Nie jestem w chwili obecnej z nikim. Zgadzam się - jakbym był z kimś to byłoby to z mojej strony naruszenie jej zaufania i bym po prostu tego nie zrobił, bo staram się być i chyba jestem lojalny wobec osób mi bliskich. Póki co niczyjego zaufania nie nadszarpnąłem.

Aaaa... czyli "swojej" byś takiego "kuku" nie zrobił, a innej - owszem?

Zawsze wybierasz drogi jednokierunkowe, Wont?

44

Odp: Stara miłość nie rdzewieje

Mnie pomogło zmienić perspektywę z twojej na mniej pokrętną wink uświadomienie sobie kiedyś faktu, że czyjś 'prestiż', cechy które mi w nim imponowały plus ewentualne sentymenty (ale tych raczej wtedy nie miałam) pryskały jak bańka kiedy okazywało się, że taki ktoś nie posiada lojalności w stosunku do bliskich właśnie.

I wtedy działa się rzecz zabawna - ta osoba robiąc to ze mną, degradowała się sama w moich oczach właśnie w kontekście owych wartości nadrzędnych.
Nic albo niewiele pozostawało z podziwu czy "prestiżu" wink

Ale masz rację, że dojście do tego wniosku to był proces. Czasem trzeba się tak "nażreć" do punktu absolutnego przeżarcia - jak bulimik. Widocznie taki punkt ciągle przed tobą wink

45

Odp: Stara miłość nie rdzewieje
aurora borealis napisał/a:

Aaaa... czyli "swojej" byś takiego "kuku" nie zrobił, a innej - owszem?

Zawsze wybierasz drogi jednokierunkowe, Wont?

Nie znam jej męża i nie czuję się w żaden sposób zobligowany do czegokolwiek wobec niego.

46

Odp: Stara miłość nie rdzewieje
Elle88 napisał/a:

Mnie pomogło zmienić perspektywę z twojej na mniej pokrętną wink uświadomienie sobie kiedyś faktu, że czyjś 'prestiż', cechy które mi w nim imponowały plus ewentualne sentymenty (ale tych raczej wtedy nie miałam) pryskały jak bańka kiedy okazywało się, że taki ktoś nie posiada lojalności w stosunku do bliskich właśnie.

I wtedy działa się rzecz zabawna - ta osoba robiąc to ze mną, degradowała się sama w moich oczach właśnie w kontekście owych wartości nadrzędnych.
Nic albo niewiele pozostawało z podziwu czy "prestiżu" wink

Ale masz rację, że dojście do tego wniosku to był proces. Czasem trzeba się tak "nażreć" do punktu absolutnego przeżarcia - jak bulimik. Widocznie taki punkt ciągle przed tobą wink

Rozumiem. Ale ty szukałaś "partnera" i rzeczywiście - nielojalność wobec małżonka nie jest pożądaną cechą u potencjalnego partnera. Ja natomiast w tej relacji nie szukam partnerstwa ani nie wiążę z nią żadnych długoterminowych planów (ale i ich nie wykluczam a priori). Więc być może jest mi łatwiej cieszyć się na myśl samego spotkania i nie oczekiwać niczego smile

47

Odp: Stara miłość nie rdzewieje
wont napisał/a:
aurora borealis napisał/a:

Po co Ci mężatka, której urok wspomagałeś wysokoprocentowym trunkiem?

Jejku, bo to nie jest "jakaś mężatka" tylko bliski mi człowiek z krwi i kości.

Myszko! Jaki znowu "bliski człowiek"? Nawet z nią na dobre nie "chodziłeś", a poza tym piszesz o czasach liceum! Wont! Ty masz 40 lat. Maturę zdawałeś jako 18-19 latek...
A poza tym bądźmy szczerzy... Nie pisz "z krwi i kości", tylko z "ciała", to przynajmniej będziemy wiedzieć o co biega... ;-)))

48

Odp: Stara miłość nie rdzewieje

Rozumiem. Ale ty szukałaś "partnera" i rzeczywiście - nielojalność wobec małżonka nie jest pożądaną cechą u potencjalnego partnera.

Co Ty, nie szukała wtedy partnera ani nawet dłuższej relacji z 1 osobą.

Ale wiele się wtedy nauczyłam o facetach i o sobie oczywiście też, chociaż to drugie przyszło z opóźnieniem wink

49

Odp: Stara miłość nie rdzewieje
wont napisał/a:
aurora borealis napisał/a:

Aaaa... czyli "swojej" byś takiego "kuku" nie zrobił, a innej - owszem?

Zawsze wybierasz drogi jednokierunkowe, Wont?

Nie znam jej męża i nie czuję się w żaden sposób zobligowany do czegokolwiek wobec niego.

Nie znam nawet podstaw Kodeksu Karnego, Wont. Czy to znaczy, że mogę rwać rumiane jabłka z cudzych jabłonek?

50

Odp: Stara miłość nie rdzewieje
wont napisał/a:
aurora borealis napisał/a:

Aaaa... czyli "swojej" byś takiego "kuku" nie zrobił, a innej - owszem?

Zawsze wybierasz drogi jednokierunkowe, Wont?

Nie znam jej męża i nie czuję się w żaden sposób zobligowany do czegokolwiek wobec niego.

Zawsze tak podchodzisz do swoich zasad w życiu? Działają, póki ktoś patrzy, albo jeśli mógłby wyciągnąć ew. konsekwencje względem ciebie, a jak już nikt nie patrzy i robisz krzywdę osobie anonimowej to te zasady się naginają?
Jak to jest?

51

Odp: Stara miłość nie rdzewieje
aurora borealis napisał/a:

Myszko! Jaki znowu "bliski człowiek"? Nawet z nią na dobre nie "chodziłeś", a poza tym piszesz o czasach liceum! Wont! Ty masz 40 lat. Maturę zdawałeś jako 18-19 latek...

No właśnie, z biegiem lat jakoś tak mam, że jak spotykam znajomych z podstawówki, liceum czy studiów to czuję bliskość - no wiesz, oni nie zakładają masek, bo znamy się jak łyse konie przecież i rozmowa jest bezpretensjonalna, ciepła, jakbyśmy się w ogóle przez te lata nie zmienili. Rok temu miałem spotkanie z klasą z liceum i było tak samo. Ale to ja i moje emocje. Ty oczywiście masz prawo do nieodczuwania bliskości w analogicznej sytuacji.

aurora borealis napisał/a:

A poza tym bądźmy szczerzy... Nie pisz "z krwi i kości", tylko z "ciała", to przynajmniej będziemy wiedzieć o co biega... ;-)))

Naprawdę nie o to. Widzisz, ja miałem i mam bardzo nieortodoksyjne podejście do seksu i może dzięki temu nie przywiązuje do niego już aż takiej wagi.

52

Odp: Stara miłość nie rdzewieje
Elle88 napisał/a:

Rozumiem. Ale ty szukałaś "partnera" i rzeczywiście - nielojalność wobec małżonka nie jest pożądaną cechą u potencjalnego partnera.

Co Ty, nie szukała wtedy partnera ani nawet dłuższej relacji z 1 osobą.

Ale wiele się wtedy nauczyłam o facetach i o sobie oczywiście też, chociaż to drugie przyszło z opóźnieniem wink

Niestety, doświadczenia w relacjach kobiety z mężczyznami jest zupełnie nieprzekładalne na relacje mężczyzny z kobietami.

53

Odp: Stara miłość nie rdzewieje
aurora borealis napisał/a:

Nie znam nawet podstaw Kodeksu Karnego, Wont. Czy to znaczy, że mogę rwać rumiane jabłka z cudzych jabłonek?

Jeśli rumiane jabłuszko odezwie się do ciebie ludzkim głosem mówiąc "zerwij mnie, bo inaczej spadnę i się rozbiję o glebę" to wtedy możesz. A tak na poważnie, to w dzisiejszych czasach i na naszej długości i szerokości geograficznej nie ma już właścicieli jabłonek. Jabłonki same decydują komu dadzą zerwać owoc.

54

Odp: Stara miłość nie rdzewieje
Elle88 napisał/a:
wont napisał/a:
aurora borealis napisał/a:

Aaaa... czyli "swojej" byś takiego "kuku" nie zrobił, a innej - owszem?

Zawsze wybierasz drogi jednokierunkowe, Wont?

Nie znam jej męża i nie czuję się w żaden sposób zobligowany do czegokolwiek wobec niego.

Zawsze tak podchodzisz do swoich zasad w życiu? Działają, póki ktoś patrzy, albo jeśli mógłby wyciągnąć ew. konsekwencje względem ciebie, a jak już nikt nie patrzy i robisz krzywdę osobie anonimowej to te zasady się naginają?
Jak to jest?

To nie jest tak, że ja naginam jakąś z moich zasad, bo nikt nie patrzy, jak zdajesz się sugerować. Ja po prostu mam taką zasadę, że jeśli nie znam męża jakiejś mężatki, a ona chce coś ode mnie, to jeśli ja chcę coś od niej, to ode mnie to dostaje.

55 Ostatnio edytowany przez robingirl (2015-08-31 15:17:15)

Odp: Stara miłość nie rdzewieje
wont napisał/a:
Excop napisał/a:

Popełniłeś za to kilka frazesów o "zbliżeniu dusz". Co z tego, że nie zamierzasz "konsumować", a jedynie pokazać siebie i zobaczyć ją tak, jak chcielibyście się nawzajem postrzegać? Przecież to emocjonalna, niebezpieczna dla jej związku gra, której efektów nie sposób przewidzieć, prawda?

Ale co ja ci miałem wyjaśnić, bo nie rozumiem? smile Ja nie wiem czy zamierzam czy nie zamierzam konsumować. Nic nie wiem, oprócz tego, że chcę się z nią spotkać. Bo mam taką chęć i ochotę. Do spotkania dojdzie, jeśli ona również nadal będzie miała na nie i chęć i ochotę. A co będzie dalej i czy cokolwiek będzie, to zobaczymy. Nad czym tu się zastanawiać, deliberować? Oczywiście zgadzam się z tobą i zdaję sobie sprawę z ulotności zauroczenia wywołanego spotkaniem po latach "starej miłości". No nie wiem co mam ci powiedzieć, czego ode mnie oczekujesz. Mam się z nią nie spotkać, bo coś tam, mąż, dzieci, blabliblo? Nie będę stosować żadnych sztuczek, nie będę nic słodzić ani grać na strunie niedocenienia czy tam niedowartościowania. Chcę się po prostu spotkać i pogadać, bo czuję z nią bliskość i intymność. Mam wrażenie ludzie, ze przesadzacie w tym całym rozkminianiu.

Wont, Ty się nie kryguj tongue
Sam chciałeś rozkminiania, bo inaczej byś wątku nie zakładał smile

Ja uważam, że się spotykacie obydwoje otwarci na opcje smile Pytanie, czy na te same.  wink Każdy ma swoje standardy moralne, ale to okaże się, jak się spotkacie.
W razie czego, zawsze możesz jej podesłać link do forum, jakby dziewczyna miała wątpliwości pt. "spotkałam swoja dawną miłość , z mężem mi się nie układa, co robić" tongue smile

Będę czekać na relację  big_smile

56

Odp: Stara miłość nie rdzewieje
wont napisał/a:
aurora borealis napisał/a:

Myszko! Jaki znowu "bliski człowiek"? Nawet z nią na dobre nie "chodziłeś", a poza tym piszesz o czasach liceum! Wont! Ty masz 40 lat. Maturę zdawałeś jako 18-19 latek...

No właśnie, z biegiem lat jakoś tak mam, że jak spotykam znajomych z podstawówki, liceum czy studiów to czuję bliskość - no wiesz, oni nie zakładają masek, bo znamy się jak łyse konie przecież i rozmowa jest bezpretensjonalna, ciepła, jakbyśmy się w ogóle przez te lata nie zmienili. Rok temu miałem spotkanie z klasą z liceum i było tak samo. Ale to ja i moje emocje. Ty oczywiście masz prawo do nieodczuwania bliskości w analogicznej sytuacji.

Nie pojmuję, jak człowiek o takiej inteligencji, jak Twoja, może uprawiać mentalną ekwilibrystykę, aby nagiąć tę sytuację tak, jak kierownik walcowni nagina drąg w Hucie Lucchini...

wont napisał/a:
aurora borealis napisał/a:

A poza tym bądźmy szczerzy... Nie pisz "z krwi i kości", tylko z "ciała", to przynajmniej będziemy wiedzieć o co biega... ;-)))

Naprawdę nie o to. Widzisz, ja miałem i mam bardzo nieortodoksyjne podejście do seksu i może dzięki temu nie przywiązuje do niego już aż takiej wagi.

Przyjmuję na wiarę Twoje słowa, choć przyznam, że to, co czuję, to feromony buchające każdym porem Twej skóry...

Okropnie mi żal, gdy goście Twojego pokroju umysłowego "się skiepszczają". Jakoś nie umiem się pogodzić z tym, że wybitna intelektualnie jednostka zadawala się czymś niskim moralnie.
Przepraszam, wiem, że "brzmię" jak mamuśka...
Qrde! Taki potentat jak Ty w przydomowym sadzie z robaczywymi antonówkami! No nie może tak być!!!!

57 Ostatnio edytowany przez robingirl (2015-08-31 15:20:24)

Odp: Stara miłość nie rdzewieje
aurora borealis napisał/a:

Okropnie mi żal, gdy goście Twojego pokroju umysłowego "się skiepszczają". Jakoś nie umiem się pogodzić z tym, że wybitna intelektualnie jednostka zadawala się czymś niskim moralnie.
Przepraszam, wiem, że "brzmię" jak mamuśka...
Qrde! Taki potentat jak Ty w przydomowym sadzie z robaczywymi antonówkami! No nie może tak być!!!!

Aurora, a może Wont zakładając ten wątek po prostu (pod)świadomie liczy na ratunek i dostawę świeżych jabłuszek z rąk forumowiczek tongue smile

58

Odp: Stara miłość nie rdzewieje
wont napisał/a:
Elle88 napisał/a:

Rozumiem. Ale ty szukałaś "partnera" i rzeczywiście - nielojalność wobec małżonka nie jest pożądaną cechą u potencjalnego partnera.

Co Ty, nie szukała wtedy partnera ani nawet dłuższej relacji z 1 osobą.

Ale wiele się wtedy nauczyłam o facetach i o sobie oczywiście też, chociaż to drugie przyszło z opóźnieniem wink

Niestety, doświadczenia w relacjach kobiety z mężczyznami jest zupełnie nieprzekładalne na relacje mężczyzny z kobietami.

To społeczeństwo wymyśliło polaryzację kobiet i mężczyzn na dwóch skrajnych biegunach, Wont. Jako ludzie, w swej naturze nie różnimy się niczym. Absolutnie niczym, oprócz pierwszo-, drugo- i trzeciorzędowych cech płciowych ;-)))
Potrzebujemy jeść, spać, mieć dom, kupić sobie obierak do warzyw, obejrzeć piękny obraz, posłuchać dobrej muzyki, w coś tam wierzyć i ... nade wszystko kochać.

59

Odp: Stara miłość nie rdzewieje
wont napisał/a:
aurora borealis napisał/a:

Nie znam nawet podstaw Kodeksu Karnego, Wont. Czy to znaczy, że mogę rwać rumiane jabłka z cudzych jabłonek?

Jeśli rumiane jabłuszko odezwie się do ciebie ludzkim głosem mówiąc "zerwij mnie, bo inaczej spadnę i się rozbiję o glebę" to wtedy możesz. A tak na poważnie, to w dzisiejszych czasach i na naszej długości i szerokości geograficznej nie ma już właścicieli jabłonek. Jabłonki same decydują komu dadzą zerwać owoc.

Wont, Bystry Strumieniu Inteligencji,

Takie: "zerwij mnie" i jego konsekwencje,  historia ludzkości dawno już poznała, choćby z Księgi Genesis, albo obrazów Michała Anioła ;-))) Po co, zatem, powtarzać ten sam błąd?
https://youtu.be/wlz9c_cWYLU

60

Odp: Stara miłość nie rdzewieje

Nic mnie tak nie obrzydza w drugim człowieku jak cynizm.
Tylko tyle.


Znikam, bo przypominają mi się stare czasy, a nie przepadam za tamta wersją siebie.

61

Odp: Stara miłość nie rdzewieje
robingirl napisał/a:
aurora borealis napisał/a:

Okropnie mi żal, gdy goście Twojego pokroju umysłowego "się skiepszczają". Jakoś nie umiem się pogodzić z tym, że wybitna intelektualnie jednostka zadawala się czymś niskim moralnie.
Przepraszam, wiem, że "brzmię" jak mamuśka...
Qrde! Taki potentat jak Ty w przydomowym sadzie z robaczywymi antonówkami! No nie może tak być!!!!

Aurora, a może Wont zakładając ten wątek po prostu (pod)świadomie liczy na ratunek i dostawę świeżych jabłuszek z rąk forumowiczek tongue smile

Rozgryzłaś mnie smile Swoją drogą, lepiej bym tego nie wymyślił, jakbym chciał tutaj rwać jabłuszka. Smutne to trochę, ale nie załamujmy rąk nad skomplikowaną naturą kobiety. Tak już po prostu jest (niech się młodzież uczy) i trzeba się z tym pogodzić, że najlepszym sposobem na zwrócenie uwagi jakiejś kobiety jest skierowana na nas uwaga innej kobiety. Nie wiem dlaczego tak jest - czy to tzw. społeczny dowód słuszności czy zazdrość ale rzeczywiście działa.

62

Odp: Stara miłość nie rdzewieje
aurora borealis napisał/a:

To społeczeństwo wymyśliło polaryzację kobiet i mężczyzn na dwóch skrajnych biegunach, Wont. Jako ludzie, w swej naturze nie różnimy się niczym. Absolutnie niczym, oprócz pierwszo-, drugo- i trzeciorzędowych cech płciowych ;-)))
Potrzebujemy jeść, spać, mieć dom, kupić sobie obierak do warzyw, obejrzeć piękny obraz, posłuchać dobrej muzyki, w coś tam wierzyć i ... nade wszystko kochać.

No tak, ale nie w przypadku relacji damsko-męskich. To po prostu wynika z biologii i jest tak, że statystycznemu mężczyźnie dużo trudniej o czysty seks niż statystycznej kobiecie. Elle, załóżmy, jest statystyczną kobietą i jeśli miała na pewnym etapie swojego życia ochotę na promiskuityzm, to mogła to zrealizować. Statystyczny mężczyzna nie ma takich doświadczeń, ponieważ statystyczny mężczyzna musi zaproponować coś więcej niż czysty kontakt seksualny albo tego czegoś perspektywę.

63

Odp: Stara miłość nie rdzewieje
aurora borealis napisał/a:

Wont, Bystry Strumieniu Inteligencji,

Takie: "zerwij mnie" i jego konsekwencje,  historia ludzkości dawno już poznała, choćby z Księgi Genesis, albo obrazów Michała Anioła ;-))) Po co, zatem, powtarzać ten sam błąd?
https://youtu.be/wlz9c_cWYLU

Ja chcę tylko miłować mojego bliźniego.

64

Odp: Stara miłość nie rdzewieje
Elle88 napisał/a:

Nic mnie tak nie obrzydza w drugim człowieku jak cynizm.
Tylko tyle.


Znikam, bo przypominają mi się stare czasy, a nie przepadam za tamta wersją siebie.

Nie zgadzam się z tobą, elle. Nie uważam, że jestem cyniczny, wręcz przeciwnie. Ale oczywiście masz prawo mnie tak oceniać.

65

Odp: Stara miłość nie rdzewieje

Jesteś cyniczny. Cynizm to właśnie takie: "A może mi będzie przyjemnie? No, pewnie będzie big_smile Pie..e, robię!"
A że ktoś ma dzieci, partnera?  To sobie można zawsze zracjonalizować - od tego jest mózg.

Jak mózg niegłupi, tym łatwiej.

Ale deep down wiesz, że to co robisz jest dwuznaczne moralnie. Inaczej po co byłby ten wątek - to twoja podświadomość.
Acha.. no i jeszcze cenisz sobie nasze zdanie, zapomniałam wink

Posty [ 1 do 65 z 297 ]

Strony 1 2 3 4 5 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Stara miłość nie rdzewieje

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024