witam nie wiem jak mam sobie poradzic jestem po rozwodzie moj maz ciagle mnie zdradzal bil i ponizal w koncu zdobylam sie na odwage i odeszlam bylo to dla mnie bardzo bolesnym przezyciem z nastepnym chlopakiem bylam 3 lata i takze skonczylo sie rozstaniem calkowicie sie zalamalam i myslalam ze zostane sama.pewnego dnia poznalam kolejnego meszczyzne i myslalam ze wygralam los na loteri .poznalismy sie przypadkiem w czerwcu na Swieta Bozego Narodzenia zaprosil mnie do rodzinnego domu do polski bo obecnie obydwoje przebywamy za granica to byly jedne z najwspanialszych swiat w moim zyciu .bylo nam naprawde dobrze czulam ze naprawde mu na mnie zalezy .jego znajomi pytali mnie co mu zrobilam ze on tak sie zmienil.Ja zastanawialam sieo czym wogole oni mowia.bylismy wspaniala para tak mi sie wydawalo az do czerwca ja pojechalam na miesiac do polsli po powrocie wszystko bylo ok nastepnie on pojechal na 2 tyg do polski i kiedy wrocil wszystko sie zaczelo tajemnicze sms.itp gdy spytalam o co chodzi powiedzial ze to kolezanka.wiec zadzwonilam do niej do polski i okazalo sie ze moj chlopak chcial sie z nia przespac i oszukal ja ze od dawna jest sam.potem bylo coraz gorzej .w koncu powiedzial mi ze nie chce byc ze mna .bylo to przed swietami b Narodzenia wiec bylo mi bardzo brzykro i to ja go prosilam zebysmy spedzili je razem.on sie litowal i zgadzal na to.a po swietach znowu nie chcial byc ze mna ..wszystko swiadczylo o tym ze jestesmy razem wspolne mieszkanie itp.ale tak naprawde to tylko ja robilam sobie nadzieje.przed nastepnymi sietami bylo wszystko ok w swieta 26.12 spedzilismy razem w hotelu gdy on powiedzial mi zebym to potraktowala jako sylwestra bo on juz idzie z inna i sie nie spotkamy.znowu rozpacz prasilam go znowu i znowu sie zgodzil.po swietach wrocilismy do domu .po nowym roku musialam pojechac na tydzien do polski a po powrocie okazalo sie ze tydzien mu wystarczyl by miec nowa kobiete .zalamalam sie calkiem i po miesiacu patrzenia jak on wychodzi na randki wyprowadzilam sie byl to dla nie najdluzszy tydzien w moim zyciu .po tygodniu wrocilam do wspolnego domu a on sam skonczyl z tamta dziewczyna,i naprawde ukladalo sie wspaniale miedzy nami do momentu gdy go zapytalam czy znow jestesmy razem.Powiedzial ze nie jestesmy i nie bedziemy.w wakacje pojechal do polski na miesiac a przed wyjazdem powiedzial zebym sie z nim nie kontaktowala.po tygodniu zadzwonil i powiedzial ze bardzo za mna teskni a ja mu znowu uwiezylam.Za tydzin jedzie do polski i wiem ze znowu bede cierpiec.bo wiem ze juz nie moge go o nic prosic bo nie chce sie juz ponizac nie wiem co robic bardzo go kocham i cierpie bo nie wiem o co tak naprawde chodzi czasami mnie chce a czasami nie czuje sie jak kolo ratunkowe.on to wykozystuje bo wie ze go kocham i zrobie tak jak on powie.prosze o pomoc ca mam robic lub jak odzyskac szacunek do samej siebie i wyjsc z tego chorego zwiazku,bo sama nie potrafie.a najwieksza wada jest to ze nigdzie nie wychodze bo boje sie ze i on zacznie wiem ze to bez sensu prosze o rady .
Popatrz z boku na tę sytuację: jesteś z facetem, który Cię nie kocha, zdradza, zachowuje jak dziecko, jest niedojrzały, niezecydowany. Z drugiej strony Ty, kobieta po przejsciach, błagająca o szansę, o cień uczucia, o związek. Dziewczyno, w imię czego się tak poniżasz?! On Cię nie kocha i nie pokocha, nie nastąpi w nim żadna magiczna przemiana, bo to nie bajka. Zależy Ci na człowieku, który o Ciebie nie dba, nie traktuje Cię jak księżniczki, nie jesteś dla niego wyjątkowa?
Piszesz "kocham i cierpię", ale miłość dojrzała nie polega na cierpieniu, tylko na szacunku i dbaniu o drugiego człowieka! "wie że go kocham i zrobię tak, jak on powie" - miłość nie polega na byciu na każde wezwanie i bezgranicznym oddaniu bez wzajemności. Nie dawaj mu prawa do wykorzystywania Cię!
Jedno pytanie: czy kochasz siebie? Kochać siebie to znaczy dbać o siebie samą, spełniać swoje zachcianki, akceptować taką, jaką się jest. Po pierwsze, on Cię tak nie traktuje. Po drugie, Ty siebie też tak nie traktujesz, bo dajesz mu się krzywdzić!
Co masz zrobić? spakować i wynieść jak najdalej od niego. Zafundować sobie dobrą psychoterapię, przeczytać książkę, o której już kiedyś pisałam na netkobietach: "Kobiety które kochają za bardzo" i zacząć robić dużo dla siebie samej. Sprawiać sobie przyjemność. Uwierzyć, że w Twoim życiu najważniejsza jesteś Ty, a nie chory związek.
bardzo dziekuje wiem ze masz racje ale ja naprawde nie potrafie sobie poradzic
Emilia ma 100% racje nic dodać nic ująć, zrób tak jak ona mówi, poprostu spakuj się i zamknij ten rozdział. Wiem, że jest ci ciężko ale dziewczyno odbuduj w sobie szacunek do własnej siebie*!! On traktuje cię jak zabawkę, wybacz, że tak brzydko wulgarnie to skomentuje najmocniej przepraszam ale jest tak ma cię tylko po to, że jak chce sobie zamoczyć to wtedy wie gdzie cię szukać. Nie zastanawiaj się co tu robić bo to już jest pewne masz odejść.
Linzi, bo musisz być silna. To boli i będzie boleć przez jakiś czas na pewno, ale uważam że powinnaś to dla siebie zrobić. Odejść, zerwać kontakt z tym człowiekiem i staraĆ się nie pakować więcej w toksyczne związki.
zostaw go nie jest ciebie wart, stać cię na więcej spakuj walizki i uciekaj, nie oglądaj się za siebie, zacznij żyć a nie wegetować, głowa do góry czas zrobić coś dla siebie a nie tylko dbać o kogoś kto nie jest tego wart
Witam ponownie ida swieta on pojechal pare dni temu do siebie do domu a ja do swojego bardzo za nim tesknie ale wiem ze nie moge nic zrobic .musze o nim zapomniec .bardzo cierpie i nie wiem jak sobie z tym poradzic kocham go bardzo i bardzo bym chciala zeby sytuacja sie zmienila a za razem wiem ze to juz chyba jest niemozliwe.mysle ze znowu kogos pozna a moze to moj lek prosze o pomoc
wybacz ale uważam ze chyba lubisz rolę ofiary. Dziwisz sie za kazdym razem jak Ciebie zdradza, masz świadomosć że on tego nie zmieni a dalej się łudzisz. Chcesz zeby zaczął Ciebie szanowac to zacznij szanowac samą siebie bo jak na razie to przyzwalasz na to że sypia z każdą a w razie czego on ma pewność ze Ty go przygarniesz jak zawsze do siebie.