Nie jem słodyczy, jem w miarę o stałych porach, nie podjadam, piję 2 l wody dziennie. Jakiś czas temu ważyłam mniej, natomiast od paru dni waga mi tylko wzrasta. Jakie są tego skutki? Mam ograniczyć porcje danych posiłków?
A jak dlugo sie odchudzasz i od jak dawna waga rosnie?
Nie jem słodyczy, jem w miarę o stałych porach, nie podjadam, piję 2 l wody dziennie. Jakiś czas temu ważyłam mniej, natomiast od paru dni waga mi tylko wzrasta. Jakie są tego skutki? Mam ograniczyć porcje danych posiłków?
Może zbliża się miesiączka? Albo za duzo tej wody i się zatrzymała w organizmie.
Ogranicz sól do minimum. Może pomóc.
Nie solę niczego. Miesiączkę powinnam dostać za jakiś tydzień nie dłużej i czytałam, że to bardzo możliwe z tego powodu.
Znaczy ja od maja tracę delikatnie na wadze - zaczęłam ćwiczyć + zdrowo się zaczęłam odżywiać. To niewiele z 4 - 5 kg. Jednak teraz coraz ciężej mi waga spada. ![]()
Nie solę niczego. Miesiączkę powinnam dostać za jakiś tydzień nie dłużej i czytałam, że to bardzo możliwe z tego powodu.
Znaczy ja od maja tracę delikatnie na wadze - zaczęłam ćwiczyć + zdrowo się zaczęłam odżywiać. To niewiele z 4 - 5 kg. Jednak teraz coraz ciężej mi waga spada.
Może być tak, ze jeśli cwiczysz to budujesz mięśnie. A miesnie też ważą. Więc tak naprawdę chudniesz.
Schudłas 4-5kilo, to już dużo. Moze nie przesadzaj. Powolne tempo chudniecia jest wskazane.
Zmieniłam ćwiczenia gdzie faktycznie bardziej zaczęłam wyrabiać mięśnie, a nie, że ruszam się tylko w koło. Łydki mam umięśnione ale uda mam jeszcze grube znaczy nie jakieś grube tylko yhym sama nie wiem da się jakoś je wyszczuplić czy to sprawy już genetyczne? Powinnam się ważyć raz w tygodniu, bo w paranoje można wpaść.
8 2015-08-19 16:43:39 Ostatnio edytowany przez Iceni (2015-08-19 16:52:08)
Nie ograniczaj soli, ale nie uzywaj soli warzonej tylko kamienna, nieoczyszczona albo morska a najlepiej himalajska.
Ograniczanie soli tez moze powodowac zatrzymywanie sie wody, bo organizm musi zachowac rownowage elektrolityczna - jezeli sie pocisz to tracisz sol - jezeli solisz minimalnie to organizm NIE MOZE wypocic wody.
Unikanie soli to jedna z wiekszych bzdur medycznych ostatnich lat - unikac nalezy soli WARZONEJ, oczyszczonej, bo taka sol to w zasadzie czyste NaCl i rzeczywiscie w tej postaci sodu moze byc za duzo. Ale sol morska lub himalajska zawieraja niemal wszystkie pierwiastki, ktorych organizm potrzebuje do funkcjonowania.
Po drugie zmiana diety moze spowodowac zmiane perystaltyki jelit, a w jelitach spokojnie moze utknac ze dwa kilo.
Woda gromadzi sie tez przed okresem i owulacja w zwiazku z wahaniami hormonow.
Wode tez moga zatrzymywac niektore potrawy (a konkretnie substancje zawarte w roslinach)
Natomiast niektore rosliny dzialaja moczopednie i te powinnac wprowadzic do swojej diety by organizm szybciej pozbywal sie nadmiaru wody.
Jednym z czynnikow zatrzymujacych wode w organizmie jest tez wysoka temperatura, bo organizm w ten sposob broni sie przed odwodnieniem zwiazanym z zwiekszonym poceniem (natomiast kiedy marzniemy przez dluzszy czas zaraz chce sie siku, bo organizm pozbywa sie nadmiaru wody, na ktorej ogrzewanie musialby tracic energie)
Najlepszym wyznacznikiem efektow odchudzania nie jest waga, ale miarka krawiecka i lustro ![]()
Właśnie widać, że troszkę szczuplejsza się zrobiłam jednak mam problem z boczkami nadal nie chcą odpuścić. Nie mogę się pozbyć tego cholerstwa. Ponoć 70% to dieta, a 30 % to ćwiczenia - mit czy prawda? Może polecisz coś na te boczki? Wiem, że nie ma spalania w jednym miejscu ale może jakieś ćwiczenia czy coś.
Zgaduje, ze jesz dużo owoców, owsiankę na śniadanie, ryż z warzywmi i piersią kurczaka na obiad i do tego jakieś niskotłuszczowe jogurty, chrupkie pieczywo itp.?
Właśnie widać, że troszkę szczuplejsza się zrobiłam jednak mam problem z boczkami nadal nie chcą odpuścić. Nie mogę się pozbyć tego cholerstwa. Ponoć 70% to dieta, a 30 % to ćwiczenia - mit czy prawda? Może polecisz coś na te boczki? Wiem, że nie ma spalania w jednym miejscu ale może jakieś ćwiczenia czy coś.
Proponuje plywanie. I nie obciąża stawów i kręgosłupa.
Na śniadanie zazwyczaj jem owsianki z owocami np. dziś zjadłam z orzechami, borówkami i łyżeczką miodu do picia zielona herbata, na drugie śniadanie zjadłam chrupkie pieczywo z serem białym, na obiad zupę szczawiową, a na kolacje serek wiejski z pomidorami i ogórkiem albo owsiankę z jabłkiem (może dodam banana czy rodzynki)
Odrzuciłam pieczywo na początku białe co przyszło mi z łatwością, potem ciemne teraz jem samo chrupkie pieczywo, dużo warzyw, owoców chociaż ograniczam banany bardziej jem jabłka, winogrona, maliny, borówki czy nektarynki, jem dużo kasz z warzywami, czasem jakieś mięso albo rybę - łosoś mi smakuje, serek wiejski z warzywami albo ser biały z dżemem własnej roboty, uwielbiam awokado z pomidorem albo jajka na twardo czy jajecznice, nie jem parówek ani jakiś kiełbas, słodycze, napoje gazowane też odpadają, kaw nie pije, soki jak coś własnej roboty, masło też nie bardzo z mlekiem różnie raczej pije owsiane, migdałowe albo sojowe i to do musli czasem dodam do owsianki ale nawet one są robione na wodzie.
Chodzi o to, że mi pasuje to odżywianie. Czuję się dobrze ale nie chudnę chociaż widać różnicę patrząc na zdjęcie sprzed 2-3 miesięcy.
Na śniadanie zazwyczaj jem owsianki z owocami np. dziś zjadłam z orzechami, borówkami i łyżeczką miodu do picia zielona herbata, na drugie śniadanie zjadłam chrupkie pieczywo z serem białym, na obiad zupę szczawiową, a na kolacje serek wiejski z pomidorami i ogórkiem albo owsiankę z jabłkiem (może dodam banana czy rodzynki)
Odrzuciłam pieczywo na początku białe co przyszło mi z łatwością, potem ciemne teraz jem samo chrupkie pieczywo, dużo warzyw, owoców chociaż ograniczam banany bardziej jem jabłka, winogrona, maliny, borówki czy nektarynki, jem dużo kasz z warzywami, czasem jakieś mięso albo rybę - łosoś mi smakuje, serek wiejski z warzywami albo ser biały z dżemem własnej roboty, uwielbiam awokado z pomidorem albo jajka na twardo czy jajecznice, nie jem parówek ani jakiś kiełbas, słodycze, napoje gazowane też odpadają, kaw nie pije, soki jak coś własnej roboty, masło też nie bardzo z mlekiem różnie raczej pije owsiane, migdałowe albo sojowe i to do musli czasem dodam do owsianki ale nawet one są robione na wodzie.
Chodzi o to, że mi pasuje to odżywianie. Czuję się dobrze ale nie chudnę chociaż widać różnicę patrząc na zdjęcie sprzed 2-3 miesięcy.
Ważne jest też ile jesz. Może za duże porcje? Ile było tego chrupkiego pieczywa z tym serem?
Po co jesz tą owsiankę i to z takimi dodatkami?Chcesz przytyć?
Jedną kromkę zjadłam tego pieczywa.
Śniadanie powinno jednak być obfite zwłaszcza, że nie zawsze jem drugie śniadanie. To co powinnam dorzucać do tej owsianki?
Nie chce przytyć ale też nie chce być na jakimś ciągłym głodzie jak to niektóre robią, że jedzą na śniadanie ćwierć marchewki i dwa gryzy sałaty, bo to nie o to w tym chodzi.
Na kolacje zjadłam trochę serka wiejskiego z sałatką z jednej rzodkiewki + trochę awokado i chrupkie pieczywo.
Jak wyżej czytałam okres też ma wpływ na to ile ważę.