Cześć.
Zagościłam na waszym forum ponieważ borykam się z problemem i potrzebowałabym spojrzenia osób trzecich. Mam nadzieję że ktos z was odpisze na moj wpis.
Zaczynając od początku. Ukończyłam Wsowl we Wrocławiu i tam tez poznałam jak mi się wtedy wydawało miłość swojego życia. Wszystko było idealnie do czasu ukończenia studiów bo wtedy każde z nas dostało skierowanie na inna jednostkę. On do Giżycka ja do Krakowa. Oboje chyba nie nadawaliśmy się do związku na odległość. Po 4 miesiącach rozstaliśmy się i kontakt sie urwał. On szybko zaklimatyzował sie w swoim nowym otoczeniu poznal inna kobietę. Okazało sie ze zaszłam z nim w ciążę o której mu nie powiedziałam. Urodziłam synka który ma dziś juz 3 latka. W międzyczasie poznałam swojego obecnego męża ngitego kocham a i on zapatrzony jest w małego i traktuje go jak wlasne dziecko
Problem polega na tym ze moj byly partner dowiedział sie o dziecku, ma pretensje ze mu nie powiedziałam i żąda badan, straszy sądem. Nie wiem jaka decyzję podjąć. Kiedys go kochałam i znałam jako zupełnie innego człowieka. Nie chce niszczyć swojego obecnego związku a przede wszystkim nie chce mieszać w głowie synkowi. Proszę może możecie mi cis doradzić? Bede wdzieczna za każdą opinie nawet krytyczną.
A co na towszystko Twój mąż?
Mój obecny mąż chodź nie mówi tego wprost to wiem ze boli go ta cała sytuacja. Kocha Tymona i traktuje jk własne dziecko. Mówi ze decyzja należy do mnie, że nie chce pozbawiać małego kontaktu z biologicznym ojcem tylko ze Tymon do mojego męża mówi tato. Byl malutki gdy sie związaliśmy i bie zna innego taty.
Szczerze Ci powiem, że sytuacja nie jest prosta i nie ma chyba w tym wszystkim dobrego rozwiązania. Czy Twój mąż jest ojcem Twojego dziecka formalnie? Jest on wpisany w akt urodzenia?
Rozumiem zarówno Ciebie jak i biologicznego ojca dziecka. Ma prawo być zły i domagać się bycia ojcem, bo to Ty świadomie odebrałaś mu to prawo.
Jednego można być pewnym. Jeżeli ojcu biologicznemu będzie zależeć na kontaktach z dzieckiem to wcześniej czy później prawda wyjdzie na jaw. A chyba lepiej żeby to się odbyło w kontrolowanej sytuacji, bardziej naturalnie niż gdyby kiedyś pod szkołą czekał na niego Twój były i go wtedy uświadomił.
5 2015-08-15 12:06:27 Ostatnio edytowany przez chomik9911 (2015-08-15 12:08:30)
Porozmawiaj na spokojnie z biolgicznym ojcem dziecka, wytłumacz mu jak dziecko traktuje Twojego męża i że wtedy wydawało Ci się to łatwiejszym rozwiązaniem i się pogubiłaś dlatego mu nie powiedziałaś. Jeśli będzie nalegał na to, że chce uczestniczyć w wychowaniu dziecka no to nie masz wyjścia.. wystąpi do sądu o ustalenie ojcostwa i tyle. Ja bym starała się polubownie załatwić z nim to. Bez szarpaniny i kłótni, tym bardziej że Twój mąż (choć na pewno mu ciężko) zgadza się na opcję widywania Tymona z ojcem biol. Związał się z Tobą jak już miałaś dziecko, więc wiedział co się może stać. Wszystko da się pogodzić, tylko najważniejszy jest Twój synek - trzeba to zrobić w atmosferze spokoju, miłości i cierpliwości, stopniowo. Na Twoim miejscu porozmawiałabym z psychologiem, jak to wszystko załatwić, bo to będzie szok dla synka. Z drugiej strony jeśli fajnie to załatwicie to Twój syn dużo zyska - będzie miał Was jako rodziców wspierających plus ojca, z którym będzie się mógł widywać
Wierz mi - i tak kiedyś by się dowiedział o całej tej sytuacji i nie wiadomo jakby zareagował.
Pozdrawiam
Niestety moj mąż nie jest oficjalnie wpisany jako ojciec Tymka. Moj były domaga się kontaktów z małym tylko jak mam mu wytłumaczyć zeby nie mącił małemu w głowie. Rozstaliśmy się bo związek na odległość nie miał sensu ale i tez dlatego ze byl bardzo zaborczy. Długo zajęło mi otrząśnięcie sie z tego i teraz gdy juz mam wszystko poukładane to pojawia sie on. Nie wiem juz co robić.
Ja Cię doskonale rozumiem!
Słuchaj może i faktycznie, teoretycznie źle zrobiłaś, że nie powiedziałaś mu o dziecku, ale ja wiem z doświadczenia, że lepiej żeby dziecko nie miało ojca niż żeby miało takiego który się zwyczajnie do tego nie nadaje. Więcej szkody z tego by przyszło niż pożytku. Do siebie nie miej pretensji. Zrobiłaś, to co uważałaś za słuszne i ja Cię popieram.
A co do sytuacji - Jeśli twój były będzie chciał sprawdzić czy jest ojcem, to po prostu nie ma innej rady, jak pozwolić mu na to. Zobaczymy na ile będzie dojrzały, aby się zająć dzieckiem (czy to nie zachcianka na chwile). A co do dziecka- uzgodnij z byłym, że co prawda popełniłaś błąd nie mówiąc mu o dziecku, ale nie ma potrzeby mieszać dziecku teraz w głowie. Lepiej aby dziecko nie wiedziało, że ma nowego tatusia (niech twój ex nie będzie egoistą skoro tak mu zależy na dziecku- tym samym sprawdzisz na ile jest dojrzały emocjonalnie do roli ojca. Jeśli będzie się kategorycznie domagał, aby dziecku już i teraz zwracało się per "tato", to znaczy, że jestem totalnym egoistą, bo nie chce przyzwyczajać stopniowo dziecka, a sypnąć lawinę). Dziecko trzeba przyzwyczajać stopniowo. Nie znam idealnego sposobu na to, ale chyba bym utwierdzała dziecko w przekonaniu, że ma dwóch tatusiów, bo innego wyjścia nie widzę na dzień dzisiejszy. Zależy też w jakim wieku jest dziecko.
Tymek ma 3 latka. A moj były twierdzi ze nie pozwoli by ktos obcy wychowywał jego syna bo i tak stracił juz wystarczając dużo czasu.
9 2015-08-15 20:01:36 Ostatnio edytowany przez Majki (2015-08-15 20:03:06)
Ja Cię doskonale rozumiem!
Słuchaj może i faktycznie, teoretycznie źle zrobiłaś, że nie powiedziałaś mu o dziecku, ale ja wiem z doświadczenia, że lepiej żeby dziecko nie miało ojca niż żeby miało takiego który się zwyczajnie do tego nie nadaje.
Tego nie wiesz jakim byłby ojcem więc nie ma co gdybać.
Lepiej aby dziecko nie wiedziało, że ma nowego tatusia (niech twój ex nie będzie egoistą skoro tak mu zależy na dziecku- tym samym sprawdzisz na ile jest dojrzały emocjonalnie do roli ojca. Jeśli będzie się kategorycznie domagał, aby dziecku już i teraz zwracało się per "tato", to znaczy, że jestem totalnym egoistą.
Ex egoistą? To ja nie wiem jak nazwać zachowanie autorki tego tematu. Skoro to ma być wyznacznik dojrzałości emocjonalnej to autorka się nią w ogóle nie wykazała zatajając tak istotny fakt. Brak słów. Widać "solidarność jajników" aż bije z wypowiedzi.
Wcale się gościowi nie dziwie, może i nie byli sobie pisani, ale zatajenie tak ważnego faktu przed drugą osobą jest podłe i teraz autorko możesz mieć do siebie pretensje tylko i wyłącznie. A patrząc po jego zachowaniu i determinacji wydaje się, że nie jest to tylko chwilowa zachcianka, bycia tatusiem.
Nie wiem jak dawno były się dowiedział o dziecku. Być może na ten moment emocje jeszcze w nim buzują i będzie potrzebna jeszcze niejedna rozmowa żeby ustalić wspólny plan działania najodpowiedniejszy dla dziecka.
Przeszłości się nie cofnie, a po zachowaniu byłego widać, że będzie dążył do nawiązania relacji z dzieckiem (co w pełni rozumiem). Dlatego trzeba znaleźć złoty środek. A może jakaś wspólna wizyta u psychologa dziecięcego (twoja i byłego), który pomoże Wam taki plan stworzyć?
Może psycholog to rzeczywiście jakies rozwiązanie. Nie powiedziałam mu o dziecku bo nie chciałam zatrzymywać go przy sobie z powodu ciąży i rozbijać jego nowego związku. Nie chciałam zeby byl zemną z obowiązku postanowiłam poradzić sobie sama. Zanim dowiedziałam się o ciąży to odsłużyłam na jednostce poł roku potem dowódca przetrzymał nami etat i po porodzie mogłam wrócić. Pomogli mi rodzice którzy pomagali przy piece nad małym. Zajmowali sie nim gdy byłam na misji gdzie poznałam swojego obecnego męża. Wlasnie o to zr pojechalam na misje nie moze darować mi moj były.
A dlaczego nie pójdziesz do prawnika i nie dowiesz się z pierwszej ręki jak to się może potoczyć dalej?
Nie sadzisz, ze bazowanie na zdawkowych odpowiedziach na forum to marnowanie cennego czasu?
U prawnika juz byłam. I mój byly ma prawo żądać badan genetycznych i widywania z dzieckiem.
A czy byly zdaje sobie sprawe z tego, ze ty bedziesz mogla zadac alimentow, nawet wstecznie?
Tak.Irek zdaje sobie z tego sprawę ale dla Niego to nie problem.
no to tak jak wypowiadałam się wcześniej, uważam że powinniście zasięgnąć rady psychologa jak przez to przejść żeby dziecko nie ucierpiało, a potem rozsądnie podzielić się opieką. Facet ma prawo zająć się swoim dzieckiem, i widać że jest odpowiedzialny.
Trzeba będzie zaakceptować jego decyzję. Ojciec ma prawo widywać się z dzieckiem.
Dziś spotkałam się z biologicznym ojcem dziecka. Spotkaliśmy się w czwórkę. Ja moj obecny mąż zabraliśmy też Tymka. Chcieliśmy ti wszystko poukładać. Ale mój byly ma tylko same pretensje ze mu nie powiedziałam ze pojechalam na misję, ze maly mówi do mojego męża tato itd.. Zarzuca mi ze nigdy nie chciałam mieć dzieci i że dlatego ukrylam ciążę i ze pewnie nadal nie mam czasu dla dziecka. Z nim nie da się chyba załatwić nic polubownie. Juz nie wiem juz co robić...
Jolka a czemu postanowiliscie o spotkaniu w czwórkę? Nie lepiej by było gdybyś spotkała się z nim sama? Łatwiej wtedy sobie wytłumaczyć pewne sprawy.
Były ma do ciebie ogromny żal i musisz go zrozumieć. Postaw się w jego sytuacji. Wiadomo, że matki nie da się oszukać, że nie jest matką ale wejdz w jego skórę. Myślę, że musisz poczekać, aż emocje w byłym partnerze trochę opadną i przestanie patrzeć na sprawę przez pryzmat krzywdy a zacznie szukać rozwiązania.
Poczekaj na jego ruch i nie dawaj się wyprowadzać z równowagi.
Jak dla mnie za wcześnie było żeby spotykać się we 4
Trzeba było najpierw widywać się samej z partnerem - ma ogromny żal i poczucie straty w stosunku do Twojej decyzji o wyeliminowaniu go z wychowywania dziecka.. więc najpierw trzeba było dać mu się wywściekać posłuchać co on ma do powiedzenia, następnie poznać go ze swoim mężem, a na końcu udać się we trójkę do poradni psychologicznej i PORADZIĆ się, jak stopniowo wprowadzić w to dziecko..