Co innego moim zdaniem urodzić po 40 roku życia, gdzie jest to ryzykowne i lepiej też nie, ale no też zależy od sytuacji, bo jak kobieta np wcześniej nie miała możliwości, to rozumiem i wiele jest takich mam znanych też, gdzie tak zaszły w ciąże i rozumiem np Katarzyna Skrzynecka, która podobno starała się wiele lat o dziecko, ale zaszła dopiero w wieku 40 lat. No to jest dla mnie zrozumiałe i tutaj nie uważam, żeby to było coś strasznego. Trzeba znać ryzyko, ale kobieta jest jeszcze zdolna (nie każda, ale o ile nie ma problemów hormonalnych i nie ma menopauzy, to tak), to jestem zdolna jeszcze do zajścia w ciąże, jest ciężej, ale możliwość jest. Tymczasem w wieku 60 lat nie ma takiej fizycznej możliwości i u wspomnianej aktorki musiało to być z komórki jajowej dawczyni raczej. To już jest mocne naginanie natury, skoro ona nie ma szansa najmniejszych szans zajść w ciążę, a ma dziecko dzięki takiemu sposobowi. Jak piszę co innego mama 40 latka, która jest dojrzała, ale no mimo wszystko inaczej niż 60 latka. Tutaj jeszcze nie nazwałabym tego wielką niedojrzałością, ale matkę 60 latkę już raczej tak. Można żyć i 90 lat jak ma się szczęście lub dłużej, ale nie jest to raczej częste. Do tego ona jeszcze prosi o pieniądze z tego co chyba widziałam, no nieźle.. Oczywiście jak młode mamy liczą tylko na pieniądze od państwa czy innych to też niefajnie, bo to jest zupełnie nieodpowiedzialne podejście.
Chociaż fakt są jeszcze gorsze "p-rzypadki" :
"Współcześnie rekord należy do dwóch siedemdziesięcioletnich kobiet, ale żadna z nich nie zaszła w ciążę naturalnie, obie korzystały z zapłodnienia in vitro. Omkari Panwar w czerwcu 2008 roku urodziła bliźniaczki, chłopca i dziewczynkę. Wraz ze swym 77 letnim mężem zdecydowali się na zapłodnienie in vitro w tym wieku, ponieważ chcieli zostawić po sobie męskiego potomka. Omkari nie posiada świadectwa urodzenia, sama oszacowała swój wiek, dlatego oficjalnie nie mogła zostać najstarszą matką na świecie w Księdze Rekordów Guinnessa. Rekord ten przypadł innej siedemdziesięcioletniej - Hindusce Rajo Devi Lohan, która w listopadzie 2008 roku urodziła córkę. Lohan uchodziła za niepłodną, co w tradycyjnej rodzinie hinduskiej uważane jest za hańbę. Jej stan po porodzie bardzo się pogorszył. Na zarzuty medialne, hinduski lekarz odpowiedział, że Lohan przynajmniej umrze w pokoju, zmywszy z siebie piętno niepłodności."
Z onetu.
In vitro jak widać pomaga, ale niektórzy lekarze chyba dla pieniędzy zrobią wszystko, że nawet tak stare osoby jak tutaj podane blisko 80 są zapładniane in vitro.. Może i przypadki pojedyncze, ale mimo wszystko. Gdzieś tutaj zatraca się chęć pomagania ludziom, a po prostu chęć zysku, bo wiadomo, że raczej tylko o to tu chodzi. A nawet jak ktoś ma dobre zdrowie na ten wiek, to i tak rzadko kiedy na tyle dobre, by dobrze sobie dawać radę z małym dzieckiem. Już mamy po 40tce mówią, że same odczuwają, że jeśli np miały wcześniej dziecko po 20stce, a potem drugie czy trzecie np po 40stce, to dużo bardziej odczuwają zmęczenie, bo organizm nie regeneruje się już tak szybko. Niemniej jeszcze dają radę, nie jest to straszny wiek przecież. 60 latka to w tych czasach też jeszcze nie jakaś bardzo stara kobieta, ale siły organizmy zawsze są dużo mniejsze. Nawet właśnie przy zdrowiu to jednak często choroby pewne już są, tego chyba nie da się tak całkiem uniknąć i ta kobieta będzie czasem pewnie musiała wybrać czy kupi leki dla siebie czy jedzenie dla dziecka i inne... Emerytury są niskie, no naprawdę trzeba być mocno nieodpowiedzialnym tym bardziej, bo to nie jest życie w dobrobycie jak niektórych emerytów żyjących za granicą.