Witam, mam 22 lata i od dłuższego czasu bardzo brakuje mi fizyczności. Mężczyzn dookoła mnie nigdy nie brakowało - wydaje mi się (i czuję się zarazem) bardzo atrakcyjna fizycznie. Problem polega na tym, że nie jestem zainteresowana stałą relacją, bo na chwilę obecną mam inne priorytety. Nie tęsknię za bliskością psychiczną - mam przyjaciół, ludzi, do których mogę się odezwać o każdej porze dnia i nocy. Brakuje mi kontaktu fizycznego, wyłącznie.
Być może problem leży we mnie - dla mnie mężczyzna musi być co najmniej inteligentny, bym się nim zainteresowała, fizyczność też odgrywa ogromną rolę oczywiście, ale zawsze miałam tak, że facet wydawał mi się być piekielnie atrakcyjny po jakiejś wymianie zdań, poglądów - nigdy nie na podstawie samego wyglądu. Nie potrafiłabym zrobić tego z pierwszym, lepszym mężczyzną.
Od pewnego czasu nie potrafię się skupić na niczym innym i mam wrażenie, jakkolwiek głupio to nie brzmi, odbiera mi to radość z życia. Absolutnie nie jest to sens mojego istnienia, ale nigdy nie ukrywałam, że jest to bardzo ważna dla mnie sfera.
Chciałabym się dowiedzieć jak inne osoby, może w podobnej sytuacji do mojej, sobie radzą? Czy jest na to jakiś złoty środek? Dodam, że jednorazowe "numerki" są totalnie nie w moim stylu i jest to granica, której przekroczyć ani nie potrafię, ani nie chcę.