Chciałem wam powiedzieć o bardzo dziwnej sytuacji która mnie spotyka kolejny raz.
Otóż mam pewną koleżankę ze studiów. Bardzo mi się podobała, nieźle nam się gadało, pisało itd i kiedyś kiedyś tam chciałem zaaranżować spotkanie. Co prawda wydawała się mocno "zamknięta", ale z początku była chętna, jednak coś tam niby jej wypadło i odmówiła, odmówiła potem i drugi raz, potem mieliśmy lekką kłótnie, więc dałem sobie z nią spokój. Po pewnym czasie kiedy ja już byłem pogodzony, że nic z tego nie wyjdzie zacząłem trochę się oglądać na inne, bo w końcu tego kwiatu jest pół światu, to sama się odezwała i znowu zaczęło być nieźle, jednak i kolejna próba spotkania nie wyszła. Po około pół roku takiego bycia tylko na "cześć" znowu tak jakby zaczęło być lepiej, ale to krótko i w sumie już wtedy nic nie działałem. Do końca roku w sumie nie za wiele gadaliśmy, potem ona poszła na inną uczelnię na mgr i w zasadzie byłem pewien, że już jej więcej nie zobaczę, stwierdziłem, że może i lepiej, bo nie będę o niej myślał, jak jej nie będę widywał na co dzień.
Nic nie pisaliśmy, nie gadaliśmy, ja już praktycznie byłem umówiony na sobotę z inną, a tu nagle okazało się, że ona pracuje w tej samej firmie co ja, tylko na innym piętrze. Pogadaliśmy chwilę, potem od razu napisała do mnie maila i chciała nawet, żebyśmy poszli razem na przystanek po pracy, co akurat nie wyszło, bo musiałem dłużej zostać.
Może wyda wam się to dziwne, głupie i może to dziwny zbieg okoliczności, bo pewnie coś takiego jak przeznaczenie nie istnieje, ale po raz kolejny, kiedy próbuję coś zdziałać z inną to spotykam ją. Teraz nie wiem co dalej robić, boję się, że kolejny raz spotkania sam na sam odmówi, a nie chciałbym psuć relacji jaka teraz jest. Z drugiej strony aż mnie ściska że jest jak jest, bo chciałbym, żeby było lepiej...
1 2015-08-10 23:18:48 Ostatnio edytowany przez andrew23 (2015-08-10 23:22:03)
Dlaczego nie potraficie ze sobą porozmawiać?
Ja z nią chcę rozmawiać, ale ona ma takie dziwne zachowania czasami. Wydaje mi się, że jest nieśmiała i dlatego nawet mimo, że się znamy to jest jakaś bariera między nami, której nie mogę pokonać. 2 dni temu niby chciała iść ze mną na przystanek, ale wczoraj już gdy napisałem jej maila czy nie idzie do sklepiku na dół to wymknęła, że ma niby dużo pracy i że w sumie to już była - no ja rozumiem że praca praca ale na 5 min może odejść, a przecież ja ten sklepik to tylko jako pretekst wymyśliłem, żeby ją zobaczyć i z nią właśnie pogadać. Z drugiej strony znowu napisała że jutro pójdziemy razem na przystanek bo skończy pracę tak jak ja.
Nie rozumiem wielu rzeczy u niej... Z jednej strony wysyła sygnały i gdy mnie spotkała to stwierdziła, że fajnie że pracuje tu gdzie ona, ale potem niby unika tego spotkania sam na sam, po czym proponuje sama. Jak już gadamy i w ogóle to jest naprawdę spoko, co prawda ja głównie narzucam tematy, ale nie wydaje się znudzona czy coś, natomiast wziąć ją gdzieś zawołać to jest sztuka... I tu jest mój cel i prośba do was, co zrobić, żeby ona była gotowa wszystko rzucić na tą jedną chwilę, żeby mnie zobaczyć
Oczywiście żarty żartami ale jakieś mam takie wrażenie, że los raz po raz podrzuca mi ją na moją drogę i chciałbym coś w końcu z tym zrobić, chciałbym, żeby mi w końcu zaufała...
Szczerze mówiąc to powinieneś zrobić coś szalonego
Zrobić jakiś spontan :)Czekaj na nią po pracy...
No chyba, że chodzi jej tylko o przyjaźń i nie jest Tobą zainteresowana. To wtedy musisz się albo wycofać albo ją zdobywać po woli
Jak można ciągle być nieśmiałym
To teraz przypuśćmy, że będziecie małżeństwem to co wtedy będzie ????
Szczerze mówiąc nie wiem co mógłbym zrobić szalonego. Chciałbym być po prostu sobą, ale to chyba nie wystarczy...
Wczoraj stało się coś może niezbyt szalonego, ale jednak coś tam mogło dać jej do myślenia. Czekałem na nią po pracy i miałem czekać 10 minut, a wyszło, że czekałem 45 minut, bo musiała gdzieś tam być i nawet nie mogła telefonu mieć, więc nie dała mi znaku, że jej się przedłuży. Ogólnie była bardzo zaskoczona, że tyle czekałem, ale raczej pozytywnie. No ale dalej się rozmowa kleiła bez problemu i w ogóle całkiem pozytywnie. Niestety na nic szalonego nie było już czasu, bo się bardzo spieszyła do domu. Może jak jeszcze kilka razy na nią tak poczekam, żeby tylko przez taki krótki kawałek być z nią, to może coś zauważać (sądzisz, że takie coś może jej dać do myślenia?), a może przy kolejnym piątku uda mi się w końcu gdzieś ją zaprosić, tylko pytanie czy się zgodzi. Myślę, że i tak będzie szansa większa jak będziemy już tak razem szli i zrobię to trochę z zaskoczenia niż jakbym ją zapytał jakiś czas wstecz, bo wtedy się może skończyć jak kiedyś, czyli zdąży się jeszcze wykręcić...
Postępy jakieś są
Jeśli była zaskoczona to widocznie nie jest obojętne dla niej. Działaj, działaj...
Tylko nie przesadź z tym ciągłym czekaniem na nią po pracy
Czasem też musisz zrobić się obojętny
Żeby nie myślała, że ciągle o nią się ubiegasz
Niech też coś wykaże ![]()
7 2015-08-16 19:38:44 Ostatnio edytowany przez andrew23 (2015-08-16 19:39:38)
nie no nie będę zawsze na nią czekał, bo poza tym że trzeba czasem pokazać że mi nie zależy, to mam też czasem inne sprawy i nie mogę tak długo czekać
zobaczymy jak to będzie. generalnie wiem, że może powinienem po prostu próbować ją gdzieś zaprosić czy coś i w ogóle, ale po nieudanych poprzednich, choć dość dawnych podejściach mam pewne obawy i czuję, że atmosfera miedzy nami może się popsuć. z drugiej strony wolałbym nie wpaść do tej szufladki "przyjaciel", bo to może być jeszcze gorsze. teraz i tak jestem częściej z nią sam na sam niż kiedyś na uczelni gdzie głównie się spędzało czas w grupie, więc liczę na to, że zobaczy że ze mną sam na sam nie jest wcale tak źle
no nic, jestem teraz trochę w rozsypce, bo nie wiem co robić ale może jakoś to przejdzie ![]()