Jestem w związku dwa lata nie wiem czy ten zwiazek trwa czy nie bo sie schodzimy i rozchodzimy. Dwa lata nie zamieszkalismy ze sobą bo przez jakis czas razem pracowalismy w jednej firmie. Spedzalismy razem 24h na dobe. Ona po 30 tak na prawde nigdy nie pracowala. Pieniadze z domu w duzych ilosciach. Mama jej ma wysokie stanowisko i bardzo duzo pieniedzy. Moja dziewczyna zamiast zaangazowac sie w nasz zwiazek to ma caly czas sprawy na glowie swojej mamy swojego najblizszego otoczenia. Raz jest tak ze kocha raz jest tak ze mowi ze ma mnie dosc a ja miedzy mlotem a kowadlem. Ona jest zalezna od swojej mamy pod wzgledem emocjonalnym i finansowym. Wydaje mi sie ze nie chce zmieniac swego zycia bo jest tak jej wygodnie. Juz dawno powinna skonczyc studia itp. Ja nie pale. Probowalem mowic tlumaczyc. Dostawalem tylko glupie usmiechy. Poza tym choruje na powazne kobiece sprawy. Moje gadania dbaj o zdrowie dbaj o przyszlosc nic nic nie dotarlo pokiwanie glowa.Ja sam na rower ja sam na basen bo zmeczona nie chce jej sie. Otylosc i zadnej refleksji zeby o siebie zadbac nic dwie paki fajek. Mam dosyc bezrefleksyjnego ogladania telewizji praktycznie cale dnie przed telewizorem. W trakcie naszego zwiazku byl epizod szpitalny myslalem ze cos sie zmieni. Nie absolutnie nie nic zadnej zmiany zycia prosilem blagalem darlem sie. Rodzina jakby akceptuje to status quo i jest niby okey. Ani roweru ani spaceru nic kompletnie nic tylko auto. Nie potrafi przyjac jakiejkolwiek krytyki caly czas jeden argument a ty to tamto owamto. Tak 30 latkowie nie rozmawiaja.Beznadzieja odpuscic czy walczyc???
Pytanie: odpuścić czy walczyć? powinieneś zadać sobie... nikt Ci na to nie odpowie. Na pewno na siłę nikogo nie zmienisz... Jest inna niż Ty? musisz się z tym pogodzić
Tak jest zupelnie inna. Jest otwarta komunikatywna ja tez jestem otwarty ale nie jestem w tej otwartosci bezczelny tak bym to ujął. Ma niesamowicie dominujacy charakter. Jest w centrum uwagi. Tak na prawde to tą niby przebojowoscia nadrabia swoje deficyty.
Reasumując: dominująca,za gruba,nic jej się nie chce i pali. Ma jakieś zalety? Po co z nią jesteś? Bo jakoś miłości tu mało...
Przecieciez to nie jest taka sytuacja dal sie biedny zlapac takiej zlej kobiecie. Oczywiscie ze gdzies w tym byla milosc wspolne plany marzenia oczekiwania. Tyle ze nic sie nie zmienia na dobre. Trudno jest mi po dwoch latach walczyc o cos wiecej. Po prostu czuje sie zmeczony tą ciagla walką o zmianię. Gdzies w tym wszystkim mnie samego tez dopadla jakas beznadzieja.
Wybitnie nie pasujecie do siebie, rozmijacie się pod każdym względem. Trudno będzie coś sklecić razem na dłuższy związek.Trochę słabe podstawy do tego.Na upartego jednak możesz "tkwić"w takiej relacji,ale naprawdę tylko na upartego
,wybór należy oczywiście do ciebie.
Proponuję wziąć sobie od niej urlop. Serio, przepaliłeś się w tym związku, bo więcej dajesz niż otrzymujesz. Ale jeszcze zapytam: czy ona nie ma depresji?