Wiadomo, że najlepiej, jak wszystko dzieje się po kolei... Lecz nie zawsze można zaplanować wszystkiego tak, jakby się chciało albo tak, jak być powinno... Wydaje mi się, że moim problemem jest wiek i to, że w domu zawsze było ciężko i nigdy niczego nie było. Nie chcę się żalić, tylko zapytać, jak Wy byście to wszystko zaplanowali.
Mam 28 lat i umowę na czas nieokreślony. Płaca marna i pracy tej nie znoszę, ale grunt, że coś jest. Mam faceta, z którym planujemy założyć rodzinę, ale to "w niedalekiej przyszłości" - cokolwiek to dla niego znaczy
Nie stresowałabym się tym wszystkim, gdybym miała tak z 5 lat mniej i czas na dziecko
Mój partner nie chce wiązać przyszłości z miastem, w którym obecnie mieszkamy (tu się urodziłam) i z pracą, którą teraz wykonuje. Z uwagi na dobry zawód On bez problemu znajdzie inną pracę w innym mieście. Za to ja nie mam na co liczyć, że coś mi się dobrego trafi. Chciałam jeszcze w mojej obecnej pracy urodzić dziecko, pójść na macierzyński i wtedy mogłabym się wyprowadzić z partnerem, dokądkolwiek On chce, bo bym miała "zabezpieczenie" w postaci macierzyńskiego, czyli wypłata mimo ze 80% wpływałaby przez 12 miesięcy na konto i możliwość w razie czego powrotu do obecnej pracy po macierzyńskim.
Problem drugi: Partner ma odłożone tylko albo aż 100 tyś zł na mieszkanie, lecz najzwyczajniej w świecie nie wiemy, gdzie będziemy mieszkać, bo przecież On nie chce pracować w obecnej firmie, ale dokąd Go poniesie to nie wiadomo. Ja mam umowę na czas nieokreślony, on - NIE, więc gdybyśmy chcieli wziąć kredyt na mieszkanie to chyba ktoś z nas musiałby mieć umowę na czas nieokreślony?! Ja zarabiam tylko 1500 zł netto, ale mam umowę na czas nieokreślony On ma umowę tylko na 2 lata, ale zarabia 5000 zł netto.
Mój plan był taki: zajść w ciążę w obecnej pracy, pójść na macierzyński, będąc na macierzyńskim wyjechać z Nim, gdziekolwiek go poniesie, gdzie znajdzie lepiej płatną pracę. Moglibyśmy wynająć mieszkanie. Ja bym wychowywała dziecko, szlifowała języki i nabyte umiejętności i przeglądała oferty pracy w regionie, w którym osiądziemy. Przed końcem macierzyńskiego zaczęłabym składać CV i modlić się o jakąkolwiek pracę. Jeśli praca by mu odpowiadała to wziąć ten kredyt póki bym pracowała jeszcze na czas nieokreślony
Może to co piszę jest niezrozumiałe, tyle mam słów w głowie. Nie wiem, co innego bym mogła wymyśleć. Chcę jeszcze dodać, że wychodzę z założenia: jeśli umiesz liczyć -licz na siebie. Dlatego też nie chciałabym rzucić pracy i zaślepiona miłością wyjechać z partnerem nie mając żadnego zabezpieczenia. Jak pisałam na wstępie: pochodzę z biednej rodziny, nie mam nic odłożonego, a jedynym moim kapitałem, zabezpieczeniem jest praca na czas nieokreślony.
Nie wiem, co zrobić.
Aczkolwiek moim priorytetem jest dziecko.