Witam , mój problem polega na tym, że nie potrafię otworzyć się przed mężczyznami. Mam 22 lata, a nigdy nikogo nie miałam. Po pierwsze nie było było wokół mnie żadnego zainteresowania ze strony płci przeciwnej, a jak już ktoś się pojawił to zazwyczaj był to babiarz, chcący zaliczyć kolejną panienkę. Po drugie, zyję w biedzie . Nawet jeśli zaczełabym się z kimś spotykac, to nie mam go gdzie zaprosić - wstydze się warunków w których mieszkam. Poznałam naprawde fajnego chłopaka, całkiem możliwe, że przy bliższym poznaniu coś mogłoby być z tego.. No ale mam kilka problemów, z którymi chciałabym się uporać..
1. Warunki w których mieszkam, jak mam mu powiedzieć, że z jakich powodów nie chce go zapraszać do swojego domu ?
2. Póki co jestem z nim na etpaie flirtu, jest to bardzo sympatyczny, spokojny, z poczuciem humoru chłopak, poznaliśmy się w pracy, ale jest 10 lat ode mnie starszy i 5 cm niższy, boje się tego jak my będziemy razem wyglądać, nie w sensie że się tego wstydze, ale czy nie będziemy się krępować w swoim towarzystwie ?
3. Pochodze z bardzo patologicznej rodziny, nigdy nie miała dobrego wzorca mężczyzny ze strony ojca, całe życie mnie poniża, i nadal to robi. Także wujkowie nie dali mi żadnego wzorca mężćzyzny, który szanuje i kocha kobiete , są to alkoholicy, najczęściej rozwiedzeni.. Jeden z nich jest także psychicznie chory, z przymusu niestety jakiś czas musiałam u niego mieszkać, byłam maltretowana psychicznie. Oni wszyscy odbierają mi wiarę w to czy na świecie jest jeszcze jakiś facet, który mógłby się mną zainteresować i z którym ja mogłabym stworzyć normalną relację ? Wiem, że nie powinnam tak myśleć ale nie umiem się tych myśli wyzbyć.
4. Boję się bliskości, a jednocześnie chciałabym ją poznać. Brakuje mi słów uznania. miłości bezpieczeństwa. Nie zaznałam tego od ojca, chciałabym zaznać od swojego przyszłego mężczyzny, ale jednocześnie się tego panicznie boje.. Mam blokade co do mężczyzn, czuję się nieatrakcyjna, mam niskie poczucie własnej wartości.
5. Nie mam za bardzo o czym rozmawiać z facetami, nie mam żadnego hobby, tylko praca i dom , ewentualnie czasami się widuje z koleżankami, ale tak na prawde ja chyba bym nie umiała rozmawiać z żadnym mężczyznom.
6. Mam kompleks własnego ciała - jestem przeraźliwie chuda, niestety taka moja uroda. Nie stosuje żadnych diet, lecz ciągle się nerwicuje i chyba przez to przy wzroście 170 cm ważę 52kg. Nie mam piersi, i to nie jest przesada, nie mam nawet rozmiaru A. Poza ty mam trochę wysuniętą dolną szczękę i pociągłą twarz. Najgorzej jest z piersiami, nawet jak czasami troche przytyłam - one ani nie drgnęły. Nosze staniki push - up, ale co z tego jak wiem, że pod spodem nie mam nic.
Prosze o jakieś porady ..