Witam serdecznie,
Wydaję mi się,że zawsze miałam problem z samoakceptacją i z odczuwaniem uczuć -tych pozytywnych, jednak to co się ze mną dzieję w ostatnim czasie przerasta mnie. Męczy mnie bezsenność, leżę w nocy niczym małe bezbronne dziecko skulona roniąc łzy. To trwa i trwa. Nie widać końca. Kiedy zasypiam nad ranem, wstaję w południe i myślę: " cholera kolejny dzień, który trzeba przeżyć". Nienawidzę siebie samej. Nie moge na siebie patrzeć. Nie mam chęci do życia, straciłam ambicje i stałam się bierna. Czuję jak coś ciągnie mnie na dno , a ja nie potrafię tego zatrzymać. Ciągle sie boję, potrafię trząść się ze strachu. Strachu przed czym ? Sama nie mam pojęcia. Boli mnie brzuch bo taki duży niepokój czuję. Nie wiem co robić aby odzyskać dawną siebie -pełną Energi, uśmiechnięta. Teraz tylko udaje przed innymi. Wkładam maskę, a uwierzcie można nie przespać cały tydzień, gryźć ręce z bólu i nikt tego nie zauważy. Nie wiem co robić i nie wiem jako sens ma to życie. Myśli samobójcze pojawiają się coraz częściej. Ataki histerii także. Z jednej strony myslę o śmierci , a z drugiej potwornie się jej boję. Każdy bol fizyczny mnie przeraża, boję się choroby, nagłej śmierci a, mimo to myślę o samobójstwie. Sprzeczność goni sprzeczność. Chciałabym byc szczęśliwa ale nie potrafię nie wiem co robic ze sobą i swoim życiem, upadłam i nie umiem wstać
Hej, myślę, że wiem, co czujesz, gdyż mam bardzo podobnie, jak Ty. Jak byś chciała pogadać, to napisz na pw.
Hej napisz coś o sobie ile masz lat czym się zajmujesz?:) Pracujesz? Poopowiadaj trochę. Też to przechodziłam mam 22 lata a czułam się strasznie staro. Ale przeszło mi.
Mam 21 lat, studiuję zaocznie. Obecnie jestem na etapie poszukiwania pracy. Mam przyjaciół, z którymi wydawałoby się mogę porozmawiać o wszystkim, jednak słowa "będzie dobrze" , "trzeba czasu" kompletnie na mnie nie działają. Mam problem ze sobą i ze swoim myśleniem i nie wiem co zrobić aby "mi przeszło"
A ja nie mam żadnych przyjaciół. Kiedyś mnie to bolało ale teraz jak mam męża to jakoś zupełnie mnie to nie rusza. A co studiujesz ciekawego? Twoje poczucie wiąże się może z Twoim wyglądem? Czy tak po prostu?
Raczej jestem postrzegana jako ładna i atrakcyjna kobieta. Jednak sama siebie tak nie postrzegam