Witam wszystkich.
Piszę, abyście powiedzieli obiektywnie co o tym wszystkim myślicie. Byłam z chłopakiem prawie 2 lata, bywało na prawdę różnie i cudownie i straszne kłótnie. Większość z nich była spowodowana przeze mnie nad czym cały czas pracowałam żeby to w sobie zmienić, bo widziałam co robię źle, aż zaczęłam się zmieniać. Było już dużo lepiej, jednak czasem, ale już bardzo rzadko coś się jeszcze pojawiało. Aż ostatnio mój chłopak powiedział mi, że nie wierzy że się tak zmienię i że zrywa. To było wczoraj. Dzisiaj spotkaliśmy się, nie błagałam go na kolanach o zmianę decyzji, nawet udało mi się przy nim opanować emocję i placz, powiedziałam po prostu wszystko co czuję. Widać było bardzo że się waha, że z jednej strony chciałby mi dać szansę a z drugiej chce byż stanowczy. Aż w końcu powiedział, że da mi miesiąc, lecz nie związku a znajomości, przyjaźni, aby zobaczyć moje zachowanie. Ja przez ten czas mam zamiar zrobić wszystko aby mu pokazać jak bardzo mi zależy. Uważam że jeśli jemu również to doceni to, a jeśli pomimo mojego wysiłku nie doceni to mimo ze będzie starsznie ciężko, bo juz jest, chyba lepiej dla mnie będzie jak się rozejdziemy..
A wy co o tym myślicie? Myślicie że skoro dał ten miesiąc to choć trochę mu na tym wszystkim jeszcze zależy? Mógł przecież definitywnie zakończyć już znajomość