Koleżanka powiedziała mi,że flirtowałam z kolesiem, który chyba wyczucia nie ma w pewnych sprawach albo jakiś gamoń i kretyn...
Był flirt między mna a pewnym chłopakiem...bardzo mi sie podobał i mogło cos z tego byc. Ale od pewnego czasu gdy ten flirt robił jest coraz bardzij goracy on rzucał dziwne zdanie, które doszczętnie "psuło" humor, atmosfere...
np Rozmawialismy o dietach i odchudzaniu, mowilam, mu,ze probowałam na sobie kilka ćwiczeń ,które to i tamto polepszyły u mnie o to dialog:
on: to mowisz,ze duzo ćwiczyłaś?
ja: oj tak, i wiesz ,to działa, jak robiłam to systematycznie to super wyrzeżbiłam sobie brzuch (tutaj po nim przejechałam ręką,troche zalotnie)
on "a na biust pomogło"???/:)
I tutaj...zonk:( kopara mi opadła..nie wiedziałam co odpowiedziec,mam mały biust B...i nie jest on moim atutem ,niestety, nie do końca to akceptuje,ale ...wolałam, tego nie słyszeć od niego. Zrobił sie kwas...może miałam inny stanik i one wydały mu sie wieksze i miałam rozpieta bluzke,,,już sama nie wiem, ale kwas był...widzial,ze mi było przykro..ale nie widział problemu.