Hej dziewczyny. Przez zawód mojego narzeczonego jestem często narażona na krytykę i stwierdzenie, że jestem z nim tylko dla pieniędzy. Staram się nie przejmować krytyką, ale mimo wszystko to boli. Jak sobie radzić ? Pracuje, rozwijam się, więc to nie jest tak, że żyje na jego koszt. Fakt, że na nasze życie moja pensja by nie wystarczyła, a przynajmniej tak mi się wydaje. Ale na takie zwyczajne życie spokojnie moja pensja by wystarczyła.
Hej dziewczyny. Przez zawód mojego narzeczonego jestem często narażona na krytykę i stwierdzenie, że jestem z nim tylko dla pieniędzy. Staram się nie przejmować krytyką, ale mimo wszystko to boli. Jak sobie radzić ? Pracuje, rozwijam się, więc to nie jest tak, że żyje na jego koszt. Fakt, że na nasze życie moja pensja by nie wystarczyła, a przynajmniej tak mi się wydaje. Ale na takie zwyczajne życie spokojnie moja pensja by wystarczyła.
Przecież Ty wiesz, jak jest naprawdę.
Reszta to zawiść i obłuda.
To tyle.:)
Aleksandra_25 napisał/a:Hej dziewczyny. Przez zawód mojego narzeczonego jestem często narażona na krytykę i stwierdzenie, że jestem z nim tylko dla pieniędzy. Staram się nie przejmować krytyką, ale mimo wszystko to boli. Jak sobie radzić ? Pracuje, rozwijam się, więc to nie jest tak, że żyje na jego koszt. Fakt, że na nasze życie moja pensja by nie wystarczyła, a przynajmniej tak mi się wydaje. Ale na takie zwyczajne życie spokojnie moja pensja by wystarczyła.
Przecież Ty wiesz, jak jest naprawdę.
Reszta to zawiść i obłuda.
To tyle.:)
Tak. Ale strasznie mnie boli ocenianie z góry.
A jesteś z nim dla pieniędzy? No bo nie wyjaśniłaś tego. Napisałaś tylko, że pracujesz i rozwijasz się i że twoja pensja wystarczyłaby na zwyczajne życie, no ale to się ma nijak do tematu.
Generalnie ludzie nie powinni się wtrącać w nie swoje sprawy, ale rzeczywistość jest niestety inna, oceniania nie unikniesz (zwłaszcza gdy Ty masz 25, a on np. 50+, spory majątek i porzuconą dla Ciebie żonę na koncie). Tylko od Ciebie zależy co z tym zrobisz i jaka jest Twoja odporność psychiczna.
Pracuje, rozwijam się, więc to nie jest tak, że żyje na jego koszt.
Więc w czym problem? No chyba, że on jest 30 lat starszym, nieatrakcyjnym milionerem
Rzadko bywa tak, że oboje zarabiają tyle samo, ktoś zawsze lepiej i chyba "zdrowiej" kiedy to jest facet. Masz na przysłowiowe "waciki" z własnej pensji, nie jesteś od niego uzależniona.
Krytyka według mnie bezpodstawna i raczej wynika z zazdrości. Nie przejmuj się!
Chyba istotne jest, co ON o tym mysli, ( no i ty) reszta niech sie zajmie swoim zyciem....
Nie jestem z narzeczonym dla pieniędzy. Kocham go i zależy mi na nim. Narzeczony jest rok starszy ode mnie - ma 26 lat. Jesteśmy razem 5 lat i jest to mój pierwszy poważny związek. Poznaliśmy się kiedy oboje byliśmy po nieudanych związkach, oboje młodzi, po zdradzie. Narzeczony nauczył mnie na nowo kochać. To jest specyficzny zawód. Tak jak zarabia będzie zarabiał do 35 roku, a później trzeba się z tego utrzymać. Nawet rodzina patrzy na mnie z góry.
Nie jestem z narzeczonym dla pieniędzy. Kocham go i zależy mi na nim. Narzeczony jest rok starszy ode mnie - ma 26 lat. Jesteśmy razem 5 lat i jest to mój pierwszy poważny związek. Poznaliśmy się kiedy oboje byliśmy po nieudanych związkach, oboje młodzi, po zdradzie. Narzeczony nauczył mnie na nowo kochać. To jest specyficzny zawód. Tak jak zarabia będzie zarabiał do 35 roku, a później trzeba się z tego utrzymać. Nawet rodzina patrzy na mnie z góry.
Są ludzie dla których temat pieniędzy, zwłaszcza cudzych, jest bardzo interesujący. Czym się przejmujesz? Nie tłumacz się przed nikim, nie daj wciągnąć w dyskusję, to Wasza prywatna sprawa.
Ważne jak Twój narzeczony odnosi się do Ciebie, czy nie krytykuje z powodu różnicy w dochodach, czy masz do niego zaufanie, jakie on ma podejście do spraw finansowych, może będzie chciał intercyzy.
Nie wiem jaki to zawód, ale jeżeli do pewnego momentu będzie Eldorado, a później zaciskanie pasa, to też dość ryzykowne.
Jest piłkarzem. Dla niego to ,,tylko pieniądze". Nie odbiło mu. Jako dzieci mieliśmy podobny status życia - niczego nam nie brakowało. Narzeczony nawet nie chce słyszeć o intercyzie. Zawsze mówi, że odnosi największe sukcesy odkąd jesteśmy razem, więc jest to nasz wspólny sukces. Moja ,,najbliższa" kuzynka kiedyś prosto w oczy mi powiedziała ,, Olka wyjechałas do Niemiec i wiedzialas kolo kogo się zakręcić". Tylko nikt nie widzi ile nas kosztuje zawód narzeczonego - częste wyjazdy, zgrupowania itp:. Nawet moja babcia na wszystko negatywnie. Mam swoją kartę do konta narzeczonego, ale to on sam o tym zadecydował. Mieszkamy razem od 3 lat, no i od 3 lat jesteśmy zaręczeni. Może i moja rodzina nie jest na tyle tolerancyjna, aby zaakceptować związk z Niemcem. Jedynie rodzice jakoś przekonali się do mojego narzeczonego. Mam wrażenie, że wśród rodziny narzeczonego mam większe poparcie niż w swojej. Narzeczony traktuje mnie trochę jak księżniczkę.
Nie wiem czy taka Sara Manei czy jak jej tam, miala takie dylematy jak sie zabierala za zonatego Boruca. Pewnie nie miala ich tez Anna Lewandowska. No to co Ty sie zamartwiasz. Tak jak wczesniej napisano, chyba zeby on mial 60 lat i byl nieatrakcyjnym milionerem :-) Ludzie potrafia bardzo wiele rzeczy gada, bo to ze zwyklej zazdrosci ze im sie nie udalo. Zyj sobie tak jak zyjesz i przestan sie przejmowac. Ja bym chciala takiego chlopaka i niechby mnie traktowal jak ksiezniczke, tez chcialabym lezec i pachniec i robic zakupy w Diorze :-)
Nie ma się co przejmować co ludzie mówią, może zazdroszczą;p
Tylko czego tu zazdrościć ? Mój narzeczony wczoraj wyjechał na obóz przygotowawczy, a ja zdycham z tęsknoty. Pieniądze to nie wszystko. W życiu są inne wartości.
Akurat Anie Lewandowską znam. Nasi panowie grali ze sobą. Dziewczyna o niesamowitej pasji - ona żyje sportem, karate. Mało dziewczyny ( przynajmniej w Niemczech) leży i pachnie.
Dziwny temat, coś mi w nim nie pasuje...
Jeżeli jesteś pewna swoich uczuć to nie masz wyboru jak to olać.
Czy Twój facet ma na imię Paweł?
Podobno najdotkliwiej odbieramy uwagi, w których jest ziarnko prawdy...
Bo inaczej - to ja nie rozumiem. Jak można mieć problem z tym, co inni uważają na temat naszych pobudek i motywacji? Skąd oni mają to niby wiedzieć? A skoro nie wiedzą to jakie znaczenie ma dla Ciebie ich bezsensowne kłapanie dziobem?
Aleksandro, to TY sobie wmówiłaś, że w tym związku będziesz posądzana przez otoczenie o materializm. I ze wszystkich komunikatów świata wyłapujesz wyłącznie te, które potwierdzają ten pogląd. Stąd też zapewne wynika Twój brak umiejętności obrony. Gdyby ktoś mi zarzucił, że jestem z facetem dla pieniędzy to bym powiedziała, że "bzdura, jestem z nim dla seksu". Albo: "tak, jeszcze 10 lat jestem dla pieniędzy, potem będę musiała go utrzymywać". Albo: "tak, masz rację. Polecam taki układ". No kurczę - można zignorować, zbyć żartem, czasem powiedzieć dosadnie, że to wyłącznie nasza sprawa dlaczego ze sobą jesteśmy, nie przekonywać, nie tłumaczyć. Przecież znajomi nie mówią Ci chyba przy każdej okazji, że jesteś z nim dla pieniędzy?
Dziwny temat, coś mi w nim nie pasuje...
Jeżeli jesteś pewna swoich uczuć to nie masz wyboru jak to olać.
Czy Twój facet ma na imię Paweł?
Nie. Mój narzeczony nie jest Polakiem.
Bardzo długo ,,wisiało" mi jaką mam opinię i nie przejmowałam się. Komentarze słyszę głównie od rodziny oraz przyjaciół rodziny. Nasze grono znajomych jest stale. Znamy się długo i to nie są tylko znajomi, a przyjaciele. Mają podbny status majątkowy. Jestem stomatologiem. W połowie sierpnia zaczynam pracę. I właśnie dlatego zależy mi na idealnej opinii nie tylko w życiu zawodowym, ale także osobistym.
Bardzo długo ,,wisiało" mi jaką mam opinię i nie przejmowałam się. Komentarze słyszę głównie od rodziny oraz przyjaciół rodziny. Nasze grono znajomych jest stale. Znamy się długo i to nie są tylko znajomi, a przyjaciele. Mają podbny status majątkowy. Jestem stomatologiem. W połowie sierpnia zaczynam pracę. I właśnie dlatego zależy mi na idealnej opinii nie tylko w życiu zawodowym, ale także osobistym.
Ola, jeśli nie jesteś trollem...dziwią mnie Twoje dylematy. Jesteś wykształconą kobietą, z niezłym zawodem, nie ważne, że dochody narzeczonego są bez porównania większe, Ty i tak sobie poradzisz, nawet bez jego pieniędzy.
Wszelkie komentarze, zwłaszcza kuzynki (zapewne chętnie wskoczyłaby na Twoje miejsce), są efektem zwykłej zazdrości.
Martwiłabym się jednak o co innego, rotacja "narzeczonych" wśród piłkarzy jest ogromna, zmieniają się niczym w kalejdoskopie, dotyczy to także małżeństw, niestety, no ale raz się żyje.
Tylko ja nadal nie rozumiem po co ta zazdrość ?
Dzięki Wam zrozumiałam, że muszę się trochę odciąć i przestać się przejmować. Tylko jak...
Jeśli chodzi o rotację partnerek to nie jest tak źle. Wiadomo są typy, które zmieniają kobiety jak rękawiczki, ale większość ma żony, z którymi są od szkoły średniej. Jestem drugą partnerką narzeczonego. Jestem pewna naszych więzi.
A gdzie on gra? Za granicą gdzieś? Bo wszystkie kluby z wyższych lig są dawno po obozach, a część lig już gra.
A gdzie on gra? Za granicą gdzieś? Bo wszystkie kluby z wyższych lig są dawno po obozach, a część lig już gra.
Tak jak napisałam mieszkamy w Niemczech. Narzeczony jest Niemcem. Sezon zaczyna się w sierpniu.
22 2015-07-21 09:31:36 Ostatnio edytowany przez robingirl (2015-07-21 09:35:48)
Ola, jeśli nie jesteś trollem...dziwią mnie Twoje dylematy. Jesteś wykształconą kobietą, z niezłym zawodem, nie ważne, że dochody narzeczonego są bez porównania większe, Ty i tak sobie poradzisz, nawet bez jego pieniędzy.
Wszelkie komentarze, zwłaszcza kuzynki (zapewne chętnie wskoczyłaby na Twoje miejsce), są efektem zwykłej zazdrości.
Martwiłabym się jednak o co innego, rotacja "narzeczonych" wśród piłkarzy jest ogromna, zmieniają się niczym w kalejdoskopie, dotyczy to także małżeństw, niestety, no ale raz się żyje.
Podpisuję się pod powyższym.
Chyba że Autorka nie uwzględniła istotnych faktów, np. nie może pracować w zawodzie, narzeczony jest bardzo brzydki a ona atrakcyjna i on ją utrzymuje itd. itp.
W każdym innym razie uwagi rodziny (spekuluję że autorka pochodzi z jakiejś polskiej prowincji, a rodzina cierpi na kompleks "bogatego Niemca") to przejaw zwykłej zazdrości/zawiści i negatywnej "polaczkowatej mentalności". Tu się nie ma czemu dziwić, tak po prostu jest.
Związki ze sportowcami (kraj czy dyscyplina grają drugorzędną rolę), to w ogóle związki specyficzne - niby facet jest, ale non stop w rozjazdach. Dodatkowo jak będzie miał pecha i trudną kontuzję, to nawet do 35 roku nie pogra. Dlatego to dla kobiety o aspiracjach rodzinno zawodowych wcale nie jest "złapanie Boga za nogi". Pieniądze są, a potem ich bardzo łatwo może nie być.
Jedyna rada dla Autorki - rozwijać siebie zawodowo, bo jak będzie stomatologiem w Niemczech, to bardzo szybko ludzie jej narzeczonemu zaczną dogryzać, że jest z nią dla pieniędzy ![]()
Podejrzewam, że jestem w ciąży. Boję się, że narzeczony straci przez to dziecko. Mają nowego trenera, który stwierdził, że chce, aby był liderem drużyny. Będzie potrzebował spokoju, a nie płaczu dziecka.
Aleksandra,
Upewnij się co do ciąży. Jeśli wynik okaże się pozytywny to gratulacje
I wiesz tak szczerze.. to nie wymyślaj problemów tam gdzie ich nie ma. Najważniejsze jest to żebyście Wy byli szczęśliwi razem.
Po prostu to olej bo jaka jest w tym wina ,że zakochał się w Tobie fajny gość i w dodatku z kasą?
A ja sam obsypywałem swoją żonę prezentami bo dlaczego miałbym tego nie robić?
Stać mnie i tylko dlatego a co sobie tam inni dopowiadali to mi wisiało,po prostu warta tego jest więc po co miałem się z czyms tam kryć.Każdy robi dla ukochanej osoby ile może i nie jestem wyjątkiem a jakieś tam szepty to dla mnie naprawdę jakieś bzdety do których nie warto przywiązywać uwagi.