Ja, moja żona i moja kochanka - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Ja, moja żona i moja kochanka

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 125 ]

1

Temat: Ja, moja żona i moja kochanka

Może krótko o moich kobietach: z żoną jestem od 5 lat, a od roku mam także kochankę.
Mam 31 lat, kochanki na początku nie planowałem mieć, ale poznałem kobietę, która mnie sobą zainteresowała, a później przy której odżyłem emocjonalnie. W moim małżeństwie niemal od początku układało się dobrze, problem tkwi w tym, że mam żonę, która ma za zawsze za mało czasu na wszystko poza pracą - rozwija karierę. Także w związku z tym nie dla niej jakieś okazywanie od siebie czułości, czy uczuć. W łóżku zawsze była ok i była ciepła, ale co z tego jeśli seks jest raz na 2 miesiące. I to jak jest dobrze. Przy znajomych, rodzinie natychmiast się zmienia, czule do mnie mówi w towarzystwie, nawet pogłaszcze - no nie ta sama kobieta! Dla moich rodziców to anioł, najlepsza kobieta pod słońcem. Zawsze mi powtarzali, że ona to więcej niż na to co mogłem liczyć.
Wiem, że ona na swój sposób mnie kocha. Jest zawsze zadbana, umie podkreślić swoją kobiecość, jest bardzo ładna i seksowna, ale co z tego skoro dla niej najważniejsze wspięcie się na szczyt kariery. Pracuje w wielkiej zagranicznej firmie i zawsze bardzo przeżywa każde zawodowe, nawet minimalne, niepowodzenie. Oczywiście o dzieciach w związku z tym nie ma mowy. Wielkie awantury bywają na to aby wziąć wspólnie urlop. No bo jak to? Ona nie może opuścić swojego zespołu - jeszcze bez nie sobie nie poradzą.
No i poznałem kobietę, ujęła mnie swoim optymistycznym podejściem do życia, ciepłem od niej bijącym i kobiecością. Z jej strony mam wszystko, bo i mogę być sobą - czego przy żonie nigdy nie mogłem i zawsze muszę ważyć słowa, by się nie czepiła, nie skrytykowała. Wszak dla niej bardzo ważne jest to jak postrzega nas otoczenie. Jesteśmy wzorową parą, idealnym małżeństwem. Jej i moja rodzina zawsze są pod wielkim wrażeniem jakie to udane jest nasze małżeństwo - jej rodzice stawiają mnie jako wzór mężczyzny, teścia, męża, a moi rodzice tak samo oceniają moją żonę.
To jednak przy kochance mogę być sobą, wspaniale nam się rozmawia, potrafi być przyjaciółką, kobietą i genialna kochanką. Kochanka jest w moim wieku. Ma męża, dziecko, które chodzi do przedszkola. Ona kocha męża i nie chce od niego odejść, tak jak ja od żony. Spotykamy się po pracy na góra dwie godziny, najczęściej w umówionej kawiarni, czasem, kiedy mamy więcej czasu - nie ma męża, żony - udajemy się do znanego motelu z pokojami na godziny.
Powtarzam, żonę kocham, ale okłamuję ją, nie mam skrupułów w stosunku do niej, natomiast kochanki nie zdarzyło mi się okłamać, ja jej zawsze mówię prawdę - jest taką moją najlepszą przyjaciółkę. Wydaje mi się, że ona też mi zawsze mówi całą prawdę, co jej leży na wątrobie, czego nie może lub nie jest w stanie powiedzieć mężowi. Uzupełniamy się, wzajemnie się nakręcamy.
Mam dom, poukładane życie, ale ten dom od początku stał się tylko taką fasadą naszego małżeństwa. Niby jest idealnie.
Zaczynam się męczyć w tej sytuacji i moja kochanka zauważyłem, że także. Mam poczucie strachu, że ona się dowie. Nie mogę rozbić rodziny. To w ogóle nie wchodzi w rachubę. Moja rodzina i jej rodzina by się załamały. Żona również. Małżeństwo kochanki jest trochę inne, ona pragnie ciągle czegoś nowego, a mąż jej tego nie zapewnia. A my umiemy puścić wodze fantazji... Kochanka mi daje to, czego żona nie chce lub nie potrafi.

Czasem chcę, myślę o tym żeby opuścić kochankę i tą znajomość i wtedy staram się rozbudzić żonę, jej większe zainteresowanie w stosunku do niej. Starcza mi tego na góra tydzień. Żona tylko wtedy lekko daje wyraz uznania dla moich starań, wraca przez kilka dni wcześniej, ale później wszystko wraca do normy.
Zostawiłem raz kochankę, ale po dwóch tygodniach wróciliśmy do siebie, ze zdwojoną namiętnością.
Dlaczego to piszę?
Zaczynam mieć problem z pociągiem seksualnym do żony i ona chyba do mnie. To już miało miejsce przed poznaniem kochanki. Nie pociągamy już fizycznie, jak na samym początku gdy się poznaliśmy. Seks jeśli jest to bez namiętności i na szybko, chyba że się bardzo postaram. Ona w ogóle nie wykazuje żadnej inicjatywy od dawna. Z kochanką mam cały czas udane życie seksualne, ona w łóżku jestem istną diablicą, pociągamy się wzajemnie, jest zawsze zaskakująca, namiętna, nie ma rutyny.

Chciałbym poprawy w naszym małżeństwie, chciałbym zakończyć relację z kochanką, bo czasem oblewa mnie zimny pot, kiedy nie pamiętam, czy usunąłem z telefonu odpowiednie konto do kochanki kiedy biorę prysznic, czy kiedy zostawiłem torbę z drugim telefonem w domu.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Ja, moja żona i moja kochanka

jednym slowem:

tchorzysz....

3 Ostatnio edytowany przez pawelt (2015-07-15 11:36:45)

Odp: Ja, moja żona i moja kochanka

Byłbym wdzięczny, oldorando, gdybyś był tak miły i rozwinął swoją wypowiedź.
W którym miejscu według ciebie tchórzę? Czym to okazałem w swoim wpisie?

Czy chodzi ci o to, że nie chcę odejść od żony? To w ogóle nierealne i nie wchodzi w grę. Dlaczego? Z kochanką nie mam żadnej wspólnej płaszczyzny, zainteresowań. Dobrze nam się po prostu rozmawia, dobrze nam w łóżku, dobrze mi się przebywa w jej towarzystwie. Ale to tylko na krótkie okresy czasu. Ona kocha męża, a ja żonę. Dlatego w ogóle idiotyczne są rozważania o zostawieniu żony.
Aby zostawić ten cały świat, który mam z żoną bym musiał upaść na głowę. To społeczne samobójstwo.
W zawodzie, który ja i moja żona wykonujemy dość ważna jest opinia. Mój, żony, rodziny świat by legł w gruzach.

Wg ciebie najodważniejszymi ludźmi muszą być samobójcy? To dopiero odważna i kontrowersyjna opinia. Szkoda, że błędna.

4

Odp: Ja, moja żona i moja kochanka

to czego ty chcesz?
bo masz zone dla fasady spolecznej,
kochanke do zabawy...

to w czym problem?

5

Odp: Ja, moja żona i moja kochanka

Twoim problemem jest to, że się boisz, że wszystko się wyda.
Kochanki zostawić nie chcesz, bo masz z nią seks i mile spędzony czas.
Żony zostawić nie chcesz, bo twierdzisz, że ją kochasz.

Nie wiem, to może bardziej uważaj? Bądź ostrożny?

Takiej rady potrzebujesz?

---------------------------------------------------------------------------

Jeżeli naprawdę kochasz żonę, to odejdź od kochanki i zacznij naprawiać swoje małżeństwo, zaczynając od szczerej rozmowy.

6

Odp: Ja, moja żona i moja kochanka

Pisałem wyraźnie. Chciałbym jakoś polepszyć na dłużej relacje z żoną. Ale nie wiem jak. Próbowałem, stawałem na rzęsach, ale na krótko to pomogło. I w końcu się poddałem.

Zaproponować jej jakąś poradnię? Ale wątpię czy uzna to za zasadne. Wszak wg niej jest bardzo dobrze. A takie problemy dotyczą innych.

Nie wiem co robić. Młodszy nie będę, dodatkowo im dłużej ciągnę bycie z kochanką, tym większą szansę mam na to aby wpaść. Szkoda mi życia na podwójną grę. Zaczyna być to męczące.
Nawet myślałem bym znaleźć inną

7

Odp: Ja, moja żona i moja kochanka

Twoje małżeństwo to fasada...
Czemu "po prostu" nie porozmawiasz z żona? Nie powiesz tego wszystkiego co tu napisales???
To Twoje i tylko Twoje życie!!!
Co Cię tak obchodzi co powiedzą inni?!?
Oni za Ciebie życia nie przeżyją!!!
Kochanka jest super bo wiadomo jest inną i jest na godziny!
Dwa, jak masz "ukladac" się z żona jak w głowie masz inną i ja cały czas do niej porównujesz?
Trzy: żona to nie przypadkiem "mamusia" bo tak się jej boisz? Boisz się jej cokolwiek powiedziec, teraz się boisz że się dowie..
Ty się zachowujesz jak mały chłopiec który się boi się wsiąść odpowiedzialności za swoje życie!!!
Całe szczęście że nie macie dzieci. Jak nie rozwiązecie problemów będzie jeszcze gorzej bo żona tak jak nie ma czasu dla Was nie będzie miała czasu dla rodziny.
Młodo się pobraliscie, w "innych" okolicznościach, teraz jest "prawdziwie" życie, różowe okulary spadają i następuje czas weryfikacji obrazu ukochanego/ukochanej z  wykreowanego w czasach zakochania z rzeczywistym. Czasami można się zwyczajnie pomylić. Trzeba podejść do tematu dorosle a nie tworzyć kolejną fikcję, teraz już przed samym sobą, tworzysz obraz "idealnego" męża... męża, który  "tylko" ma kochanke bo "zona" nie do konca taka jak by chcial..?? Prawda jest zupełnie inna, bo Ty teraz nie jesteś "prawdziwy" Ty od roku żyjesz w kłamstwie!!!!

Potraktuje to jako "ostrzeżenie" od losu, kochanka to oznaką tak na prawdę mega kryzysu w Waszym związku..
Zrób coś z tym!!!! To jest szansa na zmianę na lepsze, z żona lub bez a nie tkwienie w jakimś impasie życiowym i kłamstwie. Oklamujsz ją i Siebie.
Siebie, że masz takie "zajebiste" życie!!!

8

Odp: Ja, moja żona i moja kochanka

Następna kochanka nie naprawi problemu.

Myślę, że szczera rozmowa z żoną i terapia małżeńska są tu na miejscu.
Napisz jej to, co nam tu napisałeś. Moim zdaniem powinieneś też przyznać się do zdrady, bo i tak się kiedyś wyda.

9

Odp: Ja, moja żona i moja kochanka
pawelt napisał/a:

Pisałem wyraźnie. Chciałbym jakoś polepszyć na dłużej relacje z żoną. Ale nie wiem jak. Próbowałem, stawałem na rzęsach, ale na krótko to pomogło. I w końcu się poddałem.

Zaproponować jej jakąś poradnię? Ale wątpię czy uzna to za zasadne. Wszak wg niej jest bardzo dobrze. A takie problemy dotyczą innych.

Nie wiem co robić. Młodszy nie będę, dodatkowo im dłużej ciągnę bycie z kochanką, tym większą szansę mam na to aby wpaść. Szkoda mi życia na podwójną grę. Zaczyna być to męczące.
Nawet myślałem bym znaleźć inną

juz ,,polepszyles, , swoje relacje z żoną,  oddalając się od niej i zbliżając do innej kobiety
jeszcze bardziej ,,polepszysz, , znajdując druga kochankę
brawo

10

Odp: Ja, moja żona i moja kochanka

jesli wg zony nie ma problemu- to znaczy, ze nic sobie nie wyjasniliscie....

temat banalny bo bolu......

11

Odp: Ja, moja żona i moja kochanka
pawelt napisał/a:

Byłbym wdzięczny, oldorando, gdybyś był tak miły i rozwinął swoją wypowiedź.
W którym miejscu według ciebie tchórzę? Czym to okazałem w swoim wpisie?

Czy chodzi ci o to, że nie chcę odejść od żony? To w ogóle nierealne i nie wchodzi w grę. Dlaczego? Z kochanką nie mam żadnej wspólnej płaszczyzny, zainteresowań. Dobrze nam się po prostu rozmawia, dobrze nam w łóżku, dobrze mi się przebywa w jej towarzystwie. Ale to tylko na krótkie okresy czasu. Ona kocha męża, a ja żonę. Dlatego w ogóle idiotyczne są rozważania o zostawieniu żony.
Aby zostawić ten cały świat, który mam z żoną bym musiał upaść na głowę. To społeczne samobójstwo.
W zawodzie, który ja i moja żona wykonujemy dość ważna jest opinia. Mój, żony, rodziny świat by legł w gruzach.

Wg ciebie najodważniejszymi ludźmi muszą być samobójcy? To dopiero odważna i kontrowersyjna opinia. Szkoda, że błędna.

Osz Ty...!!!
Społeczne samobójstwo...!?!?!?!

I Ty piszesz że kochasz żonę....????
Ta jasne....????
Na  opinii innych Ci zależy i tyle!!!

Nie masz jaj i tyle!!! Boisz się  opinii innych, boisz się zrobić "porządek" w swoim małżeństwie!!!!

Ale fasadę to masz pewnie na prawdę zajebista!!!

12

Odp: Ja, moja żona i moja kochanka

kochanka81, nie porównuję żony i kochanki do siebie. To dwie kompletnie różne kobiety.
Nie okłamuję się, że mam "zajebiste" życie. Oczywiście paru rzeczy mi brakuje, jak każdemu, ale sądzę, że wiele osób może mi takiego poziomu pozazdrościć. Wiem jak się żyje i jak jest.

Cynicznahipo, ok, poradnia. Ale nie da się jej tego zaproponować bez mówienia o kochance, jeśli bym z tą kochanką zakończył relację?

13

Odp: Ja, moja żona i moja kochanka

kochanka sie na partnerke nie nadaje...
zbyt jest "prosta", nie reprezentacyjna...
(a nawet jesli, to i tak autora nie chce)

zona ma dosc bycia matka....ale obowiazki wypelnie
( a namietnosc zdechla)

mozna znalezc nastepna....i nastepna...
(az sprawa sama sie rypnie)

wtedy bedzie mozna wypisywac, ze kobiety to zlo wcielone, ze przyczyna wszystkich meskich nieszczesc...
(bla, bla, bla)

14

Odp: Ja, moja żona i moja kochanka

kochanka81, chciałbym aby ten temat był miejscem gdzie w kulturalny i cywilizowany sposób będziemy umieli wymienić poglądy i porady.

15

Odp: Ja, moja żona i moja kochanka
pawelt napisał/a:

Cynicznahipo, ok, poradnia. Ale nie da się jej tego zaproponować bez mówienia o kochance, jeśli bym z tą kochanką zakończył relację?

Może i się da, ale to będzie nieszczere. A terapia nie może się na kłamstwach opierać, inaczej jest bezsensowna.

16

Odp: Ja, moja żona i moja kochanka

jak to jest że z kochanką to sie potrafi rozmawiać o wszystkim, a z żoną to juz nie...5 lat z żoną i niewyczułeś jaka ona jest...to jak wy przez te 5 lat funkcjonowaliście razem??to wcześnie ci nie przeszkadzało bzykanko raz na 2 m-ce tylko nagle teraz ci przeszkadza...

17

Odp: Ja, moja żona i moja kochanka

Cynicznahipo, dziękuję ci za radę bez załączonych w gratisie uszczypliwości i pięćdziesięciu wykrzykników. Ale jeśli bym przed poradnią zakończył znajomość z kochanką, to nie będzie kłamstwem to, że nie posiadam kochanki.

18

Odp: Ja, moja żona i moja kochanka

na moje oko, to zona w ogole nie wie, ze cos nie gra.
(albo nie wie co)

z jej punktu widzenia, ona robi co moze....
i nie wie o co tobie chodzi....

moze sprobuj wprost?
bez porownywania do innej, bez pretensji, bez awantury...

(bo bedzie checa, jak sie okaze, ze zona ma takiego zbycha, co jest spontaniczny, namietny, i moze sie z nim dogadac....)

19

Odp: Ja, moja żona i moja kochanka
pawelt napisał/a:

. Ale jeśli bym przed poradnią zakończył znajomość z kochanką, to nie będzie kłamstwem to, że nie posiadam kochanki.

Cyniczny rozumowanie na poziomie dziecka.

20

Odp: Ja, moja żona i moja kochanka

maga81, pisałem, że z żoną na początku było cudownie. Z czasem zaczęło się pogarszać. Firma nam zapewniła początkowo przeprowadzkę i mieszkanie, teraz mamy już dom trochę dzięki rodzicom (moim, jej) oraz dzięki wspólnemu kredytowi.
Niestety jak już pisałem, dom stał się faktycznie tylko fasadą małżeństwa, bo właściwie jest tak, że my tam tylko śpimy, a całymi dniami siedzimy w pracy.

21

Odp: Ja, moja żona i moja kochanka

Nie lubisz krytki, co??
Hmm to po co Tu piszesz?
Żeby poglaskac Cię po głowie?

To napisze mi, proszę, co Twoim zdaniem, to co napisałam bylo, nie kulturalne".

A skroro, uważasz że nie porównujesz żony i kochanki to przeczytaj swoje posty jeszcze raz, ze zrozumieniem!!!!

22

Odp: Ja, moja żona i moja kochanka

Są takie jednostki, które idą przez życie po najmniejszej linii oporu. Chcesz mieć ciastko i zjeść ciastko, w dodatku narzekasz na forum, że Cię od nich mdli. Osiągnąłeś już wiek dojrzały, a w głowie pstro.
Mam nadzieje, że powiesz żonie o wszystkim. By ona miała szanse by decydować o swoim szczęściu również.
Jeśli nie planujesz powiedzieć to i tak z czasem się wyda.

23

Odp: Ja, moja żona i moja kochanka

"...bo właściwie jest tak, że my tam tylko śpimy, a całymi dniami siedzimy w pracy...."

oj chyba nie tylko w pracy bo skutecznie marnujesz czas na kochanke...hehe jakbyś ta zmarnowaną energie na szukanie lokum na bzykanko z kochanką poswięcił zonie, na rozmowę z nia to zapewniam cie że byłoby inaczej...

24

Odp: Ja, moja żona i moja kochanka
pawelt napisał/a:

Cynicznahipo, dziękuję ci za radę bez załączonych w gratisie uszczypliwości i pięćdziesięciu wykrzykników. Ale jeśli bym przed poradnią zakończył znajomość z kochanką, to nie będzie kłamstwem to, że nie posiadam kochanki.

Kłamstwem nie będzie, ale dalej będzie nieszczere.
Musicie oboje z żoną przyznać się do swoich błędów.

25

Odp: Ja, moja żona i moja kochanka
pawelt napisał/a:

(...) Czasem chcę, myślę o tym żeby opuścić kochankę i tą znajomość i wtedy staram się rozbudzić żonę, jej większe zainteresowanie w stosunku do niej. Starcza mi tego na góra tydzień. Żona tylko wtedy lekko daje wyraz uznania dla moich starań, wraca przez kilka dni wcześniej, ale później wszystko wraca do normy. (...)

Problem jest w stwierdzeniu "czasem chcę". Gdy ten czas nadchodzi, zmieniasz swoje zachowanie wobec swej żony. Jesteś taki przez tydzień. I... wracasz do swego zachowania, żona w Twych oczach przestaje być atrakcyjną, a Ty wracasz do kochanki. ponieważ milczysz na ten temat, to żona pojęcia nie ma o tym, że czegoś Tobie brakuje w waszym związku.

(...) Chciałbym poprawy w naszym małżeństwie, chciałbym zakończyć relację z kochanką, bo czasem oblewa mnie zimny pot, kiedy nie pamiętam, czy usunąłem z telefonu odpowiednie konto do kochanki kiedy biorę prysznic, czy kiedy zostawiłem torbę z drugim telefonem w domu.

Możesz żyć tak jak dotąd, mając kochankę (nie te, to inną) na boku i cały czas - jak mantrę - powtarzać "chciałbym p[oprawy". Tyle tylko, że od powtarzania słów Twoja relacja z żoną poprawie nie ulegnie, "samo się" nie zmieni. Tobie zaś wystarcza energii na tydzień.


(...) Wielkie awantury bywają na to aby wziąć wspólnie urlop. No bo jak to? Ona nie może opuścić swojego zespołu - jeszcze bez nie sobie nie poradzą.

Rozumiem, że Ty możesz termin swojego urlopu dopasować do planów żony. Czy też ustalasz termin w swej pracy i to żona ma dopasować się do niego?

Masz do rozstrzygnięcia dylemat: albo być szczerym i porozmawiać z żoną na temat tego, czego w waszym związku brakuje, albo milczeć. W tym drugim przypadku są znowu dwie opcje: albo - mimo niezaspokojenia swych potrzeb seksualnych w małżeństwie - zerwiesz z kochanką i nie będziesz szukał kolejnej, albo będziesz dalej zdradzał żonę.
Jest oczywiście jeszcze jedna możliwość: powiedzenie żonie o kochance i pozostawienie decyzji co do waszego związku w jej rękach. Kto wie, może będzie ona zadowolona, że nie musi chodzić już z Tobą do łóżka, a małżeństwo wasze będzie dalej kwitło?

26

Odp: Ja, moja żona i moja kochanka

Chcesz polepszenia stosunków z żonka? Idzie na terapie małżeńska.sami nie dajecie sobie z tym rady.

27

Odp: Ja, moja żona i moja kochanka

Szczerze to ja mam nadzieję, że ten wątek to trollowanie, bo aż ręce opadają na całokształt obrazu...

Ale na wszelki wypadek jeśli nie jest, to moja rada dla Ciebie Autorze: idź do dobrego psychoterapeuty sam, żeby się dowiedzieć, o co Tobie w życiu chodzi. Może wtedy uda Ci się podjąć decyzję, co z Twoim małżeństwem i co z kochanką. Bo w Twojej sytuacji rady odnośnie małżeństwa wymagałyby szczegółowej analizy Waszej relacji i tego się nie da zrobić na forum. Jak dla mnie widać problem pt. moje indywidualne potrzeby vs. dostosowanie do klasycznych konwenansów społecznych.
I to idź szybko, bo gdybyś jednak zdecydował, że Ty i żona nie jesteście sobie pisani, to przynajmniej rozwiedź się z nią w miarę szybko, żeby miała jeszcze dziewczyna czas sobie życie ułożyć.

28

Odp: Ja, moja żona i moja kochanka

Twoje małżeństwo to fasada. Razem z żoną je zbudowaliście, bo w życiu kierujecie się zasadą "co ludzie powiedzą". Nie ma pomiędzy wami więzi, być może żona od dawna też cię zdradza.

Dusisz się w tym małżeństwie, jesteś nieszczęśliwy, ale przyznać się przed sobą do tego nie chcesz.

A kochanka..., nie kochasz żony, przy kochance doświadczasz tego, co nie jest dane ci w małżeństwie.

Nawet nie męczą cię wyrzuty sumienia wobec żony, tylko dygasz co się stanie jak sprawa wyjdzie na jaw. Co ludzie powiedzą smile. Myślę, że nawet jak zerwiesz kontakt z kochanką, i pozostaniesz w tym małżeństwie nie robiąc nic, to to zdarzenie uświadomi ci jak wielka jest teraz przepaść pomiędzy tobą, a żoną, jak wy tak naprawdę żyjecie.

A może i nie.. Może schowasz znów głowę w piasek i poszukać odskoczni i realizacji na boku?

29

Odp: Ja, moja żona i moja kochanka

a ja rozumiem autora. nie rozumiem potoku gniewu ze strony kobiet. yyy, źle, rozumiem, ale uważam, że nie mają racji.
żona de facto przestała być kobieca, bo poświęciła się pracy. stała się kolejnym żywym trupem, kolejnym garniakiem w korpo. autorowi, z tego co widzę, zależy aby jego świat był jak najbardziej idealny - idealny mąż, żona, teściowie, dom, pewnie z ogródkiem.
brakuje mu w tym wszystkim witającej go w drzwiach po powrocie z pracy troskliwej żony. prawdopodobnie jeszcze z uśmiechniętym synkiem. a tu bęc. żona poszła w ślady autora i razem się realizują zawodowo. być może nawet lepiej to robi żona.
powoli oddala się wizja idealnego amerykańskiego snu w Polsce.

facet ma kompleksy takie jakie pewnie duża część facetów na jego miejscu by miała. mężczyzna by chciał żonę w domu, a przynajmniej taką, która go przywita, będzie pocieszać jak mu coś w robocie nie idzie, zapewni mu potomstwo, itp. no i niestety, tak nie jest.
koleś ma ambicje i nie są one spełniane. żona wyrasta na partnera w biznesie domowym, przestaje być żoną. i koleś zaczyna się bać, że zostanie zwolniony za swoje machloje.

rzekłem cool

30

Odp: Ja, moja żona i moja kochanka
robingirl napisał/a:

Szczerze to ja mam nadzieję, że ten wątek to trollowanie, bo aż ręce opadają na całokształt obrazu...

Ale na wszelki wypadek jeśli nie jest, to moja rada dla Ciebie Autorze: idź do dobrego psychoterapeuty sam, żeby się dowiedzieć, o co Tobie w życiu chodzi. Może wtedy uda Ci się podjąć decyzję, co z Twoim małżeństwem i co z kochanką. Bo w Twojej sytuacji rady odnośnie małżeństwa wymagałyby szczegółowej analizy Waszej relacji i tego się nie da zrobić na forum. Jak dla mnie widać problem pt. moje indywidualne potrzeby vs. dostosowanie do klasycznych konwenansów społecznych.
I to idź szybko, bo gdybyś jednak zdecydował, że Ty i żona nie jesteście sobie pisani, to przynajmniej rozwiedź się z nią w miarę szybko, żeby miała jeszcze dziewczyna czas sobie życie ułożyć.

Co wy z tymi terapeutami. Facet po prostu wie, że jego małżeństwo to fikcja, tylko nie chce się przyznać przed sobą, ani szczerze porozmawiać z małżonką. Nie potrafi się zdobyć na szczerość ani przed sobą, ani przed nią.

31

Odp: Ja, moja żona i moja kochanka

Ty chyba nie zdajesz sobie sprawy z tego na czym polega taka terapia i jeżeli podchodzisz do tego na zasadzie zerwę z kochanką i nie ma sprawy to taka terapia jest totalnie bez sensu zmarnujesz swój czas, żony i przy okazji terapeuty, który mógłby w tym czasie naprawdę komuś pomóc..

32

Odp: Ja, moja żona i moja kochanka
pawelt napisał/a:

(...) Niestety jak już pisałem, dom stał się faktycznie tylko fasadą małżeństwa, bo właściwie jest tak, że my tam tylko śpimy, a całymi dniami siedzimy w pracy.

Dom nie stał się fasadą. Tę fasadę zafundowaliście sobie wspólnie.

Zauważ też jak po kilku postach zmieniłeś opis swego małżeństwa. W pierwszym narzekałeś na żonę, która nie wychyla z pracy nosa. Teraz okazuje się, że zachowujesz się identycznie.

Pamiętasz jeszcze, dlaczego żona zakochała się w Tobie? Nie pokochała człowieka spędzającego całe dni w pracy, dla którego nie jest osobą atrakcyjną.

Zanim zaczniesz szukać winy w swej żonie, znajdź swoje własne wady, które są przyczyną drastycznych zmian waszego związku.

33

Odp: Ja, moja żona i moja kochanka
Clint Jones napisał/a:

a ja rozumiem autora. nie rozumiem potoku gniewu ze strony kobiet. yyy, źle, rozumiem, ale uważam, że nie mają racji.
żona de facto przestała być kobieca, bo poświęciła się pracy. stała się kolejnym żywym trupem, kolejnym garniakiem w korpo. autorowi, z tego co widzę, zależy aby jego świat był jak najbardziej idealny - idealny mąż, żona, teściowie, dom, pewnie z ogródkiem.
brakuje mu w tym wszystkim witającej go w drzwiach po powrocie z pracy troskliwej żony. prawdopodobnie jeszcze z uśmiechniętym synkiem. a tu bęc. żona poszła w ślady autora i razem się realizują zawodowo. być może nawet lepiej to robi żona.
powoli oddala się wizja idealnego amerykańskiego snu w Polsce.

facet ma kompleksy takie jakie pewnie duża część facetów na jego miejscu by miała. mężczyzna by chciał żonę w domu, a przynajmniej taką, która go przywita, będzie pocieszać jak mu coś w robocie nie idzie, zapewni mu potomstwo, itp. no i niestety, tak nie jest.
koleś ma ambicje i nie są one spełniane. żona wyrasta na partnera w biznesie domowym, przestaje być żoną. i koleś zaczyna się bać, że zostanie zwolniony za swoje machloje.

rzekłem cool

A cos doradzisz?
Czy tylko wspolczujesz?

34

Odp: Ja, moja żona i moja kochanka

W małżeństwie zaczęło Ci się nudzić, więc znalazłeś sobie kochankę, zamiast popracować nad małżeństwem, relacją z osobą którą podobno kochasz??? Niestety to świadczy o tym, że jednak nie kochasz, jest Ci po prostu tak wygodnie, a przynajmniej było. Jedyne czego się boisz, to tego, że się wyda i już nie będziesz miał odwrotu, dlatego się zastanawiasz czy by jednak tego nie skończyć, by ewentualnie uniknąć konsekwencji. Nawet jesteś skłonny pójść na terapię, bo w końcu gdyby żona Ci dawała to co kochanka, to inna kobieta już by nie była potrzebna. Rok to jednak sporo czasu, nawet jeżeli te spotkania były krótkie. Tu chodzi o pewną więź, którą stworzyliście z tamtą kobietą, to przecież z nią rozmawiasz szczerze, to przy niej jesteś sobą, a nie przy żonie. Żona w tym czasie zeszła na dalszy plan, nagle zacząłeś zauważać w niej cechy, które zaczęły Ci przeszkadzać, szukając usprawiedliwienia swoich czynów.

Prawdę mówiąc jakoś nie wróżę nic dobrego temu małżeństwu. Inna sprawa, jakoś nie chce mi się wierzyć, że bądź co bądź młoda kobieta (żona), nie ma potrzeb seksualnych? Pisałeś, że i ona się po jakimś czasie zmieniła? Wcale bym się nie zdziwiła, gdyby się okazało, że zdradzacie się nawzajem, żyjąc ze sobą ale obok siebie, tworząc obraz idealnego małżeństwa na zewnątrz. Tak było w małżeństwie mojego kochanka.

35

Odp: Ja, moja żona i moja kochanka
oldorando napisał/a:

A cos doradzisz?
Czy tylko wspolczujesz?

niby co? nie mam żony i domu.
ja w przeciwieństwie do osób, które zawsze i wszędzie mają buzie pełne frazesów, stwierdziłem co może być przyczyną tego jak to się nie układa autorowi w małżeństwie. być może błędnie.

jak chce to naprawić to już jego brocha. może sam fakt zrozumienia przyczyn mu pomoże?
moim zdaniem to rozminięcie się oczekiwań co do tego, co żona ma robić w tym związku. może by pomogło wspólne ustalenie, czy w ogóle kiedykolwiek chcą dziecka? i co po dziecku? czy żona przystopuje, czy nie? czy może wspólnie mają zwolnić?

36

Odp: Ja, moja żona i moja kochanka
Clint Jones napisał/a:
oldorando napisał/a:

A cos doradzisz?
Czy tylko wspolczujesz?

niby co? nie mam żony i domu.
ja w przeciwieństwie do osób, które zawsze i wszędzie mają buzie pełne frazesów, stwierdziłem co może być przyczyną tego jak to się nie układa autorowi w małżeństwie. być może błędnie.

jak chce to naprawić to już jego brocha. może sam fakt zrozumienia przyczyn mu pomoże?
moim zdaniem to rozminięcie się oczekiwań co do tego, co żona ma robić w tym związku. może by pomogło wspólne ustalenie, czy w ogóle kiedykolwiek chcą dziecka? i co po dziecku? czy żona przystopuje, czy nie? czy może wspólnie mają zwolnić?

Coz, ja tez nie mam zwiazku...
Autora rozumiem, on tez rozumie swoja sytuacje,
Tylko mu ona widocznie doskwiera, skoro tu szuka pomocy.....

37

Odp: Ja, moja żona i moja kochanka
oldorando napisał/a:

Autora rozumiem, on tez rozumie swoja sytuacje

i dlatego go nazwałeś tchórzem? big_smile

38 Ostatnio edytowany przez oldorando (2015-07-15 12:51:49)

Odp: Ja, moja żona i moja kochanka
Clint Jones napisał/a:
oldorando napisał/a:

Autora rozumiem, on tez rozumie swoja sytuacje

i dlatego go nazwałeś tchórzem? big_smile

Owszem...
Tchorzostwo mozna rozumiec, i nie popierac.

Problem w tym, ze autor sie BOI, tescoiw, opinii publicznej, zony, wszystkiego...
Inaczej zrobilby ze swoim zyciem porzadek, a nie zyl pozorami.

PS ja tez jestem tchorzem- boje sie zwiazkow, boje sie zaufac komus...
I co to zmienia?

39 Ostatnio edytowany przez Clint Jones (2015-07-15 12:58:02)

Odp: Ja, moja żona i moja kochanka

strzelam że jest prawnikiem. ona być może też. wtedy rzeczywiście może trząść portkami, bo ogólna wiedza społeczna, że zdradzał "taką mądrą i piękną żonę" może mu istotnie wpłynąć na wizerunek i liczbę klientów, tym samym na finanse.

a kredyt na dom sam się nie spłaci. zwłaszcza jeśli to będzie tylko jego część po takim orzeczeniu przez sąd :>

PS. jeśli i ona się puszcza i jeśli rzeczywiście również jest prawnikiem, to żadne z nich nie puści pary z gęby cool
za dużo mają obydwoje do stracenia.

40

Odp: Ja, moja żona i moja kochanka
Clint Jones napisał/a:

strzelam że jest prawnikiem. ona być może też. wtedy rzeczywiście może trząść portkami, bo ogólna wiedza społeczna, że zdradzał "taką mądrą i piękną żonę" może mu istotnie wpłynąć na wizerunek i liczbę klientów, tym samym na finanse.

a kredyt na dom sam się nie spłaci. zwłaszcza jeśli to będzie tylko jego część po takim orzeczeniu przez sąd :>

PS. jeśli i ona się puszcza i jeśli rzeczywiście również jest prawnikiem, to żadne z nich nie puści pary z gęby cool
za dużo mają obydwoje do stracenia.

Cos w tym stylu...
Klasyczny przypadek....

Ale autor szuka porady-
Jedyne co mi przychodzi do glowy, to dogadanie sie z zona.

Jak by nie bylo, nie bedzie zyl w strachu....

41

Odp: Ja, moja żona i moja kochanka
pawelt napisał/a:

Pisałem wyraźnie. Chciałbym jakoś polepszyć na dłużej relacje z żoną. Ale nie wiem jak. Próbowałem, stawałem na rzęsach, ale na krótko to pomogło. I w końcu się poddałem.

Zaproponować jej jakąś poradnię? Ale wątpię czy uzna to za zasadne. Wszak wg niej jest bardzo dobrze. A takie problemy dotyczą innych.

Juz nie doczytałam co tam piszesz dalej ......

Chcesz polepszyć? Zerwij z kochanką i traktuj żone tak jakby to ona była Twoją kochanką.

42

Odp: Ja, moja żona i moja kochanka
pawelt napisał/a:

maga81, pisałem, że z żoną na początku było cudownie. Z czasem zaczęło się pogarszać. Firma nam zapewniła początkowo przeprowadzkę i mieszkanie, teraz mamy już dom trochę dzięki rodzicom (moim, jej) oraz dzięki wspólnemu kredytowi.
Niestety jak już pisałem, dom stał się faktycznie tylko fasadą małżeństwa, bo właściwie jest tak, że my tam tylko śpimy, a całymi dniami siedzimy w pracy.

a może żona siedzi od rana do nocy w pracy, bo musi zarobić na ten kredyt i na życie na odpowiednim poziomie?
Łatwo jest skrytykować kobietę, ale na niej również ciąży obowiązek spłaty kredytu. Wraca po pracy do domu zmęczona, musi uprać, uprasować, ugotować i posprzątać dom i dlatego nie ma siły na sex. Pytałeś jej się, drogi autorze, czemu tak rzadko jesteście razem w łóżku?

Najłatwiej jest znaleźć kochankę, prestiż w rodzinie wśród znajomych zapewnia żona, sex zapewnia kochanka. Będziesz mieć dodatkowe potrzeby to znajdziesz kolejną kochankę.

43

Odp: Ja, moja żona i moja kochanka
Oliwkaa napisał/a:

Pytałeś jej się, drogi autorze, czemu tak rzadko jesteście razem w łóżku?

.

A po co miał pytać od razu znalazł Sobie przyjaciółkę . Tak jest wygodniej. Dopiero teraz pyta jak ma polepszyć. Może przyjaciółka odpowie na te wszystkie nurtujące autora pytania. Nóż w kieszeni sam mi się otwiera jak czytam takie rzeczy. Już nie będę.

44

Odp: Ja, moja żona i moja kochanka
lifrinat napisał/a:

Co wy z tymi terapeutami. Facet po prostu wie, że jego małżeństwo to fikcja, tylko nie chce się przyznać przed sobą, ani szczerze porozmawiać z małżonką. Nie potrafi się zdobyć na szczerość ani przed sobą, ani przed nią.

Wywołałaś do tablicy więc odpowiadam, ze swojego punktu widzenia smile
Dla mnie taka osoba jak autor jest ślepa na oczywistości. A jednocześnie wystarczająco inteligentna, żeby sobie pewne sprawy racjonalnie uargumentować - zważ na bardzo uporządkowany post i jego tok rozumowania. I nawet jeśli ma mentalność "mieć i zjeść ciastko", to po to tu pisze, bo chce coś zmienić. A zmienić realnie może tylko wtedy, jeśli głęboko się zastanowi nad tym, czego chce od siebie i od życia. Jeśli da radę sam, to proszę bardzo. Ale mało ludzi jest na takich wyżynach samoświadomości, stąd sugestia spotkań z terapeutą.
Z tym że brak mu szczerości wobec siebie i partnerki, to się zgadzam. Że pewnie jest problem komunikacyjny też. I to po obdywu stronach. (Bo jakoś o szczerej rozmowie nie było ani słowa)

Ale Autor sam do tej pory się na szczerość przede wszystkim wobec siebie się nie zdobył. Dlaczego? Ja unikam na takie pytania zbyt prostych odpowiedzi. Mnie jest po prostu zawsze żal tych osób uwikłanych. Bo w tym konkretnym przypadku Autor niby chce naprawiać i może nawet niby postanowi i może nawet się postara, ale bez świadomości czego się chce od życia, to jest duże ryzyko, że takie staranie będzie  marnotrawieniem czasu żony. Bo moim zdaniem trudno jest zamieść roczny romans pod dywan i wrócić do życia sprzed. Żona póki się nie dowie, to będzie ok, ale dla autora życie już nigdy nie będzie takie samo.

Cóż, nadal mam nadzieję, że ten wątek to troll, ale może dyskusja zainspiruje innych czytających....

45 Ostatnio edytowany przez robingirl (2015-07-15 15:24:24)

Odp: Ja, moja żona i moja kochanka
Clint Jones napisał/a:

strzelam że jest prawnikiem. ona być może też. wtedy rzeczywiście może trząść portkami, bo ogólna wiedza społeczna, że zdradzał "taką mądrą i piękną żonę" może mu istotnie wpłynąć na wizerunek i liczbę klientów, tym samym na finanse.

a kredyt na dom sam się nie spłaci. zwłaszcza jeśli to będzie tylko jego część po takim orzeczeniu przez sąd :>

PS. jeśli i ona się puszcza i jeśli rzeczywiście również jest prawnikiem, to żadne z nich nie puści pary z gęby cool
za dużo mają obydwoje do stracenia.

Clint, tak trochę z Ciebie cynik i momentami mizogin, z czym mi poglądowo nie po drodze, ale powyższa wizja do mnie przemawia jako możliwy przejaw karmy czy kosmicznej sprawiedliwości, czy jak to się tam mówi smile

46

Odp: Ja, moja żona i moja kochanka

Coś czuję, że Autor już się nie odezwie...

47 Ostatnio edytowany przez janis1609 (2015-07-15 15:50:48)

Odp: Ja, moja żona i moja kochanka
Clint Jones napisał/a:

strzelam że jest prawnikiem. ona być może też. wtedy rzeczywiście może trząść portkami, bo ogólna wiedza społeczna, że zdradzał "taką mądrą i piękną żonę" może mu istotnie wpłynąć na wizerunek i liczbę klientów, tym samym na finanse.

a kredyt na dom sam się nie spłaci. zwłaszcza jeśli to będzie tylko jego część po takim orzeczeniu przez sąd :>

PS. jeśli i ona się puszcza i jeśli rzeczywiście również jest prawnikiem, to żadne z nich nie puści pary z gęby cool
za dużo mają obydwoje do stracenia.

Taa, bo w dużym mieście jest 10ciu prawników i wszyscy będą przeżywać, że mecenas Iksiński rozstał się ze swoją żoną. Już nie mówiąc o całkiem innej specyfice pracy prawnika w dużym mieście, tym bardziej w korpo. Innymi słowy, podmiotami obsługiwanymi przez takich prawników nie jest pani Kasia, która chce się rozwieść ze swoim zdradzającym mężem. Żaden poważny klient nie będzie rozważał współpracy przez pryzmat tego, że ktoś się rozwiódł (zakładając, że w ogóle będzie posiadał wiedzę nt jego życia osobistego).

Zresztą to są tylko spekulacje, nie wiemy czym zajmuje się autor wątku. Niemniej jednak uważam, że akurat gadki o dobrej opinii w branży to jest tylko wymówka. Według mnie autor boi się, że po prostu upadnie iluzja idealnego małżeństwa, może jest wręcz dumny z tego jak odbierają jego małżeństwo rodzina i znajomi? "Idealna" synowa, "idealny" zięć, dobre stanowiska, piękny dom- po prostu idylla. Wydaje mi się, że autor po prostu nie ma jaj i odwagi aby żyć w zgodzie ze sobą tylko daje się uwikłać w społeczne konwenanse. Pewnie kochanka nie jest tak wykształcona, reprezentacyjna i nie będzie taką wspaniałą wizytówką Twojej osoby, dlatego jej w ogóle nie bierzesz pod uwagę jako materiału na stałą partnerkę. Uważam, że jesteś płytki, zakłamany i miotasz się pomiędzy tym jak chcesz aby Twoja osoba była odbierana, a pomiędzy tym czego sam pragniesz.

48 Ostatnio edytowany przez Olinka (2015-07-16 00:58:18)

Odp: Ja, moja żona i moja kochanka
robingirl napisał/a:

Clint, tak trochę z Ciebie cynik i momentami mizogin

ja mizoginem? kiedy? zdaje się, że zbłądziłaś. cynik tak, ale na Boga - nie mizogin.

[treść sprzeczna z Regulaminem Forum - usunięte przez moderatora]

49

Odp: Ja, moja żona i moja kochanka
Clint Jones napisał/a:
robingirl napisał/a:

Clint, tak trochę z Ciebie cynik i momentami mizogin

ja mizoginem? kiedy? zdaje się, że zbłądziłaś. cynik tak, ale na Boga - nie mizogin.

Ok, wobec tak stanowczego sprzeciwu z posądzenia Cię o mizoginizm się wycofuję - rzeczą ludzką jest błądzić smile Może to po prostu ten cynizm.. Nieistotne.

Czekamy na reakcje Autora, jeśli będzie...

50

Odp: Ja, moja żona i moja kochanka

Ale podpucha big_smile Komuś się nudzi.

51 Ostatnio edytowany przez Anastacjaa (2015-07-15 17:23:23)

Odp: Ja, moja żona i moja kochanka
janis1609 napisał/a:

Taa, bo w dużym mieście jest 10ciu prawników i wszyscy będą przeżywać, że mecenas Iksiński rozstał się ze swoją żoną.
/.../
Zresztą to są tylko spekulacje, nie wiemy czym zajmuje się autor wątku. Niemniej jednak uważam, że akurat gadki o dobrej opinii w branży to jest tylko wymówka.

Dokładnie. Nikogo nie powinno obchodzić życie prywatne prawnika, lekarza, biznesmena itd. bo nie jest to wyznacznikiem kompetencji. Rozumiem, że tu raczej chodzi o pewien skandal jaki by mógł powstać, gdyby romans Autora wyszedł na jaw - co by powiedzieli przekonani o idealnym małżeństwie znajomi. Utrata pewnego statusu quo, to jest to czego się Autor teraz obawia. 

janis1609 napisał/a:

Pewnie kochanka nie jest tak wykształcona, reprezentacyjna i nie będzie taką wspaniałą wizytówką Twojej osoby, dlatego jej w ogóle nie bierzesz pod uwagę jako materiału na stałą partnerkę. Uważam, że jesteś płytki, zakłamany i miotasz się pomiędzy tym jak chcesz aby Twoja osoba była odbierana, a pomiędzy tym czego sam pragniesz.

Ale z tego co pisał Autor kochanka też ma męża i nie chce się rozwodzić. Może dlatego pojawił się pomysł u Autora by znaleźć inną? No bo jaki inny mógłby być powód? Przecież ta którą ma jest "idealna" -  zajętą, nie robiąca problemów - niczego nie oczekującą. Skoro boi się tylko tego, że czymś się zdradzi i zona odkryje romans, to jaki jest sens szukania nowej? Tym bardziej, że ten przez rok udawało się ukrywać bez problemu bo obu stronom zależało.

Ciekawe jest też co napisał Autor o próbach naprawy relacji w związku - że co najwyżej tydzień mu się udaje starać. Pytanie, dlaczego? Myślę, że odpowiedź jest prosta - bo mu nie zależy na żonie, tylko na małżeństwie.

I jeszcze jedno odnośnie ew utraty reputacji - myślę, że nie chodzi tu o rozwód jako rozwód ale o ewentualne "pranie brudów" o te wszystkie konsekwencje, które rozwody zwykle za sobą niosą, o przyznanie się, że związek nie był jednak taki idealny, ani małżonkowie. Mało kto się rozstaje bez scen.

Nie wiem czy wątek nie jest trollem (choć też mam takie odczucie), ale jednak opisana sytuacja jest bardzo prawdopodobna, co mogę powiedzieć po swoim przypadku a właściwie mego partnera. Poza pewnymi szczegółami, wypisz wymaluj ten sam "schemat". Jak on to "rozwiązał"? Zaczął szukać innej i dopiero jak był pewien że znalazł odpowiednią i że ona też chcę z nim być, zakończył małżeństwo. Lata oddalania się od siebie spowodowały, że oboje rozwiedli się bardzo szybko i z ulgą - okazało się że żona tez kogoś miała. On też najpierw obawiał się jak to będzie, czy żona nie będzie sprawiać kłopotów, robić na złość, bo u niego w pracy reputacja też jest ważna, szczególnie że prawie cały czas się kłócili. W końcu wyszło dlaczego. Każde tkwiło w małżeństwie bojąc się zmian, jednak ani jednemu ani drugiemu już nie zależało na sobie, a wiadomo jak się pokłócisz, to i pojawia się wymówka by nie sypiać.
Nie mówię, że to dobry scenariusz, po prostu pisze jak u mnie było. Jeżeli zależy Ci (jeszcze) na żonie to powinieneś po pierwsze urwać kontakt z kochanką, poważnie porozmawiać z żoną co Ci leży na wątrobie i że tak dalej być nie może i spróbować razem to naprawić. Osobiście nie radziłabym się przyznawać do romansu, choć są różne opinie, ale jeżeli chcesz ratować wasz związek to myślę że lepiej nie, ale na pewno musisz przestać zdradzać, inaczej się na pewno nie uda.
Jeżeli jednak Ci na niej nie zależy, to sam odejdź. Myślę jednak, że tego nie zrobisz, nawet gdyby tak było - bo nie masz (lepszej) alternatywy. I tu jest chyba prawdziwy problem - nie da się udawać idealnego małżeństwa całe życie, bo jak sam zauważyłeś latka lecą a ten piękny związek to tylko atrapa na pokaz.

52

Odp: Ja, moja żona i moja kochanka
pawelt napisał/a:

Zostaw je obie. Przemyśl swoje życie. Zacznij żyć.
Z własnego doświadczenia - zdradziłeś, to już nie będzie to samo co kiedyś. I nie waż się jej mówić - nie z tchórzostwa ale żeby jej nie zgnoić bardziej.

53 Ostatnio edytowany przez ZwykłyFacet (2015-07-15 18:09:18)

Odp: Ja, moja żona i moja kochanka

No chyba że...:


Clint Jones napisał/a:

strzelam że jest prawnikiem. ona być może też. wtedy rzeczywiście może trząść portkami, bo ogólna wiedza społeczna, że zdradzał "taką mądrą i piękną żonę" może mu istotnie wpłynąć na wizerunek i liczbę klientów, tym samym na finanse.

a kredyt na dom sam się nie spłaci. zwłaszcza jeśli to będzie tylko jego część po takim orzeczeniu przez sąd :>

PS. jeśli i ona się puszcza i jeśli rzeczywiście również jest prawnikiem, to żadne z nich nie puści pary z gęby cool
za dużo mają obydwoje do stracenia.

to w sumie rób co chcesz.... Zawsze mnie mierzili tacy ludzie "z wyższych sfer" (he he he) "porządni na pokaz"...

54

Odp: Ja, moja żona i moja kochanka
Anastacjaa napisał/a:
janis1609 napisał/a:

Taa, bo w dużym mieście jest 10ciu prawników i wszyscy będą przeżywać, że mecenas Iksiński rozstał się ze swoją żoną.
/.../
Zresztą to są tylko spekulacje, nie wiemy czym zajmuje się autor wątku. Niemniej jednak uważam, że akurat gadki o dobrej opinii w branży to jest tylko wymówka.

Dokładnie. Nikogo nie powinno obchodzić życie prywatne prawnika, lekarza, biznesmena itd. bo nie jest to wyznacznikiem kompetencji. Rozumiem, że tu raczej chodzi o pewien skandal jaki by mógł powstać, gdyby romans Autora wyszedł na jaw - co by powiedzieli przekonani o idealnym małżeństwie znajomi. Utrata pewnego statusu quo, to jest to czego się Autor teraz obawia. 

janis1609 napisał/a:

Pewnie kochanka nie jest tak wykształcona, reprezentacyjna i nie będzie taką wspaniałą wizytówką Twojej osoby, dlatego jej w ogóle nie bierzesz pod uwagę jako materiału na stałą partnerkę. Uważam, że jesteś płytki, zakłamany i miotasz się pomiędzy tym jak chcesz aby Twoja osoba była odbierana, a pomiędzy tym czego sam pragniesz.

Ale z tego co pisał Autor kochanka też ma męża i nie chce się rozwodzić. Może dlatego pojawił się pomysł u Autora by znaleźć inną? No bo jaki inny mógłby być powód? Przecież ta którą ma jest "idealna" -  zajętą, nie robiąca problemów - niczego nie oczekującą. Skoro boi się tylko tego, że czymś się zdradzi i zona odkryje romans, to jaki jest sens szukania nowej? Tym bardziej, że ten przez rok udawało się ukrywać bez problemu bo obu stronom zależało.

Ciekawe jest też co napisał Autor o próbach naprawy relacji w związku - że co najwyżej tydzień mu się udaje starać. Pytanie, dlaczego? Myślę, że odpowiedź jest prosta - bo mu nie zależy na żonie, tylko na małżeństwie.

I jeszcze jedno odnośnie ew utraty reputacji - myślę, że nie chodzi tu o rozwód jako rozwód ale o ewentualne "pranie brudów" o te wszystkie konsekwencje, które rozwody zwykle za sobą niosą, o przyznanie się, że związek nie był jednak taki idealny, ani małżonkowie. Mało kto się rozstaje bez scen.

Nie wiem czy wątek nie jest trollem (choć też mam takie odczucie), ale jednak opisana sytuacja jest bardzo prawdopodobna, co mogę powiedzieć po swoim przypadku a właściwie mego partnera. Poza pewnymi szczegółami, wypisz wymaluj ten sam "schemat". Jak on to "rozwiązał"? Zaczął szukać innej i dopiero jak był pewien że znalazł odpowiednią i że ona też chcę z nim być, zakończył małżeństwo. Lata oddalania się od siebie spowodowały, że oboje rozwiedli się bardzo szybko i z ulgą - okazało się że żona tez kogoś miała. On też najpierw obawiał się jak to będzie, czy żona nie będzie sprawiać kłopotów, robić na złość, bo u niego w pracy reputacja też jest ważna, szczególnie że prawie cały czas się kłócili. W końcu wyszło dlaczego. Każde tkwiło w małżeństwie bojąc się zmian, jednak ani jednemu ani drugiemu już nie zależało na sobie, a wiadomo jak się pokłócisz, to i pojawia się wymówka by nie sypiać.
Nie mówię, że to dobry scenariusz, po prostu pisze jak u mnie było. Jeżeli zależy Ci (jeszcze) na żonie to powinieneś po pierwsze urwać kontakt z kochanką, poważnie porozmawiać z żoną co Ci leży na wątrobie i że tak dalej być nie może i spróbować razem to naprawić. Osobiście nie radziłabym się przyznawać do romansu, choć są różne opinie, ale jeżeli chcesz ratować wasz związek to myślę że lepiej nie, ale na pewno musisz przestać zdradzać, inaczej się na pewno nie uda.
Jeżeli jednak Ci na niej nie zależy, to sam odejdź. Myślę jednak, że tego nie zrobisz, nawet gdyby tak było - bo nie masz (lepszej) alternatywy. I tu jest chyba prawdziwy problem - nie da się udawać idealnego małżeństwa całe życie, bo jak sam zauważyłeś latka lecą a ten piękny związek to tylko atrapa na pokaz.

Malpa- nie pusci jednej galezi, dopoki innej nie chwyci...

55

Odp: Ja, moja żona i moja kochanka

Facet nawet nie zadał sobie trudu, żeby ukryć swojego maila. Trzy kilknięcia i wiemy, kim jest. Troll albo idiota, nie dajcie się mu wypuszczać.

56

Odp: Ja, moja żona i moja kochanka
Anastacjaa napisał/a:

Ale z tego co pisał Autor kochanka też ma męża i nie chce się rozwodzić.

Tak, wiem, zarejestrowałam ten fragment. Chodziło mi o podejście autora, a nie o to, że powinien się "zdecydować".

57

Odp: Ja, moja żona i moja kochanka
Emilia napisał/a:

Facet nawet nie zadał sobie trudu, żeby ukryć swojego maila. Trzy kilknięcia i wiemy, kim jest. Troll albo idiota, nie dajcie się mu wypuszczać.

Tez tak uważam, choć nad pierwszym postem popracował, by wydał się wiarygodny i kontrowersyjny, a dlaczego?

pawelt napisał/a:

kochanka81, chciałbym aby ten temat był miejscem gdzie w kulturalny i cywilizowany sposób będziemy umieli wymienić poglądy i porady.

albo:

pawelt napisał/a:

Byłbym wdzięczny, oldorando, gdybyś był tak miły i rozwinął swoją wypowiedź.
W którym miejscu według ciebie tchórzę? Czym to okazałem w swoim wpisie?
.

Osobiście dla mnie temat ciekawy, ale... jednak chyba fake bo i Autor się ulotnił...

58

Odp: Ja, moja żona i moja kochanka
pawelt napisał/a:

[zona] Pracuje w wielkiej zagranicznej firmie i zawsze bardzo przeżywa każde zawodowe, nawet minimalne, niepowodzenie. Oczywiście o dzieciach w związku z tym nie ma mowy. Wielkie awantury bywają na to aby wziąć wspólnie urlop. No bo jak to? Ona nie może opuścić swojego zespołu - jeszcze bez nie sobie nie poradzą.

Znam takie jedno malzenstwo gdzie zona jest kompletnie poswiecona karierze zawodowej.  Siedzi w pracy do pozna i nawet w domu ciagle mysli o pracy.  Maz nie zdradza jej z inna kobieta, ale codziennie upija sie alkoholem do nieprzytomnosci.  Na pytanie dlaczego on tak ostro pije, on mi mowi, ze "musi jakos sie znieczulic bo zona sprawia mu ogromny bol".

59

Odp: Ja, moja żona i moja kochanka
pawelt napisał/a:

Może krótko o moich kobietach: z żoną jestem od 5 lat, a od roku mam także kochankę.
Mam 31 lat, kochanki na początku nie planowałem mieć, ale poznałem kobietę, która mnie sobą zainteresowała, a później przy której odżyłem emocjonalnie. W moim małżeństwie niemal od początku układało się dobrze, problem tkwi w tym, że mam żonę, która ma za zawsze za mało czasu na wszystko poza pracą - rozwija karierę. Także w związku z tym nie dla niej jakieś okazywanie od siebie czułości, czy uczuć. W łóżku zawsze była ok i była ciepła, ale co z tego jeśli seks jest raz na 2 miesiące. I to jak jest dobrze. Przy znajomych, rodzinie natychmiast się zmienia, czule do mnie mówi w towarzystwie, nawet pogłaszcze - no nie ta sama kobieta! Dla moich rodziców to anioł, najlepsza kobieta pod słońcem. Zawsze mi powtarzali, że ona to więcej niż na to co mogłem liczyć.
Wiem, że ona na swój sposób mnie kocha. Jest zawsze zadbana, umie podkreślić swoją kobiecość, jest bardzo ładna i seksowna, ale co z tego skoro dla niej najważniejsze wspięcie się na szczyt kariery. Pracuje w wielkiej zagranicznej firmie i zawsze bardzo przeżywa każde zawodowe, nawet minimalne, niepowodzenie. Oczywiście o dzieciach w związku z tym nie ma mowy. Wielkie awantury bywają na to aby wziąć wspólnie urlop. No bo jak to? Ona nie może opuścić swojego zespołu - jeszcze bez nie sobie nie poradzą.
No i poznałem kobietę, ujęła mnie swoim optymistycznym podejściem do życia, ciepłem od niej bijącym i kobiecością. Z jej strony mam wszystko, bo i mogę być sobą - czego przy żonie nigdy nie mogłem i zawsze muszę ważyć słowa, by się nie czepiła, nie skrytykowała. Wszak dla niej bardzo ważne jest to jak postrzega nas otoczenie. Jesteśmy wzorową parą, idealnym małżeństwem. Jej i moja rodzina zawsze są pod wielkim wrażeniem jakie to udane jest nasze małżeństwo - jej rodzice stawiają mnie jako wzór mężczyzny, teścia, męża, a moi rodzice tak samo oceniają moją żonę.
To jednak przy kochance mogę być sobą, wspaniale nam się rozmawia, potrafi być przyjaciółką, kobietą i genialna kochanką. Kochanka jest w moim wieku. Ma męża, dziecko, które chodzi do przedszkola. Ona kocha męża i nie chce od niego odejść, tak jak ja od żony. Spotykamy się po pracy na góra dwie godziny, najczęściej w umówionej kawiarni, czasem, kiedy mamy więcej czasu - nie ma męża, żony - udajemy się do znanego motelu z pokojami na godziny.
Powtarzam, żonę kocham, ale okłamuję ją, nie mam skrupułów w stosunku do niej, natomiast kochanki nie zdarzyło mi się okłamać, ja jej zawsze mówię prawdę - jest taką moją najlepszą przyjaciółkę. Wydaje mi się, że ona też mi zawsze mówi całą prawdę, co jej leży na wątrobie, czego nie może lub nie jest w stanie powiedzieć mężowi. Uzupełniamy się, wzajemnie się nakręcamy.
Mam dom, poukładane życie, ale ten dom od początku stał się tylko taką fasadą naszego małżeństwa. Niby jest idealnie.
Zaczynam się męczyć w tej sytuacji i moja kochanka zauważyłem, że także. Mam poczucie strachu, że ona się dowie. Nie mogę rozbić rodziny. To w ogóle nie wchodzi w rachubę. Moja rodzina i jej rodzina by się załamały. Żona również. Małżeństwo kochanki jest trochę inne, ona pragnie ciągle czegoś nowego, a mąż jej tego nie zapewnia. A my umiemy puścić wodze fantazji... Kochanka mi daje to, czego żona nie chce lub nie potrafi.

Czasem chcę, myślę o tym żeby opuścić kochankę i tą znajomość i wtedy staram się rozbudzić żonę, jej większe zainteresowanie w stosunku do niej. Starcza mi tego na góra tydzień. Żona tylko wtedy lekko daje wyraz uznania dla moich starań, wraca przez kilka dni wcześniej, ale później wszystko wraca do normy.
Zostawiłem raz kochankę, ale po dwóch tygodniach wróciliśmy do siebie, ze zdwojoną namiętnością.
Dlaczego to piszę?
Zaczynam mieć problem z pociągiem seksualnym do żony i ona chyba do mnie. To już miało miejsce przed poznaniem kochanki. Nie pociągamy już fizycznie, jak na samym początku gdy się poznaliśmy. Seks jeśli jest to bez namiętności i na szybko, chyba że się bardzo postaram. Ona w ogóle nie wykazuje żadnej inicjatywy od dawna. Z kochanką mam cały czas udane życie seksualne, ona w łóżku jestem istną diablicą, pociągamy się wzajemnie, jest zawsze zaskakująca, namiętna, nie ma rutyny.

Chciałbym poprawy w naszym małżeństwie, chciałbym zakończyć relację z kochanką, bo czasem oblewa mnie zimny pot, kiedy nie pamiętam, czy usunąłem z telefonu odpowiednie konto do kochanki kiedy biorę prysznic, czy kiedy zostawiłem torbę z drugim telefonem w domu.

No piszesz dokładnie tak jak mój były mąż. Gdybyś to napisał kilak lat wcześniej na bank pomyślałabym, że to on lol
Ale na poważnie. Twoja żona jest prawie jak ja smilesmile I z perspektywy czasu Ci powiem: ja o kochankach eks męża nie wiedziałam na początku oficjalnie. Nieoficjalnie, trochę się domyślałam. A całkiem szczerze to mnie to nie interesowało smilesmile
Byłam skupiona na sobie, na karierze. Zresztą jak dla mnie seksu mogłoby wtedy nie być. Co prawda  ja urodziłam dwoje dzieci i od zawsze planowałam tylko 2. Trzecie byłoby tragedią, także ja się bałam ciąży panicznie, niechcianej. Więc seks, był mi obojętny, raz na jakiś czas, albo wcale. Ja z moim byłym też jakoś tak bez większej namiętności. Ale wzorowe małżeństwo, fajna rodzina. Naprawdę nie narzekam z perspektywy czasu. Rozwiedliśmy się z innych powodów. I mam do niego jakiś żal, ale o całkiem co inne.
Żona to mogłaby mieć do Ciebie ogromny zal jakbyś wrobił ją w pieluchy, ona zajmowała się domem dzieckiem, a ty sobie za kochankami latał wtedy to normalnie ostatnia świnia. Ale skoro ona robi karierę, jest szczęśliwa, spełnia się, ty robisz swoje, jesteś zadowolony, tak więc wszyscy zadowoleni. Owszem, że to przejściowa sytuacja zawsze tka się nie da. Ale dramatu
nie ma.

60

Odp: Ja, moja żona i moja kochanka
pawelt napisał/a:

Czy chodzi ci o to, że nie chcę odejść od żony? To w ogóle nierealne i nie wchodzi w grę. Dlaczego? Z kochanką nie mam żadnej wspólnej płaszczyzny, zainteresowań. Dobrze nam się po prostu rozmawia, dobrze nam w łóżku, dobrze mi się przebywa w jej towarzystwie. Ale to tylko na krótkie okresy czasu. Ona kocha męża, a ja żonę. Dlatego w ogóle idiotyczne są rozważania o zostawieniu żony.
Aby zostawić ten cały świat, który mam z żoną bym musiał upaść na głowę. To społeczne samobójstwo.
W zawodzie, który ja i moja żona wykonujemy dość ważna jest opinia. Mój, żony, rodziny świat by legł w gruzach.

To tez doskonale rozumiem. Ja wychodziłam z założenia, że trzeba przeczekać. Oczywiście była przyjaźń, wspólne święta, wakacje, rozmowy, dążenie do tego żeby w końcu było faktycznie idealnie  (z eks do dziś mamy wspólne tematy i zainteresowania lol). Ja myślałam tak: cóż jesteśmy młodzi, mamy dzieci, i albo przez te lata zanim dzieci dorosną się w pełni dotrzemy, a jeżeli nie, po prostu się rozwodzimy.
Wyszło na to, ze się rozwiedliśmy, i każdy ułożył sobie na nowo życie.
Ale znam przypadki, że po 20 latach małżeństwa dopiero zaiskrzyło i cała przeszłość poszła w niepamięć.

61

Odp: Ja, moja żona i moja kochanka

Według mnie kieruje Tobą strach co powie otoczenie. Zamiast lecieć na pierwszą lepszą, która chciała też rozrywki, powinieneś już wcześniej porozmawiać z żoną o terapii jeśli wpólna rozmowa o wypaleniu? Rutynie by nie pomoglo. Powiedzieć tak szczerze co Ci przeszkadza, że np. Czujesz się odtrącony, masz większą potrzebę na sex. Gdybyś jej wysłuchał, co jej przeszkadza może terapia by pomogła. A może Twoja żona oddaliła się od Ciebie bo wie, że masz kochankę? Może powinieneś wszystko stracić by zrozumieć fundamenty partnerstwa, rodziny, bo bycia na pokaz nikomu na dobre nie wyjdzie. A zdrada im dłużej ją ukrywasz tym bardziej boli.

62 Ostatnio edytowany przez pawelt (2015-07-16 07:42:01)

Odp: Ja, moja żona i moja kochanka

Drogie interlokuterki
Czy jestem trollem? Nie.
Dlaczego nie odpowiadałem od wczoraj? Z dwóch powodów.
Zacznę od tego, że w ogóle do Was napisałem, bo leżę kompletnie rozłożony przez jakiegoś wirusa w domu. Nie odpisywałem, bo popołudniu gorzej się poczułem. A wieczorem i w nocy była już żona i nie chciałem by się dowiedziała o tym co wypisuję, a jej w dużej mierze dotyczy.
Po drugie nie sądziłem, że owy temat nabierze takiego rozpędu.

Nie jesteśmy prawnikami.

Czy boję się opinii otoczenia? Ależ oczywiście. Jak każdy.

63

Odp: Ja, moja żona i moja kochanka
pawelt napisał/a:

Drogie interlokuterki
Czy jestem trollem? Nie.
Dlaczego nie odpowiadałem od wczoraj? Z dwóch powodów.
Zacznę od tego, że w ogóle do Was napisałem, bo leżę kompletnie rozłożony przez jakiegoś wirusa w domu. Nie odpisywałem, bo popołudniu gorzej się poczułem. A wieczorem i w nocy była już żona i nie chciałem by się dowiedziała o tym co wypisuję, a jej w dużej mierze dotyczy.
Po drugie nie sądziłem, że owy temat nabierze takiego rozpędu.

Nie jesteśmy prawnikami.

Czy boję się opinii otoczenia? Ależ oczywiście. Jak każdy.

Cóż, wyjaśniłeś tylko przyczyny wczorajszej absencji i wrzuciłeś do jednego wora wszystkich w podobnej do Twojej, sytuacji.
Kochasz żonę wszakże. Tak twierdzisz przynajmniej.
Czym więc ta miłość się objawia, skoro Was, jako dwojga ludzi w związku praktycznie nie ma. Bo kariera i wizerunek są dla Was obojga najważniejsze i na pierdoły w postaci pielęgnowania związku czasu już nie starcza?

O kochance i czasie jej przeznaczonym pisał nie będę, bo ktoś już mnie w tym wyręczył.
Ale chciałbym zapytać Cię o coś.
Co zrobisz, jeśli okaże się, że Twoja połowica również ma pocieszyciela w samotności małżeńskiej?
Zrobisz wielką awanturę z miną zranionego niewiniątka, czy przejdziesz nad tym do porządku dziennego?
Nie uwierzę, że nie podejrzewasz jej o romans.

64

Odp: Ja, moja żona i moja kochanka

Excop,

Przejdzie do porządku dziennego, jak Ludmiła - jak widać więcej takich jak on :-)

65

Odp: Ja, moja żona i moja kochanka

Tak, kocham żonę, bo nie wyobrażam sobie bym ją mógł opuścić. Wiążę z nią przyszłość, a nie z kochanką.
Nasza miłość objawia się właśnie w tym, że nasza przyszłość jest zaplanowana. I widzimy się w niej razem.

Nie wierzę w to, że żona może mieć kochanka. Nie ma na takiego czasu. A jeśli ma to się świetnie maskuje.
Gdyby więc takiego miała, to na pewno nie robiłbym żadnej awantury. Skoro ma, to znaczy, że daje on jej coś czego ja nie jestem w stanie. Miałbym tylko nadzieję, że dba o to by czegoś nie złapać i mnie nie zarazić. Ale tego to na 102% mógłbym być pewien, tak jak tego, że nie zrobiłaby by takiej głupoty by mieć wpadkę w postaci ciąży.
Dlatego nie miałbym do niej jakiegoś żalu. W końcu ja też mam kogoś na boku, co nie oznacza, że nie kocham żony. Żona zawsze będzie dla mnie najważniejsza.

Posty [ 1 do 65 z 125 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Ja, moja żona i moja kochanka

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024