Może ktoś będzie miał dla mnie jakieś słowa otuchy? przez ostatni rok kochałam się w koledze ze studiów-on ma 22 lata,a ja 31.Łączyły nas dobre relacje koleżeńskie,ale ja łudziłam się,że mam u niego jakieś szanse jako kobieta...cały rok biłam się z myślami,czy to mu wyznać i w końcu zrobiłam to...i usłyszałam,że traktuje mnie jako dobrą koleżankę,że jestem naprawdę fajną dziewczyną ale on łączy nadzieje na poznanie innej osoby i w związku z tym nie widzi sensu angażować się w coś innego...napisał,że liczy na to,że dalej pozostaniemy w dotychczasowej relacji...a ja kompletnie załamałam się...najgorsze jest to,że od 10 lat nie czułam do nikogo to co czuję do niego...nie potrafię tak po prostu zapomnieć o nim...tym bardziej,że w pazdzierniku znów będę go regularnie widywać na studiach...cóż robić?
No niestety żadnych słów otuchy
Chłopak powiedział ci dosadnie, że nic z tego nie będzie.Jedno co mogę ci doradzić - są wakacje, szukaj nowej miłości.
To fascynacja. Zakochanie sie. Milosc chyba nie bo nie ma obustronnej wiezi. Milosc wymyslona, wyidealizowana, oparta na wyobrazeniach. Zeby wiec sobie pomoc trzeba usunac obiekt z obszaru widzenia a czas wyleczy te ... rane.