Jak mam sobie poradzić z tym okropnym bólem po rozstaniu?;( - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Jak mam sobie poradzić z tym okropnym bólem po rozstaniu?;(

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 126 ]

Temat: Jak mam sobie poradzić z tym okropnym bólem po rozstaniu?;(

Chcę chociaż to opisać, wygadać się bo może zrobi mi się trochę lepiej, może uwolnię się od tego okropnego bólu w środku, może któraś z was mnie jakoś pocieszy albo coś doradzi;( Z góry przepraszam za długość ale muszę wszystko opowiedzieć:(
Do napisania tego wątku skłoniło mnie to co zrobiłam 2 dni temu. Wzięłam większość leków jakie mam w domu w apteczce, wsypałam je sobie do buzi, wzięłam parę łyków wody po czym wszystko wyplułam bo wstrząsnęła mną świadomość tego co chcę zrobić.
Mam 18 lat i jestem w klasie maturalnej. W marcu poznałam cudownego(tak mi się wtedy wydawało) chłopaka, po jakimś czasie zaczęliśmy być razem, nigdy się tak cudownie nie czułam, to była pierwsza moja miłość, w końcu czułam sens życia i dni nie przelatywały mi bezsensownie jeden po drugim. Praktycznie każdą chwilę spędzaliśmy razem bo jesteśmy w jednej szkole, wszystko robiliśmy wspólnie, nawet moi rodzice się dziwili że tacy młodzi a żyją praktycznie jakby byli małżeństwem. To on dążył do tych ciągłych spotkań, powtarzał że jestem jedyna że już nie chce szukać, że chciałby żebym była jego żoną i chciałby ze mną mieć dzieci. Na początku się nie chciałam angażować tak bardzo jak on ale po jakimś czasie wpadłam po uszy, bezgranicznie mu zaufałam, tym bardziej że byliśmy razem na wakacjach, tylko we dwoje...Po pół roku on zaczął się zachowywać dziwnie ale dalej codziennie powtarzał że mnie kocha i że jestem cudowna, po prostu był jakiś smutny i przygaszony, nie chciał żadnego kontaktu fizycznego. Było mi przykro. Powiedziałam mu że musimy coś z tym zrobić i że czuję że się oddalamy a on stwierdził że nie wie już co czuje, na co ja powiedziałam że nie mogę być z kimś kto nie wie co do mnie czuje a on się rozpłakał i powiedział żebym nie odchodziła, przytulił mnie. Rozpłakałam się też i postanowiliśmy że to naprawimy. Po tygodniu stwierdził jednak że to koniec, błagałam go jak idiotka żeby mnie nie zostawiał, obiecał że jeszcze się zastanowi bo coś w środku jeszcze mnie kocha i on "musi to obudzić", powiedział że jutro do mnie przyjedzie i obiecał że tego następnego dnia też ze mną nie zerwie..ale jednak zerwał. Pytałam czy chodzi o inną: prosto w oczy powiedział że nie. Prosiłam jak głupia żeby sobie nie znalazł dziewczyny w tej samej szkole bo mnie to zabije. Płakał, ja byłam spokojna bo dzień wcześniej pogadałam z przyjaciółką. Pozwoliłam mu odejść ale postanowiliśmy normalnie rozmawiać w szkole, bo on stwierdził że bardzo lubi ze mną rozmawiać. Następnego dnia zobaczyłam jak się przytula i całuje z inną dziewczyną. Zresztą co chwilę ktoś zdziwiony przychodził mi o tym powiedzieć, podobno to samo robił poprzedniego dnia kiedy nie było mnie w szkole i jeszcze byliśmy razem. Początkowo nie mogłam złapać tchu, czułam że się duszę. To był dla mnie straszny szok. Minął już miesiąc a ja dalej boję się chodzić do szkoły, często rano mam mdłości, mało jem, jestem i tak szczupła a schudłam już 6 kg. Udaję przed znajomymi że jest ok bo przecież już niedługo nikt nie chciałby słuchać moich problemów. On zachowuje się jakby mnie nie znał. Nie wiem jak mam się zachowywać kiedy koło niego albo gorzej koło nich przechodzę. Boję się że jestem tak beznadziejna skoro mnie tak potraktował że już nigdy nikogo nie znajdę, nie widzę dla siebie perspektyw na znalezienie kogoś i zaufanie mu, nie wierzę że z kimś mi jeszcze będzie tak wspaniale. Nie chcę już zawsze być sama. Straciłam całą radość życia, to tak okropnie boli;( Jak ja mam sobie poradzić, proszę pomóżcie jakoś błagam.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Jak mam sobie poradzić z tym okropnym bólem po rozstaniu?;(

I to jest najgorsze, że przez takich idiotów, bo inaczej tego nie nazwę, cierpi dziewczyna nie tylko dlatego, że kocha... Ale przede wszystkim dlatego, że skutki uboczne powstaną w nastepnym związku, bo historia zazwyczaj jest taka sama. Bedziesz się bała, bedziesz zazdrosna, zrzędliwa itp. Bo to normalne, że juz tak nie zaufasz.
Nie wiem co mam Ci poradzic... Bo pewnie to jest taki ból, że obojetnie co bym pisała, to bedzie bolało. Ale z czasem coraz mniej i mniej... a kiedys zapomnisz.
Jedyne co bym Ci poradziła to zdobyć w sobie taką siłę i udawać przed nim, że jestes szczesliwa. Wiesz to moze brzmi głupio, ale moim zdaniem najlepszą zemstą jest to jak chłopak zobaczy, że jestes szczesliwa i bez niego. On Cię zranił więc Ty tez mozesz go zranić i iść z podniesioną głową po szkole ze wzrokiem mówiącym 'nie byłeś mi do niczego potrzebny dupku' .  A jesli bedziesz siedziała w kącie smutna to on zobaczy wtedy jaki to nie jest wspaniały, że ty go taaak kochasz... Że zyc bez niego nie umiesz. A on za bardzo Cie skrzywdził, żeby coś takiego w tobie widział.
Takze głowa do gory i pokaz ze jestes silna.  ! 
Nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło, widocznie czeka na Ciebie gdzieś ktoś inny. Swoją drogą lepiej, że stało się to teraz niż po kilku latach związku po ślubie.

3 Ostatnio edytowany przez maryanna3 (2009-12-01 21:44:12)

Odp: Jak mam sobie poradzić z tym okropnym bólem po rozstaniu?;(

Dziękuję Ci bardzo za słowa wsparcia:) To jest dobry pomysł żeby się uśmiechać nawet na siłę tylko że on chyba ma mnie już całkowicie gdzieś i może nawet tego nie zauważyć bo raczej na mnie nie patrzy..boję się właśnie że jestem jakimś wyjątkiem i nie zapomnę zwłaszcza że jeszcze przez pół roku praktycznie dzień w dzień muszę go widzieć..i to mnie paraliżuje;( czytałam wypowiedzi osób które nie mogły zapomnieć czasami nawet całe lata..a ja nie chcę, nie mogę tak trwać w tym smutku tyle czasu, boję się że mogę przez to zrobić coś głupiego w chwili zwątpienia. Nienawidzę go bo czuję się przez niego okropnie..a z drugiej strony jak mi się zaczynają przypominać wspólne chwile, wakacje, albo początki naszego bycia razem...to jest straszne:(

4

Odp: Jak mam sobie poradzić z tym okropnym bólem po rozstaniu?;(

No smutna ta twoja historia. Ciężko znaleźć jakąś receptę na złamane serce, raczej takiej idealnej nie ma. Cóż weź się w garść i po prostu postaraj się jak najmniej o nim myśleć. Wiem że to pewnie nie jest takie proste ale spróbuj.
Jak już pisałam -CZAS LECZY RANY. Mam nadzieję że z biegiem czasu będzie coraz lepiej. Postaraj się czymś zająć, basen,kino,koleżanki itp. Przede wszystkim nie pokazuj mu że jest ci źle. Tak jak pisała moja poprzedniczka-GŁOWA DO GÓRY!
Jesteś jeszcze taka młoda że wszystko przed tobą!

5

Odp: Jak mam sobie poradzić z tym okropnym bólem po rozstaniu?;(

Na podstawie tego co napisałaś uważam, że spotkałaś na swej drodze wyjątkowo niedojrzałego człowieka, który po prostu nie był Ciebie wart. Rozumiem, że to była Twoja pierwsza miłość i trudno Ci to zrozumieć, i się z tym pogodzić. Niemniej jednak życie toczy się dalej i szkoda go tracić na smutki z powodu tego drania. Tak naprawdę rzeczy, których najbardziej się boimi najczęściej nam się nie zdarzają, więc nie możesz popadać w takie myślenie, że nigdy już nikogo nie znajdziesz. Bądź świadoma swoich mocnych stron, bo na pewno je masz. Podkreślam, to że Cię tak potraktował nie wynika z Twojej beznadziejności, tylko z jego niedojrzałości. Oczywiście po takim niemiłym doświadczeniu o Twoje zaufanie będzie trudniej, ale wszystko z czasem minie. Z pewnością znajdziesz sobie kogoś z kim będziesz bardziej szczęśliwa, będzie z Toba szczery, a jego uczucie będzie stałe a nie ulotne jak ulotka czego Ci życze smile Pozdrawiam

6

Odp: Jak mam sobie poradzić z tym okropnym bólem po rozstaniu?;(

Maryanno3 wiem jak bardzo boli złamane serce. Pewnie teraz trudno Ci w to uwierzyć, ale przyjdzie taki dzień, kiedy obudzisz się rano i zauważysz że już nie boli. Nie będę oszukiwała musi upłynąć sporo czasu,.. ile zależy jak bardzo go kochałaś. Przede wszystkim TO NIE TWOJA WINA to on nie docenił tego szczęścia jakie go spotkało w Twojej osobie. Jesteś wspaniałą dziewczyną nigdy więcej nie mów o sobie tak źle. Znajdzie się w Twoim życiu nie jeden chłopak, który będzie marzył o tym żeby Cie uszczęśliwiać.  I jeśli będzie znosił Twoją podejrzliwość ograniczone zaufanie Twoje serce się otworzy samo. Nie przyspieszaj niczego i najważniejsze nie pakuj się z żaden związek tylko po to żeby mu pokazać że nie cierpisz po rozstaniu. Owszem noś zawsze głowę wysoko podniesioną, bo Ty nie masz się czego wstydzić.
Trzymam kciuki.. Uda Ci się przetrwać ten ból i nie rób nic głupiego jak będziesz miała doła pisz netkobietki Ci pomogą...

7

Odp: Jak mam sobie poradzić z tym okropnym bólem po rozstaniu?;(

Niestety, ludzie za młodu robią wiele głupich rzeczy, których po dojrzeniu zaczynają żałować... Ten chłopak, jeśli w ogóle kiedyś dorośnie, w końcu też zrozumie, że źle czynił, ale na przeprosiny i odwrócenie wszystkiego będzie już, niestety, za późno. Wytrwałości życzę i powodzenia na przyszłość.

8

Odp: Jak mam sobie poradzić z tym okropnym bólem po rozstaniu?;(

Maryanno3 jesteś na tyle młoda, że może, albo i z pewnością tylko Ci się wydaje że już nigdy nikogo nie pokochasz.
Znam to skądś, okazuje się że człowiek którego kochasz, to ostatnia świnia, potem trudno odbudować zaufanie do gatunku męskiego ale da się. Mi się udało mimo wielu nieudanych związków.
Co Cię nie zabije to Cie wzmocni.
Tego trzymać się trzeba, uśmiechnij się owocowo, i idź dalej z tym uśmiechem przez życie, nie odrwacając się wstecz. Nie najważniejsza jest przeszłość, na pierwszym miejscu jest przyszłość, a rozpamiętywanie przeszłości, nic Ci nie da
Pozdrawiam Ciepło:)

9

Odp: Jak mam sobie poradzić z tym okropnym bólem po rozstaniu?;(

ale z tego gościa to pędzel...
dziewczyno po pierwsze nie przejmuj sie wiem ze łatwo mi napisać jak to ciebie boli a nie mnie . wiem wiem wszystko rozumie tez to przechodziłam wiem jak boli złamane serce i jak boli kiedy wracają wspomnienia ,piekne chwile, wspólne chwil juz nie ma i musisz sie z tym pogodzić .zapomnieć ...hmmm o tym sie nie zapomniec ale z biegiem czasu wszystko po mału ucichnie .
CZAS LECZY RANY - rada jak rada ale najlepsza z możliwych.
Musisz zacząc życ normalnie,zacznij wiecej czasu spedzac z przyjaciółmi, i wytłumacz sobie sama ze ten chlopak to palant .skoro dałas mu cały świat a on cie tak potraktował nie jest wart ciebie .
to zwykły dzieciak i nie mozesz sie takim przejmowac.
A teraz głowa do góry ,otrzyj łzy i uśmiech na twarzy:))
wszystko się ułoży i gwarantuję ze twą pustkę w sercu wypełni jeszcze jakiś książę smile

trzymaj sie :*:*

10 Ostatnio edytowany przez maryanna3 (2009-12-02 17:31:28)

Odp: Jak mam sobie poradzić z tym okropnym bólem po rozstaniu?;(

Dziękuję Wam wszystkim za te słowa wsparcia, to naprawdę pomaga. Ale chyba właśnie mam doła:( już się wydaje że będzie ok, że przecież on nie jest mnie wart i nigdy właściwie nie był, w szkole się śmieję, rozmawiam z wieloma osobami, widzę że są tacy ludzie na których mogę liczyć, cieszę się bo jakoś tak przez cały dzień udaje mi się go nie widzieć na przerwach...aż tu nagle pod koniec lekcji widzę go z jego nową dziewczyną, ma świetny humor i dobrze się bawi, nawet tego nie ukrywa mimo że mnie zobaczył i wie że stoję obok to ją przytula i całuje z takim uśmiechem satysfakcji...i pojawiają się głupie myśli: w czym ona lepsza ode mnie? jak mógł mi to zrobić po tych wszystkich wspólnych chwilach, przecież jeszcze trochę ponad miesiąc temu to ja byłam na jej miejscu...i ta paraliżująca myśl że będę musiała na to patrzeć przez następne pół roku i że już zawsze będę sama mimo że mam 18 lat. Chciałam się przepisać ale to klasa maturalna, poza tym mam w tej szkole przyjaciół, znajomych. Nie wiem co mam robić, kompletnie się gubię i czuję jakbym się rozpadała na tysiąc kawałków.

11

Odp: Jak mam sobie poradzić z tym okropnym bólem po rozstaniu?;(

Wiem co czujesz, bo mialam taką sytuację, ze w kilka lat temu tez rozstałam sie z chłopakiem a rowniez chodzilimy do tej samej szkoly i musialam co przerwe na niego patrzec. O tyle, że u mnie sytuacja byla lepsza, bo nie mial dziewczyny. Ale i tak bolało. Wiec Ciebie pewnie boli jeszcze bardziej. Ale musisz byc silna! Jestes młoda, niedlugo studia przed Tobą, poznasz wielu wspaniałych ludzi i nie bedziesz nawet pamietała o tym. Bedziesz sie sama przed sobą wstydziła, że mogłaś byc z kims takim.
Głowa do góry wink

12

Odp: Jak mam sobie poradzić z tym okropnym bólem po rozstaniu?;(

Twój były zachowuje się jak niedojrzały dzieciak... najpierw mówi, że kocha, chce mieć dzieci i się ożenić i nagle wszytsko się zmienia...
NIe wspominając już o tym, że obnosi się z nową dziewczyną już następnego dnia w szkole... Pokaż mu , że wcale z tego powodu nie cierpisz...  że dobrze ci bez niego. Olej faceta.. to dzieciak...

13

Odp: Jak mam sobie poradzić z tym okropnym bólem po rozstaniu?;(

Witaj smile przede wszystkim pragnie Cię pozdrowić również tegoroczna maturzystka! smile

Rozumiem Twój ból. Jeszcze gorsze jest to, że człowiek ten zachował się skrajnie niepoważnie i nieodpowiedzialnie i zapewne czuje się z tym bardzo dobrze. Ale nie martw się, przyjdzie na niego czas i życie odpłaci mu za Twoje krzywdy.

Tymczasem idź do przodu. Przed Tobą najważniejszy rok. Nie żałuj za jakiś czas, że nie dałaś z siebie wszystkiego, bo siedziałaś i płakałaś za jakimś żałosnym klaunem.

Zrób coś dla siebie - przede wszystkim musisz czuć się atrakcyjna - pójdź do fryzjera, za zakupy. Przebywaj dużo wśród ludzi i pamiętaj, tylko czas leczy rany.

Niedługo znajdziesz sobie kogoś nowego, tylko uważaj, żeby Cię nie skrzywdził jak poprzednik. W imię zasady, skoro raz się sparzyłaś i wsadziłaś palec do wrzątku - nie rób tego jeszcze raz! Trzeba się uczyć na własnych błędach.

Jesteś młoda. Całe życie przed sobą! Nie zniszcz go sobie przez kogoś, kto nie jest Ciebie wart!

Ślę dużo pozytywnej energii smile Jakby co to pisz:)

14 Ostatnio edytowany przez Agatka (2009-12-17 15:40:05)

Odp: Jak mam sobie poradzić z tym okropnym bólem po rozstaniu?;(

Historia bardzo smutna ja też usłyszałam od faceta, że nie wie czego chce i nie wie co czuje. To jest taki problem, gdy spotykasz się z chłopcem, a nie mężczyzną, przykre jest gdy oni kłamią prosto w twarz. Mówią jedno robią druge. Kiedy osttani raz rozmawiałam z moim facetem to przywitał mnie pocałował przytulił a za 10 min jak wsiedliśmy do auta powiedział, że nie wie co czuje i że to koniec. pełno jest niedojrzałych emocjonalnie facetów jak i dziewczyn na świecie. I ich zachowanie nie wynika z wredoty tylko braku emocjonalnej stabilności, którą osiągną za jakiś czas (mam nadzieje). Trzeba iść dalej chociaż to nie jest łatwe. Sama z trudnej znajduje siłe, żeby rano wstawać i iść przez życie sama. Ale kto wie ile nam jeszcze zostalo czasu. Nie można tkwić w wiecznym bólu. Trzeba postawić grubą kreche, podnieść głowę do góry i nie dać się życiu, bo ono jeszcze nie raz da nam po mordzie!

Znalazłam to przed chwilą: "Mędrzec jest mędrcem tylko dlatego, że kocha. Zaś głupiec jest głupcem, bo wydaje mu się, że miłość zrozumiał". Ile jest tych głuków na świecie....

15

Odp: Jak mam sobie poradzić z tym okropnym bólem po rozstaniu?;(

Już dawno tu nie pisałam bo jakoś udawało mi się wstawać codziennie z myślą: będzie lepiej. Skupiłam się na nauce na celu jaki chcę osiągnąć czyli wymarzonych studiach. Dalej przytłacza ta myśl że muszę go widzieć codziennie. On jest z nią szczęśliwy a ja tylko udaję uśmiechając się bo jak go widzę to w środku wszystko boli. Nie, nie kocham go już wiem to ale czuję ból na myśl o wspomnieniach dobrych chwilach, mam jego wyobrazenie jeszcze sprzed tego wszystkiego jak mowil do mnie księżniczko i mnie (chyba) kochał. Chociaż nie, właściwie to myślę że on kochać mnie nie mógł skoro nagle mnie tak potraktował. Piszę tu bo znów złapał mnie dół. Boję się świąt, sylwestra, matury wszystkiego się boję czuję się cholernie słaba. Ostatnio moja koleżanka okazała się być osobą jednak fałszywą bo dowiedziałam się że wysłuchiwała moich smutków pocieszała mówiąc że sama to przeżywała i jednocześnie wszystko mu przekazywała nawet w nieco przeinaczonej wersji stając się nagle jego wielką przyjaciółką. Na szczęście to była tylko znajoma, wokół mnie są ludzie których naprawdę lubię i którym naprawdę mogę ufać. Ale jednak zabolało trochę. W dodatku za wszystko obwiniam się sama: minęło tyle czasu powinno mi przejść, on miał prawo przestać mnie kochać odejść nikogo do miłości nie można zmusić, ta koleżanka miała prawo z nim gadać. Wszyscy mieli prawo tylko ja czuję się taka beznadziejna. Przepraszam za chaos wypowiedzi, po prostu nie umiem opisać uczuć chyba z byt dobrze. Ja się tak strasznie boję że już nikogo nie znajdę i nigdy nie będę szczęśliwa. To jest wręcz nie do opisania jak się tego boję;( Dziękuję za wszystkie wcześniejsze porady to naprawdę pomaga jesteście kochani.

16

Odp: Jak mam sobie poradzić z tym okropnym bólem po rozstaniu?;(

Wiem co czujesz, mnie też przepełnia gorycz, złość, poczucie beznadziejności, niespełnienia, straty czasu i do tego tęsknota. rozrywa mnie złość, że nic już nie moge zrobić, nic już nie zmienię. Rozumiem Cię. Najgorsze jest to, że nikt i nic tego uczucia w Tobie nie zmieni, nie pomogą żadne słowa, ani czyny. Każdy musi to sam odchorować. Ja już choruje któryś raz, zawsze wygląda tak smao, nie jem, nie śpię, płaczę ostatnio musze łykac jakieś prochy żeby funkjconować jakoś (widać ta choroba jest gorsza),  ale niestety wiem, że nikt mnie nie pocieszy. Jedyne co Nam pozostaje to uzbroić się w cierpliwość, wiem, że to stwierdzenie wkurza niesamowicie ale jest prawdziwe. najlepiej jakbyś go nie widywała, ale rozumiem, że czasami się nie da. A koleżankę olej, jest tyle warta ile on, odchodząc i tak cię traktując. Wiesz są ludzie i "ludzie", na pewno na swojej drodze spotkasz jeszcze wielu tych i tych. Potraktuj to jako bolesną, życiową lekcje która prędzej czy później zaprocentuje.

P.S. Dzisiaj było mi strasznie, więc zrobiłam coś czego nigdy nie robię. Włozylam adidasy i poszłam pobiegać, jak nie lubie biegać czułam, że muszę. ledow to przezyłam, aczkolwiek przebiegałm spory kawałek i byłam z siebie taka dumna i momenatlnie zeszła ze mnie złość i napięcie, chociaż jeden wieczór będzie lżejszy. Polecam!

P.S.S. Myśl o zostaniu starą panną jest jak najbardziej naturalna, czujesz się skrzywdzona i twoja psychika tak reaguje, żeby zaczęła normalnie funkcjonować, a tym samym zacząc myśleć pozytywnie potrzeba jeszcze chwilki. Narazie nie staraj się szukać i robić czegoś na siłe, bo sie pogorszy, dojdzie do tego kac moralny a po co! Zywsze barwy same do Ciebie przyjdą, nawet nie zauwazysz kiedy... mam nadzieje, że do mnie też. I do wszystkich Nas, bo na to zasługujemy!

17

Odp: Jak mam sobie poradzić z tym okropnym bólem po rozstaniu?;(

Właśnie ja wiem że powinnam się od niego odciąć, nie widzieć go wtedy byłoby mi dużooo lepiej, po jakimś czasie myślę że już nawet prawie całkiem dobrze. No tylko że nie mogę bo to jedna szkoła, na każdej prawie przerwie go widzę i w dodatku z nią. Zastanawiam się co on czuł kiedy go prosiłam żeby sobie nie znalazł dziewczyny w szkole i kiedy prosto w oczy powiedział i obiecał  ze tego nie zrobi. Następnego dnia z nią był. Ehh wiem że powinnam pewne rzeczy przyjąć takimi jakimi są i nie zastanawiać się bo to mi nic nie da i nic nowego nie odkryję ale czasem jakoś tak same przychodzą do głowy i nie chcą się odczepić. Dziwię się własnym myślom ale ja tej dziewczynie życzę jak najlepiej i zupełnie nic do niej nie mam. Nie życzę jej takiego bólu jaki ja przeżyłam, poniekąd dalej przeżywam bo nikomu nie życzę czegoś takiego. Co do biegania: rzuciłam się w wir różnych rzeczy i mi pomogło trochę. Cieszę się że miałam wcześniej zainteresowania, trochę je przez niego zaniedbałam ale teraz mogę temu poświęcić czas i czasem zapomnieć choć na chwilę. Tylko boję się właśnie tego że do maja muszę wytrwać i będzie cały czas tak samo boleć. Ja chcę już maj!;( no i tej samotności, z jednej strony zobaczyłam już jak fajnie jest z kimś być bo były naprawdę dobre chwile, jak to cudownie kogoś kochać ale ja nie wiem chyba nikomu już nie zaufam nawet gdyby pojawił się chłopak w co teraz szczerze wątpię. Nie zaufam bo nie chcę znowu się tak czuć, nie chcę żeby mnie ktoś zranił. Dziękuję że mogę się tu wygadać od razu mi lżej.

18

Odp: Jak mam sobie poradzić z tym okropnym bólem po rozstaniu?;(

Z czasem będziesz gotowa do nowego związku i do zaufania, bo każdy człowiek jest inny i swoich partnerów nie należy porównywać z ex, bo z tego nigdy nic dobrego nie było. Teraz twoje serducho potrzebuje odpoczynku i stabilizacji. Z tą szkołą to faktycznie patowa sytuacja, ale tu się nic nie poradzi. Kiedyś przeczytałam takie zdanie: "Porzuciła Cie? Żyj tak, aby żałowała, że Cię zostawiła". Może przyjmij sobie to za maksymę, przynajmniej do maja, szybko zleci.
A i jeszcze jedno, nie chcę być złym prorokiem, ale myśle, że jeszcze nie raz się zakochasz i nie raz będziesz się rozstawać, a co za tym idzie cierpieć. Takie są prawa miłości i aby docenić te dobre chwile trzeba posmakować tych złych. Wierze, że z czasem będziesz się z tego wszystkiego śmiać, a nawet wyrzucisz ten podly czas ze wspomnień.

19

Odp: Jak mam sobie poradzić z tym okropnym bólem po rozstaniu?;(

Witam wszystkich:) Jestem tu nowa i dopiero "raczkuję" w tej  społeczności. Zgadzam się z chomej jeśli chodzi o to zdanie: "Porzuciła Cie? Żyj tak, aby żałowała, że Cię zostawiła" Naprawdę nie ma sensu się zamartwiać i rozpamiętywać związku. Tym bardziej, że jesteś w klasie maturalnej i cała Twoja uwaga powinna się skupić na nauce. Miałam podobną sytuację, chłopak zerwał ze mną na 2 miesiące  przed maturą. Boże, co to było...płacz, smutek,żal, złość. Ja siedziałam i nie mogłam się skupić nad nauką a on, wnioskując po opisach na gg mało tego, że się uczył to i dobrze się bawił z przyjaciółmi. No to ja nie chciałam być gorsza i tez zaczęłam szukać kogoś " w zastępstwie". A i owszem, znalazłam. Tylko po co??? Zamiast uczyć się, chodziłam na spotkania. Pozwoliło przestać myśleć o poprzednim związku, ale przez to zaniedbałam naukę. Matura poszła mi średnio i nie dostałam się na wymarzone studia. Także naprawdę, jedno co Ci mogę poradzić to nie stosuj metody klin klinem. Skup się na nauce a jak złapie Cię dół, to pisz. Rozmowa bardzo pomaga.
Ups, ale się rozpisałam:)
Pozdrawiam wszystkie netkobietki:)

20

Odp: Jak mam sobie poradzić z tym okropnym bólem po rozstaniu?;(

Klin klinem faktycznie jest średnią opcją, ranimy tym siebie jak i innego , nieświadomego niczego człowieka. Ja wczoraj spotkałam się z moim ex, oddałam mu rzeczy, wcześniej miałam okazje pogadać o tym wszsytkim z jego znajomymi, którzy o dziwo okazali zrozumienie dla mnie a nie dla niego i pod ich wpływem zdecydowałam się ze oddam te rzeczy. Chciałam po nowym roku bo  nie miałam siły teraz, ale bym go zobaczyła za miesiąc i wszytko by na nowo wróciło. Teraz także wróciło, ale że czuje się fatalnie to nic się nie zmieniło. Nie moge sobie miejsca znaleźć, a po tym wczorajszym spotkaniu tęsknota mnie zabija. Tak bardzo bym cjciała , po prostu nie pamietać... a co do opisów na gg to coś w tym jest. On też ma optymistyczne, wiecie zabawa, super etc. to boli jak choera, ale nie potrafie go usunąc z gadu, no nie da sie po prostu!

21

Odp: Jak mam sobie poradzić z tym okropnym bólem po rozstaniu?;(

Znam taki pewien sposób na zapomnienie, nie takie od razu, bo wiadomo, że to co krwawi potrzebuje czasu by się zagoić.
Ale wyobraź sobie wyspę dopiero co porośniętą przez zieleń. Na jednej stronie wyspy jesteś Ty, po drugiej on. Jesteście od siebie bardzo daleko, ale wciąż go widzisz, obserwujesz to co robi - bardzo CIę to boli. Ale po pewnym czasie trwa zaczyna rosnąć, zaczynają rosnąć drzewa, krzewy i obraz twój z dnia na dzień staje się coraz bardziej zamazany, próbujesz go dostrzec, ale widzisz tylko cienie, próbujesz usłyszeć, lecz słyszysz tylko jakieś echo. Wkońcu wyrósł las, potężny, wysoki, gęsty - nie widzisz już nic, żadnych ruchów, gestów, nie potrafisz się przez niego przebić, wspomnienie po nim odeszło.
Spróbuj. Powodzenia.

22

Odp: Jak mam sobie poradzić z tym okropnym bólem po rozstaniu?;(

Dobra metafora. Ciekawa jestem ile ten las rośnie...

A najbardziej to mnie wkurza, że On imprezuje, baluje, cieszy się, ma wesołe opisy, a ja tu rycze i się dołuje, ehhh, szkoda słów....

23

Odp: Jak mam sobie poradzić z tym okropnym bólem po rozstaniu?;(

chomej, usuń go z gg. Po co masz się męczyć i zadreczać  tymi opisami? Ciekawe czy on Cię ma na liście? Ja swojego byłego usunęłam z listy bo co chwilę kusiło mnie żeby zobaczyć jaki ma opis. A ma takie że się dobrze bawi. Wiesz, ja zerwałam 3 dni temu i też mi ciężko ale mam przyjaciółki, to forum i jakoś pomaga...wiem, że jeszcze potrzeba czasu żebym zapomniała, ale wierze w siebie. Wierzę też w to, że znajdę kogoś kto mnie nie bedzie okłamywal i komu w końcu zaufam. I wierzę, że Tobie też się uda!!!:) Jak Ci będzie smutno to napisz smile

24

Odp: Jak mam sobie poradzić z tym okropnym bólem po rozstaniu?;(

Wiem misia, tylko jeszcze nie potrafię... wpatruje się w ten ekran jak głupia i wymyślam co teraz robi... nie mam już siły... narazie pewnie zosatwie, ale jak zaczną się pojawiać opisy dla nowej miłości to sie pewnie w koncu zdecyduje na ten klawisz delete....

25

Odp: Jak mam sobie poradzić z tym okropnym bólem po rozstaniu?;(

Moze trudno wam w to  uwierzyc, ale kazda z nas przezyla ta pierwsza, goraca, niezapomniana i bolesna do utraty tchu milosc. Onajuz dawno jest za nami. Nie bylam w tak tragicznej sytuacji, nie musialam codziennie ogladac tego chlopaka, bardzo wam wspolczuje, ze wasi byli sa tak blisko. Niestety to prawda, jedyne lekarstwo to czas, niezaleznie od wszystkiego. Nie ma innego sposobu, zeby mniej bolesnie przetrwac ten czas. Pamietam tylko, ze ja kazdego dnia wmawialam sobie, ze kazda dziewczyna (no i chyba chlopak tez) musi przez to przejsc, jak przez ospe, ze musze sie skupic, aby jak najszybciej miec to za soba. Uwierzcie mi, bedziecie pamietac ta milosc do konca zycia, z czasem bedziecie wspominac tylko najpiekniejsze chwile a o bolu calkiem zapomniecie. Wiem, ze dzisiaj wszystko wydaje sie takie beznadziejne, ale jestescie takie mlode, cale zycie przed wami, tyle cudownych chwil. Potraktujcie to doswiadczenie jako trening przed prawdziwym uczuciem, przed waszymi zwiazkami, ktore prawdopodbnie juz niedlugo nawiazecie, bo w tym wieku wszystko toczy sie naprawde szybko. To nieprawda, ze niezaufacie nigdy wiecej, nie pokochacie. Ja przezylam swoja wielka pierwsza milosc, z ktorej leczylam sie prawie trzy lata, a zwiazek byl naprawde krociutki. A poem spotkalam swojego meza, jestem z nim 18 lat i nie wyobrazam sobie, zeby moglo byc inaczej. Mozecie uwierzyc, 18 lat i nadzieja na nastepne minimum 30. Jak bedzie wam smutno, pomyslcie, ze to, co prawdziwe i najwazniejsze dopiero jest przed wami i czekajcie na to, miejcie oczy szeroko otwarte, bo nigdy nie wiadomo, gdzie i kiedy spotkacie to najwieksze szczesie. Pozdrawiam i trzymam kciuki.

26

Odp: Jak mam sobie poradzić z tym okropnym bólem po rozstaniu?;(

Chlip, chlip.... teraz ja mam doła:...( Właśnie weszłam na nk. I co ? Dodał zdjęcie z dedykacją dla jakieś lafiryndy. A pod spodem komentarz od niej : Kochanie dziękuje że spełniłeś moje życzenie :* Chlip...  I cały dzień do duuuuuuuuuuuuuupy:(

27

Odp: Jak mam sobie poradzić z tym okropnym bólem po rozstaniu?;(

A ja bym go usuneła z nk. Wszystko jest okej póki sobie Oni kogos nie znajdą. Jak zaczna sie już pojawiać takie komentarze i opisy to usune i Tobie tez to radze. Przynajmniej na okres "odchorowywania" bo to nie ma sensu. Szkoda twoje psychiki.

28

Odp: Jak mam sobie poradzić z tym okropnym bólem po rozstaniu?;(

Dziewczyny, posłuchajcie mnie, chciałabym opowiedzieć swoją historię. Z góry uprzedzam, że jest mało pocieszająca.
Wszystko zaczęło się tak jak u Was - początkowe zauroczenie, motyle w brzuchu, rumieńce na twarzy, następnie poważne zakochanie. Zostaliśmy parą. Byłam przeszczęśliwa, był ideałem chłopaka, lepszego nie mogłam sobie wymarzyć. Dni mijały szybko, widziałam świat przez różowe okulary, było cudownie.
Niepostrzeżenie nasz związek przechodził mały kryzys - z dnia na dzień układało się już mniej kolorowo jak wcześniej, kłótnie o niesamowite błahostki, obrażanie się. Spotkaliśmy się, porozmawialiśmy na spokojnie, każde z nas powiedziało co jest nie tak, co się nie podoba, co trzeba zmienić. Od tej chwili miało być nawet lepiej, niż na początku. I tak było przez kilka tygodni.
Wtedy we mnie coś się zmieniło - wciąż miałam w głowie jego słowa jaka jestem, a jaka być powinnam i zaczęłam się starać jeszcze bardziej, żeby go nie zawieść i nie zniszczyć tego co jest między nami. We wszystkich jego koleżankach widziałam teraz rywalki, często mu wyrzucałam, że więcej poświęca czasu innym dziewczynom, niż mnie. Lecz potem szybko starałam się być miła, dopasowywałam się do wszystkiego, byle tylko nie zerwać.
I tak się stało, koniec. To był najgorszy okres w moim życiu. Może nie byłam wrakiem człowieka, ale czułam jakbym nim była. Chodziliśmy do tej samej szkoły, więc wizja tego, że miałabym go widzieć codziennie w szkole po tym wszystkim, była nie do zniesienia. Na szczęście z całego stresu wymiotowałam codziennie, przeziębiłam się także (mokra głowa za okno) i nie musiałam być w szkole przez kilkanaście dni. Pamiętam jak te dni wyglądały - budziłam się, nie miałam na nic ochoty, przestałam się w ogóle uśmiechać, rzeczy, które dawniej mnie cieszyły straciły urok, nie jadłam prawie nic, leżałam w łóżku całymi dniami i płakałam. Odcięłam się od całego świata, nie odbierałam telefonów, komputera w ogóle nie włączałam - mieliśmy wspólnych przyjaciół, bałam się, że oni odwrócą się po momencie i wszystko mu wypaplają, także zerwałam z nimi kontakt i nie oczekiwałam od nich żadnej pomocy.
W jednej chwili byłam najszczęśliwszą dziewczyną na całej planecie, na drugi dzień mój świat się zawalił. Byłam w takim dołku, że przestałam chodzić do szkoły w ogóle. Z piątkowej uczennicy stałam się wagarowiczką, która z większości przedmiotów będzie miała szansę jedynie na dopuszczające. Nie wychodziłam z domu, bo bałam się że za rogiem mogę go gdzieś spotkać, to była już obsesja. Gdy do szkoły w końcu musiałam iść, robiłam to z wielkim ociąganiem się, we wszystkich widziałam wroga. Dni były dla mnie szare, monotonne, nigdzie nie wychodziłam, po powrocie ze szkoły włączałam sobie jakiś film albo czytałam książki. Przeszłam przez wszystkie fazy bólu po rozstaniu. Najpierw wielki dołek, płacz, niezrozumienie. Potem zwykła obojętność, nie zależało mi na nikim i niczym. A potem przyszedł bunt, dziwna euforia. Powtarzałam sobie, że jest dupkiem, nie zasługuje na mnie. Chodziłam na imprezy, zaczęłam palić, upijałam się do granic możliwości. Faza ta na szczęście szybko mi przeszła, na imprezach gdy byłam już mocno pijana, gdy wszyscy dookoła tańczyli i się wygłupiali, ja siedziałam w kącie i ryczałam jak nigdy.
Wygrzebałam się z tego towarzystwa, z papierosów i alkoholu, zaczęłam być grzeczną dziewczynką, uczyłam się całymi dniami. Ból wrócił ze zdwojoną siłą. Nie płakałam już nawet bo nie miałam siły, potrafiłam siedzieć godzinami i patrzeć się w okno. Byłam smutna, zmarnowana.
Od tego czasu minął rok. Uczucia wcale nie osłabły, ból choć nie tak wielki jak wcześniej, wciąż gdzieś we mnie głęboko siedzi. Na dzień dzisiejszy nie chcę mieć żadnego chłopaka, boję się zaufać, zawsze będę porównywać z tym moim ideałem. Momentami czuję się kompletnie bezwartościowa, beznadziejna - nie mogłam go utrzymać przy sobie. Czas leczy rany - z jednej strony tak, bo rok temu byłam w kompletnej rozsypce, ale teraz wspomnienia, wszystkie przepiękne chwile razem nadal są w mojej głowie, nieważne ile bym zdjęć wyrzuciła do kosza. Te wszystkie romantyczne nastroje - święta, walentynki, śliczny śnieg spadający z nieba powoduje że zamiast cieszyć się życiem, ja siedzę w domu i wspominam sobie wszystko i gdybam, a co by było gdyby...

29

Odp: Jak mam sobie poradzić z tym okropnym bólem po rozstaniu?;(

Wiele twoich słów odnosi się do mnie. Momenatmi czułam się jakbym czytała posta napisanego przeze mnie... Nie wolno nam tak zyć. Ja wiem, że ból będzie w Nas jeszcze długo, ale jak pomyślę sobie, że oni teraz świetnie się bawią, a my rok dwa dochodizmy do siebie, to czuje jak to wszystko jets niewarte niczego. Czasami póbuje sobie zwizualizować Jego i mnie za 10 lat. Biorę pod uwagę, w czym był dobry a co mnie irytowało, ale z zaciśniętymi zębami to znosiłam i zawsze wychodzi, że lepiej się stało... może to wam jakoś pomoże.

Ile to jets związków, gdzie sa małżeństwa z rozsądku, bo milość już była i nigdy więcej nie wróciła. Ile lat kocha się tego było. Może to Bóg się pomylił, może to las z nas zadrwił, a może to co nazywam milością w sobie już nią nie jest? kto wie, czy to nie tylko tęsknota i przywiązanie...może faktycznie miłość umarła tylko trezba to w końcu zaakcpetowac. Nie wiemy ile nam pozostało czasu na tym świecie. Kto wie może jutro będę mieć wypadek smaochodowy, będę musiała wyjechać, albo coś....n ie chciałam bym kończyć w bólu cierpieniu i goryczy...

Wiecie taki byl film "Klątwa": "kiedy ktoś umiera w wielkim bólu i nienawiści, wtedy rodzi się klątwa..." trzeba uważać.

30

Odp: Jak mam sobie poradzić z tym okropnym bólem po rozstaniu?;(

Wiecie co? Macie rację. Dlaczego my mamy cierpieć bardziej niż oni? Przecież idą święta, czas radości i spokoju... Nie psujmy ich sobie przez to, że jakiś tam facet nas rzucił. A po świętach jest sylwester. Nowy rok to nowe życie.... Nie wracajmy do niemiłych wspomnień. Póki co, udaje mi sie nie myśleć o nim. I mam nadzieję, że tak zostanie już na zawsze.

31

Odp: Jak mam sobie poradzić z tym okropnym bólem po rozstaniu?;(

Ja jednak nie potrafię tak. Próbowałam już wiele razy, nie myślałam o nim kilka dni a potem masz - wszystko z powrotem.
To tak jak z tymi wszystkimi durnymi tekstami: nie płacz, nie jest ciebie wart, jesteś młoda, całe życie przed tobą, zakochasz się jeszcze raz, o tym dupku nie myśl. Mam wrażenie, ale może tylko mi się wydaje, że mówią to osoby, które tak naprawdę nigdy nie kochały kogoś w taki sposób jak ja kocham. Trzeba czasu, masę czasu, zmian; on jednak nadal jest w moim sercu. Nie wiem na czym to polega, dlaczego tak jest. Czuję się absolutnie bezradna. Może komuś to wydać się śmieszne; ludzie przecież mają masę problemów o niebo poważniejszych niż moje głupie miłostki, a ja zachowuję się jakby zawalił mi się świat.
Naprawdę ciężko jest odpuścić, dać komuś odejść, a jeszcze gorzej pogodzić się z tym i w końcu zrozumieć, że nigdy nie będzie tak jak wcześniej.

32

Odp: Jak mam sobie poradzić z tym okropnym bólem po rozstaniu?;(
misia1609 napisał/a:

Chlip, chlip.... teraz ja mam doła:...( Właśnie weszłam na nk. I co ? Dodał zdjęcie z dedykacją dla jakieś lafiryndy. A pod spodem komentarz od niej : Kochanie dziękuje że spełniłeś moje życzenie :* Chlip...  I cały dzień do duuuuuuuuuuuuuupy:(

to weź bądź na tyle silna,weź się w garść i skasuj raz na zawsze tą nk
po co Ci to?

33

Odp: Jak mam sobie poradzić z tym okropnym bólem po rozstaniu?;(

nk jest z dupy! I raadze ci tam po prostu nie zaglądać, a najlepiej skasować jak dla mnie to i tak sie tam nic nie dzieje...a kto wie, czy specialnie nie dodaje takich komenatrzy! A niech ma! Niech cierpi! Ja sobie zyje i jest mi super! A olać go! Niech mu ta lafirynda bokiem wyjdzie! Chyba zaczynam przechodzić faze buntu i złości na ex i wszystkich ex! bo jakoś ciśnienie mi na samą myśl skacze:P

34

Odp: Jak mam sobie poradzić z tym okropnym bólem po rozstaniu?;(

Macie rację. Skasuję. Z gg i skype go wyrzuciłam.  Ja już nie mam fazy buntu, ja to wszystko olewam tongue

35

Odp: Jak mam sobie poradzić z tym okropnym bólem po rozstaniu?;(

Brawo!

36

Odp: Jak mam sobie poradzić z tym okropnym bólem po rozstaniu?;(

Znowu dawno tu nie wchodziłam a wiele się wydarzyło. Święta jakoś super mi nie mijają bo co jakiś czas coś mi go przypomina no i ten cały cudowny nastrój z którego się zawsze tak cieszyłam a teraz do końca nie potrafię: ale to nie są jakieś wielkie doły, po prostu robi mi się trochę smutno ale za chwilę jest lepiej. Zdaję sobie sprawę teraz już tak naprawdę świadomie po tych ponad 2 miesiącach od rozstania że tak musiało być że trafiłam na dupka, nic na to już nie poradzę bo nie cofnę czasu. Jedyne czego się boję to oczywiście standardowo tego że zawsze będę sama choć wszyscy mi powtarzają że chyba jestem głupia że tak myślę ale ja wiem swoje;) Odpoczywam psychicznie od całej sytuacji nie widzę go w ogóle parę dni bo nie trzeba chodzić do szkoły i już mam efekty: przytyłam i wróciłam po części do normalnej wagi sprzed rozstania bo po nim dużo schudłam. Fizycznie i psychicznie jest dużo lepiej.To mnie pociesza bo wiem że jak są tam jeszcze we mnie jakieś emocje, żal to większość tego minie po wyjściu z tej szkoły jak już go nie będę zmuszona oglądać. Może dziewczyny to nie będzie dla Was pocieszenie ale ja naprawdę trochę teraz odżyłam, a byłam w naprawdę złym stanie także ten banał o tym że czas leczy rany to najszczersza prawda: może nie do końca leczy ale to wszystko już tak nie boli i można popatrzeć z perspektywy na całą sytuację z dystansem i opanowaniem. Co do jego nk czy gg: skasowałam wszystko za namową przyjaciółki zaraz po rozstaniu tzn jakieś 3,4 dni po , nie miałam ochoty patrzeć na jego zdjęcia z nową dziewczyną lub opisy dokładnie takie same jak kiedyś do mnie tylko ze zmienioną literką imienia. Poczułam się od razu lepiej. A co do jego nowej dziewczyny to nasza wspólna znajoma która czasem musi z nim rozmawiać gdyż mieszkają blisko siebie a jest jednocześnie moją przyjaciółką streściła mi ostatnio ich rozmowę: opowiadał jej o tym że głupio że zbliża się studniówka bo nie ma z kim na nią iść, ona się zapytała czy nie idzie ze swoją nową dziewczyną on na to że nie bo koledzy go ostrzegali że ona zmienia chłopaków jak rękawiczki ale on im nie wierzył no i teraz właśnie go rzuciła. Co za mądra dziewczyna. Pytał się zupełnie nie wiem co go to obchodzi co tam u mnie no to dowiedział się również od tej mojej przyjaciółki że spotkałam się parę razy z kolegą(którego on też zna), byliśmy w kinie(choć to nie były żadne randki ani nic takiego po prostu nie chciałam być wtedy sama) i że idę ze znajomymi na imprezę na sylwestra(zapewne sądził że będę po nim wiecznie płakać i siedzieć sama w domu 31 grudnia). Zrobił podobno wielkie gały i powiedział coś w stylu że nie sądził że gustuję w takich chłopakach i że dobrze że wróciłam do życia towarzyskiego(idiota, ja nie zamierzałam z tego życia przez niego wypaść kiedykolwiek) a także opowiedział o swoich bogatych planach podrywania panienek na sylwestra. Jejku czy on nie jest żałosny? jak usłyszałam tą rozmowę to tak właśnie stwierdziłam ale odczułam też małą satysfakcję przynajmniej nie będę musiała go oglądać od nowego roku jak się namiętnie całuje z nową dziewczyną(bo tak właśnie robił:stawał centralnie przede mną chociaż widział gdzie stoję i całował się na moich oczach z nią chyba żeby sobie podwyższyć samoocenę). W ogóle mam nadzieję że ten nowy rok będzie zupełnie nowy i zupełnie inny mniej dla mnie stresujący i bardziej szczęśliwy. Czego i Wam wszystkim życzę:)

37

Odp: Jak mam sobie poradzić z tym okropnym bólem po rozstaniu?;(

Brawo!!! Tak trzymaj:) Cieszę się bardzo:) I wszystkiego najlepsiejszego z okazji Świąt dla netkobietek smile

38

Odp: Jak mam sobie poradzić z tym okropnym bólem po rozstaniu?;(

Witajcie....

Długo zastanawiałam się, czy napisać...

ale w zasadzie moja historia jest podobna i skończyła się jak Wasza rozstaniem i teraz został wielki ból i tęsknota, z którymi nie mogę sobie poradzić...

11 miesięcy temu, na swoich zajęciach tanecznych poznałam Go...G. był zupełnie nie w moim typie, ja zresztą wówczas przeżywałam głębokie rozczarowanie facetem, który mnie oszukał i zdradził, więc też nie mogłam i nie chciałam słyszeć o miłości, uczuciu itd..przepełniała mnie złość i ironia do wszystkich facetów...
Jednakże bardzo szybko polubiałam tego samotnego, zamkniętego w sobie, wysokiego chłopaka, który miał w sobie wiele ciepła i uśmiechu dla wszystkich, w miarę jak Go pozanawałam dostrzegłam ile w sobie ma dobroci, czułam jednak, że czegos nie wiem.. jak nikt nie patrzył G. czesto się zamyslał i bywał bardzo smutny. Nie pytałam o nic..po prostu czułam się przy Nim cudownie, bezpiecznie, a On był wesoły i żartował...bo ja wtedy też potrafiłam się śmiać i emanował ze mnie optymizm. Przy mnie G. nigdy nie miał tych swoich smutnych oczu. Niewiele o Nim wiedziałam..tzn. o faktach z Jego życia, ale poznałam Go jaki jest, tańczyliśmy razem, po pewnym czasie, mimo, że WIEKI mi to zajęło, kłóciłam się z moja Przyjaciółką itd, że ja Go tylko lubię, że to nic...zrozumiałam, że G. jest dla mnie ważny, bardzo, bardzo, że musiałam się zakochać...jedyna pociecha to taka, że naprawde we wspaniałym facecie. Choc totalnie nie pasowaliśmy do siebie, ja szalona, roztrzepana romantyczka, On ciepły spokojny realista, to właśnie przy Nim zrozumiałam co tak naprawde daje mi szczescie i poczucie bezpieczeństwa. Po pół roku wiedziałam, że kocham Go i sama byłam przerażona, ze mozna kochać tak mocno...swojego przyjacela...

miałam złe doswiadczenia, w ogóle mam wiele kompleksów wiec bałam sie Mu tego okazać...On był dla mnie kochany i miły...mimo to bałam się..zrobic pierwszy krok, a On też nic nie robił. W sierpniu moja przyjaciółka miała mieć wesele, bałam sie ale w końcu zaprosiłam Go na to.. wtedy G. z żalem i smutkiem powiedział, że nie bedzie w stanie, bo wesela to dla Niego koszmar, że niespełna rok temu miał być Jego ślub, ale narzeczona Mu umarła miesiac przed ślubem.. sad, ze musze Mu dać czas pomyśleć...było mi głupio, że spytałam, przeprosiłam Go...i.. zaczeły sie wakacje, nie widywaliśmy sie na zajeciach tanecznych..nie mieliśmy do siebie nawet nr tel..ja wpadłam w rozpacz, bo myslałam, ze to sie tak głupio skończyło...

Miesiąc później,...dostałam od Niego smsa z prośba  o spotkanie! (jakoś odnalazł mój nr tel!) Okazało się, że postanowił pójśc ze mną na to wesele, mówil,że moze czas już zaczać żyć normalnie, oderwać się od tego koszmaru... i poszlismy..to było najpiękniejsze wesele, cudowna zabawa..G. tańczył tylko ze mną... całą noc..(jedyne co to w Kościele był smutny..ale z pewnoscią było Mu ciezko sad )

Po weselu jednak kontakt sie urwał, ja czasem cos napisałam, odpisał ale sam nie szukał kontaktu... minęły wakacje..zaczeły sie zajecia w szkole tanecznej...Jego nie było...znów sie zamartwiałam ale bałam sie narzucać..chciałam dać Mu czas...aż przyszedł na zajecia. I wtedy sie zaczeło rozkrecac..nasza przyjaźń nie była tylko przyjaźnią,...ja wiedziałam, że Go kocham..ale  bałam wykonac jakiegokolwiek kroku...dalej. Te spotkania były cudowne, stały sie sensem mojego zycia. Uwielbiałam patrzeć jak On sie przy mnie śmieje, ja czułam sie doceniona, szczęsliwa, czułam, ze mam swojego Anioła, który sie mną opiekrwauje..z Nim wiedziałam, że jestem bezpieczna. Z czasem okazywaliśmy sobie drobne gesty, typu przytulenie, głaskanie po dłoniach...
i nagle ....G. sie odsunął (nie chce wchodzić  w szczegoły bo i tak sie zbytnio rozpisałam, wybaczcie!) po tygodniu milczenia (9.12.)przyszedł na zajecia i potem porozmawialiśmy.. powiedział, że musi sie ze mną pożegnać na zawsze, przeprosił, że bardzo chciał ale tak naprawde nigdy sobie z tym co go spotkało nie poradził...że nie byłam Mu obojetna i dlatego wciaz próbował. ALe ma przed oczami wciaż jak umiera Mu na rekach Jego narzeczona...i nie chce mnie oszukiwać. Znika z mojego życia na zawsze...
Nie pomogły moje prośby i błagania, że ja potrafie to zrozumieć, ze to uszanuje, że bedziemy sie tylko przyjaznic...ale G. pwoiedział, że nie chce i nie potrafi być tylko moim przyjacielem, że z każdym dniem nakręca sie na mnie coraz bardziej, ale nie potrafi, nie chce zwiazku i lepiej przerwać to teraz. Że sobie popłacze i mi kiedyś przejdzie. A przebywając z Nim, nigdy sie nie wylecze...

I tak odszedł... zostawił mnie.. a ja musiałam Mu na to pozwolić...wiedziałam, że decyzja jest stanowcza i ostateczna...na tyle Go znam sad
ale kompletnie sobie  stym nie radze... z dziewczyny tryskającej optymizmem stałam się nieludzko nieszcześliwa i smutną...przezywam koszmar...próbowałam popełnić samobójstwo..ale w ostatniej chwili uratowali mnie przyjaciele...teraz wiem, że musze żyć dalej, choćby dla Nich... ale bardzo boli.. czasem myśle, że coraz bardziej i ta tesknota...

To nie jest moje I-wsze rozstanie, ale tym razem to jest najstraszliwsze, bo On zniknął, nie moge nawet na Niego popatrzeć, pogadać, napisać...byłoby mi łatwiej, naprawde!! Bo nie ma nic gorszego jak ktoś tak Tobie bliski nagle zniknie bez śladu..jakby umarł.. sad sad sad

Pozdrawiam Wszystkich i wybaczcie ale musiałam sie "wypisać".. sad   Wspłółczuje Wam, wiem jak to boli...

39

Odp: Jak mam sobie poradzić z tym okropnym bólem po rozstaniu?;(

Bardzo Ci współczuję. Myślałam, że takie rzeczy zdarzają się poniekąd tylko w filmach.
Posłuchaj, daj mu czas. Mnie się nie wydaje, że to wszystko tak się skończy. Widać, że chłopak nie zapomniał, wspomnienia o niej wciąż będą w jej głowie. Bo pomyśl sama jaki krótki czas minął od czasu śmierci jego narzeczonej, spróbuj postawić się na jego miejscu, na pewno jest mu ciężko.
Jedyne co przychodzi mi na myśl to wysłać mu smsa, w którym dodasz mu otuchy i uświadomisz, że do niczego go nie zmuszasz i że poczekasz na niego, tyle ile będzie trzeba. Wszystko się na pewno ułoży ;*

40

Odp: Jak mam sobie poradzić z tym okropnym bólem po rozstaniu?;(

Dziękuję za odpowiedź :*  może to wygląda jak historia z filmu, ale niestety te w filamch kończą się pięknie i szcześliwie...a moja nie... sad  Wiem, jak Mu jest ciężko i dałabym Mu tyle czasu ile trzeba. Ale On nie chce tego. Definitywnie zadecydował, że to KONIEC. Wcześniej zawsze wracał po różnym czasie izolacji, ale nigdy tak nie mówił, nigdy się nie pożegnał na zawsze...tym razem nie pozwolił mi mieć cienia nadziei i nie mam jej... za to Go pokochałam, bo wiedziałam, że jak mówi tak, albo nie to na 100% i że mogę być pewna Jego decyzji...i niestety wiem, że On już nigdy z własnej woli sie w moim życiu nie zjawi..bo się boi, uważa że tak jest LEPIEJ dla Niego i dla mnie...:(

I z tym nie moge sobie poradzić, czemu tak musiało być?? czemu ja i On musimy chodzić smutni i samotni osobno, a nie możemy razem spędzać czasu i sie wspierać...

Muszę uszanować Jego decyzję...bo On zbyt wiele dla mnie znaczy..ale też bardzo chciałam, żeby wiedział, że o Nim ciepło myślę i życzę Mu jak najlepiej..dlatego też wysłałam Mu z okazji Świąt kartkę na maila.. ale anonimowo. I tak się domyśli, że ode mnie, ale to nie w tym rzecz.. chodziło o to, żeby przeczytał dobre, pełne nadziei, otuchy słowa, a nie podpisałam się, żeby nie pomyślał, że to próba wymuszania kontaktu i że oczekuje na odpowiedz... wiem, że przeczytał moją kartkę, bo dostałam potwierdzenie...na moment zrobiło się mi lżej troszeczkę, oby Jemu też.. bo może myśli, że mam żal do Niego.. a nie potrafiłabym mieć.. oby tylko się nie dowiedział nigdy, co próbowałam zrobić (skończyć z tym życiem) ale na to są małe szanse..bo odciął się od naszych znajomych..od wszytskiego co miało cokolwiek wspólnego ze mną...

Pomaga też troszkę modlitwa o Niego, żeby następnym razem jak ktoś Go pokocha był w stanie się otworzyć i nie uciekał, żeby nie był na zawsze sam..bo szukam jakiegoś sensu tego co się stało..i moze tak było lepiej dla Niego..bo dla mnie napewno nie ;(

Tyle mogę zrobić, ale to strasznie, strasznie boli...tęsknię do granic niemożliwości...szanuję to co postanowił i nie mam zamiaru Go dreczyć ale sama sobie z tym nie radze... ;(

Pozdrawiam serdecznie!!

41

Odp: Jak mam sobie poradzić z tym okropnym bólem po rozstaniu?;(

Ciężko się z tym pogodzić.. żyję dzięki Przyjaciołom, Oni mnie uratowali. Wierzę, że to nie przypadek, może Komuś się jeszcze w tym życiu przydam. Gdybym wtedy odeszla, pewnie nie czułabym już bólu. Byłoby z głowy. Teraz czuję się jakbym umierała powoli w wielkich męczarniach. Mam dużo pracy, staram się nie myśleć, ale we mnie to "siedzi", nawet jak coś robie, ta tęsknota, nie mogę spać..dziś męczyłam się do 5.00 rano.. sad Wczoraj wybuchnęłam płaczem na ulicy..
Myślę, że łatwiej się zapomina jeśli się wie, że ktoś był nieodpowiedzialny, neidojrzały, nieodpowiedni...bo jest jakies logiczne wytłumaczenie i nadzieja, że się spotka tego jedynego..

Ja nie chce już Nikogo, bo nikt mi G.. nie zastąpi sad
czy w ogóle można się pogodzić z taką nagłą startą Ukochanego sad ?

42

Odp: Jak mam sobie poradzić z tym okropnym bólem po rozstaniu?;(

Droga łezko. Rozumiem Twój ból. Mi też często zdarza się płakac na ulicy i calkowicie wyłączać sie np. z rozmowy myśląc o Nim. Nikt nigdy nie zastapi Ci G, bo każdy facect jest inny. I nie powinnaś nigdy przenigdy porównywać następnych partnerów z G. To się nie uda. Musisz przezwyciężyć w sobie ten ból, chociaż wiem, że to nie jest łatwe i na pewno wcale nie masz na to ochoty, ale jak świat długi i szeroki tak ludzie zakochiwali się w sobie i rozstawali. Niestety nasz dzień rozstania, tysiące ludzi zapamięta jako najszczęśliwysz na świecie. Może jutro my też będziemy w tych tysiącach?

Mi czasami wydaje się, że już nigdy nie poczuję do nikogo tego co czułam do mojego ex. Traktowałam i ciagle traktuje jak tą drugą połówkę i mam w sobie to potworne uczucie, że Bóg sie tym razem pomylił. ten jeden raz. Ale niestety, kochać to znaczy czasami pozwolić komuś odejść. Powiedz mu głośno żegnaj i zacznij żyć od nowa, sama. Skoro oni są szczęśliwsi bez nas, to nie stawajmy im na tej drodze. Nikogo nie zmusimy do miłości i nie przywiążemy do siebie łańcuchami, bo obydwoje byśmy cierpieli.

43

Odp: Jak mam sobie poradzić z tym okropnym bólem po rozstaniu?;(

Dziewczyny, ja wiem, że wam jest ciężko, sama przez to przechodziłam... Ale szkoda waszego zdrowia na zamartwianie się... Trzeba podnieść głowę i żyć dalej. Łezko, ja myślę że jemu jest bardzo ciężko z powodu tego co sie stało z jego narzeczoną. i być może boi się że jak znów pokocha to historia może się powtórzyć:( boi się stracić Ciebie w taki sposób. Więc na nic zdadzą się Twoje słowa, przekonujące go, że wszystko się uda. Moim zdaniem potrzeba czasu.... Jeśli jesteście sobie pisani to sie odnajdziecie:) Łezko, nie smutaj już, zajmij się czymś, co pozwoli Ci nie myśłeć chociaż przez chwile. Pozdrawiam:)

44

Odp: Jak mam sobie poradzić z tym okropnym bólem po rozstaniu?;(

Dziękuję, za to co napisałyście !!!! to niesamowite, jak wiele z Nas cierpi z tego samego powodu..(niestety)....wcześniej nie zdawałam sobie sprawy, ze Ktoś moze mnie tak dobrze zrozumieć...dziękuję jeszcze raz za dobre słowo...
Życzę Wam, aby wszystko jakoś się ułożyło...

Wiem o czym mówisz chomej, dokładnie czuję to samo..jakieś starszne przekonanie, że Bóg się pomylił..zaraz po tym nawet nie potrafiłam się modlić..czułam wielki żal, że G. straciłam...
Misiu, staram się żyć dalej, potwornie ciężko mi to idzie neutral ale żyję...wiem, że G. się boi, dlatego odszedł.. ale straszne jest, że tak całkiem urwał kontakt...tak zniknął...ja oczywiście nie mam zamiaru Go dreczyć i musiałam pozwolić Mu odjeść, właśnie dlatego, że tak Go kocham...bo może tak Mu lepiej..może Ktoś Inny jest Mu przeznaczony, kto bedzie potrafił otworzyć Jego serce na miłosć...

Pozdrawiam Was serdecznie i życzę Wam udanej zabawy na Sylwestra smile !! (ja spedzam w domu, bo jakoś..nie mogę sobie wyobrazić pójsc sie bawić..)

45 Ostatnio edytowany przez chomej (2009-12-30 20:43:01)

Odp: Jak mam sobie poradzić z tym okropnym bólem po rozstaniu?;(

dzisiaj miałam przyjmność rozmawiać z moim ex i w ferworze rozmowy jakos coś wyszło na temat spotkania, a on stanowczo mi zakumunikował, że chce spokój, że chce w końcu żyć i że nie ma mowy, a po pytaniu to jak długo mam się nie odzywać rabnął, że do 30stki. Prawie 8 lat, nieźle. W jednej chwili można się poczuć nikim, jak śmieć....nawet płakać mi się nie chciało, bo zdałam sobie sprawę, że każda moja łza dla niego było niepotrzebna. Lodowaty prysznic.

46

Odp: Jak mam sobie poradzić z tym okropnym bólem po rozstaniu?;(

o kurcze Chomej.. co za gość... neutral taki tekst...jestem pewna, że nie był Ciebie wart..
Może to bedzie straszne co powiem, ale dzieki temu, ze tak się zachował może, choć odrobinkę będzie Ci łatwiej się pozbierać, zapomnieć.. ja np. czasem żałuję, że nie mogę myśleć źle o G..bo byłoby (tak przypuszczam) łatwiej to "olać"...
Trzymaj się cieplutko!!

47

Odp: Jak mam sobie poradzić z tym okropnym bólem po rozstaniu?;(

Witam! opowiem wam moja historie w duzym skrocie! otoz miesiac temu rzucil mnie moj chlopak a w zasadzie to narzeczony.Bylismy ze soba pona 3 lata, od 2 lat bylismy zareczeni i wszystko prysnelo jak mydlana banka.Planowalismy wspolna przyszlosc, dom, dzieci. Zapewnial mnie ze jestem jego najwiekszym szczesciem w zyciu ze mnie kocha nad zycie i w ogole. Wszystko bylo cudownie do czasu gdy zaczela odzywac sie do niego jego byla, w sumie to robila to chyba przez caly nasz zwiazek. Oddalil sie ode mnie, zaczal traktowal jak powietrze. Pewnego dnia powiedzial ze chce odejsc...Kiedy sie wyprowadzilam zalowal, plakal itd. Myslalam ze sie zmieni, ze przemysli wszystko, ale tak sie nie stalo. jego byla o ktorej zawsze mowil w negatywny sposob tak okrecila go sobie wokol palca ze robil wszystko co chciala. Jak sie wyprowadzilam rzucialam w niego pierscionkiem zareczynowym i wyszlam...(powiem ze cala sytuacja miala miejsce za graniaca)wyprowadzilam sie do kumpeli, bylam zdana sama na siebie. Po moim powrocie do kraju pisal smsy ze jestem wyjatkowa kobieta itd. Do dzisiaj nie rozumiem jego zachowania, nie utrzymuje z nim kontaktu i nie chce, chce sie pozbyc mysli o nim. Wszystkie rzeczy ktore mi dal oddalam mu, nie chce miec niczego co bedzie mi o nim przypominac, nie ogladam zdjec, staram sie nie myslec chociaz jest to trudne. Jak pomysle ze jest z nia serce mi peka, nigdy nie czulam takiego bolu, mam nadzieje ze szybko to minie, ze zapomne. Najwazniejsze to chyba pozytywne myslenie ktore staram sie w sobie wyrobic. Wiem juz ze krzywda komus wyrzadzona predzej czy pozniej wroci do tej osoby, a doswiadczenia ktorych doznajemy tez nas czegos naucza. Wierze ze nic nie dzieje sie bez przyczyny, ze wszystko ma swoj sens, nawet cierpienie moze nas czegos nauczyc...

48

Odp: Jak mam sobie poradzić z tym okropnym bólem po rozstaniu?;(

I działanie kosy27 było i jets jak najbardziej poparwe. brawo, nie uległaś jego sms-esom i obietnicom poprawy. Koleś okazał się frajerem i bardzo dobrze, że odeszłaś. Jasne, że boli i że w duszy jest ci źle, ale sie nie poddajesz i chociaż starasz się myśleć pozytywnie, a to najważniejsze.
Ewidentnie nie byl ciebie wart, tak jak nie są nas warci partnerzy, którzy odchodza z naszego życia i sprawiają, że nie chce nam się nic.
Widać to nie było to i im wcześniej to zaakceptujemy tym lepiej, dla nas. Oni się bawią, poznają innych ludzi, imprezując i założe się ze w 80% nawet nie pomyślą o tym jak się czujemy, więc dlaczego my to mamy robić? Pokażmy im że bez nich też można się obejść i to całkiem nieźle.

49

Odp: Jak mam sobie poradzić z tym okropnym bólem po rozstaniu?;(

wiesz Chomej najbardziej boli to ze on w tej chwili jest z nia, z osoba o ktorej wypowiadal sie negatywnie, zapewniajac mnie ze to juz przeszlosc ,ktora nie wroci, ze nie mam sie czym przejmowac:( staram sie odpedzac mysli o nim a w szczegolnosci wspomnienia. Zaraz po rozstaniu mialam caly czas w glowie obrazy jak bylo nam dobrze, teraz po uplywie misiaca po przemysleniu paru spraw chyba zaczelam miec inne nastawienie. Moze zaczelam go juz postrzegac w inny sposob, nie idealizowac tak jak kiedys. Powtarzam sobie ze zasluguje na prawdziwa milosc ktora mnie nie skrzywdzi, gdzies napewno jest, chce ja znalezc i zapomniec o przeszlosci i Tobie tez tego zycze.

50

Odp: Jak mam sobie poradzić z tym okropnym bólem po rozstaniu?;(

Bardzo rozsądne działanie, za kolejny miesiąc będzie znowu lepiej i tak małymi kroczkami dojdziemy do celu. Naszym problemem jest to, że się uzależniłysmy od nich, a nigdy nie powinno się to stać. Z każdego nałogu można wyść, tylko trzeba chcieć. Na dnie już byłyśmy, pora się z niego odbić!
Dziekuję i również trzymam kciuki za Ciebie!

51

Odp: Jak mam sobie poradzić z tym okropnym bólem po rozstaniu?;(
Bożena napisał/a:

Masz rację- takie osoby nie mogą wiedzieć co czujesz jeśli same tego samego nie przeżyły. Ale nie odrzucaj ich pomocy od razu.
Napisz co takiego się stało, że życie uważasz za niesprawiedliwe bo nikt nie odpowie nie wiedząc w czym jest problem.

no name no surname napisał/a:

no dobrze napisze ,ale problem jest taki banalny jak nie wiem...chodzi o chłopaka....moja największa miłość -bylismy razme przez prawie 4 lata ,i nic się nie zapowiadało na to że to koniec...przyszedł któregoś dnia i powiedział że GO ZMĘCZYŁMA I WSZYTSKO.no nie......rozwalił mnie na milion części.... i to zerwał w taki chamski sposób ze mna-nie bede opisaywac bo to boli,ale nie przechodzi mi przez myśl że był dla mnei taki najcudowniejszy-no taki czuły jak nie wiem kto,dosłownie mnie nosiał na rękach a tu nagle przekleństwa do mnie jakieś itp.TO CO NAJBERADZIEJ BOLI TO TO ZE JA MU WE WSZYTSKO UWIERZYŁAM -ZE SIE KIEDYŚ OŻENIMY ,TYLE TRAZY MNIE ZAPEWNIAŁ ŻE BEZE MNIE BY NIE MÓGŁ ŻYĆ...UMARŁBY BEZE MNIE......I TERA ZNAGLE STWIERDZIŁ ŻE CHCE BYC SAM.NO ROZWALA CZŁOWIEKA TAKIE COŚ.TO CO MNEI BOLI TO TO ŻE SNI MI SIĘ CO NOC-TE PIĘKNE WPOSMNIENIA WRACAJĄ...MAM Z NIM TYSIĄCE ZDJĘĆ,,JA GO TAK BARDZO KOCHAM A ON MA MNIE GDZIEŚ.JESZCZE NAJGORSZE BO CO ZROBIŁAM-BYŁAM TAK ZDESPEROWANA ZE CHCIAŁAM SIE POCIESZYĆ U INNEGO CHŁOPAKA I ZAWRÓCIŁAM MU W GŁOWIE A ON SIE ZAKOCHAŁ I JA MU POWIEDZIAŁAM ZE GO JUŻ NIE CHCE....UŚWIADOMIŁAM SOBIE ŻE JA KOCHAM TAMTEGO.TYLKO SIĘ MĘCZE -JUZ TROCHE CZASU MINĘŁO A JA NADAL SIE CZUJE TAK JAK WTEY TAMTEGO DNIA..........LEPIEJ BYŁOBY DLA MNEI ŻEBY MNIE NIE BYŁO I ON TEŻ BY SIĘ NAPEWNO CIESZYŁ ŻE MNIE JUŻ NIE MA I NIE BEDE MU PRZESZKAZDAĆ.PANI MNIE NIE ZROZUMEI CHYBA BO NIKT PANI TAK NIE ZOSTAWIŁ.....TO JEST TRAGICZNE...ZAŁAMUJE SIE CZŁOWIEK W CIAGU PARU SEKUND

Odp: Jak mam sobie poradzić z tym okropnym bólem po rozstaniu?;(

czy ktoś potrafi zrozumiec co czuje????A CZUJE TERAZ ŻE MIŁOŚĆ TO TYLKO ILUZJA,ZŁUDZENIE.............................................................................

53

Odp: Jak mam sobie poradzić z tym okropnym bólem po rozstaniu?;(

To normalne. Po rozstaniu kiedyw szytsko boli i denerwuje, po prostu nie wierzy się w to, że cokolwiek dobrego nas jeszcze spotkać, a miłość? Przeciez ona nie istnieje. Wiele osób z tąd cie rozumie i my tez to przyzywamy. Nie jesteś sama. Z czasem będzie lżej, każdy dzień będzie bardziej kolorwy, aż ból minie i znowu zaczniesz sie usmiechać.

54

Odp: Jak mam sobie poradzić z tym okropnym bólem po rozstaniu?;(

Hej Wam;( podły mi się humor dziś zrobił... ech... wracam ze szkoły z moim kolegą z grupy i mija mnie mój były ze swoją nową miłością, która rzekomo była tylko córką znajomych jego rodziców. Ładna mi tylko córka. Dziwnie się czuję, trochę mi smutno, a trochę jestem zła na siebie, że wcześniej dałam się oszukiwać. Zostałam dziś potraktowana jak powietrze ;/ widocznie tak też można, nawet cześć nie powiedzieć.
Powiem wam jeszcze, że zrobiła sie też dziwna sytuacja, ponieważ ten kolega z którym wracałam dziś ,przed sylwestrem powiedział mi że zauroczył się we mnie i ja nie chcąc go ranić wytłumaczyłam mu , że nic nie będzie z tego, bo dla mnie jest za wcześnie i ja nie umiem. I czuję się jak rozdarta sosna;( ten kolega widział moją minę jak zobaczyłam ich razem. I teraz stara się mi poprawić humor i w ogóle... Smutno mi:(

55

Odp: Jak mam sobie poradzić z tym okropnym bólem po rozstaniu?;(

Jak koledze na Tobie zależy to poczeka, nie martw się nim. O twój ex, no szkoda słów...brak komentarza, jak można nawet cześć nie powiedzieć. Teraz masz jasny obraz jakim jets człowiekiem. Nie powinnaś ani jednej chwili dłużej o nim myśleć! A swoją drogą ta dziewczyna (jeśli cie zna i wie że jesteś jego byłą) powinna się zatsanowić czy na pewno chce byc z kimś tak no przepraszam bardzo ale prymitywnym! To tylko o nim źle świadczy i dobrze, ze już nie zawraca ci głowy swoją osobą. Niech ona się teraz męczy z tym bucem, prymitywem i egoistą.

56

Odp: Jak mam sobie poradzić z tym okropnym bólem po rozstaniu?;(

Tylko że on jest genialnym aktorem, nie wiem jaką szkołę kończył ale przebija wszystkich lowelasów Hollywood!!! I kto go nie zna ten się nabiera. Jestem żywym przykładem:( Teraz nie mam cienia watpliwości, że zarzucałam mu , że mnie okłamuje i zdradza. Bo wątpię żeby tak szybko "miłość" rozkwitła ( w ciągu niecałego miesiąca). Ech, ludzie się zmieniają...  Sama nie wiem , co czuję...napewno nie pozytywne uczucia...

57

Odp: Jak mam sobie poradzić z tym okropnym bólem po rozstaniu?;(

Witam wszystkich. Znalazłam te forum i postanowiłam się z kimś tym podzielić. Ostatnio jestem przybita, chociaż nie powinnam, bo sama podjęłam taką decyzje a mianowicie zerwałam z moim facetem. Strasznie mi z tym po 2,5 roku naprawdę jest ciężko raptem zostać samej. Zrobiłam tez błąd będąc z nim bo odcięłam się od znajomych. Wydam się zimną s... zrobiłam to przed świętami i sylwestrem. Jak na każdym początku związku zawsze jest pięknie i ładnie. Później dochodzi rzeczywistość. Jestem już w takim wieku że myślę poważnie o życiu. Myślałam że to będzie to. Mam pracę, skończyłam studia myślę zrobić podyplomówkę, a on nie ma pracy, nawet matury chociaż próbowałam wiele razy z nim rozmawiać, ale nic tylko obietnice że będzie lepiej że muszę poczekać trochę na wszystko, ale ile można czekać. Miałam wrażenie że stoimy w miejscu ze wszystkim. Przez jakiś czas mieszkaliśmy razem , ale warunki nie były komfortowe. Stary domek drewniany bez wody hm był prąd wow . Nie jestem jakąś wielką panią ale podstawowe rzeczy w końcu jest XXI wiek do cholery. Czasami sama miłość nie wystarcza jak trzeba zrobić zakupy, opłaty, brakuje na wszystko, itp. Kłóciliśmy się ciągle miałam pretensje on też pewnie czuł się niedowartościowany, chyba za dużo wymagałam. Na wakacje też nie wyjechaliśmy ostatnio a dlaczego>wiadomo. hmm Pożyczył sporo pieniędzy od mojego ojca o czym dowiedziałam się ostatnia od ojca. Jako facet osobiście tak był czuły troskliwy, miły kochany, ale jak mogę poważnie myśleć o związku jak nie mogę na nim polegać.  Chociaż tak mi podpadł to tęsknie za nim. Rozmawiałam z nim ostatnio wypytywał się czy naprawdę taka jest moja ostateczna decyzja, czy tęsknie, czy mi ciężko, ze on ma nadzieję na zmianę mojej decyzji. Ja płakałam cicho w słuchawce. Żałosne, wiem ale to boli.

58

Odp: Jak mam sobie poradzić z tym okropnym bólem po rozstaniu?;(

Witaj Mart wiem ze jest ci ciezko ale zacznij myslec pozytywnie. Narzeczony zostawil mnie ponad miesiac temu, bylismy ze soba ponad 3 lata, wielkie plany itd. najpeikniejsza rzecz jaka mnie w zyciu spotkala, najwieksza milosc. Tak wtedy myslalam. Dzisiaj wiem ze od tametj chwili zmienilo sie moje myslenie chociaz troszeczke ale zawsze cos...kazdego dnia lapie sie na tym ze mysle o nim ale staram sie odpedzac to od siebie. Jest cholernie ciezko ale z kazdym dniem lepiej. Mam juz prawie 27 lat i nie mam juz faceta... Codziennie powtarzam sobei ze zasluguje na prawdziwa milosc, ktora nie rani i gdzies na mnie czeka. Dobrze zrobilas ze odeszlas! Nie warto poswiecac sie dla takiej osoby. Wez czysta kartke podziel na pol i wypisz z lewej strony jego pozytywne cechy a z prawej negatywne. Zrobisz sobie taki maly rachunek sumienia, tylko zrob to szczerze co ci sie w nim podobalo a co nie. Moze po tym zmienisz swoje myslenie, a przynajmniej postarasz sie to zrobic jak zauwazysz ze tych negatywow jest wiecej. Ja nie doszlam jeszcze do siebie ale ale bardzo sie staram. Kiedys nam sie uda. "O dziwo, czas, który goi rany, pokazał też, że w życiu można kochać więcej niż jedną osobę."

59

Odp: Jak mam sobie poradzić z tym okropnym bólem po rozstaniu?;(

Ciężko jest nie myśleć o tej drugiej osobie. Myślałam , że tak się da ale niestety...:(

60

Odp: Jak mam sobie poradzić z tym okropnym bólem po rozstaniu?;(

dziękuję ci "kosa27" wiesz też mam te 27 lat i to trochę przygnębiające uczucie gdy widzi się u znajomych już rodzinne "sielanki" a samej chce się mieć dlatego jak pisałam wcześniej chyba nie mogłabym zaprosić na świat małego człowieczka który ma swoje potrzeby i mieć faceta - ojca dla którego ciężko byłoby to osiągnąć (chociaż były takie rozmowy i zaręczyny) Biorę pod uwagę wszystkie ewentualności. Najgorsze jest to że myślę że mój facet mógłby gdyby chciał to zrobić ale tego trzeba naprawdę chcieć a jak samemu się nie chce to nikt nawet osoba (partnerka) nie zmusi. Wiem też powtarzam sobie że to przejdzie ale to tak cholernie boli. Nie mogę miejsca znaleźć przeżywam non stop. Najgorsze że jeszcze się z nim spotkam bo po wspólnym mieszkaniu zostały moje rzeczy u niego :sprzęt RTV agd , itp. Masakra.
Ale wmawiam sobie że będzie dobrze.
bo musi być kiedyś lepiej prawda?

61

Odp: Jak mam sobie poradzić z tym okropnym bólem po rozstaniu?;(

mart mam tak samo jak ty mysli typu: mam juz tyle lat i nie mam rodziny a wszyscy moi znajomi to juz dawno po slubach i z gromadka dzieci.bylam zareczona 2 lata i wszystko w ciagu paru chwil prysnelo jak mydlana banka. Podobnie jak u ciebie byly plany o wspolnym zyciu, dzieciach itd. tez mieszkalismy ze soba tyle zo to bylo za granica i bylo mi o wiele ciezej. Spakowalam sie i wyprowadzilam do kumpeli. Po pewnym czasie wrocilam do domu. Wszystkie rzeczy ktore od niego dostalam (bizuterie itp.)oddalam juz w Polsce jego mamie (pierscionkiem zareczynowym rzucilam w niego przed wyprowadzaka mowiac zeby go dal jej). Od mojego wyjazdu nie spotkalam sie z nim. (On takze wrocil do domu do PL). Nie chce go widziec i spotykac sie z nim chce zapomniec.Mieszkamy w tym samym miescie i nie bedzie to latwe. Kiedy pomysle ze teraz  jest z nia serce mi krwawi.  Nie warto byc z kims kto jest nieodpowiedzialny i sam nie wie czego chce. Jesli taka sytuacja mialaby sie stac kiedys np. po slubie to lepiej ze stala sie teraz bo jeszcze mamy sznse zeby cos zmienic.Wiem ze po kazdej burzy zaczyna swiecic slonce i mysle ze dla nas tez zaswieci.

62

Odp: Jak mam sobie poradzić z tym okropnym bólem po rozstaniu?;(

tak kosa27 masz rację. Tylko ja nie zostawiłam go dla innego może byłoby mi wtedy łatwiej byłby ktoś a tak jestem jak palec sama został mi kot bo razem go przygarnęliśmy jak mieszkaliśmy razem teraz jestem u rodziców to jak porażka rozumiesz. Wcześniej też miałam kilkuletni związek był z kolei toksyczny i czułam ulgę,dużą ulgę,  a tu mam wrażenie że zwariuję z tęsknoty. Zastanawiam się czy coś nie tak jest ze mną dlaczego nie poznam kogoś dobrego czy już nie ma prawdziwych mężczyzn?
Nie użalam się nad sobą (może trochę) ale czas leci nieubłaganie a ja znowu mam kilka lat w plecy. I tak w tym przypadku zaufałam dla niego, pokochałam. Znowu rozczarowanie i wydaje mi się (to odnośnie wieku) że jest coraz trudniej. Parę razy rozchodziliśmy się ale drugiego albo następnego dnia był ok. On zabiegał o mnie dzwonił przyjeżdżał, prosił,a teraz nic. Teraz dotarło chyba też i do mnie że tak nie będzie.
Ale musimy się pozbierać, ogarnąć, nie wiem jeszcze ile to potrwa chciałabym poddać się takiemu zabiegowi "wymazaniu pamięci", dobre by było? ale to niemożliwe - marzenie:) Zostaje czas nasze jedyne lekarstwo.

63

Odp: Jak mam sobie poradzić z tym okropnym bólem po rozstaniu?;(

Też bym chciała przejść taki zabieg, ale niestety nie da się.... pozostaje nam czekać, aż któregoś dnia wzejdzie i dla nas słońce.

64

Odp: Jak mam sobie poradzić z tym okropnym bólem po rozstaniu?;(

wiecie co z tym jest ? moja decyzja a dręczy okropnie. Jeszcze jak jestem w pracy to az tak nie myślę a jak w domu to wypalam papieros za papierosem płacze ... dlaczego faceci są tacy nieodpowiedzialni jak się im tłumaczy mówi zwraca uwage co jest nie tak, itp. a tu nic ... dopiero jak ich się zostawi dociera do nich i zaczynają myśleć...
tylko my kobiety przezywamy to bolesnie ... a oni zyją normalnie przechodzi im szybciej ... to jak to jest???

65

Odp: Jak mam sobie poradzić z tym okropnym bólem po rozstaniu?;(

Tez sie nad tym zastanawiałam, kiedy mój ex do mnie wrócił zapytałam go kiedys o to. Jak to jest, że ja płakałam a on ciagle balował. Powiedział, ze to całe balowanie, imprezy, dobry nastrój to tylko taka poza, a tak naprawdę w środku też go wszystko bolało, często o tym myslał i przeżywał. Nie wiem na ile to  było prawdą, a na ile chciał mi zrobić przyjemność, ale może coś w tym jest,. Może oni tylko tak chowają się za maską. Jasne każdy jest inny, ale nie sądzę. Nie ważne czy facet czy kobieta, zawsze jakaś zadra zostaje w każdym. Przynajmniej chce w to wierzyć.

Posty [ 1 do 65 z 126 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Jak mam sobie poradzić z tym okropnym bólem po rozstaniu?;(

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024