Problemy psychiczne - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » STRES, LĘK, NERWICA, DEPRESJA » Problemy psychiczne

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 11 ]

1

Temat: Problemy psychiczne

Witam,

Miałem w zasadzie nic nie pisać, ale być może wygadanie w pewnym stopniu mi pomoże.
Mam 25 lat i ten rok mogę uznać za najgorszy w moim parszywym życiu.
Pewien czas temu zmarł mój ojciec po ciężkiej chorobie zwanej stwardnieniem rozsianym. To był moment tak naprawdę. Jednego dnia z nim rozmawiam. Kolejnego już jest nieprzytomny, żeby po niespełna 2 tygodniach umrzeć. Wybudzał się ze śpiączki 2 razy. Za pierwszym razem nie było z nim kontaktu. Za drugim był bardzo dobry kontakt. Myślałem, że już wszystko będzie dobrze. Niestety tamtej nocy zmarł, a ja nawet nie potrzymałem go za rękę. Przed śmiercią niestety nie byłem dla niego bardzo miły. Miałem dużo stresu i roboty w pracy przez co jak dzwonił odzywałem się często zdawkowo i opryskliwie. Nie miałem go okazji niestety już przeprosić czy powiedzieć, że go kocham. Na pogrzeb odwoziłem innych. Przez co sam zdążyłem w ostatniej chwili. Nie zdążyłem na otwartą trumnę przez co znowu nie mogłem go złapać za dłoń i się z nim pożegnać.
W zasadzie bardzo to przeżywam i jest chyba coraz gorzej.
Niestety kiedy myślałem, że mam rodzinę i jakoś to wszystko będzie to żona powiedziała mi, że mnie nie kocha i tak naprawdę kilka lat to była fikcja i jest tylko ze względu na dziecko, ale i tak się w końcu wyprowadzi. To dobiło chyba mój gwóźdź do trumny. Nie mam kompletnie na nic ochoty. Chodzę przygaszony, nie mam humoru mimo, że wcześniej często żartowałem. Z niczego się nie śmieje. Wszystko mi o wszystkim przypomina. Często mi lecą łzy z oczu. Mam niestety myśli samobójcze i to bardzo poważne bo nie mam kompletnie żadnych pozytywnych bodźców. Moja samoocena sięgnęła zera i spada niżej.
Mnie to wszystko już przerosło. Nie mam pojęcia co mogę zrobić. Na początku roku miałem jeszcze plany na przyszłość. Coś chciałem w życiu osiągnąć. Teraz jest mi wszystko jedno co się stanie. Nie mam siły pracować, nie mam siły się uczyć.
Ktoś z czegoś takiego wyszedł? Czy naprawdę już tylko strzelić sobie w łeb?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Problemy psychiczne

witaj ;-)
Moje problemy były ca prawda nieco inne ale poszłam do psychiatry. Dostałam leki oraz zaczełam psychoterapie. długo zwlekałam i się wszsytko pogarszało.
Dziś jest juz o niebo lepiej.
Zachęcam Cie do konsultacji i wizyty u psychiatry bądz psychologa.

3

Odp: Problemy psychiczne

witaj, dobrze że napisałeś, nie mozesz byc z tym sam
nie dziwię Ci się ze jesteś w takim stanie obecnie po dwóch traumatycznych zdarzeniach. Jeśli chodzi o Twojego tatę to jedyne co musisz to przeżyć żałobę z  jego powodu i przyzwolić sobie na jej przeżycie. Musisz się pogodzić z myślą że odszedł, że nie zdążyłeś się z nim pożegnać. Nie cofniesz czasu, jeśli byłeś wobec taty niemiły to nie cofniesz już tego, samo poczucie winy moim zdaniem w jakiś sposób nas samych karze. To czego ja się uczę to przyzwolenie sobie na to ze nie zawsze jestem w stanie zareagować na jakieś sytuację, bo stres i pęd, jesteśmy tylko ludźmi, a to jak się zachowywałeś być może wynikało tak na prawdę z głebokiej troski do ojca, w jakiś sposób twoja swiadomosc wypierała ze jest bardzo chory i wszystko zmierzało do tego by siebie samego przed tym ochronić, to być moze był powód. druga sprawa to tak jak mówiłam życie w biegu i stres, wszystko na Twojej głowie więc nie zadreczaj się. Jeśli mogę dać Ci radę to na Twoim miejscu wybrałabym się na cmentarz i pomodliła za tatę i "powiedziała" że przepraszasz ze nie było Cie że go kochasz i tęsknisz lub cokolwiek innego, to też będzie forma która pozwoli Ci wyzwolić uczucia i przemyślenia. Uwierz mi każdy nie zdazy sie pożegnać z bliskimi którzy odchodzą, nigdy nie będziemy w stanie i nigdy nie przwidzimy pogorszenia zdrowia bo nie mamy na to wpływu. Co do żony to może mówiła prawdę? Jak myślisz? Czułeś się szczęśliwy w tym związku?  Ile wasze dziecko ma lat? Może sytuacja ze śmiercią taty(nie zrozum mnie źle, że uważam ze śmierci taty to coś dobrego) ale może jest to moment by zastanowić się nad Twoimi relacjami z ludźmi i relacjami z samym sobą, chodzi mi o wsłuchanie się w siebie w swoje potrzeby, jesteś młody i popełniasz błędy jak my wszyscy i jeszcze raz powtarzam Jesteś tylko człowiekiem. Obecnie masz depresję z powodu tych zdarzeń i powinieneś się zastanowić nad swoim życiem tak jak już wcześniej napisałam- emocje, relacje, potrzeby, ale nie pod kątem samobójstwa bo ono nic nie rozwiązuje, to że przydażyły Ci się takie rzeczy nie oznacza ze jesteś nikimi, jesteś pełnowartościowym człowiekiem który napotkał problemy które każdego dotykają i to dzięki nim stajemy się silniejsi, pamiętaj o tym !!!!
Pisz, nie bój się rozmawiać, to co powinieneś zrobić to udać się do psychologa lub porozmawiac z przyjacielem lub kimś bliskim któremu ufasz.

4

Odp: Problemy psychiczne

Nie sądziłem, że zwykłe pisanie może mi w czymś pomóc, ale nie patrzyłem nigdy na to od tego strony. Nasze dziecko ma 4 lata. Czy czułem się szczęśliwy? Myślę, że przez ostatnie półtora roku nie byłem szczęśliwy, ale nadal bardzo kocham żonę. Wydaję mi się, że u mnie pojawia się jeszcze lęk przed byciem samotnym. Wszystko za szybko się potoczyło. Nie miałem jeszcze poukładane w głowie (nadal nie mam do końca), a już miałem żonę i dziecko. Boję się być samotnym i boję się tego, że nie spotkam już nikogo więcej w kim mógłbym się zakochać. Zresztą kto by się zakochał w rozwodniku z dzieckiem? Przed samobójstwem tak naprawdę chroni mnie dziecko (nie chcę zrobić dziecku tego co mnie spotkało. Z tym, że to byłoby umyślne odebranie sobie życia), mamie (wycierpiała się już dosyć po śmierci ojca. Moja śmierć by ją załamała totalnie) siostra, która niestety jeździ po świecie i mój jedyny przyjaciel z którym znam się od przedszkola. Śmierć to na pewno nie jest rozwiązanie. Czasami po prostu mam tak silne poczucie winy, jakiejś samotności, beznadziejności, że może zadziałać jakiś impuls, który mnie do tego popchnie. Nie wiem tak naprawdę co mam zrobić. Czy zostać tym kim chciałem być i liczyć na to, że los się do mnie uśmiechnie? Teraz jest mi bardzo ciężko podnieść się do jakiegoś działania. Ciężko mi zapamiętać cokolwiek. Ucieczka w alkohol to też chyba najgorsza możliwa rzecz jaką bym zrobił. Moim problemem jest też to, że ja w obecnym stanie nie jestem w stanie normalnie porozmawiać np z żoną. Nie mam w zasadzie nic do powiedzenia. Czuję tylko żal i smutek to jak mogę się śmiać czy normalnie rozmawiać.

5

Odp: Problemy psychiczne

Witaj,mój syn tez cierpi na depresje plus zespół jelita drażliwego.Ma 26 lat .Od miesiąca jest z nim co raz gorzej,wpływ miała na to policja ,która wpadła przeszukać mieszkanie ,czy nie ma marichuany .Póżniej jego dawny przyjaciel zaczał gadać swoim znajomkom ,że na pewno sypnął kooś że go puscii.Odgrażął się że pobije syna trwało to kilka dni,.w końcu go przeprosił.Jak by tego mało było następny znajomek pokłocił sie z synem i też mu obiecał ze go połamie.No i zaczęły się silne bóle brzucha wymioty ,lęki.Wczoraj wymiotował od rana kilka godzin więc zawiozłam syna do szpitala ,po kilku godzinach na SOR przyjechałam z nimdo domu,nie chciał zostać w szpitalu.Z tego wszystkiego to ma nieżyt żołądka .Płacze teraz ,że ma tak ciągle ,te bóle brzucha ,lęki że do żadnej roboty się nie nadaje ,że ma dosyć.,a dziewczyna pewno z nim zerwie bo jest zerem i to chorym .Bierze od 2 lat antydepresanty.Owszem pomogły mu trochę ,ale jak ma tylko stres wszystko wraca z podwójną siłą.dzisiaj płakał ,dałam mu na uspokojenie hydoxyzyne ,teraz śpi .Ale boi się zostać sam ,bo się ja da sobie radę beze mnie .Ja tez mam nerwice a teraz to chyba i depreche,i jeszcze mój mąż od 2 mieś.w szpitalu leczy sie na raka gardła.Jezdziłam co tydzień go odwiedzać.Wczoraj z tych nerwów to sama latałam do kiblaz 15 razy -biegunka.Dzisiaj zamiast lepiej to ja jestem przybita tym wszystkim .Pocieszam syna jak moge mimo tego że trochę nabroił w swoim życie ,ale jak widze jak się męczy to mam też wszystkiego dość.Idę do pracy na popołudnie ,a boje się go zostawić samego.wiele spraw musze pozałatwiać bo mąż wraca za kilka dni i tez muzę go wspierać.Dlatego rozumie co to znaczy depresja .

6

Odp: Problemy psychiczne

Najważniejsze to wziąć się w garść... może to banalne ale jak człowiek sam sobie nie pomoże i nie zacznie myśleć o sobie to nic z tego nie będzie.

7 Ostatnio edytowany przez Lucinda (2015-06-25 19:09:07)

Odp: Problemy psychiczne
ewaszymm napisał/a:

Najważniejsze to wziąć się w garść...

To najgorsze słowa, jakie może usłyszeć człowiek w depresji, zamiast pomagać wpędzają w poczucie winy. W depresji człowiek NIE JEST W STANIE WZIĄĆ SIĘ W GARŚĆ.  Także takie rady zachowaj dla siebie.
Co do autora wątku - jesteś młody, jeszcze wiele pozytywnych rzeczy przed Tobą . jeśli nie uda się  naprawić relacji z żoną, z pewnością znajdziesz kobietę, która Ciebie pokocha. Również z dzieckiem smile jest na forum wątek macoch, które związały się z dzieciatymi partnerami smile także głowa do góry smile i marsz do psychologa, ewentualnie psychiatry - leki, terapia naprawdę pomagają.

8

Odp: Problemy psychiczne

Boraj, co tam u ciebie? Czy podjąłeś już jakieś konkretne kroki w sprawie leczenia? Ja miałam trochę a może bardzo podobny scenariusz w swoim życiu,wiem, że teraz mi nie uwierzysz , ale z pomocą leków i najlepiej psychoterapeuty da się to wszystko ogarnąć i wrócić do normalnego funkcjonowania. A co do taty - on na pewno rozumiał przyczyny i na pewno usprawiedliwił twoje zachowanie wobec niego.Rodzice nieraz więcej rozumieją niż się dzieciom wydaje ;)dlatego nie wyrzucaj sobie, że tak postąpiłeś a nie inaczej.Trzymaj się i pisz jeśli to ci pomaga.

9

Odp: Problemy psychiczne

Zachęcam Cię do pójścia do psychologa lub psychiatry, powinien pomóc Ci wrócić do pionu, masz dla kogo żyć i to już jest coś wielkiego, dużo osób Cię potrzebuje.

10

Odp: Problemy psychiczne

boraj, to normalne że boisz się byc sam, ludzi ciągnie do ludzi. Uczucie które czujesz moze nie swiadczyć o rzeczywistej miłości tylko o lęku że jesli się nie będzie nic czuło to jeszcze bardziej będzie doskwierać samotność. Samotność to nic złego ! a poza tym to nigdy nie bedziesz sam bo ludzie będą wokół, twoje dziecko no i Bóg jeśli jesteś osoba wierzącą. Z tego co piszesz to jesteś intelignetną i myślącą o innych osobą. Teraz nadszedł czas na pomoc sobie. Powinieneś udać sie do psychiatry lub psychologa. Nie bój się samotności i tego że już nikogo nie znajdziesz czy nie pokochasz ! Najpierw musisz poukładać się wewnętrznie, pokochać siebie i swoje towarzystwo ! Skoro w tym związku w którym jesteś Ci nie wyszło to znaczy ze nie spotkałeś jeszcze osoby która pokochałaby Cie bezwarunkowo i przy której ciężkie chwile były by znośne. Uwierz mi jeśli będziecie mieli dobre stosunki wasze dziecko na rozstaniu nie ucierpi, powinniście z nim porozmawiać. Dzieci widzą czy ich rodzice sie kochaja i czy to jest prawdziwe. Moze lepiej by wyszło gdybyście sie rozstali, zapewne za szybko podjeliscie decyzje o ślubie i tyle. Odżyjecie na nowo obydwoje i będziecie szczęśliwi, dziecko tez to zobaczy oczywiscie jesli tylko załawicie to  w sposób ludzki tak by wytłumaczyć mu itp. Teraz jest za małe by rozumieć więc najwazniejsze by widziało i czuło ze mimo rozstania jest kochane a rodzice się szanują. Nie przesadzaj ! spotkasz miłość. Miłość nie patrzy na to czy byles rozwiedziony czy nie, ile masz lat czy jakiego koloru skóry jesteś ! Miłość to piękne uczucie ! ALE najpierw musisz pokochać siebie !
Daj sobie czas na rozmowe  żoną, a jak masz problem  z rozmowa oko w oko to zapisz sobie na kartce  co chciałbyś jej powiedzieć a co w normalnej konfrontacji wylatuje Ci z głowy. Na pewno powinienes skorzystac z pomocy dobrego terapeuty !

11

Odp: Problemy psychiczne

Witaj! Boraj uwierz tym wszystkim ludziom , którzy do Ciebie piszą , bo dają Ci naprawde mądre życiowo rady, a jeżeli jesteś osobą wierzącą to zaufaj Bogu i właśnie rozmawiaj z Nim , skoro nie potrafisz (jak piszesz rozmawiać z ludżmi)zauważ On Cie nie wyśmieje , nie zrani,nie powie Ci ze Cie nie kocha , nie odtrąci Cię będzie tylko słuchał , a co z tego wyniknie to sam się przekonasz. Jeżeli nie masz więzi zbudowanej Bogiem czy relacji , zrób to teraz i zaufaj mu.!!! On Ci pomoże , napewno Cie nie zostawi. Uwierz ja w ten sposób pokonałam cieżką depresję , tylko warunek , że musisz podjąć leczenie , bo chyba bez tego sobie nie poradzisz (ja również brałam leki).Nigdy nie myśl o samobójstwie , masz dla kogo żyć , masz kochane 4 letnie dziecko , a żona widocznie niezbyt wartościowa kobieta skoro w tak trudnych chwilach (śmierć taty) dobija Cie takimi słowami---pomyśl nad tym Ty zrobiłbyś komus cos takiego? gdzie jej serce?, więc nie rozpaczaj za nią , zajmij sie sobą i dzieckiem na ile Ci teraz Twoja niemoc pozwoli. Wszyscy Ci radzą pisz , pisz i to jest bardzo dobra rada, bo pisząc , bedziesz to wszystko z siebie mówiąc potocznie zwalał. Co do Taty to dostałeś juz tutaj rade skorzystaj z niej to Cie po woli uwolni , jeżeli poczujesz potrzebę pójscia i rozmów z nim to rób to . TRzymam za Ciebie i wierze , ze Ci sie uda , pozdrawiam

Posty [ 11 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » STRES, LĘK, NERWICA, DEPRESJA » Problemy psychiczne

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024