Drogie Panie.
Mam 47 lat. Od 23 lat jestem żonaty i przez te 23 lata nie udało mi się zgłębić Waszej psychiki, a właściwie zrozumieć Waszych potrzeb i oczekiwań.
To określenie ""Waszej" - czytaj Kobiecej" jest oczywiście subiektywne i dotyczy mojej małżonki. Dlaczego mi się nie udało? Odpowiedź na to pytanie znam i jest prosta: brak komunikacji lub zła komunikacja. Zwracam się do Was z prośbą o wyjaśnienie jak w temacie. Nie znacie rzecz jasna mojej żony, ale jeśli każda coś zasugeruje cokolwiek, to może znajdę jakieś antidotum.
Mój problem polega na tym, że żona przestała się w ogóle do mnie odzywać ( no chyba że mam wyprać, wyprasować, ugotować lub pozmywać). Nie chce ze mną rozmawiać i nie chce mi wytłumaczyć dla czego. Takie po prostu "nie bo nie".
Uprzedzę wasze pytania. Czy coś nabroiłem? Od 15 lat nic nie nabroiłem. Więc o co jej chodzi????????????????
nawet jak setki osob(kobiet) napisza swoje zdanie, nie bedziesz wiedzial, o co moze chodzic tej konkretnej- twojej kobiecie....
kazda jest inna, i reaguje inaczej w dodatku w innych okolicznosciach....
Orlando!
Nie Ciebie pytam. W moim wieku, to co piszesz, to ja już wiem. Ale chcę wiedzieć jak taki przypadek widzą ONE.
Orlando!
Nie Ciebie pytam. W moim wieku, to co piszesz, to ja już wiem. Ale chcę wiedzieć jak taki przypadek widzą ONE.
ONE, czyli kto? Oldorando jest inną kobietą niż reszta? ![]()
Masę tu może być powodów. Post który napisałeś nie jeste wystarczający. Pewnie między wami są jakieś problemy, które dla niej są ważne, a ty ich pewnie nie zauważasz. Kobiety są bardziej subtelne i stawiają na metodę "domyśl się sam" i pewnie ona to do ciebie stosowała przez jakiś czas, aż zauważysz, że coś poszło źle. Przestała się do ciebie odzywać, a więc pewnie zakończył się czas, gdzie ona miała nadzieję że metoda "domyśl się sam" poskutkuje.
Czy możliwe jest dla ciebie, żebyście wspólnie siedli gdzieś razem, bez dzieci, w spokojnym miejscu, i ty jako chłop jej mówisz: widzę, że coś jest źle. zastanawiałem się co i nie wiem, ale wiem że się do mnie nie odzywasz. Powiedz mi wprost co się dzieje.
Drogie Panie.
Mam 47 lat. Od 23 lat jestem żonaty i przez te 23 lata nie udało mi się zgłębić Waszej psychiki, a właściwie zrozumieć Waszych potrzeb i oczekiwań.
To określenie ""Waszej" - czytaj Kobiecej" jest oczywiście subiektywne i dotyczy mojej małżonki. Dlaczego mi się nie udało? Odpowiedź na to pytanie znam i jest prosta: brak komunikacji lub zła komunikacja. Zwracam się do Was z prośbą o wyjaśnienie jak w temacie. Nie znacie rzecz jasna mojej żony, ale jeśli każda coś zasugeruje cokolwiek, to może znajdę jakieś antidotum.
Mój problem polega na tym, że żona przestała się w ogóle do mnie odzywać ( no chyba że mam wyprać, wyprasować, ugotować lub pozmywać). Nie chce ze mną rozmawiać i nie chce mi wytłumaczyć dla czego. Takie po prostu "nie bo nie".
Uprzedzę wasze pytania. Czy coś nabroiłem? Od 15 lat nic nie nabroiłem. Więc o co jej chodzi????????????????
Moze dlatego ze więź trzeba utrzymywac stale, codziennie. To jak z samochodem, ktorego zardzewiale kola (bo stoi) nie kreca sie. Wystraczy, jak to napisales, nic nie robic. Druga kwestia to powod wyjscia za maz twojej zony. Czesc kobiet traktuje milosci (i więź) jako dodatek do realizacji planow zyciowych i potem skutki tego sa takie jakie sa.
Inna kwestia to ze nic nie usprawiedliwia bylejakosci i zgody na to, zgody na sytuacje rozpadu wiezi i to wieloletnia, dlugookresowa, stala. Reagowac trzeba szybko, od razu bo nierozwiazane problemy poglebiaja sie.
Jestem może młody, ale myślę że niestety autorze coś nabroiłeś ostatnio, lub przez dłuższy czas wasza rozmowa była jednostronna, w sensie rozmawialiście ale miałeś gdzieś co ona mówi, nie słuchałeś, nie angażowałeś się w rozmowę i doszła do wniosku że po co z tobą bezsensownie rozmawiać. Moim zdaniem w jakiś sposób przestałeś okazywać jej miłość, przywiązanie, zainteresowanie i takie są tego efekty.