Czesc ![]()
Jakis czas temu rozstalam sie z mezczyzna, z ktorym spotykalam sie pol roku. Bylo nam razem bardzo dobrze, dogadywalismy sie bez slow. Jest to typ faceta bardzo poukladanego, lojalnego i takiego, ktory jak juz cos zaczyna to robi to na 100%. No i paradoksalnie wlasnie to stalo sie powodem naszego rozstania. Jego praca i zadania, do ktorych sie zobowiazal jeszcze przed poznaniem mnie bardzo ograniczalo go czasowo. Mi w pewnym momencie zaczelo to doskwierac, o czym staralam sie z nim rozmawiac. On honorowo uznal, ze nie jest w stanie zagwarantowac mi teraz tego, czego tak naprawde potrzebuje kobieta i co on jako mezczyzna powinien kobiecie zapewnic. Rozstanie przebieglo w miare spokojnie. Po czasie, kiedy kurz juz opadl, umowilismy sie, zeby porozmawiac o tym co dalej. Powiedzial mi wtedym, ze nie chce mowic o swoich uczuciach, bo jakie one sa to ja doskonale wiem. Powiedzial, ze troche przez egoizm myslal ze uda mu sie to wszystko polaczyc, ale niestety sie przeliczyl. Ze nie moze zrezygnowac teraz z tego, do czego sie zobowiazal. Powiedzial, ze jestem cudowna osoba, ze chce utrzymywac ze mna kontakt, ze nie chce mnie stracic. Ze dazy do tego, aby poukladac swoje sprawy zawodowe tak, aby mogl ulozyc sobie zycie z kobieta, ale tak na 100%. Ze chce byc dobrym partnerem, na ktorego zawsze bedzie mogla liczyc. Chce kontaktu, ale zdaje sobie sprawe z tego ze ja moge chciec ulozyc sobie zycie z kims innym, on to uszanuje, ale nie chce wiedziec jezeli sobie kogos znajde. Z rozmowy wywnioskowalam ze zwyczajnie chce zebym na niego zaczekala, ale wie ze nie moze mnie o to prosic.
Jest niezwyklym facetem, twardo stapajacym po ziemi, kocham go, ale z drugiej strony juz raz zostalam skrzywdzona, potrafie czekac, ale jako kobieta potrzebuje jakiejs gwarancji i w moim wieku juz stabilizacji. Nie wiem jak mam sie zachowac, czy jest sens, czy lepiej bedzie uciac kontakt.
Czy ktoras z Was miala juz kiedys podobny dylemat? Skonczyl sie jakims happy endem? Prosze o porady, bo ja chyba nie potrafie byc teraz obiektywna.