Zgadzacie się w tym zdaniem?
czyli kobieta niczego nie wybiera, ewentualnie sie zgadza
czyli kobieta niczego nie wybiera, ewentualnie sie zgadza
A uważasz że kto kogo wybiera?
4 2015-06-14 15:17:59 Ostatnio edytowany przez Colt47 (2015-06-14 15:18:39)
Według mnie do związku wybiera strona inicjująca, aktywna i mająca więcej do zaoferowania.
Do samego seksu wybiera coraz czesciej kobieta.
Myślę, że do tanga trzeba dwojga, jeśli druga strona nie chce, na nic się zdadzą chęci drugiej. Żeby kobieta mogła wybrać mężczyznę, i on musi wybrać ją, co działa rzecz jasna w obie strony. Być może w jakimś stopniu niektóre kobiety przyciągają do siebie, jednak z czasem pewnie i tak się okazuje, czy to jest "to", czy nie.
6 2015-06-14 19:25:23 Ostatnio edytowany przez Excop (2015-06-14 19:28:38)
Myślę, Autorowi/Autorce chodzi o coś bardziej subtelnego, niż świadome dążenie do zainteresowania sobą kogoś upatrzonego.
Raczej o podświadome stworzenie, z gruntu fałszywego, takiego wrażenia, że to kobieta ulega urokowi mężczyzny, gdy tymczasem, poza jego kontrolą pobudza ona męski "instynkt łowcy" w jej kierunku.
I wówczas mężczyzna uważa, że to on zdobywa.
Ostatnie słowo zależy tak naprawdę do kobiety, ponieważ męskie zainteresowanie jest odgórnie założone.
Ostatnie słowo zależy tak naprawdę do kobiety, ponieważ męskie zainteresowanie jest odgórnie założone.
Czemu uważasz, że męskie zainteresowanie jest odgórnie założone?
9 2015-06-14 23:04:35 Ostatnio edytowany przez sensojek (2015-06-14 23:35:11)
Mentalista napisał/a:Ostatnie słowo zależy tak naprawdę do kobiety, ponieważ męskie zainteresowanie jest odgórnie założone.
Czemu uważasz, że męskie zainteresowanie jest odgórnie założone?
JA WIEM SKĄD autor to wziął. Nauczył się od najlepszego podrywacza ja nawet wiem jakie imię ma ten typek haha. Nie uważam żeby to była BZDURA - jest to prawdziwe. Np. STARSZA dziewczyna i tak nie przełknie tego że młodszy ma być z nią i sucho JEJ będzie na samą myśl A GDZIE TU SPOTKANIA 1,2,3 itd. Niestety true story. Już to przerobiłem niedawno - starsza 23 lat nie pójdzie jednak na układ z 20 latkiem i możesz sobie nawet odpuścić bo to pedofilia. To kobieta wybiera na 100%.
A co wy sytuacji kiedy to ja muszę pilnować granicy żeby dziewczyna nie myślała sobie czegoś więcej na nasz temat?
Ostatnie słowo zależy tak naprawdę do kobiety, ponieważ męskie zainteresowanie jest odgórnie założone.
ostatnie slowo nalezy do kobiety, poniewaz pierwsze nalezy do mezczyzny...
Mentalista napisał/a:Ostatnie słowo zależy tak naprawdę do kobiety, ponieważ męskie zainteresowanie jest odgórnie założone.
ostatnie slowo nalezy do kobiety, poniewaz pierwsze nalezy do mezczyzny...
Oldorando, rozwiniesz?
Btw. bardzo lubię Twoje posty i cenię sobie punkt widzenia.
sprobuje.....:
kobieta ma sie podobac- oczywiscie nigdy nie jest w typie wszystkich facetow...
pan zainteresowany(ktoremu ona sie podoba) zwraca na nia uwage- chce ja poznac...
ona pozwala mu sie poznac(jesli nie posiada cech, ktore go skreslaja na starcie- wtedy jej "nie" jest ostanie)
on chce jej sie pokazac z najlepszej strony- przedstawia swoje mocne cechy...(bo ona mu sie podoba)
ona nie musi mu imponowac, nie musi sie podawac na tacy.
ona na podstawie tych cech okresla czy jest nim zainteresowana, czy nie.
jesli nie- jej "nie" jest ostatnim slowem....
a on poznaje inna, ktora mu sie podoba- i prezentuje swoje cechy- do czasu az znajdzie taka, ktorej jego cechy zaimponuja, zainteresuje ja,
i jej ostatnie slowo bedzie - tak.
Myślę, Autorowi/Autorce chodzi o coś bardziej subtelnego, niż świadome dążenie do zainteresowania sobą kogoś upatrzonego.
Raczej o podświadome stworzenie, z gruntu fałszywego, takiego wrażenia, że to kobieta ulega urokowi mężczyzny, gdy tymczasem, poza jego kontrolą pobudza ona męski "instynkt łowcy" w jej kierunku.
I wówczas mężczyzna uważa, że to on zdobywa.
Zdanie z topicu można interpretować na różnych poziomach.
Istnieje jednak przekonanie, że mężczyzna to zdobywca, i to on 'musi' kobietę sobie 'upolować'. Przyjmijmy że tak jest. Jednakże właśnie niekoniecznie musi być tak, że to facet pierwszy wyłowi babeczkę w tłumie i postanowi ją zdobyć. Może być przecież odwrotnie- to ona dostrzeże jego i sprowokuje taką sytuację, gdzie on zwróci uwagę na nią ( bez wdawania się w szczegóły jak, bo wiele to może być scenariuszy). Kolokwialnie mówiąc- takie 'zagięcie parola na kogoś'.
A co wy sytuacji kiedy to ja muszę pilnować granicy żeby dziewczyna nie myślała sobie czegoś więcej na nasz temat?
Czyli ona upatrzyła sobie Ciebie?
A co Ty na to?
sprobuje.....:
kobieta ma sie podobac- oczywiscie nigdy nie jest w typie wszystkich facetow...
pan zainteresowany(ktoremu ona sie podoba) zwraca na nia uwage- chce ja poznac...ona pozwala mu sie poznac(jesli nie posiada cech, ktore go skreslaja na starcie- wtedy jej "nie" jest ostanie)
on chce jej sie pokazac z najlepszej strony- przedstawia swoje mocne cechy...(bo ona mu sie podoba)
ona nie musi mu imponowac, nie musi sie podawac na tacy.
ona na podstawie tych cech okresla czy jest nim zainteresowana, czy nie.
jesli nie- jej "nie" jest ostatnim slowem....a on poznaje inna, ktora mu sie podoba- i prezentuje swoje cechy- do czasu az znajdzie taka, ktorej jego cechy zaimponuja, zainteresuje ja,
i jej ostatnie slowo bedzie - tak.
Taki rytuał godowy ptaków:) Stroszenie piórek, wypinanie piersi..:)
Ale to stwierdzenie że 'kobieta ma się podobać', to mi się nie podoba.
Excop napisał/a:Myślę, Autorowi/Autorce chodzi o coś bardziej subtelnego, niż świadome dążenie do zainteresowania sobą kogoś upatrzonego.
Raczej o podświadome stworzenie, z gruntu fałszywego, takiego wrażenia, że to kobieta ulega urokowi mężczyzny, gdy tymczasem, poza jego kontrolą pobudza ona męski "instynkt łowcy" w jej kierunku.
I wówczas mężczyzna uważa, że to on zdobywa.Zdanie z topicu można interpretować na różnych poziomach.
Istnieje jednak przekonanie, że mężczyzna to zdobywca, i to on 'musi' kobietę sobie 'upolować'. Przyjmijmy że tak jest. Jednakże właśnie niekoniecznie musi być tak, że to facet pierwszy wyłowi babeczkę w tłumie i postanowi ją zdobyć. Może być przecież odwrotnie- to ona dostrzeże jego i sprowokuje taką sytuację, gdzie on zwróci uwagę na nią ( bez wdawania się w szczegóły jak, bo wiele to może być scenariuszy). Kolokwialnie mówiąc- takie 'zagięcie parola na kogoś'.
Dzieje się tak dlatego, że kobiece sztuczki są o niebo bardziej wyrafinowane, niż toporne męskie nadymanie się na jej widok.
Incognit9 napisał/a:Excop napisał/a:Myślę, Autorowi/Autorce chodzi o coś bardziej subtelnego, niż świadome dążenie do zainteresowania sobą kogoś upatrzonego.
Raczej o podświadome stworzenie, z gruntu fałszywego, takiego wrażenia, że to kobieta ulega urokowi mężczyzny, gdy tymczasem, poza jego kontrolą pobudza ona męski "instynkt łowcy" w jej kierunku.
I wówczas mężczyzna uważa, że to on zdobywa.Zdanie z topicu można interpretować na różnych poziomach.
Istnieje jednak przekonanie, że mężczyzna to zdobywca, i to on 'musi' kobietę sobie 'upolować'. Przyjmijmy że tak jest. Jednakże właśnie niekoniecznie musi być tak, że to facet pierwszy wyłowi babeczkę w tłumie i postanowi ją zdobyć. Może być przecież odwrotnie- to ona dostrzeże jego i sprowokuje taką sytuację, gdzie on zwróci uwagę na nią ( bez wdawania się w szczegóły jak, bo wiele to może być scenariuszy). Kolokwialnie mówiąc- takie 'zagięcie parola na kogoś'.Dzieje się tak dlatego, że kobiece sztuczki są o niebo bardziej wyrafinowane, niż toporne męskie nadymanie się na jej widok.
Hehe;)
Ale jako facet uważasz że to Ty wybierasz kobietę, która Cię interesuje czy nabierasz się na jej wyrafinowane sztuczki?
oldorando napisał/a:sprobuje.....:
kobieta ma sie podobac- oczywiscie nigdy nie jest w typie wszystkich facetow...
pan zainteresowany(ktoremu ona sie podoba) zwraca na nia uwage- chce ja poznac...ona pozwala mu sie poznac(jesli nie posiada cech, ktore go skreslaja na starcie- wtedy jej "nie" jest ostanie)
on chce jej sie pokazac z najlepszej strony- przedstawia swoje mocne cechy...(bo ona mu sie podoba)
ona nie musi mu imponowac, nie musi sie podawac na tacy.
ona na podstawie tych cech okresla czy jest nim zainteresowana, czy nie.
jesli nie- jej "nie" jest ostatnim slowem....a on poznaje inna, ktora mu sie podoba- i prezentuje swoje cechy- do czasu az znajdzie taka, ktorej jego cechy zaimponuja, zainteresuje ja,
i jej ostatnie slowo bedzie - tak.Taki rytuał godowy ptaków:) Stroszenie piórek, wypinanie piersi..:)
Ale to stwierdzenie że 'kobieta ma się podobać', to mi się nie podoba.
a to czemu?
ja za zadne skarby nie chcialabym sie umawiac z facetem, ktoremu sie nie podobam...
(a umawialby sie z innych, bardziej wyrachowanych pobudek)
Incognit9 napisał/a:oldorando napisał/a:sprobuje.....:
kobieta ma sie podobac- oczywiscie nigdy nie jest w typie wszystkich facetow...
pan zainteresowany(ktoremu ona sie podoba) zwraca na nia uwage- chce ja poznac...ona pozwala mu sie poznac(jesli nie posiada cech, ktore go skreslaja na starcie- wtedy jej "nie" jest ostanie)
on chce jej sie pokazac z najlepszej strony- przedstawia swoje mocne cechy...(bo ona mu sie podoba)
ona nie musi mu imponowac, nie musi sie podawac na tacy.
ona na podstawie tych cech okresla czy jest nim zainteresowana, czy nie.
jesli nie- jej "nie" jest ostatnim slowem....a on poznaje inna, ktora mu sie podoba- i prezentuje swoje cechy- do czasu az znajdzie taka, ktorej jego cechy zaimponuja, zainteresuje ja,
i jej ostatnie slowo bedzie - tak.Taki rytuał godowy ptaków:) Stroszenie piórek, wypinanie piersi..:)
Ale to stwierdzenie że 'kobieta ma się podobać', to mi się nie podoba.
a to czemu?
ja za zadne skarby nie chcialabym sie umawiac z facetem, ktoremu sie nie podobam...
(a umawialby sie z innych, bardziej wyrachowanych pobudek)
aaa, ok. rozumiem co miałaś na myśli.
przeczytałam to nie w sensie- że kobieta spodobała się facetowi, a raczej że ma jakiś odgórny nakaz się podobać.
Moja nadinterpretacja. Mam alergię na życzenia jaka mam być kierowane z zewnątrz.
Excop napisał/a:Incognit9 napisał/a:Zdanie z topicu można interpretować na różnych poziomach.
Istnieje jednak przekonanie, że mężczyzna to zdobywca, i to on 'musi' kobietę sobie 'upolować'. Przyjmijmy że tak jest. Jednakże właśnie niekoniecznie musi być tak, że to facet pierwszy wyłowi babeczkę w tłumie i postanowi ją zdobyć. Może być przecież odwrotnie- to ona dostrzeże jego i sprowokuje taką sytuację, gdzie on zwróci uwagę na nią ( bez wdawania się w szczegóły jak, bo wiele to może być scenariuszy). Kolokwialnie mówiąc- takie 'zagięcie parola na kogoś'.Dzieje się tak dlatego, że kobiece sztuczki są o niebo bardziej wyrafinowane, niż toporne męskie nadymanie się na jej widok.
Hehe;)
Ale jako facet uważasz że to Ty wybierasz kobietę, która Cię interesuje czy nabierasz się na jej wyrafinowane sztuczki?
No, właśnie nie jestem przekonany, że to ja wybierałem. Kiedyś, dawno temu, była ze mnie niezła dupa wołowa w tych sprawach, więc fakt, że odważyłem się nawiązać rozmowę z moją przyszłą żoną zakrawa na cud. A jednak się zdarzył. Wystarczył jeden jej uśmiech.
Poczułem, że ta śliczna dziewczyna jest dla mnie. "Teraz, albo nigdy", pomyślałem i podszedłem do niej. I tak to się zaczęło...
Incognit9 napisał/a:Excop napisał/a:Dzieje się tak dlatego, że kobiece sztuczki są o niebo bardziej wyrafinowane, niż toporne męskie nadymanie się na jej widok.
Hehe;)
Ale jako facet uważasz że to Ty wybierasz kobietę, która Cię interesuje czy nabierasz się na jej wyrafinowane sztuczki?No, właśnie nie jestem przekonany, że to ja wybierałem. Kiedyś, dawno temu, była ze mnie niezła dupa wołowa w tych sprawach, więc fakt, że odważyłem się nawiązać rozmowę z moją przyszłą żoną zakrawa na cud. A jednak się zdarzył. Wystarczył jeden jej uśmiech.
Poczułem, że ta śliczna dziewczyna jest dla mnie. "Teraz, albo nigdy", pomyślałem i podszedłem do niej. I tak to się zaczęło...
A pytałeś jej kiedyś co ona pomyślała wtedy o Tobie?
No właśnie- to jest i nowe pytanie- jak postępować z facetem typu 'dupa wołowa?:)
A po co wam sie interesować dupami wołowymi?
Chyba ze jesteście dominantki z lękiem przed samcami alfa to zwracam honorarium.
A pytałeś jej kiedyś co ona pomyślała wtedy o Tobie?
No właśnie- to jest i nowe pytanie- jak postępować z facetem typu 'dupa wołowa?:)
W tym rzecz, że nie znała mnie i ta moja dupowatość nie rzucała się w oczy.:)
Spotkaliśmy się przypadkowo na prywatce (teraz podobno mówi się "domówka") u wspólnych znajomych.
Jak później mówiła, zaimponowałem jej oczytaniem i kulturą osobistą. No i, chociaż do przystojnych bym się nie zaliczył, ogólna moja powierzchowność była dla niej do zaakceptowania.
Zgadzacie się w tym zdaniem?
Zgadzam się z tym, że kiedyś to zdanie było prawdziwe a dzisiaj coraz częściej odchodzi do lamusa.
Chodzi o to, że mężczyzna wychodzi z inicjatywą i jest - jakby to powiedzić - stroną bardziej starającą się, a kobieta, albo odpowiada, albo nie odpowiada na zaloty, czyli najpierw on ja wybrał i okazał zainteresowanie a potem ona wybrała jego.
Dzisiaj to już bez znaczenia, kto pierwszy wychodzi z inicjatywą a kto na nią odpowiada lub nie odpowiada.
Incognit9 napisał/a:Zgadzacie się w tym zdaniem?
Zgadzam się z tym, że kiedyś to zdanie było prawdziwe a dzisiaj coraz częściej odchodzi do lamusa.
Chodzi o to, że mężczyzna wychodzi z inicjatywą i jest - jakby to powiedzić - stroną bardziej starającą się, a kobieta, albo odpowiada, albo nie odpowiada na zaloty, czyli najpierw on ja wybrał i okazał zainteresowanie a potem ona wybrała jego.
Dzisiaj to już bez znaczenia, kto pierwszy wychodzi z inicjatywą a kto na nią odpowiada lub nie odpowiada.
Dlaczego sądzisz że bez znaczenia?
Incognit9 napisał/a:A pytałeś jej kiedyś co ona pomyślała wtedy o Tobie?
No właśnie- to jest i nowe pytanie- jak postępować z facetem typu 'dupa wołowa?:)W tym rzecz, że nie znała mnie i ta moja dupowatość nie rzucała się w oczy.:)
Spotkaliśmy się przypadkowo na prywatce (teraz podobno mówi się "domówka") u wspólnych znajomych.
Jak później mówiła, zaimponowałem jej oczytaniem i kulturą osobistą. No i, chociaż do przystojnych bym się nie zaliczył, ogólna moja powierzchowność była dla niej do zaakceptowania.
Gratuluję!:)
Z tego co słyszałam to teraz są 'melanże":)
A co zrobić jak pewien poziom dupowatości się już ujawnił, ale poza tym gość ma wiele zalet?
Wychodzić z inicjatywą? Czy czekać aż się sam ogarnie(jeśli to w ogóle możliwe...)?
zmierzch napisał/a:Incognit9 napisał/a:Zgadzacie się w tym zdaniem?
Zgadzam się z tym, że kiedyś to zdanie było prawdziwe a dzisiaj coraz częściej odchodzi do lamusa.
Chodzi o to, że mężczyzna wychodzi z inicjatywą i jest - jakby to powiedzić - stroną bardziej starającą się, a kobieta, albo odpowiada, albo nie odpowiada na zaloty, czyli najpierw on ja wybrał i okazał zainteresowanie a potem ona wybrała jego.
Dzisiaj to już bez znaczenia, kto pierwszy wychodzi z inicjatywą a kto na nią odpowiada lub nie odpowiada.Dlaczego sądzisz że bez znaczenia?
Bo mamy równouprawnienie ![]()
Kobiety nie chcą być bierne i czekać aż zwróci na nie uwagę (wybierze je z tłumu innych) ktoś, kogo będą mogły wybrać. Są aktywne i same wybierają jako pierwsze.
Czasy się zmieniają i sprawdzone powiedzenia też będą musiały się zmienić. Rzecz jasna, zawsze pozostanie jakaś część tradycjonalistów, którzy będą hołdować starym wzorcom, ale pewnie, niestety, będzie to coraz mniej liczna grupa.
A po co wam sie interesować dupami wołowymi?
Chyba ze jesteście dominantki z lękiem przed samcami alfa to zwracam honorarium.
Chyba raczej honor ![]()
Niektóre kobiety po prostu lubią czuć, że mają kontrolę nad wszystkim i to one są główną decydującą siłą. Mogą też do tego być opiekuńcze, co nie zawsze jest dobre. Zwłaszcza, gdy facet poddaje się wszystkiemu bez jednego słowa sprzeciwu. Nie nazwałabym tego jednak lękiem.
Może nie jest dupowaty tylko niezainteresowany ![]()
Wyspianski napisał/a:A po co wam sie interesować dupami wołowymi?
Chyba ze jesteście dominantki z lękiem przed samcami alfa to zwracam honorarium.
Chyba raczej honor
Niektóre kobiety po prostu lubią czuć, że mają kontrolę nad wszystkim i to one są główną decydującą siłą. Mogą też do tego być opiekuńcze, co nie zawsze jest dobre. Zwłaszcza, gdy facet poddaje się wszystkiemu bez jednego słowa sprzeciwu. Nie nazwałabym tego jednak lękiem.
Lepiej niech zwraca honorarium:D
Incognit9 napisał/a:zmierzch napisał/a:Zgadzam się z tym, że kiedyś to zdanie było prawdziwe a dzisiaj coraz częściej odchodzi do lamusa.
Chodzi o to, że mężczyzna wychodzi z inicjatywą i jest - jakby to powiedzić - stroną bardziej starającą się, a kobieta, albo odpowiada, albo nie odpowiada na zaloty, czyli najpierw on ja wybrał i okazał zainteresowanie a potem ona wybrała jego.
Dzisiaj to już bez znaczenia, kto pierwszy wychodzi z inicjatywą a kto na nią odpowiada lub nie odpowiada.Dlaczego sądzisz że bez znaczenia?
Bo mamy równouprawnienie
Kobiety nie chcą być bierne i czekać aż zwróci na nie uwagę (wybierze je z tłumu innych) ktoś, kogo będą mogły wybrać. Są aktywne i same wybierają jako pierwsze.
Czasy się zmieniają i sprawdzone powiedzenia też będą musiały się zmienić. Rzecz jasna, zawsze pozostanie jakaś część tradycjonalistów, którzy będą hołdować starym wzorcom, ale pewnie, niestety, będzie to coraz mniej liczna grupa.
Ciekawe na ile facetom ta inicjatywa damska się podoba? To w sumie wygodne, ale może być też nieco 'kastrujące'.
Może nie jest dupowaty tylko niezainteresowany
A może kwestia co pod tą 'dupowatością' się kryje? Bo brak zainteresowania to akurat najłatwiej odczytać.
Ale istnieją i inne cechy, które mogą powodować wrażenie dupowatości.
Czytając to forum widac jak na dłoni, że kolega niezainteresowany albo zainteresowany tylko seksem a koleżanka pisze historie o miłości.
Wyspianski napisał/a:Może nie jest dupowaty tylko niezainteresowany
A może kwestia co pod tą 'dupowatością' się kryje? Bo brak zainteresowania to akurat najłatwiej odczytać.
Ale istnieją i inne cechy, które mogą powodować wrażenie dupowatości.
Otóż to!
Mówiąc, że byłem niegdyś dupą wołową, odnoszę się do odczuwanej wówczas nieśmiałości w nawiązywaniu kontaktów z kobietami, wynikającej między innymi z wpojonego mi przez matkę, a zbyt dosłownie rozumianego przeze mnie szacunku dla kobiet. Po poznaniu żony nieśmiałość oswoiłem, a pojęcie szacunku uległo zmodyfikowaniu na zdrowsze do niego podejście.
Po śmierci żony, nie miałem najmniejszego problemu z poderwaniem innych kobiet, które zwróciły moją uwagę, mimo dwojga dzieci, które miałem.
Nie wspominam tego okresu zbyt miło, bo traktowałem je dość przedmiotowo i dumny z tego nie jestem.
Incognit9 napisał/a:Wyspianski napisał/a:Może nie jest dupowaty tylko niezainteresowany
A może kwestia co pod tą 'dupowatością' się kryje? Bo brak zainteresowania to akurat najłatwiej odczytać.
Ale istnieją i inne cechy, które mogą powodować wrażenie dupowatości.Otóż to!
Mówiąc, że byłem niegdyś dupą wołową, odnoszę się do odczuwanej wówczas nieśmiałości w nawiązywaniu kontaktów z kobietami, wynikającej między innymi z wpojonego mi przez matkę, a zbyt dosłownie rozumianego przeze mnie szacunku dla kobiet. Po poznaniu żony nieśmiałość oswoiłem, a pojęcie szacunku uległo zmodyfikowaniu na zdrowsze do niego podejście.
Po śmierci żony, nie miałem najmniejszego problemu z poderwaniem innych kobiet, które zwróciły moją uwagę, mimo dwojga dzieci, które miałem.
Nie wspominam tego okresu zbyt miło, bo traktowałem je dość przedmiotowo i dumny z tego nie jestem.
I właśnie. Otóż to!
Czytając to forum widac jak na dłoni, że kolega niezainteresowany albo zainteresowany tylko seksem a koleżanka pisze historie o miłości.
Czytając to forum można dojść do wniosku, że poza seksem w życiu już nic nie istnieje.
A co kryje pokrywka nie wiesz, póki nie zajrzysz do garnka.
Co takiego poza seksem więc istnieje? Nie licząc pustosłowia "samorealizacja" bo seks, imprezy to tylko zabawa
Niektorzy maja odchowanie dziecka i zarobienie na byt
Kazda pokrywka skrywa praktycznie to samo tylko inaczej wygląda
Co takiego poza seksem więc istnieje? Nie licząc pustosłowia "samorealizacja" bo seks, imprezy to tylko zabawa
Niektorzy maja odchowanie dziecka i zarobienie na bytKazda pokrywka skrywa praktycznie to samo tylko inaczej wygląda
Faktycznie. Masz rację. Sensem życia dla mnie nie może być nic innego jak to, by ktoś mi włożył i wyjął kawał mięsa. Oczywiście gdzie się da. Może nawet ucho się przyda w tym celu, kto wie:P
Skoro tak myślisz, to faktycznie nie masz co zaglądać.
I jeszcze jedno Wyspiański.
Jak nie masz nic rzeczowego do powiedzenia na temat, który w danym wątku jest poruszany, to nie odzywaj się wcale.
Milczenie bywa złotem. Może coś zarobisz.
czyli kobieta niczego nie wybiera, ewentualnie sie zgadza
Kobieta wie kto ją interesuje i w obecności tego właśnie faceta zaczyna zachowywać się tak, żeby to on zrobił pierwszy krok.
Strona inicjująca może sobie inicjować do szczęśliwej śmierci
, jeśli nie trafi na podatny grunt, nic z tego nie będzie.
Dlatego tak, to kobieta wybiera mężczyznę, który ją wybierze.
Dla mężczyzn jest jak najbardziej możliwe pójście o krok wcześniej w tym schemacie. Jak? ![]()
Mentalista napisał/a:Ostatnie słowo zależy tak naprawdę do kobiety, ponieważ męskie zainteresowanie jest odgórnie założone.
ostatnie slowo nalezy do kobiety, poniewaz pierwsze nalezy do mezczyzny...
I tu sie nie zgadzam ,to kobieta wybiera najlepsza "partie" dla siebie bo w końcu jakby nie było to ona rodzi dzieci nie meżczyzna.
Wiec ona Go wypatrzy ,a On musi pokazać swoja role zdobywcy byle nie odwrotnie.
Nie wszystkie chcą rodzić i nie wszystkie tu i teraz
Myślę, Autorowi/Autorce chodzi o coś bardziej subtelnego, niż świadome dążenie do zainteresowania sobą kogoś upatrzonego.
Raczej o podświadome stworzenie, z gruntu fałszywego, takiego wrażenia, że to kobieta ulega urokowi mężczyzny, gdy tymczasem, poza jego kontrolą pobudza ona męski "instynkt łowcy" w jej kierunku.
I wówczas mężczyzna uważa, że to on zdobywa.
Excop, można się z Tobą skontaktować prywatnie? bo te @ tu nie działają.
Excop napisał/a:Incognit9 napisał/a:Hehe;)
Ale jako facet uważasz że to Ty wybierasz kobietę, która Cię interesuje czy nabierasz się na jej wyrafinowane sztuczki?No, właśnie nie jestem przekonany, że to ja wybierałem. Kiedyś, dawno temu, była ze mnie niezła dupa wołowa w tych sprawach, więc fakt, że odważyłem się nawiązać rozmowę z moją przyszłą żoną zakrawa na cud. A jednak się zdarzył. Wystarczył jeden jej uśmiech.
Poczułem, że ta śliczna dziewczyna jest dla mnie. "Teraz, albo nigdy", pomyślałem i podszedłem do niej. I tak to się zaczęło...A pytałeś jej kiedyś co ona pomyślała wtedy o Tobie?
No właśnie- to jest i nowe pytanie- jak postępować z facetem typu 'dupa wołowa?:)
Zrezygnować i znaleźć sobie innego.
Excop napisał/a:Myślę, Autorowi/Autorce chodzi o coś bardziej subtelnego, niż świadome dążenie do zainteresowania sobą kogoś upatrzonego.
Raczej o podświadome stworzenie, z gruntu fałszywego, takiego wrażenia, że to kobieta ulega urokowi mężczyzny, gdy tymczasem, poza jego kontrolą pobudza ona męski "instynkt łowcy" w jej kierunku.
I wówczas mężczyzna uważa, że to on zdobywa.Excop, można się z Tobą skontaktować prywatnie? bo te @ tu nie działają.
Proszę: Excop.112@onet.pl
Incognit9 napisał/a:Excop napisał/a:Myślę, Autorowi/Autorce chodzi o coś bardziej subtelnego, niż świadome dążenie do zainteresowania sobą kogoś upatrzonego.
Raczej o podświadome stworzenie, z gruntu fałszywego, takiego wrażenia, że to kobieta ulega urokowi mężczyzny, gdy tymczasem, poza jego kontrolą pobudza ona męski "instynkt łowcy" w jej kierunku.
I wówczas mężczyzna uważa, że to on zdobywa.Excop, można się z Tobą skontaktować prywatnie? bo te @ tu nie działają.
Proszę: Excop.112@onet.pl
Dzięki;)
Napiszę.
Excop napisał/a:Incognit9 napisał/a:Excop, można się z Tobą skontaktować prywatnie? bo te @ tu nie działają.
Proszę: Excop.112@onet.pl
Dzięki;)
Napiszę.
Dostałem, ale bez Twojego adresu.
49 2015-06-18 23:47:04 Ostatnio edytowany przez piroman1981 (2015-06-18 23:50:51)
To kobieta wybiera mężczyznę, który ją wybierze.
Jak na mnie to trzeba myśleć chujem żeby wyznawać takie teoryjki.
Chociaż nie, po poprzednio czytanym temacie właściwie może to dotyczyć 2 różnych sytuacji obie są podobnie dupne.